Wpisy oznaczone tagiem "DC UrbEx" (40)  

insomniaa
 
Lubię wolne niedziele.
Głównie dlatego, że spędzam je z moim Misiołkiem <3
Niedzielnie odpoczywaliśmy na Wylęgarni Smoków, a odpoczynek tutaj zawsze jest aktywny.

Przed południem poszliśmy do lasu. Jak się później okazało ja poszłam na spacer, a Misio na grzyby, bo wszystkie (dwa ;D) znalazł On.
Za to dla mnie najlepszym znaleziskiem była miejscówka, której szukałam od dawna. Byłam tam ostatnio z 15 lat temu. Niemiecki kamieniołom w końcu zaliczony!
kamien1.jpg

kamien2.jpg

kamien3.jpg

kamien4.jpg

kamien5.jpg

W kamieniołomie zdobyłam nową sprawność harcerską xD Ale to przemilczę, Misio wie o co chodzi ;D

Po powrocie do domu zajęliśmy się przetwórstwem. Nastawiliśmy pigwowiec na sok, nalewkę głogową i tarninową z jeżyną. Zrobiłam też konfiturę gruszkową z chilli i kolendrą.
nalewki.jpg


Wieczorem oglądaliśmy "Rocky Horror Picture Show".
Doktor Frank-N-Furter jest przegenialny! Tim Curry nawet w pończochach jest taki męski i seksowny ;D

Oglądanie nie obyło się bez śmieszków:
<pojawia się Rocky Horror>
-Wygląda jak Zbyszko z Bogdańca z "Krzyżaków".
-I nawet taką fryzurę ma.
-Świeżo po postrzyżynach xD

<pojawia się Eddie>
-Jak on wszedł w te spodnie?
-Malwina Wędzikowska go wcisnęła ;D

No i żart tylko dla kumatych:
-Ja wiem kto Riff Raffa grał!
-Kto?
-Nasz garbaty kolega xD

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Dzisiaj byłam świadkiem tego, jak działa "instant karma".
Wcale nie jest mi przykro ;P

Bo przykro jest mi z zupełnie innego powodu...
Ale spoko, przywykłam...
Może to też karma?
_________________________________________________________

“You chew people up and then you spit them out again (...) You're like a sponge. You take, take, take, and drain others of their love and emotion. Yeah, well, I've had enough.”



It's all about you.
You fucked up.
Again.
 

insomniaa
 
Sobotni wieczór spędziłam głównie na czekaniu na mojego księcia z bajki. Kiedy On bawił się na koncercie Analogs (zaaazdro!), ja leczyłam traumę po "liszaju". Kurfaaa, czy ja zawsze muszę być magnesem na wszystkie spierdolenia tego świata?

Dalsza część wieczoru to Miśkowe głupawki, bo "Keanu Reeves karmi piersią" xD. Mnie to kompletnie nie bawi, no ale Jego nie bawi "forma do babki ze stulejką", więc jesteśmy kwita xD Oboje mamy zjebane poczucie humoru ;D

W niedzielę poszliśmy na spacer na Weinberg. Korzystając z Dnia Otwartych Zabytków weszliśmy na Weinbergturm. Zajrzeliśmy też do Weinberghaus, ale był udostępniony do zwiedzania tylko częściowo. Ech, słaba atrakcja, biorąc pod uwagę to, że na eksplorce z M. zobaczyliśmy dużo więcej. Tak jak w tytule - urbex na legalu to już nie urbex ;/

Tutaj widok z wieży na Volksbad:
DSC_1096.JPG


Po spacerze ugotowaliśmy obiad: makaron z łososiem, szpinakiem, pomidorkami i sosem śmietanowym.
makarą.jpg

Na deser tarta z białą czekoladą, tym razem wersja z borówkami:
ciachooo.jpg

Wieczór minął nam przy ostatnim sezonie "Californication". To takie dziwne uczucie, kiedy twój ulubiony serial się kończy i nie wiesz co teraz począć ze swoim życiem. Jutro chyba zaczniemy siódmy sezon AHS.


W ostatnim wpisie przepowiedziałam sobie, że dotknie mnie palec boży. W pracy przykleiłam się do tostera aż zaskwierczało. Mam na łapkach paski jak tygrys. Niby tygrys, a jednak osioł...


Jutro muszę wcześnie wstać, bo trzeba przerobić śliwki. Chyba opatentuję te przepisy ;D
suoiki.jpg
 

insomniaa
 
Korzystając z dnia wolnego pojechałam na urbex. To już kolejny wypad z moimi onkologicznymi mordeczkami, ale pierwszy oficjalnie jako Border Triangle. No i jakby nie patrzeć "triangle" się zgadzał, bo byliśmy we trójkę (chociaż mieliśmy jechać w piątkę).

Pogodę wybraliśmy sobie chyba najgorszą z możliwych - manewry w takim upale to masakra. Ale z moimi czubkami mogę jechać nawet na Saharę xD

Zdjęcia wyszły trochę biedne, a to z powodu awarii sprzętowej. Aparat mi szwankuje i część zdjęć się nie zapisała ;/

Pierwszy punkt programu: mroczne mauzoleum. Mroczność potęguje jeszcze bardziej opłakany stan budynku.
Barokowa kaplica cmentarna w formie dwunawowej, pięcioprzęsłowej hali, nakrytej dachem mansardowym, przy kościele pw. św. Piotra i Pawła została wzniesiona w latach 1710-1733.
DSCF5214.JPG

Wzrok przykuwają ponure detale... Aż po plecach przechodzą ciarki...
DSCF5211.JPG

Stojący obok kościół został wzniesiony na początku XVIII w. na miejscu wcześniejszej świątyni. W zewnętrzne ściany świątyni wmurowano kilka całopostaciowych nagrobków z XVI i XVII w., m.in. epitafium Heinricha Anselma von Zieglera, zmarłego w 1684 r.
DSCF5213.JPG

Kolejny cel: wybudowana w 1898 roku szkoła ewangelicka. Neogotycki budynek ze strzelistą wieżyczką i maswerkowymi oknami. Ostatni dzwonek zabrzmiał tu w 1945 r. i od tamtej pory budynek popada w ruinę.
DSCF5219.JPG

DSCF5308.jpg

DSCF5305.jpg

Oczywiście najciekawsze zdjęcia (m.in. całej bryły budynku) się nie zapisały. Na pocieszenie szkolne piwnice:
DSCF5307.jpg

Ciekawostka: szkoła wystawiona jest na sprzedaż. Cena 94k. Ktoś chętny?

Wyjeżdżając ze wsi zahaczyliśmy jeszcze o opuszczony (?) domek szachulcowy:
DSCF5222.JPG


Dalej na liście: wieś, która została wchłonięta przez miasto. A w niej pomnik poległych w I WŚ:
DSCF5225.JPG


Nieco dalej barokowy kościół św. Marii Magdaleny pochodzący z 1796 r. wybudowany przy wykorzystaniu wcześniejszej budowli z XVI w., położony na wzgórzu. Murowany, jednonawowy z emporami, z kwadratowym prezbiterium, z wieżą od południa. Nie odprawiano w nim mszy od 1992 r., w 2011 r. wybuchł w nim pożar.
DSCF5230.JPG

DSCF5245.JPG

DSCF5243.JPG

DSCF5233.JPG

Za kościołem znajduje się zniszczony cmentarz. Smutny widok...
DSCF5241.JPG

Odbiegając od tematu urbexowego zajechaliśmy na kopalniany punkt widokowy:
DSCF5253.JPG

DSCF5247.JPG

Gdy podziwialiśmy widoki wywiązała się rozkmina:
-A tu wydobywają węgiel drzewny?
-HAHA, ty powinieneś dostać Nagrodę Nooba xD

Później "autostrada Kijów-Donieck", ale jakimś cudem wylądowaliśmy w Paryżu. Jak mówi starożytne bagdadzkie przyłowie "Nawet w Paryżu nie zrobią z dupy ryżu", aczkolwiek w tym ryżowym zagłębiu wszystko jest możliwe ;D
DSCF5254.JPG


Główny cel wyprawy (i największe rozczarowanie): Zittwerke AG - były obóz pracy przymusowej Sieniawka-Kleinschoenau. Obiekt ten ma ogromną historię i długo można by o nim pisać. Zainteresowanym polecam film "Mury mówią" autorstwa ŁGP.
My dzisiaj nasłuchiwaliśmy szeptów tych ścian...

Na terenie filii obozu Gross-Rosen produkowano najprawdopodobniej silniki odrzutowe do samolotów. Liczba ofiar poległych w obozie bliżej nieokreślona. Całe to miejsce jest nadal jedną wielką zagadką.

