Wpisy oznaczone tagiem "Damon" (180)  

tinistasdieguistas
 
Hej!
W tym rozdziale macie wyjaśnienie dlaczego Enzo się pojawił! :D
..................................................
- Damon! Czemu mi o tym gościu nie powiedziałeś?! Myślisz, że jak byliśmy wtedy skłóceni, to bym Ci nie pomógł?! – krzyczał Stefan.

Ja siedziałam sobie spokojnie na kanapie. Obserwowałam jak młodszy Salvatore chodzi nerwowo po salonie. Nie dziwiłam się.

Gdy obaj przyszli zacytowałam wiadomość od Enzo, a po chwili zaczęłam krzyczeć na braci. Potem, pierwszy raz, podnieśli na mnie głos. Powiedzieli, że mam się zamknąć i siedzieć grzecznie na kanapie. No więc jak kazali tak zrobiłam. Gdyby ktoś z bliskich mnie zobaczył jak posłusznie wykonuję rozkaz, pewnie by mnie wyśmiał. No, ale niech sobie nie myśli, że dobrze się czułam. Patrzyłam na paznokcie i wydłubywałam spod nich nieistniejące brudy. Stwierdziłam, że zawsze mogę wywołać kłótnię zaraz po tym, jak czegoś się dowiem. Dlatego siedziałam na sofie i czekałam tylko na moment, w którym zacznę rozumieć cokolwiek.

Po chwili zaczął krzyczeć Damon:

- Aha… Czyli teraz to moja wina, tak?! No przecież!!! Siedziałem przez 5 lat w celi, obok, w drugiej, był Enzo. Pierwszy raz się tak z kimś zżyłem!!! Przez 5 lat torturowali mnie, wydłubywali oczy, rozdzierali ciało! Dawali nam po kieliszeczku krwi, nie na tyle, aby być silnym, tylko na tyle, żeby przeżyć. A ja do cholery nie chciałem przeżyć, tylko żyć! Enzo postanowił, że będzie oddawał mi swoją porcję, ale będę mu zostawiał kilka kropelek, aby nie wzbudzać podejrzeń. Jak co roku została zorganizowana imprezka dla ludzi z Augustine. Byliśmy zamknięci w klatce, jak zwierzęta, inni obserwowali nas z pogardą w oczach. W pewnym momencie szef Augustine otworzył mi drzwi, abym wyszedł do ludzi, nie wiedząc jaki błąd popełnia. Wpadłem w szał… Zabiłem wszystkich ludzi, jednakże jakaś kobieta zrzuciła świecę i siedziba zaczęła się palić. Szybko pobiegłem do Enzo. Próbowałem otworzyć z powrotem drzwi do klatki. Lorenzo miał takie przerażenie w oczach, które powinno było mnie zmotywować. Gdy chciałem wyrwać wejście okazało się, że klatka jest nasączona werbeną. Nie dałem rady i nie mogłem dać. Miałem wybór: żyć z poczuciem winy, albo zginąć z przyjacielem, który zawsze chciał, aby chociaż jedno wróciło do życia. Wybrałem ucieczkę. Wyłączyłem człowieczeństwo, bo nigdy bym się nie odważył na opuszczenie Enzo… Stał się dla mnie jak brat… Takim jakim chciałem być dla Ciebie… Opuściłem siedzibę i zostawiłem Lorenzo. Zawsze wspominał, że chciałby mieć rodzinę jaką ja mam. Brata, który jest na powierzchni ziemi, żyje sobie, sam dla siebie… Że JA mam po co walczyć. To Ty, Stefan, byłeś moim światełkiem w tunelu, dla Ciebie przeżyłem. Ale w momencie, gdy wróciłem do domu, a Ty nie rzuciłeś mi się na szyję, ani nie przywitałeś ciepło, spisałem Cię na straty. Wiesz czemu? Bo mnie nie szukałeś… Przyjąłeś za pewnik, że zabijam i żyję w czystej sielance. Wtedy Cię znienawidziłem. Obiecałem sobie, że po tym wydarzeniu, na pewno i nigdy, nie dam Ci spokoju. Do końca wieczności byłbyś zależny ode mnie, tak jak ja od Augustine. Zrozumiałem wtedy sentencję: „Umiesz liczyć? Licz na siebie”.

- I od tamtej pory liczyłem tylko na siebie, na swoje serce, lub jego brak. – dokończył.

Damon-Ian-3-damon-and-elena-32690396-1280-720.jpg

..................................................
1) Jakieś pomysły?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

tinistasdieguistas
 
Hej!
Dziś 34 rozdział! :D
..................................................
- No witam państwa! – usłyszałam głos jakiegoś mężczyzny sprzed domu.

Popatrzyłam na Klausa zdumiona i wraz z hybrydą ruszyłam w stronę wejścia. Otworzyłam drzwi i ujrzałam… A no właśnie… Kogo ujrzałam?

- Jeśli można wiedzieć… Kim jesteś? – zapytałam z niechęcią w głosie.

- A panienka to? To kto? – zapytał mężczyzna przede mną.

- Mniejsza o godność Pana. Czego Pan potrzebuje? – spytałam zniecierpliwiona.

- Lorenzo Saint John. – powiedział po chwili.

- Em… No to czego Pan tutaj szuka?

- Szukam Damona Salvatore. – szepnął złowieszczo po chwilowej zadumie.

- Nie ma go. Do widzenia. – powiedziałam zła i zatrzasnęłam drzwi przed nosem przybysza.

- Hola, hola. Przekazałabyś mu wiadomość? – zapytał grzecznie.

Wywróciłam oczami, a Klaus zachichotał. Otworzyłam mężczyźnie.

- Zaproś mnie. – usłyszałam w momencie, gdy popatrzyłam Enzo w oczy.

Lorenzo.jpg


Powtórzyłam zdanie, a chwilę później poczułam rękę hybrydy na swoim ramieniu. Szybko oczyściłam umysł i przekazałam Klausowi, że urok na mnie nie działa. W pewnej chwili zobaczyłam błysk w oczach Lorenzo.

- Żeś się chłopie przeliczył. – pomyślałam dumna z siebie i po raz kolejny zatrzasnęłam drzwi przed nosem faceta. Odwróciłam się do pierwotnego i zachichotaliśmy. Po chwili usłyszeliśmy niezłą wiązankę słowną.

Po pewnym czasie mężczyzna uspokoił się i powiedział:

- Przekaż swojemu pracodawcy, że jest niezłą mendą, skoro swojej pomocy domowej daje werbenę. Ale powiedz mu coś co jest ważniejsze. Tylko nie zapomnij.

„Drogi Zdrajco. Wiem, że w niedzielę masz się spotkać ze swoim ojcem. Na pewno ucieszyłeś się, że wstrzyknął Ci jad i dowiedziałeś się, że wraz z matką został wampirem. Pomyśl sobie, że zrobię wszystko, aby Cię zniszczyć. Zabiję każdego, na kim Ci zależy. Chyba, że pójdziemy na ugodę. Po jutrzejszym konkursie Miss przyjdę tu ponownie. Aha. I wiedz, że bez mojej pomocy zginiesz marnie w walce ze swoim ojcem. Z całuskami. Twój dawny przyjaciel. Lorenzo Saint John.”

A po chwili usłyszałam jak odchodzi. Chwila słabości, łza. Ból w czaszce. Rozwalona szafka stojąca przy drzwiach.

- Miejmy nadzieję, że nie była droga! – pomyślałam zła i… Zemdlałam?
..................................................
1) Pomysły na to co będzie dalej?

P.S
Najserdeczniejsze pozdrowienia dla GOŚCIA! :* PAMIĘTAJ! Napisz dłuuuuuuuuuugi komentarz! :D
  • awatar Patersuxx: <3
  • awatar Jestem Luna: Super rozdział, ciekawe kim jest ten cały Lorenzo Saint John ale zapewne niedługo się tego dowiem ;)
  • awatar Fotografk_a: Wow, super piszesz, szkoda, że nie czytałam od poczatku opowiadania, ale teraz będę juz na bieżąco. :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

tinistasdieguistas
 
Hej!
Dzisiaj rozdział 33. Wyjaśnia się z rozdziału na rozdział parę informacji! :D
..................................................
- Klaus. Siądź tutaj. – powiedziałam i wskazałam przyjacielowi miejsce na kanapie.

- Dziękuję. – odrzekł, a następnie spoczął na sofie.

- Mam wszystko. Laptopa, telefon, a w nim zdjęcia zdań, internet, notatniki, długopisy, burbona, krew i lemoniadę. Coś jeszcze? – spytałam.

- Kochana. Nie przejmuj się. Pokaż zdjęcia. – poprosił Klaus.

Posłusznie wyjęłam z kieszeni iPhone’a i skrzywiłam się. Odblokowałam telefon i po długich poszukiwaniach galerii, weszłam w zdjęcia. Stuknęłam w ekran i z miniaturki listu fotografia zajęła cały wyświetlacz telefonu. Podałam sprzęt Klausowi i usiadłam na podłodze naprzeciwko niego.

Patrzył co chwila na mnie i na komórkę.

- Myślałem, że to będzie trudniejsze. Poważnie. – zaśmiał się pierwotny i wziął notatnik oraz długopis.

Szybko zaczął zapisywać tłumaczenia poszczególnych słów, rozpisywał sobie zasady gramatyki, aby po pół godzinie krzyknąć:

- Mam!

- Że niby co?! Wszystko? To po co ja tu byłam? – spytałam zasmucona.

- Nie smuć się. Nie mogłaś mi w tym pomóc, bo nie znasz tych języków, ale przynajmniej dotrzymywałaś mi towarzystwa. Dziękuję. A teraz chodź zobaczyć tłumaczenia. – szepnął wesoło, na co od razu poprawił mi się humor.

Podeszłam do Klausa i usiadłam obok niego.

- Widzisz to? – zapytał i wskazał mi zdanie:
„Love u harakatda yulduzni belgilab, koinotning buyuk kuchdir.”

- Em? Jaki to język? – zapytałam zdziwiona.

- Uzbecki. Wiesz co to znaczy? – spytał pobudzony.

- Nie.

- „Miłość jest najwyższą siłą wszechświata, to ona wprawia w ruch gwiazdy.” – wytłumaczył.

- Wow… Uzbecki… Nawet nie wiedziałam, że taki język istnieje. Co dalej?

- „Solo chi ha gli occhi fissi negli orizzonti lontani, sono in grado di trovare la strada giusta” oznacza nic innego jak: „Tylko ci, co mają oczy utkwione w dalekich horyzontach, są w stanie znaleźć właściwą drogę”. – wyjaśnił.

- To jest język…? – zapytałam ponownie.

- Włoski. Mam tu jeszcze 2 zdania. Pierwsze napisałem tak, abyś widziała coś więcej niż znaczki: „Idealite sa kato zvezdite. Dori i da ne mozhe da gi dostigne, tya tryabva da bŭde v sŭotvet·stvie s tyakh se orientirat”, i akurat to oznacza: „Ideały są jak gwiazdy. Jeśli nawet nie możemy ich osiągnąć, to należy się według nich orientować.” Język bułgarski.

- Nie lubię czuć się głupia. – westchnęłam i pozwoliłam kontynuować hybrydzie.

- Nie możesz czuć się głupia. Żyjesz na tym świecie dopiero 18 lat. Masz całą wieczność, aby nauczyć się tylu języków, ile zapragniesz. Ostatnie: „Ništa neće stati na kraj ratovima, ako sami ljudi ne poriču svoju ulogu u njima”, a to oznacza: „Nic nie położy kresu wojnom, jeśli ludzie sami nie odmówią swego w nich udziału”.

- No to tak… Przetłumaczyłeś 4 zdania, które nie są ze sobą, w ogóle, połączone. Pierwszy - Dante Alighieri żył w XII i XIII wieku. Drugi – w XX wieku. Trzeci – żyłbw XIX i XX wieku. Czwarty – Einstein żył w XIX i XX wieku.

- I tu się pojawia problem. – podsumował Klaus.
Klaus-Mikaelson-klaus-33225462-500-281.jpg

..................................................
JAKIEŚ POMYSŁY NA TO CO BĘDZIE DALEJ? :)

P.S Przygotujcie się na zamieszanie związane z Damonem i Camillą, nie zapominając też o Elenie! :D
  • awatar Delena always and forever: Wow :-) Już sama nie wiem co myśleć :-( Co dalej?? Nie mam bladego pojęcia ale na pewno będzie duże zamieszanie :-) Z tego co przetłumaczył Klaus to, jedynie mi przyszło do głowy, że może chodzić o Elenę, jako miłość Damona albo o jakąś inną miłość :-) Ale Einstein to ja nie wiem :-/
  • awatar ♥Żyje we śnie♥: Super!!! Fajny rozdział, bardzo mi się podobał, woow :D Nie wiem co może być dalej, hmm....! Ale to co wymyślisz na pewno będzie boskie :*
  • awatar Jestem Luna: Boski rozdział :) Nie mam pojęcia co może się dalej wydarzyć ale jestem pewna że wymyślisz coś super :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

tinistasdieguistas
 
Hej!
Co dalej...?
..................................................
* 5 dni później *

- No widzisz? W ciągu pięciu dni nauczyłaś się perfekcyjnie tańczyć! – wykrzyknął zadowolony Damon wchodząc do domu i rzucając torbę z ubraniami na środku holu.

Patrzyłam na niego z niedowierzaniem, wręcz widziałam kosmitę. Przez te wszystkie dni, za przeproszeniem, wypruwał sobie flaki, aby nauczyć mnie podstawowych kroków, nie mówiąc o tym, że cały czas jęczał, gdy nadeptywałam mu na stopy.

Cały czas mi powtarzał:

"Nie bądź drewniak. Wyprostuj się. Ramiona do tyłu, pierś do przodu. Uśmiech, patrz na mnie. Delikatnie stawiaj nogi, wczuj się, pozwól muzyce się unieść… Jasny gwint! Masz być elastyczna! Ja nie tańczę z metalowym prętem, tylko z dziewczyną! Włóż w to serce!”

No i wiele, wiele więcej. Na myśl o tym, że mam zatańczyć przed całym miasteczkiem, zadrżałam.

- To już jutro… I potem tydzień chodzenia, nie chodzenia, do szkoły… I wakacje! – pomyślałam, jednak niezbyt optymistycznie.

- No wchodźże. – sapnął Damon i pociągnął mnie w głąb domu.

- O co Ci chodzi? Co? – usłyszałam głos Stefana.
Znowu popatrzyliśmy na siebie z Damonem zdziwieni i skierowaliśmy się w stronę biblioteczki.

Na fotelu siedział młodszy Salvatore i studiował jakąś kartkę. Podeszłam do blondyna, przeczesałam mu ręką włosy i pocałowałam w policzek. Rozluźnił się… Chwilę później usiadłam na podłodze naprzeciwko Stefana. Poprawiłam czarną koszulkę na ramiączkach (no i za jednym zamachem stanik) i położyłam dłonie na kolanach chłopaka.

- Pokaż mi to… - szepnęłam, a chwilę później trzymałam w ręce stary pergamin z wypisanymi współrzędnymi, zdaniami w jakichś starych językach, „wierszyki” brzmiące jak zaklęcia i pogróżki, które przeczytałam na głos:

„Kochana Cam,
Zapewne Stefan sam sobie z tym nie poradzi i odda ten list w Twoje ręce. Dlatego od razu adresuję go do Ciebie. Jeśli uda Wam się rozwiązać zagadkę w ciągu 3 dni, to spotkamy się tam – tam gdzie wskażą współrzędne – w niedzielę o godz. 17.00. Aha!                                  I powodzenia jutro na Miss Mystic Falls. Moi wspólnicy widzieli jak ćwiczysz i podsumowali Cię jednym słowem – łamaga. Uwierzcie mi, że jeśli nie zrobicie nic, aby trafić do wskazanego miejsca – umrzecie. Jeśli traficie… No cóż. Zginiecie przynajmniej w walce.
Pozdrawiam, Giuseppe”

- To są jakieś kiepskie żarty! – podsumował zły Damon.
A po chwili czule dodał:

- Wcale nie jesteś łamagą, Księżniczko.

- Dziękuję, ale zdanie Twojego zmarłego, czy tam niezmarłego ojca, najmniej mnie obchodzi. Okej. A więc ja dzwonię do Klausa, aby pomógł mi z tymi starymi językami. Ty Stefanie zadzwoń do Bonnie, aby przyszła zobaczyć to zaklęcie. Co do współrzędnych. Ty się tym zajmij Damonie. Twoja siła perswazji zadziała na każdego, więc za wszelką cenę dowiedz się co to za miejsce. – rozkazałam, a następnie pobiegłam do holu, aby wyjąć z torby swojego znienawidzonego iPhone’a.

Po chwili znów wróciłam do biblioteczki, aby wybrać tam numer do hybrydy. 3 sekundy później Klaus odebrał:

- Hej Kochana.

- Hej Kochany. Gdzie jesteś? – zapytałam.

- Obecnie? Jestem w Whitemore. A co się stało? – spytał zaniepokojony.

- Potrzebujemy Cię. Proszę Cię, abyś pomógł mi przetłumaczyć teksty. – powiedziałam, a za chwilę westchnęłam.

- Jasne. Będę za godzinę. – oznajmił i rozłączył się.

- No to skoro już wszyscy słyszeli, czas zabrać się do roboty. – zakomenderowałam.
..................................................
CZEKAM NA OPINIĘ, ROZBUDOWANĄ ;)

01-Damon.jpg
  • awatar Z kartek wyobraźni...: Nie niezłe!!!
  • awatar Delena always and forever: No jestem ciekawa co będzie dalej :) Rozdział boski :) Cały czas trzymałaś mnie w napięciu :-/ Ale, że Ojciec Salvatorów, powiedział,że Cami jest łamagą no po prostu co za debil :D Ale mam nadzieję, że i tak wygrają. Damon ze swoim urokiem osobistym, wszędzie się dostanie :) Ciekawi mnie to, jakie to jest miejsce. Z pomocą Klausa na pewno to odgadną. No widzę, że już są wakacje :) Ciekawe jakie plany mają :) Czekam na więcej :)
  • awatar Ourbeautifuldream: Świetne !
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

tinistasdieguistas
 
Hej!
Postanowiłam ciągnąć dalej to opowiadanie. Mam nadzieję, że nie macie mi tego za złe, będzie dużo się działo! :D
..................................................
* Poniedziałek rano *

- Ciekawe, która godzina? - pomyślałam i uniosłam się z łóżka Damona i podeszłam do kominka.
Wzięłam nowy nabytek i sprawdziłam ile zostało mi do planowanej pobudki. 7.59.

- Świetnie... Można się przygotowywać. - sapnęłam i skierowałam się w stronę łazienki.
Rozebrałam się z wczorajszych ubrań i weszłam pod letni prysznic. Woda obmywała moje obolałe ciało, które cierpiało po ostrej naparzance z workiem treningowym. Powiem tak - zniszczyłam 2. Czułam drgania rąk, gdy próbowały namydlić włosy. Po 3 próbach, udało mi się umyć. Wyszłam spod prysznica i wytarłam się ręcznikiem. Wychodząc z łazienki umyłam zęby i podeszłam do komody Damona. Otworzyłam pierwszą szufladę i wyjęłam z niej koszulkę chłopaka. Podniosłam ją na wysokość nosa i zaczęłam oddychać Damonem, jakkolwiek to brzmi. Czułam jego zapach, jego osobiste perfumy. Wyczułam nawet burbon... Po chwili zatracenia się w zapachach założyłam swoją bieliznę, która też była w komodzie.

- Nie wiem co ona tu robi. - pomyślałam zdziwiona, ale po chwili przypomniałam sobie, że przez jakiś czas królestwo Damona, było też moim królestwem.

Po założeniu bielizny ubrałam koszulkę chłopaka i swoje białe jeansy, które wisiały na oparciu fotela. Szybko podeszłam do drzwi i nałożyłam na nogi szpilki.

- Nie wierzę, że będę tańczyć. Jeszcze do tego w butach na obcasie. - pomyślałam i zachichotałam w myślach, gdy wyobraziłam sobie czułe, lecz złośliwe komentarze Damona.

- Będzie mi Ciebie brakować... - szepnęłam i poszłam z powrotem do łazienki, aby wysuszyć swoje długie blond włosy i żeby je uczesać.

Po 10 minutach byłam gotowa. Wzięłam z fotela swoją torebkę i włożyłam do niej telefon, wcześniej sprawdzając godzinę: 8:30...

- Stefan! Pojadę sama do szkoły. Spotkamy się w sali gimnastycznej! - krzyknęłam na cały dom, a następnie zeszłam do salonu.

Podeszłam do stolika z burbonem i nalałam sobie 2 szklanki. Szybko pochłonęłam alkohol i skierowałam się w stronę drzwi. W pewnym momencie podniosłam na nie wzrok. Były otwarte...

- Dziwne... Czyżby jakiś mocny wiatr? - pomyślałam i z szafki przy drzwiach wzięłam kluczyki do auta Damona.

Gdy zaczęłam wychodzić, na horyzoncie, zobaczyłam wschód słońca i idącego w moją stronę zmarłego chłopaka. Kiedy mnie ujrzał zaczął biec. Ja za to stałam nieruchomo.

- Nie wierzę... Stefan! Wypad z mojej głowy! On nie żyje! Pochowałam go! Stefan!!! Aż takie miałam koszmary?! Wyjdź z moich myśli!!! - krzyknęłam w głowie, próbując przekonać się, że to sen...

Nie wiedziałam czy mam się cieszyć, czy płakać... Obserwowałam Damona, który starał się odczytać uczucia na mojej twarzy. Jedyne czego mógł się doszukać to ulga i zmieszanie. Kiedy dzieliły nas niecałe 3 metry ruszyłam pędem do chłopaka. W pewnym momencie skoczyłam na niego i oplotłam go nogami. Wtuliłam swój nos w zagłębienie jego szyi. Szybko poczułam zapach, który jeszcze rano wąchałam i wspominałam. Przeczesywałam łapczywie jego włosy. On tu był! To nie sen! Damon jedynie mocno mnie przytulał i całował mi ucho... Jęknęłam z nagłej fali gorąca, które oblało moje całe ciało. Ból w sercu zastąpiło szczęście. Nie wiem jak długo się tuliliśmy i próbowaliśmy się sobą nacieszyć, ale w pewnym momencie zasmuciłam się i zeszłam z chłopaka. Spuściłam głowę i patrzyłam na swoje nogi. Po chwili Damon zapytał:

- Nie cieszysz się?

- Cieszę się i to bardzo, ale... - powiedziałam, a za chwilę zaczęłam walić pięściami w jego tors.

Nie wydawał się zdziwiony. Gdy się wyżyłam przyciągnął mnie do siebie i kazał na siebie spojrzeć. Dopiero teraz zobaczyłam, że jest brudny i we krwi, a jego biały T-shirt zrobił się brązowo-beżowy z domieszką czerni.

angry-damon.png


- Damon, ja... Ja... - szepnęłam i uroniłam łzę.

- Nie masz co płakać. Ktoś mi przeszkodził w powrocie do Ciebie. Nie mogłem przecież pozwolić, aby MOJA dziewczyna poszła bez swojego partnera na konkurs piękności, który zapewne wygra, no i nie mogłem pozwolić Ci żyć bez ukochanego. Oprócz tego, co ze mnie byłby za chłopak, gdybym pozwolił Ci spotykać się z innymi facetami. No proszę Cię! - szepnął mi ciepło do ucha, a ja zadrżałam.

- Dobrze, że żyjesz... Ty... Ty jesteś wampirem?
- spytałam.

- Yep. A o przemowie to porozmawiamy. A teraz chodź na zajęcia. - zagadnął.

- Najpierw przywitasz się ze wszystkimi.

- Ze Stefanem jak najbardziej. Ale Caroline i jej stanik! Normalnie w tej trumnie to się ze śmiechu przewracałem. Ale miła była też świadomość, że Bonnie w końcu uznała mnie za jej przyjaciela... A po Kath i Rebece bym się ani jednej łzy nie spodziewał. A tu proszę. Dobrze, chodźmy do Stefana. - szepnął mi znowu do ucha i pociągnął do Pensjonatu.

