Wpisy oznaczone tagiem "Amiga" (84)  

wikipunk
 
Wiky the Metal-Punk!: Siemanko ;).
Ale mam ochotę zrobić Lunie sesję zdjęciową ;). Problem w tym, że nie chce mi się samej dzisiaj (29.12.2016r.) nigdzie wychodzić... Poza tym kiedy wyjrzałam przez okno i zobaczyłam, że mam pozamarzane szyby w samochodzie, stwierdziłam, że chyba musi być cholernie zimno... Wiem, jestem błyskotliwa xD. Może później skuszę się na jakąś sesję domową. Mogłabym Lunie porobić zdjęcia przy choince, jednak u nas w tym roku choinki nie ma, Święta były u babci, więc i ostatnie zdjęcia były tam robione. Cholera, no mętlik mam taki w głowie, że masakra xD. Może coś jeszcze wymyślę. Zastanawiam się też w co ubrać Lunę na Sylwestra. Albo skombinuję coś z tego co już ma, albo uszyję coś nowego.
Jak na razie to jestem zdesperowana, bo niedawno przeszłam z Harrym grę mojego dzieciństwa. A mianowicie "Simon the Sorcerer II". Ludzie... Grałam w to jak miałam 6-8 lat. Gra na Amigi i starutkie Windowsy... W dzieciństwie grałam w to na Win 98... (Teraz w ruch poszedł symulator ScummVM). Wiadomo, że jako małe dziecko nie byłam w stanie przejść gry tego typu do końca (trzeba dość dużo myśleć i rozumieć co mogą mieć na myśli bohaterowie gry), jednak teraz się udało, choć i ja grałam i Harry grał. Wiecie jak się czuję? Jakbym przeczytała naprawdę świetną książkę... Nie wiem co zrobić ze swoim życiem. Postanowiłam, że przejdę ją jeszcze raz, ale teraz gdy znam już wszystkie motywy tej gry to już nie jest to to samo co kiedyś... No niby jest jeszcze 1, 3, 4, 5 i 6, ale jak wiadomo, to już nie to... 1 jeszcze jest trochę podobny do 2, jednak 3 jest już w 3D, choć niby widziałam wersję w 2D, ale tylko mi coś mignęło... Musiałabym dokładniej poszukać. Dobra, koniec lamentów, ogólnie grę polecam, bo jest po prostu fantastyczna! Także jakby co to grajta :P.
Pssst! Grę można pobrać w Sklepie Play za drobną opłatą, jednak ta jest po angielsku i to nie to samo co na kompa, a na kompa można znaleźć polską wersję ;). Chyba, że ktoś umie bardzo dobrze angielski to spoko, z tego co widziałam to w wersji mobilnej są napisy więc, pół biedy, ale na kompie trzeba słuchać (i rozumieć) co inni mówią ;).
Okładki:
simon-the-sorcerer-2.jpg

okl_SimonTheSorcererIITheLionTheWizardAndTheWardrobe_PC_okladka.jpg

Screeny z gry:
Bez tytułu.jpg

simon2-2.gif

simon2-4.gif

simon2-6.gif

Wersja na Android'a:
unnamed.png

unnamed1.png

unnamed3.png


Samego Simon'a jako postać bardzo polubiłam. Jest dość cyniczny, a czasem potrafi być po prostu wredny :P. Mimo wszystko pomaga innym, a w pewnym momencie (kiedy musi dać do zjedzenia kota ogromnej żarłocznej roślinie, i jak możemy się spodziewać, nie robi tego) nawet używa słów: "Nawet ja mam sumienie".
Gra jest epicka, jednak uważajcie, bo w niektórych momentach żarty i teksty nie są odpowiednie dla dzieci ;).

A tak odchodząc od tematu, macie moją kolejną podobiznę :P. Tak, to ja ;).
Ja2.png

No i zmieniłam nazwę bloga... Po raz kolejny xD.

Źródła zdjęć (screenów, obrazków):
www.tranchesdunet.com/tous-les-jeux-daventure-lu…
www.miastogier.pl/encyklopedia,pc,4618.html
www.dosgamesarchive.com/(…)simon-the-sorcerer-ii-th…
play.google.com/(…)details…
  • awatar Kate - Writes: O czym ta gra? Chyba sobie ściągnę, chociaż z angielskim u mnie kiepsko.
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: @Kowalski, opcje!: Przygodówka, coś w stylu gier escape. Musisz zbierać przedmioty i wykorzystywać je w taki sposób, żeby stopniowo przechodzić grę. Rozmawiasz z ludźmi, dostajesz od nich rzeczy, lub dajesz im, niektóre rzeczy łączysz, ze sobą itp. Po prostu musisz myśleć jak tę grę przechodzić ;). Np. bierzesz barwnik, wrzucasz do fontanny, potem musisz zdobić materiał, żeby go zafarbować, ale, żeby zdobyć materiał to musisz inne zadanie wykonać i tak dalej i tak dalej :P.
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: @Kowalski, opcje!: zdobyć
Pokaż wszystkie (12) ›
 

banzajpl
 
Ostatnio panuje moda na retro. Ludzie przypominają sobie o starych produktach, które nie goniły za postępem, ale skupiały się na cieszeniu ludzi. Takim czymś był komputer Amiga pełniący...
www.high-tech.banzaj.pl/ARMIGA-miniaturowy-kompu…
 

geekon
 
geekon: Jeszcze taki sympatyczny, nostalgiczny szczegół z Bydgoszczy:
IMG_1215.jpg
Kamienica na ulicy Sienkiewicza, w której najwyraźniej znajdował się niegdyś sklep lub serwis specjalizujący się w sprzęcie spod znaku Commodore i Atari.
Mimo upływu lat elewacja kamienicy nie zmieniła się, pozostając jako unikalna pamiątka po markach, które od dawna już nie istnieją.
 