Część budynków kompleksu jest zajęta przez szpital psychiatryczny, inne przebudowano na budynki mieszkalne, jeszcze inne służą za garaże, a reszta to ruiny.
DSCF5255.JPG

DSCF5256.JPG

DSCF5263.JPG

DSCF5277.JPG

DSCF5278.JPG

DSCF5285.JPG

DSCF5287.JPG

DSCF5295.JPG

O 17:00 zawyły syreny. A my na murach znaleźliśmy taki napis:
DSCF5260.JPG

Na zakończenie urbexu rekreacyjny spacer ulicami Zittau:
DSCF5299.JPG

DSCF5301.JPG

DSCF5302.JPG

A powrót do domu oczywiście śpiewając dziwne przeboje (bo jakże by inaczej).
"Kurwy na dachu, auuuu!" xD
 

insomniaa
 
Tak mi ostatnio brakowało urbexu, no i w końcu nadarzyła się okazja ^^
Wciągnęliśmy na dupska spodzień moro i pojechaliśmy z Misiem i Bąblem na manewry.
Podobno "lepiej z mądrym piechotą, niż z idiotą toyotą", ale akurat ten kierowca bombowca to jeden z moich ulubionych idiotów, z którymi mogłabym pojechać nawet na koniec świata.

Cel nr 1: radziecka szkoła w Trzebieniu. Byłam tam już drugi raz, ale mam nadzieję nie ostatni. Ogromne klasy, długie korytarze. Ciężko sobie wyobrazić, że kiedyś biegały tu dzieci, dopóki nie zobaczy się w łazience sterty szczoteczek do zębów, past i mydelniczek...
1.JPG

2.JPG

3.JPG

4.JPG

"Za dużo seksu zrobi z ciebie krótkowidza" ;D
5.JPG

55.jpg

6.JPG

7.JPG

Następna atrakcja: pozostałości po 140 Borysowskiej Frontowej Brygadzie Rakiet Przeciwlotniczych, czyli plac apelowy wraz z trybuną, koszarowce, sztab, lecznica i najważniejsze KINO:
8.JPG

9.JPG

10.JPG

11.JPG

Kulminacja wycieczki: Pstrąże!
Moja trzecia wizyta na wiadukcie i druga w mieście. Tu też jeszcze wrócę, bo mimo zrobienia 13 km spaceru zostało nam jeszcze wiele do zobaczenia. Jak na miasto w środku lasu było tam tłumnie - gimby na pierdzikółkach i jakaś rodzinka, wszyscy życzliwi jak na urbexiarzy przystało.
12.JPG

13.JPG

14.JPG

Stróżówka:
15.JPG

Szpital:
16.JPG

17.JPG

A w szpitalu brzozy smoleńskie:
18.JPG

19.JPG

20.JPG

Znaleźliśmy też salę kinową:
21.JPG

A na suficie sali:
22.JPG

23.JPG

24.JPG

Koledzy od pierdzikółek ostrzegli nas, że w jednym z budynków leży kopyto konia. Kopyto okazało się całą nogą, a koń okazał się krową:
25.JPG

Wiemy co stało się z resztą krowy:
26.jpg


Podobno jestem ślepa jak kret (pacz: zdj nr 5), ale na ścieżce wypatrzyłam takie cudo:
27.jpg

Oprócz tego znalazłam łuskę. Niestety nie radziecką, tylko błyszczącą nówkę ślepaka 5.56x45mm produkcji brytyjskiej Radway Green dla żołnierzy NATO.

Na koniec spontanicznie zahaczyliśmy o Zakłady Chemiczne Wizów w Łące, bo z drogi wypatrzyłam ciekawy budynek górujący nad lasem. Niestety z zewnątrz wyglądał lepiej niż wewnątrz. Wszystkie budynki na terenie fabryki są sukcesywnie wyburzane. Ale może warto by było jeszcze tam wrócić i dokładniej je obejrzeć?
30.JPG


Kopytka bolą mnie do tej pory, ale było warto!
To był zajebisty zastrzyk pozytywnej energii, a tego mi teraz trzeba. Byle do następnych manewrów!
 

insomniaa
 

[Terry Pratchett w tytule pasuje chyba idealnie do tego, co wyprawiały małpiszony i tego, jak panikował Miś]


Po baaardzo aktywnym weekendzie w końcu zasiadłam w wylęgarniano-smoczanym centrum dowodzenia by wrzucić relację z niedzielnych urbexów. *

Trip zaczęłam o 9 nad ranem wraz z Misiaczkiem, M. i A.

Cel pierwszy: Alfred Nobel Dynamit Aktien Gesellschaft Christianstadt, czyli kombinat DAG Krzystkowice.
Fabryka została założona w 1939r. jako filia koncernu IG Farben. Zajmowała się produkcją materiałów wybuchowych, m.in. nitrocelulozy i heksagonu (głównego składnika c4).
W 1945r. została przejęta i rozszabrowana przez Armię Czerwoną.
Obecnie po fabryce pozostały jedynie imponujące żelbetowe konstrukcje rozrzucone po lesie. Obejście całego kompleksu i zwiedzenie wszystkich obiektów to zabawa na cały dzień.
DSC_9214.JPG

My zaczęliśmy zwiedzanie od zbiorników na alkohol (hehehe...) metylowy. Z góry były prawdopodobnie zabudowane konstrukcją drewnianą, po bokach natomiast obsypane ziemią, by stłumić skutki ewentualnego wybuchu. Z tego też powodu są oddalone od pozostałych budynków fabryki i wysunięte najbardziej na południe.
DSC_9217.JPG

DSC_9216.JPG

3.JPG

Już na samym początku urbexu nie obyło się od strat: zeskakując z murku podarłam leginsy i majtki, bo zahaczyłam o drut. Brawo ja. Nomen omen majtki były z napisem "DOUBLE TROUBLE" xD
I jak to wygląda, że pojechałam do lasu z trzema facetami, a wróciłam w podartych majtkach xD Wstyd jak stopińdziesiąt ;D
(Uprzedzając pytania: nie, nie chodziłam z gołą dupą, to była dyskretna dziura ;D)

Zdjęć z samego DAG wyszło ok. 200, ciężko było wybrać te najciekawsze, bo jest tu dużo rzeczy do fotografowania. Najciekawsze to hale produkcyjne, żelbetowe silosy wyłożone kwasoodpornymi kafelkami, sosna wyrastająca ze ściany trafostacji, podziemne korytarze, remiza, elektrociepłownia z wysokimi kominami, rampa kolejowa z suwnicą, hale w których stały niegdyś piece na miał, kasyno - budynek administracyjny. Nie znaleźliśmy tylko oczyszczalni ścieków i Wasserwerk.
DSC_9242.JPG

DSC_9248.JPG

DSC_9249.JPG

DSC_9264.JPG

DSC_9274.JPG

DSC_9280.JPG

DSC_9285.JPG

DSC_9296.JPG

DSC_9305.JPG

DSC_9308.JPG

DSC_9316.JPG

DSC_9318.JPG

DSC_9329.JPG


DSC_9330.JPG

DSC_9338.JPG

DSC_9339.JPG


DSC_9340.JPG


DSC_9343.JPG


DSC_9351.JPG


DSC_9353.JPG

DSC_9355.JPG

DSC_9358.JPG

DSC_9360.JPG

DSC_9368.JPG

DSC_9370.JPG

DSC_9371.JPG


DSC_9373.JPG

DSC_9374.JPG

DSC_9382.JPG

DSC_9388.JPG

DSC_9391.JPG

DSC_9401.JPG

Oprócz fajnych fotek obiektów Misio zrobił też zajebiste zdjęcia nam urbexiarzom ;D Dla znajomych do wglądu na fb.


Kolejny cel: Rhododendronpark Kromlau.

Po niemieckiej stronie mijaliśmy bar o ciekawej nazwie:
-Bar 69, ciekawe co się tu robi
-71.
-Czyli?
-69 i dwójkę ;D

Do parku rododendronów przyjechaliśmy trochę za wcześnie, bo te jeszcze nie rozkwitły. Sam Most Diabła też specjalnie nie zrobił na mnie wrażenia.
DSC_9413.JPG

DSC_9429.JPG


Na koniec jeszcze wycieczka do Drezna i spacer po starówce.
DSC_9436.JPG

DSC_9437.JPG

DSC_9444.JPG

DSC_9446.JPG


12 godzin w trasie z moimi najulubieńszymi łobuzami ;*
Psychicznie wypoczęłam, ale fizycznie do tej pory czuję się jak zwłoki.
A przed nami jeszcze tyle miejsc do zwiedzenia!

Czas goni, pora zmykać spać.