Po chwili wchodząc do posiadłości usłyszeliśmy trzask rozbijanej szklanej butelki. Popatrzyliśmy z Damonem na siebie zdziwieni i weszliśmy do salonu. Ujrzeliśmy Stefana rozbijającego alkohole. Damon uśmiechnął się pod nosem i podszedł bardzo cicho do barku. Wziął ostatniego burbona i zaczął pić. Po chwili Stefan odwrócił się, aby wziąć ostatnią butelkę. Gdy jej nie zobaczył odwrócił się w stronę kominka, gdzie rzucał alkohol. Nagle przed nim pojawił się jego starszy brat. Jego dolna szczęka opadła.

- Stefan. Nie było mnie jeden dzień. A Ty co? Rozwalasz o ścianę nasz najlepszy burbon. Jaki Ty przykład dajesz Camilli. - powiedział zadowolony brunet.

- Co Ty tu do cholery robisz?! - krzyknął Stefan, a następnie wymierzył cios w twarz Damona.

Zaczęli walczyć, aby po chwili mocno się do siebie przytulić. Obaj mieli porozwalane nosy i zakrwawione knykcie. Damon szepnął:

- To piekielnie długa historia, bracie, ale… Wróciłem…
Po chwili Stefan przytulił się do Damona. Starszy Salvatore rzekł cicho:

- Wróciłem… - i mocniej wtulił się w brata.
Słyszałam jak sobie szeptali, że nigdy więcej się nie opuszczą, choćby nie wiem co drugi zrobił. Mówili sobie, że mają inne priorytety niż walka ze sobą. Kiedy skończyli poklepywać się po plecach Damon ostatni raz szepnął do ucha brata:

- On powrócił...
..................................................
1) Dobrze, że to kontynuuję?
2) Co najlepsze, a co najgorsze tutaj było?
3) Co dalej?
  • awatar niuniu.99: Cieszę się, że postanowiłam je kontynuować :) Jest cudowne!!!
  • awatar Lenka1830: Super, że kontynuujesz bo jest cudowne :) 1. Oczywiście, że tak 2. Wszystko było cudowne 3. Na pewno coś bardzo Ciekawego :) ~Lenka~
  • awatar Jestem Luna: Jak fajnie że Damon żyje :) 1. Tak 2. Wszystko było super 3. Nie wiem
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

tinistasdieguistas
 
Hej!
Jak myślicie? Czy Damon powróci?
..................................................
- Wiesz co Damon? Jesteś geniuszem zła! Że ja się Ciebie posłuchałam! I weź tu żyj ze świadomością, że bracia się ze sobą nie pożegnali! – krzyknęłam na cały cmentarz i uderzyłam pięścią w drzewo.

Popatrzyłam na knykcie – były rozerwane i całe zakrwawione, popatrzyłam na drzewo – miało autograf mojej ręki.
Po chwili uspokoiłam się i kontynuowałam przemowę.

- Jakim cudem, w ciągu niecałych 2 tygodni, dowiedziałam się, że jesteś wampirem i masz brata wampira, że Caroline też nim jest, że Bonnie jest czarownicą i że istnieje coś takiego jak hybryda? Oprócz tego, jak to jest możliwe, że zakochałam się w Tobie? Nie licząc tego, że natura chciała, chce, mnie zgładzić. Do tego umarłam, aby zabić się po swojemu, ale zmieniłam się w krwiopijcę. TY pokazałeś mi jak być wampirem i TY byłeś przy mnie przez ten cały czas… Dbałeś o mnie, troszczyłeś się o mnie, denerwowałeś się na mnie, obrażałeś mnie, kpiłeś ze mnie… I co? Teraz ma tego nie być? Puff, i nie ma? Serio? Już tęsknię za momentami, w których mnie przytulałeś, dotykałeś, całowałeś, a ja walczyłam ze swoją niechęcią i nienawiścią do dotyku, aby Cię nie odepchnąć… Jak bardzo mi JUŻ Ciebie brakuje… Ale wiedz, że mimo to, będę żyć tak, jak chciałbyś, abym żyła. Będę się bawiła, jeździła szybko, – zachichotałam, gdy przypomniałam sobie jazdę z Damonem na motorze – zapewne niejeden facet zostanie moją ofiarą… Pójdę na aktorstwo, bo zawsze o tym marzyłam… Nie znajdę sobie męża i nie zaadoptuję dziecka. Nigdy. TY do końca wieczności będziesz jedyną osobą, którą pokochałam. Jeśli obdarzę kogoś tym uczuciem, wiedz, że nigdy ta miłość nie będzie tak wieczna i silna, jak do Ciebie. Może kupię pieska? Albo nie! Wezmę psa ze schroniska. Tak, psa. Nie suczkę. Wiesz jak się będzie wabić? Damon, ku Twojej pamięci. Ciekawe, czy miałby Twój charakter? - na chwilę zamilkłam, aby wziąć kilka głębokich wdechów i otrzeć łzę.

- Dziwi mnie to, że taki facet jak Ty zwrócił na mnie uwagę… Co ja takiego mam? Nic… A Ty coś we mnie dostrzegłeś. Z Tobą było prościej… Jeżeli jakaś dziewczyna czy kobieta nie zwróciłaby na Ciebie uwagi to chyba musiałaby być ślepa! A mnie taki zaszczyt kopnął, aby być Twoją dziewczyną! Pamiętasz dzień, w którym powiedziałam, że się zgrywam? Zdenerwowałeś się na mnie, a mimo to, odebrałeś mnie ze szkoły. Powiedziałam, że jestem winna Ci przysługę… Codziennie czekałam, aż sobie o tym przypomnisz, abym mogła spłacić dług. Przeżyję godnie swoje nieśmiertelne życie. A właśnie! Wiedziałeś, że Bonnie ma zamiar przemienić się w wampira? Chciała to zrobić, jakby każdy jej przyjaciel byłby bezpieczny… Mało tego! Powiedziała, że TY byłeś jej przyjacielem… Kath uroniła łzę na Twoim pogrzebie, Rebekah też… Wiesz co przyniosła Caroline? No wiesz. To co się jej z Tobą kojarzy. Gdyby to nie był pogrzeb to na pewno wybuchnęłabym śmiechem. Caroline przyniosła bordowy stanik! Wraz z Klausem przyjechali tutaj w 3 godziny, ale nie wiem jak to zrobili. – powiedziałam i dotknęłam dłonią trumny i wyszeptałam ostatni raz:

- Kocham Cię. Po prostu Cię kocham, Damonie. Na zawsze.
..................................................
1) Damon wróci?
2) Co z Giuseppe?
3) Podobała Wam się przemowa Cam?

202098-1b873-71664295-m750x740-uf6aae.jpg


Pa :*
  • awatar gość: Co za głupia baba. Wpierw zabija ukochanego, a potem wygłasza jakieś ckliwe przemowy. Myślał by kto. Tak chore, absurdalne i niesmaczne, że w żaden sposob nie da się tego przełknąć.
  • awatar Delena always and forever: Ah nawet nie wiem co napisać :( Szkoda mi ich wszystkich. Caroline z tym stanikiem. Myślałam, że chodzi o burbon :) 1)Nie mam bladego pojęcia :/ Chciałabym ale to wszystko zależy od ciebie. Może napiszesz rozdziały, od strony Damona, że na przykład Damon jest tak i patrzy na wszystkich z góry :) 2)Nie wiem ale na pewno się odezwie :( 3)Tak. Sama zrobiłam przemowę, na pogrzeb mojej Babci :)
  • awatar Jestem Luna: Jaki wspaniały rozdział, też chciałabym umieć tak pisać. 1. Mam nadzieję że tak 2. Nie wiem 3. Tak
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

tinistasdieguistas
 
Hej!
Dziś 29 rozdział... Lekko smutny... :(
..................................................
* 4 godziny później, następnie godz. 22:58, sobota *

- Camilla… On się nie obudzi… - powiedział łagodnie Stefan.

- Już mi nie chodzi o to, że go nie odzyskam! Chodzi mi o to, że się nie pożegnałeś!!! – krzyknęłam i wybuchnęłam płaczem.

- Hej… Już tyle razy się z nim żegnałem… Niejednokrotnie myślałem, że nie żyje. Niejednokrotnie myślałem, o tym, co powinienem był mu powiedzieć… Niejednokrotnie byłem pewny, że umarł sam… Ale teraz przynajmniej umarł przy kimś kogo kochał i kto odwzajemniał jego uczucia. Nie martw się… Jest mi przykro, że do końca swojego nieskończonego życia będę sam bez brata, ale mam Ciebie. Jego namiastkę. Chodź, trzeba zająć się Bonnie… - szepnął, a następnie przytulając mnie, podniósł z łóżka.

Przy wyjściu z pokoju oboje popatrzyliśmy na Damona i skierowaliśmy się do salonu.

- Bonnie! – usłyszałam przeraźliwy wrzask jakiegoś chłopaka.

Szybko puściłam Stefana i zbiegłam na dół. Przy kanapie, na której leżała czarownica, stał zdenerwowany Jeremy.

- Jer! Hej! Co Ty tak? – spytałam.

- Mam dość! Jak Damon? Już po nim? Tak? No widzisz Bonnie! I na co Ci to było?! Znowu się poświęciłaś, znowu poświęciłaś zdrowie. Na marne! To był ostatni raz, jak mi o czymś takim nie mówisz. Koniec tego! Koniec NAS! – krzyknął Jeremy i skierował się w stronę wyjścia.

Podążyłam za chłopakiem. Gdy był już za drzwiami szepnął mi do ucha:

- Zaopiekuj się nią. I bardzo mi przykro z powodu Damona…

- Dobrze i dziękuję… - oznajmiłam zrezygnowana i zamknęłam drzwi.

Gdy myślałam, że przyjaciółka wybuchnie płaczem, jedyne co słyszałam to… Ciszę?

- Bonnie. Wszystko w porządku? – spytałam zaniepokojona.

- Jak najbardziej. – odrzekła z uśmiechem na twarzy.

- Co? Czekaj, nie rozumiem… Właśnie z Tobą zerwał? – mówiłam.

- Wiem. Ale od dawna się nam nie układało… Zraniłam go niedawno. Powiedziałam, że gdy moi przyjaciele będą bezpieczni, będę chciała przemienić się w wampira. No wiesz? Aby żyć z nimi jak najdłużej. Nie gadał ze mną przez ponad miesiąc. Oprócz tego to Ty masz ważniejsze zmartwienia, niż moje zerwanie. – podsumowała, a następnie usiadła i poklepała dłonią kanapę, dając mi znak, abym spoczęła. Grzecznie podeszłam i opadłam na mebel.

- A jak Ty się miewasz? Damon był moim przyjacielem. – zapytała z troską Bonnie.

- Dobrze… Jednakże boli mnie to, że go nie zobaczę i to, że nikt z Was się z nim nie pożegnał. I nie widać tego było. – odpowiedziałam wpatrując się w swoje stopy.

- Nie martw się. Ważne, że jeszcze jesteś sobą… - szepnęła.

- Jak sobą? – spytałam zdziwiona.

- No bo… Dziwię się, że nie wyłączyłaś człowieczeństwa. – odpowiedziała mi przyjaciółka.

- Nie zrobię tego. Chcę czuć do niego miłość, chcę czuć, że on mnie też nią obdarzył. A to, że nie żyje… Trudno, nie wskrzeszę go. – oznajmiłam natchniona.

- Jesteś ewenementem! – powiedziała z radością Bonnie, a następnie mnie przytuliła.

Oddałam uścisk. Po chwili usłyszałyśmy pytanie Justina, czy chcę dziś pochować Damona. Odpowiedziałam twierdząco.

Po godzinie każdy był ubrany w swoje ulubione ciuchy i trzymał rzeczy związane z Damonem. Patrzyłam na smutne twarze Justina, Kath, Caroline, Bonnie, Rebeki, Klausa, no i Stefana. Znajdowaliśmy się przy krypcie Salvatore’ów. Nikt się nie odzywał… Przy trumnie mojego byłego chłopaka staliśmy przez dość długi czas. W pewnym momencie przyjaciele zostawili przedmioty, które przypominały im o Damonie i zaczęli wracać do Pensjonatu.

Jedynie Stefan przed odejściem poklepał mnie po ramieniu i szepnął:

- Za 2 minuty będzie północ. Proszę, abyś wróciła max. o 01.30. Zostań tu do tego czasu i z nim porozmawiaj.

- Jasne. Dzięki. – odpowiedziałam zapatrzona w trumnę.

- Jeśli chcesz, to znajdę Ci partnera na jutro… - szepnął ponownie.

- Nie chcę iść na Miss Mystic Falls bez Damona. – powiedziałam grzecznie.

- Wiem… Rozumiem. Ale na pewno nie pozwoliłby, abyś go opłakiwała i nie poszła na konkurs, na którym chciał być z Tobą. W takim razie pójdziesz ze mną. Będę Twoim partnerem. Zajęcia zaczynają się pojutrze o 9.00. – skwitował, podszedł do mnie ponownie, wziął moją twarz w dłonie i na czole złożył czuły pocałunek.

Gdy mu podziękowałam, odszedł.

- Mam stawić czoło śmierci swojego ukochanego chłopaka? – zapytałam się w duszy.

- Jak najbardziej… Tyle, że musisz być silna. – szepnęła mi w odpowiedzi Elena.      

- Weź się w garść! Dzisiaj masz prawo płakać, choć nie wierzę, że sama to mówię. Od jutra masz żyć tak, jakby Damon po prostu z Tobą zerwał. – krzyknęła Kath.
..................................................
TO JEDYNE PYTANIE, KTÓRE PRZYCHODZI MI DO GŁOWY:

                  1) Co dalej?
  • awatar Jestem Luna: O Boże! Damon nie żyje! Nie myślałam że kiedykolwiek do tego dojdzie. 1. Nie mam pojęcia, nie wyobrażam sobie twoich opowiadań bez Damona, choć na pewno będą ciekawe.
  • awatar Ourbeautifuldream: Dlaczego Damon ? :( Ciekawe jak teraz sobie poradzi Camilla ;/
  • awatar Lenka1830: Smutne :( Lubię Damona, ale jednak bardziej kocham Stefana. No nw co będzie dalej, ale na pewno będzie ciekawe ~Lenka~
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

tinistasdieguistas
 
Hej!
Dziś 28 rozdział... Zobaczymy co dalej... Zobaczymy, czy Damona warto ratować i czy w ogóle można! Zapraszam! :)
..................................................
* 9 godzin później *

- Damon, trzymaj. – powiedziała Rebekah wchodząc do domu i podała chłopakowi fiolkę.

- Hej Kocico! – wykrzyknęłam zadowolona.

- No hej! – odpowiedziała z radością, po czym podeszła i szepnęła mi do ucha:

- Ale oprócz kocicy potrafię być samicą psa! – a ja zachichotałam i odpowiedziałam, że my dwie i Katherine na pewno będziemy do siebie pasować pod względem charakterów.

- Oj tak. – szepnęła ponownie.

- Damon. Wypij połowę krwi, resztę wylej mi na rękę. No na wszelki wypadek zostaw ¼ zawartości. I złap mnie za dłonie. – poinstruowała bruneta Bonnie. Chłopak zrobił to o co prosiła i podał jej swoje silne ręce.

Po chwili szepnął:

- Jeśli grozi Ci jakiekolwiek niebezpieczeństwo, nie chcę, abyś mi pomagała, Bon Bon.

- Damon. Nie martw się o mnie, okej? A jeśli coś się stanie, a się nie stanie, wtedy mi powiesz to co chcesz, jasne? – powiedziała z czułością czarownica.

- Ale Bon Bon… - mówił nieprzekonany chłopak.

- Proszę Was, abyście tylko we mnie uwierzyli. – poprosiła mulatka i zaczęła mamrotać pod nosem jakieś zaklęcie.

W pewnym momencie poczułam jak rozdziera mnie ból od środka, ręce zaczęły się trząść, głowa pękała od nadmiaru hałasu, który sama sobie wytworzyła. Nie piszczałam, nie krzyczałam, nie jęczałam, ani nie kwiliłam. To był zbyt silny ból, abym mogła zrobić cokolwiek. I w pewnym momencie wszystko ustało.

Ujrzałam Bonnie z zakrwawionym nosem upadającą w ramiona Damona. Mimo tego, że każda komórka mojego ciała i tkanka upierała się, aby się nie ruszać, bo spowoduje to kolejny ból, podbiegłam do przyjaciółki. Wraz z Damonem uklęknęliśmy i położyliśmy Bonnie między siebie. Dziewczyna szeptała:

- Jesteście połączeni, w jakiś sposób powiązani. Camilla, ja Cię tak bardzo przepraszam, że przeszłaś piekło przez moją pomyłkę…

- Żadną pomyłkę. Mów dalej, pod warunkiem, że masz wystarczająco dużo sił. – powiedziałam, a następnie pochyliłam się nad mulatką i zaczęłam głaskać jej włosy.

- Uleczyłaś Damona całkowicie… Bo on… Stał się przeze mnie… Człowiekiem… - oznajmiła Bonnie, wzięła głęboki wdech i zamknęła oczy.

- O nie, nie, nie! – szepnęłam zirytowana, ugryzłam się w rękę i podałam krew przyjaciółce, a ta ledwo ją ssała.

- Rebekah… Zajmij się proszę Bonnie. Błagam Cię… - powiedziałam błagalnie, a chwilę później blondynka zaczęła opiekować się mulatką.  

Wstałam z kolan i ujrzałam Damona wchodzącego po schodach. Podążyłam za nim i w pokoju, gdzie stanął przed kominkiem, podeszłam do niego. Przytuliłam się do jego pleców… Poczułam jak się rozluźnia, a sekundę później spiął się jak przed walką. Przebiegł po nim gwałtowny dreszcz, tak jak wtedy, gdy dowiedziałam się, że jest wampirem.

- Camilla… Ja… Ja muszę się z Tobą pożegnać… - oznajmił cicho.

- Czemu? – spytałam, choć znałam odpowiedź.

- Wiesz, że mam ponad 170 lat… Skończę zaraz z siwymi włosami, pomarszczoną skórą… Odejdź ode mnie, zostaw mnie… - szepnął błagalnie, na co odwróciłam się do niego plecami i zaczęłam iść w stronę drzwi.

Po chwili użyłam swojej szybkości i wskoczyłam na niego, a Damon się zakołysał i upadliśmy razem na łóżko. Leżał na mnie, obserwował mnie zdziwionym wzrokiem.

- Nie pozbędziesz się mnie, jasne? Kocham Cię i dlatego, jeśli nawet będziesz najbrzydszym staruszkiem na świecie, zostanę z Tobą. Oszczędź słów… - szepnęłam z czułością, a następnie pocałowałam go w czubek nosa i odgarnęłam jego kosmyk włosów.

- Nie pozbędę się Ciebie… - powtórzył zdziwiony moją decyzją.

- Zaraz Ci oczy z orbit wyskoczą. Zostaję i koniec. – powiedziałam pewnie i dotknęłam swoją dłonią serca chłopaka…

- Czas na mój list pożegnalny, tak? – zapytał Damon.

- Najwidoczniej… - powiedziałam z uśmiechem…

W tym momencie marzyłam tylko o tym, aby się nie rozpłakać… Emocje wrzały w ciele, a ja nie mogłam nic na to poradzić.

- No to zacznijmy… - zrobił małą przerwę i rozpoczął przekazywanie mi listu:

- Camilla. Nie jesteś jedyną, która sprawiła, że rosłem… Była przed Tobą Elena i Katherine… Ale wiedz, że jako jedyna w pełni mnie rozumiałaś. Wiedziałaś, że moje czyny to tylko i wyłącznie moja sprawa, ale mimo to, tłumaczyłaś mi, że poczucie winy kiedyś mnie dopadnie. Nie usprawiedliwiałaś moich występków, tak jak robiła to Elena, ani nie podsycałaś mnie do częstszego ich popełniania, tak jak Katherine. Pokazałaś mi, że czasem potrafię być rycerzem, w zakrwawionej zbroi, na czarnym ogierze. Gdy mnie zobaczyłaś zapewne pomyślałaś, że skoro wyglądam jak BAD BOY, to lepiej trzymać się ode mnie z daleka, ale mimo to, nie zrobiłaś tego, za co jestem Ci wdzięczny. Przy Tobie poczułem się zrozumiany, pokochany i potrzebny… I wierz mi. To było dla mnie nowe doświadczenie. Teraz jestem człowiekiem, po prawie 176 latach życia jako wampir… Gdyby to się stało 3-4 dni wcześniej… Nie musiałabyś umierać i nie stałabyś się wampirem. A przeze mnie jesteś tą istotą i przeze mnie nie możesz mieć tego, co pożąda każda kobieta: dzieci. Kocham Cię i już tęsknię. Dobranoc, Księżniczko.

- Ja Ciebie też kocham i już tęsknię. Zapamiętaj jednak, że nie będę miała dzieci, bo to, że wgryzłeś się tak mocno w wargę i że ja to połknęłam, to czysty zbieg okoliczności. I nie chciałabym mieć dzieci bez Ciebie u boku. Jesteś cudownym rycerzem… Po wielu przerażających przejściach. Nie mam Ci tego za złe, że wspomniałeś o Elenie i Kath. To oczywiste, bo były Twoimi miłościami. To co powiedziałeś było piękne… - szepnęłam i pocałowałam Damona.

- Tak! Pocałowałam go pomimo lekkiego obrzydzenia! – wykrzyknęłam w myślach.

- Ale Camilla… - szepnął z uśmiechem.

- Słucham…

- Bo skoro Bonnie mówiła, że Twoja krew leczy to może uda się zmienić mnie z powrotem w wampira. – powiedział.

- Nie jestem pewna… - zapierałam się.

- Będę znowu z Tobą! – powiedział uradowany Damon.

- Warto spróbować… - oznajmiłam, ugryzłam się w rękę i podałam ją chłopakowi. Zaczął pić, po czym wybuchnął śmiechem:

- Jak Wy to możecie pić! Przecież to jest obrzydliwe! – a gdy skończył zdanie skręciłam mu kark.
..................................................
1) Co dalej, skoro Damon umarł?
2) Co z Camillą?
3) Co z ojcem Salvatore'ów?
4) Czy wiecie już cokolwiek z tego opowiadania na temat Cam? (Wskazówek było naprawdę wiele ;))
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

tinistasdieguistas
 
Hejooo! :)
Dziś 27 rozdział. Mam nadzieję, że się Wam podoba... ;)
..................................................
* Trzy dni później *
- Damon! Stefan! Bonnie! Justin! Śniadanie! – krzyknęłam.

- Cześć Księżniczko. – powiedział Damon zaraz po wejściu do kuchni i pocałował mnie w policzek.

- Cześć Książę. – odpowiedziałam z uśmiechem.

- Siemka Ślicznotko! – powiedział radośnie Justin wchodząc do pomieszczenia.

- Siemka Piękny! – zażartowałam w odpowiedzi pilnując, aby naleśniki się nie spaliły.

- Witaj Nieśmiertelna! – oznajmiła Bonnie siadając obok Damona i zaczynając się z nim droczyć.

- Witaj Magiczna! – odpowiedziałam z miłością.

- Kurde, sos klonowy, owoce, fondue czekoladowe! To proste! – krzyczała zdenerwowana Kath w głowie.

- Hej Wybawicielko! – przywitał się Stefan.

- Hej Zbawco! – odpowiedziałam z radością.

- Okej. Co jest na śniadanie? – spytał Damon.

- Naleśniki i extra porcja dla Ciebie. – odpowiedziałam.

- No to ja wyjdę do salonu, może co? – zapytał chłopak.

- Najpierw jecie ludzkie śniadanie, a potem Ty jesz swoje, no i następnie zaczniemy myśleć jak Ci pomóc. – odpowiedziałam.

- Oczywiście. – szepnął z chichotem.

Powoli ściągnęłam naleśniki z patelni na talerz i położyłam jedzenie na stole. Po chwili ułożyłam też sos klonowy, owoce oraz fondue czekoladowe.