geekon
 
geekon: Dan Wood przygotował świąteczne wideo, w którym udzielił porad na temat wyboru modelu klasycznej Amigi:
 

geekon
 
geekon: Oto pierwsze sprawozdanie z frontu robót nad moją nową Amigą 4000.
Fabryczne egzemplarze wyposażone były w Kickstart 3.0 (więcej informacji o Kickstarcie w artykule z okazji podobnej operacji, którą przeprowadziłem dwa lata temu na A600: geekon.pinger.pl/m/5134415). Chcąc korzystać z nowszych wersji AmigaOS, wypuszczonych już po bankructwie Commodore, należy wymienić chipy Kickstartu na nowsze, 3.1. Kickstart 3.1 dla A4000 zajmuje dwie 256-kilobajtowe kości ROM:
IMG_1139.jpg
Jednak w przeciwieństwie do "małych" Amig, wymiana Kickstartu w A4000 to nie pięciominutowa operacja, lecz skomplikowane przedsięwzięcie, wymagające rozmotowania niemal całego komputera.
Po zdjęciu pokrywy obudowy zaczynamy od odłączenia kabli diód Power i HDD oraz kabla zamka blokującego klawiaturę i mysz.
IMG_1140.jpg
Następnie zdejmujemy plastikowy bezel ściskając zatrzaski przytrzymujące go do obudowy. Oto A4000 bez bezelu (bezela?):
IMG_1142.jpg
Odłączamy zasilanie i taśmę stacji dysków oraz ewentualnych innych urządzeń, które możemy mieć zainstalowane w zewnętrznych zatokach 5.25" i 3.5". Następnie odkręcamy koszyk z zatokami przymocowany do obudowy dwiema śrubkami i całość wysuwamy do przodu zgrabnym ruchem. Oto on (ten ruch):
IMG_1144.jpg
Odłączamy kable twardego dysku i odkręcamy całe to ustrojstwo (trzyma się na czterech śrubkach). Widzimy wreszcie kartę procesorową umieszczoną równolegle do płyty głównej:
IMG_1145.jpg
Ostrożnie, ale zdecydowanie wyciągamy ją z 200-pinowego złącza. Oto spód karty, widoczny procesor 68EC030 25 MHz i koprocesor matematyczny 68882:
IMG_1147.jpg
Po usunięciu karty procesorowej naszym oczom ukazuje się wreszcie miejsce montażu Kickstartu. Widać tam stare kości ROM (3.0):
IMG_1146.jpg
Kości trzeba ostrożnie wyciągnąć podważając płaskim śrubokrętem raz z jednej, raz z drugiej strony. Należy pamiętać, że podstawki Kickstartu są kiepskiej jakości i łatwo je uszkodzić.
IMG_1149.jpg
Po wyciągnięciu starych chipów wkładamy nowe, zwracając szczególne baczenie na kierunek montażu. Nacięcie na kości powinno pokrywać się z nacięciem na podstawce. Niezwykle ważne jest też, by każda z kości trafiła do odpowiedniej podstawki – są one podpisane "U175" i "U176" i takie same oznaczenia powinny być na samych ROM-ach. Błąd spowoduje uszkodzenie chipów i awarię komputera. Oto nowe kości na swoim miejscu:
IMG_1150.jpg
Przed ostatecznym zmontowaniem Amigi z powrotem warto przeprowadzić test, mocując kartę procesorową i uruchamiając komputer. Jeśli zobaczymy taki obraz:
IMG_1153.jpg
to znaczy, że operacja się powiodła i nowy Kickstart został rozpoznany. Można złożyć już Amigę do kupy.
Niebawem (mam nadzieję) następne sprawozdanie!
  • awatar GuyMontag: Jak miło zobaczyć , że ktoś uzywa najlepszego komputera jaki istniał.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

