Wpisy oznaczone tagiem "Claudia Cardinale" (12)  

banzajpl
 
Claudia Caridnale to bez wątpienia jedna z najpiękniejszych aktorek wszech czasów. Przez długie lata czarowała swoją urodą i figurą. I choć nie chciała zbyt wiele odsłaniać przed kamerą...
www.kultura.banzaj.pl/Claudia-Cardinale-seksbomb…
 

boleklolek
 
sweet ★ heaven:
cary Grant.jpg

Cary Grant
Audrey Hepburn, Mel Ferrer i Sean (.jpg

Audrey Hepburn, Mel Ferrer i Sean ,syn z pierwszego małżeństwa,lipiec 1960'
Brigitte Bardot, 1972..jpg

Brigitte Bardot, 1972.
Christina Ricci.jpg

Christina Ricci
claudia cardinale.jpg

Claudia Cardinale
5192843822_6a0e331b27jane birkin.jpg

Jane Birkin wg Gunnar Larsen
Audrey Hepburn i Fred Astaire próby jeden z układów tanecznych do filmu Funny Face, 1956..jpg

Audrey Hepburn i Fred Astaire podczas próby jednego z układów tanecznych do filmu Funny Face, 1956.
Anna Pavlova.jpg

Anna Pavlova
Judy Garland.jpg

Judy Garland
Shirley Temple.jpg

Shirley Temple
 

boleklolek
 
sweet ★ heaven:
Alfred Hitchcock wearing a Beatle wig, 1964.jpg

Alfred Hitchcock wearing a Beatle wig, 1964
Andrei Tarkovsky..jpg

Andrei Tarkovsky.
A Sunday afternoon with Steve…..jpg

A Sunday afternoon with Steve….
Claudia Cardinale, 1959.jpg

Claudia Cardinale, 1959
Ford GT40 at Le Mans 1966.jpg

Ford GT40 at Le Mans 1966
Joseph Beuys, 20 July 1964, Aachen.jpg

Joseph Beuys, 20 July 1964, Aachen
 

now.and.then
 

“Człowiek spędza życie praktycznie w dwóch miejscach: w łóżku i w butach.”



Éric-Emmanuel Schmitt-Pan Ibrahim i kwiaty Koranu
 

konopielka3
 

Claudia Cardinale, gwiazda "Osiem i pół" i "Lamparta", jaśniała na ekranach kin w latach 60. Dziś opowiada o byciu muzą wielkich reżyserów, swoim "męskim" głosie i dlaczego nigdy nie rozebrała się przed kamerą.

Pobyt w Londynie nastraja Claudię Cardinale nostalgicznie. Ta włoska aktorka przypomina sobie, jak w 1959 roku kręciła tu jeden ze swoich pierwszych filmów "W górę i na dół", zapomnianą już brytyjską komedię. Na premierze "West Side Story" na Leicester Square w 1962 roku poznała królową i wyglądała bardziej królewsko niż ona. W 1973 roku ze swoim przyjacielem i reżyserem wielu filmów z jej udziałem, Luchino Viscontim, przyjechała tu na jeden z ostatnich koncertów Marleny Dietrich. (...)

Tym razem przybyła na londyński festiwal kina tureckiego, który rozpoczął się w zeszłym miesiącu od pokazu nowego filmu z udziałem Cardinale. Jednak w dzisiejsze spokojne popołudnie w hotelu Mayfair rozmowa nieuchronnie schodzi na temat przeszłości. Mając na koncie 120 filmów, Claudia Cardinale prześlizguje się pamięcią dalej, po większej liczbie kontynentów i wśród szerszego grona dawnych aktorów, niż ktokolwiek inny. Wspomina swoją drogę wybrukowaną zachwytami całego pokolenia wielbicieli (głównie mężczyzn) i rozświetlaną lampami błyskowymi dziennikarzy. Gdy Federico Fellini ukuł w "La Dolce Vita" słowo "paparazzo", myślał właśnie o prześladowaniu takich gwiazd jak Cardinale. Stąd też jej udział w roli gwiazdy filmowej w kolejnym dziele Felliniego "Osiem i pół".
Aktorka zyskała uznanie w czasie, gdy powojenna Europa otrząsała się ze smutnych realiów, a zwracała się ku przepychowi i zmysłowości. Podobnie jak jej francuska koleżanka Brigitte Bardot, Cardinale stała się symbolem tych wartości. - Kino jest dla mnie marzeniem. Najpiękniejszą rzeczą. Nie lubię widzieć w filmach banału. Chcę widzieć coś, co sprawia, że człowiek myśli i marzy.

W wieku 73 lat wciąż emanuje klasą, a historie opowiada z dużą dozą uroku i werwy. - U Viscontiego wszystko było jak w teatrze, a u Felliniego dokładnie na odwrót – żadnego scenariusza! - podsumowuje niezwykły czas w 1963 roku, gdy śmigała z planu "Osiem i pół" w Rzymie na plan "Lamparta" Viscontiego na Sycylii. - U Viscontiego nie wolno było rozmawiać na planie. U Federico wszyscy wrzeszczeli, gadali przez telefon, jeden wielki cyrk. Tylko w takich warunkach był twórczy.

