Wpisy oznaczone tagiem "Agricola" (11)  

mk20336
 
Czwartego dnia, w piątek, osiągnęliśmy planszówkowy punkt kulminacyjny naszego wyjazdu. Ilość i intensywność gier pobiły poprzednie dni - ale zaznaczyły też jasno, że to już bliżej niż dalej do końca wyjazdu...

1) "Księżniczki"
Tak jak pisałem poprzednio, nie dyskryminujemy żadnych gier! Zwłaszcza takich, które wzbudzają prawdziwe emocje - a tak było w wypadku "Księżniczek":
Syl2016_18.JPG

Zażarty bój wygrała ostatecznie Ola, c niestety spotkało się z dezaprobatą Asia. Na szczęście, szybka reakacja mamy zapobiegła eskalacji :)

2) "7 Cudów Świata" - pojedynek
Kolejny przykład, jak pojedynkowa wersja Cudów Świata dobrze wypełnia luki w czasie:
Syl2016_19.JPG

Tym razem tą pozycję miała przyjemność poznać Magda S-W. Oczywiście, w pierwszej grze trudno oczekiwać pd razu wygranej, ale trzeba przyznać, że obie Magdy miały wyjątkowo duże wyniki.

3) "Memoir'44" - kontr-atak British Expedition Force
W tzw. międzyczasie, zagralismy z Łukaszem już trzeci (i ja księ okazało ostatni) scenariusz typu Breakthrough. Tym razem przenieśliśmy się z rejonu Arden i zimy 1944 do Francji, maja 1940:
Syl2016_20.JPG

Scenariusz ten (notka historyczna) opisuje kontratak BEF (British Expedition Force) po tym jak Niemcy przebili się przez Belgię i zaczęli okrążać Francuzów. Kontra, mimo dużych początkowych sukcesów, się nie udała i dowódcom brytyjskim pozostało tylko jedno - ewakuacja przez Dunkierkę...

Nasz scenariusz graliśmy wyjątkowo długo - i wyrównanie. Posiłki obu stron - w wyniku walki - zostały praktycznie wyzerowane i decydowały ostatnie akcje:
Syl2016_21.JPG

Rzutem na taśmę zdobyłem ten ostatni punkt i BEF - zanim uciekł - mógł się pochwalić małym zwycięstwem :)

4) "Rune Wars"
Duża pozycja, w która mieliśmy okazję zagrać z Kubą, Konradem i Filipem kilka razy. Tym razem - z powodu obsady stolików - przy stole zasiadło 3 graczy - Kuba, Bartek i Filip:
Syl2016_22.JPG

Panowie bardzo ambitnie grali dwa dni i naprawdę, nie byli już tak daleko od ostatecznego końca rozgrywki. Kuba swoim doświadczeniem zrobił kilka ciekawych zagrań i prowadził w ilości run, ale jak wiadomo, nigdy nie wiadomo jak gra się skończy dopóki się jej nie dokończy...

5) "Alchemist"
Gra zawsze robiąca duże wrażenie - w sumie ma aplikację na telefony! Do boju stanęła Ola, Olga i Magda:
Syl2016_23.JPG

Wygrało doświadczenie, ale zdecydowanie było widać duże zadowolenie u wszystkich graczy - planszówka jest wydana niesamowicie i jest naprawdę ładna!

6) "Robinson Crusoe"
Wyzwanie na bezludnej wyspie ponownie podjął tandem Magda S-W i Konrad, którzy tym razem byli wspierani przez Agnieszkę:
Syl2016_24.JPG

Niewiele wiemy o tej grze, zachował się tylko szczątkowy wpis w notatniku jednego z rozbitków - znaleziony przy jego szkielecie... :

“Ogólnie szło nam dobrze, mieliśmy sporo szczęścia i jak zaczęliśmy chodzić na bestie, to wszystkie problemy w zasadzie się rozwiązały. Poza brakiem źródeł zbierania drewna, z czego zdaliśmy sobie sprawę zdecydowanie za późno. No i zamiast robić inne rzeczy, wielkim ryzykiem zaczęliśmy zbierać tylko to drewno. To ryzykowne podejście [...tekst nieczytelny...] rzuty [...] pogodę sprawiły, że w ciągu kolejnych [...] poumieraliśmy bodaj na 3 tury przed końcem "regulaminowego" czasu”



Cóż, bezludna wyspa zebrała swoje kolejne krwawe żniwo.

