Wpisy oznaczone tagiem "Clint Barton" (4)  

supermonstereczka
 
Uff!!
Nareszcie skończyłam ten film. Miałam z tym tyle problemów, że w pewnym momencie chciałam porzucić ten projekt. Ale nie! Wzięłam się w garść i skończyłam :D
 

supermonstereczka
 
20 stycznia 2014 rok, godzina 17: 02

Gemma została brutalnie posadzona na krześle. Poczuła ból w klatce piersiowej i syknęła cicho, starając się nie zostać usłyszaną. Podczas powrotu do bazy TARCZY, Mściciele nieźle ją poturbowali, co zapewne było skutkiem postrzelenia Nataszy.
Dziewczyna została skuta kajdanami, które zakryły jej całe ręce tak, aby nie mogła używać swoich mocy.
- Musieliście się nieźle napracować nad nimi - zakpiła, patrząc Kapitanowi prosto w oczy - A myślałam, że nigdy ich nie zrobicie.
- To był pomysł Tony’ego. Ja byłem temu przeciwny - powiedział Steve zimnym głosem  - Teraz widzę, że się myliłem.
- Nie jesteś pierwszą, ani na pewno nie ostatnią osobą, która mi to mówi. - prychnęła.
Przez dłuższą chwilę patrzyli na siebie wściekle. Kapitan ledwo się powstrzymywał, aby ponownie nie uderzyć Gemmy. Dobrze wiedział, że jest związana i praktycznie bezbronna, więc, gdyby coś jej teraz zrobił, sam miałby niemałe kłopoty.
Po jakimś czasie do pokoju przesłuchać weszli Tony Stark, Clint Barton oraz Nick Fury. Dyrektor TARCZY usiadł naprzeciwko czarnowłosej i spojrzał na nią przenikliwie swoim jednym okiem.
- Agentko Jones, proszę o wyjaśnienia - powiedział sucho.
- Wyjaśnienia? - zakpiła - A co ja mi ci tutaj wyjaśniać? O ile się orientuję, Mściciele powiedzieli ci, co takiego zrobiłam. Byłam w Hydrze. Sprzedawałam im informacje na temat agencji. W końcu to moja praca, jako informator.
Zaśmiała się i spojrzała na Fury’ego z dziwnym błyskiem w oku.
- A myślałem, że masz jakieś usprawiedliwienie. - dyrektor wstał z miejsca - Doktor Pym zorganizuje więzienie. Takie, z którego nie uciekniesz.
Steve zatrzymał go przy wyjściu.
- Czemu Hank? Przecież to jej…
- Wiem, Kapitanie. - przerwał mu - Sam wszystko ustaliłem. Stark, Banner i Richards mu pomogą. Agentka Jones stąd nie ucieknie. - po tych słowach, rzucił okiem na Gemmę i wyszedł.
Rogers i Stark poszli w jego ślady. W mieszczeniu został Clint.
- Wpakowałam się w niezłe gówno, prawda? - parsknęła.
- O to się nie martw.
***
Po trzech dniach specjalnie pomieszczenie dla Jones było gotowe. Dzięki Hankowi i Bonnie Stark, Gemma dostawała trzy posiłki dziennie, a także codzienną gazetę. Wszyscy wiedzieli, że dziewczyna zawsze lubiła wiedzieć, co się dzieje na świecie. Nie miała jednak dostępu
do świeżego powietrza i światła słonecznego. Ale nie przeszkadzało jej to.
Dwa razy w tygodniu mogła mieć też wizytatorów. Najczęściej przychodzili Bonnie, Hank i Clint. Raz pojawiła się też Natasza, mówiąc, że nie wini jej za to, co się stało. Rana nie była głęboka, pozostawiła tylko niedużą bliznę.
Czuła się świetnie, mimo zaistniałej sytuacji. Wiedziała, że jej zadowolenie minie bardzo szybko.

5 maja 2014, godzina 13: 01
Gemma chodziła po pomieszczeniu niespokojna. Minęły cztery miesiące. Czytała w gazetach, że Mściciele mają teraz niezłą zadymę. W całą sprawę zamieszani są też X-Men i Doktor Strange. Miała nadzieję, że ta lekka dekoncentracja pozwoli jej działać.

