Wpisy oznaczone tagiem "Ceny" (627)  

gdzietuwyjsckrakow
 
Pisząc to, wspominam, że dokładnie rok temu byłam
w mojej pierwszej podróży do Azji.

20191028_145546_2.jpg

Przed wyjazdem usłyszałam, że są dwie grupy ludzi: ci, którzy raz pojadą do Azji i chcą tam wracać
i ci, którzy raz pojadą do Azji i uznają, że nigdy więcej. Zdecydowanie jestem w tej pierwszej grupie.

87340776_2682046548509310_7040531341900775424_o.jpg

Przed wyjazdem przeczytałam mnóstwo artykułów, które informowały o wielu rzeczach, ale też o wielu nie powiedziały. Poniżej moje złote rady dotyczące podróży do Tajlandii i Kambodży. Pominę tu tak oczywiste rzeczy, jak na przykład wzięcie paszportu, bo liczę, że każdy, kto wybiera się do Azji, wie, że paszport jest konieczny.

20191025_203441.jpg

1. Pakowanie

Dziś spakowałabym się zupełnie inaczej. Nie wzięłabym połowy ciuchów. Dlaczego? Bo europejskie są na grube na tamten klimat. Większość garderoby radzę kupić na miejscu, tym bardziej że przepiękne spodnie w słonie, etno sukienki, bluzki z ciekawymi wzorami i inne śliczne ubrania sprzedawane są ta na każdym kroku (nie ma sklepów, są stragany i targi)
i kosztują grosze. Przede wszystkim są dużo lżejsze niż te nasze, co ma ogromne znaczenie, gdy żar leje się nieba, a Wy musicie mieć zasłonięte kolana
i ramiona, zwiedzając świątynie i pałace.

20191027_024802.jpg


20191025_184336.jpg

2. Ceny i pieniądze

Bilety do i z Bangkoku kosztowały około 2000 zł. Na miejscu wszystko jest ekstremalnie tanie, zwłaszcza w Kambodży. Wszędzie można płacić kartą, polecam Revoluta, który u całej naszej paczki sprawdził się świetnie. W Tajlandii przyda się nieco gotówki
w bathach tajskich, a w Kambodży w dolarach amerykańskich (ich waluta- riel, jest niewiele warta). Zachęcam do dawania napiwków w gotówce. Wszystko było tak niemożliwie tanie, że czasem było nam aż głupio, że płacimy tak niewiele za coś mega smacznego, za jakąś świetną atrakcję lub piękną sukienkę.

75576435_711531075998065_2678475089074192384_n.jpg

3. Deszcz

Leje i to codziennie. Leje to mało powiedziane. Napierdala deszczem przez godzinę albo dwie po południu. Kurtka przeciwdeszczowa? Zbędna. I tak będziecie cali przemoczeni. A potem szybko wyschniecie, bo po deszczu znowu będzie mega ciepło.

74517399_2350619991865953_4519295035597914112_n.jpg

4. Makijaż

Cóż... Trzeba być oszczędnym. Od rana do popołudnia jest tak ciepło, że wszystko spływa, a po południu następuje wodospad deszczu, a potem znowu gorąc. Cały czas się pociłam, przebierałam się po trzy razy dziennie. Do makijażu używałam lekkiego koloryzującego kremu CC i maskary do rzęs. Wystarczyło i doskonale zdawało egzamin. No
i oczywiście bibułki matujące to konieczność.

75625371_518908558974994_1616869373773873152_n.jpg

5. Woda

Pijcie dużo, ale nie wodę z kranu tylko tą
w butelkach i to nie otwieraną przy Was. Najlepiej pić pyszną i świetnie nawadniającą wodę kokosową prosto z kokosa. Tak, jak pisałam, człowiek poci się niemiłosiernie.

74495410_421634795198183_8815988410234699776_n.jpg

6. Szczepienia

Zaszczepcie się koniecznie! Ja sczepiłam się na WZW typu A i dur brzuszny. Sczepienie na tężec, błonicę i polio (to jest jedno szczepienie) miałam jeszcze aktualne. Na malarię i dengę przenoszone przez komary szczepionek nie ma, dlatego warto zakupić bardzo, ale to bardzo mocny środek na komary. Polecam Muggę. Na wściekliznę szczepi się dopiero po ugryzieniu zwierzęcia i szczepionka jest bardzo bolesna. Dlatego wystrzegajcie się małp. Nie są fajne, nie karmcie ich, bo mogą Was ugryźć w palec.

IMG_20191029_171205_109.jpg

7. Higiena i bezpieczeństwo

Naczytałam się, że to Azja, więc będą inne standardy higieny, że będzie brudno i karaluchy wszędzie. Było czyściej niż w niejednym miejscu w Polsce, a karaluchy widziałam całe dwa w ciągu miesiąca i to nocą przy śmieciach. Zarówno Tajlandia jak i Kambodża dały mi się poznać jako berdzo bezpieczne kraje. Nie odczuwałam żadnego niepokoju spacerując nocą, nikt na mnie nie zwracał uwagi.

