Wpisy oznaczone tagiem "Bruno Mars" (1000)  

dziarixmaziarix.pl
 
suckmycockiness:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

thesexydragon
 
To żem się obudziła aby pisać o koncercie :D :D normalnie wypadło mi to z głowy żeby to tu opisać.

POWIEM TAK: BYŁO CUDOWNIE!! NIESAMOWICIE I BAJUNIA po prostu :D Bruno dał niesamowity show, cieszę się że mogłam go zobaczyć 2 raz, Hooligans również byli niesamowici, to jak śpiewa Phil wszystkie wiemy, naprawdę chłopak w chórkach daje czadu, szkoda że sam nie robi kariery jak Brunz.

Oczywiście nie byłabym sobie jakbym nie kupiła nic ze sklepiku hihi :D więc zakupiłam koszulkę, zdjęcie poniżej :)

Mam więcej zdjęć, ale nie chce mi się ich wszystkich wstawiać, bo i tak nie wszystkie są w dobrej jakości - wiadomo ręcę się trzęsły z ekscytacji :D poza tym głównie to ja tam tańczyłam i śpiewałam :D apropo muszę zapamiętać sobie raz na zawsze jak nagrywam to nie śpiewam! :D xD mam filmiki ale nie udostępnie bo uszy cierpną haha :D mam takie co nie śpiewam ale ping jest w szoku chyba bo nie chce ich mi wgrać a nie chce mi się bawić by wrzucać je na youtube czy coś ;)

20170527_205703.jpg
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

thesexydragon
 
Another Bruno Mars's Stories: Płyta - mój prezent Bożonarodzeniowy - jest! :D Bilet zakupiony! Czekamy na maj :D

20170110_163303.jpg
 

thesexydragon
 
Kochani Hooligansi!! Od jutra od g. 10 można kupić bilety na koncert Bru, który odbędzie się w Krakowie 27 maja 2017r. :)

Także ruszamy tyłeczki i kupujemy!! :D :D

Nie wiem jak Was, ale mnie korci pakiet VIP ;) :D aczkolwiek jest drogi, więc chyba wybiorę miejsce na trybunach, bo moje stare kości nie wytrzymają wielogodzinnego stania xD

A Wy jak ?? Może zbierzemy ekipę pinga na koncert? :D
  • awatar It's Better If You Don't Understand: odliczam!! dalej nie mogę w to uwierzyć... :D Ja ogólnie jak się dowiedziałam o koncercie, to się nastawiałam na ten najtańszy, ale dzisiaj koleżanka mnie nastawiła, że skoro to nasz pierwszy taki koncert to możemy się szarpnąć, niestety na ten moment max moich możliwości to 330 :/ Ale zobaczę jak to się będzie rozkładało cenowo i czy faktycznie gra jest warta świeczki. Ogólnie dla mnie to trochę chamstwo płacić ponad 1000 zł i nie mieć możliwości spotkania z muzykiem :/
  • awatar Słodziak-z-niego: ja z Klaudią kupiłyśmy Golden circle bo chcemy go zmacać z bliska :D
  • awatar Another Bruno Mars's Stories: @It's Better If You Don't Understand: No racja, jak popatrzyłam na te pakiety VIP to płacisz więcej żeby siedzieć w loży albo szybciej wejść na płytę i dostaniesz smyczkę i autograf czy coś takiego... słabo wg mnie. Bez sensu inwestować. Mam nadzieję że będzie sklep z pamiątkami dostępny dla wszystkich! :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

brudnopisnastolatki
 
Oficjalnie! :)
Bruno_MArs_2017_PL_Cracov-1-350x526.jpeg

6 lat czekania, aż nie mogę w to uwierzyć :D

Sprzedaż biletów rusza w piątek o godzinie 10, ceny biletów od 199 do nawet 1,067 zł, niestety w ramach "pakietu VIP" nie wchodzi w grę pakiet Meet&Greet, czyli spotkanie z muzykiem, z tego co się zdążyłam zorientować, M&G w ogóle nie jest brane pod uwagę, ale i tak mnie nie stać, więc co tam :D

