Wpisy oznaczone tagiem "Cece of Sweden" (4)  

hairlovelo
 
Było podsumowanie roku, było podsumowanie pielęgnacji to i przyszedł czas na podsumowanie kosmetyków. Tak sobie kupuje i pomału zużywam z czego pewnie 4/5 leży i się kurzy. Doszłam nawet do wniosku, że nie rzecz w tym że lubię używać kilka kosmetyków na raz (czasami faktycznie, ale na dłuższa metę mnie to męczy, zazwyczaj lubię mieć jakiś wybór ale i tak stawiam na najczęściej stosowane kosmetyki w ostatnim czasie) ale w tym, że ja podrostu lubię mieć wszystkiego dużo. Ot taki zbieraczy charakter chyba mam. Niemniej takie podsumowanie czasem pomaga w powstrzymywaniu się przed kolejnym zakupem.

SZAMPONY
IMAG1248-1-1.jpg
1. Mydło Sesa: zauważyłam, że najlepiej sprawdza się stosowane co kilka myc np. raz w tygodniu. Pod rząd jego działanie jest tylko trochę ponadprzeciętne. Uwielbiam.
2.Yves Rocher: przykład na to, że to co zachwalane przez większość nie zawsze się sprawdza. Szampon po prostu nie domywa moich włosów, więc o żadnej objętości nie może być mowy. Czeka na kolejne szanse.
3. Natur Vital żeń szeń: przeciętniak, myślę że gdyby nie polimer w składzie działał by o wiele lepiej, bo dobrze domywa, objętość jest okey ale jakoś ze świeżością coś jest nie tak.
4. Henna Shampoo: jeszcze nie używany.
5. Ziołowa nalewka Bania Agafii: n/u.
6. Aktywator wzrostu BA: n/u.
7. Planeta Organica szamp. prowansalski: obawiam się, że delikatne szampony nie są dla mnie, czeka na kolejne szanse.
8. Planeta Organica czarna, marokańska glinka myjąca: użyłam zaledwie kilka razy, czeka na swoja kolej. Jestem ciekawe jak działa przy ciągłym stosowaniu.
9. Białe mydło Zioła i Trawy Agafii: aktualnie stosowany, dobrze myje, super się pieni i dobrze się zmywa, dla samych włosów jakby jest delikatniejszy, jednak jak na tak ziołowy skład to spodziewałabym się chociaż minimalnego przedłożenia świeżości włosów.

MASKI
IMAG1249-1.jpg
1. Zabieg laminowania Marion: w sumie to nie jest typowa maseczka, czeka na swoja kolej a moją wenę (ostatnio wole nie ryzykować).
2. Natur Vital maska aloesowa nawilżająca: n/u.
3. Seri miód&migdały: n/u (w sumie raz jej użyłam przed myciem więc ciężko się wypowiedzieć).
4. Biovax do włosów ciemnych: mam naprawdę mieszane uczucia. Z jednej strony nie obciąża, czasami działa dobrze, a czasie jakby była za lekka i powoduje puch, raz nawet obciążyła włosy w nieestetyczny sposób.
5. Kallos Hair Botox: n/u.
6. Maska wenedyjska Planeta Organica: n/u.
7. Maska ziołowa Sto Traw: na razie się nie wypowiem.
8. Farmona bamboo&oils: n/u.
9. Bioetika maska z proteinami: bardzo dobra maska dla włosów, które lubią proteiny. Mimo braku silikonów i skromnego składu nie jest za lekka. ODŻYWKI
IMAG1236-1-1.jpg
1. Cece of Salon Keratin&Cherry: nie przepadam za ta odzywką ponieważ wysoko w składzie ma alkohol denaturowy i jakoś nie mogę się przełamać by jej użyć po myciu. Za to zużyłam większość opakowania na emulgowanie oleju ale to też nie skradło mojego serca.
2. Yes To Cucumber: n/u.
3. Nivea Long Repair: używam jej prawie po każdym myciu i w przeciągu dwóch/trzech miesięcy zużyłam pól opakowania, działanie jest naprawdę zadowalające, myślę tez że jest odpowiednia na zimową/jesienną pogodę: puch, plątanie, wiatr, zimno/ciepło, deszcze - jakoś się przed tym broni.
IMAG1241-1-1.jpg
1. Bioetika jedwab na końcówki.
2. Sessio Chantall serum arganowe.
3. Marion orientalne oleje z olejem kokosowym.
3. Argan oil serum z olejem arganowym.
Opinia będzie zbiorcza ponieważ według mnie są to bardzo podobne produkty. Wszystkie mają dobry skład i dosyć niską cenę. Dobrze zabezpieczają końcówki jednak najlepiej spisuje się tutaj Chantall. Bioetika zawierająca proteiny nie będzie wszystkim pasować. Wszystkie okropnie wydajne dlatego nie pamiętam kiedy kupiłam które z nich, chyba dosłownie kilka lat temu. Na domiar złego Marion i ArganOil dostałam więc tak sobie zużywam wiekami...