IMG_20191030_195245 (1).jpg

8. Buty

Przydadzą się Wam jakieś klapki lub sandały, które łatwo się ściąga i zakłada. Dlaczego? Ponieważ do świątyń wchodzi się boso. W Tajlandii można kupić przepiękne sandały. Na spacery po dżungli czy to tej zielonej, czy miejskiej i ruchliwej dżungli Bangkoku lub Phnom Penh weźcie zakryte buty. Natomiast buty do wody zostawcie w domu. Zarówno plaże, jak i dno morskie są piaszczyste.

IMG_20191028_090750_164.jpg

9. Zakupy

Targujcie się na straganach i o taksówki i tuk tuki. W sklepach, restauracjach i hotelach nie ma opcji targowania. Co do wyposażenia sklepów spożywczych to nie mają zbyt dużego wyboru alkoholu, a czekoladę
w ogóle jest trudno znaleźć. Za to jest całe mnóstwo różnych finezyjnych słonych przekąsek.

20191027_030209.jpg

10. Transport

Jeździjcie taksówkami i tuk tukami. Są mega tanie,
a przejażdżka tuk tukiem to frajda. Ulice dużych azjatyckich miast są ruchliwe i często nie mają chodników, a jeśli już mają, to chodnik robi za powierzchnię handlową, więc miejskie spacery są wątpliwą przyjemnością. Bez problemu wypożyczycie też skuter (ale nigdy, NIGDY nie zostawiajcie paszportu jako depozyt w wypożyczalni). Ruch drogowy w Azji przypominał nieskoordynowaną ławicę rybek. Na szczęście Azjaci są bardzo uprzejmi na drodze i uważają na białych kierowców. Wszyscy tam trąbią na potęgę, ale w ten sposób dają znak, że będą wykonywać jakiś manewr. W Tajlandii działa też coś na wzór naszego Ubera.

76751446_2572483996174533_956037549468418048_n.jpg

11. Ping Pong Show

Idźcie koniecznie! Ale nie dajcie się naciągnąć na kasę. Naszej czwórce udało się pójść na pokaz na najbardziej turystycznej ulicy na wyspie Phuket za 1000 bathów (czyli 100 zł). To był bezcen. W osobnym wpisie opiszę Wam, jak tego dokonaliśmy ;)

75282171_2521598391289743_90537970729222144_n.jpg
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Miejsce, które ma status kultowego.

IMG_20200906_124406.jpg

Kawiarnia to od 1895 miejsce spotkań krakowskich artystów, literatów oraz kabareciarzy. Miejsce przesiąknięte historią i tradycją. Dlatego całkowicie rozumiem nieco staroświecki wystrój nadający miejscu odpowiedni klimat.

IMG_20200906_125734.jpg

W niedzielne przedpołudnie lokal świecił pustkami. Jedynie jakieś dwie starsze panie (celują raczej
w dojrzałą klientelę) siedzące przy stoliku w koncie ożywione dużą ilością wina, które wypiły do śniadania :) Pomimo tak małego obłożenia na obsługę trzeba było czekać wieki. Tak samo na kawę, herbatę i torcik czekoladowy. Zamówienie, choć wyczekane to dupy nie urywała. Herbata- Dilmah sklepowa, a po miejscu z taką renomą spodziewałabym się jakiejś ciekawej sypanej mieszanki podanej w czajniczku. Kawa nie była szczytem kunsztu baristycznego, którego oczekiwałabym po jednej z najsłynniejszych krakowskich kawiarni. Jedynie torcik czekoladowy był naprawdę dobry, choć nie wyglądał, że taki będzie. Ceny, raczej przeciętne.

IMG_20200906_125750.jpg

Podsumowując Jama Michalika to miejsce z duszą, które zdecydowanie potrzebuje nieco korekty, jeśli chodzi o ich ofertę. Dodam, że w kawiarni byłam
z mamą i jej się podobało.

Ogólna ocena: 6/10.
Adres: Kraków ul. Floriańska 45.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Zdecydowanie jestem wielką fanką kosmetyków Selfie Project.

IMG_20200505_163148.jpg

Ich maseczki sprawdzają się u mnie idealnie. Równie zadowolona jestem z lekkiego kremu matująco- nawilżającego. Dobrze radzi sobie jako krem pod makijaż i zapewnia ładny wygląd cery. Buzia jest odpowiednio zmatowiona i odżywiona. Przy całym swoim zbawiennym działaniu kosztuje bardzo niewiele. Zdecydowanie polecam.

Ogólna ocena: 9/10.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Na deser, bo na nić innego nie byłoby nas stać :P

20180526_143950_2.jpg

No może przesadzam, ale nie da się ukryć, że ceny
w Góralskiej Tradycji są zaporowe i bardzo, bardzo wygórowane. Lokal jest ładny, więc kusiło nas, aby się tam wybrać. Doskonałym rozwiązaniem okazał się deser. To był bardzo dobry wybór, ponieważ nasze puchary lodowe wyglądały i smakowały świetnie. Polecam zwłaszcza ten z musem owocowym i lodami
z białej czekolady- moje ulubione połączenie :)

Góralska Tradycja to drogi i elegancki lokal więc  nadaje się raczej na specjalne okazje no, chyba że nie planujecie wydać fortuny, to warto wpaść tam na deser.