- Zadowolona Katherine? – spytałam się w myślach.

- Jak najbardziej, ale z organizacją musimy jeszcze popracować. – zachichotała Kath, a Elena powtarzała, że świetnie sobie radzę i że mam nie słuchać wampirzycy.

- Jedzmy. – powiedziałam i poszłam do salonu, gdzie zaczęłam sączyć burbona.

Po 10 minutach przyszedł Damon i zadał pytanie o „karmienie dziecka”, na co zachichotałam. Wbiłam kły w rękę i podałam ją brunetowi.

- Na pewno? Dziwię się, że się powstrzymuję… - szepnął.

- Na 100%. Pij… - powiedziałam, a chwilę później poczułam delikatny ból. Niedługo potem oblizał usta i podziękował.

- Narada! – powiedział Damon, a minutę później siedziałam obok brata i Bonnie oraz Stefana, a mój chłopak stał nad nami.

- Po pierwsze. Camilla. Miss Mystic Falls jest przełożone na za tydzień, więc od jutra musisz chodzić z partnerem na naukę tańca. Po… - i Bonnie nie dokończyła, bo wcięłam jej się w zdanie.

- Tańce?! Czy Wyście poszaleli?! Ja i taniec! Hahhahah! – po czym faktycznie wybuchnęłam śmiechem, ale histerycznym.

- Nie bój się. Znajdziesz sobie partnera, który będzie cierpliwy, który umie tańczyć i z chęcią Cię nauczy. – powiedział ciepło Justin.

- O to się martwię najmniej, tylko o swoje talenty do tańca! – powiedziałam zła.

- Nie martw się. Poradzisz sobie. Po drugie. Wiem jak Cię Damonie wyleczyć. Tylko potrzebujemy Caroline. – oznajmiła Bonnie.

- Ciekawe po co? – spytałam się w myślach…

- Założę się, że chodzi o osobę, na której pierwszy raz się pożywiał po długiej nieobecności w Mystic Falls. Wykorzystywał Caroline seksualnie oraz na swoje inne potrzeby. Ale się zmienił… - odpowiedziała mi Elena.

- Dzięki siostra. Szkoda, że się nie poznałyśmy… - pomyślałam smutnie.

- Cam! Nie mów HOP póki nie przeskoczysz! – zachichotała Elena.

- Jesteś sama? W sumie to nawet gdzie? – pytałam.

- Jestem po drugiej stronie. W takim czyśćcu dla istot nadprzyrodzonych. Aby zniknąć muszą pozałatwiać swoje niedokończone sprawy. Jednakże ja, jako sobowtór, i Ty jesteśmy jakoś połączone przez co nie umrę. Ale istnieje szansa, że można mnie wskrzesić. – odpowiedziała mi znowu.

- Camilla! – krzyknął Stefan.

- Słucham? -  spytałam wyrwana z transu.

- Próbujemy się dowiedzieć, kiedy ostatni raz i kto widział Caroline, bo gdzieś zniknęła. – odpowiedział Justin.

- Skąd mam to wiedzieć… Mówiła, że gdzieś wyjeżdża, ale nie wiem gdzie. – oznajmiłam.

- No to świetnie. – podsumował zły Damon.

- Cam… Pamiętasz jak Caroline dawała Ci krew? Miałaś jakieś wizje, ale myślałaś, że to z powodu głodu. To jest odpowiedź! – podpowiedziała mi Elena.

- Chyba wiem, gdzie jest. – szepnęłam.

- Co?! Przed chwilą mówiłaś, że nie wiesz. – powiedział surowo Damon.

- Stańcie w kole. Każdy łapie się za ręce. Pokażę Wam. – poinstruowałam ich, tak jak kazała mi zrobić to Katherine.

Posłusznie zrobili to o co prosiłam, więc jako ostatnia złapałam rękę Damona oraz Stefana i zaczęłam przeczesywać swoje zakątki umysłu. Nagle zobaczyłam wizję:


"- Hybrydy są w niebezpieczeństwie... - powiedział Klaus.

- No i? - spytała Caroline.

- Muszę wyjechać i je pozbierać. No i zabrać do siebie. Nie pozwolę by unicestwiono moje dzieło. - powiedział zdenerwowany pierwotny.

- Na ile wyjeżdżasz? – spytała sucho blondynka.

- Planuję wyrobić się w miesiąc. Są słabe, dlatego będą siedzieć w jednej kryjówce. Każda hybryda będzie się o drugie stworzenie martwić... Durnie! Jakie to się wrażliwe zrobiło...

- Pomoc?! Ty?! Powiedz do cholery, że jedziesz do jakiejś dziewczyny!

- Car...

- Klaus! Spadaj!!! Daj mi święty spokój!!! Zostawił mnie Tyler, to czemu Ty byś miał tego nie zrobić! Jesteś jednym zakłamanym bucem, mordercą bez serca! Nienawidzę Cię! Hybrydy powiadasz... Są zagrożone... Wiesz czemu? Bo zamiast im pomagać Ty szlajasz się z jakimiś babami!!!

- Caroline... Uspokój się... Chociaż... Powiedziałaś co o mnie myślisz, już wiem jakie masz o mnie zdanie. Też Ci coś wygarnę. Ale ja, w przeciwieństwie do Ciebie, powiem prawdę. Jesteś zbyt nieufna w stosunku do mnie, a przez to ranisz siebie i przy okazji mnie... Gdzie się podziała TA, w której się zakochałem? A teraz... Wyjdę z Grilla z podniesioną głową, aby nie było widać, że miałem jakąś szczyptę człowieczeństwa, a Ty ją bezczelnie wysypałaś. Wyjdę jak facet dumny i z honorem. Ale zapamiętaj! Zawsze o Ciebie dbałem, nawet wtedy, gdy Ty kochałaś Tylera. A Ty wbiłaś mi kołek z białego drewna prosto w najczulszy punkt serca. Właśnie umarłem. Ale spokojnie! Odrodzę się na nowo. Tak jak robię to zawsze. Tyle, że teraz, w końcu, bez człowieczeństwa. - powiedział wampir, po czym wyszedł.

- Jasna cholera! - Caroline wydarła się na cały bar, a następnie wbiegła na scenę i zauroczyła zespół, aby zagrali jej piosenkę, którą wybierze. Po chwili śpiewała Eternal Flame zespołu The Bangles.

Gdy skończyła powiedziała:

- Klaus... Ty idioto... Wiem, że słyszysz... - szeptała do mikrofonu. Po chwili ujrzała faceta, który ją cholernie pociągał. Patrzył na nią chłodnym wzrokiem...

- Jesteś przywódcą, gościem, który pożąda władzy... Gdybyś chciał mógłbyś przenosić góry! Jesteś durniem, który dba o to, żeby jemu było dobrze, ale nie okazując tego za bardzo, dba też o osoby, na których, nawet w niewielkim stopniu, zależy mu lub dlatego, że ich szanuje. Chcesz być podziwiany, ale chcesz mieć też kogoś bliskiego, kto Cię doceni, przytuli, pocieszy, rozśmieszy. Chcę być tą osobą. Przepraszam... Po prostu nie należę do ludzi, którzy chcą rozstawać się ze swoją nową miłością... Jeszcze raz przepraszam. Teraz możesz odejść, siła wyższa tak chce. - powiedziała, po czym zeszła ze sceny i usiadła przy barze prosząc o butelkę burbona.

Gdy dostała zamówienie wzięła ogromne 4 łyki. Poczuła jak pulsuje jej żyła na skroni, poczuła, że alkohol zaczyna wykonywać swoją robotę.

- Człowiek zostawi Cię tylko na chwilę i już się upijasz... - powiedział Klaus stojąc jej za plecami.

- Miałeś lecieć do hybryd.

- Spokojnie, godzina ich nie zbawi.

- Niemożliwe. Po co wróciłeś? Przecież Cię tak perfidnie zraniłam.

- Fakt. Ale też przeprosiłaś. I to się dla mnie liczy.

- Szkoda, że to już koniec. – powiedziała smutna Car.

- Kochanie. To dopiero początek! – powiedział głośniej Klaus, po czym wziął Caroline na ręce.

- Co jest? – spytała.

- Chcesz spędzić ze mną miesiąc? Sam na sam? W międzyczasie szukając hybryd?

- Mówisz poważnie? – spytała zdziwiona.

- Całkiem poważnie.

- No jasne!!! Dzięki bogu, że to nie koniec! Przepraszam i… kocham Cię… – powiedziała, a następnie pocałowała wampira w policzek.

- To co? Jedziemy? – zapytał Klaus całując czoło blondynki.

- No pewnie! A gdzie?

- Kalifornia! A dokładniej Los Angeles. Mam tam niezły dom przy Venice Beach…

- A mogę coś powiedzieć przyjaciółkom?

- A będą zachwycone, że ze mną jedziesz?

- No nie…

- No to już masz odpowiedź…  Wyjeżdżamy dzisiaj. – zapowiedział.

- Okej… Ja lecę jeszcze do Cam!

- Lubię tę Cam. Jedyna mnie szanuje i wręcz się ze mną przyjaźni. Jako jedyna z całej Waszej paczki. No, oprócz Ciebie. – oznajmił szczęśliwy Klaus."


- No proszę… Kolejna zagadka do rozwiązania. – szepnęła Bonnie.

- Niby co takiego? – spytałam zaciekawiona.

- Skąd wiesz, że tam wyjechała? – zapytała podejrzliwie mulatka.

- No dała mi swojej krwi i ujrzałam te obrazy, ale je pominęłam, bo myślałam, że mam te wizje z powodu głodu. A co w tym takiego dziwnego? – spytałam zdziwiona.

- Jak co w tym dziwnego? Napiłaś się krwi wampira i ujrzałaś scenę, która Ci się teraz przydała. – odpowiedział rzeczowo Damon.

- A Wy tak nie macie? – spytałam, znowu, zdezorientowana.

- No nie. – skwitował Stefan.

- Dobra, nie czaję. Jestem jakimś nieudanym sobowtórem, ale moja siostra za to była tą udaną. W dodatku natura próbowała mnie uśmiercić i nadal chyba to próbuje robić. Werbena nie działa na mnie boleśnie po dwóch szklankach burbonu z tym ziołem. Oprócz tego jak napiję się krwi, to widzę historię osoby, na której się pożywiam, tak? – spytałam.

- Yup… Ale nie wiemy, czy będziesz widziała u zwykłego człowieka… - powiedział Stefan.

- Napij się ze mnie… - zagadnął Justin.

- Chyba Ci się w główce pomieszało. Zapomnij. – podsumowałam zła na brata.

- Ja mówię poważnie. – ciągnął dalej.

- Tak, ja też. – powiedziałam na granicy furii.

- On ma rację Camilla. Wiem, że nie chcesz robić tego bratu, ale musimy spróbować… Jeden, jedyny raz. - szepnął Damon.

- Jeden, jedyny raz? – upewniłam się.

- Jeden, jedyny raz. – potwierdziła Bonnie.

- Jasne… - westchnęłam, a następnie podeszłam do Justina i szybko wbiłam mu kły w rękę.

Po raz drugi ujrzałam wizję… Chwilę później oderwałam się od brata i spojrzałam przerażona na Bon Bon.

- Już. Widziałam wizję… Zobaczyłam jak wyglądał Wasz porywacz. Miał czarno-siwe włosy, na oko 1.8m, nawet dobrze zbudowany, oczy Damona. – opowiedziałam.

- Nasz tatusiek… - szepnął Stefan.  

- To uda się pomóc Damonowi? – spytałam wystraszona, po czym podeszłam do chłopaka i się w niego wtuliłam, pomimo ogromnej niechęci. Brunet odwzajemnił przytulenie.

- Czemu nienawidzę dotyku i przytulania!!! – pomyślałam zła.

- Uda się. Musimy się jakoś skontaktować z Caroline… - odpowiedziała mi Bonnie,

- Nie możemy się do niej dodzwonić… - oznajmił Stefan.

- A Rebekah? Chyba wie, gdzie jej rodzina ma domy. – powiedziałam.

- Gdyby to było takie proste… - rzekł zawstydzony
Stefie.

- Co jest nie tak? – spytałam.

- Nie mam jej numeru, a poza tym… Wyjechała z Klausem. – szepnął w odpowiedzi młodszy brat.

- Mogłabym zadzwonić, gdyby nie okazało się, że mój telefon jest porozwalany po pokoju. – oznajmiłam.

- Uratowałem kartę pamięci i SIM. Tylko telefonu nie masz… - podsumował Damon.

- A czekaj! Mam nowego iPhone’a 6+! – ożywił się Stefan, pobiegł do pokoju, a 3 sekundy później podawał mi do ręki telefon.

- iPhone?! No nie, błagam… Nienawidzę tych smartfonów… No nic… Ile? – spytałam.

- Pieniędzy?! Zadała Ci to pytanie przy motorze?

– zapytał zdenerwowany Stefan Damona.

- Yup. – odpowiedział z uśmiechem na twarzy brunet.

- Jeśli coś Ci dajemy – nie płacisz. Zapamiętaj. Włóż kartę SIM, a potem przegrasz zawartość karty pamięci do telefonu. – oznajmił Stefie.

- No właśnie dlatego nienawidzę iPhone’ów. Jasne. – powiedziałam niezadowolona, włożyłam kartę, włączyłam telefon i weszłam w kontakty. Wybrałam numer do Rebeki.

- Hej Kocico! – krzyknęła uradowana, a ja się uśmiechnęłam na to przywitanie.

- No hej! Gdzie Wy macie dom w Kalifornii? Potrzebujemy krwi Caroline, bo jeszcze chwila i opanowanie Damona to będzie istny koszmar! – mówiłam jak najęta.

- Już przekazuję! – powiedziała, a za chwilę usłyszałam jej krzyk:

- Caroline!!! Wlej swojej krwi do fiolki! Jest na kominku! Wybierz jak największą! Klaus! Wyjeżdżam! – po czym zwróciła się do mnie – Dziękuję Ci, że mnie wybawiłaś! Będę za 9 godzin! Pa słonko! – i się rozłączyła.

- Będzie za jakieś 9 godzin z krwią Car. Coś jeszcze? – spytałam.

- Tylko śmiertelne zaklęcie… - szepnęła niedosłyszalnie Bonnie po wyjściu Stefana i Justina.
..................................................
1) Co o tym rozdziale sądzicie?
2) Co było do niczego, a co było ciekawe?
3) Co będzie dalej?
4) Co z Damonem?

Bay :* Odpowiedzcie na pytania! :* :* :*
 

tinistasdieguistas
 
Hej!
Dziś NOWY ROZDZIAŁ! :)
..................................................
- Damon idzie! – krzyknęłam zadowolona, po czym spadłam z radości z łóżka „zdemoralizowanego” brata.

Po chwili zapytałam się sama siebie skąd wiem, że w ogóle ktoś przyjechał, jednak sekundę później przypomniałam sobie, że jestem wampirem i mam świetny słuch. Podniosłam się z podłogi i, nie zważając na to, że jestem w samych majtkach i koszulce Damona, zbiegłam na dół. Przed otwarciem drzwi podeszłam do stolika z alkoholem, aby nalać chłopakom burbonu. Kiedy wykonałam czynność ujrzałam swój srebrny pierścionek obok karafki.

- Dziwne… - pomyślałam, po czym założyłam biżuterię na środkowy palec.

Wzięłam szklanki i dopiero wtedy otworzyłam drzwi. Widok, który zobaczyłam zwalił mnie z nóg. Porwani wyglądali jakby nic nie jedli i nie pili przez 4 dni, ale kiedy ujrzałam Damona ledwo słaniającego się na nogach, wytrwale trzymającego moją przyjaciółkę i brata, i całego zakrwawionego, pisnęłam.

- Kochanie. Idź po Stefana. Burbon mu się przyda. – szepnął tak cicho, że ledwo usłyszałam.

Posłusznie pobiegłam do samochodu i zobaczyłam leżącego nieprzytomnego młodszego brata. Delikatnie podniosłam mu głowę i próbowałam go ocucić. W pewnym momencie otworzył oczy i uśmiechnął się na mój widok. Podałam mu szklankę, a on z wdzięcznością wypił jej zawartość.

- Chodź, wstajemy. – powiedziałam spokojnie i zaczęłam podnosić przyjaciela.

Słyszałam jak stęka z bólu, ale moim priorytetem było zajęcie się CAŁĄ czwórką poszkodowanych. Po wielu próbach wstania i „spacerku” udało mi się umieścić jasnowłosego bruneta na kanapie. Bonnie i Justin ściskali się na jednej, a Damon opierał się o kominek. Pobiegłam szybko na górę do swojego pokoju i wzięłam 2 koce. Zleciałam z prędkością światła na dół i znowu podniosłam Stefana. Tym razem chodzenie z nim wydawało się prostsze, bo użyłam swojej siły wampira. Położyłam go na jego łóżku, rozebrałam z koszuli i spodni, i obejrzałam jego ciało. Było w ranach, które bardzo powoli się goiły. Przykryłam go kołdrą i z szuflady biurka wyjęłam torebkę z krwią. Ułożyłam ją obok Stefana i włożyłam mu do ust rurkę, aby powolutku sobie pił i się leczył.
Potem zeszłam na dół i przełożyłam Bonnie na kanapę, na której leżał wcześniej wampir. Ułożyłam ją wygodnie i dałam jej swojej krwi, aby zaczęła jakoś funkcjonować. Gdy upiła trochę płynu, przykryłam ją kocem i delikatnie przytuliłam.
Następnie zajęłam się bratem. Uklęknęłam przed jego twarzą i poprawiłam jego kosmyk włosów. Był wycieńczony, a ja miałam łzy w oczach.

- Musisz się uspokoić. Zajmij się nimi. – usłyszałam ciepły głos Eleny.

Tak jak mi zaproponowała tak zrobiłam. Ugryzłam się znów w rękę i dałam krwi Justinowi. Gdy upił trochę, jego też przykryłam kocem i pocałowałam w czoło.

- Teraz czas zająć się Rambo. – usłyszałam niepewny głos Kath.

- Damon? Chodź… - szepnęłam pełna troski, po czym do niego podeszłam i próbowałam go jakoś złapać, i zanieść do pokoju, tak jak to zrobiłam ze Stefanem, jednak opierał się.

- Przestań! Dam sobie radę! Jak zawsze! – krzyknął i wyszarpał się z taką siłą, że upadłam.

Szybko wstałam i się otrzepałam.

- Czy boli Cię to, że chcę się Tobą zająć? Jestem Ci wdzięczna, że sprowadziłeś mojego brata i Bonnie. Jestem szczęśliwa, bo wszyscy żyjecie. Że TY żyjesz! Widzę, że cierpisz… Chodź, pomogę Ci. – powiedziałam spokojnie, po czym podeszłam znów do Damona i położyłam mu dłoń na ramieniu.

Pod wpływem dotyku, rozluźnił się. Wzięłam go pod rękę i powolutku szłam z nim do pokoju. W jego królestwie ułożyłam go na łóżku i powiedziałam:

- Zaraz się Tobą zajmę, tylko muszę iść otworzyć drzwi sypialni Stefana, abym mogła czuwać nad wszystkimi.

I tak jak powiedziałam tak zrobiłam. Po chwili byłam z powrotem. Zobaczyłam jak Damon się myje. A raczej stoi pod prysznicem w ubraniu. Trząsł się, dlatego zamknęłam drzwi pokoju, po czym podeszłam do kabiny. Otworzyłam ją i weszłam pod lodowatą wodę. Wzięłam dłonie Damona i położyłam sobie na sercu.

- Słyszysz? To bicie mojego serca. – szepnęłam, a następnie dotknęłam swoją dłonią serca chłopaka.
dotyka serca damona.png


- Ty też je masz. Też bije i tak jak moje, czuje. – mówiłam – Czasami jestem tak oschłą i wredną dziewczyną, że sama się sobie dziwię, ale mimo wszystko, np. zły komentarz, może na mnie mocno wpłynąć… Spokojnie, mów.

Damon westchnął i tylko mnie do siebie przyciągnął. Znowu musiałam odgonić niechęć i również się w niego wtuliłam. Oboje się trzęśliśmy, ale nie zwracaliśmy na to uwagi. Chłopak co chwila dotykał mojej głowy brodą i raz po raz mocniej mnie ściskał. W pewnym momencie zaczął mówić:

- Pamiętasz jak Ci opowiadałem o naszym okropnym dzieciństwie? Zafundował nam je wspaniały ojciec, Włoch – Giuseppe Salvatore. To on zlecił swoim pachołkom porwanie Bonnie i Justina. Chciał nas wywabić z Mystic Falls, aby Ci dopiec. Jednakże bezskutecznie. – i w tym momencie się skrzywiłam, ale Damon tego nie zauważył – Wiesz co mi zrobił?! Mój własny ojciec?! Po pierwsze oszukał mnie i Stefana, że umarł, a tak naprawdę przemienił się w wampira. Zabawne, czyż nie? Aha, i moja mama też, jak się okazało. Okłamał nas tak perfidnie… Oprócz tego na nas przyjazd czekało 20 wilkołaków i wampirów. Pojmali mnie i Stefana, a gdy znaleźliśmy się u ojca… Wstrzyknął mi jad wilkołaczy, oraz, uwaga, bo jest to bardzo śmieszne i komiczne, wstrzyknął mi też jakąś substancję, że nie chcę zabijać ludzi. Mam chętkę na wampiry!

- Jak się czujesz?! – krzyknęłam wystraszona. Ale nie ze strachu o swoje życie, lecz o życie Damona.

- Oprócz tego, że umieram… Wyjątkowo dobrze… - powiedział beznamiętnym głosem.

Rozebrałam się do bielizny i położyłam się w łóżku. Chwilkę później Damon wyszedł spod prysznica i zaczął ściągać koszulkę i spodnie. W pewnym momencie poczułam jak siedzi pomiędzy moimi nogami opierając się plecami o mnie. Przykryłam nas kołdrą, akurat w chwili gdy Damon zaczął majaczyć.

- Elena! Nieee! Nie… - krzyczał przez jakąś chwilę, a potem dodał nowe imiona:

- Camilla! Katherine! Elena! Wracajcie!

Byłam zdruzgotana… Nie wiedziałam co robić dopóki mnie nie oświeciło.

- Torebka Justina! – pomyślałam z uciechą i wybiegłam z łóżka zostawiając chłopaka.

Szybko  zajrzałam do Stefana, ale spał. Zbiegłam do brata i Bonnie – wszystko w porządku.

- Teraz lecimy po krew! – pomyślałam i w niecałą sekundę znalazłam się u Justina.

Szybko złapałam torebkę z łóżka brata i pobiegłam do Damona. Usiadłam tak jak wcześniej i włożyłam mu rurkę do buzi. Zaczął pić łapczywie, ale po kilku łykach zabrałam mu ją i odłożyłam na podłogę. Niedługo potem chłopak przysnął.

- Nie wiem jak długo ma zamiar spać, ale jedyne co mogę zrobić to czekać. – pomyślałam z troską.

Mijały godziny, a ja siedziałam i mierzwiłam mu włosy. Nagle gwałtownie się poruszył i otworzył oczy.

