Wpisy oznaczone tagiem "Biurowe brednie - czyli Kawowe wynurzenia" (44)  

panartur
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

panartur
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

panartur
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

panartur
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Pan Artur:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

panartur
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

panartur
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

panartur
 
W wielkich bólach, pośród głośnych krzyków i szaleńczych spazmów mentalnych wreszcie jest! Udało się zamknąć projekt i niebawem urodzimy nietypowy kalendarz...

Jak to zwykła mawiać Paulo, nasz miszcz i góró, tym razem również oświetlił nas swą mądrością na każdy dzień:

“Nie każdy kalendarz musi zaczynać się od stycznia”



Premiera 12 lutego w Warszawskim Trafficu. Pewnie będzie się działo ;)

1.jpg




Coś się znajdzie pewnie dla chętnych ;)
  • awatar Parole: a w środku jak się będzie działo?
  • awatar Pan Artur: @Parole: ciekawie :) pokażę po premierze :)
  • awatar doll_divine: hm.... boszz jeszcze pół miesiąca do premiery. A ja 12 będę w Wa-wie! :]
Pokaż wszystkie (5) ›
 

panartur
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

panartur
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

panartur
 
...czyli w temacie drwin z transakcji zawartej między LucasFilmem a Disney Studios.

Disney-Vader.jpg


Puściłem na fejsie... jestem ciekaw, jak szybko do mnie wróci? ;)



I odpowiadam - nie nudzę się w pracy. Ot, nie mogłem wytrzymać, by nie pokusić się na takową wariację w konwencji komiksowej ;)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

panartur
 
Warsztaty absorbują moją energię tak intensywnie (pracuję zaledwie z czterema przesympatycznymi paniami), że po 6 godzinach wracam kompletnie rozładowany. Fakt ten potęguje masakrycznie piździernikowa aura i absolutny brak zdolności owych pań.

Nie wiem, czy w innych OPS-ach również do zajęć rękodzielniczych w charakterze instruktorów desygnuje się osoby odpowiedzialne za inne działki (kucharka, kierowca, fakturzystka)? Tu tak właśnie jest...

Hektolitry kawy nie pomagają. Popołudniowa drzemka sprawiła, że czuje się jeszcze bardziej rozklekotany, niż gdybym jednak sobie ją odpuścił.

Jednak, kiedy wszedłem kontrolnie sprawdzić co ma do powiedzenia twarzoksiążka, jak grom z jasnego nieba uderzyła mnie bomba tygodnia!

Kampania "Nie czytasz..." została nominowana do kolejnej super-nagrody!

Że zacytuję Biankę, bo mnie nic lepszego do głowy nie przychodzi:

"Nie czytasz? Nie idę z Tobą do łóżka! pośród trzech kampanii społecznych nominowanych do najstarszej i najbardziej prestiżowej nagrody branży PR w Polsce - ZŁOTE SPINACZE 2012 !!!

Nieformalna Grupa Twórcza Qlub Xsiążkowy z odrobiną wolnego czasu i swoim przaśnym, niszowym projektem kontra wielkie agencje, mega-budżety, armie copywriterów i rekiny Wallstreet"

Yeeeesssss!!! :D


złoty spinacz.jpg
 

panartur
 
Sobota intensywnie przepracowana, mimo wspaniałej, wrześniowej aury i względnego spokoju biurowego... zamiast odpoczywać i napawać się słonecznym popołudniem, gniłem w biurze segregując archiwalne dokumenty, uzupełniając zestawienia do ochrony środowiska, kompletując zgłoszenia na kursy.

Jedynym miłym akcentem uspokajająca nuta Lany.

Ani się spostrzegłem, a minęła 22... :/ Bez sensu.
 

panartur
 

“Nie ma już nic po tamtej stronie...”



Noc burzliwie upstrzona abstrakcyjnymi snami dobiegła końca jak zwykle zbyt szybko. Szał wewnątrz czaszki jeszcze tylko pogłębił uczucie niewyspania.

Za to biurowe prace rozpoczęte z wysokiego C sprawiły, że trzy godziny poranka minęły w mgnieniu oka.

“(...)nie ma już nic(...)”



I snuję się tak pomiędzy biurem i kuchnią, by w końcu zaparzyć sobie upragnioną kawę, którą traktuję niemal jak nagrodę. Nie ważne za co! A z eteru dobiegają szmery Roguckiego.