Ogólna ocena: 8/10.

Adres: Zakopane ul. Krupówki 29.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Tak, wiem, że nasz beznadziejny rząd znowu zamknął gastronomię i jestem temu całym sercem przeciwna. Wpis zredagowałam jeszcze przed tą głupią decyzją polityków. Podczas poprzedniego zniewolenia zrezygnowałam z wpisów o restauracjach, ale teraz postanowiłam je publikować, bo myśl, że kiedyś znowu będzie można jeść na mieście, podnosi na duchu.

Nie jestem fanką jazzu, ale Harrisa lubię. Za co?

IMG_20200905_202118.jpg

Na pewno nie za wysokie ceny i raczej przewidywalny wystój piwnicy. Raczej za dobre wino, przemiłą obsługę i pyszne przekąski do wina. No i oczywiście za ogródek letni na płycie Rynku Głównego, gdzie siedziałam i podziwiałam występy aktorów podczas Festiwalu Teatrów Ulicznych, ma się rozumieć, popijając wino :)

Harris Piano Jazz Bar polecam na wyjście
z przyjaciółmi, nawet jeśli jazzu nie lubicie to
i tak miło spędzicie czas w tym pubie.

Ogólna ocena: 7/10.

Adres: Kraków Rynek Główny 28
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Słodko, smacznie i ładnie, czyli pyszności
z Krakowskich Wypieków.

IMG_20200905_174304.jpg

Muszę przyznać, że byłam bardzo rozczarowana, gdy zlikwidowano kawiarnie Krakowskie Wypieki, w której można było zjeść na miejscu. Byłam jej częstym gościem, ponieważ bardzo lubię ich słodycze. Są pyszne i... bardzo ładne. Wszystkie ciasta, ciasteczka, tarty bardzo dobrze wyglądają. Na szczęście mogę kupić ich wypieki na licznych stoiskach w centrach handlowych (na przykład
w Galerii Krakowskiej). Polecam szczególnie makaroniki, w przystępnej cenie :)
Ogólna ocena: 8/10.

20160913_163343_2.jpg
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Macie tak czasem, że bardzo chcecie gdzieś zjeść,
a gdy już do tego dojdzie to okazuje się, że Wasze oczekiwania były wyższe niż to, co w rzeczywistości otrzymaliście. Tak właśnie miałam z Karczmą Pod Gontem.

20180915_190614.jpg

Mijam miejscówkę za każdym razem, gdy jadę do Zakopanego, ponieważ znajduje się na trasie na dworzec autobusowy. Wygląda bardzo zachęcająco. Jednakże jest spory kawałek od mojego mieszkania. Kiedyś zdecydowałam się na wycieczkę do karczmy licząc na pyszny obiadek.

Wnętrze karczmy jest dość standardowe jak na Zakopane- dużo góralskich elementów, ale ładnie i ze smakiem zaaranżowanych. Co do smaku mojej gulaszowej też powiedziałabym, że też raczej standardowy. Zupa była dobra, lecz niczym się nie wyróżniała. Miała przystępną cenę i podana została przez miłą panią kelnerkę. Ogólnie wszystko poprawnie.
Po tak wyczekiwanej wyprawie do Karczmy Pod Gontem oczekiwałam, że ich potrawy zapewnia mi foodgazm,
a tymczasem są po prostu smaczne, jak większość dań w zakopiańskich karczmach.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Nie tylko słodko i czule, ale również pysznie!

IMG_20200803_134610.jpg

Mała kawiarenka zafundowała mi wielkie smakowe doznania. Zjadłam tam najsmaczniejszą jagodziankę
w życiu. Gdy pochwaliłam wypiek, miła pani z obsługi poinformowała mnie, że ich jagodzianki wygrały konkurs. Wcale mnie to nie dziwi. Uważam, że do konkursu powinni też zgłosić swoje delikatne
i pyszne cappuccino. Z pewnością i ono zdobyłoby pierwszą nagrodę.

Słodko i Czuje jest urządzone... słodko z dużą ilością kwitów i jasnych mebli co tworzy aurę harmonii i spokoju we wnętrzu.

Będę częściej do nich wpadać na drugie śniadanko podczas przerwy w pracy i Wam zdecydowanie polecam spędzić wyśmienite chwile w Słodko i Czule.

Ogólna ocena: 9/10.

Adres: Juliusza Lea 5a.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Podczas mojego ostatniego pobytu w stolicy oprócz niekonwencjonalnego zwiedzania nie mogło zabraknąć gastroturystyki.

20181020_120032_2.jpg

Śniadania w Trattoria Boccone

Uwielbiam croissanty a croissant i Prosecco na śniadanie to najlepsze połączenie ever. Do tego pyszna granola i słodzutki dżem. W Boccone podają też english breakfast, którego smak chwalili moi znajomi.