* wszystkie foteczki autorstwa Misia.
Tylko okrąglak z Rakotzbrucke zrobiłam ja.
 

insomniaa
 
"To regeneracja radości
Z głośników płynie no stress
Uwolnimy w tobie co najlepsze
Poczuj luz
Co nie zabije - wzmocni
Ty wiesz, oddychamy tym samym powietrzem
Więc odkrywaj, przeżywaj
By móc wspominać każdą z pięknych chwil
Poczuj luz
Czas nie odpoczywa
Więc Viva Ventura
W górę zaciśnięta pięść"
(Kamil Bednarek - "Poczuj luz")


To był intensywny weekend ;D

W sobotę po pracy poszłam z M. i A. do Afirmacji, gdzie czekał już Misiaczek z ekipą ZGK. Chillowaliśmy przy piwku i muzyce z winyli. To miał być biforek przed niedzielnym koncertem. Chociaż przed tym biforkiem też był biforek - picie ciepłej orzechówki pod sexshopem, ale za to w miłym towarzystwie ;D

W niedziele w południe bujaliśmy się z Miśkiem i M. rowerami po Goerlitz. Chłopaki chcieli jechać na Berzdorf, ale z moją kondycją umierałam już na Volksbadzie. Pojechaliśmy więc najpierw na punkt widokowy przy wiadukcie:
30530496_2067478476601664_1165051102136107008_o.jpg

A potem na Weinberg, gdzie zwiedziliśmy Weinberghaus
30442532_2094929857418048_182870481873928192_o.jpg

30515964_2067479089934936_1061015226016595968_n.jpg

30515866_2067477189935126_2974768265596764160_o.jpg

30530591_2067478673268311_5604613050591084544_n.jpg

Później chcieliśmy się dostać do opuszczonej willi, którą chciałam zwiedzić już od dawna, ale okazało się, że zamknięto wszystkie możliwe wejścia.
30441155_2094929847418049_4225952299744231424_o.jpg

30412284_2094929237418110_3990544218832502784_o.jpg

30442646_2067477223268456_5625853192878161920_n.jpg

30411666_2094930177418016_6907659076830756864_o.jpg

Po powrocie na Zgc zgarnął nas Nyga i pojechaliśmy na Berzdorf. Na placu zabaw skakaliśmy jak małpki (to chyba w myśl zasady "jesteś tym co pijesz", po tych orzechowych małpkach xD).
Fajnie było poczuć się jak dziecko, pohasać i choć przez chwilę zapomnieć o wszystkich problemach.
30441310_2067477629935082_1757020749417152512_o.jpg

Zajechaliśmy też na Blaue Lagune, gdzie Misiaczek moczył kopytka w jeziorze (a woda miała 5*C).
30442718_2067477386601773_601890235755790336_o.jpg

Obeszliśmy też sortownię węgla i szukaliśmy sposobu jak dostać się do środka.
30441660_2094928530751514_8883690319023964160_o.jpg

30412250_2094928687418165_6880271075406512128_o.jpg

30443096_2094928484084852_3780771466270736384_o.jpg

30265249_2094928690751498_7583941869889912832_o.jpg

30412037_2094928027418231_1984721472861503488_o.jpg

A na koniec wycieczki weszliśmy na wyciąg kopalniany (fotki z dwunożnego drona dostępne na fb ;D).

W domu szybko zjedliśmy obiad i poszliśmy na koncert reggae.

Na pierwszy ogień Jamaram - mega energetyczna kapela z Niemiec. Zajebiste chłopaki, super muzyka, a kiedy zeszli ze sceny w tłum, to już wgl był kosmos! Dla mnie zdecydowanie to właśnie oni byli gwiazdą wieczoru.

Druga gwiazda - "Kamil Bez-Nerek" xD
Reggae dla gimby, ale można było się troszkę pobujać. Zostałabym nawet do końca, ale mój Miś był już umęczony, więc wolałam iść z Nim do domu.

Wieczorem padłam na ryj i do tej pory wszystko mnie boli. Chyba jestem za stara na takie eskapady xD


Dziękuję wszystkim trzem panom M. za zajebiście spędzony razem czas ;)

“Takie chwile jak te nie zdarzają się zbyt często. Takie chwile jak te to nasze zwycięstwo”

 

insomniaa
 
Pierwszą niedzielę wolną od handlu spędziłam razem z Misiołkiem.

Zaczęła się śniadaniem podanym do łóżka. Taki Narzeczony to skarb! Robi pyszną kawę i najlepszą jajecznicę.

Po śniadaniu poszliśmy na spacer po Goerlitz.

Najpierw odwiedziliśmy okolice Basty
29103788_2034577096558469_5343339023060434944_n.jpg

29186290_2034577953225050_1416492115575177216_n.jpg

Później szukaliśmy grającej kostki na Lunitz, niestety okazało się, że jest wyłączona.

Potem poszliśmy w nieznane. Po drodze było mrocznie - "German Death Camps" i las samobójców (jest nawet wieszak, żeby się powiesić).
29177009_2034578196558359_6869234538464149504_n.jpg

29136259_2034578109891701_8028993154264858624_n.jpg

Przypadkiem znaleźliśmy też ciekawy obiekt - opuszczoną fabrykę kiełbas, ale łaził tam jakiś cieć z pitbullami.
29177127_2034578303225015_5640599920139304960_o.jpg

Oprócz wściekłych psów były też wściekłe kozy
29101565_2034577046558474_7569740607770329088_n.jpg

Byliśmy też świadkami selekcji naturalnej - na naszych oczach laska wpadła pod samochód. Chociaż "wpadła" sugerowałoby, że przed maskę, a ona wlazła centralnie w bok samochodu, podstawiając stopę pod tyle koło. A ja do tej pory nie mogę pojąć, jak można wleźć w samochód i go nie zauważyć xD

A na koniec wycieczki opuszczona fabryka sprzętu gaśniczego. Niestety niedziele są zbyt przypałowe na urbexy...
29176709_2034576023225243_1139508399050850304_o.jpg

29101077_2034576093225236_8564019485185409024_n.jpg

Zrobiliśmy w sumie 10 km. Po takim wysiłku poszliśmy do Lewiatana po piwo. A tam - powrót komuny xD Kolejki, puste półki.
"-A co to? A to? A to?" - myślisz, że to dziecko poznaje świat? Nieee, to żul szuka pasztetu xD

W domku upichciliśmy obiad (schabowe, kalafior, brokuły, ziemniaczki).
Po obiedzie aż do wieczora oglądaliśmy tv.

W końcu obejrzałam "Botoks", bo głupio tak hejtować nie znając.
Film jednym słowem: patologia. Ale nie tak piękna patologia jak w filmach Smarzowskiego. Patologia nie zebrana z dna, tylko wygrzebana spod warstwy mułu, tak samo jak teksty użyte w filmie, które są starsze niż internet.
Mimo wszystko polecam zagłębić się w tej patologii, bo jednak w pewien sposób otwiera oczy na niektóre sprawy. W dodatku jeśli ktoś ma makabryczne poczucie humoru, to nawet i bawi, jak np. scena w pokoju, gdzie płody umierają w misce:
"-Na chuj ta paprotka?
-Żeby było miło" xD

Teraz zaczynam serial "Botoks" na Showmaxie (i dziękuję Pyszczkowi za udzielenie dostępu do jego konta w serwisie).
 

insomniaa
 
Daleko od wsi, pośrodku niczego stoi mały domek.
Wybudowany tuż przed wojną, z zewnątrz niepozorny.
Lecz co kryje się w jego murach?
DSCF5202.JPG


Kończący drugą wojnę światową układ poczdamski ustalił zmianę zachodniej granicy Polski, w związku z tym zamieszkująca te tereny ludność niemiecka została zmuszona do opuszczenia swoich domostw.
Nie wszyscy jednak wyjechali. W swoim rodzinnym domu pozostał Niemiec wraz z żoną, dwoma synami oraz córką. Gdy córka wyrosła na urodziwą panne ojciec chciał oddać ją za żonę Polakowi niemieckiego pochodzenia. Niestety dziewczyna go nie kochała, ale nie miała odwagi sprzeciwic się ojcu.
Kilka miesięcy po ślubie młodzi małżonkowie wybrali się na konną przejażdżkę. Galopowali przez las, gdy nagle dziewczyna spadła z konia i udeżyła głową w kamień. Stwierdzono, że nie żyje. Pochowano ją na ewangelickim cmentarzu w centrum wsi.
Pewnej nocy, gdy nad wsią rozszalała się burza, przyjaciółka zmarłej dziewczyny miała straszny sen: widziała ją w trumnie. Wyraźnie słyszała słowa przyjaciółki: "Ratuj mnie! Ja żyję! Na dowód tego niech na moim grobie wyrośnie fioletowy wrzos"
Następnego dnia przyjaciółka powiadomiła o śnie ojca zmarłej. Przybywszy na cmentarz zobaczył wokół grobu córki mnóstwo wrzosu. Po odkopaniu trumny wszystkim ukazał się przerażający widok - zwłoki leżały wygięte w nienaturalny sposób z twarzą zwróconą w dół.
Ojciec po tym wydarzeniu stracił rozum i próbował się powiesić. W ostatniej chwili uratowała go żona. Sprzedali dom i razem z dziećmi wyjechali do Niemiec.
DSCF5199.JPG

Stary cmentarz zlikwidowano kilkanaście lat temu. Kości wrzucono do zbiorowej mogiły, a nagrobki ustawiono wzdłuż muru na cmentarzu komunalnym.
Mimo to w pewnym miejscu nadal można znaleźć fioletowe wrzosy...
DSCF5200.JPG

W małym domku na odludziu czasem trzaska coś na strychu...
Pies jeży się i warczy spoglądając w czarny kąt pokoju...
A w nocy często słychać kobiecy śpiew...
DSCF5198.JPG

Pewnie już domyśliliście się, że to mój dom.
Historię tę usłyszałam dawno temu od sąsiadki. Czy wierzę? W większości tak. Nazwiska (które powyżej pominęłam) się zgadzają, sprawdzałam w spisach parafialnych. Odnalazłam nawet część nagrobka.
Na koniec dodam tylko, że dziewczyna pogrzebana żywcem miała na imię Martha...