“Nie ma już nic za ścianą powiek.”



Chce mi się spać.
  • awatar dygresja: nowa płyta, hm? mhrrrr...
  • awatar Pan Artur: @dygresja: obawiam się, że stara jak świat... Piosenka w każdym razie.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

panartur
 
Pan Artur: Nastrój i poziom energii wewnętrznej mam identyczny z pogodą, która obrzydliwie chlupie za oknem.

Z biura wyszedłem o 1:30... co wykręca 18,5 godziny ciągłej pracy. Dziś znów wstałem o 7:00 i już wiem, że ten dzień będzie nie mniej obciążony zadaniami.

Byle do niedzieli... byle do niedzieli... byle do niedzieli... byle do niedzieli...
  • awatar wyrwanezkontekstu: Tak sobie powtarzaj.... Przychodzi upragniona niedziela, a Ty otwierając oczy myślisz: "Nosz kurwa, i jutro od nowa..." :/
Pokaż wszystkie (1) ›
 

panartur
 
Poranna kawa, parzona o godzinie 11:00, smakuje zupełnie inaczej w czasie kompletnie wolnym od zajęć.

Trzeci dzień lenistwa pora zakończyć jakąś pracą, bo jednak nadmiar czasu destabilizuje moje chi.

Chyba wyskoczę na coś do kina...

Adios tomates!
  • awatar Katie: A może chciałbyś się podzielić wolnym czasem? :)
  • awatar Anela: a co jest w kinie?
  • awatar Pan Artur: @Katie: bardzo chętnie :)
Pokaż wszystkie (4) ›
 

panartur
 
Lubię pracować pod presją, czuję wówczas, że moje wysiłki są właściwe. Zdecydowanie wolę to, niż nudną, zachowawczą stagnację...

...ale dzisiejszy stres przekroczył kilkukrotnie tolerowane przeze mnie normy, pomimo, że poziomy tolerancji mam ustawione nadzwyczajnie wysoko. Oberwała przy tym rykoszetem mojej złości osoba, która w całym rozgardiaszu wspiera mnie najwięcej i wykonuje równie mrówczą pracę.

Rzygam. Bynajmniej nie tęczą... Rzygam tą złością i tym jadem, którym zaprawiają atmosferę ludzie, uważający się za kulturalnych. Ba! Uważają się za twórców kultury! Rzygam moją pracą. Rzygam wszystkim... i już nie mam siły, by wyginać swój umysł bardziej w tych mentalnych konwulsjach.

Jeszcze 18 dni... (chyba).
  • awatar Anela: przykro mi, że psychicznie dobiłeś dziś do mojego stanu
  • awatar miauczydło: A rzygałeś tak naprawdę? Załóżmy rano, przed wyjściem do pracy? Bo to jest ciekawe zjawisko, kiedy organizm w porozumieniu z podświadomością znajdują świetny sposób na zatrzymanie człowieka w domu. Fizycznie - przeziębieniowo - już Cię zmogło. Może pora na żołądek! ;)
  • awatar Pan Artur: Wiesz, to nie jest wyjście, kiedy mieszka się w miejscu pracy i odwrotnie...
Pokaż wszystkie (7) ›
 

panartur
 
Tydzień upływa pod znakiem kontroli... a mnie już zbrzydło ubieranie się w "odświętne" mundurki. Czuję się w nich, jak niedźwiedź polarny zapakowany w piankę do nurkowania...

Noc pełna mieszanki stosunkowo abstrakcyjnych snów, dobiegła końca przerwana nagle raportem o doręczeniu wiadomości tekstowej. Szósta z minutami...

Wstające słońce przedarło się przez bambusowe rolety i ostrym jak brzytwa światłem uderzyło przez powieki. Posnułem się bezsensownie po pustym mieszkaniu, niczym piłka odbijająca się losowo po ekranie do gry w ponga. Wróciłem do łóżka, które okazało się nadzwyczajnie wyziębione i niewygodne. Pogapiwszy się w sufit, to na pływające w akwarium ryby, a to w okno... i jeszcze raz na sufit. I nic.

Wstałem z postanowieniem. Dziś na luzie, bez napinki. Słońce przecież ładnie świeci, większość spraw związanych z jubileuszem jest załatwionych, sprawy kontroli WIOŚu też są w toku... ach, właśnie! Kontrola...

Dziś kolejna, więc znów nie będzie na luzie i bez napinki.