20181020_120059.jpg

Wnętrze restauracji przepełnione jest ziołami, co tworzy niepowtarzalny klimat. Obsługa bardzo miła,
a ceny hmm... warszawskie, czyli wysokie.

Obiad w Du-za Mi-ha

Szybko i pożywnie między jedną a drugą atrakcją podczas zwiedzania. Makaron był spoko, ale żeby jakoś orgazmicznie smakował to nie. Knajpka jest mała i raczej mało przyjemnie spędza się tam czas. Obsługa ok, a ceny niskie.

IMG_20181022_142317_671.jpg

Kolacja w Raju w niebie

To było prawdziwe niebo w gębie! Na przestawkę wjechało przepyszne "hawajskie sushi". Nie mam pojęcia z czego, ale foodgazm.

20181020_201021_2.jpg

Jako danie główne zamówiłam Salmon Bowl z łososiem
i mnóstwem dodatków: mango, awokado, ogórek, kiełki rzodkiewki, marynowana czerwona kapusta, tobiko wasabi, sałatka wakame, jalapeno marynowane i sosem mango-chili. Jakie to było przepyszne! I wszystkie składniki idealnie się ze sobą komponowały.

20181020_201133_2.jpg

To wszystko popiłam wyśmienitym Moke Grogg, czyli napojem z białym Bacardi, pomarańczą, miodem, imbirem, czerwonym pieprzem, goździkami, cynamonem
i anyżem.

20181020_193850_2.jpg

Wszystko było dość drogie, ale pyszne i podane przez sympatyczną kelnerkę, Raj w niebie to hawajska restauracja więc wystrój też jest iście hawajski: mnóstwo zielonych monster i moich ulubionych flamingów.

Podsumowując, zdecydowanie polecam posiłki w Trattoria Boccone i Raju w niebie. Co do Du-za Mi-ha już nie jestem tak entuzjastycznie nastawiona, to jest raczej fast food.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Czyli dwa najpopularniejsze szlaki.

20180728_083950_3.jpg

Tarty lubię umiarkowanie- tylko te proste szlaki. Dlatego nie mam nic przeciwko wyprawom na Gubałówkę czy Morskie Oko.

119674219_1533946750126211_7751017910415868141_n.jpg

Podejście na Gubałówkę wcale nie jest takie łatwe. Tak naprawdę jest dość stromo i bardzo męcząco, ale widoki wynagradzają wysiłek. Można też wyjechać kolejką, co zdarzało mi się po to, aby wypić sobie piwo na szczycie, a następnie spokojnie zejść lub zjeść śniadanie z widokiem w restauracji Powidoki. Śniadanie, nawet najbardziej błahe w takiej scenerii smakuje lepiej.

20180728_093611.jpg


20180728_093620.jpg


20180728_093630.jpg


IMG_20180809_195720_795.jpg


IMG_20180809_222951_598.jpg

W zeszły piątek ponownie wybrałam się na śniadanie na Gubałówkę, tym razem jajecznice zjadłam w restauracji Tarasy, a na szczyt dotarłam piechotą. Za przejście musimy zapłacić aż dwa razy, ponieważ szlak wiedzie po prywatnym terenie. Niestety pomimo poboru opłat droga jest bardzo zaniedbana: pełno na niej śmieci i wystających z ziemi kabli oraz rur. Jeśli każą sobie płacić, to mogliby zadbać o szlak, w końcu mają na to pieniądze.

119612875_1494632254076832_7560333458019376487_n.jpg


119677150_326717398760275_7495890585122144472_n.jpg


119712422_700170330849244_6759824852167972798_n.jpg


119734198_2097058217092621_5846393420263531408_n.jpg


119750162_328009565134160_6489443139505302482_n.jpg


Wycieczka do Morskiego Oka to przedsięwzięcie na cały dzień. Szlak jest banalnie łatwy, bo cały czas idziemy asfaltową drogą, ale masakrycznie długi, przez co tak bardzo męczący. Podczas powrotu na ostatnich kilometrach zmęczenie jest już tak ogromne, że nawet nie mam siły mówić.

IMG_20180501_162518_670.jpg


Polecam zarówno Gubałówkę na krótszy spacer oraz Morskie Oko na całodzienną wycieczkę, bo to przyjemnie i dające dużo satysfakcji z ładnych widoków trasy. I nie hejtuje ludzi, którzy już dziesiąty raz tam idą, bo ja też byłam wiele razy
i za każdym razem mi się podobało.

IMG_20180501_112527_552.jpg
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Ani nie o wodzie, ani nie o winie będzie mowa.

IMG_20200729_184308.jpg

Tylko o jedzeniu :) Bo to właśnie na kolacje wybrałyśmy się z przyjaciółką do Aqua e Vino.