7) "Agricola"
Kolejny zawsze lubiany klasyk - zagrany o dziwo w tzw. międzyczasie, bardziej jako szybki przerywnik:
Syl2016_27.JPG

Tutaj zdecydowanie popisała się Aga, uzyskując najlepszy rezultat!
  • awatar Konrad B.: Świetna relacja z Robinsona. Ani w Agricolę rzeczywiście nie poszło. ;-)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

mk20336
 
Kolejny dzień zmagań "w basenie i na planszy" okazał się bardzo owocny jeżeli chodzi o gry planszowe. Ale zanim do nich doszło, spędziliśmy bite 3 godziny w ciepłej (35 stopni) wodzie, pluskając się zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz. Potem była wyprawa do lokalnego browaru Wiatr, gdzie mimo, że czekaliśmy na niektóre potraw chwilkę, to było przesmacznie i mieli fantastyczne piwa.

No, ale w końcu wróciliśmy na nocleg i się zaczęło...  

Najpierw było PRELUDIUM wieczorne:

1) "Dominion"
Na pierwszy ogień Magda postanawiała nauczyć Tomka gry w Dominiona:
u1.JPG

Nauka to była bolesna (powyżej wyniki) ale sama gra bardzo przypadła do gustu Tomkowi więc na pewno będziemy takie rozgrywki kontynuować.

2) "Memoir'44"
Korzystając z tego, że Ola i Lena to bardzo dobre koleżanki, które w dodatku się sobą zajęły, mieliśmy szansę na zagranie dwóch szybkich partyjek w "Memura" z Łukaszem.

Na pierwszy ogień poszła bardzo krótka i szybka bitwa z kampanii w Afryce n - walki Rommla z Brytyjczykami:
u2.JPG

Na planszy praktycznie tylko czołgi, szybkie ruchy, dużo kostek ataku i po 20-25 minutach gra zakończona:
u3.JPG

Historycznie (i zgodnie z wynikami z forum) Niemcy wygrali, ale coś tam udało mi się uszczknąć...


3) "Memoir'44", po raz drugi
Drugi scenariusz to ostatnie dni III Rzeszy i forsowanie rzeki Roer:
u4.JPG

Tym razem ja się broniłem a US nacierał Łukasz.
Od razu na początku sprytnie przemieściłem swoje jednostki w centrum i rozpocząłem systematyczne, spokojne wystrzeliwanie Amerykanów w rzece. To zdecydowanie zmobilizowało Łukasza do natarcia i odniósł on sukces na moim prawym skrzydle. Jednak ostatecznie straty Aliantów okazały się za duże:
u5.JPG

Niehistorycznie, rzeka Roer okazała się nie do przejścia.
Jak ciekawostka, to już drugi scenariusz z minami który graliśmy i drugi raz Łukasz nie odważył się z nich "skorzystać", wchodząc na nie i próbując usunąć :)

Następnie zaczął się PLANSZOWY WIECZÓR WŁAŚCIWY:

4) "Agricola"
Klasyka klasyk, grana praktycznie na każdym wyjeździe. Do starcia stanęły trzy panie i rozpoczęły żmudny proces rozbudowy gospodarstw rolno-przetwórczych:
u6.JPG

Ewidentnie najlepiej poszło Ani - gratulacje!