I znów ten cholerny uniform. Tylko dlatego, że przyjeżdża jakiś bufon z wydziału kultury.

Byle do 15:00... a później pieprzę wszystko i wszystkich, zabieram koc i zalegam na trawie.
  • awatar Anela: jak szczęśliwy musi być człowiek mogący o 15tej zalec na trawie
  • awatar Pan Artur: @Anela: plany legły w gruzach.
  • awatar Anela: @Pan Artur: a ja dziś po poranny wqrwie postanowiłam wziąć z Ciebie przykład i o 16tej poszłam byczyć się na zielonej wyspie :)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

panartur
 
Pan Artur: Noc-masakra.

Już dawno tak się (nie)wyspałem... kości napierdalają mnie, jakby ktoś mój szkielet wyciągnął z wnętrza, zrzucił go ze szczytu Mount Everestu po czym wciągnął na górę i zrzucił raz jeszcze... a na dole, z wszystkimi tymi kamieniami, które uzbierały się po drodze, wsadził niedbale z powrotem to tego mięsnego worka, który po mnie pozostał...

Czyżby znów był poniedziałek? I jeszcze tylko 21 dni...
Jest źle, a będzie jeszcze gorzej... Cytat z http://panartur.pinger.pl

Oblizana czekolada dla Tosta stała się zarzewiem przeziębienia, które od wczorajszego wieczoru miażdży mnie. Potworne przemęczenie natłokiem obowiązków, połączone ze

  • awatar Poezjoholiczka: mam nadzieję, że pocieszy Cię myśl, że nie byłeś sam w swojej bezsenności, po mojej stronie ekranu też się wczoraj rozgościła @Pan Artur: czy to pozytywne? czy poezja może być życiem, życie poezją? poproszę jakiś klucz interpretacyjny do Twoich słów
  • awatar Pan Artur: @Poezjoholiczka: pozytywy/negatywy są zbyt abstrakcyjne, by mówić o nich obiektywnie z całą stanowczością...
  • awatar Poezjoholiczka: @Pan Artur: Parmenides ze swoimi antynomiami właśnie się przewraca w grobie, chociaż świat rzeczywiście jest względny trzeba być ostrożnym z obiektywizmem, tak aby nie przestać być sobą @Pan Artur: a zatem niech kwitnie poezja codzienności, poezja chorych na XXI wiek
Pokaż wszystkie (4) ›
 

panartur
 
Oblizana czekolada dla Tosta stała się zarzewiem przeziębienia, które od wczorajszego wieczoru miażdży mnie. Potworne przemęczenie natłokiem obowiązków, połączone ze stresującą presją psychiczną wywieraną przez zarząd, położyło mnie na łopatki.

Calutką niedzielę ledwo się ruszam, a w gardle czuję gorzki smak przeziębieniowych igieł. Masakra.

Z okazji tego cholernego jubileuszu firmy zamiast tydzień pracy, w perspektywie dodatkowe dwa nadliczbowego czasu. W związku z przygotowaniami.

Mam ochotę się przewrócić i nie powstać. Nawet junk-food nie poprawia mi nastroju.

Muszę się zbunkrować głęboko pod kołdrą, najlepiej w towarzystwie... aspiryny i uderzeniowej dawki witaminy C.

Niestety, nocny dyżur na pewno tę perspektywę znacznie oddala... :/

Fuck this shit!
  • awatar tost z dżemem: Nie żebym się śmiała... ;) Widziałeś co polecali - whisky z miodem i cytryną! Mnie np. dzisiaj pomogło zwycięstwo Barcy, porażka realu i dwa Strongbowy ;p Będzie dobrze! :)
  • awatar Pan Artur: Mnie wystarczyłyby te dwa Strongbowy :) leżę i zdycham...
  • awatar Poezjoholiczka: na przeziębieniowa igiełki dobre jest mleko z cebulą i/lub czosnkiem, masłem brzmi groźnie, ale pomaga
Pokaż wszystkie (7) ›
 

panartur
 
Chyba mam przeciążony umysł... cały czas wyobrażałem sobie, że zabezpieczyłem sobie kadrę instruktorską na dzisiejsze zajęcia... Nie wziąłem jednak pod uwagę, że nastąpiła zmiana w funkcjach, a obsada jak była niekompletna, taka pozostała... :/

Na szczęście mam zawsze do dyspozycji koło ratunkowe.

