Wpisy oznaczone tagiem "Bioetika" (8)  

hairlovelo
 
Przejrzałam bloga i odnalazłam post w którym pisałam, że ją zakupiłam. Post był z dnia 19 stycznia, czyli równie 1.5 roku zajęło mi jej zużycie, przy czym nie jest to zasługa maski i jej wydajności, a raczej odstawiania jej na rzecz innych kosmetyków. W końcu przyszedł i na nią czas.
IMAG6171.jpg
OPAKOWANIE
wąska tuba 250 ml z której raz dwa można wycisną ile tylko się zechce.

ZAPACH
trochę słodkawy i trochę kosmetyczny, właściwie dość specyficzny ale przyjemny, ciężko mi go do czegokolwiek przyrównać.

KONSYSTENCJA
przy pierwszym użyciu, chociaż było to przeszło rok temu, byłam zaskoczona gęstością maski, maska jest bardzo gęsta ale mimo to łatwo i równomiernie rozprowadza się po włosach, kolor jest na pół biały, na pół przezroczysty.

DOSTĘPNOŚĆ
ja kupiłam ją w hurtowni kosmetyczno-fryzjerskiej i tam też bym jej szukała wraz z innymi kosmetykami firmy Bioetika, no i oczywiście Allegro oraz inne sklepy internetowe.

SKŁAD
IMAG6178.jpg
OD PRODUCENTA
intensywny preparat odbudowujący na bazie protein z mleka. Sprawia, że włosy stają się gładkie i podatne na czesanie, zapobiega ich elektryzowaniu się, przydatny również po kąpielach w morzu, ponieważ usuwa pozostałości soli. Do częstego stosowania.

DZIAŁANIE
czy obietnice zostały spełnione? Fizyczna odbudowa włosów jest nie możliwa (włos rośnie z cebulki, jeśli na długości powstanie ubytek to nie odrośnie bo włos to tkanka martwa, można go jedynie zalepić silikonami lub właśnie proteinami) ale maska dobrze odżywia włosy. Niestety u mnie końcówki nie są już w najlepszej kondycji bo nie były podcinane rok, ale mimo wszystko maska powoduje, że włosy są błyszczące (rozdwojona, błyszcząca końcówka to jednak nie oksymoron). Nie zauważyłam, żeby włosy się elektryzowały, ale takiego problemu raczej nie posiadam. Włosy rozczesują się przyzwoicie, są wygładzone ale jednocześnie mają tendencje do falowania. Maska nie puszy włosów i nie obciąża (jednak nie należy przesadzać i nie nakładać jej zbyt blisko skóry głowy, bo proteiny mogą obciążać), jednocześnie wydają się grubsze i są mięsiste. Maska dobrze spisuje się w upalne dni, natomiast włosy po niej puszą się gdy pada deszcz i jest wilgotno, ale uwaga, u mnie efekt ten najbardziej nasilony jest kilka godzin po wyschnięciu, po południu włosy się wygładzają jednak mimo wszystko są lekko spuszone.

Maska jest wydajna i łatwo wypłukuje się z włosów.

*Maskę stosowałam jeszcze na inny sposób niż tradycyjnie na kilka minut po myciu. Dodawałam porcje maski i porcję żelu aloesowego do oleju i nakładałam na włosy przed myciem. Zapach maski się świetnie eksponował z olejem, mieszanka łatwo się spłukiwała, ale efekty były jeszcze lepsze. Włosy były miłe w dotyku i jeszcze bardziej wygładzone. Stosowałam taką mieszankę gdy nie maiłam czasu, żeby siedzieć z olejem wieczorem ponieważ wróciłam późno do domu, a jednak sam olej nałożony na pół godziny to za mało. Miks ten odżywia moje włosy lepiej niż nie jednak maska domowej roboty, być może dlatego, że zawiera 3 najważniejsze składniki odżywcze dla włosów razem (humekanty, proteiny i emolienty).
IMAG6180.jpg
To zdjęcie z dzisiaj, wczoraj użyłam maski po myciu (przed myciem zastosowałam olej). Włosy nie są wygładzone bo dopiero co rozpuściłam je z warkocza, w którym włosy były upięte cały dzień, ale za to się błyszczą. Zdjęcie zrobione w słońcu, bez lampy.

