Wpisy oznaczone tagiem "A&A" (91)  

ross-manka
 
Rossmanka: Dzisiaj zaczniemy od... Austina & Ally. Serial emitowany jest na Disney Channel. Serial ten polecam wszystkim nastolatką. Mamy już za sobą 1 sezon. Od jutra rusza 2! ;)  

Mogę Wam zdradzić, że będzie się działo...;*
Oficjalnie wiemy też, że będzie trzeci sezon!
:):)
 

panartur
 
Nie doszedłem jeszcze do siebie, po nocnych eskapadach po okolicznych lasach, a znów jestem w Krakowie, padając na pysk... Rzeczywistość jest dla mnie nieco zbyt intensywna i zaczynam odczuwać przemęczenie. Nie jest dobrze.

Mija 23:00, leżymy sobie na łóżku i oglądamy "Trapped", w oczekiwaniu na dwóch kolegów, którzy wyskoczyli po zaopatrzenie na nadchodzący (sic!) wieczór.
Umówiliśmy się, że umilimy sobie czas winem i czekoladowym ciastem upieczonym na poczekaniu... i w oczekiwaniu na gości, oglądając ów film, zaczynamy przysypiać.

Dzwoni telefon, a w słuchawce na wpół przerażony i przemęczony głos jednego z kolegów, którzy urządzili sobie wycieczkę: "Hej... piłeś może już jakiś alkohol?"

- Jeszcze nie - odpowiadam. - Czekamy na was, ale jakoś wam nieśpieszno.
- A bo wiesz... zakopaliśmy się i nie możemy ruszyć.

Po krótkiej wymianie informacji, udało nam się zlokalizować ich na mapach google [świetny wynalazek!] i gdyby nie uwaga A., żeby podali współrzędne, pewnie poszukiwania ich w okolicznych lasach potrwałyby znacznie dłużej.

Wyruszyliśmy więc z misją ratunkową, uzbrojeni w linę holowniczą, szpadel, rękawice, kurtki i gorącą herbatę. Jechaliśmy całkowicie na czuja, ponieważ droga, po której się poruszaliśmy nie pokrywała się ze wskazaniami nawigacji satelitarnej. I wtem, jakieś 50 metrów od celu dzwoni telefon, a w słuchawce głos, z ostrzeżeniem, żebyśmy nie jechali dalej. Niestety, okazało się, że przyprószona śniegiem leśna droga,  okazała się zdradliwie ruchomym piaskiem, w którym oni własnie utknęli. My również. :/

Pierwotnie nie mogliśmy się zdecydować, który z samochodów wyciągać w pierwszej kolejności. Doszliśmy jednak do wniosku, że nie ma to absolutnie żadnego znaczenia, bo i tak obydwa muszą zostać uruchomione. Po kilku godzinach przekleństw, przeplatanych zabawnymi komentarzami (dwóch gejów i eks-para w nocy, w lesie, w dziwnych okolicznościach - sami wiecie), posypywania głów kilogramami piasku zmieszanego ze śniegiem, runem leśnym i bóg wie, czym jeszcze... udało się w końcu wypchnąć jeden z samochodów. Dopóki nie wybraliśmy spod silnika naprawdę dużych ilości podłoża, nie było możliwości ruszenia tego złomu. Taka samą operację powtórzyliśmy z drugim pojazdem.

Tak oto skrócenie sobie drogi z 17 km do 12 km, zakończyło się ponad czterogodzinną przygodą gdzieś w głębi Mazowieckiego Parku Krajobrazowego, w okolicach miejscowości o jowialnej nazwie: Krystyna.

Cały czwartek nie mogłem dojść do siebie, a nawał i intensywność pracy jeszcze bardziej pogłębiała stan makabrycznego zmęczenia.

Piątek miałem spędzić w łóżku, odnawiając siły, jednakże nieudolność mojego współpracownika jak zwykle obróciła w niwecz moje postanowienie.