geekon
 
Dzisiaj opowiem Wam o moim nowym nabytku amigowym. Jest nim ni mniej ni więcej jak Amiga 4000, obiekt westchnień amigowców przez całe lata dziewięćdziesiąte, najwyższy model Amigi i jeden z ostatnich produkowanych przez firmę Commodore.
A4000 kosztowała, w latach swojej świetności, ok. 50-60 mln starych złotych, czyli dwukrotnie więcej niż przeciętny pecet. Z tego powodu rzadko trafiała pod strzechy zwykłych użytkowników, natomiast zagościła w studiach telewizyjnych i graficznych, jako profesjonalna stacja robocza. Dziś ten model nadal jest stosunkowo rzadki i kosztowny (w porównaniu z pospolitymi Amigami 500 czy 1200). Swój egzemplarz sprowadziłem z Holandii, bo było to bardziej opłacalne i pewniejsze niż kupowanie wraku w niewiadomym stanie od allegrowych spekulantów.
IMG_1130.jpg
Amiga 4000 miała europejską premierę na targach w Kolonii w październiku 1992 r., niedawno więc obchodziła dwudzieste urodziny. Zalicza się do linii „dużych” Amig, z wyodrębnioną klawiaturą i jednostką (najczęściej w obudowie desktop), o znacznie większych możliwościach rozbudowy niż „domowe” modele typu A500, A600 czy A1200. „Czterytysiączka” jest następczynią udanego modelu A3000 i ma z nim wiele cech wspólnych, a także stosunkowo dużą kompatybilność sprzętową (możliwość używania tych samych kart procesorowych i kart rozszerzeń), co jest rzadkością w amigowym sprzęcie.
A4000 była pierwszym modelem z nowym chipsetem, AGA, który opisywałem w recenzji Amigi CD32. Chipset modernizował możliwości graficzne Amigi, które na początku lat dziewięćdziesiątych zaczęły już odstawać od pecetowego standardu SVGA. Paletę kolorów zwiększono z 4096 do 16777216 (24 bity), zaś liczbę jednocześnie widocznych kolorów na ekranie w trybach indeksowanych zwiększono do 256, bez względu na rozdzielczość (wcześniej 32 lub 64 w niskiej rozdzielczości i 16 w wyższej). Nowy, specjalny tryb graficzny, HAM8, umożliwiał wyświetlenie na ekranie jednocześnie 262144 kolory, jednak kosztem ogólnej jakości obrazu i szybkości działania komputera.
„Czterytysiączki” oferowane były w dwóch wariantach, różniących się procesorem. Droższa wersja miała na pokładzie Motorolę MC68040 25 MHz, najmocniejszy wówczas procesor tej rodziny, dzięki któremu była szybsza od poprzedniczki, A3000, około czterech razy. Tańsza o niemal połowę wersja A4000/030 wyposażona była w słabszy procesor, Motorola MC68EC030 25 MHz (prostsza wersja procesora z Amigi 3000). Pod każdym innym względem obie konfiguracje były identyczne. Mój egzemplarz ma właśnie ten wolniejszy procesor.
Wraz z nową Amigą debiut miała też nowa wersja systemu operacyjnego, AmigaOS 3.0. W stosunku do starszej wersji nie był to tak przełomowy skok jakościowy, jak w przypadku „przesiadki” z 1.3 na 2.0, ale mimo to nowy system wprowadził szereg istotnych innowacji. Do najważniejszych zaliczyłbym obsługę datatypów (specjalnego systemu uniwersalnych pluginów, rozpoznającego formaty plików; możliwe było dzięki temu np. otwarcie pliku przez aplikację, która pierwotnie danego formatu nie rozpoznawała; z datatypów korzystała uniwersalna przeglądarka MultiView, dołączona do systemu, która mogła wyświetlać pliki tekstowe, graficzne, dźwiękowe itp.), wsparcie bogatszej palety chipsetu AGA i kart graficznych i poprawki w interfejsie użytkownika.
IMG_1122.jpg
Tyle teorii, teraz przyjrzyjmy się Amidze 4000 „in the flesh”.
Jednostka główna to średniej wielkości „beige box” w stalowej, ciężkiej obudowie z plastikowym bezelem (frontem). W przeciwieństwie do Amigi 3000, która miała własną, specjalnie dla nią zaprojektowaną obudowę, A4000 upchnięto w budę zaadoptowaną z commodore'owskiej linii pecetów (prawdopodobnie Commodore SL386). Producent przewidział montaż jednego urządzenia 5.25” (np. napędu optycznego) i dwóch 3,5” (w standardzie była pojedyncza stacja dysków HD 3,5”). Ponadto, w środku obudowy znalazło się miejsce na kolejne dwa, wewnętrzne, urządzenia 3,5” (z czego jedno było zajęte przez montowany fabrycznie dysk Quantum lub Western Digital o pojemnościach nie przekraczających 200 MB).
Bezel, udekorowany logotypem Amigi i plakietką Commodore'a z nazwą modelu, jest też wyposażony dwie diody, sygnalizujące zasilanie i pracę twardego dysku. Jak przystało na dwudziestoletni komputer, nie mogło też zabraknąć zamka na kluczyk, blokującego działanie klawiatury i myszy.
Z tyłu obudowy widoczne są cztery otwory kart rozszerzeń i amigowe złącza. Prądu dostarcza niestandardowy zasilacz typu AT z czterema moleksami i dwiema wtyczkami zasilania stacji dysków. Kwestię włączania komputera rozwiązano w najśmieszniejszy i najbardziej dziwaczny sposób, z jakim się spotkałem – za pomocą najdłuższego na świecie przycisku Power, biegnącego przez prawie całą długość obudowy i wchodzącego do zasilacza. Wygląda to kuriozalnie, ale działa bez zarzutu.
A4000_mobo.jpg
Spójrzmy teraz na płytę główną Amigi 4000. Wykorzystuję zdjęcie z internetu, bo nie miałem czasu aby rozmontować swoją „Czterytysiączkę” i dokładnie ją sfotografować. Mój egzemplarz płyty głównej odrobinę się różni od tego ze zdjęcia, co opiszę później.
Płyta główna w A4000 jest umieszczona poziomo, na spodzie obudowy. Złącza widoczne na zdjęciu po lewej stronie wychodzą z tyłu komputera, zdjęcie jest więc obrócone o 90 stopni.
W lewej dolnej ćwiartce widzimy trzy scalaki tworzące chipset AGA – Lisę (odpowiedzialną za grafikę, następczynię Denise/SuperDenise), Alice (będącą czymś w rodzaju amigowego odpowiednika Northbridge'a, zastępującą dawną Agnus/SuperAgnus) i niezmienioną od pierwszego modelu Paulę, odpowiedzialną głównie za dźwięk.
„Czterytysiączka” ma też kilka innych chipów, niewystępujących w „małych” Amigach. Zalicza się do nich Buster, umieszczony na prawo od Lisy, którego zadaniem jest obsługa slotów kart rozszerzeń Zorro. W moim egzemplarzu Buster tkwi w podstawce PLCC, ale wielu amigowców usuwa tę podstawkę, bo często sprawia problemy z kontaktem, i lutuje Bustera bezpośrednio do płyty.
Pośrodku górnej połowy płyty widoczny jest Gary, kontrolujący szyny danych i niektóre funkcje stacji dysków. Po jego prawej stronie rzucają się w oczy dwie kości ROM, zawierające Kickstart. Na zdjęciu, nietypowo, Kickstart jest wlutowany w płytę; w większości egzemplarzy te kości montowane są w podstawkach, aby ułatwić ich wymianę w razie modernizacji systemu operacyjnego.
Ramsey, na prawo od Kickstartu, to kontroler montowanej na płycie pamięci Fast RAM.
Oprócz tego, na płycie znajdziemy też kilka drobniejszych chipów, w tym CIA (kontrolery wejścia/wyjścia) i przetwornik cyfrowo-analogowy.