Czy to jedyna historia tego domu? Nie wiem. Myślę, że w tych murach kryje się coś jeszcze...
DSCF5195.JPG
 

insomniaa
 
W lesie nakręciłam ekipie temat urbexu. Po grzybobraniu ogarnęliśmy się szybko i pojechaliśmy z J. i P. do... <werble proszzz> ...PSTRĄŻA!!!!

W końcu spełniło się jedno z moich urbexowych marzeń. Wybierałam się tam wiele razy, kilka osób mi obiecywało że mnie tam zabiorą, raz nawet udało mi się dostać całkiem blisko, ale zawsze coś przeszkadzało. Dziś pojechaliśmy na spontan i wycieczkę uważam za udaną. Jest jeszcze wiele do zwiedzania - jeszcze tu wrócimy!

Łeło łeło świry jado! :D
21908012_1837853482897499_1627978502_o.jpg

Jarkowy ogór w klimacie post-apo idealnie pasuje na takie wycieczki ^^
DSCF51.JPG

Wjechaliśmy drogą prowadzącą do wysadzonego mostu. Mieliśmy tylko się rozejrzeć, a potem wjechać dołem, czyli mostem tymczasowym na Bobrze, ale okazało się, że wojsko zwinęło most.
Poszliśmy więc z buta po torach.
DSCF5162.JPG

DSCF5159.JPG

Wcześniej Pstrąże należało do 10BKpanc i można było trafić na manewry wojskowe, albo na żandarmerię wojskową (która dopierdala za wstęp na teren wojskowy mandaty po 2k). Obecnie miasto-widmo nie należy już do jednostki wojskowej.
DSCF5163.JPG

W "nowszej" części prowadzone są prace rozbiórkowe. Na dzień dzisiejszy stoją jeszcze dwa bloki, ale ich obecność tutaj to tylko kwestia czasu...
Spacerując tu można ulec wrażeniu, że jest się w Prypeci. Martwe miasto, opuszczone, pozbawione tchu... Z tym, że tutaj nie miała miejsca awaria i wybuch reaktora elektrowni atomowej...
DSCF5165.JPG

DSCF5166.JPG

DSCF5168.JPG

Z reszty bloków zostało to:
DSCF5169.JPG

Zwiedziliśmy wnętrza bloków:
DSCF5172.JPG

DSCF5175.JPG

DSCF5178.JPG

DSCF5179.JPG

DSCF5180.JPG

DSCF5181.JPG

Później udaliśmy się na drugą stronę torów:
DSCF5184.JPG

DSCF5186.JPG

DSCF5187.JPG

DSCF5188.JPG

DSCF5189.JPG

I w tym miejscu dziś skończył się nasz urbex, bo zaczęło się ściemniać. Wrócimy tu jeszcze, by ocalić ducha tego miasta od zapomnienia.

PS: podczas zwiedzania starszej części Pstrąża nasz urbex zamienił się w grzybex (jakby nam było mało grzybów na dziś... no ale żal było zostawić!). Wróciłam więc do domu z reklamówką maślaków.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

insomniaa
 
Ostatni wpis - kulminacja urbexu, czyli dwie miejscówki, które były głównym celem naszej wyprawy.

Fabryka mebli A. Hainke, po wojnie Olszyńskie Fabryki Mebli Sp. z o.o.
Powstała prawdopodobnie w połowie XIX w.
Budynki fabryczne są sukcesywnie wyburzane, teren jest ogrodzony bardzo przypałowym ogrodzeniem, więc odpuściliśmy sobie wejście. Pewnie i tak dużo nie straciliśmy, bo już z daleka widać, że budynki są doszczętnie ogołocone.
DSCF5096.JPG

DSCF5098.JPG


Za to pozwiedzaliśmy biurowiec obok fabryki. Ta wybita szyba tak kusiła, że nie mogłam się powstrzymać i weszłam pierwsza. Ktoś tu przecież musiał pokazać, że ma jaja.  
DSCF5101.JPG

DSCF5104.JPG


W aucie śmieszki: Schopenhauer, dekadentyzm i D. siedzący jak Elżbieta Jaworowicz xD
No i rozkmina życia: skoro parawan można zasłonić, to czemu słonia nie można zaparawanić?

Łaszek dnia: ziomek, który pokazywał nam drogę do opuszczonego aresztu:
-Wiesz, gdzie jest opuszczony areszt?
-Nooo, jest!
-Ale gdzie?
-Tu na krzyżówce prosto i na światłach KURWA w prawo!
Ziomeczku, you made my day! xD

Lwówecki zakład penitencjarny powstał w drugiej połowie XIX wieku. Budowa więzienia graniczącego bezpośrednio z sądem miała ułatwić transport skazanych i podejrzanych na rozprawy sądowe. Przed II wojną światową mieściło się w nim więzienie sądowe. Przetrzymywano tam mężczyzn z krótkimi wyrokami aresztu i więzienia. Pod koniec 1940 roku więzienie przekształcono na areszt dla chłopców, a w listopadzie 1941 roku dla dziewcząt. Po wojnie w areszcie osadzano więźniów skazywanych przez Sąd Powiatowy. Odbywali tu oni wyroki za przestępstwa pospolite. Osadzeni przebywali w lwóweckim więzieniu w latach 1957-1979. Podczas powodzi w 1997r. miejscowy szpital używał pomieszczeń aresztu jako magazynu.
DSCF5109.JPG

Wchodząc do aresztu nastraszyliśmy gimbusów.
"-Błeee!" xD czyli odgłosy, jakby krowa wyciągała nogę z bagna.
Przemilczę to, kogo najpierw nastraszyły gimbusy... ;D
DSCF5110.JPG

DSCF5120.JPG

DSCF5125.JPG

DSCF5131.JPG

DSCF5119.JPG

To łóżko na strychu przyprawiło mnie o ciarki ;O
DSCF5117.JPG

Świetne miejsce, genialny mroczny klimat. Czułam się tam trochę jak w Briarcliff ;D

Po urbexie poszliśmy na "piwo" - skończyło się to tak, że siedzieliśmy pod "czarnobylską" Biedronką, jeden z colą, drugi z sokiem, a ja z cytrynową Warką 0,33.
A później było "-Halo, mamy tu osobę nietrzeźwą!".
Były też dziwne insynuacje: "-No ja bym się nie zdziwił jakby ta pani tutaj wyciągnęła zaraz jakąś flaszkę z torebki" xD
No i jeszcze "leśny dzban", "turbo cola" i "Tradycja picia w DC od 1945r." xD

Wycieczkę zakończyliśmy robiąc sweetfocie na Szwajcarii Lwóweckiej. Jest to duża grupa malowniczych skał piaskowcowych położonych na wysokości około 255 m n.p.m.
Przed wejściem głupawka, pytanie o drogę po germańsku, pani na rolkach i ta epicka olewka xD
Wchodząc na górę myślałam, że wypluję płuca. Następnym razem znajdę sobie jakiegoś murzyna, który mnie tam wniesie ;D
DSCF5134.JPG

Po zejściu ze skałek chłopaki śpiewali "Barkę" o.O
Oni się chyba urwali prosto z Lednicy, bo w drodze na DC puszczali mi w aucie "Błogosławieni miłosierni" w techno remixie xD
Oprócz tego na playliście był "Rzabol w Szanghaju" (patrz: tytuł wpisu), "Eastern Europe Style" (Heeeej sexy kurvas xD) i "Uliczny dancer" (Szejkier szejkier, party mejkier).

Na wspomnienie tej wycieczki aż pyszczek mi się cieszy ;D
Dziękuję moim Mordkom za zajebistą wycieczkę! ^^
No i oczywiście dziękuję Bąblowi za wsparcie merytoryczne. Bez Twojej pomocy chyba siedziałabym nad tymi wpisami do rana ;D
 

insomniaa
 
Kolejny przystanek wycieczki: Królewskie Warsztaty Główne, czyli Zakłady Naprawy Taboru Kolejowego. Powstały w 1868r.
W 2000 roku ZNTK ogłosiło upadłość.
DSCF5068.JPG

Wszędzie unosił się charakterystyczny dla urbexów zapach stęchlizny.
-Tu wszędzie śmierdzi wilgocią.
-Piękny zapach! ^^
-Jak w domu xD
-Chyba w twoim ;P
DSCF5070.JPG


DSCF5071.JPG


DSCF5072.JPG


DSCF5074.JPG


DSCF5076.JPG


DSCF5077.JPG

Parowozownia wachlarzowa:
DSCF5079.JPG

Za parowozownią rosły krzewy aronii, które zidentyfikowałam i przez to zostałam mianowana druidem na najwyższym levelu xD
DSCF5082.JPG

“Strefa bezkaskowa”