PODSUMOWUJĄC
bardzo dobra maska bez silikonów, która działa jak niejedna bomba silikonowa, tyle, że nie obciąża. Oczywiście nie każde włosy lubią proteiny, jednak moje cienkie włosy zdecydowanie tak.

Maska kosztowała równe 20 zł, ale jest wydajna, no i najważniejsze: sprawdza się.

Aha i jeszcze jedna rzecz.
bioetika.jpg
Maska dostępna jest w dwóch wersjach: I i IV, z czego pierwsza (po lewej) jest znacznie bardziej popularna. Ja jednak chyba podświadomie przekornie będąc w sklepie wybrałam drugą wersje. Maski zmieniły opakowania, nie wiem czy stare są białe czy żółte, ale chyba jednak te drugie. Niemniej skład się nie zmienił a to najważniejsze.

Kiedyś uwielbiałam jedwab Bioetiki jednak wraz ze zmianą opakowań magia zniknęła (stara wersja była w pękatej, żółtej buteleczce z zielonym dzióbkiem). Znacie produkty tej marki albo mieliście popularniejszą siostrę maski?
 

hairlovelo
 
Jakoś tak ostatnio się złożyło, że kilka rzeczy wpadło mi w ręce. Przygarnęłam nowego kwiatka, tradycyjnie sukulenta.
DSC00565 1.jpg
Ostatnio miałam szczęście do płyt głownie przez trwające w Empiku wyprzedaże. Natalia Przybysz, znana bardziej jako siostra z Sisters, tę płytę wydalę zdaje się jakieś 1,5 roku temu, ale dobrze wspominam kilka kawałków to i te dwie dychy nie było mi szkoda. RHCP niestety nie był na przecenie, ale ta płyta według mnie jest świetna.
IMAG6117.jpg
Na wyprzedaży w H&M dorwałam dwa naszyjniki za dychę, spódnicę w której się zakochałam oraz czarny bezrękawnik z golfem klasyczny, taki jaki chciałam. Zdjęcia robione kalkulatorem.  
IMAG6118.jpg
I spódnica chociaż według mnie zdjęcie nie oddaje jej uroku, ale w tym wzorze się zakochałam.  
hmprod.jpg
Przy okazji zerknęłam szybko do TK Maxx i w ręce wpadł mi szampon. Ale bardziej dla partnera niż dla mnie. Co prawda miałam nadzieje zakupić inny ale ten też ma ładny skład.
IMAG6125.jpg
Na zakończenie dosyć skromny sposób na włosowe spa.
1. Ok łyżeczki żelu aloesowego i maski proteinowej Bioetika wymieszałam z olejem na porost włosów Babuszki Agafii przy czym tego ostatniego sobie nie żałowałam i na koniec dołożyłam trochę na skórę głowy. Po około godzinie:
2. Umyłam włosy łopianowym szamponem Floresam, który jest gęsty jak galaretka i pieni się szalenie.
3. Nałożyłam na chwilę lub dwie maskę Bioetika, tym razem bez dodatków.
4. Zakończyłam wszystko nałożeniem na końcówki 'orientalnego serum Marion z o. kokosowym'.  
IMAG6130.jpg
Z efektu jestem zadowolona. Sama mieszanka nadzwyczaj ślicznie pachnie, szampon dobrze współpracował. Włosy są mięsiste, uniesione u nasady i błyszczące jednak nie jest to efekt specjalnego wygładzenia. Włosy się nie strączkują i nie plączą. To chyba najszybszy sposób odżywienia włosów w domowym zaciszu przy moich obecnych, dość skromnych zasobach (jeśli chodzi o produkty odżywcze do włosów z domowej spiżarki to bardzo krucho pod tym względem). Najczęściej ograniczam się do samego oleju, ale gdy go nałożę to wole z nim posiedzieć trochę więcej czasu.
IMAG6112.jpg
No to by było w sumie na tyle. Jeśli chodzi o wyprzedaże to tylko w sumie H&M mnie kusi, do reszty nigdy nie mam cierpliwości i sobie zawsze daruje.