Czas na opis złączy wewnętrznych na płycie głównej. Szczególnie rzuca się w oczy centralnie umieszczony slot, przewidziany do prostopadłego montażu daughterboarda. To dodatkowa płyta zawierająca sloty kart rozszerzeń, które instaluje się równolegle do płyty głównej. O daughterboardzie i samych slotach opowiem później.
Przy górnej krawędzi widoczne jest 200-pinowe złącze karty procesora. Bardziej uważni czytelnicy prawdopodobnie zorientowali się, że w moim opisie scalaków na płycie zabrakło wzmianki o procesorze. A to dlatego, że – w przeciwieństwie do „małych” Amig – procesor w A4000 nie jest montowany na płycie głównej, lecz na oddzielnej karcie, instalowanej właśnie w tym 200-pinowym złączu. Wyjątkiem jest tylko specjalna, późniejsza, odmiana – A4000-CR (od „Cost Reduced”), w której procesor 68EC030 wlutowano w płytę, na szczęście bez rezygnacji z owego złącza karty procesorowej, które w fabrycznych egzemplarzach A4000-CR było po prostu puste.
Po lewej stronie slotu procesora widzimy dziwaczne, 6-pinowe złącze zasilania, przez które doprowadzany jest prąd do płyty głównej.
Poniżej projektanci umieścili złącze stacji dysków i złącze kontrolera ATA – 40-pinowe (do dysków 3,5”), zamiast 44-pinowego (do dysków 2,5”), znanego z A600 i A1200.
Wreszcie, w prawej dolnej ćwiartce płyty znajduje się pięć banków modułów SIMM. Pierwszy z nich odpowiada za Chip RAM (pamięć, z której korzysta chipset) i można tam zainstalować moduł o pojemności maksymalnie 2 MB (bowiem tyle wynosi limit Chip RAM-u). Pozostałe cztery banki odpowiadają za Fast RAM (pamięć, z której bezpośrednio korzysta tylko procesor) i można w nie wetknąć maksymalnie 16 MB (4 moduły po 4 MB).
Dalsze rozszerzanie pamięci A4000 jest możliwe za pośrednictwem kart procesorowych firm trzecich i kart rozszerzeń Zorro. Dlatego nikogo dziś nie dziwi 20-letnia Amiga 4000 z 128 MB RAM-u.

Pozostało nam opisanie złączy zewnętrznych. Przy dolnej krawędzi widzimy dwa gniazda DE9, do których podpina się mysz i joystick. W komputerze ustawionym normalnie na biurku, te złącza są po lewej stronie (nie po prawej, jak w A3000), co być może jest wygodne dla osób leworęcznych, lecz dla mnie (jestem praworęczny) – nie bardzo.
Z tyłu komputera (czyli po lewej stronie na zdjęciu) mamy wyjścia audio (2x RCA), wyjście monitorowe (DB23), 6-pinowe gniazdo klawiatury (miniDIN; ciekawostka – to samo złącze występuje w CD32 i faktycznie można do niego podpiąć klawiaturę A4000, zamieniając konsolę w normalny komputer), dalej mamy złącze zewnętrznej stacji dysków (DB23) i wreszcie, umieszczone jeden nad drugim porty: szeregowy (DB25) i równoległy (DB25).
Brakuje, znanego z „małych” Amig, wyjścia kompozytowego i modulatora z wyjściem antenowym, bowiem ten model Amigi nie był przewidziany do podłączania do telewizora.