W drugiej części będą pozostałe produkty, które używam częściej lub bardziej. Jeśli znacie któryś z powyższych kosmetyków to czekam na wasze opinie. Oczywiście kiedyś, z czasem pojawią się pełnowymiarowe recenzje.

:)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

hairlovelo
 
Kolejny miesiąc za nami. Małymi kroczkami zbliża się 1 grudnia a co za tym idzie: DZIEŃ DARMOWEJ DOSTAWY. Ja już upatrzyłam sobie kilka kosmetyków na które mam nadzieje skutecznie zapoluje. W końcu idą Mikołajki więc...
Ale nie ważne. W ostatnich dniach moje włosy są jak statek na sztormie - w stanie niestabilnym. Do tego stopnia mnie to zirytowało, że postanowiłam umyć je i nie nakładać po szamponie żadnej maski/odżywki.
IMAG0980.jpg
1. Po zmoczeniu włosów wmasowałam na minutkę odżywkę Cece of Sweden Salon Cherry&Keratin.
2. Umyłam włosy dwa razy mydłem miodowym Receptury Agafii (ładny, bogaty skład).
3. Na końcówki nałożyłam malutka dosłownie odrobinę oleju kokosowego i serum silikonowo-proteinowe Bioetika.
IMAG0967.jpg
Szczerze powiedziawszy zdjęcie trochę mnie zaskoczyło, niemniej włosy są wygładzone i odżywione mimo, że odżywkę nałożyłam na krótko i to przed myciem. Nawet z rozczesywaniem nie było problemów. Liczyłam na oczyszczenie i trochę większa objętość. Następnym razem będę musiała im zaserwować proteiny i zioła.

Podsumowanie miesiąca.

Tym razem byłam wysoce niezdecydowana. Kosmetyki z których korzystałam:
IMAG0982.jpg
Włosy myłam wszystkim co miałam pod ręka i postanowiłam wypróbować nawet wyżej wspomniane mydło Agafii. Oprócz tego białe mydło również Agafii, nowy nabytek od Yves Rocher, Balea Volumen i Natur Vital z żeń-szeniem.
Przez ponad polowe miesiąca włosy olejowałam olejkiem łopianowym Green Pharmacy (i udało mi się wykończyć jedną buteleczkę z dwóch), a następnie sięgałam po krem z Vatiki i to jemu przypisuje długotrwały efekt wygładzenia.
Zabezpieczałam końcówki olejem kokosowym jak zawsze i zamiennie serum z Mariona lub Bioetiki.
Początkowo jeśli chodzi o odżywianie po myciu stosowałam małe trio: odżywka z Garniera, maska proteinowa Bioetika i nowo nabytego Biovaxa. Później postawiłam na zużywanie i zabrałam się za Garniera i małą saszetkę maski Biovax. Nie uda mi się ich wykończyć do końca tego miesiąca.
Nieregularnie wcierałam tonik na wypadanie Receptury Babuszki Agafii więc i z wypadaniem bywało różnie.
DORAŹNIE UDAŁO MI SIĘ ograniczyć przetłuszczanie się włosów i zwiększyć ich objętość za pomocą maski hesh Kalpi Tone (brak na zdjęciu) i glinki Gahassoul nakładanej po myciu na skórę głowy (następnie na długość nakładałam zwykłą odzywkę i wszystko spłukiwałam).

W ostatnich dniach udało mi się pozbyć wiecznych splatań przy skórze głowy dzięki raz użytemu szamponowi Yves Rocher volume, ale na tym jak na razie kończyły się jego zalety.
Tracę powoli cierpliwość do mojej skóry głowy. Nie cierpię braku objętości i szybszego przetłuszczania. Mam nadzieje, że po zakupach 1.12 znajdę jakiś szampon który mi w tym pomoże.

W tym miesiącu nie było płukanek ponieważ stosowałam wcierkę, ale może powinnam do nich wrócić.

Kosmetyki na grudzień:
IMAG0983.jpg
Jeden szampon. Zużyć resztki by zabrać się za kolejną odżywkę która swoje odleżała czyli Nivea. Do olejowanie idzie olej łopianowy i krem Vatika, ponieważ ich daty ważności sięgają do lutego. Końcówki bez zmian. Glinka i maska Hesh też bez zmian (znowu zabrakło jej na zdj.).  

Zakupoholizm:
-zużyte: jedna z dwóch buteleczek oleju łopianowego Green Pharmacy,
-nabyte: maska Biovax, szampon Yves Rocher (kupiony w ostatni czwartek).
Bardzo słabo szło mi zużywanie w tym miesiącu. A w przyszłym miesiącu bilans będzie trochę słabszy ze względu na zaplanowane zakupy.