Tu mała dygresja (kluczowe jest info, że planowaliśmy zwiedzanie sztolni):
Rozmowa z Vatrem:
V: -Napijesz się ze mną piwa?
ja: -Nie, bo nie będę później na wycieczce sikać po krzakach.
V: -To weźmiesz sobie nocnik, a jak wejdziecie do sztolni, to go założysz na głowę i będziesz miała kask ;D
DSCF5084.JPG


DSCF5085.JPG


Basen na Księginkach. Bardzo urocze miejsce, tylko łabędzie syczą tam złowrogo... ;O
DSCF5086.JPG


Zajrzeliśmy też na stary cmentarz ewangelicki w Kościelnikach Średnich, założony w 1827r. i wpisany na listę zabytków Narodowego Instytutu Dziedzictwa (jak widać o niczym to nie świadczy):
DSCF5090.JPG

DSCF5091.JPG

DSCF5095.JPG


C.D.N...
 

insomniaa
 
"Wjeżdżam do Szanghaju
Tu każdy jest na haju
A ja jestem tu nowy
I nie mam żadnych stanów
Ale mam parę planów
Pełno przećpanych gałów
Ciągle mnie dziwi,
że tu każdy żółty
Jest od dragów"
(Rzabka - "Rzabol w Szanghaju")


Rzabol w Szanghaju, Tuśka w Lubaniu - "Polska Ż", whatever, ta sama patologia xD

To był zajebisty urbex z moimi Mordeczkami! ^^
Ryjek mnie boli od zacieszania ("My cieszymy mordy" xD)

Relację jestem zmuszona podzielić na trzy wpisy, by była łatwiejsza w odbiorze.

Przystanek pierwszy: opuszczony basen. Jest to najwyżej położony basen odkryty w Europie. Wybudowany w 1926r. przetrwał wojnę nienaruszony, lecz od tamtej pory nie przebył żadnego większego remontu, co wpłynęło na jego degradację. Ostatecznie niecka dna zaczęła pękać z powodu detonacji materiałów wybuchowych w otwartym nieopodal kamieniołomie. Obecnie basen przeznaczony jest do rozbiórki.
DSCF5033.JPG

DSCF5047.JPG

DSCF5048.JPG

"Jakie życie taki rap, jaka ręka taki fap, jaka świnia taki schab" xD
DSCF5045.JPG


Cmentarz wojenny żołnierzy Armii Czerwonej poległych w maju 1945 w okolicach Lubania.
Zajmuje powierzchnię 0,1014 ha.
Na trenie cmentarza jest pochowanych 215 żołnierzy – w tym 85 niezidentyfikowanych. Ponadto na terenie cmentarza spoczywa 10 żołnierzy Wojska Polskiego – w tym 4 niezidentyfikowanych. Na cmentarzu znajduje się kilka polskich grobów datowanych na rok 1950 - czyli 5 lat po zakończeniu II wojny światowej.
DSCF5054.JPG

DSCF5056.JPG

DSCF5057.JPG

DSCF5058.JPG


Nieopodal stoi opuszczony hotel, niestety nie dało się tam wejść:
DSCF5059.JPG


Największy łaszek: "-Ale szlaufy!" xDDD

Udaliśmy się też do krateru wulkanicznego. Kamienna Góra jest pozostałością trzeciorzędowych wulkanów. Na jej szczycie pośród bazaltowych kamieniołomów w II poł. XIX wieku założono 14-hektarowy park, w którym można zobaczyć słupy bazaltowe. Legendy głoszą, że w tym stawie zatopiony jest czołg...
DSCF5063.JPG

DSCF5065.JPG

DSCF5067.JPG


Inna lokalna legenda głosi, że jak chłopak chce przelizać dziewczynę, to zabiera ją na Amfiteatr na Kamiennej Górze.
Hmmm... ;)

C.D.N...
 

insomniaa
 
"Choć benzyna jest za droga
A droga jest za długa
Gdzieś w oddali widać jasny cel
Kiedyś dotrzeć tam się uda
Choć piwo często ciepłe
A bułka bywa czerstwa
Gdy w sercach gra muzyka
To wszystko da się przetrwać"
(Leniwiec - "Droga")


Urbex jest jak ostatnia posługa umierającemu, którego nikt nie leczy. Miejsce nie obchodzi nikogo. Bywa, że ryzykuje się zdrowiem czy nawet życiem, by choć przez chwilę podziwiać i uhonorować coś, co porzucono i skazano na marnotrawstwo i zrujnowanie. W ruinach i opuszczonych miejscach tkwi nieopisany czar. Nie jesteśmy wandalami, nie interesuje nas kradzież, podróżujemy po świecie, który przeminął, który w każdej chwili może zniknąć.

W urbexie każdy wyznaje swoją filozofię. Ilu urbexowców tyle sposobów. Ja też mam swoją filozofię, którą chciałabym się z wami podzielić. Nie pokażę wam jedynej słusznej drogi, mogę tylko postawić kilka drogowskazów.

Mam za sobą kilka mniej lub bardziej udanych wycieczek i w tym wpisie chciałam zawrzeć kilka spostrzeżeń.

1. JEBAĆ PLANY - NAJLEPSZE SĄ SPONTANY!
Planowanie jest dobre, planowanie jest potrzebne, nie da się przecież całe życie jechać na YOLO. Ale mając już jakiś plan trzeba się liczyć z tym, że pierdolnie. I co wtedy?
Najciekawsze wycieczki to te spontaniczne. Pamiętam taką sytuację: siedziałam z D. u K. na kwardacie, nagle padło hasło, że jedziemy na urbex. Szybka rozkmina co jest najbliżej. Pałac w W-niu. Nie wiedziałam nawet jak dokładnie wygląda, ale dotarliśmy i była to zajebista wycieczka!
Czasem warto pojechać w nieznane, żeby odkryć coś czego nikt przed nami nie odkrył.

2. GPS JEST PRZEREKLAMOWANY.
Czasem jeżdżę na urbex w takie dziury, gdzie koń gwizda na palcach, a o zasięg tam trudno.
Właśnie to mnie wkurwiło podczas ostatniej wycieczki w Niemcowni - zanim mapa mi się załadowała, to chłopaki już zdążyli zapytać tubylców o drogę.
Może jestem staroświecka, ale osobiście wolę tradycyjną papierową mapę, która jest niezawodna (o ile ktoś umie się nią posługiwać - w tym miejscu przypomina mi się pewne zdjęcie zrobione w Kotlinie Kłodzkiej ;D).

3. JAZDA NA AZYMUT.
Bardzo skuteczna, gdy potrafimy określić widoczny z daleka punkt orientacyjny. Tak dotarliśmy do kościoła w S-ch J-ch. Dziwne, że niby jestem krótkowidzem, a na urbexach mam sokoli wzrok ;D

4. KONIEC JĘZYKA ZA PRZEWODNIKA.
Gdy zawiedzie GPS, mapa i jazda na azymut, to zawsze można zapytać tubylców o drogę. Jeśli mamy szczęście, to może i opowiedzą nam ciekawe historie na temat obiektu. Na życzliwych tubylców trafiliśmy po drodze do zamku w O-nie.

5. CIERPLIWY KIEROWCA TO SKARB
Sama nie jestem kierowcą, w związku z tym jestem słabym nawigatorem. O tym, że trzeba skręcić mówię najczęściej jak już miniemy zakręt ;D Nawiguję tak, że trzeba często kombinować i zawracać.
W tym miejscu pozdrawiam Staszka, który na naszych wycieczkach miał do mojego nawigowania anielską cierpliwość! ;D

6. RĘKAWICZKI MUSZĄ BYĆ
We wpisie o wyposażeniu ( insomniaa.pinger.pl/m/27186421 ) nie poświęciłam im za dużo uwagi, ale teraz już wiem, że to podstawa.
Ogólnie cały strój musi być przemyślany i dostosowany do warunków. Odzież wierzchnia dobrana na tę specjalną okazję z niebywałą dbałością o szczegóły, dziury i łatwość oczyszczania ze stuletniego tynku. Ewentualnie bezpardonowego spakowania do szczelnego wora i wyrzucenia za siebie.
Na ostatnim urbexie dało się wyczuć lekki dysonans pomiędzy R. w krótkich spodenkach a B. w mundurze z demobilu xD

7. EKIPA
Z doświadczenia wiem, że najlepiej się sprawdza ekipa 3-4 osobowa, najlepiej płci mieszanej, bo wtedy wygląda to naturalnie - ot, grupka znajomych idzie na spacer. Raczej nie praktykuję urbexu w 2 osoby, głównie ze względów bezpieczeństwa - jeśli jakiś kolega wpadłby gdzieś do dziury, to sama go przecież nie wyciągnę i umrze na złamaną nogę.
Wnioski ogólne:
a) obecność na urbexie kobiety zmniejsza przypałowość o 10%,
b) obecność na urbexie ładnej kobiety zmniejsza przypałowość o 30%,
c) obecność na urbexie ładnej kobiety w sukience zmniejsza przypałowość o 50%.