A, jeszcze jedna rzecz – obok slotów SIMM na płytach A4000 instalowano niklowo-kadmowy akumulatorek zasilający zegar czasu rzeczywistego (podtrzymujący godzinę i datę przy wyłączonym komputerze). Ten akumulatorek zapadł w pamięć wielu użytkownikom modelu 4000, jako że notorycznie wylewał swoją zawartość na płytę główną, prowadząc – w skrajnych przypadkach – do jej uszkodzenia. We wspomnianym wcześniej wariancie A4000-CR niklowo-kadmowy akumulatorek zastąpiono baterią „zegarkową”; podobnie czynili, własnym sumptem, świadomi użytkownicy starszych wariantów. Na zdjęciu powyżej akumulatorek został wylutowany.
A4000_daughter.jpg
Nareszcie możemy przyjrzeć się daughterboardowi, dodatkowej płycie, tkwiącej pionowo pośrodku obudowy, wyposażonej w sloty kart rozszerzeń.
Amiga miała swój własny standard kart rozszerzeń, Zorro, znacznie nowocześniejszy od slotów stosowanych wówczas w pecetach. W Amidze 2000 (a także w A500, o czym mało kto pamięta) występują 16-bitowe sloty Zorro II, w Amidze 3000 wprowadzono 32-bitowe Zorro III, a w A4000 usprawniono i ujednolicono obsługę Zorro III. W standardowej A4000 użytkownik ma do dyspozycji cztery 100-pinowe sloty Zorro III, w których może zainstalować dowolne z szerokiej gamy kart rozszerzeń (karty dźwiękowe, sieciowe, rozszerzenia pamięci, kontrolery napędów, genlocki, digitizery i rekordery wideo i inne, jeszcze bardziej wyspecjalizowane i bardziej niszowe akcesoria).
Równolegle z najniższym slotem Zorro zamocowano slot wideo – to tam instaluje się amigowe karty graficzne, które omijają ograniczenia chipsetu w dziedzinie obróbki grafiki (między innymi limit narzucany przez skromne 2 MB Chip RAM-u) i dodają wspomaganie grafiki 3D.
Powyżej slotu wideo, równoległe z pozostałymi trzema slotami Zorro umieszczono trzy 16-bitowe sloty ISA. Dla osób urodzonych po 1980 r. wyjaśniam, że ISA było poprzednikiem popularnego standardu PCI, obecnym w pecetach w latach osiemdziesiątych.
Sloty ISA w Amidze 4000 są nieaktywne i można je wykorzystać wyłącznie ze specjalną kartą, zwaną Bridgeboard. Jest to nic innego, jak sprzętowy emulator peceta, ze swoim własnym procesorem (286, 386 lub czymś jeszcze starszym), własną pamięcią i innymi komponentami. W ten sposób możemy mieć w jednej obudowie dwa zupełnie różne komputery, korzystające ze wspólnych zasobów i sterowane jedną klawiaturą.
IMG_1136.jpg
Commodore przedstawiało Amigę 4000 jako swoje szczytowe osiągnięcie i liczyło na powtórzenie sukcesu poprzednich „dużych” Amig. I choć wśród początkowych opinii dziennikarzy i użytkowników przeważały zachwyty, wkrótce zaczęły pojawiać się głosy krytyki, a z czasem uznano, że model A4000 nie wykorzystuje swojego potencjału i ostatecznie jest gorszy od poprzednika, A3000.
Najczęściej wytykanymi wadami A4000, w stosunku do „starszej siostry”, to brak fabrycznie zainstalowanego scan-doublera i zamiana profesjonalnego kontrolera SCSI na amatorski ATA. Narzekano też, że nowy chipset działa wolniej od starego, ECS, a jego możliwości graficzne wciąż nie dorównują dedykowanym kartom graficznym, tym do peceta i do Amigi. Pojawiły się też głosy krytykujące przegrzewającą się obudowę i liczne niedoróbki konstrukcyjne, jak wspomniana wcześniej wadliwa podstawka pod chip Buster czy wylewająca bateria.
Z czasem te krytyczne opinie zelżały i dziś, z perspektywy tych dwudziestu lat od premiery, Amiga 4000 cieszy się opinią sprawnego, sympatycznego komputera.
Brak scan-doublera przestał być dokuczliwy w momencie pojawienia się nowoczesnych monitorów z tunerami TV, doskonale radzącymi sobie zarówno z sygnałem telewizyjnym, jak i cyfrowym. Zachwalany w latach dziewięćdziesiątych kontroler SCSI w Amidze 3000 dziś bardziej przeszkadza, niż pomaga, bowiem nie można do niego bezpośrednio podpiąć tanich, popularnych kart pamięci Compact Flash, zastępujących twardy dysk – a w A4000 jest to możliwe. Wielkich jak stodoła skanerów SCSI czy zewnętrznych nagrywarek CD nikt już dziś nie używa.
Chipset AGA faktycznie działa czasem wolniej niż ECS, ale za to umożliwia uruchamianie gier z lepszą grafiką, których ukazało się stosunkowo dużo, i wśród których występują jedne z największych przebojów w historii amigowej rozrywki – np. Worms Director's Cut czy Slam Tilt.
Problem z źle wentylowaną obudową rozwiązano przekładając „Czterytysiączki” do obudów tower, oferowanych przez firmy trzecie, podstawki Bustera usuwano, lutując chip bezpośrednio do płyty i zastępując niklowo-kadmowe akumulatorki bateriami zegarkowymi.
Osobiście, do największych zalet A4000, stanowiących o jej przewadze nad poprzedniczką, zaliczam montaż powierzchniowy, który gwarantuje większą żywotność niż scalaki wetknięte w prymitywne podstawki oraz usprawnioną obsługę Zorro III. W A3000 ten standard slotu miał swój debiut, i jak to często bywa, nie był to debiut do końca udany, bo standard po prostu nie był gotowy. „Trzysiączka” jest kapryśna w kwestii kart rozszerzeń, a następczyni tych problemów jest pozbawiona.
IMG_1127.jpg
W kwestii wykorzystania potencjału – to sprawa dyskusyjna. A4000 z pewnością ukazała się za późno; w czasach, gdy Commodore stał już nad przepaścią, a coraz potężniejsze i coraz tańsze pecety mogły chwalić się nowocześniejszym i atrakcyjniejszym oprogramowaniem. W latach dziewięćdziesiątych mało który już producent oprogramowania pozostawał przy Amidze – Electronic Arts, firma, która zbudowała swój sukces na amigowym sofcie, ostatni tytuł na komputer Commodore'a (Deluxe Paint V) wydała w 1994 r. Psygnosis ostatnią grę na Amigę, Microcosm, wypuścił w 1993 r. Najdłużej wytrwał Team17, firma o czysto amigowych korzeniach (scenowych), żegnając się z Amigą w 1997 r. ekskluzywnym Worms: Director's Cut.
Urodzone w bólach karty CPU z procesorem PowerPC, z czym amigowcy wiązali ogromne nadzieje, niewiele pomogły. Co z tego, że można było wreszcie na Miggy pograć w Queja, skoro przeglądarki nie obsługiwały CSS-a, Photoshopa trzeba było odpalać na emulowanym Maku (jak sam to robiłem będąc już na studiach), a o otwarciu dokumentów Worda czy Excela można było najwyżej pomarzyć.
AmigaOS 4 z 2007 r., system napisany od nowa z myślą o procesorach PowerPC, przedłużył nieco życie „Czterytysiączek” wzbogaconych o odpowiednie karty PPC, ale taka konfiguracja kosztowała więcej niż platformy nowej generacji, na których AmigaOS 4 chodził szybciej i stabilniej.

Z drugiej strony jednak, w pierwszej połowie lat 90, nawet dynamicznie ewoluujące pecety nie radziły sobie z obróbką (ani nawet płynnym odtwarzeniem) wideo, co dla A4000 wyposażonej w odpowiednią kartę (np. amerykański VideoToaster) nie stanowiło najmniejszego problemu. Stąd tysiące tych komputerów w stacjach telewizyjnych po obu stronach oceanu (np. NBC), stacjach prywatnych (Canal+) czy kablowych. Z Amigi 4000 korzystali filmowcy kinowi i telewizyjni (przy tworzeniu seriali seaQuestDSV, Babylon 5 i Kroniki młodego Indiany Jonesa, a nawet przy wstępnym renderingu dinozaurów do pierwszego Jurrasic Parku).
Szczególnym powodem do dumy była wieloletnia obecność Amig 4000 w NASA, gdzie zajmowały się obróbką danych telemetrycznych otrzymywanych ze statków kosmicznych. Ostatnie sztuki NASA sprzedało na eBayu dopiero w 2006 r. (swoją drogą, dałbym wiele za taki egzemplarz!)
IMG_1129.jpg
Podsumowując, można śmiało stwierdzić, że choć Amiga 4000 nie podbiła świata (a mogłaby, gdyby ukazała się parę lat wcześniej i gdyby produkowało ją Apple), to miała swoje miejsce w historii, pokazała, co potrafi, po czym odeszła na zasłużoną emeryturę jako hobbystyczna maszynka dla takich dziwacznych geeków, jak ja.

W tej chwili moja „goła” A4000/030 jest wolniejsza od mojej rozbudowanej „Sześćsetki”, ponadto nie ma kontaktu ze światem zewnętrznym, ze względu na brak kompatybilnych złączy. W miarę możliwości czasowych i finansowych, planuję rozbudowę tego egzemplarza, o czym oczywiście będę informował na blogu.
IMG_1118.jpg
 

geekon
 
geekon: Wybaczcie rzadkie ostatnio aktualizacje, ale każdą wolną chwilę poświęcam swojej nowej zabawce.
A co to za zabawka? Na razie nie zdradzę, ale mogę dać małą podpowiedź w postaci poniższego wideo:
 

geekon
 
geekon: Przy okazji zabawy Amigą wpadłem na pomysł krótkiej demonstracji jej możliwości graficznych.
Na wstępie nadmienię, że model A600, którym dysponuję, ukazał się w 1991 r. i nawet wtedy nie był specjalnie nowoczesny. Jego układy graficzne uległy kosmetycznej modernizacji w porównaniu z pierwszą Amigą, modelem A1000, z 1985 r.
A więc poniższa prezentacja będzie nie tyle pokazem możliwości mojej "Sześćsetki", ile demonstracją układów graficznych z 1985 r.