Niestety nie wróżę restauracji długiej przyszłości, ponieważ przez kilka godzin byłyśmy tam tylko my
i miła pani kelnerka. Lokal zdecydowanie celuje
w bycie postrzeganym jako elegancki, o czym świadczą wysokie ceny i wystrój, który co prawda nieco bym odświeżyła, bo jest dość ciężko (za sprawą krzeseł
i kanap) i ciemno. Piwnica ma potencjał i da się ją kreatywnie zaaranżować, wykorzystując motywy wina
i wody. No ale co jadłyśmy. Ja postawiłam na makaron z łososiem, wódką pszeniczną i cukinią. Był przepyszny! Faktycznie czuć było posmak wódki, czego się nie spodziewałam. Kasia zamówiła bakłażana zapiekanego z mozzarellą, pomidorami i bazylią, którego bardzo sobie chwaliła. Oba dania wyglądały niepozornie, ale najadłyśmy się nimi.

Podsumowując, w Aqua e Vino jest pysznie, drogo
i pusto, a szkoda, bo im więcej ludzi tym większa szansa, że restauracja z dobrym jedzonkiem przetrwa.

Ogólna ocena: 8/10.

Adres: Kraków ul. Wiślna 5/10.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Niedawno prezentowałam Wam pierwszą część bytomskich pyszności. Dziś przyszedł czas na drugą.

IMG_20181116_194751_163.jpg

Czy tym razem będzie śląska rolada? Nie. Bo co je się na Śląsku? Oczywiście enchiladę. Przepyszną, ogromną enchiladę z mnóstwem dodatków na rozsądne pieniądze w restauracji Pod Czaplą. Nie jest to lokal typowo meksykański, o czym świadczy wystrój. Wnętrze jest ładne, ale nie nawiązuje do żadnego tupu kuchni, co w tym przypadku się sprawdza, ponieważ w menu Czapli jest wszystko. Muszę pochwalić też bardzo miłą obsługę.

W Bytomiu Polecam Wam Starą Piekarnię oraz Pod Czaplą.

Ogólna ocena: 10/10.

Adres: Bytom ul. Stanisława Moniuszki 8

Warto też zwiedzić dawną Elektrociepłownie Szombierki, jest to bardzo ciekawa wycieczka.

W Bytomiu jadłam też przepyszną zapiekankę, ale niestety nie pamiętam gdzie.

20181117_162959.jpg
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Szału nie ma, a mega wysokie ceny są.

IMG_20200715_164410.jpg

Wybrałam się z koleżanką na lunch do Blossom. Pierwsze wrażenie lokal zrobił dobre eleganckim
i modnym wystrojem oraz miłą obsługą, która nie miała nic przeciwko wprowadzeniu psiaka do lokalu.

Niestety Blossom stracił, gdy przyszło do wyboru dania. Praktycznie połowa pozycji z karty była niedostępna. Wybrałam, z tego, co zostało. Na początek w miarę dobra kawa mrożona. Następnie mikroskopijna i horrendalnie droga porcja smacznego, ale nie nadzwyczajnego makaronu, którą popiłam smakowitą lemoniadą z marakui. Lemoniada wypadła zdecydowanie najlepiej na tle przeciętnego dania
i kawy.

IMG_20200715_190542.jpg

W Blossom nic nie było złe, ale tez nie było na tyle genialne, abym mogła powiedzieć, że jest warte swojej wysokiej ceny.

Ogólna ocena 5/10.

Adres: Kraków ul. Rakowicka 20
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Powiedzmy sobie szczerze, Bytom nie jest najpiękniejszym miastem, ale jedzenie dają tam przepyszne. Zwłaszcza w Starej Piekarni.

IMG_20181205_155620_402.jpg

W Bytomiu byłam dwa razy i za każdym razem jadłam
w Starej Piekarni.

Jak Śląsk to oczywiście rolada śląska z kluskami, która w Starej Piekarni jest mistrzowską klasyką.

20181118_162426_2.jpg

Fanom delikatnego szaleństwa polecam wyśmienity krem szupinkowy z tofu i jajkiem.

20181118_161232_2.jpg

Mega dobre okazało się również risotto wegetariańskie z marchewką, kukurydzą, selerem naciowym, fasolką szparagową, cebulą, brokułem, kalafiorem, białym sosem kremowym, świeżym koperkiem i pietruszką oraz parmezanem. Niech Was nie zmyli, że to lekka potrawa. W Starej Piekarni nic nie jest lekkie, bo porcje są gigantyczne.

20181118_162317_2.jpg

Nie byłabym sobą, gdybym w restauracji, która skradła moje serce, nie spróbowała swojego ulubionego dania, czyli pizzy. No po prostu petarda. Zarówno Wenecka, jak i Parmeńska były idealne.

IMG_20181205_155620_403.jpg

W ogóle w Starej Piekarni wszystko jest idealne! Wystrój bardzo przytulny i klimatyczny, bardzo rustykalny. Lokal przystosowany jest do przyjmowania dużej liczby osób. Do tego bardzo miła obsługa
i kot, który towarzyszy gościom. Lepiej być nie mogło.

20181118_162411_2.jpg

Myślę, że wszystko jest jasne i po takiej recenzji nikogo nie zdziwi, że polecam Starą Piekarnie Wszystkim i na każdą okazję. Już nie mogę się doczekać, kiedy tam wrócę.

Ogólna ocena 10/10.