5) "Alchemicy"
Gra przepięknie wydana i bardzo intrygująca - robienie mikstur alchemicznych, które sprawdzacie smartfonem! Łukasz grał pierwszy raz i wnioskując po komentarzach - był bardzo zadowolony.

Natomiast Filipowi co i rusz coś nie wychodziło - ale mimo wszystko wygrał:
u7.JPG

W sumie, Alchemicy byli rozgrywani obok Bożego Igrzyska, co nawet się klimatycznie składało...

6) "Boże Igrzysko"
No właśnie, główna gra "wojenna" tego wieczoru okazała się interesująca i trochę nietypową rozgrywką. Konrad zagrał anty-polsko w pierwszej turze aby nas osłabić; wyszło mu to nieźle... Na koniec gry Pomorze, Litwa i Wielkopolska były zrujnowane maksymalnie, Małopolska była minimalnie ponad tym limitem, a jedynie uchowała się Ukraina - niechwaląc się, dzięki Kozakom udało mi się utrzymać prowincję na początkowym poziomie:
u9.JPG

Konfederacja była oczywiście zagrana - Tomek przejął mi miasto; drugie miasto w posiadaniu Kuby umożliwiło mu zwycięstwo.

7) "Quadropolis"
Wisienka na torcie - gra o planowaniu miasta, na którą dużą ochotę miał Tomek ale ratowanie Rzeczypospolitej zajęło mu za dużo czasu. No ale Magda i Agnieszka postanowiły wypróbować tą grę dla dwóch osób - i zagrały w 15-20 min!
u8.JPG

W dodatku osiągnęły rzadko spotykany wyniki (i dokonały niesamowitego wyczynu) - zremisowały!

Cóż, wyjazd za nami, ale było tak miło i sympatycznie, że chodzą głosy czy "Trzeci wyjazd planszowy czytelników bloga mk20336.pinger.pl/" nie zorganizować ponownie tam...
  • awatar Konrad B.: To Boże Igrzysko to niby fajna gra, ale strasznie nie podoba mi się np.ta konfederacja. Ostatni gracz często zdecyduje kto wygra... Chociaż w naszym przypadku Kuba by wygrał tak czy inaczej. Miał nad nami sporą przewagę.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

mk20336
 
W ramach weekendu bożocielnego mieliśmy okazję nie tylko pojeździć na rowerach ale także pograć - przez dwa wieczory udało się naprawdę dużo!

1) "Combat Commander Europe", starcie pierwsze czyli rozgrzewka na molo

Na pierwszy ogień poszła partia nad jeziorem gdzie zmagaliśmy się z z Konradem w mroźnej Rosji w 1943 roku:
Wiartel (2).JPG

Mimo, że się bronił, Konrad zdecydowanie udanie zaatakował (mimo początkowych sporych strat):
Wiartel (3).JPG

Niestety, dograć się nie dało z powodu zimna i zapadających ciemności:
Wiartel (4).JPG

No a byłoby bardzo ciekawie!

2) "Quadropolis"
Wieczorową porą, gdy wszystkie dzieci już spały (lub udawały) zagraliśmy na dwa stoliki - poniżej relacja ze stolika "żeńskiego":
Wiartel (5).JPG

W Quadropolis wygrała - dzięki nowatorskiej strategii - Ania. Niestety, wyniki się nie zachowały :(

3) "Robinson Cruzoe", podejście pierwsze
Na drugim stoliku zasiedliśmy ostatecznie do Robinsona. Szło nam niesamowicie dobrze, w 7 turze byliśmy super przygotowani na ostatnie 3!
Wiartel (6).JPG

Ale, no właśnie. Gdzieś zniknęła jedna ważna kostka. Za nic nie mogliśmy jej znaleźć i niestety, musieliśmy zakończyć rozgrywkę... Następnego dnia kostka się odnalazła w... plecaku Filip! Został on oskarżony o szpiegostwo, paserstwo i w ogóle! :) Dodatkowo rano przed śniadaniem, Konrad znalazł 8 żetonów w sali gdzie graliśmy. Jak my je w nocy przeoczyliśmy to nie wiemy...