1. Oto oryginał obrazka, który posłużył do dalszej obróbki na Amidze:
IMG_0220.jpg

2. Lo-res (320x256) 32 kolory:
01.jpg
Czyli standardowy tryb graficzny Amigi. W tej rozdzielczości i w tej ilości kolorów działała większość gier. Na ekranie widoczne są naraz 32 kolory z palety 4096 (dla porównania: wielokrotnie droższy pecet z nowoczesną, jak na 1985 r., kartą EGA mógł wyświetlić naraz tylko 16 kolorów z palety 64; zaś pierwszy Apple Macintosh z 1984 r. generował wyłącznie grafikę czarno-białą).

3. Lo-res (320x256) EHB, 64 kolory:
02.jpg
Specjalny tryb Extra Half-Brite umożliwiał jednoczesne wyświetlenie 64 kolorów na ekranie, ale z pewnym zastrzeżeniem. Pierwsze 32 kolory były definiowane normalnie, natomiast następne 32 (czyli od 33 do 64) było o połowę ciemniejszą kopią pierwszych trzydziestu dwóch. Umożliwiało to wyświetlenie 64 kolorów przechowując w pamięci dane tylko trzydziestu dwóch.

4. Lo-res (320x256) HAM, 4096 kolorów:
03.jpg
Unikalny tryb HAM (Hold And Modify) pozwalał na jednoczesne wyświetlenie na ekranie wszystkich 4096 kolorów, jakimi dysponował chipset OCS/ECS. Tryb używał zaledwie 6-bitowej głębokości ekranu, z której cztery bity były bitami danych, zaś dwa kolejne były użyte do modyfikowania lub pozostawienia niezmodyfikowanej (stąd Hold And Modify) każdej ze składowych koloru w odniesieniu do poprzedniego piksela na ekranie.
Umożliwiło to, pierwszy raz w historii mikrokomputerów, generowanie obrazu o jakości zbliżonej do fotografii. Niestety ceną kolorowej grafiki były artefakty przypominające kompresję stratną i widoczne spowolnienie działania komputera.

5. Hi-res (640x512) 16 kolorów:
04.jpg
Klasyczne Amigi dysponowały też wysoką (jak na owe czasy) rozdzielczością. Modele z chipsetem OCS lub ECS były jednak w stanie wyświetlić najwyżej 16 kolorów w rozdzielczości 640x512. Minusem hi-resu był niestety przeplot (migotanie ekranu), na którego lekarstwem był monitor VGA (w Amigach z chipsetem ECS) lub scandoubler.

W 1992 r. ukazały się na rynku nowe Amigi, z chipsetem AGA o znacznie ulepszonych możliwościach graficznych. Paletę zwiększono do pełnych 24 bitów, zaś liczbę jednocześnie wyświetlanych kolorów na ekranie do 256. Dodano też tryb HAM-8, który umożliwiał wyświetlenie 262144 barw naraz.
Niestety w tym czasie konkurencja zdołała już dogonić możliwości graficzne Amigi i w latach dziewięćdziesiątych 16 milionów kolorów palety AGA na nikim już nie robiło wrażenia.
 