A wy korzystacie z wyprzedaży?
  • awatar dor0tka: pięknie błyszczą :) nie taki zły ten kalkulator :D
  • awatar Wiedźma1: Jakie ładne te naszyjniki :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

hairlovelo
 
Odżywianie włosów ciąg dalszy. Padło na maseczkę, którą do niedawna stosowałam regularnie. Tym razem postanowiłam dodać do niej kawy.  
IMAG5989.jpg
IMAG6009.jpg
A było dokładnie tak:
1. Dwie łyżki kawy zalałam niewielką ilością wrzątku, dodałam dwie łyżki maski Biovax, dwie łyżki oleju arachidowego, po 4 krople gliceryny, olejku cedrowego i z drzewa herbacianego. Następnie dosypałam dwie łyżeczki amli w proszki, która wszystko zagęściła i w efekcie nie było tego zbyt dużo jak na to ile wcześniej zmieszałam.
Nałożyłam na skórę głowy i włosy razem z fusami, założyłam czepek i ręcznik.
2. Po godzinie, może dwóch (zasiedziałam się) umyłam dwukrotnie włosy szamponem prowansalskim Planeta Organica. Podczas mycia włosy były jakby trochę gumowe w dotyku, już się bałam, że rano będą niedomyte i obciążone.
3. Nałożyłam na kilka minut maskę Biovax do włosów ciemnych.
4. Rano zabezpieczyłam końcówki serum Chantall. Efekt:
IMAG5998.jpg
Pozytywne zaskoczenie w postaci czystych włosów, już się bałam że je przeciążyłam ale szampon dał rade (mimo, że ma łagodny skład). Plus dla szamponu za brak przyklapu.
Mieszanka natomiast dała efekt przyzwoity. Szału nie ma, ale źle też nie jest. Kawa chyba nie zostanie moim przyjacielem, lepsze efekty przynosiła maseczka bez niej. Plus za to, że nie było problemu z jej wypłukaniem. Włosy są mięsiste i się błyszczą, trochę trudno było je rozczesać pierwszy raz 9ale to raczej wina maski nałożonej po myciu).
Maska nie spowodowała wzmożonego wypadania.
Maska Biovax zastosowana solo znowu mnie nie przekonała, tym razem nałożyłam trochę więcej ale działanie nadal... przeciętne. Niewiele mi już jej zostało więc recenzja powinna być gdy ją wykończę (czyli pewnie w przyszłym roku z moim tempem).

W tym tygodniu wypróbowałam jeszcze jeden sposób na odżywienie włosów.
IMAG5088.jpg
Tym razem połączyłam podstawowe składniki w pielęgnacji włosów: emolienty - humekanty - proteiny.

Zamiast standardowo naolejowałać włosy do oleju makadamia dodałam proporcjonalnie (mniej więcej wszystko w takich samych ilościach na oko) żelu aloesowego oraz maski proteinowej Bioetika. Na końcu nałożyłam jeszcze resztę oleju.

Ten duet był efektywniejszy, włosy był wygładzone i bardziej dopieszczone. Całość ładnie pachniała i łatwo się zmyła.

A wy staracie się trochę bardziej odżywić włosy przy takiej pogodzie? :)
  • awatar kajszandoo: Kawa na włosy, te takie "fusy" ?? Woo, szacun :D Ja upinam je w dwa francuskie warkocze, pielegnacji nie zmieniam. Czuje się zaproszona do ciebie :P
  • awatar hairlovelo: @kajszandoo: Tak,fuzy, ale z moich wlosow wypukiwanie takich rzeczy to nie problem. Tez ostatnio robie sobie dwa warkocze ;D
Pokaż wszystkie (2) ›
 

hairlovelo
 
Było podsumowanie roku, było podsumowanie pielęgnacji to i przyszedł czas na podsumowanie kosmetyków. Tak sobie kupuje i pomału zużywam z czego pewnie 4/5 leży i się kurzy. Doszłam nawet do wniosku, że nie rzecz w tym że lubię używać kilka kosmetyków na raz (czasami faktycznie, ale na dłuższa metę mnie to męczy, zazwyczaj lubię mieć jakiś wybór ale i tak stawiam na najczęściej stosowane kosmetyki w ostatnim czasie) ale w tym, że ja podrostu lubię mieć wszystkiego dużo. Ot taki zbieraczy charakter chyba mam. Niemniej takie podsumowanie czasem pomaga w powstrzymywaniu się przed kolejnym zakupem.