4) "7 cudów świata"
W międzyczasie Panie zagrały ponownie i Magda wygrała. Ale oczywiście, wyników nie zapisały...

5) "Combat Commander Europe", starcie drugie czyli szok w restauracji
Kolejny dzień rozpoczął się od partii CCE. Ale robiliśmy furorę z Konradem w restauracji - przyglądały się nam i dzieciaki, i panie kelnerki i "tatusiowie". A my rozgrywaliśmy ponownie wczorajszy scenariusz - teraz z innym ustawieniem:
Wiartel (7).JPG

Tym razem zagrałem bez ryzyka, szarży, wariowania. Systematycznie, jednostka za jednostką likwidowałem broniących się Rosjan aż został tylko jeden punkt oporu:
Wiartel (8).JPG

Naprawdę, nie było już sensu kontynuować (chociaż ja bym grał do końca:)) i Rosjanie się poddali:
Wiartel (9).JPG

Zupełnie inna gra niż wcześniejszego dnia...

6) "Król i zabójcy"
Gdy my się potykaliśmy w CCE z Konradem, Kuba zagrał szybka partię z Filipem w nową pozycję:
Wiartel (10).JPG

Ciekawa gra, głównie psychologiczna, polegająca na zatrzymaniu króla zanim dojdzie do zamku. Prosta mechanika, ale za to milion możliwości. W tym starciu król (Kuba) jednak sobie poradził z zabójcami (Filip).

7) "Agricola" czyli nauka nie idzie w las
Kolejny wieczór, ponownie dwa stoliki. Na pierwszym panie (Aga, Magda, Ola i Ania) zasiadły do Agricoli.
Wiartel (11).JPG

Zgodnie z maksyma "nauka nie idzie w las", Magda (42 pkt) wyćwiczona na tabletkowej wersji, zdecydowanie wygrała! Ola miała 35, Aga 26 i Ania 23.

8) "Robinson Cruzoe", podejście drugie
Wiartel (12).JPG

Drugi stolik zajęli Panowie.

Cóż to była za partia! Towarzyszyły nam największe emocje, dużo śmiechu, wysiłku umysłowego, orzechówka i... ręka Boga!
Wiartel (13).JPG

Po pierwszej partii mieliśmy już pewne pomysły co i jak trzeba robić. Ryzykowaliśmy dużo więcej, przewidywaliśmy, a i tak w połowie gry byliśmy w dużo gorszej sytuacji niż poprzednio. Powoli zdążaliśmy do katastrofy, ale koniec gry też się zbliżał. W przedostatniej turze byliśmy najbliżej porażki - ciągnęliśmy 2 żetony z 10 a tylko na jednym było "żarcie". Ku naszej uldze, drugi wyciągnięty żeton miał żywność... Potem udało się dotrwać do końca ostatniej tury. I mimo, że pojawiły się kalumnie iż wsparła nas "ręka Boga"*, zwycięstwo było bez wątpienia historyczne!

*Ręka Boga:
800px-Manodedios.jpg

*Ręka Boga w akcji:
  • awatar Commuter's Special: Dementuje: wyniki do 7Cudow sie zachowaly! Wystarczylo wstac od komputera i pojsc do drugiego pokoju - sa w opakowaniu do gry!
  • awatar Konrad B.: Jeśli chodzi o Combat Commandera, to ta gra jakoś wyjątkowo mi nie szła i po jakimś czasie morale podupadło. ;-) Co do Robinsona, to według mnie Ręka Boga nas nie tknęła, bardziej była to ręka ludzka. ;-) Niestety, nie uznaję tej wygranej za legalną. :-(
  • awatar Michał K: @Konrad B.: Jak to mówi Kuba: oj tam, oj tam!
Pokaż wszystkie (3) ›
 

mk20336
 
Dzień wczorajszy stał pod znakiem wypraw górskich - prawie każdy poszedł na jakiś większy lub mniejszy spacer. Jednak po powrocie wszyscy powoli zaczęli zdążać ku stolikom planszowym.

