Wpisy oznaczone tagiem "Dekiel" (42)  

desecrationsmile
 
DesecrationSmile: Jezus Maria!
Jak dawno mnie tu nie było!
To wszystko przez to, że do serwisu wdarł się jakiś błąd i nie mogłam się zalogować. Ale odkryłam, że mogę to zrobić "zapominając" hasło i wysyłając sobie nowe na skrzynkę mailową.
Co się u mnie działo do tej pory? A sporo. Z Deklem całkiem dobrze się nam układa. Owszem, sporo się kłócimy, ale pracujemy nad tym, to chyba najważniejsze.
Patrzyłam na mój ostatni wpis - palenia oczywiście na długo nie rzuciłam ;P
W wakacje znów pojechałam do Stanów. W pracy było strasznie, bo szefowa dostała menopauzę i całą frustrację wyrzucała z siebie prosto na mnie. Ale było warto. Wreszcie spełniłam moje marzenie i zobaczyłam Nowy Jork. Krótko, ale zawsze. I oczywiście na 10000% tam wrócę ;) Natomiast resztę pieniędzy przeznaczyłam na inne pragnienie - wynajem mieszkania. Już nie okupuję ciasnego, bursowego kąta, lecz zapuszczoną, acz klimatyczną posesję w kamienicy w samym centrum. Płacimy ze współlokatorką śmieszną sumę jak za 60 metrów. (To zasługa mojego szpiegowskiego zmysłu, który zaprowadził mnie do podejrzanej oferty na gratce,  która okazała się nie mieć żadnego haczyka oprócz tego, że trzeba było cały nagromadzony kurz własnoręcznie wysprzątać).
Mieszkanie ma swoje sekrety. Przedwojenne i wojenne zdjęcia i listy to niezwykłe artefakty przeszłości. Próbujemy z Leną (moją współlokatorką) odtworzyć za ich pomocą historię zamieszkującej tu rodziny.
Oczywiście z naszym lokum wiąże się kilka śmiesznych historii. Na przykład na początku naszej tu egzystencji przestawiałam meble. Nagle zapukała sąsiadka z dołu krzycząc, że to nie hotel. "Owszem proszę pani, to nie hotel, mam prawo we własnym mieszkaniu przestawiać meble o godzinie 19. Prosiłabym też o grzeczniejsze mnie traktowanie" odpowiedziałam. Babka natychmiastowo zeszła z tonu i poczęła jedynie uniżenie prosić o cichsze zachowanie, gdyż jej mąż jest po udarze. Gdy tydzień później zrobiłam parapetówkę, nie przyszła zwrócić nam uwagi. Dopiero jakiś czas później właściciel powiedział, że skarżyła się mu na hałasy, ale bała się wejść, bo podobno był tu tłum ludzi, który pił, palił, ćpał i by ją pobił :P Tak, właściciel mieszka piętro niżej, stąd ma te informacje. Na szczęście był wtedy na działce, więc całą parapetówka zmieniła się w wyimaginowaną fatamorganę sąsiadki cierpiącej prawdopodobnie na chorobę umysłową...  
Lena to osobny temat. Poznałyśmy się na kursie rysunku, na który uczęszczałam w zeszłym roku. Jest trochę szalona, ale w taki dobry sposób. Bardzo sympatyczna, artystyczna. Nie jest pedantką, ale zmywa po sobie naczynia, a jak jest coś brudne, to posprząta. Idealnie się dogadujemy. Jeszcze ani razu się nie pokłóciłyśmy, ani nawet nie nie zgodziłyśmy się z niczym. Po prostu perfekcyjnie się dobrałyśmy. Co prawda nie czuję z nią takiej więzi jak z byłymi współmieszkankami bursianej klitki, ale chyba wynika to z tego, że mamy osobne pokoje i nie spędzamy tyle czasu razem. Mimo to myślę, że z czasem w naturalny sposób zbliżymy się do siebie.
Mnie aktualnie martwi przede wszystkim nauka. Językami się zbytnio nie przejmuję, ale wizja matematyki i chemii (choć tej drugiej tylko podstawy) przyprawia mnie o dreszcze trwogi. Pocieszam się tym, że mam jeszcze dużo czasu. (Choć, jak widać, wykorzystuję go nie na naukę, lecz bazgraninę).