SZAMPONY
IMAG1248-1-1.jpg
1. Mydło Sesa: zauważyłam, że najlepiej sprawdza się stosowane co kilka myc np. raz w tygodniu. Pod rząd jego działanie jest tylko trochę ponadprzeciętne. Uwielbiam.
2.Yves Rocher: przykład na to, że to co zachwalane przez większość nie zawsze się sprawdza. Szampon po prostu nie domywa moich włosów, więc o żadnej objętości nie może być mowy. Czeka na kolejne szanse.
3. Natur Vital żeń szeń: przeciętniak, myślę że gdyby nie polimer w składzie działał by o wiele lepiej, bo dobrze domywa, objętość jest okey ale jakoś ze świeżością coś jest nie tak.
4. Henna Shampoo: jeszcze nie używany.
5. Ziołowa nalewka Bania Agafii: n/u.
6. Aktywator wzrostu BA: n/u.
7. Planeta Organica szamp. prowansalski: obawiam się, że delikatne szampony nie są dla mnie, czeka na kolejne szanse.
8. Planeta Organica czarna, marokańska glinka myjąca: użyłam zaledwie kilka razy, czeka na swoja kolej. Jestem ciekawe jak działa przy ciągłym stosowaniu.
9. Białe mydło Zioła i Trawy Agafii: aktualnie stosowany, dobrze myje, super się pieni i dobrze się zmywa, dla samych włosów jakby jest delikatniejszy, jednak jak na tak ziołowy skład to spodziewałabym się chociaż minimalnego przedłożenia świeżości włosów.

MASKI
IMAG1249-1.jpg
1. Zabieg laminowania Marion: w sumie to nie jest typowa maseczka, czeka na swoja kolej a moją wenę (ostatnio wole nie ryzykować).
2. Natur Vital maska aloesowa nawilżająca: n/u.
3. Seri miód&migdały: n/u (w sumie raz jej użyłam przed myciem więc ciężko się wypowiedzieć).
4. Biovax do włosów ciemnych: mam naprawdę mieszane uczucia. Z jednej strony nie obciąża, czasami działa dobrze, a czasie jakby była za lekka i powoduje puch, raz nawet obciążyła włosy w nieestetyczny sposób.
5. Kallos Hair Botox: n/u.
6. Maska wenedyjska Planeta Organica: n/u.
7. Maska ziołowa Sto Traw: na razie się nie wypowiem.
8. Farmona bamboo&oils: n/u.
9. Bioetika maska z proteinami: bardzo dobra maska dla włosów, które lubią proteiny. Mimo braku silikonów i skromnego składu nie jest za lekka. ODŻYWKI
IMAG1236-1-1.jpg
1. Cece of Salon Keratin&Cherry: nie przepadam za ta odzywką ponieważ wysoko w składzie ma alkohol denaturowy i jakoś nie mogę się przełamać by jej użyć po myciu. Za to zużyłam większość opakowania na emulgowanie oleju ale to też nie skradło mojego serca.
2. Yes To Cucumber: n/u.
3. Nivea Long Repair: używam jej prawie po każdym myciu i w przeciągu dwóch/trzech miesięcy zużyłam pól opakowania, działanie jest naprawdę zadowalające, myślę tez że jest odpowiednia na zimową/jesienną pogodę: puch, plątanie, wiatr, zimno/ciepło, deszcze - jakoś się przed tym broni.
IMAG1241-1-1.jpg
1. Bioetika jedwab na końcówki.
2. Sessio Chantall serum arganowe.
3. Marion orientalne oleje z olejem kokosowym.
3. Argan oil serum z olejem arganowym.
Opinia będzie zbiorcza ponieważ według mnie są to bardzo podobne produkty. Wszystkie mają dobry skład i dosyć niską cenę. Dobrze zabezpieczają końcówki jednak najlepiej spisuje się tutaj Chantall. Bioetika zawierająca proteiny nie będzie wszystkim pasować. Wszystkie okropnie wydajne dlatego nie pamiętam kiedy kupiłam które z nich, chyba dosłownie kilka lat temu. Na domiar złego Marion i ArganOil dostałam więc tak sobie zużywam wiekami...