1) "Dominion"
Zaczęło się od szybkiej partii Dominiona - jeszcze rozmarzając po powrocie z gór, przy orzechówce, Magda ograła naszą utalentowana debiutantkę - Maję:
01.JPG

Brawa dla Mai za ambicję!

A potem przyszedł wieczór z trzema stolikami - stolik z "bloczkami" gdzie siedziałem ja i Łukasz, stolik Agricoli i Robinsona Crusoe.

2) "Commands and Colors Napoleonics"
Kontynuowaliśmy nasz turniej w CCN: w pierwszym meczu Piotrek wygrał z Łukaszem 10-5, teraz ja grałem z Łukaszem:
02.JPG

Scenariusz był bardzo krwawy i długi, ale dał nam wiele satysfakcji. Główne walki toczyły się o lasek na moim prawym skrzydle i górki na lewym - centrum widziało niewiele akcji:
03.JPG

Przed nami już tylko jeden mecz aby wyłonić zwycięzce mini turnieju...

3) "X-Wing Miniatures Game"
Jak przygotowanie do wieczoru Korad i Kuba zagrali ponownie w X-Wing. Kombinowali dosyć długo, aby użyć dodatkowych kart. Jak widać na poniższym zdjęciu - nauka wersji zaawansowanej poszła dużo lepiej rebelianckim statkom Konrada:
04.JPG

4) "Dominion"
Również jako "interludium" między głównymi pozycjami wieczornymi obie Magdy zagrały w Dominion Intryga:
05.JPG

Lepsza tym razem okazała się Magda K, która (ciekawostka) dodatkowo uzyskała dokładnie tyle samo punktów c w swojej poprzedniej grze w "Dominion" tego samego dnia.

5) "Robinson Crusoe"
Jedna z największych pozycji wczorajszego wieczora. Bardzo klimatyczna i sprawiająca niesamowitą ilość radości Konradowi, Magdzie S-W i Piotrkowi. Zaczęło się od tego, że Mada K nie chciała dołączyć do gry. Przez co na wyspie wylądowało tylko 3 a nie 4 rozbitków. Oznaczało to,że kucharz (którym miała być Magda K) nie przetrwał lądowania a co więcej, został zjedzony przez resztę załogi!
Niestety, miało to negatywne konsekwencje dla całej wyprawy bo nie tylko niestrawność ale też koszmary z nieżywym druhem niedoli nawiedzały obozowisko. Ostatecznie, po bardzo srogiej zimie dwóch kolejnych poległo:
06.JPG

Gra ponownie okazała się mocniejsza niż gracze. Ale do czasu...

6) "Memoir'44"
A przy naszym stoliku (Łukasz i ja) przyszła pora na Memurka w ramach kampanii Frontu Wschodniego. Graliśmy olbrzymi scenariusz walk w Stalingradzie - z jednej strony wojska inżynieryjne, elitarne dywizje pancerne, samoloty (Niemcy Łukasza) a z drugiej zasieki, miny, snajperzy i blokady (moi Rosjanie).

Po wyniszczającej obie strony walce - ponad połowa jednostek zniknęła z planszy - udało mi się wygrać 10-6:
07.JPG

No cóż, do końca kampanii coraz bliżej - ciekawe jak wyjdzie to w podsumowaniu.

7) "Agricola"
Największa gra wczorajszego wieczoru - i najdłużej grana. Czterech wyjadaczy i Maja. Ale wyniki i przebieg rozgrywki wcale nie wskazywał na taka różnice w doświadczeniu. Maja - która tego dnia poznała nie wiem już którą nową grę w postaci Agricoli - mężnie stawała do walki:
08.JPG

Sama rozgrywka zakończyła się bardzo zbliżonymi wynikami, a różnice były minimalne.
 

mk20336
 
Wyjazdowe relacje czas kontynuować. W sobotę odbyło się najwięcej partii więc będzie co opisywać. Dzisiaj sekcja gier "rozgrzewkowych", "krótkich", itp.