Adres: Bytom ul. Reptowska 4
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Postanowiliśmy powtórzyć nasz zeszłoroczny wyjazd
i wybrać się nad jezioro Liptovskie na Słowację oraz na Węgry do Siofoku nad Balaton. W ramach odwiedzania nowych miejsc jadąc ze Słowacji, spędziliśmy 2 dni w Egerze- cudownej krainie winem płynącej.

118614650_387098038942122_4626111171174242448_n.jpg

Ulokowaliśmy się na Cempingu Tulipan, który ma miłą obsługę (pan mówił trochę po polsku), dobrą infrastrukturę oraz niskie ceny, ale największą jego zaletą jest to, że znajduje się zaraz obok Doliny Pięknej Pani, czyli raju na ziemi. Dlaczego raju? Cała dolina jest usiana winniczkami, w których kupimy bajecznie tanie i przepyszne wino. Możemy je wypić na miejscu w lokalu lub w parku pośrodku doliny. Winniczki są otwarte od rana do późnej nocy, a pakując się, warto zostawić sporo miejsca w bagażu na mnóstwo wina.

IMG_20200816_122939.jpg


IMG_20200815_230444.jpg

Eger oprócz napojenia nas pysznym trunkiem nakarmił nas najpyszniejszą na świecie grzybową, ogromnymi panierowanymi pieczarkami, które smakowały wyśmienicie oraz moim ulubionym węgierskim naleśnikiem z mięsem
i sosem paprykowym.

IMG_20200815_214205.jpg


IMG_20200815_220116.jpg


IMG_20200816_121855.jpg

Tak po wypiciu morza wina, zjedzeniu przepysznych potraw i zakupieniu ogromnej ilości butelek "na później" ruszyliśmy zwiedzać Twierdzę w centrum miasta.

IMG_20200816_142951.jpg

Rozpościera się z niej przepiękny widok na Eger, a we wnętrzach możemy podziwiać wystawy broni białej i palnej.

IMG_20200816_143018.jpg


IMG_20200816_143224.jpg

Twierdzę próbowali zdobyć Turcy, lecz dzięki pomysłowości jednego z dowódców nie udało się im. Stworzył on "maszynę bojową" z podpalonego koła młyńskiego, które zostało zrzucone na oblegających mury egerskiej twierdzy najeźdźców. W sianiu postrachu wśród Turków pomogła też plotka jakoby Węgrzy pili byczą krew dzięki, której mieli się stać nieludzko silni. Obrońcy Egeru owszem pili wino o nazwie bikaver, co w tłumaczeniu na węgierski oznacza "bycza krew".

IMG_20200816_143507.jpg


IMG_20200816_143511.jpg

Muszę przyznać, że Eger jest miejscem wartym odwiedzenia. Mam tu na myśli zwłaszcza winnice w Dolinie Pięknej Pani. Do pełni szczęścia brakowało mi tam tylko jeziora o ciepłej wodzie. Wtedy uznałabym to miejsce za idealne: woda, słońce, wino, jedzenie, taniec i śpiew.

IMG_20200816_151336.jpg
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Jak to się mogło stać, że od 10 lat mieszkam
w Krakowie i dopiero niedawno trafiłam do Camelotu?! Zaułkiem Niewiernego Tomasza przechodziłam setki razy, mijając jedną z najlepszych kawiarni
w mieście.

IMG_20200707_183925.jpg

Już sam wystrój lokalu jest powalający. Klimatyczny, eklektyczny, retro, świetnie czuje się w takich wnętrzach.

IMG_20200707_195837.jpg

Obsługa jest przemiła, a jedzenie obłędne. Zwłaszcza risotto z kurkami i parmezanem.

IMG_20200707_210819.jpg

W Camelocie wypijemy też najlepszą w mieście herbatę. Oryginalne połączenia smakowe podawane są
z mnóstwem owoców. To genialne w swojej prostocie rozwiązanie robi wrażenie. Wszystkie te pyszności są warte swoich dość wysokich cen.

IMG_20200707_210654.jpg

Camelot to doskonały pomysł na randki oraz spotkanie z przyjaciółką. Koniecznie muszę spróbować ich śniadań.

Ogólna ocena: 10/10.

Adres: Kraków ul. św. Tomasza 17.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Dziś idziemy do samego centrum Katowic, czyli Aioli znajdującego się na Rynku.


20190603_210741.jpg


Muszę przyznać, Aioli to dobry, chociaż drogi wybór, jeśli chodzi o koktajle. Tak samo w kwestii bao. Było wyśmienite i zachwycało niespotykanymi połączeniami dodatków, ale siało lekkie spustoszenie w portfelu. Trafiłam też na jeden gorszych dni obsługi. Pochwalę natomiast wystrój. Idąc do toalety, zauważyłam na ścianach znane mi obrazy podpisane śląskimi słówkami i zwrotami. Genialny
i przezabawny motyw.

Polecam Aioli głównie na fancy spotkanie
z przyjaciółmi.

Ogólna ocena: 7/10.

Adres: Katowice Rynek 5
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Gdy już po wielkich perturbacjach udało się nam dotrzeć do Grodna, poszliśmy na obiad.