- Jak się masz? – spytałam wystraszona.
- Dobrze…? Nie wiem… Ale dziękuję... – skwitował.
- Uratowałam Ci życie. – powiedziałam z uśmiechem.
- Wiem. – szepnął zadowolony.
- Uratowałam Ci życie. Pamiętaj o tym. – powiedziałam szczęśliwa.
- Powiedziałaś to samo co Elena, gdy uratowała mnie przed spaleniem z rąk innego wampira. – szepnął zdziwiony.
- Wiem. Poprosiła mnie, abym to powiedziała. I przekazuje, że Cię kocha i prosi Cię, abyś przypomniał sobie jaki byłeś, gdy myślałeś, że umrzesz z powodu zadrapania przez wilkołaka. – mówiłam z szeptającą mi Eleną w głowie.
- Dziękuję Ci Eleno. Też Cię kocham, kochałem i zawsze będę. Pamiętam… Pocałowałaś mnie, za co Ci bardzo znowu dziękuję… Ona to słyszy, tak w ogóle? – spytał.
- Jak najbardziej. Słyszę jak chlipie. Jak Ci nie wstyd doprowadzać mojej siostry do płaczu! – powiedziałam z chichotem.
- Księżniczko. Bo zaraz ja doprowadzę Cię do łez! – powiedział z czułością.
- No no. Akurat teraz jestem od Ciebie silniejsza. Głodny? – spytałam.
- Nawet nie wiesz jak bardzo. Dlatego musisz się zmyć… - oznajmił smutnie.
- No pewnie! Widzisz mnie już przy drzwiach? Jasne. Masz. – powiedziałam,a następnie ugryzłam się w rękę i położyłam ugryzienie na jego ustach.
- Zabierz to! – krzyknął.
- Pij. Mało, wystarczy na tyle, abyś żył i jakoś się obronił. Pij. – szepnęłam czule mu do ucha, a następnie poczułam chwilowy ból…

Damon zadecydował.

- Widzisz… Nie ma co się denerwować. 2 porcje dziennie, rano i wieczorem. Dopóki Bonnie nie wyzdrowieje i nie znajdzie rozwiązania musisz przystać na ten układ. Opowiem Ci coś, co całkiem zwali Cię z nóg, ale nie mogę tego ukrywać.
- Mam się bać? – spytał faktycznie wystraszony.
- No nie wiem. Jak wyjechaliście chciałam coś zjeść, ale w „krwistej jadalni” nie było krwi, gdy chciałam wyjść na słońce, nie było pierścionka, gdy chciałam zadzwonić po Caroline, mój telefon został rozwalony na drobny mak, a gdy chciałam wyjść w ogóle z domu, powstrzymywała mnie jakaś chora magiczna bariera! I… Jakby Ci to powiedzieć… Wyschłam?
- Szlag! Zaczął zabawę! – krzyknął, a następnie gwałtownie wstał i zaczął się ubierać.

W pewnym momencie rzucił mi swoją koszulę. Szybko się przebrałam i wyszliśmy z pokoju, nieświadomi, że problemy dopiero się zaczną…
..................................................
1) Jakieś propozycje na: co dalej?
2) Czego się spodziewaliście?
3) Podobało się? W tym: co najbardziej i co najmniej :)
Papatki :*
  • awatar Tini~*: Fajny Wpis i wogule blog
  • awatar Ourbeautifuldream: Kocham już tego bloga ! Cudony wpis czekam na kolejny z niecierpliwością !
  • awatar Delena always and forever: Wygląd boski :-* Jak zawsze :) Damon na ostatnim gifie normalnie, pozdrawiam was wszystkich z podłogi :D A więc tak, co do rozdziału to super :) Elena jaka opiekunka :) Haha Katherina:" A teraz czas zając się Rambo" no po prostu nie mogę z tego. Taki Rambo haha Rodzice Salvatorów żyją i to jeszcze postępują z takim okrucieństwem :( Damon skoro, ma chętkę na wampiry to i na Camile :( Dziwne, że Camila nie była zazdrosna jak Damon powiedział do Eleny, że ją kocha i będzie kochać...Myślę, że chodzi o to, że Ojciec Salvatorów coś zaczyna. A teraz pytania :) 1.Myślę, że może rozwinęłabyś wątek z Eleną :) 2.Ja nigdy niczego się nie spodziewam, zawsze liczę, że coś fajnego wymyślisz i właśnie to robisz :) 3.Podobało jak zwyklę :) Najbardziej to opiekowanie się Camil, Damonem a najmniej nie wiem, chyba nic :) Czekam na następny :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

tinistasdieguistas
 
Hej!
Dziś króciusieńki (naprawdę bardzo krótki) rozdzialik, bo to rozdział przejściowy! :D Będzie się działo, oj uwierzcie mi! :) :*

Pytania:
1) Co się wydarzy potem?
2) Czy rozdział, mimo nędznej długości (;)) może być?
3) Co Wam się podobał, jeśli coś takowego było...
4) Kiedy chcecie następny rozdział?
....................................................................................................
- Camilla! Camilla! Gdzie jesteś?! Czemu nie piszesz do Kath, ani Rebeki, ani do mnie, ani do Jer? Od 3 dni się do nas nie odzywasz!!! – krzyczała Caroline. Gdy weszła do salonu pisnęła.
- Jejuniu! Kochana, co się stało?! Czekaj, masz! – powiedziała głośno ze smutkiem w głosie, po czym ugryzła się w rękę i podała mi krwi. Piłam powoli i widziałam jakieś obrazy. Po chwili Caroline spytała:
- Co się stało?
- Chciałam coś zjeść, ale w „krwistej jadalni” nie było krwi, gdy chciałam wyjść na słońce, nie było pierścionka, gdy chciałam po Ciebie zadzwonić, mój telefon został rozwalony na drobny mak, a gdy chciałam wyjść w ogóle z domu, powstrzymywała mnie jakaś chora magiczna bariera!
- O Chryste! Dobra, czekaj. Ja muszę lecieć, a Jeremy przyniesie Ci 40 litrów krwi. Przepraszam, że się Tobą nie zajmę, ale muszę gdzieś wyjechać. – trajkotała smutna Caroline.
- Koraliczku! Jedź, spokojnie. Poradzę sobie. Kocham Cię, wiesz? Jestem Twoją dłużniczką! – powiedziałam zachwycona.
- Tak, jasne. Chyba ja Twoją, bo dzięki Twojemu nakazowi, w końcu mogłam okazać Klausowi uczucia, które od dawna do niego skrywałam. Bay.
I po pocałunkach i przytulasach blondynka wyszła, a godzinę później zjawił się Jeremy z jedzeniem. Do wieczora dotrzymywał mi towarzystwa. Graliśmy w berka, w gry planszowe, słuchaliśmy muzyki, robiliśmy sobie „Jaką to melodię”, jakieś desery, a o 20.00 musiał wrócić do domu, aby przygotować się do szkoły. Przed wyjściem się przytulił, pocałował mnie we włosy i czoło oraz szepnął:
- Wspaniale się bawiłem, siostrzyczko.
....................................................................................................
PA! KOCHAM WAS! :*
  • awatar Delena always and forever: W TVD nie ma innych braci ale nawet jakby byli to i tak Salvatorowie górą :-* Jeśli chodzi o TO, to myślę,że do nich powinien jeszcze dołączyć Kol :-* Ale bracia tacy sexi. Damon aaaaaa!!! :-* < 3
  • awatar Delena always and forever: Rozdział mógłby być dłuższy :-) Uśmiech klausa :-* Jer uważa Camil za siostrę jak fajnie. Dobrze by było jakbyś pisała szczegółowo takie sceny jak powyżej :-) 1.Potem myślę,że pojawi się jakoś Elena no na przykład,że będzie mówiła Cami,że ona kochała Damona ale Klaus ze Stefanem zagrozili jej,że gdy nie będzie ze Stefanem to i ją i Damona zabiją :-) 2)Był fajny ale nie umiem ocenić scen :-( 3)Ogólnie cały. Trudno mi oceniać, nie obraź się :-) 4)Jak najszybciej :-) Pozdrawiam :-)
  • awatar Lose control ღ: Aww ^.^ mega ♥ Krótki, ale fajny ^^ Przyjemnie się czytało.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

tinistasdieguistas
 
Hej!
Akcja się rozkręca! :D
....................................................................................................
Kiedy znaleźliśmy się z powrotem w domu ujrzeliśmy zdenerwowanego Stefana chodzącego w kółko przed kominkiem w salonie.
- Bracie, co się stało? – spytał spokojnie Damon i podszedł do barku i z karafki nalał sobie, Stefanowi i mi burbona.
- Pijcie. Cam, tylko powoli. Będzie bolało, ale będziesz musiała się przyzwyczaić. – powiedział podając mi szklankę. Wzięłam od niego burbona i napiłam się. Przełyk, usta i wnętrzności paliły się, a ja mimo to piłam posłusznie. Gdy wypiłam wszystko poczułam jak ciało przyzwyczaja się do werbeny.
- Damon… Daj mi jeszcze jedną porcję. Sądzę, że werbena już mi nie zaszkodzi. – powiedziałam, po czym wyjęłam szklankę z ręki chłopaka. W jednej chwili wypiłam całego burbona nie czując bólu.
- Czemu nie kwiliłaś? – spytał zaciekawiony Stefan.
- Przyzwyczaiłam się, tak jak mówiliście. – powiedziałam zdziwiona pytaniem.
- My pijemy werbenę od 2 lat i nadal nas to trochę boli. A Ty po dwóch szklankach jesteś na to odporna? Dziwne.  – oznajmił młodszy Salvatore.
- Stefan. To jest nieważne. Powiesz co się stało? – zapytałam.
- Porwano Justina i Bonnie. Gdy przyszedłem odebrać pierścień – powiedział podając mi biżuterię – jedyne co zastałem to ten list.
- Pokaż. – rzekłam i wyrwałam mu list z ręki.
Zaczęłam czytać na głos:
„Droga Cam…
Widzę, że podpasował Ci starszy Salvatore, aż dziwne. Zawsze każda dziewczyna wybierała Stefana, bo jest czuły, opiekuńczy i troskliwy. A tu takie zaskoczenie! Nie, jednak nie. Wybacz. Wszechświat postanowił, że sobowtóry zawsze będą ciągnęły ku sobie, ale często były też przeszkody. Taką przeszkodą w związku Stefana i Eleny był Damon. Przystojny, arogancki, z ciętą ripostą w zanadrzu, nieposłuszny, kłamliwy i fałszywy facet…
Damonie, przypomnij sobie, kto miał o Tobie takie mniemanie.
Wyjaśnię Ci coś Camillo, bo wiem, że nie za bardzo rozumiesz. Porwałem Twojego brata i Twoją przyjaciółkę Bonnie. Co do wszechświata. Ty jesteś siostrą Eleny i w dodatku sobowtórem. Pierwszy raz w historii świata i wszechświata istnieje coś takiego! Nie zastanawiało Cię, czy nie pociągasz Stefana? Otóż nie. Młodszego Salvatore nie pociągasz, ponieważ jest on przeznaczony dla sobowtóra, np. Eleny, zaś Damona pociągasz bardziej niż Elena, bo geny są inne, i teraz Damon, gdzie zawsze był problemem na drodze sobowtórów, teraz jest księciem z bajki dla drugiego nieudanego sobowtóra, który tak jak Damon jest skutkiem ubocznym. Natura chce Cię unicestwić, bo jesteś zbyt silnym SKUTKIEM UBOCZNYM. Podpowiedź dla szukających Twoich bliskich. TAM, GDZIE USŁYSZELIŚCIE TE SŁOWA: Powiedziała mu jak bardzo jej na nim zależy. Podał jej chusteczkę twierdząc, że się przyda.
Pozdrawiam serdecznie!”
- Stefan. Jedziemy do Włoch! Pierwsza posiadłość naszej chorej matki! – zakomenderował Damon.
- Jak, co? Jakie Włochy? - zapytał zdziwiony Stefan.
- Do diabła. Gdy ja miałem 9 lat, a Ty 2 mieszkaliśmy we Włoszech. Tam się urodziliśmy, prawda? Pamiętam, że się Tobą zajmowałem. Rodzice byli dawno po ślubie. Gdy nasz ojciec oznajmił, że wyprowadzamy się tutaj do Mystic Falls, mama była święcie przekonana, że z naszego powodu i miłości. Wtedy wypowiedziała to zdanie, że bardzo mu na nim zależy. Nasz ojciec ją wyśmiał, podał jej chusteczkę i wtedy powiedział, że jej się przyda. Nie dziwię się. Pamiętasz jak oskarżył nas o kradzież pieniędzy z jego biura i jak się przyznałem? Pamiętasz, jak wypalił mi ranę cygarem? Byliśmy w Mystic Falls... Miałem tylko 12 lat. A Ty tylko 5. Nie chciałem, żeby coś Ci się stało, choć nie ja ukradłem pieniądze, przyznałem się. Matka nic nie zrobiła, bo wiedziała, że dla niej też się to źle skończy, jeśli mu przeszkodzi. Czy pamiętasz jak kazał mi zabić mojego ulubionego indyka i go zjeść? Czy pamiętasz jak zbiłem wazę matki i nie chciałem się przyznać? Jak przegonił mnie przez całe podwórko? Bił mnie do krwi, bił tak, że nie sądziłem, że będę nadal żył. Gdy wymierzył karę, a ja nadal się nie przyznawałem zostałem sam w pokoju. Nie wiesz jak bardzo nie chciałem czuć bólu. A wiesz co zrobiła nasza matka? Zabrała mi żołnierzyki i zabawki. Wtedy się przyznałem, a ona i ojciec odkryli, że przemocą rzadko coś będą mogli wskórać, dlatego gdy chodziło o Twoje bezpieczeństwo, albo moje, zawsze się wspomagaliśmy i broniliśmy, a oni zabierali, albo ranili to, na czym nam zależało. A potem zatraciliśmy stosunki, w których skoczylibyśmy dla siebie w ogień. Przynajmniej ja tak uważałem. To co? Gotowy na wycieczkę ze zdemoralizowanym braciszkiem? - zagadnął Damon.
Byłam przerażona i smutna, przez to, że dowiedziałam się, jakie mieli dzieciństwo. Stałam zamurowana, nawet wtedy, gdy Damon całował mnie w policzek na pożegnanie. Gdy chłopcy wsiadali do Chevy wybudziłam się z transu i podbiegłam do nich.
- Uważajcie na siebie! Jeśli stanie się coś Justinowi i Bonnie nie wybaczę sobie tego, ale jeśli Wy dołączycie do kompletu osobiście zajmę się tym jakimś porywaczem.
- Jasne, słońce. Chodź. - powiedział Stefan, a ja do niego podeszłam. Delikatnie się do niego przytuliłam, a on do mnie. Po chwili pocałowałam go w policzek i podeszłam do Damona. Ten mocno mnie objął i wpił mi się w usta.
Po chwili powiedział:
- Jesteś pierwszą osobą, która dowiedziała się o moim i Stefana dzieciństwie. Było lekko przerażająco, ale wspieraliśmy się z bratem. To pozwoliło przetrwać. Nie wychodź z domu, krwi masz wystarczająco dużo w piwnicy. Kocham Cię.
- Uważajcie na siebie, proszę. Jaka to wieczność bez przyjaciół, chłopaka i jego najlepszego braciszka. Dzięki za zapasy pożywienia. Ja Ciebie też kocham. Bay... - po czym jeszcze raz pozwoliłam sobie na przyjemności i go pocałowałam.
Ujrzałam w jego oczach błysk i strach... Wiedziałam, że tego nie okaże... Po chwili odjechali, a ja widząc wschód słońca szybko wbiegłam do domu. Zaczęłam przechadzać się po pensjonacie... Wchodziłam do każdego pokoju... Gdy weszłam do pokoju Damona podeszłam do komody i wyjęłam jego T-shirt. Szybko się w niego ubrałam i ściągnęłam spodnie zostając tylko w majtkach. Potem znalazłam telefon, który, o dziwo, przeżył tonięcie i wybrałam numer do brata. Jedyne co usłyszałam to komunikat, abym się nagrała. Szybko się rozłączyłam, odłożyłam telefon i poszłam do piwnicy, aby coś zjeść. Gdy przechodziłam przez salon rozpaliłam kominek, wzięłam sobie butelkę burbonu i zaczęłam go sączyć. Po chwili zeszłam do „krwistej jadalni”. Zauważyłam lodówkę, a gdy ją otworzyłam jedyne co zobaczyłam to lód. Zaczęłam panikować. Pobiegłam do salonu, aby założyć pierścień, który został na stole bilardowym. Kiedy dobiegłam, zorientowałam się, że jego też nie ma. Przerażona dogłębnie udałam się szybkim krokiem do pokoju Damona, aby zadzwonić po Caroline. Jedyne co zastałam na komodzie to rozwalony telefon, gdzie elementy były porozrzucane po całym pokoju.
- Zostałam skazana na siedzenie w domu. Chociaż... - pomyślałam i zeszłam z powrotem na parter pensjonatu, i gdy chciałam wyjść z budynku czułam jakby moje ciało było rozrywane. Nie mogłam wyjść na zewnątrz, bo przeszkadzała mi jakaś bariera. Zrezygnowana usiadłam na kanapie i co chwila sięgałam po nową butelkę alkoholu. W pewnym momencie poczułam mrowienie w palcach, rozdzierający ból i drętwienie. Na rękach i reszcie wampirzego organizmu zobaczyłam, że wysycham! Stawałam się szara, zimna i pełna bólu, którego nie mogłam powstrzymać.
- Camilla. Trzymaj się. To nie jest przyjemne, fakt. Postaram się kogoś tu do Ciebie ściągnąć, mimo, że mam połączenie tylko z Tobą. Spróbuję z Caroline, ale do tego czasu walcz. Nie umrzesz, po prostu zmienisz się w kokon. Siostra, dasz radę. Z Caroline to będzie niczym moment z monetą z „Uwierz w ducha!” Buźka Kochanie. - powiedziała czule Elena w mojej głowie, po czym ucichła.
- Wiedziałam, że coś się spitoli. Zawsze jak jest zbyt dobrze, coś musi się zepsuć. - pomyślałam, po czym postarałam się wyciszyć i straciłam przytomność. Zanim nauczyłam się bronić to było moją bronią. Mdlałam na zawołanie. Uspokajałam organizm, a on zwalniał. Moje czynności życiowe zaczęły wtedy zamierać, dopóki nie poczuję się bezpiecznie. Nie wiem czemu mam taką umiejętność, ale przynajmniej jest przydatna. To samo zrobiłam teraz.
....................................................................................................
1) Podobało się?
2) Spodziewaliście się czegoś takiego? Jeśli nie, to czego?
3) Co się może dalej dziać?
4) Co Wam się w tym rozdziale podobało, a co nie?
5) Co sądzicie o problemie Cam (skutek uboczny itd.)?

05.jpg


Pappapappapa! :*
  • awatar Lose control ღ: jejku *.* przecudny! Masz rację, akcja się dopiero rozkręca xD Bardzo mi się podoba!
  • awatar Delena always and forever: Zdjęcie cudowne :-* Mój mężuś ;-* Akcja się naprawdę rozkręciła :-) Rozdział był cudowny :-) Szczerze niczego się nie spodziewałam :-( Dalej będzie pomoc ze strony Caroline może Elena wróci. Tak naprawdę się zdziwiłam,że Elena jest taka miła dla Cami :-) Damon opowiedział o ich dzieciństwie,to było smutne :-( A ten list,myślę,że Kat porwała ich.Dziwi mnie ten wątek z tą werbeną :-/
  • awatar Flashing lights: Jak zwykle cudowny! nie spodziewałam się takiego przebiegu zdarzeń, ale nawet się z tego cieszę! nie wiem co stanie się dalej wszystko było genialne, nie było słabych punktów! trochę mi się kojarzy z wysychaniem Caroline, ale dobry plan z tym skutkiem ubocznym!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

tinistasdieguistas
 
Hej!
TEN rozdział, w którym Cam zdecyduje czy zostanie wampirem, czytacie czy nie? :D
....................................................................................................
Stanęłam naprzeciwko ratusza… Widziałam przechodzących ludzi, którzy patrzyli na godzinę na wieży ratuszowej… Obserwowałam jak radośni, albo smutni, wracają z pracy. Usłyszałam nawet jak jakaś kobieta rozmawiała przez telefon z mężem o zbliżającej się rocznicy małżeństwa i o wycieczce do Paryża z tego powodu. Oglądałam nieśmiałe pocałunki chłopaka i czerwone policzki dziewczyny. Widziałam pary trzymające się za ręce… Zobaczyłam nawet kilka starszych par, które szły z uśmiechami na twarzach i żartując… I gdy zaczęłam przyjmować ich szczęśliwą energię doszło do mnie, że JA to zabiorę. Życie wieczne, młodość, posiadanie wszystkiego czego sobie zapragniesz… To wszystko jest cudowne, ale świadomość, że będę krzywdzić ludzi przeważała w bitwie: wampiryzm vs. śmierć.  
- Damon. Nie zrobię tego. – powiedziałam bliska płaczu i napadu furii.
- Camilla. Nie zaczynaj już. Okej? Wampir, albo zabije człowieka, na którym się pożywia, albo stosuje zasadę: ŁAP, JEDZ, WYMAŻ. Proszę Cię… Rozumiem, że krzywdzenie ludzi nie należy do Twoich ulubionych zajęć, ale musisz do tego przywyknąć. Nie pozwolę Ci zginąć. Nie popełnię tego błędu ponownie. A teraz wybierz cel. – powiedział, o dziwo, spokojnie.
- Cel? – spytałam
- W życiu wampira jak w wojsku. Jeśli masz słabość do ludzi, musisz obrać ich jako cel. Jasne? – zapytał.
- No nie wiem. – powiedziałam nieprzekonana.
Po chwili dodałam:
- Tamten smutny chłopak na ławce. – oznajmiłam sucho.
- Idealnie! Widzę w Tobie potencjał! – wykrzyknął zachwycony Damon.
- Ja tam chyba go nie widzę. - powiedziałam.
- Ale to ja go zahipnotyzuję. – rzekł.
- Okej… A jakieś wsparcie dla adeptki? – spytałam szczęśliwa.
- Już się robi. – powiedział radośnie, a następnie jedną ręką otulił moją talię, a drugą złapał moją twarz i mnie pocałował. Gdy się od niego oderwałam, choć muszę przyznać, że było to diabelnie trudne, dotknął mojej dłoni i szepnął:
- Powodzenia.
Przez moment jego słowa działały kojąco, jednak z chwilą, gdy zbliżałam się coraz bardziej do chłopaka, zaczynałam panikować. Niestety, gdy chciałam odejść chłopak mnie zauważył.
- Hej… Mogę się dosiąść? – spytałam niepewnie.
- Jasne… - odrzekł smutnie chłopak.
- Jak masz na imię? – zapytałam.
- Alex… A Ty? – spytał zaciekawiony.
- Camilla. Co się stało? Jeśli mogę spytać, oczywiście. – powiedziałam.
- Dziewczyna mnie rzuciła, rodzice mnie wyrzucili z domu i na bank nie zdam egzaminów na studia… - oznajmił gniewnie.
- No to wesoło nie jest! Mogę Ci pomóc, jeśli chcesz.
- Jak? – zapytał.
Gdy chciałam mu odpowiedzieć nachylił się do mnie i mnie pocałował. Kiedy chciałam zareagować poczułam jak coś go ode mnie odrywa. Ujrzałam Damona podczas napadu agresji. Trzymał chłopaka za ubranie, po czym przerzucił go przez siebie i chłopak wylądował na plecach. Słyszałam jak Damon sapie i jak Axel jęczy. Jednak zwróciłam uwagę na tego pierwszego. Podeszłam do niego, delikatnie rozłożyłam mu pięść i złapałam go za rękę. Jego oddech zwalniał… Po chwili odwrócił się do mnie i ujrzałam jego twarz całą w żyłach. Powoli podniosłam rękę i zaczęłam gładzić jego policzki. W pewnym momencie pochyliłam się do niego, a on mnie pocałował.
- Kochanie? Uspokój się… Nic się nie dzieje… - mówiłam spokojnie.
- Jak nic?! Ten pacan Cię pocałował! Ma szczęście, że Ty tu nadal byłaś! – powiedział zirytowany.
- No i nadal jestem. Damon. Złość piękności szkodzi! – szepnęłam czule i pstryknęłam go w nos.
- Jakie on ma szczęście. I fakt… Jak będę się za dużo denerwował to mnie rzucisz.
- Damon! Nie mów tak, okej? Skoro mam już żyć wiecznie to tylko z Tobą i przyjaciółmi, czy to jasne? – powiedziałam głośniej.
- Niech Ci będzie. Cam, ja tak bardzo Cię przepraszam za to, że Ci pozwoliłem umrzeć. – szepnął ze skruchą.
- To ja tak zadecydowałam, a Ty uszanowałeś mój wybór. Dziękuję. A teraz musimy coś zjeść, nieprawdaż? – zapytałam z uśmiechem. Teraz mogę tego chłopaka skrzywdzić, a co!
Podeszliśmy do Alexa. Powoli wstał jęcząc z bólu. Damon popatrzył mu w oczy i powiedział:
- Nie ruszaj się i nie krzycz. Po  wszystkim zapomnij co się wydarzyło i o tym, że spotkałeś tę piękną kobietę. Przed odejściem masz ją przeprosić.
Gdy skończył, na twarzy pokazały się żyły, jego białka zrobiły się czerwone i wyrosły mu kły. Po chwili wbił się Alexowi w szyję. Obserwowałam to z nie lada podziwem. Damon wiedział co robić. Kiedy nadeszła moja kolej odchylił się od jego szyi i szepnął do mnie:
- Teraz Ty. Wypij krwi, ile się da. Nie wypluj jej, tylko połknij. A potem staniesz się wampirem.
Przełknęłam głośno ślinę i zrobiłam to, co Damon kazał mi zrobić. Na samym początku krew była tak nie dobra, że miałam ochotę pluć nią gdzie popadnie, ale po chwili poczułam, że to jest to, co chcę pić codziennie o każdej porze dnia i nocy. Głos Kath w głowie mówił mi, żebym piła dalej, skoro jest to takie dobre, a głos Eleny oznajmiał, że jeśli będę piła dłużej, chłopak zginie, a ja pozostanę z poczuciem winy. Posłuchałam siostry i oderwałam się od Alexa. Damon dał naszemu „celowi” swojej krwi, która wyleczyła mu rany i odchodząc, cel mnie przeprosił.
- Zadowolona z polowania? – zapytał Damon łapiąc mnie za rękę i prowadząc do domu.
- Myślę, że tak. Zawiódł mnie ten cel… Ale krew… Mniam! – powiedziałam                             z zachwytem.
-  Widzę, że rośnie mi towarzyszka polowań. – zachichotał.
- Ale bez zabijania przy mnie, jasne? Przynajmniej podczas mojego pożywiania się, okej?
- Się zobaczy. Chodź księżniczko. Czas na odpoczynek.
....................................................................................................
1) Podobało się?
2) Spodziewaliście się takiej decyzji?
3) Co Wam się tu podobało, a co nie?
4) Co może być dalej? :)