geekon
 
geekon: Dawno nie składałem raportów z postępów prac nad moją Amigą 600, czas więc nadrobić zaległości.
Wiosną zeszłego roku oddałem płytę główną do serwisu. Jak wiadomo, dwudziestoletnia elektronika wymaga konserwacji, tym bardziej, że Commodore chętnie oszczędzał stosując komponenty nienajwyższej jakości. Dotyczy to przede wszystkim kondensatorów elektrolitycznych – na długo przed „plagą kondensatorów” zdarzały się zgony Amig spowodowane wyciekiem elektrolitu. Aby temu zapobiec zaniosłem swoją A600 do znanego mi od lat serwisu specjalizującego się w Amigach, na ul. Batorego w Warszawie.
Płyta miała być zrobiona w dwa tygodnie. Po mniej więcej pół roku czekania, dzwonienia, proszenia, grożenia i wysłuchiwania kłamstw straciłem cierpliwość i odebrałem płytę. Okazało się, że przez ten czas technik nawet jej nie tknął – wbrew temu, co mówił mi przez telefon.
To było moje drugie tego typu doświadczenie z „Amiserwisem”; kiedyś, lata temu, oddałem im płytę główną swojej Amigi 1200 i nowonabyty za ciężkie pieniądze akcelerator BlizzardPPC, który nie chciał ze nią współpracować. Po trzech miesiącach (bez komputera!) oddali mi sprzęt, twierdząc, że nie wiedzą, na czym polega usterka. Rozwiązanie znalazłem sam w ciągu jednego dnia – wystarczyło zaktualizować firmware akceleratora.
Jak widać, mimo upływu 14 lat, fachowość i terminowość „Amiserwisu” nie uległa zmianie.
Zacząłem więc szukać w sieci amatorów-elektroników, którzy podjęliby się zadania konserwacji mojej płyty głównej. Zajęło mi to kilka dni, po których sympatyczny kolega zaproponował swoje usługi. Przesłałem mu płytę pocztą, a po tygodniu otrzymałem ją z powrotem.
caps.jpg
Konserwacja polegała na wymianie aluminiowych kondensatorów elektrolitycznych na tantalowe, dużo wyższej jakości i zdecydowanie bardziej trwałe. Ponadto wymienione zostało uszkodzone złącze zasilania stacji dysków i usunięty zbędny modulator TV, którego blaszana obudowa zdążyła przez dwadzieścia lat zardzewieć.
W międzyczasie, czekając aż „Amiserwis” wywiąże się ze zlecenia, zamówiłem w Niemczech scandoubler Indivision ECS firmy Individual Computers.
Czym jest scandoubler? Aby to wytłumaczyć, muszę wpierw objaśnić sposób wyświetlania obrazu przez Amigę. Jej zaletą i jednocześnie wadą jest zdolność generowania sygnału telewizyjnego. Sygnał ten nie jest przystosowany do przekazywania progresywnego obrazu w wysokiej rozdzielczości. Rozwiązaniem zastosowanym przez konstruktorów jest wprowadzenie przeplotu – w 60-hertzowych (NTSC) lub 50-hertzowych (PAL) cyklach wyświetlane są na przemian parzyste i nieparzyste linie obrazu. Powoduje to niestety uciążliwe i niezdrowe dla wzroku migotanie.
Nowsze modele Amigi, takie jak A600, mogły generować obraz innego typu niż sygnał telewizyjny, przystosowany do monitorów VGA, co rozwiązało problem przeplotu; jednak duża część oprogramowania (gier, dem) na Amigę nie pozwala użytkownikowi na wybór trybu wyświetlania obrazu i standardowo uruchamia się w trybach telewizyjnych PAL lub NTSC, których monitor VGA nie wyświetli.
Scandoublery, znane też jako flicker-fixery, zwiększają (podwajają; stąd nazwa) poziomą częstotliwość odświeżania obrazu w trybach telewizyjnych do ok. 30 kHz, co pozwala na wyświetlenie ich na monitorach VGA.
Dziś scandoublery straciły nieco na znaczeniu, odkąd na rynku dostępne są monitory komputerowe VGA z wbudowanymi tunerami telewizyjnymi, które są w stanie wyświetlić zarówno tryby ekranowe VGA jak i zwykły sygnał PAL/NTSC. Najnowsze z nich, jak mój Samsung, potrafią nawet zniwelować przeplot; jednak jakość obrazu pozostawia nieraz sporo do życzenia.
Indivision ECS to najnowocześniejszy scandoubler, współcześnie produkowany, kompatybilny z modelami Amigi wyposażonymi w chipset OCS lub ECS – A1000, A500, A500+, A2000, A600, A3000 i CDTV. Montaż w Amidze 600 wymaga wpierw użycia rozszerzenia pamięci produkowanego przez tą samą firmę, A603 lub A604.
W swojej „Sześćsetce” miałem zainstalowany A603, ale okazało się, że niestety producent nie przewidział jednoczesnego montażu A603, Indivision ECS i akceleratora ACA630 (mimo, iż wszystkie te trzy urządzenia pochodzą z tej samej firmy).
Musiałem więc wymienić A603 na nowszą wersję, A604.
a604.jpg
Invidision ECS sprzedawany jest w zestawie z taśmą sygnałową i gniazdem DE15. Taśma jest jednak odrobinę za krótka, by można ją było elegancko i bezpiecznie poprowadzić po wnętrzu komputera. Kupiłem więc metr czy dwa taśmy dziesięciożyłowej i komplet złączy IDC. Pewnego sobotniego popołudnia spreparowałem sobie estetyczny kabelek i podpiąłem go do scandoublera i monitora. Niestety nie doczekałem się efektu. Czy taśma była wadliwa, czy złącza uszkodzone – bez miernika nie sposób dociec. Zdany byłem zatem na oryginalny kabel. Podpatrzyłem na zdjęciach w sieci, w jaki sposób posiadacze podobnych konfiguracji radzą sobie z tą taśmą i poprowadziłem ją w taki sam sposób. Gniazdo DE15 umieściłem tam, gdzie kiedyś znajdował się modulator.
Efekt końcowy nie jest najbardziej estetyczny, ale przynajmniej wszystko działa i mogę zamknąć obudowę. Wnętrze mojej A600 jest teraz tak napakowane, że minimalne odgięcie taśmy czy kabla zasilającego wystarczy, by uniemożliwić dokładne przymknięcie górnej połówki obudowy.
a600.jpg
Co zostało jeszcze do zrobienia? Muszę wymienić stację dysków, bo obecnie zamontowana sprawia problemy. Chcę też dokupić zewnętrzną stację i zamontować w niej emulator HxC.
Jeśli uda mi się kiedyś dopaść nieprodukowany już, a w związku z tym bardzo drogi, kontroler USB, będę próbował go zamontować. No i przydałoby się wyczyścić klawiaturę, ale to już innym razem...
 

geekon
 
geekon: Dan Wood opowiada jak podłączyć Amigę 1200 do sieci i po co w ogóle to robić. Bardzo ciekawe i przyjemne wideo, polecam:
 

geekon
 
geekon: Wybaczcie brak aktualizacji bloga przez tak długi czas. Mam teraz trudną sytuację i nie mam głowy do blogowania. Ale przynajmniej przez ten wieczór spróbuję to nadrobić.

Na początek: symulator AmigaOS-a w przeglądarce. Fajna zabawka dla tych, którzy chcieliby przekonać się (albo sobie przypomnieć), jak pracowało się na tym kultowym systemie, a nie chce im się, albo nie umieją instalować emulatora (o kupnie prawdziwej Amigi nie wspomniawszy):
screen1.jpg
Emulator, o nazwie TAWS, dostępny jest tutaj: home.datacomm.ch/mrupp/TAWS/WB.html
Współpracuje z Firefoksem, Operą, Safari, Google Chrome, Internet Explorerem i amigowymi przeglądarkami.
  • awatar geekon: @mru: Właśnie, dobrze, że o tym wspomniałeś. Premiera BGEE na iPada jest opóźniona o co najmniej tydzień.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

geekon
 
geekon: Allister Brimble to brytyjski kompozytor muzyki do gier komputerowych. Najbardziej znany jest z utworów do legendarnych amigowych gier, takich jak Alien Breed, Superfrog, Body Blows, Colonization czy Dizzy.
photo-full.jpg
Allister uruchomił projekt na Kickstarterze, którego celem jest zebranie 13 tys. funtów na wydanie podwójnego albumu zawierającego unowocześnione wersje jego najlepszych kompozycji:
www.kickstarter.com/(…)the-amiga-works…
 

geekon
 
geekon: Ostatnio Dan Wood prezentował jeden z najbardziej nietypowych modeli Amigi, CDTV. Tym razem przyszła pora na jeden z najpopularniejszych, Amigę 1200, która w tym roku obchodzi 20 urodziny.
Zapraszam do obejrzenia tego półgodzinnego, arcyciekawego materiału:
 

kciuk-pl
 
Pamiętacie gry sprzed ćwierć wieku? Jeśli byliście wtedy zapalonymi graczami, po wysłuchaniu kilku kawałków z radia Retro PC GAME zakręci Wam się łezka w oku...