Kto się wybiera? Ja będę polować a bilet
Pokaż wszystkie (2) ›
 

brunko
 
  • awatar It's Better If You Don't Understand: To zupełnie coś innego od tego do czego wcześniej nas przyzwyczaił.. muszę się z tym oswoić :D Jak na ten moment Perm i 24k moimi faworytami :p
  • awatar Another Bruno Mars's Stories: Thats what I like jest moim fave :D nie kupiłam jeszcze, i nie miałam okazji przesłuchać kilka razy całej płyty, tylko raz niestety, ale w weekend lecę kupić płytę!! ja jestem zakochana w tych rytmach, a na koncerie to dopiero będzie czas :D
  • awatar Słodziak-z-niego: Ja na razie mogłabym wyróżnić Versace on the floor :D I płyty także jeszcze nie mam, ale do nadrobienia :D Jak na razie zastawiam sie na szybkie kupienie biletu, by znów móc poczuć tę moc na koncercie, bo wiem że bedzie bosko :D
Pokaż wszystkie (5) ›
 

thesexydragon
 
  • awatar Klaud!a: Ooooo pięknie Bruno! Powinien wszystkie swoje występy wrzucać na YT :D
  • awatar ≈¢αѕтαωαу✹: Zakochałam się w jego wczorajszym występie na EMA
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

thesexydragon
 
  • awatar Klaud!a: Ahhh włączyłam wczoraj streama, nieco po 21 i już było po występie ;( Ale jak zwykle jest ogień! :D
  • awatar Another Bruno Mars's Stories: Na MTV Live będą powtórki EMA :) ja wczoraj też włączyłam i się chwilę spóźniłam, bo włączyłam w trakcie drugiej zwrotki.. Ale kto to wiedział że będzie jako pierwszy występował.
  • awatar Klaud!a: @Another Bruno Mars's Stories: ale aktualnie nie ma mnie w domu i nie posiadam telewizora ;( ;( Ale wczoraj udało mi się obejrxeć w dobrej jakości nawet na YT, bo później wszystko pousuwali...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

thesexydragon
 
Na oficjalnej stronie internetowej Bru pojawiła się lista miejsc, w których będzie koncertował. Hooligans!!! doczekałyśmy się :D

Bez tytułu.png
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

thesexydragon
 


[Verse 1]
Let’s take our time tonight, girl
Above us all the stars are watchin’
There’s no place I’d rather be in this world
Your eyes are where I’m lost in
Underneath the chandelier
We’re dancin’ all alone
There’s no reason to hide
What we’re feelin’ inside
Right now

[Pre-Chorus]
So baby let’s just turn down the lights
And close the door
Oooh I love that dress
But you won’t need it anymore
No you won’t need it no more
Let’s just kiss ‘til we’re naked, baby

[Chorus]
Versace on the floor
Oooh take it off for me, for me, for me, for me now, girl
Versace on the floor
Oooh take it off for me, for me, for me, for me now, girl

[Verse 2]
I unzip the back to watch it fall
While I kiss your neck and shoulders
No don’t be afraid to show it off
I’ll be right here ready to hold you
Girl you know you’re perfect from
Your head down to your heels
Don’t be confused by my smile
'Cause I ain’t ever been more for real, for real

[Pre-Chorus]
So just turn down the lights
And close the door
Oooh I love that dress
But you won’t need it anymore
No you won’t need it no more
Let’s just kiss 'til we’re naked, baby

[Chorus]
Versace on the floor
Oooh take it off for me, for me, for me, for me now, girl
Versace on the floor
Oooh take it off for me, for me, for me, for me now, girl
Dance

[Bridge]
It’s warmin’ up
Can you feel it?
It’s warmin’ up
Can you feel it?
It’s warmin’ up
Can you feel it, baby?
It’s warmin’ up
Oh, seems like you’re ready for more, more, more
Let’s just kiss 'til we’re naked

[Chorus]
Versace on the floor
Hey baby
Take it off for me, for me, for me, for me now, girl
Versace on the floor
Oooh take it off for me, for me, for me, for me now, girl

[Outro]
Versace on the floor
Floor
Floor
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

thesexydragon
 
Another Bruno Mars's Stories:


Nie mogę doczekać się premiery płyty!! :D Od razu polecę ją kupić ♥♥♥

Fangirling pełną parą :D :D
 

thesexydragon
 


Muzyka jak zwykle świetna. Ale jako fanka Bru, jestem troszkę zszokowana po obejrzeniu teledysku.. po co te pupy i rzucanie pieniędzmi..? Oj Brunz :) Hooligan pełną gębą :D
  • awatar Klaud!a: Ahhh brakowało mi tego! Rozpoczynamy 3 erę :D Trochę zaszalał z tymi modelkami, mam nadzieję, że jeszcze zobaczymy romantyczną stronę Bruna :D
  • awatar imƎ: no teledysk to tak śrendio, ale nutka wspaniała ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

brudnopisnastolatki
 
okładka.jpg


Już 7go października będziemy mieli okazję usłyszeć najnowszą piosenkę Bruna "24k Magic". Na TT poinformował również, że jego album jest już gotowy <3 :)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

thesexydragon
 
Kurde no przegapiłam :D znaczy wiedziałam że już idzie 5 rok, ale przegapiłam powiadomienie Was o tym :D

5 ROK BYCIA HOOLIGANEM!!!!!! YAAAASSSS :D :D
 

thesexydragon
 
Wczoraj mi się ping zbuntował i nie mogłam wstawić tej notki grrrr :/ ale nie zapomniałam o urodzinach naszego Idola! ♥♥♥

Wszystkiego najlepszego Brunito w dniu Twoich 30 urodzin!! LOVE YOU!! ♥♥
  • awatar Just Breathe: Musimy ożywić pingera tak jak mi to pisałaś 115 dni temu w komentarzu ;p straszna tu cisza ;(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

thesexydragon
 
Udało się!! :D dziękuję dla Iwus za radę :* Miłego czytania!!! :*

P.S. Mam już połowę następnego odcinka!! :D och weno jak ja Cię kocham!! :D  

Stałam na środku pokoju z wbitym spojrzeniem w moje dłonie. Nerwowo ocierałam i ściskałam swoje palce, czując się jak nastolatka, złapana przez rodziców na gorącym uczynku. W głowie kłębiły się moje myśli, nie wiedziałam, co powiedzieć, a raczej jak wytłumaczyć zaistniałą sytuację. Powietrze zrobiło się gęste, a napięcie rosło w miarę oczekiwania na jakiekolwiek słowa. Zerknęłam na Bruno. Jego spojrzenie było przepełnione miłością i rozczarowaniem. Czekał cierpliwie, nie ponaglając mnie. Ale jak miałam mu to wszystko wytłumaczyć? „Wiesz Bruno, nie odzywałeś się tyle czasu, więc stwierdziłam, że chcę mieć dziecko z Liamem” czy może „Mój zegar biologiczny tyka, Bruno! Chcę być mamą!”. Tylko przecież żadne z tych tłumaczeń nie miało za krzty prawdy…

- Byłam u lekarza – powiedziałam zachrypniętym głosem. Odchrząknęłam i ponownie wypowiedziałam te same słowa. - Byłam u lekarza, zrobiłam badania… Okazało się, że jestem zdrowa.

- To dobra wiadomość – odparł, wciąż wpatrując się we mnie w skupieniu.

- Mój lekarz powiedział, że mogę ponownie starać się o dziecko.

Zapadła chwilowa cisza. Bruno zdawał się trawić właśnie usłyszane słowa. Zwinnie przeczesał dłonią swoje włosy, głęboko myśląc nad czymś.

- Chcesz tego?

- Oczywiście, że chcę zostać mamą…

- Chodziło mi o to czy… - przerwał, głośno przełknął ślinę, wbijając wzrok w podłogę, a następnie we mnie – czy chcesz mieć dziecko z Liamem?

- Ja… - urwałam.

Liam był dobrym mężem i byłam przekonana, że byłby równie dobrym ojcem. Troszczył się o mnie, dbał o nasz dom, zawsze mogłam na niego liczyć. Wiedziałam, że tak samo zatroszczyłby się o dziecko, dając mu serce na dłoni. Ale czy to ja powinnam dać mu dziecko? Czy to ze mną miałby stworzyć kompletną rodzinę?
Czułam się rozdarta pomiędzy rozsądkiem a sercem. Wybranie Liama równało się ze stabilnością, bezpieczeństwem. Niestety nie byłam pewna co do stabilności przy Bruno. Jego ciągłe trasy koncertowe, promowanie muzyki, godziny dziennie spędzone w studiu nagraniowym, ciągłe przemieszczanie się z miejsca na miejsce… Czy takie życie mi odpowiadało? Czy sprostałabym byciu w ciągłym ruchu, w ciągłej niepewności? Dzieleniem się Nim z fanami, dziennikarzami i zwyczajnie z muzyką?