8. WIELKOŚĆ SPRZĘTU MA ZNACZENIE
Nie w tym sensie, zboczuchy ;P
Chodzi o wielkość aparatu. Im większy aparat i im bardziej profesjonalnie wygląda, tym mniejszy przypał, bo przecież fotograf to artysta a nie wandal czy złodziej. Nieważne, że aparat ma już kilkanaście lat i pierwszy z brzegu telefon robi 10x lepsze zdjęcia - ważne, żeby robił dobre wrażenie.

9. NA PUSTO TO I SALOMON NIE POJEDZIE
Warto tankować, gdy tylko nadarzy się do tego okazja, bo później możemy się obudzić w środku dziczy z pustym bakiem i ręką w nocniku. Albo w połowie Berzdorfu trzeba odprawiać modły, żeby starczyło paliwa do Polszy, co nie chłopaki? xD

10. W TYŁ ZWROT
W przypadku napotkania na obiekcie żuli, ćpunów czy innego cholerstwa jest tylko jedno wyjście - wyjście. Sytuacje czasem bywają napięte jak stringi na grubej dupie, a nasze szanse wyglądają marnie w konfrontacji z kimś, kto nie ma nic do stracenia.


I to by było na tyle jeśli chodzi o moje porady. Pewnie z czasem pojawi się ich na blogu jeszcze więcej. Z każdą wyprawą przybywają nowe spostrzeżenia, którymi warto się podzielić. Najbliższy urbex już w środę! ^^


Na koniec chciałabym podziękować tym wszystkim zajebistym ludziom, z którymi miałam przyjemność urbexować, czyli M., K., S., A., T., D., W., R. i B.
Dziękuję również Qbanezowi, mojemu urbexowemu guru, bo moja pasja narodziła się podczas przeglądania jego fotobloga.
No i oczywiście dziękuję Bąblowi za wsparcie merytoryczne ;)
 

insomniaa
 
Pora na relację z wycieczki z moimi ulubionymi urbexowymi mordeczkami.

Na pierwszy ogień poszedł pałac w Żarskiej Wsi. Wróciłam tu po 5 latach i aż przykro patrzeć jak ten niegdyś piękny budynek popada w ruinę.
20170721 161225.jpg


Kolejny punkt wyprawy: Weinberg.
Weinberghaus kusi mnie odkąd Agnieszka pokazała mi tę miejscówkę. Szukaliśmy wejścia, ale wokół było za dużo przypału.
(Zapamiętać na przyszłość: zabierać ze sobą rękawiczki bojowe! A, i poćwiczyć gimnastykę, bo ja nie wiem jak ja wlezę przez to okno...)
20170721 165833.jpg

Później poszliśmy na spacer na Volksbad, a wracając zboczyliśmy na poszukiwania opuszczonego pałacu. Udało się go znaleźć, ale znowu był przypał i nie weszliśmy.
20170721 172029.jpg

20170721 172628.jpg

Potem chcieliśmy pojechać na Waggonbau. I to był kolejny nieudany urbex - ukradli schody i zagrodzili wszystkie wejścia. Do tego przypał jak stopińdziesiąt, bo z jednej strony policyjne kamery, z drugiej kampery na parkingu, a z trzeciej impreza w Rabryce. Btw na imprezę chcieliśmy się wbić, ale Polakom biedakom cebulakom szkoda było piniendzy.
Najlepszy był "Polish Assassin" i jego wspinaczka na rurze - taki słowiański pole dance xD

Z Waggonbau pojechaliśmy na Berzdorf. Element grozy: w połowie jeziora skończył się gaz i do Radomierzyc jechaliśmy na rezerwie.

Najlepszym punktem wycieczki był tzw. "moloch", czyli sortownia węgla. Ech, szkoda, że nie udało nam się wejść na dach - piękny byłby stamtąd widok! No ale przecież przypał jeździć na urbex z drabiną...
20170721 193253.jpg

20170721 193314.jpg

20170721 193421.jpg

20170721 193451.jpg

20170721 193654.jpg

20170721 193831.jpg

20170721 193907.jpg

Obok sortowni jest kolejna pozostałość po kopalni: wieża wyciągowo-obserwacyjna
20170721 193526.jpg

Zajechaliśmy na chwilę na Blaue Lagune. W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się przy pałacu w Tauchritz. Oczywiście znowu na przypale, bo obok jest jakaś restauracja. Od 1987r. barokowy pałac jest opuszczony.
20170721 200926.jpg


Na koniec podjechaliśmy do koparki Bagger 1452, która pracowała do 1997r. na terenie kopalni Berzdorf. Kopalnię ostatecznie zamknięto w 2001r.
20170721 201636.jpg

20170721 201744.jpg

Ogólnie wycieczka minęła pod znakiem przypałów i głupawek. Już nie mogę się doczekać kolejnego wypadu z tymi wariatami.
TYLKO WARIACI SĄ COŚ WARCI ;)
 

insomniaa
 
Ostatnio podczas rozmowy z Bąblem przypomniałam sobie o starych zdjęciach z urbexu. Nie mogłam ich od razu wrzucić, a później o nich zapomniałam. Teraz już chyba nabrały odpowiedniej mocy prawnej i mogą ujrzeć światło dzienne.

Miejsce: kamienica, część dawnego hotelu, jedna z głównych ulic pobliskiego miasta, które jest rajem dla lokalnych urbexiarzy.
Ekipa: najlepsza! A., T. oraz Miś, który jest autorem poniższych zdjęć.

DSCF4894.JPG


DSCF4897.JPG


DSCF4898.JPG


DSCF4899.JPG


DSCF4900.JPG


DSCF4902.JPG


DSCF4903.JPG


DSCF4906.JPG


DSCF4907.JPG


DSCF4908.JPG


DSCF4910.JPG


DSCF4912.JPG


DSCF4915.JPG


DSCF4916.JPG


DSCF4917.JPG


DSCF4920.JPG


DSCF4924.JPG


DSCF4925.JPG


DSCF4926.JPG
Pokaż wszystkie (2) ›
 

insomniaa
 
"Despacito
Quiero respirar tu cuello despacito
Deja que te diga cosas al oído
Para que te acuerdes si no estás conmigo
Despacito
Quiero desnudarte a besos despacito
Firmo en las paredes de tu laberinto
Y hacer de tu cuerpo todo un manuscrito
Quiero ver bailar tu pelo
Quiero ser tu ritmo
Que le enseñes a mi boca
Tus lugares favoritos
Déjame sobrepasar tus zonas de peligro
Hasta provocar tus gritos
Y que olvides tu apellido
(...) Pasito a pasito, suave suavecito
Nos vamos pegando poquito a poquito
Cuando tú me besas con esa destreza
Creo que eres malicia con delicadeza
Pasito a pasito, suave suavecito
Nos vamos pegando, poquito a poquito
Y es que esa belleza es un rompecabezas
Pero para montarlo aquí tengo la pieza
(...) Despacito
Vamos a hacerlo en una playa en Puerto Rico
Hasta que las olas griten "ay, bendito"
Para que mi sello se quede contigo"
(Luis Fonsi feat. Daddy Yankee - "Despacito")


Niektórzy spędzają dni wolne w Basenie Morza Śródziemnego. Nam w Boże Ciało musiał wystarczyć Basen Morza Wylęgarniano-Smoczanego - razem z Miśkiem opalaliśmy nasze boskie ciała w moim ogródku przy basenie.

Efekt jest taki, że Misiek ma teraz czerwone czoło, a ja mam totalnie zjarane ramiona, dekolt i uda. Kwiczałam cały wczorajszy wieczór ;/
Teraz trzeba tak dupę strzaskać, żeby była równomierna opalenizna.


Z Misiołkiem pochillowaliśmy, pogrillowaliśmy i...
MOHITO POPITO!
Było klasyczne, było poziomkowe, a nawet różane.
mojitos.jpg


Późnym popołudniem pojechaliśmy do Zgc. Wieczór spędziliśmy przy winie z A. świętując nieco przedwcześnie jej kolejne 18-ste urodziny ;D

We troje wybraliśmy się na spacer. To był taki "pre-urbex" czyli obczajka miejsca przed eksploracją. Celem wycieczki był Weinberghaus i stojąca obok Weinbergturm, pomiędzy browarem Landeskron a Volksbad. Do domu wracaliśmy otoczeni rojem świetlików *.*
weinberg.jpg

PS: Jak na urbexie doczają was bagiety i zobaczą kobietę w sukience i sandałkach na koturnie, to na pewno nie przyjebią się, że jesteście wandalami i puszczą was wolno.
Wniosek: tak trzeba się ubierać na urbex! ;D

PS2: Zbieramy ekipę do eksploracji! Szczegóły niebawem!
  • awatar RYSUNKI PRZYRODNICZE: Pięknie! i romantycznie nieco :)
  • awatar Insomniaa: @RYSUNKI PRZYRODNICZE: Piękny to musi być widok z tej wieży, szkoda tylko, że nie da się tam wejść.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

insomniaa
 
Ostatnio K. zadał mi pytanie: "co trzeba mieć żeby iść z waszą ekipą na urbex?". To mnie skłoniło do głębszego zastanowienia, a co za tym idzie do tego wpisu.

W internetach jest mnóstwo poradników na temat wyposażenia - ile urbexowców tyle rad.