Link: www.kciuk.pl/Muzyka-z-gier-sprzed-cwierc-wieku-s…
 

geekon
 
geekon: Chłopaków z Retrogralni krótkie sprawozdanie z krakowskiej imprezy Dawne komputery i gry (dkig.pl/pl); eventu, na który wybieram się już od prawie dwóch lat i od dwóch lat nie udaje mi się dotrzeć. Może uda mi się trafić na następną edycję, a na razie muszę zadowolić się poniższym wideo:
 

geekon
 
geekon: Znany Wam już Dan Wood opowiada o jednym z najbardziej nietypowych modeli Amigi, CDTV:
Commodore CDTV był pierwszym w historii komputerem typu HTPC, mającym służyć jako element kina domowego. Nie pomylę się też chyba, jeśli stwierdzę, że był to pierwszy domowy komputer na świecie wyposażony fabrycznie w napęd optyczny. Niestety, jak wiele innych innowacyjnych produktów w tamtych czasach, CDTV okazało się porażką komercyjną. Obejrzyjcie powyższe wideo, by dowiedzieć się, dlaczego.
 

geekon
 
geekon: Zabawna reklama wirusowa drugiej części Borderlands. Oczywiście zamieszczam wyłącznie ze względu na Amigę 500, na której bohater wideo rzekomo gra:
 

geekon
 
geekon: MorphOS to jeden z alternatywnych systemów operacyjnych, kompatybilnych z klasycznym AmigaOS-em.
Niedawno ukazała się nowa wersja systemu, 3.0. Oprócz szeregu usprawnień, nowych wersji sterowników, nowych aplikacji i narzędzi systemowych, najważniejszą chyba innowacją jest możliwość zainstalowania systemu na Powerbookach G4.
MorphOS napisany został z myślą o komputerach z procesorami PowerPC i wcześniejsze wersje były kompatybilne z niektórymi produktami spod znaku Apple. Jednak po raz pierwszy miłośnicy Amigi mają możliwość używania natywnie systemu "amigopodobnego" na komputerze mobilnym.
Zapowiadanego na pierwszy kwartał netbooka PPC z AmigaOS-em 4 jak nie było, tak nie ma, najwyraźniej więc MorphOS-owcy wzięli sprawy w swoje ręce.

Dan Wood przedstawia nowości w MorphOS-ie 3.0:
 

geekon
 
geekon: Nabyłem sobie niedawno na Amazonie dwie nowe książki: "Commodore: A Company on the Edge" Briana Bagnalla i "The Future was here" Jimmy'ego Mahera.
IMG_9690.JPG
Ta pierwsza to poprawiona edycja najbardziej wyczerpującej publikacji o historii firmy Commodore. Opisuje moment powstania koncernu, ale skupia się przede wszystkim na opracowaniu przełomowych konstrukcji, takich jak Commodore PET czy C64. W drugim tomie, który ma się ukazać jesienią, opisane zostaną, zgodnie z tytułem, "Amiga years" i upadek firmy.
Książka jest próbą wyprostowania pewnych faktów historycznych, zafałszowanych przez zwycięzców "wojen komputerowych", przede wszystkim Apple, IBM i Microsoft. Autor przytacza dowody, iż sukces dzisiejszych gigantów był kwestią przypadku, a to właśnie Commodore wiódł prym we wczesnych latach komputerów osobistych, bo większość przełomowych wynalazków wyszło spod rąk ich pracowników, Chucka Peddle'a i Boba Yannesa.
Druga książka, której tytuł tłumaczę sobie gorzko jako "Przyszłość już tutaj była [ale tego nie dostrzegliśmy]", pochodzi z cyklu "Platform Studies" wydawanego przez MIT. Autor skupia się na opisie technicznym Amigi i jej systemu, ale sporo miejsca zajmuje też szczegółowy przegląd najważniejszego oprogramowania. Jimmy Maher robi to w sposób obiektywny, bez popadania w zachwyty typowe dla najwierniejszych maniaków Amigi, zaślepionych cokolwiek nostalgią i fanatyzmem. Przytacza przykłady zastosowania Amigi w Hollywood i w telewizji i dokładnie opisuje wpływ, jaki ta platforma wywarła na dzisiejsze komputery. A był to wpływ naprawdę ogromny.
Bardzo się cieszę, że takie publikacje zaczęły się ukazywać, bo nieraz dowiaduję się z nich o rzeczach, o których nie miałem pojęcia, a liczę też, że pomogą uświadomić masy, iż to nie Steve Jobs ani Bill Gates byli ojcami komputera jako maszyny o dzisiejszym kształcie, lecz osoby, których nazwisk prawie nikt dzisiaj już nie pamięta.
 

geekon
 
geekon: Dan Wood prezentuje nową wersję scandoublera do Amigi 1200 - Indivision AGA Mk II:
Może któregoś dnia pojawi się też nowa wersja Indivision ECS, którą będę mógł zainstalować w swojej Sześćsetce.
 

banzajpl
 
Firma Commodore USA zaprezentowała nowe dziecko nawiązujące do legendarnych komputerów sprzed lat. Nowy produkt nosi nazwę Amiga Mini i jest niczym innym, jak małym pecetem zamkniętym w...
www.high-tech.banzaj.pl/Amiga-Mini-maly-komputer…
 

kciuk-pl
 
Są przedmioty i marki, które mimo upływu czasu, a może zwłaszcza dzięki niemu, zapisały się w zbiorowej świadomości jako sprzęt kultowy. Panzerfony Nokii czy stare ThinkPady do dzisiaj mają swoich wyznawców. Podobnym kultem otaczana jest marka Amiga, która właśnie została reaktywowana. Co z tego wyszło?

Link: www.kciuk.pl/Amiga-powraca-Czy-proba-wskrzeszeni…
 

 

Kategorie blogów