1) "Dominion"

Po bardzo miłym spacerze i niesamowicie wychładzającym zwiedzaniu pobliskiego zabytkowego klasztoru Cystersów, natknąłem się na Krzyśka samotnie spędzającego czas w pokoju z grami.

Znajdując się w tak sprzyjających planszowo okolicznościach przyrody, postanowiliśmy zagrać coś szybkiego (ach to spa, które nas goniło).
2014_03_01_p1.JPG

Padło na Dominion, którego Krzysiek się niedawno nauczył. Powiem szczerze, że chyba nigdy aż tak dobrze mi się nei grało w tą grę - dużo razy udało mi się za jedną turą cały "deck" zagrać.

To widać też po wynikach:
Michał  36
Krzysiek P 21

2) "Agricola"

W ciągu dnia rozegrano jeszcze jedną partię. Padło na rolnictwo i Agricolę:
2014_03_01_p2.JPG

Jak widać w rogu zdjęcia, pod koniec pojawili się kibice niepełnoletni!

Jeżeli chodzi o wypasanie dzików i innych koni, najlepszy okazał się Kuba:
Kuba 56
Magda 36
Agnieszka D. 31
Konrad 26

3) "Dominion"

Wieczór rozpoczął się (przynajmniej dla mnie) od szybkiej partii w Dominiona z Agnieszką i Olą:
2014_03_01_p3.JPG

Dla Agnieszki była to pierwsza partia w tą grę.Oli tez się tak wydawało, ale szybko się sama wyprowadziła z błędu :) Poza tym Ola zrobiła ten sam numer co poprzedniego dnia w "Filary Ziemi". Policzyliśmy punkty, ogłosiliśmy remis, aż tu nagle się okazało, że na boku leży "kupka" kart - kogo? - oczywiście Oli. Po ponownym przeliczeniu wynik gry była następujący:

Ola 41
Michał 39
Agnieszka K 35

4) "Wiochman"

W tym samym czasie, gdy ja grałem w Dominiona, odbywała się patia w "Wiochmana". Oj, ta gra jest zdecydowanie nieparlamentarna, ale z dochodzących odgłosu  bardzo śmieszna. No i jest beret, który pokazał się na łowie anonimowego gracza w zdjęciu wyjazdu.

Klimat gry podsycały łupane pistacje, nadając całości rozgrywki lekko lumpowaty charakter - no ale ta gra taka jest!:
2014_03_01_p4.JPG

Z tego pojedynku wszelkiej maści degeneratów, mętów społecznych, hurtowych spożywców taniego wina lub innych napitków zawierających alkohol, obronną ręką wyszedł Konrad.

Wyniki:
Konrad 3
Magda 2
Krzysiek P 1

5) "Dominion"

Na koniec mam dwie relacje bez zdjęć - uczestnicy nie zadbali to odpowiednią oprawę. Po pierwsze gra Magdy i Kingi w Dominiona - rozszerzenie Intrigue. Patrząc na wysokie rezultaty, mam głębokie przeczucie, że Panie nie usunęły 4 prowincji jak to jest w wariancie dla 2 graczy:
Magda 71
Kinga 54

6) "Wiochman"

Była jeszcze druga partia Wiochmana - jakimś trafem, Magda znowu w nią grała.. Tym razem przyjemności penetracji polskiej wsi dostąpiła również Ania - zresztą, było jej bardzo do twarzy w berecie :p