Całuski :*
  • awatar Flashing lights: Spodziewałam się tego, że to zrobi! 1) No pewnie, zresztą jak zawsze, nie mogło się nie podobać!!!!!!! 2) Jak wspomniałam na początku, tak spodziewałam się i cieszę się że tą opcję wybrałaś 3) Wszystko było wspaniałe, lecz najmniej podobało mi się gdy Cam mówi ze tego nie zrobi... 4) Jakiś cichy głos w mej głowie, mówi mi że Cam po pewnym czasie, być może dość długim, dziewczyna wyłączy człowieczeństwo i zacznie się bawić życiem niewinnych ludzi, ale to ty tam coś wymyślisz, jak cię znam i nas jeszcze czymś tu zaskoczysz, żeby rozkręcić tą akcję! Czekam na kolejny rozdział, jeszcze z większym zniecierpliwieniem niż zwykle!
  • awatar Delena always and forever: Oczywiście, że się podobało. Myślałam,že się przemieni :-) a Damon na końcu powiedział:Się zobaczy..Mam nadzieję,że będzie ostro haha :-D Wszystko było super, ale najmniej mi się podobało to,że podsuchała kobietę o tym,że leci do Paryża. Myślę,że na pewno teraz gdy Cami jest wieczna, to na pewno z Damonem jej nie będzie nudno :-) Dalej może być,rozwwój wampiryzmu i miłości Damona do Cam,może Damon pokaże swoją prawdziwą twarz,która w późniejszym czasie spodoba się Cami :-) Na pewno będzie dużo przygód i nie będą się nudzić. Ja nigdy nie nudzę się na twoich rozdziałach :-D Czekam na więcej :-D
  • awatar Z kartek wyobraźni...: 1) No pewnie! 2) Nie... 3) Nie podoba mi się postawa Damona, a podobało mi się to jak Alex pocałował dziewczynę. 4) Może Alex nie zapomni i powróci?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

tinistasdieguistas
 
Hej!
Dziś długi rozdział ze względu na Cami!
....................................................................................................
- Nic nie rozumiem... Mam się żywić ludźmi? - spytałam.
- Możesz zwierzętami. - oznajmił Stefan.
- Stefan. Ile razy mam Ci powtarzać, że na nowych to nie działa. Będzie piła ludzką, dopóki nie stanie się dojrzałym wampirem. Wtedy sama podejmie decyzję. – dodał gniewnie Damon.
- O matko... Nie dam rady... - pomyślałam.
- Pójdziemy jak się ściemni. Na razie siedź, idziemy załatwić Ci pierścień. - powiedział Damon.
- Zostanę sama? - spytałam z nadzieją.
- Jasne. Jeśli chcesz. Damon i Stefan pójdą po pierścień, Caroline idzie na randkę z Klausem... Polubiła go dzięki Twojej namowie. Jer i Rebekah jedzie do mnie, zaś Justin chyba do Kath. - powiedziała Bonnie, a następnie podeszła do mnie i mnie przytuliła i pocałowała w policzek.
To samo zrobiła Caroline, dziękując też za przymus na przeprosiny Klausa, Rebekah za polecenie jej Stefanowi, Katherine za to, że Justin chce się z nią spotykać i oznajmił jej, że będzie z nią nawet po tym jak opowie mu swoją przeszłość, zaś Klaus i Jeremy przyszli mnie wyściskać. Na koniec tulenia się z Jeremy'm, chłopak szepnął mi do ucha:
- Kocham Cię siostro.
Zdziwiłam się, ale jak uświadomiłam sobie, że mam drugiego brata zrobiło mi się bardzo przyjemnie. Mogłam zastąpić mu moją i jego zmarłą siostrę. Musimy nadrobić stracony czas. Po chwili to samo zrobił Stefan. Gdy Stefie skończył mi przeczesywać włosy, Justin złapał mnie mocno za rękę i szepnął mi do ucha, że po powrocie od Katheriny będę musiała mu wszystko wyjaśnić, a po nim podszedł Damon.
- Jednak zostanę. Możesz się źle poczuć i co wtedy? Poza tym musimy poważnie porozmawiać. Na osobności.
- Oczywiście. - powiedziałam nieco przerażona rozmową.
Po 10 minutach wszyscy wyszli, a mnie Damon zaniósł do jego pokoju, gdzie położyliśmy się na łóżku. Przez chwilę patrzyliśmy na sufit trzymając się za dłonie, dopóki Damon nie oznajmił mi, że czas się umyć. Zdziwiona, że ma głowę do myślenia o kąpieli, wstałam z łóżka i nalałam wody do wanny. Gdy Damon odwrócił wzrok szybko się rozebrałam i weszłam do mycia. Zamknęłam oczy i zanurzyłam się. Chwilę później usłyszałam lejącą się wodę z prysznica. Wystawiłam głowę ponad wannę i zobaczyłam Damona, który się mył i głęboko myślał. Gdy oboje stwierdziliśmy, że czas na rozmowę, wyszliśmy, albo z wanny, lub prysznica. Opatuliliśmy się w ręczniki i stanęliśmy przed lustrem. Gdy chciałam zaproponować powrót do łóżka, zorientowałam się, że chłopak w wampirzym tempie przeniósł mnie na nie.
- Co sądzisz o życiu, Damon? – spytałam wiedząc, że od wieczora będę martwa…
- Gdzieś kiedyś usłyszałem ten wiersz, Droga Cam… Ten wiersz powstał 39 lat po moich narodzinach… Autorem jest niejaki Leopold Staff... Tytuł to: „Kochać i tracić”. Uosabiam się z twórcą i to mocno. Proszę, oto i on:

„Kochać i tracić, pragnąć i żałować,
Padać boleśnie i znów się podnosić,
Krzyczeć tęsknocie „precz!” i błagać „prowadź!”
Oto jest życie: nic, a jakże dosyć…
Zbiegać za jednym klejnotem pustynie,
Iść w toń za perłą o cudu urodzie,
Ażeby po nas zostały jedynie
Ślady na piasku i kręgi w wodzie.”

- Ty ten wiersz wyrecytowałeś! Jestem pod wrażeniem. - powiedziałam zachwycona.
- Kocham poezję, literaturę ogólnie, muzykę, jazdę konno i inne...
- A myślałam, że wiem o Tobie wszystko! - powiedziałam oburzona.
- Znasz mnie na tyle, na ile Ci pozwolę! - krzyknął Damon.
- Wiesz co? Nie wiem po co mnie uratowałeś skoro masz na mnie się już wydzierać. - powiedziałam zła.
- Dobrze, przepraszam. Najpierw porozmawiamy o Twojej decyzji, a potem o wampiryzmie, okej? - spytał.
- Yhym...
- Powiedz mi, czemu Stefan i Justin dostał list pożegnalny, reszta sms'y i Twoje zdjęcia, a ja nic? - spytał zirytowany.
- Nie przeczytałeś?! O boże! To dobrze! - krzyknęłam, po czym wstałam gwałtownie i podbiegłam do kominka, skąd porwałam list. Gdy biegłam do torby Damon zagrodził mi drogę.
- Czy to MÓJ list? - spytał wystraszony.
- Em... No... Tak... - powiedziałam z wahaniem.
- Pokaż, proszę... - rzekł i wyciągnął rękę po kartkę.
Posłusznie oddałam papier. Położyłam się na łóżku i czekałam na reakcję wampira. Gdy na niego patrzyłam widziałam jak przewijają się po nim różne emocje... W pewnym momencie podszedł do stolika z alkoholem i rzucił w ogień jedną butelkę. Gdy się troszkę uspokoił podszedł do skrzyni, w której były pamiętniki i wyjął notes, którego JA nie chciałam otwierać. Ten, który był o mnie... Przekartkował zeszyt i na ostatnim wpisie włożył list. Gdy wykonał czynność, pamiętnik ułożył na komodzie.
- Ten pamiętnik jest o Tobie. Masz go przeczytać. Musisz wiedzieć co czułem. Ale jutro. Co do listu... - zrobił przerwę, a ja czekałam na najgorsze. Po chwili dokończył:
- Po ponad tygodniu potrafiłaś stworzyć zdania, które mimo, że są idealnym odzwierciedleniem mnie, sam ich nie dostrzegałem... Dziękuję za zmienioną formułkę i upomnienie. Dziękuję za tak piękne opisanie mojej skorupy i tego co mam w środku. Nie usprawiedliwiałaś mnie tak jak to robiła Elena... Dziękuję za zaszczyt zajęcia się Justinem... To... - szepnął, po czym rzucił się na łóżko i zaczął mnie całować. Gdy zaczęło brakować mi tchu, odkleił się ode mnie i powiedział:
- Camilla. Zrobiłaś dla mnie coś niesamowitego. Jesteś cudowna... A teraz lekcja o wampiryzmie.
- Yhym. - wydukałam, nadal nie wiedząc co właśnie powiedział, co zrobił i co ma zamiar powiedzieć.
- No to od początku. Gdy staniesz się wampirem wyglądasz zawsze na tyle lat, ile miałaś jak zostałaś przemieniona. Wiecznie młoda, nie starzejesz się...
- Ile miałeś lat? - spytałam zaciekawiona.
- 24... Fajnie jest być wiecznym ogierem. - powiedział, na co zachichotałam.
Ten gość to jakieś bożyszcze wszystkiego czego pragnie kobieta. Przystojny, tajemniczy, impulsywny, a jednocześnie wrażliwy, zabawny i uroczy.
- Zapomniałaś dodać, że jest inteligentny, ma cięty język i zawsze znajdzie rozwiązanie z każdej sytuacji. – usłyszałam głos Eleny w głowie.
- Słuchasz mnie? Czy rozmyślasz o tym jakim jestem bogiem seksu? - spytał z radością i satysfakcją Damon.
- Skąd wiesz?! - zapytałam zdziwiona, po czym dotknęłam szyi, aby sprawdzić, gdzie jest łańcuszek. Nie było go tam.
- Gdy wysypię werbenę będziesz mogła z powrotem go nosić. A że trzymasz mnie za rękę, no to nie mogłem się oprzeć i sprawdziłem co siedzi w tej mądrej główce. A więc wracając do śmierci.
- Wampir i śmierć?
- Yup. Ktoś może wbić Ci kołek w serce, urwać głowę, spalić Cię lub wyrwać serce. Werbena może być bardzo bolesnym narzędziem tortur lub może Cię poważnie osłabić. Jeżeli jakiś starszy wampir będzie chciał Cię zahipnotyzować musisz być przygotowana, dlatego od przemiany - w tym domu - codziennie będziemy pili burbona z werbeną. Co do super mocy. Masz wyczulony słuch, węch, wzrok, super szybkość oraz inne. Jeśli chcesz komuś pokazać przeżycie... Załatwione. Dotykasz go, oczyszczacie umysły i ukazujesz mu to co chcesz. Jeśli chcesz, możesz kogoś zahipnotyzować i wtedy zrobi co każesz. No chyba, że jest pod wpływem zioła. Minusem wampiryzmu jest wyłącznik człowieczeństwa. Wyłączasz i o nic nie dbasz, zabijasz bez skrupułów.
- Ile informacji do przyswojenia. Ale myślę, że już wszystko rozumiem. Damon... Chciałbyś mieć dzieci? - spytałam lekko speszona.
- Chciałbym, ale nie mogę ich mieć. - odpowiedział smutny.
- Jesteś bez...
- Bezpłodny... No w pewnym sensie... Wampiry nie mogą mieć dzieci... Ale kochają próbować! - powiedział zadowolony, jednak zauważyłam, że ten temat jest dla niego bolesny.
- Oh... Czyli nigdy nie zostanę matką? Chyba wolę umrzeć...
- Cam... Umarłabyś, gdybym z nerwów nie przegryzł wargi i byś mnie nie pocałowała. Jeśli kiedyś będziesz chciała to wyjdziesz za mąż i zaadoptujesz dziecko... Potem będzie gorzej...
- Damon... Wyjdę za mąż? Może jeszcze za człowieka?! - krzyknęłam.
- Nie denerwuj się. Nie chciałem aż tak wybiegać do przodu. Dobra, zapomnij. Jeśli dziabnie Cię wilkołak nie ma szans na dalsze życie. No chyba, że masz krew hybrydy, ale skoro Klaus jest po Twojej stronie to nie będziesz miała z tym problemu. Aha. Jeśli będziesz się naprzykrzała czarownicom i podróżnikom to mogą zrobić z Ciebie miazgę. Lepiej nie ryzykować. Okej. Wychodzimy.
- Musimy się ubrać, bo jesteśmy nadal w ręcznikach. - oznajmiłam próbując przetworzyć nowo zdobyte informacje. Gdy Damon się zaśmiał zaczęliśmy się ubierać. Wyjęłam z komody swoje (moje rzeczy w komodzie Damona?!) czarne jeansy, czarne majtki oraz tego samego koloru bluzę i się ubrałam.
- Bez blokady? - zachichotał chłopak.
- Bez stanika, tak. Blokada! Phi! A jak macie dziewczyny to potem chcecie, żeby chodziły bez tej blokady i chcecie patrzeć na nasze walory non stop. - powiedziałam oburzona.
- Hej... Rozchmurz się. Lubimy patrzeć na piersi... To fakt.
- Ale w nich nie ma nic nadzwyczajnego. To narząd do karmienia dzieci i nic poza tym. - ciągnęłam dalej.
- Daj, zobaczę czy faktycznie są TAKIE nadzwyczajne, jak to wszyscy mówią. - powiedział, a ja zanim zrozumiałam sens zdania, poczułam jak Damon odchyla bluzę i patrzy na moje piersi.
- Ej! - szepnęłam ledwo powstrzymując śmiech. Gdy się uspokoiłam, odwróciłam się do Damona i ujrzałam CIACHO - jak to określiła Kath w mojej głowie. Miał na sobie czarne jeansy, swoje drogie "kozaki - glany", założył też biały T-shirt i skórzaną kurtkę. Do tego jego szelmowski uśmiech. Bóg seksu... Trafił z tym określeniem w dziesiątkę, jak nie setkę!
- Dzisiaj młode ofiary, czy starsze? – spytałam niepewnie.
- Na początek zaczniemy chyba od młodszych. Są łatwiejsze do omamienia. - oznajmił Damon, po czym pociągnął mnie za rękę i wyszliśmy z pokoju, a następnie z domu.

....................................................................................................
Podobało się?
1) Co najbardziej, co najmniej?
2) Czy Cam da radę?
3) Napiszcie swoje propozycję do dalszych rozdziałów i jeśli mnie coś zainspiruje - dodam to do opowiadania! :)

Buziaki :*
  • awatar Delena always and forever: Cudowny wiersz :) Troszkę mnie wkurzyło to, że Damon krzyknął Cami, że ona go zna, na tyle na ile on jej pozwoli. Tu niby są razem a tu takie :( Fajnie jest być wiecznym ogierem haha, nie tylko w serialu ale też na żywo :) Po prostu ideał :-* Wszystko mi się podobało, oprócz tego jak się na nią wydarł Damon :) A Jeremy, nazwał Cami siostrą, cudowne :) Elena siedzi w głowie Cami, nie wiem o co chodzi ale co do pomysłów, to tak myślałam, że Kat i Cami oraz Rebekha, żeby spotkały się na takie babskie pogaduchy i żeby Cami zwierzyła się im o tej Elenie :) A i po prostu nie mogłam z tego " Słuchasz mnie? Czy rozmyślasz o tym jakim jestem bogiem seksu? - spytał z radością i satysfakcją Damon."-no po prostu piątka, dziewczyno :D Hehe Damon macał Cami :) Cami na pewno da radę, jakby mogła nie dać skoro jest dziewczyną Damona i ma tylu przyjaciół po swojej stronie, nawet Elena nie miała tylu. Klaus chciał ją zabić, a tu z Cami się dogaduję...Nie mam bladego pojęcia co ci doradzić. Więcej...
  • awatar Flashing lights: Cudowny rozdział!!!!!!!!! 1) Najbardziej: wiersz, cytaty Damona, a najmniej... hmm.. chyba nic :D 2) Mam nadzieje, że będzie mieć siłę! Ale to już zależy od ciebie :) 3) Hmm.... no trudne zadanie, ale ja bym wplotła coś z podróżnikami, np. Cam straci człowieczeństwo i zabijaniem narazi się czarownicom i podróżnikom, będą chcieli ją zabić, chyba że udowodni, że potrafi zyć bez krwi ludzkiej (a nie będzie mogła, z powodu słyszanych głosów?) lub też że Elena tymi swoimi myślami zacznie zniechęcać Cami do Damon'a aż w końcu obróci się przeciwko niemu, a jej przyjaciele będą chcieli to przerwać, a resztę to już nie dam rady na dizś wymyśleć
  • awatar Ourbeautifuldream: Mega chłopak mało takich
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

tinistasdieguistas
 
Hej!
Biłam się z myślami, czy dodać kontynuację, no ale jak widać w bitwie: koniec vs. dalsza część opka, zwyciężyła 2 propozycja. No to miłego czytania! :* I dziękuję za takie przyjemne komentarze... Fajnie, że ktoś czyta te moje beznadziejne wypociny! :/
....................................................................................................
- Co do diabła?! - pomyślałam, po czym wzięłam ogromny wdech. Oddychałam bardzo szybko, jakbym się zmęczyła.
- Co jest? Tak właśnie wygląda moja śmierć? A jednak jest życie po śmierci... - pomyślałam i otworzyłam oczy.
Ujrzałam przed sobą wszystkich przyjaciół... Justin siedział na kanapie obok Klausa, Jeremy'ego, Damona i Stefana, Caroline wraz z Bonnie, Kath i Rebeką na drugiej, pocieszając swoje miłości... Nie wiedziałam co robię w Pensjonacie Salvatore'ów leżąc na stole bilardowym.
- Obudziła się! - krzyknął mój brat.
- Ktoś chce mi wytłumaczyć co się dzieje? - spytałam.
- To Ty się będziesz tłumaczyć! – krzyknęła zdenerwowana Caroline.
- A w czym ja zawiniłam? - zapytałam zła, po czym popatrzyłam na Damona. Siedział z kamienną twarzą łypiąc na mnie groźnie swoimi powalającymi oczami.
- Pomyślmy... Postanowiłaś się zabić bez pożegnania z bratem twarzą w twarz oraz nie uzgodniłaś z przyjaciółmi swojej decyzji! - krzyknął Justin, a następnie gwałtownie wstał z kanapy i rzucił się do mnie, po czym mnie podniósł i przytulił. Mocno, tak jakby trzymał cały swój świat...
- Jakim ja jestem samolubnym tchórzem! Justin... Przepraszam... Po prostu nie chciałam być wampirem, a teraz nie wiem co tu robię. Porozmawiamy o mojej decyzji zaraz, tylko odpowiedzcie mi jakim cudem żyję! - powiedziałam smutna.
- Pokażę Ci co się działo. - odezwał się Damon, a następnie wstał i złapał mnie za rękę mówiąc, abym oczyściła umysł. Mimo, że miałam tysiące myśli zrobiłam to bardzo szybko.

"Ujrzałam Damona krzyczącego na moście. Podeszłam do niego i próbowałam go dotknąć, ale byłam po prostu "widzem na filmie". Płakał jakby jego życie się skończyło... Szeptał w przerwach od krzyku, że po 2 kobietach, które zmarły zmienił się sam w płeć piękną... W pewnym momencie wpadł w szał i gdy zaczęło wschodzić słońce ściągnął pierścień i czekał na śmierć... Gdy upadł na kolana i zaczął znowu krzyczeć, tym razem z bólu palenia się, zobaczyłam w jego oczach błysk. Agresywnie wstał mając niewiele jednak sił i czasu na ratunek. W jednej chwili znalazł się w wodzie, gdzie założył pierścień i szukał moich zwłok. Stękał z bólu w rzece... Nie mogłam określić, czy z powodu palenia się, czy z MOJEGO powodu. Czułam się jak skończona idiotka. Gdy wydobył moje ciało na brzeg położył się obok mnie i czekał... Gdy po raz 15 zadzwonił telefon Damon się ocknął.
- Dziwię się, że ten jej telefon działa... - powiedział i wyjął moją Z3 z kieszeni spodni i odebrał:
- Camilla! Do diabła gdzie Ty jesteś?! - krzyczał do słuchawki Stefan.
- Wickery Bridge, a raczej pod nim. Przynieś torebki z krwią. Auto tu jest. Po prostu nie dam rady zabrać ciała.
Po 10 minutach Stefan włożył mnie do samochodu, poklepując pijącego krew Damona i uśmiechając się smutnie. Niedługo potem położyli mnie na stole bilardowym i zadzwonili po paczkę. Każdy znalazł sobie gdzieś miejsce spoczynku, butelkę burbona, jedzenie i rozmawiali, pisali w pamiętnikach. Siedzieli w tych samych ubraniach i tych samych miejscach, wymieniając jedynie pożywienie i chodząc do toalety przez 3 dni. Damon nie odezwał się ani razu, co jak na niego było potwornie dziwne tylko skrobał coś w notesie. Każdy żył jakby w hibernacji, dopóki się nie obudziłam."