- Nie wiem – odparłam zgodnie z prawdą.

Przytaknął głową, ściskając usta, formując je w cienką kreskę. Westchnął głęboko, jakby wszystkie jego nadzieje związane ze mną prysły w jednym momencie. Poczułam uścisk w sercu, które zaczęło nagle szybciej bić, rozumiejąc, co za chwilę się stanie. Bruno przetarł dłońmi swoją twarz i zrezygnowany ruszył w stronę drzwi, poddając się. Nagle przystanął, po czym powoli obrócił się na pięcie i równie wolno podszedł do mnie. Do oczu znów cisnęły mi się łzy. Zamrugałam kilkakrotnie, gdyż zaczęły rozmazywać mój widok. Wzięłam głęboki wdech, gdy złapał moją prawą dłoń swoją dłonią i przysunął ją do swoich ust. Przymknął powieki i ucałował jej wnętrze, zostawiając ciepły, lekko wilgotny ślad. Gdy je otworzył, ujrzałam łzy w Jego oczach, mimo to uśmiechnął się smutnie.

- Szczęściarz z tego Liama.

Z tymi słowami zostawił mnie na środku pokoju. Stałam tam, płacząc, a gdy tylko usłyszałam dźwięk zamykanych frontowych drzwi, osunęłam się na dywan, zanosząc się jeszcze większym szlochem.

Sypialnię powiła ciemność. Warkot silników, dochodzących od pojedynczo sunących aut niedaleko naszej posesji, przerywał równomiernie graną przez świerszcze melodię. Gdzieś w pobliżu przeleciała mewa. Skrzecząc, frunęła na południe w stronę oceanu. Leżałam w miękkiej, satynowej pościeli w kolorze perłowej bieli. Świeże, chłodne i letnie powietrze wlatywało przez uchylone okno do naszej sypialni. Ściskając mocno poduszkę wpatrywałam się w ramkę ze zdjęciem, ustawionym na komodzie. Choć było ciemno, a kształty na zdjęciu ledwo wyraźne, wiedziałam dokładnie, co przedstawia.

Stojący za mną Liam w garniturze, obejmował mnie mocno, zacieśniając ręce nad moimi piersiami, i składał pocałunek na moim muśniętym różem policzku. Podczas gdy ja z ułożonymi dłońmi na jego rękach i przymrużonymi oczami, uśmiechałam się krzywo do aparatu. Urocze zdjęcie z naszego ślubu – twierdził małżonek. Setki myśli przepłynęły przez moją głowę. Po raz kolejny zastanawiałam się nad słusznością naszego ślubu. Czy dobrze zrobiłam, że wyszłam za mąż za przyjaciela? Czy dobrze robię, okłamując moich najbliższych, że darzę Liama większym uczuciem niż przyjacielska miłość? Czy chcę mieć dziecko z Liamem? Czy chcę dzielić z nim dalszą przyszłość? Nie potrafiłam odpowiedzieć sobie na pytania. A może zwyczajnie tłumiłam prawdę, bojąc się przyznać do moich faktycznych uczuć…

Wciąż liczyłam się ze zdaniem najbliższych, wciąż bałam się ich zawieźć. Chciałam mieć taką samą rodzinę jak moja siostra, która wywyższana była na piedestał przez naszych rodziców. Tylko dlaczego miałam wrażenie, że spełniam marzenia i cele rodziców, a nie swoje?

Och, Bruno… Westchnęłam w myślach, zaciskając mocno powieki, czując, że kolejne łzy przypływają do moich oczu. Z łatwością mogłam przywołać jego twarz w swojej wyobraźni. Mimowolnie uśmiechałam się na myśl o Jego uroczych dołeczkach, gdy się uśmiecha. Jego czekoladowych oczu przepełnionych zazwyczaj radością, iskrzących swego rodzaju magią. Wystarczyło jedno Jego spojrzenie by każdej kobiecie ugięły się kolana. Jego usta, te słodkie morelowe usta, w które za każdym razem miałam ochotę się wpić, pałając pożądaniem. W nozdrzach wciąż czułam zapach Jego skóry i używanych perfum.