Ewidentnie beret pomógł i Ania wygrała partię:
Ania 1
Magda 0

Jutro postaram się umieścić pozostałe sobotnie rozgrywki - głównie duże gry, które graliśmy.
  • awatar Konrad B.: Precyzyjnie rzecz biorąc, to był "Wiochman 2". Strasznie słaba gra...
Pokaż wszystkie (1) ›
 

mk20336
 
W tym roku w ramach wyjazdu sylwestrowego pomagaliśmy Kubie i Agnieszce - nasza pomoc polegała na tym, ze Kuba "przytachał" do nas wielką, czarna torbę, ważącą spokojnie ponad 15 kg, zawierającą... liczne gry! A my ta torbę zmieściliśmy w naszym samochodzie i przewieźliśmy.

Tuż po powrocie, byliśmy sami w domu z torba - a torba kusił... Jak to mówią, "namawiał, namawiał i namówił" - postanowiliśmy zagrać w dawno nieodwiedzaną pozycję - "Agricolę".

Oczywiście zaczęło się od przeczytania na nowo instrukcji - po tylu miesiącach, a raczej latach od ostatniej partii było to konieczne. Ale reguły szybko zaskoczyły - jak to zazwyczaj jest w grach Uwe Rosenberga, skomplikowanie nie wynika z dużej ilości reguł, ale z możliwości ich zagrania i elementów gry. I to jest bardzo mi odpowiadające podejście.

Nasza "plansza" na koniec  wyglądała tak:
IMG_8151.JPG

Mi się udało całkiem ładne gospodarstwo zrobić:
IMG_8149.JPG

Magda miała może mniej zagospodarowane, ale nadrabiała rodzina - miała 5 dysków:
IMG_8150.JPG

Ostatecznie osiągnęliśmy następujące wyniki - z których notabene byliśmy bardzo zadowoleni:
Michał 48
Magda 44
To był bardzo przyjemny i relaksujący wieczór. I w sumie o to chodziło!
 

mt20864
 
mk20336
 
Ciekawostke taką znalazłam gdzieś w otchłani internetu.
Agricola on-line.
Toporność (i darmowość z prośbą o datki) wskazuje ze programik napisany przez jakis agro-geeków.

play-agricola.com/
 

mt20864
 
mk20336
 
W sile dziewięciu kobiet zasiadłyśmy wczoraj do stolików. Na początek pozwolę sobie podziękować Agnieszce za inicjatywę i ugoszczenie nas wszystkich. Niemniejsze podziękowania należą się Kubie który pokornie przyjął rolę potulnego męża i ani razu nie pokazał się w damskiej Jaskini Gier.(Tu pewną zasługę ma też mój małżonek, który w tym czasie dzielnie wspomagał Kubę w wirtualnym cywilizowaniu świata).

No, ale do rzeczy - ponieważ SKM, studia varsavianistyczne i Ola zasabotowały punktualne ropoczęcie rozgrywek wszysktich uczestniczek, w sile 6 pań zaczęłyśmy od 7 cudów świata.
Gra wiadomo - lekka, łatwa i szybka, zawsze idealna jako "biforek", zwłaszcza w większym gronie. Sprawdziła się i tym razem. Ponieważ mało która z pań miała większe doświadczenie w tej grze, chyba tylko Agnieszka i Ania skupiły się na konkretnej strategii, co dla Ani okazało się kluczem do sukcesu. Z koleji uzbrojenie po zęby Agnieszki i Eweliny nie przyniosło dobrych rezultatów.
Ania - 60
Magda - 48
Agnieszka D.- 47
Agnieszka - 44
Marta - 35
Ewelina - 25


Gdy po wielu przygodach reszta Pań dotarła, było już po 21:00, więc bez zbędnych ceregieli podzieliłyśmy się na dwa stoliki i rozpoczęły się poważniejsze rozgrywki: Agricola i Ora et labora.