Nie chciałam nic mówić, tylko wstałam z kanapy i stanęłam naprzeciwko Damona. Nie mogłam spojrzeć mu w oczy, ale postanowiłam się przytulić. Odgoniłam niewielką niechęć, ale wtuliłam się w niego czekając na bolesny moment, w którym mnie odepchnie. Nic się takiego nie wydarzyło. Czułam się jak przepraszająca córka, która została zrugana przez tatę, bo się źle zachowała. Damon mnie objął i podniósł mój podbródek tak, abym zobaczyła jego piękną twarz. Gdy pokonałam strach, pocałowałam go tak mocno jak potrafiłam. Chłopak oddał pocałunek, dlatego poczułam się lepiej.
- Kochanie? Mogę tak nadal mówić? Czemu żyję i czemu chciałeś się spalić? - spytałam.
- Możesz tak mówić! Powinnaś! Jesteś moją dziewczyną, dlatego nie możesz mówić do mnie inaczej. Spalić się chciałem, ponieważ zmarła mi 2 dziewczyna, ale nie spaliłem się, ponieważ uświadomiłem sobie, że Stefan mi nigdy nie wybaczy samobójstwa. Oprócz tego obiecałem mu wieczną udrękę ze mną. Poza tym cała ta zgraja potrzebowała nadzoru. A żyjesz dlatego, że przygryzłem mocno wargę. Gdy całowałaś mnie ostatni raz połknęłaś kroplę mojej krwi, przez co nie umarłaś. Chwilę przed Twoją pobudką doszło do mnie, że kropla to mogło być za mało... Uświadomiłem sobie, że powiedzenie: NADZIEJA MATKĄ GŁUPICH, jest prawdziwe.
- Damon... Ponoć MATKA KOCHA SWOJE DZIECI... - powiedziałam z uśmiechem, po czym przejechałam dłonią po jego policzku. Jak wspaniale było go czuć...
- Damon? Wiedziałeś, że można ją ocalić? – spytał zirytowany Justin.
- Justin. Wiem co oznacza stracić bliską osobę i wiem jak boli pokładanie nadziei. Nie chciałem, żebyś przez to przechodził... Gdyby to rozwiązanie nie było wystarczającym...
- Okej... Czyli co? Stałam się wampirem?! - krzyknęłam.
- Mniej więcej. - odpowiedział mi Stefan.
- O szlag... I co ja mam robić?! - spytałam zdezorientowana.
- Musisz się pożywić, bo umrzesz... – skwitowała Rebekah z Kath.
....................................................................................................
I co? Na taką kontynuację czekaliście? Czy Was zawiodłam? :(

Oceńcie rozdział... :) No to wstawiam Wam mojego (i delena0111.pinger.pl/) kochanego wampirka:
  • awatar Flashing lights: Cudowny!!!!!!!!!!!!! Super to wymyśliłaś to wszystko, po prostu cudowne! Cieszę się ze tego jeszcze nie skończyłaś bo to cudowne opowiadanie! (przepraszam że ciągle się powtarzam ale to słowo to najlepsze jakie mogłam znaleźć) Powiem tak, myślałam że jeżeli nie zakończysz tej wspaniałej historii to przemienisz Cam w wampira :D Tylko teraz jeszcze jedno, czy Camila pożywi się? Da radę?
  • awatar Delena always and forever: Cudny :-* Ponoć matka kocha swoje dzieci :-) Gif z Damonem po prostu padłam, on jest taki cudowny, po prostu ideał :-) No dobra a teraz przejdę do rozdziału :-) Damon wiele przeszedł i jeszcze wiele przejdzie...jest zrozpaczony tym,że traci tyle bliskich osób :-( Dobrze,że nie stracił Cami. Damon i przyjaciele hehe na pewno,zmuszą Cami do pożywienia się...Jakoś przyszedł mi do głowy taki pomysł, a gdyby Cami zmieniła się na taką ostrą wampirzyce? Hmm no,żeby pożywiała się tak jak Kat i Rebekha :-) Żeby taki porywczy Damon wrócił. Co ty na to?? Oczywiście, że mnie nie zawiodłaś :-) Rozdział super. Dobrze,że Cami żyje :-) Dzięki, że mnie oznaczyłaś :-* Wszyscy są u ciebie,tacy dobrzy :-) A może w następnych rozdziałach, opiszesz związek Kat i Justina albo Stefana i Rebekhi albo Caroline i Klausa?? Z góry przepraszam cię za tyle podpowiedzi do następnych rozdziałów :-( Nie obraź się, oczywiście nie musisz mnie słuchać, bo rozdziały i tak są boskie :-D czekam na więcej :-) :-*
  • awatar Z kartek wyobraźni...: Jejku jak super! Nie wiedziałam, że to się tak potoczy. Nieźle to przez ciebie przemyślane. Nie zawiodłaś- zaskoczyłaś! :* :* :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

tinistasdieguistas
 
Hej! :)
Finał! Chcecie dalsze części tego opka czy nie? :)
.............................................................................................................................
Rozejrzałam się po nim nie wiedząc, po co tak naprawdę przyszłam. Obejrzałam prezenty z tamtego grilla. Ujrzałam książki, których nie przeczytam, pieniądze, których nie wydam, zdjęcia rodzin z miasteczka, których nie zobaczę… Łza zakręciła mi się w oku, pomimo, że nie chciałam płakać.
- To skończy się dzisiaj. Nie pozwolę, aby jakaś magia mnie pokonała. Zrobię to sama, na własnych warunkach. – pomyślałam i wyjęłam z szafy jeansy, białą koszulkę i ramoneskę.
wpid-large.jpg

Szybko się przebrałam i założyłam miętowo-czarne Salomony. Włożyłam telefon do kieszeni spodni i poszłam do pokoju Jus’a. Na łóżku ujrzałam prezenty z urodzin. Od Stefana dostał breloczek w kształcie znaczka SUZUKI, od Damona burbona, od Car i Bonnie perfumy Azzaro POUR HOMME, od Kath ręcznie robione makaroniki, od Rebeki książkę „Will Grayson, Will Grayson”, od Jer zdjęcie całej paczki przyjaciół, od rodziców pieniądze, a od Klausa… Torebkę z jego krwią…?
prezenty justina.jpg

Podeszłam do poduszki chłopaka i ją podniosłam. Tak jak myślałam miał pod nią nasze zdjęcie… Usiadłam na materacu i znowu uroniłam łzę. Szybko ją otarłam, wstałam i podeszłam do biurka, gdzie na kartce napisałam:

“Braciszku. Jesteś świetnym mężczyzną, a Kath, mimo powszechnie złej opinii, to dobra dziewczyna. Porozmawiaj z nią o jej przeszłości, a na pewno zrozumiesz jej zachowanie. Ona nie zniesie kolejnego odtrącenia. A Ty nadal masz się tak świetnie uczyć, Damon Cię przypilnuje. A z nim nie ma żartów. Kocham Cię najmocniej na świecie. xoxo”



Zaraz potem schowałam do kieszeni 2 kartki papieru i długopis. Następnie napisałam sms’a do Klausa, Bonnie, Jer, Caroline, Kath i Rebeki, że po tych kilku dniach ogromnie się do nich przywiązałam i że nie można wymarzyć sobie lepszych przyjaciół. Każdemu wysłałam swoje, lecz inne, zdjęcie. Do Caroline jeszcze wysłałam 2 wiadomość:

“Caroline. Co do Klausa. Jest zabójcą, ale Ty też. Jesteś wampirem, to proste. Wiem, że on na większą skalę, ale porozmawiaj z nim i zobaczysz, że to genialny facet, który potrzebuje nadziei dla swojego człowieczeństwa. xoxo”



Potem wyszłam z pokoju. Weszłam do Damona i jego królestwa. Przy kominku stał stolik z burbonem. Otworzyłam ten, który był pełny do połowy i upiłam 5 łyków. Alkohol szybko uderzył mi do głowy, a ja oblizałam usta, aby jeszcze poczuć ten cudowny smak… Skoczyłam na łóżko Damona i wyjęłam z kieszeni papier. Do niego też postanowiłam coś napisać:

“Damon… Jesteś najlepszym chłopakiem, jakiego znałam i miałam. A że jesteś moim pierwszym… Nie mogłam trafić lepiej. Masz swoje za uszami, ale w środku jesteś najczulszym mężczyzną na świecie. Opakowałeś się w morderstwa, krew i ból, aby nikt nie mógł dojrzeć Twojego spojrzenia na samego siebie. Dziękuję, że ja mogłam to zrobić. Wiem, że teraz nieźle Cię zranię, ale tak jak Ty, nie lubię, gdy ktoś dyktuje mi warunki. Kocham Cię. Nie zaprzepaść swoich dobrych stosunków ze Stefanem. Aha! Od dziś jesteś opiekunem prawnym Justina… Opiekuj się nim. (Byłam dziś w sądzie z Kath i ona zauroczyła urzędnika, abyś to Ty otrzymał prawa rodzicielskie.) Nie zapomnij o mnie. I nie napiszę: ŻYJ SZCZĘŚLIWIE I IDŹ DO PRZODU. Tak się nie da. Wiem. Dlatego zmienię tę formułkę: ŻYJ TAK, ABYŚ ZMNIEJSZYŁ BÓL, ale pamiętaj też o sumieniu, które będzie Cię potem dręczyć.  – Twoja kolejna zmarła dziewczyna. xoxo”



List ułożyłam na kominku i pobiegłam do pokoju Stefana. Pochyliłam się nad biurkiem i napisałam na kartce:

“Stefan. Jesteś extra facetem. Dobrze, że teraz Damon Cię ma, bo będzie Cię bardzo potrzebował. Dziękuję za to, że byłeś… A Rebekah to świetna dziewczyna. Na pewno coś z tego wyniknie. Zaopiekuj się resztą. Fajnie jest mieć takiego przyjaciela jak Ty. xoxo”



Gdy napisałam list ułożyłam go pomiędzy zdjęciem Eleny, Kath i siebie, co było dla mnie dziwne, ale jednak miłe. Potem gotowa zeszłam na parter domu, gdzie ujrzałam Damona stojącego przy otwartych drzwiach. Delikatnie położyłam rękę na jego ramieniu, a ten się wzdrygnął. Po chwili pociągnął mnie do auta. Szybko wsiedliśmy i odpalił. Jechaliśmy w ciszy, gdy szepnęłam:
- Nie chcę jechać do Kath i Justina. Zawieź mnie tam, gdzie poznałeś Elenę.
Posłusznie skinął głową i jakieś 10 minut później znaleźliśmy się na Wickery Bridge. Wysiadłam z samochodu i podeszłam do „barierki”, gdzie ostatnio poczułam śmierć siostry.
- To co? Po co tu przyjechałem? – spytał.
- Żeby się ze mną pożegnać. – oznajmiłam cichutko.
- Co?! – krzyknął i złapał mnie mocno za ramiona i zaczął mną potrząsać.
- Umrę sama z siebie.
- Czyś Ty zdurniała?! – krzyczał ciągle zły.
- Nie. Pocałuj mnie. Ostatni raz. – poprosiłam.
Odwróciłam się do niego plecami i czekałam na to czy wsiądzie do auta i odjedzie. Jednak nic takiego się nie stało. Złapał mnie za dłoń i odwrócił mnie do siebie. Popatrzyliśmy sobie w oczy… Uronił łzę. Odruchowo zaczęłam przekręcać głowę w lewą stronę, aby na to nie patrzeć. Widziałam jak przygryzał wargę tak mocno, że pojawiła się na niej kropla krwi. Po chwili delikatnie przyłożył usta do moich i mnie pocałował. Rozkoszowałam się chwilą, gdy nagle poczułam jak mnie podnosi.
- Chyba się domyślił co ma zrobić… - szepnął mi głos Kath.
Cały czas mnie całował, jednak w pewnym momencie przestał. Oparłam swoje czoło o jego i oblizałam wargi. Chwilę później leciałam w dół.
  • awatar Flashing lights: Świetny rozdział! Nie mów że to będzie koniec! Niech ta kropla krwi Damona uratuje Cam! Niech się to jeszcze nie kończy, lecz jeśli chcesz tak to zakończyć to napisz co czuła umierając, w tej wodzie tonąc, chociaż tyle
  • awatar Lose control ღ: Łoo matko! Piękny! HAH lubię taką akcję :') Moim zdaniem to wymyśl coś innego :) ale zrobisz jak uważasz ♥
  • awatar Delena always and forever: O matko!! Czemu ona to zrobiła??? Jest świetna w pisaniu listów pożegnalnych :-( Smutno mi jest teraz...Zrobisz jak uważasz. To opowiadanie było boskie;ale zgadzam się z Flashing lights,że napisz co czuła i co czuli inni albo pisz dalej :-)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

tinistasdieguistas
 
Hej.
Dziś rozstrzygający rozdział! :)
.............................................................................................................................
- Nowy dzień… - pomyślałam zaraz po przebudzeniu. Gdy przewróciłam się na prawy bok otworzyłam oczy i oniemiałam.
- Chryste. Jaki piękny pokój… - powiedziałam i wstałam z łóżka. Podeszłam do szafy, otworzyłam ją i ujrzałam w niej swoje ubrania i nowe ciuchy, których w domu nie było. Na dole półki leżała karteczka:
Nowe ciuchy są ode mnie, znaczy te rockowe i seksowne. Reszta od Rebeki. – Katherine, Twoja dłużniczka.
- Są cudowne… - powiedziałam i wyciągnęłam z szafy beżową sukienkę z przedłużanym tyłem i takiego samego koloru szpilki oraz bieliznę.
ta od katherine.jpg

Po wybraniu ubrania jeszcze raz obejrzałam cały pokój
pokój.jpg

i udałam się do łazienki. Otworzyłam drzwi i ujrzałam 2 pomieszczenia. Były świetne! Łazienka z sauną, wanną i umywalką
łazienka.jpg

oraz toaleta.
toaleta.jpg

Szybko nalałam wody do wanny i do niej weszłam. Nie wiem kiedy z niej wyszłam, ale czułam się rozanielona. Wytarłam się ręcznikiem i ubrałam się. Przejrzałam się w lustrze i zaczęłam analizować wczorajszy dzień.
- Miał się zameldować! – krzyknęłam, po czym pobiegłam do Stefana. Gdy stanęłam przed drzwiami jego pokoju, zapukałam. Po chwili otworzył.
- O hej. Wow! Bomba sukienka! – powiedział zachwycony.
- Dziękuję. Mam pytanie. Który pokój jest Justina? – zapytałam.
- Chodź, pokażę Ci. – oznajmił mi, po czym wyszedł z pokoju. Poszłam za nim. Po minucie stałam znowu pod drzwiami. Znowu też zapukałam.
- Justin! – krzyknęłam ze strachem w głosie. Bałam się, że coś mu się stało.
- Już! – odpowiedział chłopak i otworzył drzwi.
- Mogę wiedzieć, czemu się nie zameldowałeś?! – krzyknęłam.
- Nie krzycz. Byłem u Ciebie. Spałaś, no to Cię nie budziłem. W dodatku Cię przykryłem, bo leżałaś naga. Dzięki za prezent, serio. A tort! Boże, siódme niebo.
- Um… Dziękuję. I przepraszam. Stefan, zorganizujesz mu dzień? Potrzebuję czasu… Nie ważne czemu.
- Bardzo bym chciał, bo jest sympatyczny, ale dzisiaj wychodzę. Idź do Damona.
- Oh, jasne. Przepraszam za nietakt.  To ja już pójdę. – powiedziałam i odeszłam. Sekundę później wchodziłam do pokoju Damona.
- Damon… - szepnęłam, jednak nie otrzymałam odpowiedzi. Zaniepokojona zadzwoniłam do chłopaka.
- Damon? Damon? Odbierz! – mówiłam do telefonu. Po chwili usłyszałam głos automatycznej sekretarki:
- Cześć! Tu Damon. Jeżeli dzwonisz do mnie, na pewno nie odpowiem. Zapewne jesteś nic nie wartą nędzną kreaturą życia, więc pa… I dźwięk nagrywania wiadomości.
- Damon. Jeżeli nie oddzwonisz w ciągu godziny, po powrocie Cię zabiję! – krzyknęłam, po czym rozłączyłam się. Usiadłam w fotelu i co chwila patrzyłam na telefon sprawdzając godzinę i to, czy oddzwonił. Cisza… Weszłam znów w kontakty i ujrzałam 4 nowe: telefon Rebeki, Kath, Jer i Klausa. Wybrałam numer do hybrydy. Po dwóch sygnałach odebrał.
- Hej. – powiedziałam.
- Hej. Jak tam? – spytał.
- Mam pytanko. Wiesz gdzie jest Damon? – spytałam z nadzieją.
- Wiem. Jest ze mną. Właśnie mu coś próbuję wytłumaczyć. Poczekaj. – powiedział i zaczął szeptać. Po chwili mówił dalej:
- Nic mu nie jest. Jeszcze. Dla mojego szczęścia możesz go zabić. – zachichotał – Ale… Wiem więcej niż bym chciał. Za godzinę będziemy. Wiem, że miałaś się dowiedzieć o wszystkim za 3 dni, ale to jest bardziej pilne niż może się wydawać. Pa kochanie. – i się rozłączył.
- Kochanie? Pilne? Oj… Oboje sobie nagrabili… - pomyślałam i wyszłam z Justinem do Katherine. O 16:50 wróciłam. Popatrzyłam na zegar i po raz kolejny się wkurzyłam, bo okazało się, że chłopaków nie ma. A powinni być od 2,5 godziny. Po chwili spóźnialscy weszli.
- Kochanie. – powiedział Damon i podszedł do mnie, aby dać mi całusa. Odsunęłam się zła.  
- Oho! Ktoś wstał lewą nogą! – powiedział ubawiony chłopak.
- Lewą czy prawą. Co za różnica. Jestem na Ciebie wściekła! Wszyscy mi mówią gdzie idą, a Pan hrabia nie! Co za typ…
- Hej… Nie denerwuj się. A w sumie to rób co chcesz. Ale najpierw wysłuchasz tego, co mamy Ci dopowiedzenia. – powiedział zdenerwowany.
- Moja droga… - zaczął Klaus – Bo widzisz… Wszystkie objawy, cięcia, omdlenia itd. znikną, dopiero po Twojej śmierci. Ale spokojnie. Po śmierci i przemianie w wampira. Wtedy jedyne co będzie Ci groziło to słońce, ogień i kołek. Dzięki przemianie będziesz mogła poszukać środka przeciw tym objawom. Wiem na razie tylko tyle, że natura zrobi wszystko by Cię zniszczyć, chyba, że jej się przysłużysz. Będziesz musiała rozwiązać jakieś parszywe zagadki, ale nie wiadomo czy będą trudne… Według wiedźm, jutro pojawi Ci się na ręce tatuaż. Gdy zacznie znikać będziesz wiedzieć, że Twój koniec jest bliski.
- Jaki koniec, hmm? Nie zostanę wampirem, bo pijecie krew i zabijacie! – oznajmiłam ze złością.
- A hybrydą? – spytał złowieszczo Klaus.
- Wiesz, że to nie głupi pomysł… Ale mam zamiar zostać człowiekiem, no ludzie!
- Wolisz umrzeć? – odezwał się zdenerwowany Damon.
- Em… I tak umrę. I chyba jednak wolę. Uszanuj to. – powiedziałam, po czym popatrzyłam na dłonie. Na lewej ręce pojawił się tatuaż. Ale jaki był on piękny! Koła,  różne figury, zadarcia… Aż smutno myśleć o tym, że zwiastuje on mój koniec.
tatuaż.jpg

- Klaus, ten wzór już ma na rękach, spójrz. – szepnął Damon.
- I co? Ile czasu mi zostało? – zapytałam twardo.
- 2 dni. – oznajmił Klaus.
- Damon… Zawieź mnie tam, gdzie pierwszy raz ujrzałeś Elenę i potem gdzie ją straciłeś. Ale przedtem podwieź mnie do Katherine. Mieszka u Lockwoodów. Tam jest Justin. – powiedziałam sucho i pobiegłam do pokoju.
.............................................................................................................................
Podobało się?
1) Wyjaśniło się Wam coś?
2) Chcecie dalsze części?
3) Co zrobi Cam, Damon i reszta?
  • awatar Delena always and forever: Tatuaż boski :) Nadal mi się nic nie wyjaśniło, a szkoda, bo bardzo mnie wciąga :) Jeśli chodzi o dalsze części, to jak najbardziej, chyba że masz pomysł na jakieś inne opowiadanie. Jak coś to pisz :D Cami, myślę, że zostanie hybrydą, Damon nie pozwoli jej umrzeć, stefan i reszta tak samo :)
  • awatar Lose control ღ: No no super ;3 ale mega! 1. Po części 2. No jak chcesz.. :) 3. I don't know. xd
  • awatar Flashing lights: Bardzo interesujący rozdział! 1) tak jednakże nie wszystko 2) ja bym chciała, lecz jeśli postanowisz zabić Cam to pamietaj pisać nowe opowiadanie, a jeżeli nie to zrób jakieś ciekawe wydarzenia po jej przemianie, jeśli w ogóle ją przemienisz 3) Cam mimo że kocha Damona i resztę to nie będzie chciała przemiany, Damon za wszelką cenę będzie próbował przemienić ukochaną, Stefan uszanuje decyzję Cam, Justin nie będzie się mógł z tym pogodzić, będzie zły na siostrę, a przyjaciółki dziewczyny również nie będą chcieli jej stracić
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

tinistasdieguistas
 
Hej!
Dziś 18 rozdział! :)
..................................................
- Uff… To co? Burbona? – zagadnął Klaus puszczając mnie.
- Ładnie żeś to rozegrał! – powiedziałam z uśmiechem.
- Zachowujesz się tak jakbyś zaczęła mnie lubić… - oznajmił zdziwiony Klaus.
- Wiesz, że nawet trafiłeś w dziesiątkę! – powiedziałam i puściłam mu oczko.
- Znajomość ze mną nie ma szans… Burbona? – zapytał znowu wampir nieco zachwycony, że pałam do niego TAKIM uczuciem.
- Ma szanse, jeśli mnie do siebie dopuścisz… Mam jakiś cholerny dar, że wiem                   o  Tobie bardzo dużo… No, przynajmniej tych złych… Ale, że nie jestem Kath, Eleną i w ogóle resztą, chcę się z Tobą zaprzyjaźnić. Wiem, że nie chcesz, aby Ci na kimś zależało, ale jeśli od tego będzie zależało Twoje, lub moich przyjaciół, życie, nie ma sprawy. Wiele do stracenia nie mam. I poproszę burbona. – powiedziałam, po czym podeszłam do Klausa, który miał rozdziawioną minę i wyciągnęłam z jego ręki szklankę.
- Bon a petite! – oznajmiłam i wzięłam łyka.
- Dziwna jesteś… Podoba mi się Twoje podejście! – szepnął.
- Dziwna… No dzięki! Dobrze, pomożesz mi? – zagadnęłam.
- Oczywiście. – odpowiedział sprawdzając datę alkoholu.
Gdy chciałam mu podziękować usłyszałam szepty w swojej głowie:
- Czyś Ty zdurniała?! Umarłam przez siostrę Klausa, Katherine uprzykrzyła życie mi, Stefanowi, a najbardziej Damonowi, bo uciekała przed tym Niklausem! Klaus będzie chciał Cię wykorzystać do produkcji hybryd! Dziewczyno! Rozumiem, że go nie znasz, ale doświadczenia moje i Kath powinny być wystarczającym dowodem przeciwko niemu. Zmywam się!
- Klaus… Mogę z Tobą porozmawiać? – zapytałam, po czym ściskając mocniej szklankę usiadłam na kanapie.
- Jasne. – powiedział i usiadł obok mnie.
- Czy będziesz chciał mnie wykorzystać do produkowania hybryd? Czy nie wystarczy to, że chcę mieć Cię po swojej stronie…  Jasna cholera! Odkąd jestem w tym popierdzielonym miasteczku, wszystko się do góry nogami wywraca! – krzyknęłam.
- Hej… - szepnął i mnie przytulił, a ja się spięłam, bo wiedziałam już, co może mi zrobić. Po chwili dokończył mówić:
- Słoneczko… Wiem, że brzmi to kiepsko w moich ustach, ale nigdy nie pozwolę, aby coś Ci się stało! Nie będę produkować hybryd, bo nie jesteś mi do tego potrzebna. Już się zaprzyjaźniliśmy… Nie lubię pomagać, nie lubię jej też przyjmować. Z jakiegoś powodu Ty jesteś wyjątkiem. Masz u mnie plusa za to, że nie zasugerowałaś się opiniami innych, drugiego za to, że poprosiłaś mnie o pomoc, trzeciego za to, że zechciałaś przyjąć moją siostrę pod swoje skrzydła, za co jestem Ci wdzięczny, no i  czwartego: lubisz burbona! – powiedział i puścił mi oczko.
- Em… Nie wiem co powiedzieć, dziękuję…
- Okej… To za 4 dni będę wiedział co musimy zrobić, aby Ci pomóc, ale mam do Ciebie prośbę… Wiem, że to może zabrzmieć jak manipulacja, ale mogłabyś jakoś przekonać do mnie Caroline… - powiedział cichutko, przeczesując ręką włosy…
- Jasne. Dziękuję! – wykrzyknęłam, pocałowałam go w skroń i wybiegłam z pokoju, gdzie czekali na mnie przyjaciele.
- I co?! – krzyknęli.
- To równy gość! Serio! Musicie się z tym pogodzić, ale on też jest moim przyjacielem. A Ty Caroline! Marsz do niego i go przepraszasz! – powiedziałam zła.
- Co?! – wykrzyknęła Car.
- Pstro. Masz to zrobić. Damon, chcę w końcu się pobawić, a raczej spędzić miło urodziny brata. Możesz mi to zaoferować? – spytałam.
- Ależ oczywiście… - odpowiedział chłopak i porwał mnie w wir zabawy, aby po chwili stanąć na schodach, na których ostatnio omdlałam, i uciszyć całą imprezę:
- Dziś zebraliśmy się tutaj, aby uczcić urodziny Justina, brata Camilli i nowego mieszkańca tegoż miasteczka. A teraz zaśpiewamy tę bzdurną pioseneczkę urodzinową! – po czym imprezowicze odśpiewali ten utwór.
- Czas na prezenty! Z tego co wiem goście mieli zostawić je w salonie obok. Przyjaciele solenizanta mieli je zostawić w pokoju Stefana, a teraz czas na prezent od kochanej siostry! – oznajmił, a ja go poprawiłam:
- W sumie to ten drobny upominek jest też od Damona i Stefana. To co? Justin chcesz go zobaczyć?
- Camilla! Przecież miałaś nic mi nie kupować. – szepnął zły Justin.
- No właśnie. Kupować! A ja Ci go daję! – powiedziałam, po czym ściągnęłam płachtę z przedmiotu za mną. Po sali rozległ się cichy pomruk.
- I co? Podoba się? – spytałam z nadzieją.
- Jasny gwint! No pewnie! – wykrzyknął, po czym przytulił Damona (znieruchomiał), potem Stefana zachował się całkiem normalnie, delikatnie go objął), a potem mnie. Wyściskał mnie bardzo mocno i mnie podniósł.
- Siostra! Mogę się z Tobą przejechać? – zapytał.
- A po co? Prawko na motor masz, jazdę też masz opatentowaną, ja już dzisiaj nim jechałam – Justin popatrzył na mnie zdziwionym wzrokiem – i to jest Twój motor. O 23.00 masz być w domu, masz się u mnie zameldować, że jesteś. A teraz! Koniec imprezy! – krzyknęłam, dałam kluczyki bratu, i po chwili imprezowicze zaczęli wychodzić.