Unosząc się znad poduszki, zauważyłam mokrą plamę na jej brzegu, uformowaną poprzez moje łzy. Obejrzałam się za siebie. Liam spał głębokim snem, owinięty prześcieradłem. Najcichszej, jak potrafiłam, wstałam z łóżka, chwyciłam za jedwabny szlafrok koloru soczystej czerwieni, po czym wsunęłam stopy w kapcie i starając się nie zbudzić męża, wyszłam z sypialni.

Ze szklanką pomarańczowego soku, wyszłam na ogród. Świeży powiew wiatru zawirował lekko w moich włosach. Zaciągnęłam się głęboko powietrzem, przymykając zmęczone płaczem powieki. Zrzuciłam kapcie ze stóp i boso przeszłam po trawie, mokrej od rosy, kierując się w stronę bujanej ławki. Usiadłam na niej, podkurczając swoje nogi. Lekko zaskrzypiała, gdy jedną nogą wprawiłam ją w ruch.

Nie mogłam spać tej nocy, czego efektem były podpuchnięte oczy. Nie miałam również ochoty więcej płakać. Zastanawiałam się, co zrobić w takiej sytuacji. Jaką podjąć decyzję? Zapomnieć o Brunie, założyć rodzinę z Liamem i żyć długo, niekoniecznie szczęśliwie? Czy złożyć pozew o rozwód, wyprowadzić się od Liama i związać się w niepewny związek z Bruno? Odczuwałam strach przed nieznanym. Chociaż przy Brunie czułam się bezpieczna, kochana, czułam, że przy nim mogę być sobą… To jednak nie byłam pewna, jakie życie czeka mnie, gdybym zrezygnowała z Liama. Jak to mama zawsze mi powtarzała „wszędzie dobrze tam, gdzie nas nie ma”. Czy tak samo było w przypadku Bruna? Czy tylko wydawało mi się, że z nim będę szczęśliwsza? Byłam cholernym tchórzem. Bałam się zaryzykować. Bałam się samotności. Wolałam żyć nieszczęśliwie z kimś, niż być nieszczęśliwą sama. Niż wchodzić w nieznane.

O Boże, cóż mam zrobić? - zapytałam w myślach Boga, licząc, że usłyszę odpowiedź. Takowej niestety nie otrzymałam. Zastanawiałam się, co by powiedzieli moi najbliżsi na moje rozstanie z Liamem. Mama z pewnością najpierw nawrzucałaby mi od najgorszych, potępiając moje zachowanie, a potem obraziłaby się i nie odzywała się, prawdopodobnie do końca życia życia, zachowując swój uraz. Ojciec z niedowierzaniem pokręciłby głową, mówiąc że się na mnie zawiódł i również milczałby do końca życia. Siostra pewnie darłaby się w niebogłosy, krzycząc że zwariowałam i należy wysłać mnie do psychologa! Lia? Lia zemdlałaby ze szczęścia i napadła na pierwszy lepszy sklep z alkoholem, po czym kupiłaby kilka butelek wina lub czegoś mocniejszego i zorganizowałaby imprezę na miarę Sylwestra, skacząc z radości i krzycząc, że nareszcie „uwolniłam się od Księciulka”. Jay natomiast przytuliłby mnie czule i po prostu z uśmiechem wyszeptał mi do ucha „Nareszcie”.

A jakby zareagował Liam? Nie chciałam nawet o tym myśleć…


Zastanawiałam się, co w tej chwili robi Bruno. Czy śpi w swoim błogim śnie, czy równie jak ja nie może zasnąć i myśli o tej całej sytuacji. Pragnęłam z nim porozmawiać, aby pomógł mi, podjąć decyzję, ale wiedziałam, że tylko ja mogę ją podjąć. Zupełnie sama.