W drugiej części będą pozostałe produkty, które używam częściej lub bardziej. Jeśli znacie któryś z powyższych kosmetyków to czekam na wasze opinie. Oczywiście kiedyś, z czasem pojawią się pełnowymiarowe recenzje.

:)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

hairlovelo
 
IMAG5078.jpg
Nie tylko dzisiejsze zakupy były bardziej praktyczne (może z jednym małym wyjątkiem w postaci nowej maski) i tak oto nabyłam komplet gumek invisi bobble (ponieważ z poprzedniego została mi tylko jedna),a w aptece witaminę A+B, raczej do stosowania zewnętrznego jako serum do twarzy. Na pewno kilka z nich urozmaici maseczki lub oleje do włosów, ale głównym zamysłem przy kupowaniu było odżywienie twarzy, brwi i rzęs.
IMAG5055.jpg
Nareszcie stałam się posiadaczką porządnych nożyczek do włosów. Jaguar Pre Style Ergo 5,5 są moje. Po dzisiejszej wizycie u fryzjera pokochałam je jeszcze bardziej i tym bardziej nie żałuje pieniędzy. W gruncie rzeczy takie nożyczki to równowartość kilku wizyt. Chodzą jak igła i oczywiście musiałam wypróbować jak działają.
IMAG5072.jpg
Baikaderm to kolejny nabytek z apteki za kilkanaście zł. Mam nadzieje, że spisze się szczególnie do podrażnionych stref na twarzy ale także jako krem na noc. Wskazania:
*w leczeniu stanów zapalnych skóry (zaczerwienienia, obrzęki, świąd, ból i suchość),
*w łagodzeniu podrażnień skóry powstałych w wyniku np. ukąszeń owadów, depilacji, niewielkich otarć naskórka, lekkich oparzeń termicznych,
*w leczeniu uzupełniającym w terapii trądziku grudkowo-krostkowego.
IMAG5085.jpg
Oraz małe szaleństwo w postaci Bioetika Crema Di Essenca 4, czyli: "intensywny preparat odbudowujący na bazie protein z mleka. Sprawia, że włosy stają się gładkie i podatne na czesanie, zapobiega ich elektryzowaniu się,. Przydatny również po kąpielach w morzu, ponieważ usuwa pozostałości soli. Do częstego stosowania.". Producent określił ją jako intensywny preparat jednak jest to po prostu maska do włosów.
IMAG5088.jpg
Jako, że zapobiega elektryzowaniu, a jednocześnie usuwa sól po kąpielach w morzu maska powinna być odpowiednia i zima i latem. jestem ciekawa czy działanie pokryje obietnice producenta. Myślałam, że ta maseczka to nowość jednak jej skład jest identycznej do najprawdopodobniej starej wersji (a raczej starej wersji opakowania):
bioetika_maska_nawilzajaca_crema_di_essenza_1.jpg
W sobotę udało mi się też dorwać płyn do kąpieli 3w1 J&J, w promocji za niecałe 12 zł w Lidlu. Stosuje od soboty i skóra twarzy w końcu nie jest sucha po myciu. Akurat potrzebowałam czegoś na zastępstwo Babydream. To nie pierwszy mój kontakt z tym płynem, wcześniej jednak kupiłam go na wyjazd, i po powrocie już nic nie zostało, jednak jak na takie dość hardcorowe warunki spisał się dobrze do mycia ciała i włosów (gdzie nie było czasu na odżywki, maseczki itd).
IMAG5059.jpg
IMAG5066.jpg
A tutaj efekt mojej katastrofy po fryzjerze. Dosłownie katastrofy. Nie dość, że powiedziałam, że 5 cm, a ścięła mi 17cm, to jeszcze nigdy chyba nie miałam tak koszmarnie ściętych włosów. O ile przeżyłam bym nawet utracone centymetry to to, że są totalnie krzywo ścięte, dziwacznie postopniowane i dziwnie się układają to tego już za dużo.
Ale od początku, już podczas mycia atakowała moje włosy szamponem i szarpaniem tak jakby prała skarpety. O odzywce nie było mowy także jak zobaczyłam swoje włosy przed lustrem po umyciu to wyglądały jak jeden wielki kołtun. Rozczesywanie było chyba najgorsze. Myślę, że farmerzy delikatniej się obchodzą z końskimi ogonami. Po prostu chwyciła wszystkie włosy i przejechała po całej długości grzebieniem bez względu na to czy było poplątane czy nie w pewnych momentach, jeśli były to po prostu używała większej siły. Nawet nie chce wiedzieć ile włosów mi wyrwała i połamała. To zdjęcie jest trochę niewyraźne, ale myślę, że widać na nim wszystko to co chciałam pokazać.  
IMAG5075.jpg
Jak patrze na to zdjęcie to aż brak mi słów. Wiem, że włosy odrosną, ale i tak są brzydko obcięte więc kształt się nie zmieni.
IMAG5076.jpg
Tej długości włosy miałam 3-4 lata temu. Wszystkie wysiłki poszły na marne przez jedną idiotkę.
  • awatar InaKosmetoholiczka ♫: Znam koszmar fryzjerów. Od 2 lat mam z nimi problem. Tylko, że ja zawsze wracam ze spalonymi włosami albo popaloną skórą głowy.
  • awatar perasperaadastra81: baikaderm-nie słyszałam ale chyba zakupię:)
  • awatar Hope over!: no sorry ,ale dla mnie wlosy "po"wygladają naprawde ładniej :)
Pokaż wszystkie (14) ›
 

