Wpisy oznaczone tagiem "6D" (5)  

asiuniak33
 
Odbyłam nowe szkolenie, żeby poszerzyć zakres swoich usług. Po 13.09.2014 mogę zaprosić wszystkie chętne Panie na zabieg rekonstrukcji brwi piórkiem (6D)
bdbd.jpg
 

geekon
 
Podsumowanie roku nie byłoby pełne bez listy shitów, czyli subiektywnego spisu rzeczy, wydarzeń i nowinek, które mnie wkurwiły, zasmuciły lub w inny sposób spowodowały opad rąk.
Zapraszam do lektury:

6. Canon EOS 6D
6D.jpg
Może to niezbyt fair z mojej strony zamieszczać na liście shitów aparat, którego wyczerpujące recenzje i testy jeszcze się nie ukazały, i którego nawet jeszcze nie miałem w rękach, ale traktuję go na razie z zupełnie osobistej perspektywy, na podstawie specyfikacji i wstępnych opinii, z jakimi się zapoznałem.
Nie ukrywam, że z niecierpliwością oczekiwałem tej „ekonomicznej pełnej klatki”, licząc, że zastąpię nią starzejącego się EOS-a 7D. Tymczasem specyfikacja 6D zupełnie nie spełnia pokładanych przeze mnie nadziei i jest dokładnym przeciwieństwem tego, czego spodziewałem się po nowej lustrzance Canona. Po raz pierwszy atrakcyjniejszą propozycją wydaje mi się odpowiednik konkurencji, czyli Nikon D600.
„Szóstka” musiałaby móc się pochwalić genialną jakością zdjęć, by zmienić moje do niej podejście, na razie jednak z przykrością stwierdzam, że jestem rozczarowany.

5. "Prometeusz"
Prometheus.jpg
“Prometeusz” Ridleya Scotta rozczarował mnie z kilku powodów. Po pierwsze, ukazał się zamiast tak oczekiwanej przeze mnie ekranizacji jednej z najlepszych powieści SF, jakie czytałem, „Wiecznej Wojny”. Scott planował przeniesienie książki Joe Haldemana przez 25 lat, a w końcu, gdy stało się to możliwe, zmienił zdanie i nakręcił pseudo-prequel Aliena.
Po drugie, „Prometeusz” to po prostu słaby film jak na tak doświadczonego reżysera. Fabuła nie trzyma się kupy, nienadzwyczajni aktorzy grają nieprzekonywujące postaci o miernym dialogach. Film próbuje być enigmatyczny, stawiając więcej nowych pytań niż dając odpowiedzi, ale zamiast intrygować – irytuje, zamiast zaciekawić – zanudza. Nawet naprawdę udana rola Michaela Fassbendera i fantastyczne zdjęcia nie pozbawiły mnie uczucia rozczarowania i zawodu.

4. Baldur's Gate Enhanced Edition
Baldurs-Gate-Enhanced-Edition-Logo.jpg
To akurat nie jest niespodzianka – gdy tylko usłyszałem o projekcie “rewitalizacji” klasyki cRPG, Baldur’s Gate, i gdy zobaczyłem ich stronę, ogarnęły mnie wątpliwości. Wychodzi na to, że mam nosa, bo BG:EE okazał się zabugowanym i niedopracowanym niewypałem i chamską próbą wyciągnięcia kasy od sentymentalnych fanów.

3. Śmierć MCA
mca.jpg
Choć nigdy nie byłem fanem hip-hopu, zawsze ceniłem Beastie Boysów i mam niemal kompletną ich dyskografię. Ostatni album przypadł mi do gustu, choć nie wiedziałem jeszcze, że będzie to ostatnia płyta, jaką trzech kumpli z Brooklynu nagra razem. Śmierć Adama Yaucha - tym bardziej przykra i zasmucająca, że była następstwem ciężkiej i wyniszczającej choroby, jaka dotknęła niestarego przecież, pełnego energii i humoru człowieka.

2. Brak dodatków do Skyrima w Polsce
Dragonborn_Cover_Art.jpg
Powtarza się sytuacja, którą pamiętamy z Falloutem. Nie dziwi to, jeśli zdamy sobie sprawę, iż firmą odpowiedzialną za dystrybucję Fallouta i Skyrima w kraju jest znienawidzona przez graczy Cenega. Nie tylko Skyrima nie można kupić bezpośrednio na Steamie (a taki model sprzedaży preferuję, mam w dupie amatorskie tłumaczenie i stękania aktorów z podrzędnych teatrów), choć po kupnie i tak trzeba go na Steamie zarejestrować, dodatki opublikowane do tej gry nie są dla polskich graczy oficjalnie dostępne. Wyjątkiem jest na razie pierwszy DLC, Dawnguard, który ukazał się w postaci zapakowanej w pudełko karty z kodem do pobrania, trzy miesiące po światowej premierze.
Aby móc pograć w pozostałe DLC trzeba kupić pudełkową wersję Skyrima za granicą, albo po prostu ściągnąć piracką kopię gry i dodatków. I jak tu się dziwić, że piractwo w Polsce kwitnie…?