Gdy na brzegach i dnie szklanki pozostał sam miąższ pomarańczy, ruszyłam z powrotem do domu. Odłożyłam szklankę do zmywarki i wybrałam się na piętro do gabinetu męża. Lubiłam siadać na jego miękkim, skórzanym fotelu przy biurku, gdyż tuż za nim rozpościerał się widok na wschodzące słońce. Rozsiadłam się wygodnie i łapiąc za uchwyt szuflady, próbowałam się odwrócić w stronę okna. Nagle zatrzymałam się, gdy zorientowałam się, że szuflada wcale się nie wysuwa. Szarpnęłam mocniej. Była zamknięta na klucz. Zastanowiłam się, po co Liam zamykałby szufladę w jego biurku na klucz? Czyżby miał przede mną jakieś tajemnice? Co tam chowa? Zerknęłam na blat biurka, lecz nigdzie nie dostrzegłam klucza. Postanowiłam zająć się tą sprawą później. Tymczasem odwrócona w stronę okna,podkurczyłam kolana do brody i wpatrywałam się w niebo, zachwycona jego błękitnym kolorem, jaśniejącym z minuty na minutę. Zapowiadał się kolejny upalny dzień.

Było po godzinie 11, gdy Liam od kilku godzin był w pracy, ja postanowiłam spotkać się z Bruno. Nie mogłam tego tak po prostu zostawić, musiałam go znów zobaczyć, liczyłam że tym razem gdy go ujrzę odpowiedź sama przyjdzie do mojej głowy. Problem tkwił jednak w tym gdzie znajduje się Bruno.

Ubrana w letnią, zółtą sukienkę wraz z Charliem wskoczyłam do samochodu. Pojechałam do domu Hawajczyka – to była oczywiście moja pierwsza myśl. Gdzie może być Bruno jak nie u siebie?
Zatrzymałam samochód na podjeździe, zostawiając psa w środku auta, wychylił swój łeb przez okno i przyglądał mi się jak nieśmiałym krokiem idę w stronę drzwi. Jego nowy dom odznaczał się nowoczesnością i prostotą. Parterowa wielka willa w kolorze bieli pięknie prezentowała się na tle pozostałych domów w tej części Los Angeles. Ogromne filary przed domem podtrzymywały zadaszenie. Przez wielkie okna można było dostrzec wnętrze domu.
Skrępowana, wzięłam głęboki wdech i wcisnęłam dzwonek do drzwi. Rozbrzmiał jeden przeciągły dźwięk, który długo po ucichnięciu brzęczał w moich uszach. Gdy już byłam przekonana, że nikogo nie ma i miałam zamiar odwrócić się na pięcie i wrócić do auta, drzwi uchyliły się. W progu stała Presley, siostra Bruna. Jej brązowa burza loków dorównywała moim włosom. Czy może dlatego tak mnie nie lubi? Zaśmiałam się w duchu.

- Cześć – odparłam niepewnie.

- Cześć.

Presley trzymała pod pachą swojego buldoga, który na widok Charliego w aucie, zaczął szczekać, śliniąc się lekko.

- Och przymknij się! - krzyknęła do psa i odłożyła go na podłogę, nogą popychając do środka. - Wejdziesz?

Musiałam przyznać, że zaskoczyło mnie jej pytanie. Zastanawiałam się, gdzie jest Bruno, co ona tu robi i dlaczego proponuje mi wejście do środka domu jej brata?

- Jasne – odpowiedziałam szybko i weszłam do środka. Presley zwinnie zamknęła za mną drzwi, aby jej wielki, obśliniony buldog nie wyskoczył na zewnątrz.

- Napijesz się czegoś?

- Nie, dziękuję… Ekhm.. jest Bruno?

- Pojechał z moim chłopakiem do sklepu, mamy zamiar zrobić dziś barbeque.

- Och.. fajnie – stwierdziłam bez entuzjazmu.

- W zasadzie dobrze, że jesteś, bo chciałam z Tobą o czymś porozmawiać.

Lekko przerażona przełknęłam ślinę i nerwowo błądziłam wzrokiem po mieszkaniu Hawajczyka. Ogromna przestrzeń – to pierwsze co przyszło mi na myśl. Tak jak i na zewnątrz, tak w środku było prosto, ale elegancko. Ściany były w kolorze bieli. Wchodząc głębiej ujrzałam Szare kanapy po lewej stronie, długi stół z krzesłami po prawej. Na przeciwko ciągnęły się wielkie okna, prowadzące na taras i ogród. Presley usiadła na kanapie i wskazała mi miejsce, abym usiadła naprzeciwko niej.