hairlovelo
 
lallaa.png
Myślałam, że było tego więcej ale jak się okazało jednak nie.

*Wcierka z papryczką chili:
moja pierwsza wcierka własnej roboty, nie była lepsza od kupnych chociaż dobrze wpływała na przetłuszczanie się skalpu, a po aplikacji odczuwałam lekkie mrowienie, co oznaczało, że papryczka działa, jednak stosowałam ja zbyt krótko, żeby zauważyć czy wpływa na porosty włosów (3 tygodnie), do delikatnych nie należała więc odradzam wrażliwym skalpom.

*Olejek łopianowy z czerwoną papryczką:
w jej przypadku po nałożeniu na skórę głowy w ogóle nie odczuwałam mrowienia, nie zahamowała wypadania wręcz przeciwnie, moja skóra głowy nie przepada za olejami i na każde reaguje tak samo: wypadaniem i to nie małym, stosowałam go bardziej dla nawilżenia skóry głowy.

*Bioetika odżywka 10 w 1:
producent obiecywał regeneracje, nawilżenie, ochronę końcówek, ułatwione rozczesywanie, termoochrone i masę innych rzeczy, jednak alkohol denat na drugiem miejscu jest dla mnie nie do pojęcia i niestety wylądowała w koszu (była nieudanym prezentem), nie nadawała się ani na długość włosów przez alkohol, a ni na skórze głowy przez silikony, zapach intensywny, chemiczny mi nie przypadł do gustu aczkolwiek przyznaje, że długo utrzymywał się na włosach, dno.

*Kallos Late, maska z proteinami mleka:
wspomniane proteiny mleka znajdowały się po zapachu a maskę stosowałam raczej jako odżywkę, ale swoje zadanie spełniała dobrze przy czym zapach bardzo mi przypadł do gustu, ułatwiała rozczesywanie i wygładzała włosy.

*Jedwab Green Pharmacy:
który w składzie nie ma jedwabiu, mimo to dobrze sobie radził z ochroną końcówek, był bardzo wydajny i przyjemny w użyciu, dobry tani kosmetyk, jednak odkryłam coś lepszego, nie sklejał włosów nawet jeśli zdarzyło się go zaaplikować więcej, a końcówki były zabezpieczone.

Wszystkie te produktów mają już swoją recenzje (oprócz Bioetiki, która raz użyłam więc nie było o czym pisać). Znacie te kosmetyki? Stosujecie? Lubicie?

+ małe zakupy

IMAG4691.jpg
  • awatar Kashmirkaa: Mam w planach zakup tej maski jak skończę tą którą mam teraz.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

cleina
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

annanna
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 

Kategorie blogów