O Agricoli ciężko napisać mi coś więcej, jako że nie mój stolik to był, ale w pewnym momencie niewątpliwie gra zaczęła się taplać w oparach absurdu i zaczęły rozlegać się głosy o krzyżowaniu krowy z dzikiem, trzymaniu owiec w salonie czy wykorzystywaniu w pracy nieletnich.
Wyniki:
Agniszka D. - 35
Magda S-W. - 34.
Ania - 26
Olga - 23
Ola - 21

Przy stoliku Ora et Labora, pieszczotliwie zwanej Kieracikiem, także słychać było postulaty o wstąpieniu do klasztoru, wysyłaniu miśków (pardon, mnichów) do lasu czy hurtowej produkcji wina. Jako że dla większości Pań była to pierwsza lub ledwie druga rozgrywka, ciężko było rozwinąć skrzydła i skupić się na jakiejś ekstra strategii. No, ale kierat kręcił się, aż furczało :)
Magda - 164
Marta - 159
Ewelnia - 153
Agnieszka - 147

Zaburzając stereotypy i prześmiewcze komentarze małżonków, nadmienię, że poza graniem czas wcale nie upływał nam na damskich plotkach o ciuchach, kosmetykach i dzieciach. Miałyśmy okazję wysłuchać mini-referatu z odlewnictwa, obejrzeć prezentację multimedialną z przejścia tunelem pod Wisłą czy podebatować o roli kobiecości na przodku kopalni.:*
  • awatar Michał K: Widzę, że się nieźle działo - i frekfencja olbrzymia! A w "Ora et Labor" - patrząc na zdjecie - widze, że wino nie tylko na planszy ale i w praktyce sie pojawiło:)
  • awatar Commuter's Special: Alkohol to ZUO.
  • awatar Ania K.-G.: Ciekawe, czy to tylko zbieg okoliczności, że w "7 cudów" i "Agricolę" wygrały akurat te osoby, które podliczały punkty ;-)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

mk20336
 
Tym razem słów kilka o grze można rzec już legendarnej - Agricola.

merge_small.jpg


To chyba pierwsza gra z tych najbardziej skomplikowanych, w którą graliśmy. Dla niewtajemniczonych - myśl przewodnia jest banalnie prosta - jesteś rolnikiem, masz żonę więc dorób się!
Hoduj bydło, uprawiaj pola, wypalaj las (to możliwe dopiero od rozszerzenia - Torfowisko), buduj zagrody i izby no i oczywiście... zadbaj o potomków, bo sam przecież pracować nie będziesz!

To, że w tą grę gramy tak długo powoduje, że mam minimalną ilość danych statystycznych, zbieranych dopiero od początku tego roku. A w tą pozycję graliśmy dużo raczej wcześniej. Niewątpliwie jednak z moich doświadczeń wynika, że osobą która najlepiej opanowała tajniki rolnictwa i powinna być honorowym członkiem KRUS-u jest Kuba!

Te kilka danych statystycznych, które mam to:

1) 06.03.2011
Magda 42
Michał 56
Piotr 34
Marta 24
Gra treningowa z Marta i Piotrkiem w Agricolę. Przy tak skomplikowanej grze raczej nie można się spodziewać, że nowicjuszom się uda i tak się stało. Niestety, nie dane nam było zagrać rewanżu, a jestem pewien że byłoby ciekawie.

3) 30.07.2011
Michał 43
Kuba 48
Agnieszka 34
Gra w ramach lipcowej "jaskini gier" w Otwocku. Bardzo wyrównana przez większą część czasu, ale potem Kuba użył nawozów sztucznych i odskoczył...

Więcej o grze na REBEL:
www.rebel.pl/product.php/1,303/11960/Agricola.html

i na BOARDGAMEGEEK:
boardgamegeek.com/boardgame/31260/agricola
 

chezgeekpl
 
Luzodajnia.pl: Promocja dla miłośników drewna  i gier #Agricola, Glen More: wp.me/pVyMP-kP #planszowki #grybezpradu
glen_more.jpg
 

 

Kategorie blogów