Godzinę później stałam przed nieznanymi mi drzwiami. W gwoli ścisłości nawet nie wiem jak tam trafiłam, bo Damon kazał mi zamknąć oczy i mnie przyniósł.
- Gotowa? – spytał.
- Na co? – zapytałam i otworzyłam oczy. Przede mną ukazała się moja własna sala treningowa!!!
sala treningowa.jpg

- Jest cudowna! – krzyknęłam i wbiegłam na ring.
- Cieszę się, że Ci się podoba. Tam po lewej stronie masz szatnię, przebierz się. – oznajmił, a ja poszłam ubrać strój. Po chwili byłam obok niego.
- Zaczynamy trening? Dziś obrona przed wampirami? – spytał.
- Jasne.
Jakiś czas później sapaliśmy i padaliśmy ze zmęczenia. W pewnym momencie Damon odezwał się:
- To chodź… - po czym mnie pociągnął w prawą stronę od ringu. Stanęłam przed jakimiś drzwiami.
- Otwórz. – szepnął. Zrobiłam to o co prosił, a chwilę później ukazał się przed moimi oczami MÓJ pokój. Był cudowny! Niby starodawny z przepychem, ale i z minimalistycznymi akcentami.
- To ja Cię zostawiam w Twoim świecie. Wszystko jest, tylko trzeba wypakować jakieś swoje pierdoły. Po lewej stronie masz łazienkę i toaletę, i jeszcze obok masz upominki ze swoich urodzin. A co do tej sali. Będziesz w niej trenować, zawsze z kimś. Musisz być bezpieczna. – powiedział czule, pocałował mnie w policzek i wyszedł. Zaś ja udałam się szybko pod prysznic nie zważając na wygląd niczego i naga oraz mokra zasnęłam na łóżku.
..................................................
1) Podobało się?
2) Jak oceniacie postawę Camilli, a jak Klausa?
3) Co sądzicie o urodzinach Justina?
4) Czy dobrze zachowali się przyjaciele Cam?
  • awatar Flashing lights: Piękny rozdział1) oczywiście! 2)Może być, choć liczę że Klaus pokaże swoją drugą stronę 3) Były spoko jak dla mnie, choć mogłaś tam wpleść jakiś atak 4) I tak i nie też tak chciałabym bronić się przed wampirem!
  • awatar Lose control ღ: Super rozdział! :') 1. No ty się jeszcze pytasz.. pewnie ze tak! 2. No w sumie... liczę że bedą zachowywać się lepiej. 3. Megaa 4. No pewnie że tak :')
  • awatar Lovely Mess: fajne! Czekam na wiecej :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

tinistasdieguistas
 
Hej!
Dziś 17 rozdział! :)
..................................................
- Dlaczego Caroline mnie tutaj zaprosiła? – zagadnął Klaus.
- Klaus, chyba nie myślałeś, że idę z Tobą, bo Cię polubiłam?! – żachnęła się Car.
- Nie jestem głupi, domyśliłem się. Mimo wszystko trochę boli świadomość, że nie znaczę dla Ciebie nic. Zwłaszcza, że to ja Cię uratowałem przed śmiercią i to w moje ramię ryczałaś po odejściu tego pacana… Jak on miał… Taylor?
- Tyler! – wykrzyknęła urażona blondynka.
- Wiedziałem, że potrzebujecie mojej pomocy, no to przyszedłem. Fajne jest uczucie, że ma się nad czymś władzę i kontrolę. – zachichotał złowieszczo.
- Klaus. Nie uśmiecha mi się to, że jesteś w tym domu, ale faktycznie. Potrzebujemy Twojej pomocy. – warknął Damon.
- A w ogóle to macie przytulny salon z książkami. Mogę tu zostać? – zapytał Klaus złośliwie.
- Klaus! Mamy do Ciebie pewną sprawę… - zaczął Stefan.
- No boże, ruchy. – powiedział zniecierpliwiony pierwotny wampir.
- Chodzi o to, że Camilli pojawiły się ostatnio blizny na rękach, które wyglądały jakby się cięła. Poza tym przez 2 dni non stop spała i mdlała… Oprócz tego, jest siostrą Eleny… - kontynuował blondyn.
- Co?! – wykrzyknął Jeremy.
- To prawda. To siostra bliźniaczka. Nie znały się… - uzupełniła Bonnie.
- To dlatego są takie podobne do siebie… - szepnął smutno Jer.
- Na dodatek Cam widziała śmierć Eleny, a raczej ją przeżyła. I potem pojawiły się blizny i te omdlenia. Okazało się też, że jest połączona z nią i Kath. Powiedziała też, jakby była zahipnotyzowana, jako właśnie te dwa sobowtóry, że każda kochała Stefana z jakiegoś powodu, no i mnie… Ale to później, jeśli będzie to warte Twojej uwagi, i bały się tego uczucia. O co może chodzić? – zapytał ciągle zły Damon.
- Hmm… Siostra bliźniaczka sobowtór… Ma zapewne złączony charakter Katheriny i Eleny, ale różni się włosami i wyborem faceta… - powiedział Klaus, po czym puścił do mnie oczko, na co się zarumieniłam.
- Jak to jest ze mną połączona? – zapytała niespokojnie Katherine.
- Zróbmy test. Dajcie nóż. – oznajmił Klaus. Chwilę później trzymał narzędzie w dłoni. Nie minęła sekunda, a ukłuł dziewczynę w palec i zrobił jej maleńką dziurkę. Po chwili krzyknęłam:
- Au! Moja rana jest większa!
- Do jasnej cholery! Coś Ty jej zrobił?! – krzyknął Damon i rzucił się na Klausa.
- Hej, hola braciszku. Bo zabijesz nam jedyną pomoc w rozwiązaniu zagadki… Nie żebym miał coś przeciwko jego chwilowej śmierci, ale lepiej go niczym nie urazić. No! Przynajmniej na razie! – powiedział z kpiną w głosie Stefan i podszedł do brata, żeby zaprzestał ataku.
- Brakowało mi Ciebie ROZPRUWACZU… – rzekł szeptem starszy Salvatore, poklepał młodszego po ramieniu, po czym podszedł do mnie i mnie przytulił.
- Jak się masz? Zagoi się? Wiesz, dawno nie byłem człowiekiem, więc nie wiem czy coś takiego się wygoi… - zagadnął z żartem chłopak, oczekując pozytywnej odpowiedzi. Nie wiedziałam co o tym wszystkim myśleć… Wampiry, hybrydy, sobowtóry, czarownice, moje połączenie… rana… Popatrzyłam znów na rękę… Z milimetrowej ranki Katheriny u mnie wygląda to na co najmniej 3 centymetry…
- Tak, zagoi się… Nie ma co się przejmować. – powiedziałam zgodnie z prawdą, ale nie oddałam uścisku, wyswobodziłam się z jego objęć, nie chciałam go. Nie chciałam nic, chciałam tylko znać rozwiązanie tej chorej sytuacji…
- Czy poczuła coś dziwnego 29 maja 2009 roku? – spytał Klaus Justina.
- Em… Pamiętam, że to był dzień jej urodzin… Mieliśmy spędzić je w SPA, a potem na lodach i zakupach. Jednak tym dniu ciągle chodziła poddenerwowana. Gdzieś około 18.00 zaczęła krzyczeć z przeraźliwego bólu… Skończyło się na tym, że miała straszne duszności, gorączkę, a potem wyziębienie organizmu. Następnego dnia zachowywała się tak, jakby nic jej się nie stało. – odpowiedział mój brat.
- Niklaus. Proszę, pomóż mi. – szepnęłam.
- On Ci nie pomoże! – krzyknęli razem bracia Salvatorowie, Kath, Rebekah, Jeremy, Bon i Caroline.
- Dzięki. A teraz wypad na zewnątrz domu! Chcę z nią porozmawiać na osobności. I tylko spróbujcie podsłuchać, a będzie po niej! – warknął, po czym w ekspresowym tempie złapał mnie za talię, przyciągnął do siebie i przyłożył nóż do szyi.
- Moglibyście wyjść? Chciałabym pogadać z przyjacielem, a potem w spokoju wrócić na urodziny brata. Dziękuję za uwagę! – powiedziałam zła, że ciągle tu stoją i się o mnie martwią! Ludzie, poradzę sobie! Dzięki za Waszą wiarę we mnie…
Człowiek zaczyna mieć chłopaka to już robią z Ciebie mięczaka.  – pomyślałam.

Po mojej awanturce, wychodzą.
  • awatar Girl Power ♥: Ooo jakie to fajne!
  • awatar ✖ ONE WORD ✖: Cudowne *-* Biedna Camila. Klaus *p*
  • awatar Flashing lights: Bardzo ciekawy rozdział, ciekawość mnie zżera bo nie wiem dlaczego Camila ma te rany na nadgarstkach i czemu mdleje. Czekam na następny rozdział!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

tinistasdieguistas
 
Hej!
Dziś 16 rozdzialik! Dziękuję za takie miłe komentarze, ale ostrzegam: TEN ROZDZIAŁ JEST PRZEZNACZONY TYLKO dialogom! :)
..................................................
- Cam! Wyjaśnij mi co tutaj robią te nędzne kreatury?! – krzyknęła Bonnie.
- Um… Bo ja chciałam się z nimi zaprzyjaźnić… Nie mam powodu ich nienawidzić. – odparłam.
- Co? – spytała Caroline.
- Hej! To pewnie są świetne dziewczyny, tylko Wy poznałyście je od tej gorszej strony… - mówiłam.
- Może masz rację, ale to nie zmienia faktu, że to wina Rebeki, że Elena nie żyje. – oznajmiła napastliwie Bonnie.
- Okej! Rozumiem! Ale chcę dać im szansę! Wy też spróbujcie! – powiedziałam zła, po czym odwróciłam się do Kath i Rebeki.
- Wow… Nie znasz nas, a nas bronisz… - szepnęła blondynka.
- Uświadomcie sobie wszyscy, że chcę Was poznać, no i każdy popełnia błędy.
- A Matt przyszedł? – spytała siostra Klausa.
- Matta nie ma, jest za granicą. Zebrał szybko fundusze na wyjazd z miasteczka z powodu śmierci Eleny, no i żeby ratować życie przed Damonem i Stefanem. – odpowiedziała smętnie Bonnie.
- Oh… - westchnęła Rebekah.
- Cam, mamy podobne stylówy. Obie na rockowo, kobieco i pociągająco. Podoba mi się to. Czy chciałabyś czasem pożyczyć ode mnie ubrania? – zaproponowała Kath.
- No pewnie! Jeśli masz takie bombowe ciuchy jak teraz, to pewnie! A Ty ode mnie byś chciała? – spytałam.
- Zdecydowanie tak! – powiedziała wampirzyca i uśmiechnęła się promiennie.
- Boże, do czego to dochodzi, aby gadać z wrogami. – westchnęła Car.
- Przyprowadziłaś największe zło ze sobą! Jako towarzysza! – odparła Rebekah nieco podminowana.
- No w sumie fakt… - zaperzyła się blondynka.
- A w ogóle to świetnie wyglądasz, kochanie! – odparła Bonnie w moim kierunku.
- Zgadzam się! – odpowiedziała ożywiona Caroline.
- Wy też wyglądacie przepięknie! – powiedziałam – Każda z Was.

stylizacje.jpg

..................................................
Może być?
1) Czy postawa Car i Bonnie była dobra?
2) A czy Camilla dobrze zachowała się w stosunku do Rebeki i Kath?
3) Co może dziać się dalej?
Bay :*
  • awatar ღ Colour of your dreams ღ: świetny rozdział *o*
  • awatar Flashing lights: Fajny rozdział ale bardzo krótki 1) To zależy, z jednej strony tak ale z drugiej nie.. To zrozumiałe że są złe na Rebekah, ale... No nie wiem 2) moim zdaniem tak, nie wiedziała do czego są zdolne, a nie musiała wierzyć tak bardzo w słowa Bon i Care, więc jej przyjazne nastawienie jest (według mnie) zupełnie normalne 3) Może Rebekah i Kath pokażą pazurki...
  • awatar Delena always and forever: Jedna scena i dialog :-) Trochę krótkie :-( 1. Myślę,że po części tak ale Caroline też przyszła z ich wrogiem Klausem. 2.Cami za szybko zaufała im, one mogą to wykorzystać do swoich celów :-D 3.Myślę,że może Kat i Rebekha będą miały jakiś plan albo ku mojemu zdziwieniu Kat zaprzyjaźni się z Cami, ewentualnie będzie chciała odebrać Stefana Rebece :-) Czekam na next :-D :-*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

tinistasdieguistas
 
Hej!
Dzisiaj wybiłam sobie palca na w-f'ie, ale co tam! Rozdział musi być! :D
..................................................
- No, czas się przygotować! – pomyślałam.
Rozejrzałam się po pokoju Damona szukając wzrokiem torby. Podeszłam do niej i chciałam wyjąć bieliznę, jednak coś przykuło moją uwagę. Przy łóżku stały przecudowne botki! Zainteresowana pokonałam, dzielącą mnie od butów, odległość i przymierzyłam obuwie.
- Pasują! – szepnęłam uszczęśliwiona.
- To co? Podobają się? – usłyszałam męski głos. Szybko podniosłam głowę                          i ujrzałam Justina.
- I to jak! Ale czemu ktoś mi je dał? – spytałam.
- Nie ktoś tylko Ja, poza tym idziesz na moją imprezę urodzinową, masz nową kieckę, w dodatku wzięłaś tylko jedną parę szpilek, które pasują do sukienki, którą sobie wzięłaś na tydzień wolnego. Oprócz tego nie masz wszystkich rzeczy z domu, no i jesteś moją kochaną siostrzyczką, dlatego też obdarowałem Cię prezentem. Ah! I zapomniałbym! Spotykasz się z kobieciarzem, dlatego jak będziesz wyglądała jak bogini zapomni o innych lasencjach.
- Dziękuję Ci bardzo, są świetne. A skąd wiedziałeś, że spakowałam jedne szpilki i sukienkę? – spytałam podejrzliwie.
- Szukał Cię Axel, potem zadzwonił do mnie z pytaniem gdzie jesteś. Spytałem się czy na wierzchu Twojej szafy jest czarna sukienka i tegoż samego koloru szpilki. Skoro byłyby na wierzchu oznacza, że jesteś w domu, tylko nie chciało Ci się schować ubrań. Odpowiedział, że nie ma. Dzięki temu dowiedziałem się, że nie będzie Cię w domu przez jakiś czas i planujesz iść albo na randkę, albo na imprezę.
- Okeeej… Dobra, muszę się przygotować. – powiedziałam, jednak nadal niezbyt przekonana jego odpowiedzią, i wypędziłam brata z pokoju. Następnie udałam się pod prysznic… Siedziałam pod wodą 30 minut myjąc głowę, goląc nogi i mydląc ciało. Po pewnym czasie wyszłam wytarta i wykremowana z łazienki i założyłam bieliznę. Stanęłam przed lustrem i ubrałam sukienkę. Po chwili pobiegłam do torby wyjąć szczotkę. Po niecałych 30 sekundach byłam praktycznie wyszykowana. Posmarowałam usta Eos’em o smaku słodkiej mięty i podeszłam znów do butów. Założyłam botki i znowuż obejrzałam się w lustrze.
- Bosko to za dużo powiedziane, ale ładnie to już lepsze określenie.  – stwierdziłam. Wyperfumowałam się, popsikałam dezodorantem i usiadłam na fotelu z telefonem. Weszłam na Facebook’a, Twittera, Snapchata, Tumblr’a, Instagrama i We Heart It’a. Przeglądanie zajęło mi 20 minut. Po chwili zaczęłam rozmyślać nad sensem tych wszystkich portali. Faktycznie, można by mi też zarzucić, że PO CO MI ONE, skoro uważam je za zbędne, a je mam, ale u mnie posiadanie takich aplikacji jest potrzebne tylko do obserwowania idoli i zdobywania informacji. Nie jestem typową dziewczyną, która non stop udostępnia swoje zdjęcia, bo po co?
Nagle rozległo się pukanie.  
- Gotowa? - usłyszałam głos Damona przez drzwi. Szybko wstałam z fotela odkładając telefon. Poprawiłam sukienkę, swoje długie blond włosy i oznajmiłam:
- Tak.
Drzwi powolutku się otworzyły i ujrzałam swojego chłopaka.
- Sur dans la tasse!
- Bez przesady… Aż tak pięknie to nie jest… - powiedziałam czując, że się czerwienię.
- Wyglądasz przecudnie. – oznajmił, a gdy chciałam coś powiedzieć Damon wpił mi się w usta. Jego pocałunek był bardzo delikatny, co dodało mi trochę wiary w to, że naprawdę mogę wyglądać extra.
- Dziękuję…
- O patrz! Cięcia zniknęły! – wykrzyknął.
- Tak, zauważyłam… - powiedziałam, mimo, że tak naprawdę nie spostrzegłam się, że ich nie mam.
- To co? Idziemy? – zapytał.
- A w ogóle… Świetnie wyglądasz! Masz styl jakiegoś buntownika z wyboru! – powiedziałam z uśmiechem i puściłam chłopakowi oczko.
- Dziękuję. Idziemy? - spytał z szerokim uśmieszkiem.
- Jasne. – odpowiedziałam i podałam mu rękę.
Złapał ją szybko i przyciągnął mnie do siebie, tak, że szłam po jego lewej stronie, a on otulał moją talię swoją ręką. Zeszliśmy na dół i poroznosiliśmy przekąski. W pewnym momencie zadzwonił dzwonek. Damon popatrzył na mnie, złapał mnie znów za dłoń i pociągnął do drzwi. Razem złapaliśmy za klamkę i otworzyliśmy. W jednej chwili Damon zrobił się blady, ale zauważyłam to tylko ja, bo szybko zrobił się czerwony.
- Klaus, czego tu? – warknął chłopak. Po chwili ujrzałam za Klausem Caroline.
- Koraliku, przystojna ta Twoja niespodzianka! – powiedziałam szczerze i szybko przytuliłam przyjaciółkę.
- No cześć Kochana. Przedstawiam Ci… - i nie dokończyła, bo partner wszedł jej w słowo:
- Caroline. Umiem mówić, może nie tyle co Ty, ale jednak. – uśmiechnął się do blondynki – Kontynuując. Jestem Niklaus Mikaelson, ale możesz mówić mi Klaus. Jestem hybrydą, a kiedyś byłem pierwotnym wampirem. Ty jesteś Camilla, prawda? – zapytał.
- Tak. Nazywam się Camilla Depp, miło mi. – powiedziałam grzecznie i spokojnie, mimo, że informacja o tym, że jest tak potężny wprawiła mnie w osłupienie i podziw.
- Mnie również. – odrzekł, złapał mnie za dłoń i złożył na niej skromny pocałunek.
- Klaus, chodźże. – krzyknęła uradowana Car i pociągnęła pierwotnego do środka.
Popatrzyłam na Damona, ale wydawał się nieobecny…
- Hej! – usłyszałam po chwili głos Bonnie.
- Bon Bon! To jest zapewne Jeremy! Hej, miło mi. Camilla Depp. – oznajmiłam.
- Hej… Przypominasz mi siostrę! – powiedział smutnie.
- Być może… Bon, Car przyprowadziła faceta HOT, Ty też… Boję się o Stefka i Jus’a… - powiedziałam żartem.
- Dziękuję, pogadamy zaraz. Widzę następnych gości. – oznajmiła, po czym odeszła wraz z chłopakiem.
Nie minęła sekunda, a usłyszałam głos przyjaciela:
- Camilla! Ale wystrzałowo wyglądasz! – wykrzyknął Stefan.
- A to nie… Nie, nie ważne. Hej, miło mi. Jestem Rebekah, siostra Klausa, ale ja jestem tylko pierwotnym wampirem. – oznajmiła dziewczyna obok Stefiego.
Popatrzyłam na Damona i czułam, że się gotuje ze złości.
- Hej. Dołączysz się później do mnie i dziewczyn? – spytałam z nadzieją.
- Dziękuję za zaproszenie i z chęcią z niego skorzystam. Niezły look. – powiedziała z zachwytem, po czym pociągnęła partnera do napojów.
Stałam przy drzwiach patrząc jak pensjonat się zapełnia, gdy nagle coś dotknęło mojego ramienia.
- Justin! – wykrzyknęłam.
- Co, słonko? No to… Wiedząc, że masz nade mną sprawować opiekę, mówię Ci, że moją dzisiejszą towarzyszką jest Katherine Pierce. Ma ponad 500 lat i tak, jest wampirem… - powiedział niepewnie.
- Jakiś Ty grzeczny, niemożliwe! Katherine… Dużo o Tobie słyszałam i niewiele z tego było opiniami dobrymi. Ale, że Cię nie znam nie mam prawa Cię oceniać. Dlatego proponuję Ci, abyś dołączyła do mnie i mojej paczki. A i jeszcze Cię ostrzegam! Złam mojemu bratu serce to ja zrobię to Tobie!
- Z chęcią się przyłączę i nie planuję takiego wykrętu. Jesteś Camilla, tak? Już Cię lubię, a nie zdarza mi się to często. Pogadamy potem o ubraniach. Cześć Damonku! – prychnęła, po czym odeszła wraz z moim bratem.
Po chwili doszło do mnie, że nie czuję dłoni…
- Damon, co jest?
- Przyszły tu 3 cholerne osoby, których nienawidzę! – powiedział zły, po czym zacisnął pięści (wcześniej puszczając moją rękę) i zaczął iść na Klausa. Nie wiedziałam co zrobić, dlatego szybko złapałam go za nadgarstek i przyciągnęłam do siebie. Popatrzył na mnie beznamiętnym wzrokiem, szukając swoich wrogów.
- Damon! – krzyknęłam, nieco wchodząc na pisk.
- Daj mi spokój! – warknął.
- Ja mam dać Ci spokój?! Myślisz, że upadłam na głowę?! Rozumiem, arogancki, bezduszny, agresywny, impulsywny, złośliwy i chamski typ, to Ty! Dobra, okej! Ale jestem identyczna, dlatego wiem, że przy szczycie złości dobrą metodą jest wyżalenie się lub bójka. Ale nie z kimś, tylko z samym sobą. No, lub workiem treningowym jak wszystko inne zawiedzie. – puściłam mu oczko, na co Damon uśmiechnął się nieprzekonany.
- Co wybierasz? – ciągnęłam.
- Worek treningowy? – powiedział pytająco.
- Okej… To wyszalejemy się razem, ale po urodzinach Justina. Proszę…
- Postaram się. – powiedział i pociągnął mnie w wir imprezy.
..................................................
1) Podobały się paringi-niespodzianki?
2) Podoba się Wam podejście Cam do Damona i jego wybuchowej strony?
3) Czyżby Justin to nowy Sherlock Holmes! :D
mast-sherlock-s3-mini-episode-hires.jpg