Już same te dwa arcydzieła wystarczyłyby, by zapewnić Cardinale miejsce w historii filmu. Choć oba mówią o współczesnych Włoszech, ciężko byłoby o dwa bardziej różniące się filmy. "Osiem i pół" jest radykalny, chaotyczny, nakręcony w szykownej czerni i bieli. "Lampart" z kolei jest stateczną, pełną przepychu opowieścią o podupadającej dziewiętnastowiecznej arystokracji. W "Osiem i pół" Cardinale gra postać podobną do niej samej – sławną gwiazdę filmową, która symbolicznie uwalnia frustracje Marcello Mastroianniego, udręczonego reżysera. - Fellini powiedział mi, że jestem jego muzą, że daję mu inspirację. Wszystko, co mówię w filmie, to improwizacje. W moich scenach rozmawiał ze mną właśnie Federico. Marcello siedział obok niego, powtarzając jego słowa. (...)

film.onet.pl/(…)fellini-herzog-i-ja,wiadomosc.html…

Z Viscontim zostali przyjaciółmi. Już wcześniej zagrała w jego filmie "Rocco i jego bracia", a później jeszcze w dwóch obrazach reżysera. - Nie lubił kobiet. Nie wiem dlaczego, ale nasze relacje układały się świetnie. Kultura nie miała przed nim żadnych tajemnic: fantastycznie znał się na malarstwie, sztuce, muzyce. Potrafił mówić o wszystkim – śmieje się swoim chropawym, gardłowym śmiechem, dziś jeszcze bardziej ochrypłym przez lata palenia papierosów. - Przed Fellinim wszyscy mnie dubbingowali, bo mam przecież "ten" głos. Podkładali mi inne, wysokie, cienkie głosiki. Nawet teraz, kiedy ludzie dzwonią do mnie do domu, biorą mnie za mężczyznę.

Wczesny sukces i syn trzymany w tajemnicy

Po "Osiem i pół" i "Lamparcie" przyszło "Pewnego razu na Dzikim Zachodzie" Sergio Leone oraz "Fitzcarraldo" w reżyserii Wernera Herzoga. Ten drugi film to epicka amazońska opowieść, której najeżona trudnościami produkcja (groźby śmierci, wykruszanie się obsady), jest już legendarna. - To była najbardziej niewiarygodna przygoda mojego życia! - oczy Cardinale za przyciemnianymi okularami rozświetlają się. - Tylko garstka aktorów z tymi wszystkimi zwierzętami w dżungli. Wyobrażasz to sobie?

Czy to nie było niebezpieczne? - Ależ nie! Ja lubię niebezpieczeństwo! - A co z Herzogiem? - Cudowny człowiek, bardzo inteligentny i fantastyczny. - A Kinski? - O Boże! Ależ on się mnie bał! - Z pewnością ten znany ze swojego wyuzdania aktor musiał ją podrywać? Cardinale śmieje się i odpowiada przekornie: - Dla mnie praca to jedno, a życie drugie.

Przez lata Cardinale łączył romantyczny związek z wieloma mężczyznami: od Jeana-Paula Belmondo poprzez Warrena Beatty'ego aż po Jacquesa Chiraca. (...) Na temat tego, jak Cardinale trafiła do branży filmowej, krążą już legendy. Claudia urodziła się i wychowała w Tunezji (jej rodzina przeniosła się tam z Sycylii), jako nastolatka wygrała konkurs piękności, do którego się nawet nie zgłosiła, a w nagrodę w 1958 roku pojechała na festiwal filmowy w Wenecji. Podobno tam natychmiast zaczęli do niej smalić cholewki najbardziej wzięci włoscy producenci. Ona jednak wszystkich odrzuciła i wróciła do domu. Producenci nie poddawali się i słali telegramy do jej ojca. – Im bardziej stanowczo odmawiałam, tym bardziej oni obstawali przy swoim.

Jak można wnosić ze słów Cardinale, włoska branża filmowa w tamtym czasie była właściwie zdominowana przez mężczyzn. Kobietę postrzegano nieodmiennie jako obiekt pożądania – czy to na ekranie, czy poza nim. Cardinale trafiła pod skrzydła Franco Cristaldiego, jednego z najlepszych włoskich producentów, który najpierw podpisał z nią kontrakt, a potem się z nią ożenił (w połowie lat 70. przeprowadzili separację). Ten związek niewątpliwie otworzył przed nią nowe możliwości, ale musiała też spełnić wiele warunków. - Miałam surowe ograniczenia. Nie mogłam nigdzie sama się poruszać. No i dostawałam bardzo niewielkie pieniądze – miesięczną pensję, a nie gażę od filmu.