- Powiem bez ogródek… Musicie przerwać z Bruno tą fanaberię. - powiedziała spokojnym tonem, mówiąc jak do dziecka. - Nie podoba mi się jego stan…

- Jego stan? - zapytałam zdziwiona.

- Tak. Nie zauważyłaś jak schudł?? Jak Jego twarz zmizerniała? Chodzi po domu ciągle zamyślony, uśmiecha się, żartuje, ale to nie ten sam Bruno! To nie mój brat.

Patrzyłam na nią zdziwiona, próbując przywołać widok Bruna z poprzedniej nocy. Czy faktycznie wyglądał tak źle? Czy może moja miłość do niego przysłoniła mi jego zmizerniałą twarz i ciało…?

- Musicie przestać się spotykać.

- Nie spotykamy się…

- Tak? To co tutaj robisz dzisiaj?

- Ee… Po prostu potrzebowałam z nim porozmawiać.

- Mam nadzieję, że o tym, żeby dał Ci święty spokój i zakończycie ten dziwny romans.

- My nie mamy romansu…

- Och proszę Cię! - przerwała mi, śmiejąc się pod nosem. - Może moje rodzeństwo jest ślepe, w co wątpię. Ale na goły rzut oka widać, jak na siebie patrzycie. Z takim… pożądaniem! Fuuu… - wzdrygnęła się, wyobrażając sobie zapewne brata w intymnej sytuacji. - Nie pozwolę żeby przez Ciebie Bruno zaniedbał swoją karierę.

- Ale ja nic nie robię!

- Rozkochałaś go w sobie! To wystarczy. Bruno jak się zakocha to na zabój! Jest romantykiem i bardzo wrażliwym człowiekiem. A Ty? Masz męża, Eliana! Co Ty wyprawiasz?

Poczułam się, jakby uderzyła mnie otwartą dłonią w twarz. Zabolało.

- Nic nie rozumiesz…

- Jasne, nie rozumiem… Eliana, skończ pieprzyć. I skończ ten romans. Definitywnie. Zostaw mojego brata w spokoju raz na zawsze. - Powiedziała złowrogo, patrząc mi głęboko w oczy. Zrozumiałam, że nadszedł moment gdy powinnam opuścić mieszkanie Bruna.

Nie mówiąc nic, ruszyłam ku wyjścia. Presley również nic więcej nie powiedziała. Zachowała się, jak dobra siostra, broniąca swojego brata. Rozumiałam ją doskonale.

Pojedyncza łza spłynęła po moim policzku, gdy odpaliłam silnik i wrzuciłam wsteczny bieg. Chwilę później jechałam drogą, prowadzącą do mieszkania przyjaciółki.

Lea przyjęła mnie z otwartymi rękoma. Przytuliła mnie mocno, po czym wręczyła kubek kawy z mlekiem. Usiadłyśmy na kanapie, gdy przyjemny aromat kawy rozprzestrzenił się po mieszkaniu przyjaciółki.

- Ona gówno wie! - odparła Lea – Co ten Elvis…
- Presley -poprawiłam.

- Elvis Presley! Nieważne! Co ona może wiedzieć, co Was łączy. Eli, chyba nie posłuchasz tej zołzy!

- Lea, ale ona może ma rację. Może faktycznie przeze mnie Bruno się zaniedbał, a następnie zaniedba muzykę, swoich fanów!

- Jestem przekonana, że jakbyś kopnęła w tyłek księciunia i wskoczyła w ramiona Hawajczyka, od razu by się poprawił jego stan! Odżyłby migusiem!

- No nie wiem…

- Ale ja wiem! Jest zakochany po uszy i nie radzi sobie bez Ciebie. Z Tobą poradziłby sobie ze wszystkim. Tak samo Ty! Cholera Eli! To pieprzony Bruno Mars! Jak możesz go nie chcieć?! - zerknęłam na nią karcąco - Wiesz co, jak go nie chcesz, ja z chęcią przyjmę go w swoje ramiona! A bardziej pomiędzy moje uda! - zasmiała się.

- Lea! Wybij sobie z głowy!

- Ha! A jednak zazdrośnico!