Tak, myślę że starczy tych nowinek na jeden raz. postaram się zaglądać tu częściej, więc, jak to się mówi po angielskiemu, keep your finger on the pulse! ;)
 

desecrationsmile
 
DesecrationSmile: Tak, to prawda. Strasznie się zapuściłam i nie odzywałam się wcale. Ale oto nadszedł ten moment odkupienia win.
Zauważyłam, że mam coraz mniejszą potrzebę pisania. Najpierw pomyślałam, że to dlatego, że wszystko się układa, a tego bloga założyłam, bo było mi źle.
Potem doszłam do wniosku, że to jednak nie to, bo problemy nie zniknęły z mojego życia. Prędzej to dlatego, że mam przyjaciół, który mogę powiedzieć wszystko, którzy pomogą mi zawsze i wszędzie. Ale przecież nie mam ich od wczoraj, a i ich czasami nie ma, gdy potrzebuję.
Potem stwierdziłam, że to dlatego, że mam jeszcze Dekla. Bo nawet kiedy oni nie mogą, on zawsze tu jest. I to chyba rozwiązanie mojego zaniedbania.
To i lenistwo.

Ale przejdźmy do rzeczy. Co się działo przez ostatni miesiąc?
1. Kłótnia z mamą na święta. Prawie miesiąc się do niej nie odzywałam. W końcu się z nią 'pogodziłam'. Mimo szczerej rozmowy i trochę oczyszczenia atmosfery nadal czuję, że to wszystko zostało raczej zamiecione pod dywan. No ale dobre i to, bo już od dłuższego czasu wiem, że z moją mamą nigdy się nie dogadam. Przepaść między nami jest tak wielka, że nawet genialny konstruktor by tu mostu nie wybudował. Na razie jest w miarę ok. Zobaczymy, co będzie dalej.
2. Udany sylwester u P. Niezbyt udana noc u Dekla, który troszeczkę przegiął a jego brzuszkowi się to nie spodobało. Ani jego mamie ;p
3.Problemy ze zdrowiem. Bóle brzucha, stawów, mięśni, krwotoki, stres i załamania. To tak w skrócie. W tej chwili zapalenie mięśnia = kołnierz ortopedyczny. Plus nie wiadomo jaki zastrzyk w szpitalu, a odkąd go dostałam - niepokojące sztywnienie mięśni i stawów nogi. Ogólnie z tym moim zdrowiem ostatnio krucho. Niepokoi mnie to, że nie wiem, co się dzieje z moim ciałem, nie mam nad tym kontroli. Boję się. W ferie mam w planach zrobić sobie wszelkie badania, może okaże się, że brakuje mi jakiegoś pierwiastka a może jestem chora. Nie wiem, bylebym wiedziała, co się dzieje. Na razie przeraża mnie to, że w ciągu ostatniego miesiąca 2 razy wylądowałam na ostrym dyżurze. W dodatku za wiele mi ci lekarze nie pomogli. Tak więc ferie spędzam na pobieraniu krwi i innych takich (+ walentynkowy poranek u ginekologa ;p)
4.Kryzys w naszej paczce. Po odbyciu długiej rozmowy całą szóstką wyjaśniliśmy wszystkie nieporozumienia i wszystko wróciło do normy. Przynajmniej mniej więcej. Ja nadal czuję, że coś jest jeszcze nie do końca tak, jak powinno, ale sama nie wiem co. Może nadal czuję się trochę nieswojo z O. Sama  nie wiem. Mam nadzieję, że wszystko się ułoży.
5. Nie mam energii na szkołę, a jednocześnie wiem, że muszę się wziąć do roboty. Szukam sił i motywacji do nauki. Wczoraj nawet mi wyszło, moja nauka słówek była bardzo owocna i w dodatku kreatywna, jestem dumna z własnoręcznie wykonanych fiszek. Czuję, że szkoła mocno mnie stresuje. A raczej fakt, że mama ma obsesję na punkcie moich ocen. I bardzo gimnazjalne podejście. Uspokaja mnie tylko fakt, że ja sama wiem, co muszę zrobić, dzięki temu, że wybrałam już kierunek studiów wiem, do czego dążę i pomimo tych stresów staram się po prostu robić swoje.
6.A jak z Deklem? Chyba nie mogłoby być lepiej. Czuję się z nim cudownie. Naprawdę czuję, że nareszcie znalazłam się we właściwym miejscu, że tworzymy zdrowy, fajny związek. Jestem przy nim sobą. No, nie wiem jak to ująć, po prostu fakt, że ktoś kocha mnie za to, jaka jestem sprawił, że w pełni zaakceptowałam siebie. Pamiętam moje kompleksy w przeszłości. W tej chwili one naprawdę zniknęły. Ogólnie wszystkie aspekty naszej relacji bardzo mnie cieszą. Chyba to przez to, że po raz pierwszy jestem z kimś tak długo i czuję się z nim tak dobrze. Czas mija, a ja wcale nie mam go dosyć, wręcz przeciwnie. Nie boję się przywiązania. Nie przeraża mnie fakt, że wyjeżdżam na 2 miesiące w wakacje. Owszem, będę tęsknić, ale wiem, że on też, i że ta rozłąka niczego między nami nie zepsuje, a wręcz odwrotnie. Z resztą jeśli czytacie DS od dłuższego czasu to tylko to, że myślę już o wakacjach i o nim wiele świadczy. Jeśli chodzi o tę część mojego życia, to nie mogłabym być dużo szczęśliwsza.

