Wpisy oznaczone tagiem "Białe Szaleństwo" (12)  

partycamp.pl
 
  • awatar flywithmelove: Świetne ;* Zapraszam do mnie :d
Pokaż wszystkie (1) ›
 

panartur
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Pan Artur:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

panartur
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

panartur
 
Radom-sradom.

Lubię jeździć krajową "siódemką", bo przyjemnie i względnie szybko. W Radomiu jak zwykle asfalt zwinięty na zimę, a w latarniach świetliki... tyle, że strajkują, albo zdechły z głodu.

Wyruszyłem o 18... i pięknie się jechało. Można by rzec, że wręcz "żarło", tak się jechało!

Żarło, żarło... i zdechło w pewnym momencie. Na wysokości Żdżar konkretnie.

Pod Białobrzegami wypadek busa i osobówki, ofiary śmiertelne, zablokowana trasa. Policja wytyczyła objazdy... no więc ja w ten objazd "sruuu"... Na zadupiach korek... A moje białe zwierzątko co na to? Wzięło się, najpierw zagotowało... potem płyn chłodzący dał dyla z układu... a następnie zamarzł był mi reduktor od gazu, w konsekwencji czego zgasł silnik.

Wszyscy wiedzą, że gaz w stanie ciekłym, który wtryskiwany jest do komory silnika musi najpierw zostać podgrzany do odpowiedniej temperatury, by zmienić się w  "mgiełkę", która dopiero może być spalana. Podgrzewanie następuje właśnie w reduktorze za pomocą nagrzanego płynu chłodzącego, który krąży w układzie. O ile jest. To krąży. U mnie właśnie przestał być... i przestał krążyć. :P

Zanim przestawiłem na benzynę... i zanim przepaliłem płynny gaz, bateria powiedziała "spierdalaj"... choć dałbym sobie łapę obciąć, że to było "ajlowju"... ale za bardzo się wkurwiłem, żeby jej tę czułość odwzajemnić.

Jako, że na zadupiu, w szczerym niemalże polu (bo posesja, przy której się zatrzymałem wyglądała raczej na pustelnię bardziej, niż na dom), to jedyne co mi pozostało, to assistance. Oddzwonili. Powiedzieli, że właśnie skończył mi się pakiet ekstra, a w standardzie nie ma pomocy w przypadku usterki samochodu. Ale mogą mi polecić znajomą firmę z Radomia, która mi pomoże...

No i pomogli. Jak sto pięćdziesiąt. A w zasadzie za 150zł... :P Laweciarz na miejscu podłączył prostownik... i odłączył. Potrzebowałem dosłownie 3 wahnięć rozrusznika, na które moja bateria nie miała już siły.

Yyyych... Dotarłem do Krakowa z ponad godzinnym opóźnieniem. Wnerwiony jak nie wiem co... i biedniejszy o dwie stówy (bo jeszcze płyn chłodzący).

Mam nadzieję, że limit pecha już wykorzystałem na ten miesiąc... :/

Dziękuję za uwagę. Dobranoc państwu.


______________________
Baj de łej: w międzyczasie minęło mnie co najmniej 50 samochodów osobowych (nie liczyłem TIRów), nikt nie zatrzymał się, żeby zapytać, czy przypadkiem nie potrzebuję pomocy.

Chujnia.
  • awatar Synestezja: co za kraj, co za ludzie :/
  • awatar Pan Artur: Ja, kiedy jeżdżę w dalekie trasy, prawie zawsze wożę ze sobą linę, kable zapłonowe, płyn chłodzący i olej - tak na wszelki wypadek, bo nigdy nie wiadomo co się może przydarzyć. I komu. A wczoraj, jak na złość, posprzątałem w bagażniku i zostawiłem wszystko w garażu - bo przecież co się może wydarzyć?! :P Ostatnio holowałem gościa do stacji benzynowej, któremu zabrakło paliwa na ekspresówce. Wdzięczny był, jak nie wiem co. W USA jak stoisz na awaryjnych, zwłaszcza na jakimś zadupiu, to KAŻDY się zatrzyma, żeby spytać, czy ok. U nas: jak nie masz CB, to się nie doczekasz na pomoc. A żeby ktoś chociaż z grzeczności się zatrzymał, to naprawdę - chyba w promilach można liczyć.
  • awatar Synestezja: @Pan Artur: wierzę :/ ostatnio pod domem mojej pewnej rodziny zatrzymał się samochód. jacyś goście przejechali już 400km i brakowało im 80 do celu podróży, jak im się samochód zepsuł. kuzyn im pomógł, byli w tak ciężkim szoku, że chcieli mu płacić :/ to tylko pokazuje, jak bardzo pomocny jest naród :/
Pokaż wszystkie (8) ›
 

panartur
 
Nie dość, że pogoda tragiczna, to jeszcze cały pierdyliard robót drogowych, co w połączeniu stanowi katastrofalną mieszankę dla kierowców. Dziś postanowiłem sobie wyruszyć wcześniej w kierunku Grodu Kraka, żeby bez stresu dotrzeć o ludzkiej godzinie na umówioną imprezę.