- To nie o to chodzi..

- Dobra, dobra!

- Lea, potrzebuję chyba od tego wszystkiego odpocząć…

- Co masz na myśli?

- Nie wiem, może powinnam wyjechać gdzieś, pobyć sama, przemyśleć wszystko. W domu Liama, znaczy mojego i Liama… źle się czuję, źle mi się myśli.

- Yhm… rozumiem. - siedziałyśmy chwilę w milczeniu, zastanawiając się, co począć. - Mam! - krzyknęła nagle, aż podskoczyłam lekko do góry. - Mój kuzyn, Derek, ma domek nad jeziorem Castaic. Trochę daleko, ale mówię Ci jest przepięknie! Dookoła las, woda, cisza i spokój. W sam raz na głębokie przemyślanie wszystkiego!

- Myślisz, że mogłabym się tam zatrzymać?

- Jasne! Już do niego dzwonię!


Kilka godzin później zostawiłam w gabinecie Liama list, informujący go o moim wyjeździe, po czym zniosłam walizkę na parter. Uśmiechnięta Lea czekała na mnie, trzymając w dłoni smycz Charliego. Oczywiście musiałam go ze sobą zabrać. Dzięki niemu nie czułam się tak samotna, a jednocześnie dawał mi namiastkę bezpieczeństwa.

- Jedź ostrożnie – powiedziała Lea, obejmując mnie i całując na pożegnanie w policzek. - GPS masz ustawiony, powinnaś bez problemu trafić. A jak nie to dzwoń. Tylko uważaj tam czasem nie ma zasięgu…

- Dobrze.

- Wierzę że podejmiesz słuszną decyzję, Eli…

- Też mam taką nadzieję.

Chwilę później sunęłam drogą stanową nr 5, zmierzając do Castaic. Charlie z wywalonym łbem i otwartym pyskiem wyglądał przez okno pasażera. Czułam, że podjęłam słuszną decyzję, jeśli chodzi o wyjazd. Potrzebowałam przetrawić słowa Bruna, jak i Jego siostry. Musiałam zastanowić się, jaką drogą powinnam pójść, kogo wybrać…


Tymczasem w domu Bruna…

- Co jej powiedziałaś?! - wrzasnął Bruno, pierwszy raz od dawna unosząc się gniewem.

- To, co powinnam! Co Ty powinieneś!

- Kto Ci kazał, co?! Nie widziałem się z nią od dawna…

- Nie wciskaj kitu Bruno, a gdzie byłeś wczoraj?!

- Niech Cię to nie obchodzi! Nic nie rozumiesz! - krzyknął, odwracając się na pięcie, po czym zgarniając kluczyki od auta, portfel i telefon, wybiegł z domu.

Wciąż zdenerwowany jechał ulicami LA, łamiąc nie jeden przepis drogowy. Ostro wyhamował na podjeździe przed domem, w którym tak niedawno był, zwierzając się z największych smutków, skrywanych od tak dawna. Kilkakrotnie zadzwonił do drzwi, lecz nikt mu nie otworzył. Zajrzał przez okno do domu, lecz nikogo nie dostrzegł. Wykręcił jedno połączenie, lecz automatyczny głos damski odpowiedział mu że użytkownik do którego dzwoni jest poza zasięgiem. Głośno przeklnął pod nosem, po czym wybrał kolejny numer, modląc się, aby jego właściciel nie zmienił numeru telefonu. Po chwili po drugiej stronie usłyszał zdziwiony, damski głos…

- Bruno?

- Cześć, Lea. Tak to ja… Mogłabyś mi w czymś pomóc..? Ekhm… Wiesz może gdzie jest Eli?
  • awatar Klaud!a: Teraz Lea bądź dobrym człowieczkiem i powiedz Brunowi, gdzie jest Eli :D Super odcinek, jak zwykle zresztą ;) Niech Cię teraz wena nie opuszcza ;))
  • awatar Iwus: Polecam się na przyszłość a odcinek oczywiście super ;)
  • awatar Klarcia1988: @Iwus: Działasz cuda :D ja próbowałam i mi nie wyszło :( Odcinek BOSKI :* Czekam na więcej:D @Klaud!a: Masz racje, powinna mu podać namiary :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

Kategorie blogów