Zmęczony... i najwyraźniej mocno przeziębiony - kończę tę opowieść, tęskno zerkając na łóżko. Tylko mózg wysyła sprzeczne sygnały - niby jestem zmęczony, a jednak spać mi się nie chce... :/

A rano najnudniejszy wykład pod słońcem, na którym - niestety - muszę być.

Dobrej nocy, Czytacze!
  • awatar Master of Disaster: To gdzie wy byliście, że po zaopatrzenie trzeba było jechać 17 km i to na dodatek przez las?!
  • awatar Katie: Tak to już niestety bywa, gdy chce się zaoszczędzić czas. Cieszcie się, że ktoś pomógł, bo byście spali w tym lesie ;)
  • awatar Pan Artur: @Master of Disaster: ja mieszkam w samym środku lasu... ;)
Pokaż wszystkie (5) ›
 

panartur
 
Lubię pracować pod presją, czuję wówczas, że moje wysiłki są właściwe. Zdecydowanie wolę to, niż nudną, zachowawczą stagnację...

...ale dzisiejszy stres przekroczył kilkukrotnie tolerowane przeze mnie normy, pomimo, że poziomy tolerancji mam ustawione nadzwyczajnie wysoko. Oberwała przy tym rykoszetem mojej złości osoba, która w całym rozgardiaszu wspiera mnie najwięcej i wykonuje równie mrówczą pracę.

Rzygam. Bynajmniej nie tęczą... Rzygam tą złością i tym jadem, którym zaprawiają atmosferę ludzie, uważający się za kulturalnych. Ba! Uważają się za twórców kultury! Rzygam moją pracą. Rzygam wszystkim... i już nie mam siły, by wyginać swój umysł bardziej w tych mentalnych konwulsjach.

Jeszcze 18 dni... (chyba).
  • awatar Anela: przykro mi, że psychicznie dobiłeś dziś do mojego stanu
  • awatar miauczydło: A rzygałeś tak naprawdę? Załóżmy rano, przed wyjściem do pracy? Bo to jest ciekawe zjawisko, kiedy organizm w porozumieniu z podświadomością znajdują świetny sposób na zatrzymanie człowieka w domu. Fizycznie - przeziębieniowo - już Cię zmogło. Może pora na żołądek! ;)
  • awatar Pan Artur: Wiesz, to nie jest wyjście, kiedy mieszka się w miejscu pracy i odwrotnie...
Pokaż wszystkie (7) ›
 

panartur
 
Od poniedziałku dni galopują niczym stado spłoszonych grzmotem mustangów. Gdyby nie cholerny kalendarz, nawet nie wiedziałbym, że jest już piątek!

Dziś w pracowni zaskoczyła mnie wpadając w zapowiedziane, ale zdecydowanie wcześniejsze odwiedziny. Pierwszą moją reakcją było zbicie jednego z elementów lampy, który akurat przygotowywałem do szlifowania... Spadł na posadzkę zupełnie, jakby w tej właśnie chwili ożył... i zapragnął runąć z wrażenia! To było niesamowite, wręcz kompletnie kinowo-romantyczne: ona wchodzi, on z wrażenia upuszcza na podłogę szkło i stoi z rozdziawioną gębą, a z kącika ust ścieka mu stróżka śliny.

Zamienili kilka słów... opuścił pracownię, by przespacerować się z nią wokół ośrodka. Ustalili, że wieczorem omówią ważne kwestie, które praktycznie nietknięte oczekują od dwóch tygodni.

---

Butelka wina, subtelne gesty... i chyba tylko jakiś magiczny dystans i resztki rozsądku pozostawiły ten wieczór pełnym niedomówień...
  • awatar BluePlum: Jak Ty pięknie piszesz...
  • awatar Pan Artur: Dziękuję, choć przyznam szczerze, że wolałbym pisać brzydziej, a w zamian za to korzystać skuteczniej z życia...
  • awatar Synestezja: oh yeah, coś wisi w powietrzu... :D
Pokaż wszystkie (4) ›
 

panartur
 
Dzień minął z przytupem... kurs witrażowych lamp rozpoczęty i jest to ostatni krok do zaliczenia tripletu szkła.