Po przebyciu ledwo ponad setki kilometrów zauważam osobliwą prawidłowość - ludzie w piątkowe popołudnia dostają małpiego rozumu i zaczynają się zachowywać wręcz absurdalnie. Za przykład mógłbym przytoczyć co najmniej 15 kierowców - a to mikrobusem wyprzedza ciąg samochodów jadących z niemałą prędkością, wymuszając na jadących z przeciwka gwałtowne manewry, a spychając jadących w kolumnie (w tym mnie) na bariery, tudzież do rowu. Jechali chyba w zespole... bo sytuacja powtórzyła się trzykrotnie. Kolejny eksponat wyprzedza z prawej... i ok, czasem i mnie się zdarza, gdy ciągnie się jakiś zawalidroga lewym, ale ten gałgan wspiął się na wyżyny: widząc, że manewr nie przyniesie skutku, wbił się przede mnie (wrąbałem mu się w drzwi!!!). Mrugnął awaryjnymi "w podziękowaniu" i dał dyla. Opad szczęki! Nawet nie zdążyłem się zszokować, a co dopiero spisać numery.
Nie ujechałem dalej, niż 15 kolejnych "kilosów", a pojawił się następny drechowóz, wypełniony jakimiś podskakującymi dziećmi na tylnej kanapie i przy prędkości grubo przekraczającej moją (a pomykałem ponad setkę) wpiernicza się przede mnie i po hamulcach, bo z podporządkowanej wyskoczył kolejny "inteligent". Dodam, że mgła, jak w Smoleńsku...

"Noż, kurwa jego mać!" sobie myślę... ale: zaraz, zaraz... Przecież to Radom.

Jedyne co mają tam fajnego, to tanie paliwo. :/

Koszmar jakiś!
  • awatar Synestezja: zainstaluj sobie kamerki i będziesz miał numerki... :P
  • awatar Pan Artur: To już prawie jak czarna skrzynka :P
  • awatar Embrion Mroku: Karo byłaby z Ciebie dumna za pointę! ;)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

panartur
 
Dzisiejszy dzień upłynął pod znakiem dzikiego pędu. Poranne przygotowania do festiwalu hipokryzji, czyli bankietu urodzinowego wiceprezeski... już mocno wywierały presję na wszelkich działaniach, które stały przede mną.

Kiedy jednak umówiona godzina rozpoczęcia bankietu nadeszła, a wszyscy goście zebrali się w wyznaczonym miejscu, by dopełnić niespodzianki, jubilatka najzwyczajniej w świecie nie zjawiła się.
Typowe.

Czas stracony na oczekiwanie mogłem z powodzeniem wykorzystać do spokojniejszego wyjazdu na spotkanie z twarzami kampanii czytelniczej. I pomimo, że nie spóźniłem się, to jednak presja czasu ciążyła nadal.

I teoretycznie, kiedy dzień dobiegał końca, a wszystkie znaki na niebie wskazywały, że jednak nie będzie tak kompletnie źle, to niestety pojawił się JEDEN jedyny znak na ziemi...

...wracając z Warszawy, na wylotówce, przy prędkości żółwia błotnego zażywającego sjesty, wpadłem w poślizg... i na przestrzeni 300 metrów pustej przestrzeni, trafiłem w jedyną przeszkodę, która tam była.

W poniedziałek czeka mnie wizyta w warsztacie i ocena tego, czy samochód będzie naprawiany, czy zmieni swój stan przeznaczenia...

Zatem - jak mawiał mój nieżyjący ojciec, kiedy doskonała passa dobiegała niespodziewanie końca:

“Ot, skończyło się babce sranie...”



Kurwa mać!
  • awatar Master of Disaster: Najważniejsze, że Tobie ani nikomu innemu nic się nie stało. A co do poślizgów - też już mam jeden w tym sezonie na swoim koncie - wpadłam w poślizg manewrując po pewnej krętej uliczce. Również toczyłam się jak żółw, gazu praktycznie nie dotykałam i do dziś zastanawiam się, jakim cudem wpadłam w poślizg (obstawiam zbyt gwałtowny skręt kierownicą). Uważaj na siebie.
  • awatar doll_divine: Dokładnie. Dobrze, ze z Tobą wszystko w porządku. Ale rozumiem, że szkoda auta, kasy i nerwów.
  • awatar Pan Artur: @Master of Disaster: tak... całe szczęście, że Wał Miedzeszyński, który jest zawsze pełen samochodów, akurat w tym miejscu i w tym czasie był zupełnie pusty. Naprawdę, szczęście w nieszczęściu.
Pokaż wszystkie (9) ›
 

panartur
 
To dziwne, że nie dotarłem jeszcze w ten zakątek Polski.

Białe Szaleństwo niebawem zostanie "osiodłane", na dach dostanie troki rowerowe i w środę wielka eskapada.

Z lasu do lasu... za to w pobliże jeziora (choć nigdy mnie to nie kręciło). Ale liczy się zmiana otoczenia.

Tak. Będę się dobrze bawić :)
  • awatar tannat: bo najważniejsze to mocne postanowienie :) (to tak a propos ostatniego zdania :) )
  • awatar Pan Artur: @tannat: ows(z)em :)
  • awatar W Granatowych Kąkola: Zazdroszczę Ci, ja w ten urlop odpoczywam w domu. Najwyżej pojadę na Górę Chełmską :P. To będzie mój jedyny kontakt z naturą. :)
Pokaż wszystkie (6) ›
 

panartur
 
Była wypłata...

...nie ma wypłaty.

Jest samochód... :/

...naprawiony.


Chce ktoś kupić wypasioną brykę? :P

W tym miesiącu jem trawę :/
Pokaż wszystkie (12) ›
 

panartur
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

panartur
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

panartur
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

panartur
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 

Kategorie blogów