19 października, godzina 21: 09
Dziesięć długich miesięcy. Gemma, mimo że dostawała pełnowartościowe posiłki, czuła się słaba. Zauważyła, że schudła, a jej włosy zrobiły się proste i zniszczone. Sięgały jej już do pasa, co często ją denerwowało. Jednak nie mogła prosić o ich ścięcie. W końcu to nie koncert życzeń.
Od miesiąca nie odwiedzają jej ani Hank ani Clint. Raz w tygodniu przychodzi Bonnie, która, chyba jako jedyna, nie traktuje Gemmy jak jakieś ścierwo. Za każdym razem uśmiecha się i rzuca zabawne żarty. Jones wie, że musi być to dla niej trudne. Ona sama pewnie nie byłaby taka wytrwała. To była ta cecha, którą Gemma uwielbiała u Bonnie. Nigdy jej jednak tego nie powiedziała.
- Październik… - mruknęła czarnowłosa z uśmiechem, patrząc na datę na pierwszej stronie gazety. - Niedługo się wszystko zacznie.

24 października, godzina 5:55
Gemma nie czekała długo. Siedząc na łóżku i czytając po raz piąty ten sam artykuł, usłyszała ciche stukanie za drzwiami. Rzuciła gazetę na ziemię i podeszła do wyjścia. Ktoś zaczął otwierać zamek. Po kilku sekundach dziewczyna mogła zobaczyć twarz swojego “wybawcy”.
- Spóźniłeś się - mruknęła tylko z lekką chrypą.
- Wybacz, ale były korki. - usłyszała sarkastyczną odpowiedź. A osobą, która ją uwolniła był, nie kto inny, jak bóg kłamstw, Loki.
- Cześć - powiedziała cicho - Wszystko gotowe?
Loki kiwnął głową.
- Załatwiliśmy wszystko wczoraj, więc od razu możemy zacząć działać.
- Świetnie. Ale najpierw stąd wyjdźmy, mam już dość tego miejsca - westchnęła Gemma.
Kłamca wypowiedział zaklęcie i oboje zniknęli.
CDN
  • awatar Bonnie Rumlow: Awww. To. Jest. Genialne. Pisz szybko dalej i ja chcę Gemma x Loki (i jakieś Frannie też by się przydało czy coś) XDD
  • awatar ♥ The Fastest Girl Alive ♥: Przeczytałam właśnie prolog i rozdział 1... No nieziemskie, po prostu nieziemsko piszesz *.*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

supermonstereczka
 
Całe opowiadanie nosi tytuł "Rok wcześniej".
Dzisiaj dodam prolog (którym nie jestem zachwycona, ale i tak go dodam xD).

PROLOG

“Cisza przed burzą”


20 stycznia 2014 rok, godzina 14:48
Thor i Kapitan Ameryka wywalili drzwi. Od razu wyczuli zapach stęchlizny i kurzu w powietrzu. Clint zaczął szaleńczo kaszleć.
- Rany, ktoś chyba powinien tu posprzątać - mruknął pod nosem - Przecież tu nie da się oddychać!
- Nie marudź, Clint - skarciła go Natasza. - Dobrze wiesz, że nie po to tu przyszliśmy.
Hawkeye kiwnął głową.
- Myślicie, że Hydra ukrywa się gdzieś w tym domu? - Thor rozejrzał się. - Przecież tu niczego nie ma…
- Po naszym głośnym wejściu, na pewno już się stąd wynieśli. A po za tym, JARVIS nie może się mylić. Wszystkie współrzędne i tropy, które zebraliśmy się zgadzają. - Tony wyszedł ze zbroi i popatrzył na ściany - Gdzieś tu musi być tajne przejście.
- To teraz bawimy się w James’a Bonda, czy co? - Clint rozłożył ręce.
- Jeżeli masz inny pomysł, to liczę na sugestie - mruknęła Natasza pod nosem.
- Skoro Hydra ukrywa się tutaj, musieli się jakoś zabezpieczyć. Tajne przejście lub coś w tym stylu. - Tony podszedł do ściany i zaczął przesuwać dłonią po powierzchni. - Szukajcie jakiś przycisków, klamek, wajch.
Wszyscy poszli w ślad za Starkiem.
- Mam coś - powiedziała Natasza, wyjmując książkę z półki, która przesunęła się w bok, ukazując metalowe drzwi.
- Dobra robota - pochwalił ją Steve.

