Wpisy oznaczone tagiem "Charlotte" (112)  

malezycie
 
Zanim zacznę dzielić się z Wami tymi wszystkimi recenzjami kosmetycznymi, może jakimiś moimi poradami itp. chciałabym napisać także o tej książce. W ogóle moje całe zainteresowanie pielęgnacją wzięło się z chęci poznania kultury azjatyckiej. Na początku zastanawiałam się, jak bardzo różni się tamtejsze społeczeństwo od europejskiego, a potem zaczęłam zgłębiać ich historię i religię, ale nagle stwierdziłam, że to chyba nie to, czego szukałam. I wtedy (czyli ponad dwa lata temu) zaczęły być popularne zdjęcia matki i córki, pochodzących z Japonii. I cały fenomen zdjęcia polegał na tym, że wręcz niemożliwe było odróżnienie matki od córki. Bardzo mnie to uderzyło i zaczęłam szukać informacji, jak to możliwe. Pierwsza odpowiedź na po pytanie mieszkanki Europy brzmiałaby oczywiście, że to pewnie operacja plastyczna albo jakieś obrzydliwe kremy z wyciągiem ze ślimaków, czy jakichś innych ohydnych zwierząt. Ale im więcej znajdywałam informacji, tym bardziej dziwiłam się, jak bardzo mylny jest taki tok myślenia. Widząc tę książkę od razu wiedziałam, że to pozycja dla mnie, ale nie tylko dlatego, że opowiada o tym, jak dbają o cerę Koreanki, ale jak w ogóle dbać o cerę.

sekrety-urody-koreanek-elementarz-pielegnacji-b-iext35271154.jpg

Każdy, kto zainteresował się pielęgnacją skróty, pewnie słyszał o tej wieloetapowej, skomplikowanej metodzie Koreanek, które może i mają najładniejszą cerę, ale co z tego, skoro to wymaga tak dużo pracy, czasu i pieniędzy. Z tej książki możemy dowiedzieć się, że taki, wykreowany przez niektóre media i portale, wizerunek nie jest do końca zgodny z prawdą. Wiele osób myśli, że jeśli coś jest azjatyckie, to znaczy, że jest także dziwne, odmienne i na pewno nie dla niego, co mija się z prawdą.

Tak dużo nauczyłam się z tej książki o pielęgnacji, o tym "sekrecie" długowieczności i pięknej cery, który przypisywany jest Koreankom, a po który niektóre Europejki i Amerykanki wręcz boją się sięgnąć. Te stereotypy są przełamywane przez młodsze pokolenia, które rozumieją, że Azjaci to też ludzie. Myślę, że to książka, która pomoże przełamać stereotypy osób starszych i udzieli rad osobom młodszym, co robić, aby ich skóra była zadbana i piękna.

Wiele kobiet myśli, że po co im piękna skóra, skoro mają tyle kosmetyków, które zamaskują niedoskonałości. Ale to nie do końca poprawny tok myślenia. Nie wszyscy preferują używania całego stosu tzw. "kolorówki", a jeszcze inni bez makijażu mają problem z wyjściem do osiedlowego sklepiku. Moim motywem do zadbania o cerę był po pierwsze trądzik, a po drugie świadomość, że nie posiadając jakichś skaz, przebarwień, niedoskonałości, nie będę zmuszona nakładać całej gamy kosmetyków koloryzujących, szczególnie, że do ich nakładanie nie posiadam umiejętności ani czasu (ale w większej mierze umiejętności :( ). Uważam, że każdy może znaleźć swój powód do zadbania o swoją cerę, a ta książka bardzo mu w tym pomoże.

Co więcej nie wymaga ona od czytelnika kupowania produktów koreański, chociaż takie też są w niej polecone. Podkreśla, że ważne jest dobranie produktów, które są odpowiednie do skóry i mają na nią dobry wpływ. Autorka mówi o tym, dlaczego i jak ona zaczęła swoje zainteresowanie pielęgnacją, a także o wszystkich jej etapach.

Książka stała się dla mnie dosłownie elementarzem i szukam w niej odpowiedzi na wszystkie nurtujące pytanie dotyczące pielęgnacji (a na większość znalazłam). Warto także wspomnieć, że autorka w procesie tworzenia książki konsultowała się z dermatologami (nie tylko koreańskimi), producentami kosmetyków itp., których wypowiedzi także możemy znaleźć w środku.
Moja ocena: 6,5/7

Tak długo się o tym rozpisałam, a to tylko malutki kawałek moich myśli. Oczywiście, jeśli kogoś interesuje temat azjatyckiej pielęgnacji, to na pewno będę o tym pisać. Na pewno zamieszczę rzeczy, które dopiero będę odkrywała, bo w sumie nie wiem, czy cofać do tych podstaw, które poznałam wcześniej. Także zamierzam posiłkować się tą książką, ale tych rzeczy jest tak dużo, że trzeba by było napisać kilka książek, aby opisać wszystko, a w Polsce nie ma dużego popytu na takie tematy, chociaż rynek staje się coraz bardziej różnorodny, co mnie bardzo cieszy. Myślę o zamawianiu książek po angielsku, ale jeszcze o tym pomyślę.
Także do zobaczenia!

A jeśli ktoś ma jakieś sugestie, o czym mogę pisać (nie tylko, jeśli chodzi o pielęgnację), to proszę o podzielenie się swoimi propozycjami, a ja wszystko rozważę.
  • awatar Hachie: Ta książka wydaje się być stworzona dla mnie, zawsze fascynowała mnie "tajemnica" pięknej cery Azjatek. :) Chętnie poczytałabym jakieś porady dotyczące pielęgnacji cery! ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Kategorie blogów