Nadmiar energii, który we mnie pozostał na koniec dnia, postanowiłem spożytkować na ogarnięcie dawno nie ruszanych rzeczy, skrupulatnie gromadzonych od czasu wprowadzenia się do tego mieszkania. Na pierwszy ogień poszedł cały sprzęt (a w zasadzie złom) komputerowy i reszta śmieci, zalegających na biurku i w jego bezpośrednim otoczeniu.

W końcu, skoro Ona ma odwiedzić moją dziuplę, to chyba powinienem ją nieco odświeżyć. A czasu zostało naprawdę niewiele...

I tak porządkując stare, wydawałoby się - niepotrzebne - rzeczy, natknąłem się na notesik.
Z pozoru zwyczajny, kompletnie niepraktyczny... a jednak zawierał bardzo cenną pamiątkę...

kc.jpg


...i tak jakoś sobie myślę, że to niezwykle wartościowa dla mnie rzecz.

I chciałbym, żeby ktoś ponownie zostawił mi taką notatkę... nawet jeśli byłabyś "czarownicą, babą jagą i wiedźmą".

Tonę w sentymentach... nurzam się w domysłach... wstrząsają mną wątpliwości...


Życie ssie.
 

panartur
 
Czuję to w... głowie.

Temperatura otoczenia zmieniła się znacząco... gorące, gęste wręcz powietrze, otaczało go szczelnie, sprawiając wrażenie zanurzenia. Jedynie oddychanie nie sprawiało trudności.

Przekręcił się na drugi bok i zamarł.

Leżała obok, na plecach, okryta częściowo satynowym prześcieradłem. Sutki jej krągłych piersi sterczały zachęcająco, czerwieniąc się jakby zawstydzone tą sytuacją. Przyłapane niemalże na gorącym uczynku.

- Co Ty tu robisz? - zapytał prawie histerycznym tonem.
- Chodź... - wyszeptała.

***

Czuję to w... głowie.

Rozejrzał się nerwowo. W pokoju panował jeszcze półmrok stalowego świtu, porżnięty równomiernie przez ażurową roletę.
Łóżko nadal ciepłe. I powietrze ciągle tak samo przytłaczające. W nozdrzach, gdzieś na granicy zmysłów, pozostał zapach gładkiej skóry.

Czuję to w... głowie.

***

Narzucił na siebie kurtkę, tę lżejszą, skrojoną na wojskową modłę. Chyba przez ten niesforny już upał, który panował wewnątrz mieszkania. Wybiegł na zewnątrz, niedbale zatrzaskując za sobą drzwi.

I choć nadal pod butami skrzypi śnieg, termometr wskazuje minus piętnaście, to na języku czuć ten charakterystyczny posmak.

Wiosna idzie...

Czuję to w głowie.
  • awatar Parole: trzymam cię za słowo.
  • awatar Pan Artur: @Parole: ale za które?
  • awatar Parole: @Pan Artur: hehe, zwizualizowałam (sic!) sobie twoje pytanie tak: trzymam cię za włosy. - ale za które? - te na głowie;)) to słowo w twojej głowie.
Pokaż wszystkie (7) ›
 

panartur
 
Nie jestem żaden Łukasz!
  • awatar TaniecNocy...: Jesteś Artur :) to oczywiste Księciunio ... Milej niedzieli ;)
  • awatar tannat: zabolałoby mnie...solidnie zabolałoby
  • awatar ciszej: za za kobieta Cię tak znieważyła? już ja się z nią rozprawię :P
Pokaż wszystkie (5) ›
 

kostkarubika
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

panartur
 
...ktoś kopnie w głowę. Najlepiej obuwiem ciężkim. Dwukrotnie. Albo trzy...