***

Korytarz był długi, ciemny i śmierdział spalenizną.
- Słyszycie? - szepnął Clint, napinając cięciwę.
- Tak, jakby ktoś uderzał młotem w coś twardego - powiedział Thor. - Wiele razy słyszałem ten dźwięk.
- Nie dziwię się - mruknął Tony.
Szli dalej w milczeniu. Korytarz dłużył się, ale odgłos brzmiał tak samo. Jakby krążyli po okręgu.
Po jakiś 10 minutach tunel zwęził się.
- Są drzwi - powiedział Steve - Przygotujcie się.
Natasza spojrzała na Kapitana i kiwnęła głową. Pociągnęła za klamkę, a drzwi uchyliły się lekko. Mściciele weszli.
- Gdzie my jesteśmy? - rozejrzeli się dookoła.
Znaleźli się w ogromnym hangarze, w którym aż roiło się od agentów Hydry. Chwila, w której zostali zauważeni, nadeszła bardzo szybko.
Zaczęło się od stałej strzelaniny, a potem ataku na Mścicieli. Kapitan rzucił swoją tarczę i znokautował kilku agentów. Clint i Natasza, jak zwykle “zabawiali” Hydrę razem. Osobno byli niesamowici, ale razem - byli nie do pokonania.
Po kilku minutach większość agentów leżała nieprzytomna na ziemi, niektórzy poddali się, unosząc ręce.
- Nieźle nam poszło, prawda? - uśmiechnął Tony, odsłaniając twarz.
- Jednak nie znaleźliśmy tego, czego szukaliśmy - mruknęła Natasza, odchodząc od komputerów. - Nie ma tu nic, co by nam się przydało w sprawie.
- Najwyraźniej musieli usunąć pliki, jeszcze zanim tu weszliśmy - zgadywał Kapitan.
- Myślicie, że się nas tu spodziewali? - Thor spojrzał na twarze przyjaciół. - Niby skąd mieli wiedzieć?
Stark miał mu odpowiedzieć, jednak przerwał mu odgłos strzałów i krzyk Nataszy. Rudowłosa opadła na kolana, trzymając się za ramię.
- Nat! - Clint szybko do niej doskoczył. Wdowa spojrzała na niego z lekką paniką. - Spokojnie, Nat, będzie dobrze.
Oderwał kawałek swojej koszulki i opatrzył ranę. Jednak krew szybko przesiąkła materiał. Szybko podarł resztę koszulki na pasy i obwiązał ramię Taszy. Uciskał tętnicę tak, aby nie zadawać Wdowie zbyt wielkiego bólu, ale jednocześnie ograniczyć dopływ krwi.  
Kapitan Ameryka i Thor w mgnieniu oka rozbroili atakującego. Steve przygniótł go do ziemi, zakładając ręce na plecy.
- Puszczaj mnie! - krzyknął agent Hydry.
Steve jednak od razu rozpoznał ten głos.
- Nie… To niemożliwe! - Zdjął maskę napastnika i ujrzał… twarz Gemmy Jones, agentki TARCZY.
- Co? Nie możecie uwierzyć, prawda? - zaśmiała się czarnowłosa - Jacy wy wszyscy byliście naiwni. Naprawdę myśleliście, że już nigdy tu nie wrócę, co?
Steve podniósł ją, nadal krępując jej ręce.
- Wyjaśnisz to wszystko Fury’emu. Czy ci się to podoba, czy nie - syknął jadowicie, popychając ją do przodu.
Clint wziął Nataszę na ręce i podążył wzrokiem za Gemmą. Wiedział, czuł, że to była dopiero cisza przed burzą.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Kategorie blogów