20190817_180401.jpg

Wybraliśmy restauracje usytuowaną nad brzegiem Niemna.

20190817_165344.jpg

Postanowiliśmy na tradycyjne dania kuchni białoruskiej, czyli zupę soliankę, chłodnik oraz wyśmienite placuszki dranki, które podano nam między innymi z kawiorem. To był najlepszy kawior, jaki do tej pory jadłam. Bardzo żałuje, że z powodu innych przepisów sanitarnych nie można go przywieźć do Polski.

20190817_175402.jpg

Deser zjedliśmy w przytulnej kawiarence w pobliżu rynku. Tutaj zarówno mocno czekoladowe lody, jak
i tonic espresspo wypadły świetnie.

20190817_195932.jpg

Ceny na Białorusi są podobne do polskich, zatem posiłki nie zrujnowały naszych finansów.

20190817_194908.jpg

Restauracji jest mnóstwo i nie wiem, czy to reguła, ale obsługa jest umiarkowanie miła i pomocna. Problem stanowi zwłaszcza ich nieznajomość angielskiego, a białoruski wcale nie jest dla polaków taki zrozumiały, jak może się wydawać.

Podsumowując, Grodno ma dla mnie smak dranik
z kawiorem :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Najlepsze śniadania i nie tylko.

IMG_20200602_195540.jpg

Kolanko No 6 to zdecydowanie moja ulubiona śniadaniowania. Dają pyszne śniadania w formie bufetu za niewielką cenę.
Niedawno pierwszy raz zawitałam do nich po południu.
I ponownie się nie zawiodłam. Herbaty i cista były wyśmienite i aż chciało się więcej. No zamówiłyśmy więcej, a dokładnie obłędnie pyszne naleśniki. Polecam zarówno te na słono, jak i na słodko z budyniem
i brzoskwiniami.

IMG_20200602_211326.jpg

Ceny są akceptowalne, obsługa miła, a lokal bardzo przyjemny i klimatyczny. Zwłaszcza piękny ogródek.
Ważne, że Kolanko jest pies friendly. Na deserku byłam
z koleżanką, która przyprowadziła swojego psiaka. Obsługa nie miała nic przeciwko i podała mu wodę.

IMG_20200602_194025.jpg

Podsumowując, Kolanko No 6 jest idealne pod każdym względem i na każdą okazję.
Ogólna ocena 10/10.
Adres: Kraków ul. Józefa 17.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Uwielbiam herbaciarnie, a katowicka Fanaberia bije na głowę swoim klimatem wszystkie, w których byłam dotychczas.

117444490_301942654374111_6944677469332165909_n.jpg

Nie wiem, od czego zacząć. Może od klimatycznego, przytulnego wystroju pełnego ciemnych zakamarków
i poduch. W oknach witraże, a wszędzie dookoła magiczne przedmioty. Czułam się tam świetnie i widzę potencjał tego miejsca na niejedną randkę.

117610619_321466105928451_8268688592173550886_n.jpg

Wystrój to jedno, ale bogate menu to druga ważna rzecz. W Fanaberii napijemy się nie tylko herbaty, ale również yerby oraz zapalimy shishe. A wszystko to pyszne, w dobrej cenie i podane przez miłą obsługę.
Ciekawostką są ciastka z wróżbą dostępne
w herbaciarni. Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym jednego nie wylosowała. I wiecie co?! Spełniło się idealnie!
Podsumowując, idźcie koniecznie do Fanaberia Tea Garden zakosztować trochę magii.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Czy cafe? Raczej nie, prędzej lunch bar, ale jaki!

IMG_20200522_162208.jpg

Może i lokal niepozorny i skromnie urządzony, ale jedzenie mają tam przepyszne. Wszystko, co tam jadłam, okazało się organiczną eksplozją smaków. Ich zupy są wyśmienite, a dania obiadowe to prawdziwe delicje. Moim faworytem zdecydowanie jest wątróbka w sosie malinowym
z pieczonymi ziemniaczkami i sałatą lodową. To połączenie było wyborne, a mówię to ja, która nie cierpi sałaty (tak, sałaty, wątróbkę lubię). Porcje są ogromne a każde danie wykwintnie z dbałością przyrządzone, a zestaw lunchowy (zupa + drugie danie) kosztuje tylko 18 zł. To bezcen, do którego dostajemy gratis wielką dolewkę kompotu. Dodam jeszcze, że obsługa jest bardzo uprzejma.

IMG_20200521_153547.jpg

Podsumowując, Qliano Cafe to jedna z najsmaczniejszych miejscówek w Krakowie, którą polecam absolutnie wszystkim. Jest otwarta od poniedziałku do piątku w porze lunchu (10:00-17:30).

Ogólna ocena: 10/10.

Adres: Kraków ul. Królewska 5
  • awatar Asieńka_: Za kilka dni odwiedzę Kraków, Twój blog to doskonały sposób, by dowiedzieć się gdzie warto zawitać
Pokaż wszystkie (1) ›
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Spacery po Gdańsku są dobre w każdą pogodę.