1. Green Development
IMG_2787.jpg
To już nie tajemnica – deweloper, budujący od kilku lat moje mieszkanie w Żyrardowie, zbankrutował. Nie chcę podawać szczegółów ani zdradzać obecnego stanu rzeczy, poprzestanę jedynie na stwierdzeniu, że jest nieciekawie i w najlepszym wypadku perspektywa loftu w Żyrku oddali się o kolejny, bliżej nieokreślony okres. A w najgorszym… wolę nie myśleć.
Nie podejrzewam spółki Green Development o nieuczciwość i oszustwo, mam im natomiast do zarzucenia kompletny brak profesjonalizmu, pazerność i krótkowzroczność. Niestety prawo w Polsce jest tak skonstruowane, że służy głównie rozmaitym grupom interesu (w tym deweloperom), natomiast nie chroni w niemal żadnym stopniu interesów zwykłego obywatela. W rezultacie ludzie odpowiedzialni za fakt, iż od czterech lat nie mam obiecanego mieszkania, mimo iż za nie płacę, nie poniosą żadnej odpowiedzialności i już pewnie kombinują, jak by rozkręcić nową inwestycję, w innym mieście i pod nowym logo.
Zwróćcie uwagę, jak ironiczny wydaje się teraz peerelowski slogan umieszczony na budynkach Loftów de Girarda, "Gospodarni mają więcej"...
 

geekon
 
Już od pewnego czasu śledzę z niecierpliwością plotki i przecieki dotyczące nowej lustrzanki Canona, EOS-a 6D. Im bliżej Photokiny, tym więcej plotek się pojawia i tym bardziej są wiarygodne.
Przez weekend było cicho, a tymczasem dziś rano Canon oficjalnie ujawnił specyfikację nowego aparatu.
6D.jpg
Oto ona:
Bagnet: Canon EF
Matryca: 36x24 mm CMOS (pełna klatka, 1x crop)
Rozdzielczość: 20.2 MP
Formaty zapisu zdjęć: RAW, M-RAW, S-RAW, JPEG, RAW+JPEG
Tryb wideo: 1920x1080 (30, 25, 24 fps), 1280x720 (60, 50 fps), 640x480 (30, 25 fps), H.264+PCM
Procesor: Digic 5+
Bufor pamięci: 4.5 fps
Autofocus: 11-punktowy
Kompensacja ekspozycji: +/-5 EV co 0.5 lub 0.3 EV
Czułość: ISO 100-25600 rozszerzalna do ISO 50-102400
Wizjer: 97-procentowe pokrycie kadru, powiększenie 0.71x
Wyświetlacz: 3.2", 1040000 pikseli, tryb Live View
Flash: brak
Slot kart pamięci: SD/SDHC/SDXC
Złącza: USB 2.0, HDMI, N3, PC Sync, wejście mikrofonowe
Wymiary: 145x111x71, waga 770g
Inne: wbudowany GPS i WiFi

Nie sposób nie zauważyć rozczarowania w głosie wielu komentujących te nowości na rozmaitych portalach fotograficznych. EOS 6D wydaje się bardziej zbliżony do prostego 60D, niż zaawansowanego 7D, o 5D Mk III nie wspominając. Częściowo plastikowa obudowa, amatorskie karty SD zamiast CF, ubogi system autofocusa, powrót do prymitywnego wizjera z wymiennymi matówkami zamiast przezroczystego wyświetlacza, niezrozumiała modyfikacja tradycyjnego rozmieszczenia przycisków, brak wbudowanego flesza.
Z drugiej strony jednak, 6D jest pierwszą lustrzanką, poza wynalazkami Sony, z wbudowanym GPS-em, a na dodatek jest też fabrycznie wyposażony w nadajnik WiFi - odpada zatem konieczność dokupowania drogich, trudno dostępnych akcesoriów. Oferuje ten sam zakres czułości co EOS 5D Mk III i - znając Canona - można być pewnym, że nie będzie ustępować starszemu bratu jakością obrazu. Jest też najmniejszą i najlżejszą pełnoklatkową lustrzanką na rynku, co nie jest bez znaczenia dla osób, które muszą dźwigać kilogramy sprzętu fotograficznego na własnych plecach.
6D_2.jpg
Obiektywnie będzie można ocenić ten aparat dopiero, gdy trafi w ręce testerów i pierwszych użytkowników. Cena $2099, identyczna z ceną konkurencyjnego Nikona D600, stawia 6D w niekorzystnym świetle i obawiam się, że zachęci wielu niezdecydowanych do wyboru Nikona, którego oferta w segmencie "niedrogich pełnych klatek" jest po prostu ciekawsza.
A ja chyba będę dalej zbierał na 5D Mk III.
 

 

Kategorie blogów