Bay :*
  • awatar Flashing lights: Zaskoczyłaś mnie tym! Klaus i Care? Okej, ale Rebekah i Stefan?! Zdziwiło mnie to, bardzo. Rozdział świetny, liczę że Klaus (jeżeli będzie z Care) to nie zostawi jej jak Tyler, no chyba, Że postanowisz połączyć ją ze Stefanem :D Justin jako Sherlock Holmes? Niewyobrażalne! Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział :*
  • awatar Z kartek wyobraźni...: Uuuu biedna... Wracaj szybko do zdrowia! Dodawaj więcej opisów uczuć mnie dialogów, będzie się przyjemniej czytało! ;)
  • awatar Z kartek wyobraźni...: Uuuu biedna... Wracaj szybko do zdrowia! Dodawaj więcej opisów uczuć mnie dialogów, będzie się przyjemniej czytało! ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

tinistasdieguistas
 
Hej!
Znowu nie mogę dodać wpisu! >:| Ale dziś 2 część rozdziału 14! :)
..................................................
- Głupio się przyznać, ale to był pomysł Stefana. Ja chciałem Cię udobruchać słowami, motorem, no i swoim urokiem osobistym. – puścił mi oczko po dwóch ostatnich słowach.
- O Ty kłamczuchu!!! Urok osobisty! Phi! Pomarzyć możesz! Ale i tak dziękuję! A masz jakąś wstążkę? No i kawałek plasteliny?
- No mam. – powiedział, po czym z jednej z szuflad z narzędziami wyjął to o co  pytałam.
- Zrobimy z tego kokardę i przyczepimy do manetki. No wiesz… Jak na prezent…
- Jasne. – odrzekł Damon i zrobił to o co prosiłam.
- Jak uroczo! Ta czarna kokarda ma coś w sobie, a motor… Oh, cudo! – mówiłam zachwycona.
Damon podszedł znów do pojazdu i sprawdził ilość paliwa:
- Na 4 krótkie jazdy wystarczy…
- Dziękuję Ci! – powiedziałam uradowana, po czym rzuciłam się chłopakowi na szyję.
- Wow! – krzyknął, po czym mnie objął.
- Ile za niego? Mam tylko swoje oszczędności, jakieś 3.000 dolarów… A potrzebuję jeszcze 9.000…
- Jak ile za niego? Pieniądze? Boże, Ty wiesz ile ja ich mam?! Nasza rodzina trochę się tego dorobiła… Chcę czegoś innego, czegoś wspaniałego. – oznajmił.
- Dawaj… - powiedziałam niepewnie.
- W pewnym sensie to Ciebie…
- No przecież mnie masz… - powiedziałam uspokojona, a następnie przytuliłam się do Damona.
- No ale nie na wieczność… A nie ważne.
- Jak nie ważne, jak ważne. Mogę z Tobą być do swojej śmierci, bo na wampiryzm nie liczę.
- Chodź, Stefan i Justin czekają.
- Olałeś sprawę, tak? Dobrze, chodźmy. – rzekłam. Po chwili ruszyliśmy w stronę domu, aby po niecałej minucie usiąść przy kominku. Obserwowałam jak ten cudowny pensjonat został przerobiony na genialną salę dyskotekową.
- Ciekawe kiedy to zrobili? – pomyślałam.
- Dobra! Narada rodzinna! – rzucił Stefan.
Gdy go usłyszałam, wstałam i odruchowo poleciałam do drugiego salonu, gdzie rzuciłam mu się na szyję i pocałowałam w czoło.
- Wow! Dziękuję! Ale za co to? – zapytał szczęśliwy.
- No bo pogodziłeś mnie z Damonem! W dodatku zrobiłeś mi przecudowne śniadanie. Oprócz tego, właśnie dzięki Tobie, młody ma swój prezent. A! I zapomniałabym! Robisz mu tutaj imprezę.
- Drobiazg. Dla najlepszej przyjaciółki wszystko.
- Au! – usłyszałam radosny, dziewczęcy głos.
Momentalnie pobiegłam do drzwi wejściowych.
- Caroline! Bonnie! – krzyknęłam zadowolona.
- Część kochanie. – powiedziała Bonnie, po czym cała nasza trójka wyściskała się.
- No cześć. Dzięki za czar. – puściłam oczko do Bon.
- Nie ma sprawy. A ubiegając Twoje następne pytanie. Damon mnie wyprosił, bo nie chciał, abym widziała, jak to on określił: „jego upadek egzystencjalny”. – mówiła z uśmiechem.
- Dzięki. Car? Co jest? – spytałam zaniepokojona.
- Stoimy i plotkujemy zamiast iść na naradę! – krzyknęła ożywiona.
- Cóż za przemiana! Dobrze, chodźcie. – powiedziałam, a następnie poprowadziłam je do biblioteczki Salvatore’ów. Mimo, że jeszcze tam nie byłam, znałam drogę. Czułam jak Kath i Elena mnie tam pchają.
- O proszę! Dziewczyny! – mówił Stefan.
Dziewczyny przywitały się, po czym usiadłyśmy we trzy na kanapie. Po chwili dołączył się do nas Damon i Justin. Każdy siedział z uśmiechem na twarzy, każdy był z jakiegoś powodu zadowolony.
- Boże. Wyglądamy jakbyśmy się czegoś najarali. – powiedział żartem brunet, po czym wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.
- Udało mi się Was wszystkich rozbawić! To cud! – powiedział Damon.
- Okej. A więc dziś mamy sporo do roboty. Robimy imprezę oraz mamy w planie przeprowadzkę. Ile zostało nam czasu do 21.30?
- 12 godzin. – odpowiedziała Stefanowi Bonnie.
- To świetnie. Więc tak, panienki zajmą się przekąskami i trunkami, a my przeprowadzimy rodzinkę Deppów. Camilla, która sypialnia? – zapytał blondyn.
- Poproszę sypialnię, która jest w połowie drogi do Ciebie i Damona. I dziękuję. – powiedziałam.
- Z kim przychodzicie? Musimy wiedzieć, aby Was chronić. – oznajmił Stefie.
- Ja idę z… Zobaczycie. Bon idzie z Jeremy’m, Cam pewnie z Damonem, a Wy to nie wiem. - trajkotała szybko Caroline.
- Ja przyprowadzę niespodziankę, tak samo jak Stef. - rzucił Jus.
- Teraz do roboty! – powiedziałam.
Po chwili rozdzieliliśmy się. Chłopcy jeszcze oznajmili, że Stefan bierze Porsche, Damon Chevy, a Jus moją BMW. Po tym żadnego chłopaka nie widziałyśmy. My weszłyśmy do kuchni. Caroline na tablicy wypisała co mamy zrobić.
- Car? Serio? Szaszłyki, galaretki, 5 brownie, tort, lemoniady i sosy. – czytała zestresowana Bonnie.
- Tak, serio. Tylko tyle. – odpowiedziała blondynka.
- Okej. Poradzimy sobie. Ale Caroline. Co się stało? – spytałam.
- No bo… Nie ważne. - powiedziała, po czym wzięła deskę do krojenia.
Wzruszyłam ramionami i powiedziałam mulatce, że zrobię brownie i tort, a ona ma zająć się galaretkami i lemoniadą, a potem ma mi pomóc. Chwilę później usłyszałam płacz wampirzycy.
- Mówiłam, że coś się stało! Gadaj! – krzyknęłam.
- Tyler ze mną zerwał. – oznajmiła.
- Co?! – krzyknęła Bonnie, a następnie opowiedziała mi ich historię.
- Czemu? – spytałam.
- Powiedział, że wyjeżdża oraz, że znalazł sobie inną.
- Co za durny typ. – podsumowałam, po czym zabrałyśmy się do gotowania. 6 godzin później miałyśmy wszystko gotowe.
- Dobra. Musimy wybrać sobie ciuchy. – rzuciła Car wychodząc z kuchni. Po chwili zawołała:
- Do salonu!
Zainteresowane ruszyłyśmy tam. Ujrzałyśmy blondynkę z szerokim uśmiechem i wielką walizką, w której znajdowały się sukienki, spódnice, buty i koszulki… Przy przymierzaniu ubrań było wiele radochy. Śmiech towarzyszył nam w każdej sekundzie. Po dwóch godzinach dziewczyny wybrały sobie ubiór, po czym rzuciły się na mnie. Równo po 30 minutach ich kłótni, Car i Bonnie doszły do wniosku, że mam założyć czarną sukienkę z miejscami, w których była tylko siateczka.
- Całkiem odważna ta kreacja. – podsumowałam szczęśliwa, godząc się tym samym na włożenie jej na imprezę.
- Dobra, musimy zacząć się szykować, bo w sumie ile mamy czasu? – spytała Caroline.
- 2,5 godziny… - odpowiedziałam patrząc na swój srebrny zegarek. Mam go od dzieciństwa… Pamiętam szczęście taty i radość mamy, gdy przysięgłam im, że nie rozstanę się z tym przedmiotem.
- Camilla! Ty płaczesz! – krzyknęła Bonnie!
- Przypomniało mi się coś… To co! Ja idę się szykować do Damona, a Wy jedziecie do siebie, prawda?
- Co? – spytała Car.
- Koraliku… Mogę tak mówić? No wiesz… Brzmi na początku jak CAR. – spytałam.
- Jeju… Jak słodko. No pewnie! – odpowiedziała.
- No więc Koraliczku, chodzi o to, że po Ciebie zapewne przyjedzie niespodzianka, po Bonnie Jer.
- Fakt. Jeszcze będziemy musiały wziąć prezenty. – stwierdziła Car.
- Co do prezentów! Są niepotrzebne. Dopiero się poznałyśmy i od niedawna się przyjaźnimy.
- Nie gderaj tyle. Idź już. – powiedziała Bonnie.
Po chwili wyszłam z salonu, a dziewczyny z domu.
..................................................
1) Z jaką niespodzianką przyjdzie Stefan, Caroline i Justin?
2) O co chodziło Damonowi?
I pytanie 3, trochę oderwane od rzeczywistości:
3) Chcecie, aby opowiadanie skończyło się szybko, czy chcecie, aby trwało długo i mieli te przygody, o których pisałam? :/

Bay :*

tumblr_lm3a33QmGQ1qa91moo1_500_large.jpg
  • awatar Delena always and forever: Boski :-) Na początku trudno mi było się przyzwyczaić,że nie piszesz o Elenie tylko o Cami ale teraz się przyzwyczaiłam :-) 1-Myślę,że może chodzi o jakiś wyjazd aby odpoczeła ale nie wiem :-) 2-Damon chcę ją na wieczność tak jak chciał Elene i Kat. Chce żeby Cami została wampirzycą i jego królową ciemności :-) 3-Nie jestem pewna o jakich przygodach mówisz ale jak sprawdzę to ci powiem :-) :-* :-D Z niecierpliwością czekam na więcej :-)
  • awatar Torisska: Super
  • awatar Flashing lights: Świetny, Stefan może przyjedzie z Care, a Justin no nie wiem... o co chodziło Damonowi? Mam pustkę w głowie Tak! Niech będą przygody o których pisałaś :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

tinistasdieguistas
 
Hej.
Mam problemy z dodawaniem wpisów! A Wy? :/ Dziś znowu 2 rozdziały, bo są krótkie! :* Teraz 13.
..................................................
- Do jasnej cholery! O czym Wy do mnie mówicie? Sobowtór? Ma cięcia? Wczoraj też straciła przytomność? Widziała śmierć własnej siostry, której nie spotkała? Jesteście popaprani! – krzyczał Justin.
- Hamuj się! Myślisz, że tylko Ty to tak znosisz?! – wydarł się Damon.
I rozpętała się kłótnia, a ja nie wiedziałam dlaczego, no i czemu znów leżę w łóżku. Otworzyłam oczy i zobaczyłam, że jestem w pokoju Damona. W pewnym momencie krzyki ucichły, a do pokoju wszedł brunet.
- O co znowuż była ta kłótnia? – spytałam, mając nadzieję, że mi odpowie.
- O co?! O co?! O Twoje szanowne 4 litery! Masz trzech facetów, którzy się o Ciebie troszczą, ale chociaż… Jednego odrzuciłaś! – krzyknął. Po tym co powiedział zamknęłam się. Ułożyłam się wygodnie, poprawiłam poduszkę i przykryłam się kołdrą. Chłopak tylko rzucił się na łóżko, cały czas fukając i ciężko oddychając. Po chwili zapytał:
- Czemu mnie odrzuciłaś, co? Czy to prawda, że pozwoliłaś się do siebie przytulać i obok Ciebie leżeć oraz spać, bo bałaś się zaprotestować?
Przysypiałam, dlatego, gdy usłyszałam to tak durne pytanie od razu otworzyłam oczy i napięcie się odwróciłam.
- Czy Ty naprawdę jesteś taki tępy, czy takiego udajesz?! – krzyknęłam.
Gdy wypowiedziałam to zdanie wydawał się zaskoczony, ale nie zwracałam na to uwagi. Ciągnęłam dalej.
- Znamy się jakieś 4 dni, jeżeli dobrze liczę. Za miesiąc są wakacje. Za miesiąc mam też jakiś powalony konkurs piękności czy coś… Mam problemy rodzinne, wręcz dramaty, a Ty zamiast człowieka wspierać, co robisz?! Jeszcze mu zmartwień dokładasz! Czy gdybym się Ciebie bała, pozwoliłabym Ci się ze mną spotykać?! Nie. A robię tak? Nie. Mimo, że jesteś impulsywny, pamiętaj, że mam po swojej stronie Stefana i Justina. Razem sobie z Tobą poradzą, więc gdybyś chciał mi coś zrobić, to byliby na moje skinienie. A czy tak jest? Drę się cały czas do nich, że robisz mi krzywdę?! Nie!!! Więc bądź tak łaskaw i wyjaśnij mi, czego w naszej relacji nie rozumiesz, co?! Jeszcze zanim mi odpowiesz, to chcę jeszcze dodać, że nienawidzę dotyku, a do Ciebie się przytulam i podoba mi się to, więc teraz ja się zamknę, a Ty zaczniesz gadać. Jeśli nie, dobranoc!
Po tych słowach znowu odwróciłam się na lewy bok, ułożyłam się wygodnie na poduszce, przykryłam się kołdrą i czekałam. W pewnym momencie zamiast wysłuchiwać wyjaśnień słyszałam jak Damon rzuca czymś o ściany, po czym wychodzi. I tak jak się spodziewałam, odkąd zobaczyłam tę wizję jestem przemęczona i rozruszana emocjonalnie, zaczęłam cichuteńko płakać. Niewiele czasu minęło jak zasnęłam.
imagesh.jpg


**************************************************

Teraz 14 :)

..................................................
- Camille… Wstajemy… Myszko… - usłyszałam głos brata. Gdy otworzyłam oczy nie myliłam się. Kiedy go zobaczyłam byłam pewna, że znów się rozbeczę, ale na szczęście emocje się uspokoiły. Momentalnie rzuciłam mu się na szyję, przez co przewrócił się na plecy. Leżał na łóżku, a ja na nim, tuląc się do niego jak dziecko do mamy podczas pierwszej burzy.
- Hej… Co jest? – powiedział troskliwie odgarniając mi moją krótką grzywkę.
- Oj czy wszystko musi się pitolić? – powiedziałam zła.
- Nic nowego. Mam dla Ciebie niespodziankę.
- Co?! Dla mnie? Ale to przecież są Twoje urodziny… - powiedziałam, po czym dodałam z krzykiem:
- Właśnie!!! Twoje urodziny!!!
- Daj se luz. Ja teraz wychodzę, wieczorem robimy tutaj imprezę. Wszystko jest przygotowane, ale o tym później. Dzisiaj, jeszcze przed zabawą, spędzę czas na przeprowadzce, ale o tym też za chwilę. Ubierz się jakoś, bo spałaś we wczorajszych ciuchach. Buziaki, widzimy się na dole.
Po tych słowach pocałował mnie w policzek, zrzucił mnie z siebie i odszedł, dosłownie, tanecznym krokiem. Zdziwiłam się jego zachowaniem, które było zbyt tajemnicze…
- No nic. Trzeba się ubrać. – pomyślałam, po czym udałam się do torby. Wyjęłam spodnie od Stefana, koszulkę w chmurki oraz bieliznę. Nie zapominając też o adidasach. Gdy się przebrałam chciałam otworzyć drzwi, jednak po 2 próbach stwierdziłam, że ten dziad Justin mnie zamknął. Wzięłam telefon i przejrzałam Facebooka. Gdy chciałam zrobić to samo z Twitterem wszedł do pokoju Damon. Automatycznie zamknęłam oczy.
- Czas na moją kolej, czyż nie? – powiedział grzecznie, a w jego głosie słychać było smutek.
- Nie mam zamiaru z Tobą rozmawiać, dopóki nie zrozumiesz. Ani na Ciebie patrzeć. – powiedziałam.
- Spoko. No więc dlatego, że nienawidzę przemów, mówię, że zrozumiałem, a raczej spróbuję zrozumieć, troszkę mi to zajmie, dlatego zacznij ze mną gadać, bo nie zniosę Twojej ciszy wobec mnie. I w ramach przeprosin… Otwórz oczy! – powiedział trochę weselej. Mimo, że jakaś cząstka mnie nie chciała mu dać satysfakcji i nie otworzyć oczu, zrobiłam to. Gdy otworzyłam oczy na łóżku, a raczej na jego środku leżał bukiet czerwonych róż i śniadanie.
13.3.jpg

Rzuciłam na to okiem, ale nie to było warte mojej uwagi. Rzuciłam się na szyję Damonowi i tak jak mój brat, przewrócił się, wtuliłam się w niego, a ten tylko głaskał moje włosy.
- I co? Nie można było tak od razu, tylko wymyślać takie teorie? – zapytałam.
- Ale sama powiedziałaś…
- Człowieku!!! Byłeś w stosunku do mnie za bardzo nadopiekuńczy, przez co, żeby mieć choć chwilę spokoju musiałam coś powiedzieć, coś co Cię na chwilkę uciszy. I tak, miało to być na chwilę, ale Ty wziąłeś sobie to na poważnie.
- Czyli co? Na 100% nie uważasz, że nasz związek to pomyłka? – zapytał z nadzieją.
- W jakichś 99,9% nie.
- A co z tą jedną setną? – zapytał znów, lecz teraz ze smutkiem w głosie.
- Ta jedna setna to to, że zaczęliśmy tak szybko ze sobą chodzić, ale pożyjemy zobaczymy. Prawda? – oznajmiłam z uśmiechem, po czym wstałam z Damona i wzięłam sałatkę z truskawkami, malinami, kiwi oraz borówkami.
sałatka.jpg

Do tego jednego gofra z syropem klonowym i cukrem pudrem.
gofr.jpeg

Gdy ja jadłam Damon leżał w bezruchu. Po pewnym czasie śniadanko popiłam wodą z cytryną, miodem i miętą.
dsc_0038-2.jpg

Po chwili powiedziałam:
- Drzwi są otwarte, czy nadal nie mogę wyjść? – zapytałam chichocząc.
- Jasne. Są otwarte, ale za nim zejdziemy do reszty coś Ci pokażę. – rzekł, następnie pociągnął mnie za rękę wcześniej prosząc, abym zamknęła oczy. Szłam po jakichś schodach, gdy nagle poczułam na ciele świeże powietrze. Szliśmy kilka krótkich minut, po których zatrzymaliśmy się.
- Otwórz oczka. – usłyszałam głos. Wykonałam polecenie. Gdy je otworzyłam przeżyłam szok. W garażu Salvatore’ów obok Chevy SS oraz Porsche Stefana
auta.jpg

stał lśniący motor: Suzuki GSX-S!!!
Suzuki_GSX-S1000_a_3255101b.jpg

- To o tym motorze mówiłeś?! – krzyknęłam ze zdumienia.
- Yup. Wsiadaj. – powiedział, zakładając mi na głowę kask. Sam zrobił to samo.
- Co?! – spytałam.
- Jak co co? Masz, załóż jeszcze ramoneskę. To kurtka motocyklowa. – poprosił. Wzięłam ubranie i założyłam je na siebie. Była lekko przyduża.
- Nadal nie rozumiem po co mam wsiadać.
- I kto tu jest dzisiaj głupi? – zażartował, na co ja się naburmuszyłam.
- Siedzisz z tyłu. – powiedział, po czym wsiadł na motor i mi kazał zrobić to samo.
Obserwowałam to co zrobił z osłupieniem.
- Nie mów, że nigdy nie jeździłaś motocyklem… - oznajmił.
- Nom… Jakby Ci to powiedzieć, ale… - i nie dokończyłam, bo swoim jednym silnym pociągnięciem ręki sprawił, że oparłam się o motor, przez co musiałam na niego wsiąść.
- Nie bój się. Na razie jedziemy maksymalnie do setki. – powiedział całkiem poważnie. Gdy chciałam zaprotestować, ruszył, przez co ja pisnęłam. Mocno wtuliłam się w chłopaka, ale mimo strachu patrzyłam też na krajobraz, który mijaliśmy w zawrotnym tempie. Po 15 minutach jazdy znowu byliśmy na miejscu, a raczej w garażu.
- Podobało się? – zapytał brunet.
- Yhym… - wydukałam. To przeżycie było cudowne, nigdy o nim nie zapomnę.
- Ale poza tym dziękuję za śniadanie i róże… - powiedziałam po chwili z uśmiechem.
**************************************************
Wpadajcie tutaj: delena0111.pinger.pl/ To świetny blog z genialnymi opowiadaniami! :*
1) Podobał się?
2) Co wydarzy się w dalszych częściach?
3) O co chodziło Justinowi?
4) Jak oceniacie zachowanie Damona?
Bay :*
  • awatar Delena always and forever: Oczywiście, że mi się podobał. Wszystkie rozdziały są cudowne :) W dalszych częściach, na pewno będą dochodzić do rozwiązania zagadki. 3-Nie mam zielonego pojęcia :) 4- Zachowanie Damona, było jak dla mnie bardzo fajne. Z jednej strony był starym Damonem a z drugiej był czuły :) Nie mogę doczekać się kolejnego :D :-*
  • awatar Z kartek wyobraźni...: 1) Wow! SUPER! Brak zastrzeżeń. 2) Może trochę gęsiej skórki? 3) Idon't know. 4) 5/7.
  • awatar Lose control ღ: Świetny rodział :') Ale prosze, nie pisz takich długich :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 

Kategorie blogów