Cristaldi nie pozwalał jej ściąć włosów ani przytyć. Co jednak najgorsze, musiała trzymać w tajemnicy, że ma małego synka, którego urodziła w wieku 17 lat. Do końca lat 60. mówiło się, że jest jej młodszym bratem. Cardinale nigdy nie ujawniła, kto był ojcem. Dziesiątki lat później wyjawiła francuskim mediom, że została zgwałcona. Co zrozumiałe, wracanie pamięcią do wydarzeń z początku kariery nie jest dla niej przyjemne, ale mówi, że nie czuje się wykorzystana przez branżę. - Nie, nie, zawsze broniłam się przed takim traktowaniem. Na przykład nigdy nie zgodziłam się na rozbierane sceny.

Alain Delon we łzach

Można by wybaczyć Cardinale, gdyby teraz gnuśniała na Sunset Boulevard, sprzedając swoje wspomnienia, zbierając kolejne nagrody za dokonania życia i utyskując na marniejące kino. Tymczasem zachowuje się dokładnie odwrotnie. Nigdy nie przestała pracować. W ostatnich latach występowała w tunezyjskich, hiszpańskich, francuskich, włoskich, amerykańskich, portugalskich i tureckich filmach. Te ostatnie wyjaśniają jej obecność na londyńskim festiwalu filmu tureckiego. (...) W tym tygodniu jest w Wenecji, gdzie kręci nowy film "Effie" - brytyjskie studium o Johnie Ruskinie i jego młodej żonie, napisane przez Emmę Thompson, która należy również do obsady. - Lubię być aktywna. Zresztą nie tylko w kinie, walczę też o prawa kobiet. Od dawna jestem ambasadorką Unesco, gdzie bronię prawa do różnorodności, propaguję wiedzę na temat AIDS.

Nadal też spotyka się ze starymi przyjaciółmi, takimi jak Alain Delon, z którym w zeszłym roku w Cannes oglądała odnowionego przez Martina Scorsese "Lamparta". - Alain cały czas płakał, powtarzając: "Tylko my już zostaliśmy. Wszyscy inni nie żyją".

Być może upodobanie aktorki do kwiecistych słówek ("fantastyczne!") jest jej obroną przed tego typu nostalgią, podobnie jak jej nieprzerwana aktywność. - Kiedy byłam młoda, chciałam wszędzie pojechać i wszystkiego spróbować. Dzięki tej pracy tak właśnie było. Dla aktorki ciekawe jest nie to, że robi to, co chce robić, ale to, że może być kimś innym niż w rzeczywistości. Byłam blondynką, brunetką, księżniczką, dziwką, kim tylko zechcesz. Przed kamerą nie jest się sobą. Można przeżyć wiele żyć zamiast jednego. Myślę, że dopisało mi szczęście.

f6d071c2a62924a3f04ea9e0842b1216,37,1.jpg
 

boleklolek
 

esterne121240511205124917_big.jpg

Marcello Mastroianni w Teatro Sistina, giugno 1967
esterne121240421205124934_big.jpg

Elizabeth Taylor i Richard Burton
esterne121240431205124931_big.jpg

Claudia Cardinale
esterne121240441205124930_big.jpg

Brigitte Bardot
esterne121240451205124928_big.jpg


esterne121240461205124925_big.jpg

Federico Fellini
esterne121240471205124924_big.jpg

Sophia Loren
esterne121240481205124922_big.jpg

Anita Ekberg
esterne121240491205124921_big.jpg


esterne121240501205124920_big.jpg

Liz Taylor
esterne121240521205124916_big.jpg


esterne121240531205124915_big.jpg
 

boleklolek
 

f3yk3l.jpg

Coco Chanel
0_maria-callas.jpg

Maria Callas
2_greta garbo.jpg

Greta Garbo
2_Gloria-Swanson.jpg

Gloria Swanson
2_Barbara-Stanwyck.jpg

Barbara Stanwyck
2_Clara-Bow.jpg

Clara Bow
2_Claudia-Cardinale.jpg

Claudia Cardinale
2_Dolores-Del-Rio.jpg

Dolores Del Rio
2_Gina-Lollobrigida.jpg

Gina Lollobrigida
2_Lauren-Bacall.jpg

Lauren Bacall
2_Marilyn-Monroe.jpg

Marilyn Monroe
2_Marlene-Dietrich.jpg

Marlene Dietrich
 

banzajpl
 
Z czym kojarzą Ci się Włochy? Z plażą? Słońcem? Sjestą? Pizzą i makaronem? Mafią...?! A może z pięknymi aktorkami? Jeśli wybrałeś tę ostatnią opcję, znaczy to tyle, że jesteś...
www.kultura.banzaj.pl/Najpiekniejsze-wloskie-akt…
 

ricci
 
  • awatar chiii88: no i to się nazywa kobieca figura! piękna!
  • awatar madam18: piękna... i bioderka też miała ;D
  • awatar Roodie: piękna kiedyś i piękna teraz ;D
Pokaż wszystkie (5) ›
 

 

Kategorie blogów