Z jednej strony kto ze sobą nosi ten się nie prosi, ale z drugiej im mniej wyposażenia tym lepiej - bycie wielbłądem nie jest przecież celem wyprawy.


Zestaw obowiązkowy: wygodne buty, picie, worek na zwłoki xD

A tak całkiem serio:
-najważniejsze co powinniśmy zabrać to ZDROWY ROZSĄDEK. Łeb na karku - bez tego ani rusz. Nie ma nic gorszego na urbexie jak bezmyślny idiota, który popisuje się "co to nie on", narażając nie tylko siebie ale też innych. Zanim coś zrobisz - pomyśl! Raz, dwa, a dla pewności nawet i trzy razy! A, i daruj sobie jakiekolwiek używki!

-OCZY DOOKOŁA GŁOWY. Patrz gdzie stąpasz, żeby się nigdzie nie wpierdolić. Zawsze dobrze jest dokładnie się rozejrzeć.
W tym miejscu przypomniała mi się akcja z Pstrąża: Karusia i ten murek na wiadukcie. Brrrr, na samą myśl aż mi się włosy jeżą ;O

-EKIPA. Lepiej nie wypuszczać się nigdzie samemu, ale też nie trzeba od razu zbierać dwudziestoosobowej grupy. Powinno to być kilkoro osób, na których można polegać.

-odpowiedni strój: długie SPODNIE, BLUZA z kapturem, CZAPKA, wygodne BUTY z mocną podeszwą. Najlepiej w kolorach nie rzucających się w oczy, ja preferuję moro. Do powyższego zestawu dorzuciłabym rękawiczki bez palców. Zamiast plecaka polecam sakiewkę-nerkę (tudzież upakowanie niezbędnika po kieszeniach).

-WODA, a gdy jest chłodno nie zaszkodzi coś ciepłego w termosie.

-dobrą LATARKĘ, może być czołówka (tzw. latarka na stringach xD), bo to małe, ręce ma się przy tym wolne.

-TELEFON, lepiej zrezygnować z najnowszego smartfona i na wycieczkę zabrać jakąś cegłę - służyć ma nam nie do lansu, a do wezwania pomocy w sytuacji kryzysowej. Poza tym na urbexie różnie bywa, a w razie czego utrata starej cegły boli mniej niż utrata nowego cacuszka.

-kilka PLASTRÓW w razie jakby komuś rękę urwało xD

-APARAT jeśli ma się ochotę na uwiecznienie wyprawy.

-SCYZORYK tudzież inne multitoolsy. Jeśli nosisz nóż taktyczny to niech nie będzie za duży by nie rzucał się w oczy. Noża nigdy nie pożyczaj i nie wbijaj w ziemię.

-CHUSTECZKI (szczególnie przydatne w lesie iglastym, if you know what I mean).


Osobiście zabieram też (chociaż to niekonieczne):
-ZAPALNICZKĘ (nie tylko po to, by odpalić papieroska w klimatycznym miejscu).
-ŻEL ANTYBAKTERYJNY DO RĄK, bo chuj wie jakiś paskudztw przyjdzie dotykać na obiekcie.


Resztę ewentualnego wyposażenia można dostosować do charakteru wycieczki:
-MAPA przydatna jedynie w przypadku większych obszarów oraz pod warunkiem, że umie się z niej korzystać. Wtedy do niej można dorzucić KOMPAS.
-PETARDY korsarze, do wykorzystania jedynie w miejscach totalnie odludnych typu kompleks bunkrów w lesie, w celu odstraszenia zwierząt które mogły się tam zaczaić - dzikie psy, wilki, lisy. Nie polecam używać w przypałowych miejscach.
-KALOSZE w przypadku zwiedzania zalanych piwnic czy sztolni.
-KRÓTKOFALÓWKI, gdy poruszacie się większą grupą na terenie w którym ciężko o zasięg sieci komórkowych.


...no i jak na pierwszą część poradnika urbexowego to by było na tyle. Czekam na pytania w komentarzach tudzież na sugestie w sprawie dalszych wpisów tego typu.


Hmmm... czy wgl są tu jacyś urbexowcy?? o.O
  • awatar gość: Worek na zwłoki??? Co Ty gadasz??? :O
  • awatar Insomniaa: @gość: Przezorny zawsze ubezpieczony :D
  • awatar gość: A co sie na tym murku dzialo ? Ja nie pamietam :P
Pokaż wszystkie (5) ›
 

insomniaa
 
-Co tak Siusia nogą macha?
-Jaa? Ja niee. Może kolega. Ale ja nie.
-A ta noga?
-Ona tańczy dla mnie xD
(heh, w każdym naszym dialogu widać wpływy z oglądania non stop kabaretów w pracy. tu akurat inspiracja zaczerpnięta z Paranienormalnych)


Drugi wolny dzień majowy minął pod znakiem chilloutu na Wylęgarni Smoków. Był urbex, grill, alkomanizm, vatrowe historie i dużo głupawek. A w drodze do Zgc "imprezowy bus" i plastikowa biedronka ;D A chłopakom się córki zamarzyły - instynkt ojcowski im się włączył ;D

Dziękuję za tak mile spędzony dzień ;*
Teraz byle do następnego święta ;D


Jadą jadą z oranżadą! :D
Tusiek-driver, too fast too furious ;D
13187641_1736168719960832_51247919_n.jpg


A tu słodkości moje <3
13152876_1736168739960830_1536584151_n.jpg
 

insomniaa
 
Majóweczka, majóweczka ^^
Jej pierwszy dzień był jak najbardziej udany.
Było spotkanie w mafijnym gronie i spacer po mieście. Zachciało nam się szukać miejskiej sztuki... Wolkenschaukel jest przereklamowane! ;P
13101322_1736167599960944_2092348471_n.jpg

Później poszliśmy do Hefefabrik. Chłopaki zrobili rozeznanie i musimy pójść tam jeszcze raz na dokładny urbex.
13152900_1736168613294176_1566914407_n.jpg

13162002_1736168589960845_844389682_n.jpg

13153318_1736168459960858_1326492962_n.jpg

13180850_1736168333294204_1924874666_n.jpg


Wieczorem jeszcze posiedzenie przy kabaretach i pyszna kolacja (DZIĘKUJEMY!).

Wróciliśmy z Misiem do domu późno. Dzisiaj wstaliśmy też późno.
No i niestety trzeba było iść do pracy...
Wszyscy inni majówkowali, a my musieliśmy zapierdalać.
To był wybitnie chujowy dzień w psychiatryku ;/ Sprzątanie po godzinach, akrobacyjne wskakiwanie za szafki, gestapowe fanaberie... Ech... Wróciłam do domu późno, w dodatku cała utytłana w oleju i innych paskudztwach ;/ Bleh ;/

No ale jutro będę sobie "poczywać" :D
Oby pogoda dopisała, bo inaczej grill na Wylęgarni Smoków nie wypali.


PS: Na koniec słodki grzeczniutki Budyniek :D
13187891_1736168403294197_551475115_n.jpg
 

insomniaa
 
Korzystając z ładnej pogody wybraliśmy się z Misiem na spacer po D.City

Rozszyfrowywaliśmy XVIII-wieczne tablice wmurowane w cmentarny mur
12895521_1718531595057878_1642411241_n.jpg


Głównym elementem wycieczki był jednak obiekt techniczny (centrum nasłuchu KF i UKF, radionamiernik KF)i Stanowisko Dowodzenia 1 batalionu rozpoznania radioelektronicznego. W bunkrze znajdowało się stanowisko dowodzenia 1 brrel z centrami radiowymi prowadzącymi nasłuch sieci dowodzenia Połączonymi Taktycznymi Siłami Powietrznymi NATO w Europie w zakresie KF i UKF. Na szczycie nasypu znajdowała się stacja POST-3M Lena, a na południu poligonu radiostacja R-140, namiernik UKF JU-70 i namiernik KF R-359. Jednostka podlegała byłemu 1 pułkowi rozpoznania radioelektronicznemu w Grójcu.

Bywałam tam 10 lat temu, gdy bunkier nie był jeszcze tak zdewastowany.