IMG_20200612_232610.jpg

W tym roku mocno eksplorujemy Polskę. Na długi czerwcowy weekend wybraliśmy się do Gdańska.

IMG_20200612_084618.jpg

Wynajęliśmy domek Ptasi Raj na wyspie Sobieszewo. Właściciel był bardzo miły, a domek ładnie urządzony
i przytulny z kominkiem, częścią wypoczynkową dużą kuchnią, tarasem i grillem. Jedynym jego minusem były mrówki w kuchni, których ewidentnie wypadałoby się pozbyć. Cena za dwu dobowy pobyt 6 osób (przy takiej liczbie przydałaby się druga łazienka w domku) wyniosła 700 zł. Podczas wyboru kierowaliśmy się bliskością plaży. Szliśmy na nią jedynie 10 min. Niestety wyprawa do sklepu zajmowała już pół godziny. Na szczęście zaraz obok domków była godna polecenia restauracja: Stara Wędzarnia.

IMG_20200611_143220.jpg


IMG_20200612_084657.jpg

Skąd taka nazwa domków? Ponieważ w miejscu, gdzie są umiejscowione, znajduje się rezerwat Ptasi Raj. Wieczorem poszliśmy zwiedzić rezerwat i obejrzeć zachód słońca słuchając ćwierkania ptaków.

IMG_20200612_204700.jpg

Nie mogło oczywiście zabraknąć wyprawy do centrum
i podziwiania słynnego gdańskiego żurawia, który jest najstarszym europejskim dźwigiem portowym.

IMG_20200612_232904.jpg


IMG_20200612_181406.jpg

Do tej pory zwiedzałam Gdańsk zawsze w deszczu dlatego, gdy pierwszy raz zobaczyłam jego zabytkowe uliczki
w pełnym słońcu, uznałam, że są naprawdę piękne.

IMG_20200612_174600.jpg

Podsumowując, polecam Wam głównie nocleg na wyspie Sobieszewskiej w Ptasim Raju, ponieważ jest to niezwykle urokliwe miejsce. Ufam, że gdańskiej starówki nikomu rekomendować nie trzeba ;)

IMG_20200612_172143.jpg
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Randka z klasą? Kierunek Movida

22407721_1415435548503756_36795807_n.jpg

Movida to elegancki lokal serwujący głównie alkohole
w tym tradycyjne oraz wyszukane drinki w dość wysokich cenach. Na szczęście ich smak oraz niezwykle profesjonalna obsługa rekompensują braki w portfelu.

Wystrój niezwykle przypadł mi do gustu: elegancki, trendy, utrzymany w ciemnych kolorach. Jednak największego plusa złapali za plakaty z Woodym Allenem. Podczas randeczki można pokonwersować o filmach.

22407405_1415435601837084_2103343026_n.jpg

Podsumowując: Movida to idealne miejsce na elegancki
i dosyć drogą randkę. Lub babski wieczór rodem z "Seksu
w wielkim mieście". Tak czy inaczej polecam.
Ogólna ocena: 8/10.
Adres: Kraków ul. Mikołajska.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Jedzeniowe odkrycia w Gdańsku to prawdziwa petarda. To miasto rozwinęło się mocno pod względem gastro od mojej ostatniej wizyty i jestem zachwycona tym, co ma do zaoferowania.

107262814_711338316331301_3777314867753269746_n.jpg

Stara Wędzarnia

Nieopodal naszego domku na Wyspie Sobieszewskiej znaleźliśmy restauracje Stara Wędzarnia. Byliśmy po podróży okropnie głodni, więc postanowiliśmy nie szukać dalej. I to była doskonała decyzja. Ryby i lasagne
w Starej Wędzarni okazały się wyśmienite i nie rujnowały portfela.

110725094_2645844958989116_5280238257828335275_n.jpg

100 cznia

Jestem zachwycona tym miejscem. Urzynamy w industrialnym klimacie placyk ze street foodem obok stoczni gdańskiej, oferuje coś dla każdego. W budkach znajdziemy różne przysmaki. My postawiliśmy na świetne fish an chips (jesteśmy nad morzem, więc wpierniczamy rybę) oraz hummus z czarnuszką i oliwka, który okazał się smaczny i bardzo sycący. Do tego kraftowe piwka. Zasmakował mi zwłaszcza Surfer, co jest niespodzianką, ponieważ ja nie lubię pszenicznego piwa.

107507759_579562889424958_8686442906695391959_n.jpg

Pixel

Myślałam, że po 100 czni nic lepszego mnie już w Gdańsku nie spotka. Myliłam się. Drinki w Pixelu powaliły mnie na kolana. Karty tam nie mają, a turbo pozytywna obsługa pyta Was, co lubicie i na podstawie odpowiedzi tworzy dla Was indywidualny koktajli. U mnie z ogórkowym drineczkiem trafili idealne. Tanio nie jest, ale pysznie i atmosfera bardzo przyjacielska.

107262814_711338316331301_3777314867753269746_n.jpg

Po takich odkryciach mam niedosyt Gdańska i chętnie wrócę znowu.
 

 

Kategorie blogów