Dzisiejsze popołudnie spędziłem w towarzystwie przeuroczej mojej koleżanki z poprzedniego miejsca pracy.

Popiliśmy udawane cappuccino, z lodami (ponieważ nie mieli kawy mrożonej), pogawędziliśmy o starych czasach... Nie zabrakło również miejsca na opowieści dotyczące związków... Takoż i wysnułem z siebie opowieść o moich minionych "Sześciu Latach Szczęśliwości", ona wysupłała swoje opowieści, które mnie nieco zmroziły (ale biorąc pod uwagę dzisiejszy upał, było to całkiem niezłe).

Generalnie jednak spotkanie przebiegało w atmosferze sielskiej paplaniny dwojga dobrych znajomych, którzy szmat czasu się nie widzieli. Ech... wszystko co piękne jednak, szybko się kończy. Czas dziś niemiłosiernie ulatniał się, w przeciwieństwie do powietrza, które stało leniwie.

Tako zmuszony Walnym Zebraniem, musiałem opuścić moją koleżankę z dawnych lat, jednakże w domyśle kolejnej perspektywy spożycia prawdziwej kawy mrożonej, bez zbędnego pośpiechu.

Na tym kończą się pozytywy dnia minionego.

Po Walnym poprosiłem Zarząd o spotkanie, w celu ustalenia kwestii mojej nagrody. Jak się okazało, większość zarządu była już nastawiona przeciwko mnie, więc moje tłumaczenia były długie i mozolne. Odniosłem jednak wrażenie, że zostałem wysłuchany, ale nikt nie usłyszał tego, co powiedziałem. Niestety. Osądzono mnie, wyparto się pewnych słów, by wszystko obrócić w moje fanaberie. Cóż. Niech i tak będzie. Skoro mam pracować z ludźmi niedojrzałymi... to będę. W końcu nie robię tego pierwszy raz.

To nie był jednak koniec tego groteskowego wieczora.

Białe Szaleństwo zawiodło mnie w centrum Warszawy, 500m od stacji paliw. Planowana zatem nadprogramowa wycieczka z gośćmi na pokładzie, których miałem podrzucić jedynie do domu, przerodziła się w prawdziwą wyprawę w poszukiwaniu czynnej stacji, na której mogę kupić linę holowniczą i LPG. Około północy udało się dowlec Białe Ścierwo, by go dokarmić.

Powróciwszy o 1:30 do domu co zrobiłem?

Sprawdziłem skrzynkę e-mail, do której nie zaglądałem od poniedziałku. Co znalazłem?

Życzenia urodzinowe od J.

Łapy mi drżą. Niech mnie ktoś kopnie w głowę. Ciężkim obuwiem. Dwa... albo trzy razy. Dla pewności.


Dobranoc!
Pokaż wszystkie (15) ›
 

panartur
 
Nie mów do mnie, nie patrz, nie dotykaj... pod żadnym pozorem nie całuj.

Spokój wewnątrz mnie znów został wstrząśnięty i miota się niczym wibrująca struna...

Małe igiełki lodowatego żalu wbijasz pod paznokcie wspomnień, zawsze wtedy, kiedy dłonie wystawiam w stronę słońca.

Chcę, byś wyprowadziła się.
Z mojej głowy. Z moich snów.
  • awatar doll_divine: Sam widzisz, że to nie takie proste.
  • awatar tannat: @lumen: Lumen, masz takie proste rady na wszystko. Zazdroszczę Ci
  • awatar Pan Artur: @tannat: Przecież życie jest banalne... nie wiem, czemu się dziwisz? :p
Pokaż wszystkie (102) ›
 

nanaka5
 
Ari *:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

nanaka5
 
Ari *:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

nanaka5
 
Ari *:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

nanaka5
 
Ari *:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

nanaka5
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

nanaka5
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

nanaka5
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

nanaka5
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

nanaka5
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

panartur
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

panartur
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

panartur
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

panartur
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

panartur
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 

Kategorie blogów