Ale ciśnienie natychmiast mi podskoczyło, bo kawa nie chciała jakoś pomóc.

Kiedyś dostanę zawału w tym burdelu.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

panartur
 
Pan Artur: Dobrze, że mam bardzo dużo pracy, bo bajzel w mojej głowie zaczyna niepokojąco zajmować coraz większą część moich myśli.

Byle przetrwać najbliższe 4 tygodnie... a później może Hiszpania... albo Wyspy...?
  • awatar tost z dżemem: Ja też lecę do Hiszpanii za 4 tygodnie! :) Już odliczam! A dokąd dokładnie chcesz się udać?
  • awatar Pan Artur: Barcelona :) a później Madryt.
  • awatar TaniecNocy...: Zasluzony urlop zapewne, warto przetrwac jakos te 4 tygonie :)
Pokaż wszystkie (7) ›
 

panartur
 
Mój "kolega" z biura zaczyna przebijać sam siebie. Jego frustracje i potworny brak lojalności sięgnęły dziś zenitu... a klasa wprost proporcjonalnie, osiągnęła dno.

Na firmowej grupie dyskusyjnej, która została założona w celu usprawnienia funkcjonowania przygotowań do obchodów jubileuszu powstania firmy wygenerował z siebie tak obślizgły i pełen zawiści post, że aż mi szczęka opadła. Ale gdy 5 minut wcześniej wychodziłem z biura słowem nie odezwał się, co mu leży na sercu.

Kompleksy (zwłaszcza ten tytułowy) próbuje leczyć w tak żałosny sposób.

No, cóż. Zatem, mój przyjacielu ukochany inaczej, użyłeś oręża, który źle użyty oddaje ze zdwojoną siłą. I ten kij odbił się właśnie od mojej kamiennej skóry.

To oznacza krwawą wojnę. Nie będzie oszczędzania kobiet i dzieci.
  • awatar Synestezja: prześlij mi te gluty na priv!!! :D
  • awatar doll_divine: :/ naprawdę niektórzy cofnęli się jak widać w rozwoju. I wrócili do podstawówki :/
  • awatar Anela: może to głupio zabrzmi, ale z dwojga złego dobrze, że tak się stało - możesz od razu reagować, gorsze są te gady, które w żaden sposób nie dadzą po sobie nic poznać, ale po cichu prowadzą małą dywersję, by nam się nie udało <-- teraz możesz się obronić, by nie zniszczył Twoich planów
Pokaż wszystkie (7) ›
 

panartur
 
Według mojego kolegi z biura, ZUS w rozwinięciu to Zakład Ubezpieczeń Zdrowotnych...

Nie wiem, czy mam się śmiać... czy płakać...? Czy zmieniać kopertę i zapobiec kompromitacji firmy, czy może właśnie celowo tego nie ruszać...?

Poniedziałek z przytupem, hej!
  • awatar Synestezja: ja bym zostawiła... :P i niech on wpisze w dzienniku korespondencji, że wysłał pismo do ZUZu :P
  • awatar K a r o: ja bym nie ruszała. niech inni też mają trochę radości
Pokaż wszystkie (2) ›
 

panartur
 
Niezapowiedziane kontrole - to lubię.

Dziś SANEPiD... sytuacja powtarza się identycznie, jak przed dwoma laty. Znów komuś się coś nie spodobało i zamiast przyjść, porozmawiać i rozwiązać problem... dzwoni z prośbą o interwencję.

Na domiar wszystkiego nie było mnie w firmie, księgowa dzwoniła, że czekają. Poczekali.

Spodziewałem się najgorszego, choć wiem, że ośrodek prowadzony jest skromnie, ale wzorcowo.

Panie z uśmiechami na twarzach oznajmiły, że one takie interwencje, to mogą codziennie...
Pogadaliśmy przy okazji o selerze w panierce, jak gdyby nigdy nic.

Poebao! Idę się zdrzemnąć...
  • awatar Synestezja: nie ma to jak "życzliwi" informatorzy... :/ teraz pewnie pójdzie fama, że panie z sanepidu dostały koperty i dlatego nie było gnoju :P
  • awatar Pan Artur: A żeby było weselej, dziś wpłynęło zawiadomienie o wszczęciu kontroli z Inspektoratu Ochrony Środowiska... I teraz wiem, kto jest tak wspaniałomyślny.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Kategorie blogów