A wasze włosy jak się mają? Bierzecie udział w dniu darmowej dostawy? ;)
  • awatar Ruda1990: Ah ten błysk ;) Ja podcięłam końcówki tydzień temu. :) A o tym dniu darmowej dostawy dopiero mi powiedziałaś bo pewnie nawet bym nie zauważyła. Fajna sprawa ale dla kogoś kto zamawia przez internet. Ja mało kiedy ;)
  • awatar malinowa Sandra: Piekne wlosy, ale taka armia kosmetykow. Szukam czegos na polysk wlasnie, ale podejrzewam ze to w wiekszosci kwestia zdrowych i zadbanych wlosow.
  • awatar hairlovelo: @malinowa Sandra: to raczej sprawka olejów :)
Pokaż wszystkie (7) ›
 

hairlovelo
 
Jak zawsze przy tego typu postach zacznę od tego, że już dawno takiego nie było. A teraz przechodzę do konkretnych faktów. Oczywiście wspomnę o gorączkach i o tym, ze jednak musiałam się przekonać do silikonowych odzywek. Silikony i oleje w kosmetykach to sprzymierzeńcy włosów latem, szczególnie gdy jest tak ciepło. Po dwóch użyciach takiej odzywki stwierdziłam, że muszę z tęsknoty użyć lżejszej, bez silikonowej odżywki, ale tak by nie traciły na tym włosy.
Wczorajszy arsenał prezentuje się tak:
IMAG0269.jpg
1) pierwszy raz naolejowalam włosy olejem lnianym, którego wyłączyłam z diety, a zużyć go jakoś trzeba. Chociaż u niektórych olej lniany działa cuda to wydaje mi się, że dla moich włosów jest za ciężki, ale jeszcze to zbadam.
2) Po godzinie (chyba) nałożyłam na skore głowy maseczkę drożdżowa Agafii na pol godziny.
3) Po tym czasie na cale włosy nałożyłam odzywkę Cece od Sweden Cherry & Keratin i starałam się wmasować ją we włosy aby zemulgować olej. Tym sposobem olej 'rozpuściłam' odżywką, dzięki czemu łatwiej zmywał się z włosów. O samym emulgowaniu pisałam już kiedyś i jest oznaczone to w tagach.
4) Po ok 5 minutach umyłam włosy dwukrotnie szamponem Labell o zapachu kiwi, czyli tak jak zawsze.
5) Następnie dwie łyżeczki maseczki Agafii miód & owoce leśne wymieszane z łyżeczka maki ziemniaczanej nałożyłam normalnie jak odżywkę po myciu i po ok 10 min spłukałam włosy woda.
6) Na koniec wtarłam wcierkę i zabezpieczyłam jeszcze końcówki, jak zwykle odrobina oleju kokosowego i serum silikonowym.
IMAG0252.jpg
Mona by pomyśleć, że to trochę skomplikowane mycie włosów ale nie było ono ani czasochłonne ani meczące, gdyż po szybkim nałożeniem produktów zajmowałam się zwykłymi rzeczami i nie zwracałam na włosy uwagi.
Przede wszystkim chciałam przetestować skrobie ziemniaczana i już napisze, ze na pewno jeszcze do niej sięgnę przy najbliższej okazji. Fajnie zagęściła maseczkę tworząc jednolita masę. Nie było żadnych problemów z zapachem czy zmywaniem.
Włosy zemulgowałam odzywka gdyż bałam się, że olej lniany okaże się trudny do zmycia, a chciałam tego uniknąć.
No i oczywiście chciałam odżywić włosy po tej największej fali opałów. U mnie teraz słońce grzeje i jest chłodny wiatr, czyli idealnie. A raczej idealnie by było gdyby w nocy jeszcze padało. Ale nie o tym.

Efekty: olej domyty, a to najważniejsze. Włosy u nasady trochę mniej odbite niż zazwyczaj ale przyklapu nie ma. Włosy gładkie w porównaniu do poprzednich dni ale trochę trudniej się rozczesują. Są miękkie, a błyszczenie w normie. Ogólnie trochę dziwny efekt, jestem zadowolona ale ten brak objętości trochę mnie zdegustował. Niestety, jeśli nie miałam spiętych włosów z czubka głowy to zbijały się w stronki, czego bardzo nie lubię, ale o dziwo zachowują fason. Do maki ziemniaczanej, tak jak mówiłam, jeszcze wrócę i przyjże się jej bliżej. Ponieważ podczas mycia zastosowałam kilka nowości naraz mogę jedynie się domyślać co jest czego efektem, ale skrobia zrobiła na mnie wrzenie. No i nigdy nie sadziłam ze będę nakładać na włosy mąkę, jakąkolwiek.

Stosujecie skrobie ziemniaczana? Czy wolicie nie mieszać kuchni z łazienką? :)
  • awatar Pearlita: Ale masz długie włosy :)
  • awatar roger-the-alien: Właśnie mam olej na włosach, w takim razie lecę nałożyć odżywkę na nie więcej niż pół godziny. Nie wiem jak tu zrobić buziaka, ale przesyłam za te wszystkie informacje :)
  • awatar hairlovelo: @roger-the-alien: dasz po umyciu jak sie okaze czy sie sprawdzilo ;)
Pokaż wszystkie (5) ›
 

blondemuffin
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 

Kategorie blogów