12919297_1718531231724581_1844339431_n.jpg


12919209_1718531575057880_113296392_n.jpg


12921090_1718531208391250_1296308189_n.jpg


12442709_1718531565057881_1353010159_n.jpg


12910759_1718531428391228_151732877_n.jpg


12919085_1718531281724576_1365607698_n.jpg


12884490_1718531245057913_1678711033_n.jpg


12910105_1718531515057886_218077415_n.jpg


12895539_1718531498391221_2076872770_n.jpg
  • awatar DanaScully: Szkoda że u mnie nie ma takich miejsc :)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

insomniaa
 
Opuszczona fabryka - raj dla industrialowego urbexowca!
Wróciliśmy tam by się jej lepiej przyjrzeć i wrócimy tam pewnie jeszcze nie raz.
Eksploracja nieukończona z powodu zbyt wyjściowego stroju. Elegancki spacer po mieście w trampeczkach i latanie po fabryce pełnej szkła jakoś nie idą w parze ;P

PS: pozdrawiamy trójkę młodych Niemców, którzy spierdalali przed nami ze schodów :D
_________________________________________________________
Najpierw foteczki czysto urbexowe:

12910079_1718536595057378_1899541256_n.jpg


12910999_1718536615057376_468238960_n.jpg


12921053_1718537041724000_1204510996_n.jpg


12884418_1718536751724029_478114749_n.jpg


12895329_1718537598390611_208034520_n.jpg


12895512_1718537621723942_375761351_n.jpg


...a dla koneserów miejskiej sztuki - streetart:

12899895_1718536995057338_732278283_n.jpg


12900089_1718537878390583_174361631_n.jpg


12910052_1718538941723810_1736843922_n.jpg


12910115_1718537091723995_1035099886_n.jpg


12910160_1718539301723774_1978501149_n.jpg


12910212_1718536885057349_196691248_n.jpg


12910288_1718536725057365_85749625_n.jpg


12910295_1718537828390588_162325270_n.jpg


12910409_1718537125057325_1262997204_n.jpg


12910615_1718537858390585_893129033_n.jpg


12919252_1718537078390663_1518193232_n.jpg


12920970_1718537801723924_1479542483_n.jpg
 

insomniaa
 
Na wstępie kilka słów prywaty: okres przedświąteczny przeżyłam na zasadzie codziennego zmartwychwstania. Zarwane nocki, masa obowiązków, zapierdol w domu i w pracy... No ale w święta maksymalnie naładowałam się pozytywną energią. Spędziłam ten czas z moim najukochańszym Misiem i były to dwa dni aktywnego wypoczynku.

A teraz zdam Wam fotorelację*. Będzie ona podzielona na 3 wpisy, żeby była łatwiejsza w odbiorze.
Enjoy! ;)

*all photos by Miś
_________________________________________________________
Nasza wycieczka zaczęła się na Bulwarze Greckim w Zgc. Stamtąd Mostem Staromiejskim przeszliśmy na niemiecką stronę. Na zdjęciu Kościół Farny św. Piotra i Pawła, największy kościół halowy w Saksonii, wizytówka miasta.
12899790_1718533411724363_375569576_n.jpg

Potem udaliśmy się w poszukiwaniu Żmija z legendy oraz grającej kostki brukowej. Nie udało nam się znaleźć ani tego ani tego, ale za to zobaczyliśmy kilka fajniejszych miejsc.
Czarny koteł w okolicy Vogtshof (nie ostatni tego dnia...) ;)
12910973_1718533445057693_336749574_n.jpg

Zaszliśmy na stary cmentarz Nikolaifriedhof. Wychodząc z niego zobaczyliśmy czarnego kota, który zniknął w jakiejś dziurze. Dalej, przy samym Nikolaikirche zobaczyliśmy grób Jakuba Boehme oraz kilka innych płyt nagrobnych. A przy wyjściu zauważyliśmy ogłoszenie: "Zaginął czarny kot..."
12895475_1718533961724308_1482024675_n.jpg

12921072_1718534205057617_1179459583_n.jpg

12895324_1718534245057613_1635708422_n.jpg

Następny punkt programu: Finstentor - Mroczna Brama/ Brama Kata
12899812_1718535371724167_274219565_n.jpg

A przy Finstentorstrasse satanistyczny kozioł gra na fujarce piosenki Behemotha xD
12899955_1718533465057691_577649646_n.jpg


Miejsce które przyciągało mnie jak magnes - Hefefabrik, czyli fabryka drożdży i słodów. Tam zabawiliśmy na dłużej. Ale o tym szczegółowo w następnym wpisie...
12895530_1718535381724166_940355981_n.jpg

Kolejny punkt sakralny: Lutherkirche
12910520_1718539648390406_1985610083_n.jpg

A na koniec ptasior, który pozował nam do zdjęcie :D
12884474_1718540181723686_819092197_n.jpg
  • awatar DanaScully: Widziałam na fb :) zajebiste te malowidła
Pokaż wszystkie (1) ›
 

insomniaa
 
Mówią, że wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej. Ja niestety mam taki problem, że nie wiem, gdzie mi najlepiej, bo mam dwa domy. "Tam dom twój, gdzie serce twoje" - więc jeden dom mam na Wylęgarni, a drugi u Misia ;*

Dzisiaj wróciłam z emigracji z drugiego domu do pierwszego. To był wariacki ale zajebisty weekend. Do tego weekend ten zaczął się już w czwartek ;D


W czwartkowe przedpołudnie przyjechał do mnie Miś.
Obiecałam mu pyszny deser, więc zrobiłam "kopiec kreta" z bananami i gruszkami:
kopiec.jpg


Po południu pojechaliśmy do Zgc. Zrobiliśmy szybkie zakupy, a potem poszliśmy do Goerlitz.

Agnieszka i Tomek wyciągnęli nas na długi spacer. Głupawkom, śmiechom i żartom sytuacyjnym jak zwykle nie było końca. Zaliczyliśmy kilka fajnych miejscówek. Ale najlepsze na tym spacerze było popijanie wiśniówki z kubeczków ;D W plenerze, po studencku, a co! ;D

W drodze powrotnej natknęliśmy się na opuszczoną fabrykę. Media donoszo (xD) że to "Hefefabrik" czyli fabryka drożdży. Żeby było ciekawiej gdy wychodziliśmy z uliczki okazało się, że naprzeciw fabryki jest komenda policji ;P
fabr1.jpg

fabr2.jpg


A następnym razem poszukamy Żmija ;)
Według miejskiej legendy Żmij miał ponoć pod opieką skrzynkę, która stała ongiś na schodach katedry w Goerlitz. W skrzynce tej zawsze można było znaleźć dukata. Kto tego dukata wziął i włożył z powrotem, następnego dnia znajdował już dwa dukaty, następnego trzy i tak dalej. Kto jednak przywłaszczył sobie wszystkie znalezione dukaty, dostawał się we władanie złych mocy, chyba że po jakimś czasie wszystkie pieniądze zwrócił. Ludzie zaczęli jednak Żmija oszukiwać. Brali złote dukaty, a w zamian wkładali do skrzyni krążki z pirytu, zwanego inaczej złotem głupców. Żmij długo nie mógł zorientować się w oszustwie, przecież monety świeciły tak samo. Kiedyś jednak chciał dać fałszywe dukaty potrzebującemu, tamten jednak wyśmiał go, mówiąc, że głupi Żmij wciska mu bezwartościowe kamienie. Zawstydzony Żmij uciekł ze schodów kościoła św. Piotra i Pawła i nigdy już tam nie wrócił. Podobno ukrył się w jednej z bram nieopodal katedry.
  • awatar Chrysalis ♕: Jejuuu jak pysznie wygląda ten kopiec! :D I widzę intensywnie i ciekawe u Ciebie :> I ciekawa ta legenda, inna niż wszystkie ^^
  • awatar Insomniaa: @Chhimera: Wbrew pozorom dziecinnie łatwy. Warto zrobić, polecam!
Pokaż wszystkie (2) ›
 

insomniaa
 
Cytat z "Wyprawy Czarownic" mistrza Pratchetta. Nie bez powodu o bagnie - wszak gdzie może ponieść dwóch urbexowych wariatów? Mieliśmy jechać na cywilizowaną wycieczkę, a skończyliśmy jako muły bagienne ;P

Cel wycieczki: Toporów / Prędocice
Wszystko byłoby spoko, gdyby Toporów był na mapach. Albo gdyby prowadziła tam jakaś cywilizowana droga. Pojechaliśmy na Bielawę. To był nasz punkt odniesienia. Trochę pobłądziliśmy, aż w końcu zapytaliśmy o drogę sołtysa. Wskazał nam drogę, odpowiedział na wszystkie pytania, doradził. Tacy ludzie to skarb. Po co nam mapy, GPSy? W lesie nawigację można sobie wsadzić... ;P Koniec języka za przewodnika i w ten sposób można dojechać wszędzie.

Pojechaliśmy sugerowaną trasą na Toporów. Po drodze zobaczyliśmy taki małpi gaj - domki na drzewach i kładki nad bagnami. Tam zatrzymaliśmy się na dłuższą chwilę.
Zdjęcie-0019.jpg

Zdjęcie-0020.jpg

Zdjęcie-0021k.jpg

Zdjęcie-0023.jpg

W tym domku było zajebiste podwieszane łóżko ^^
Zdjęcie-0024.jpg

Pokonaliśmy jeszcze kilka kładek...
Zdjęcie-0025.jpg

Minęliśmy strażnicę...
Zdjęcie-0026.jpg

I trafiliśmy na ewangelicki cmentarz w środku lasu. Niezły klimat. Zdjęcie rozmazane, bo coś "płakało" w lesie (jakiś ptaszek chyba kwilił) a ten czubek straszył mnie, że to napewno duch jakiegoś dziecka z tego cmentarza.
Zdjęcie-0028.jpg

A na koniec drewutnia przy wyjeździe z Bielawy.
Zdjęcie-0031.jpg


Po wycieczce tradycyjnie pizza w El Paso.
Już nie mogę się doczekać kolejnej wycieczki ;)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Kategorie blogów