I to chyba tyle. Postaram się dawać znać, co u mnie, aczkolwiek zgubiłam mój internet i w tej chwili bycie na bieżąco stało się dość trudne...
 

desecrationsmile
 
DesecrationSmile: dawno mnie tu nie było, internet mi wysiada.
nowy telefon.
nie mogę się doczekać nowej sieci (jeszcze 10 dni) - nieograniczone rozmowy z Deklem bez niebotycznych rachunków <3
wszystko się dobrze układa
chora
wykończona nauką, a oceny na semestr marne.
zrobię potem tosty
ładuję seriale
leżałam cały dzień z gorączką i piłam szampana
w bursie pachnie parówkami
we wtorek do ginekologa i ortodonty
jeszcze tylko kilka przedmiotów do zaliczenia i święta
kurna, zgłodniałam przez ten zapach parówek
wczoraj miałam taką ochotę na seks, a wszystko się tak przedłużało, a ja tak bardzo bardzo chciałam wreszcie pojechać z nim do domu, zwłaszcza że w środku dnia napisał mi smsa, że nikogo nie ma w domu, a o 19 mieli próbę u kumpla, P się ze mnie śmiał, ale nie obraził się, że Dekiel się spóźnił i przyszedł po 20 ;)
chudnę. cały czas chudnę. nie wiem, ile teraz ważę, ale zaczyna mi być widać kości biodrowe i kostki na ramionach (obojczyki już od jakiegoś czasu). jak wciągam brzuch, mam wklęsłą dziurę między żebrami. Długi czas minął, odkąd ostatnio byłam taka chuda...

To tyle z najważniejszych.

Ciekawe, co będę robić w sylwestra. Mam nadzieję, że coś fajniejszego od siedzenia w domu z rodzicami :P

Odezwę się wkrótce, tj jak mój mobilny modem znów mnie pokocha.

Ciao!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

desecrationsmile
 
DesecrationSmile: Po pierwsze: jestem zajebiście głupia. Uczyłam się całe godziny na tą pieprzoną fizykę, ale oczywiście i tak jak widać jej nie umiem, bo dostałam kolejne 1 i 2. Nie mogę się doczekać matury -.-

Po drugie: nawet jak bym bardzo chciała, to nie umiem się gniewać na Dekla, a może raczej żyć z nim w niezgodzie. Dzisiaj zrobił coś bardzo głupiego, co mnie bardzo zdenerwowało i dotknęło. Na tyle, że ubrałam się i wyszłam. Poszłam na przystanek - autobus akurat jechał. I...z każdą sekundą coraz bardziej chciało mi się płakać. W końcu nie wytrzymałam i 3 przystanki dalej wysiadłam, przeszłam na drugą stronę i poczekałam na autobus powrotny. Przyjechałam, zapaliłam, wróciłam. Zszedł na dół, pogodziliśmy się. Przeprosił. A ja się mocno do niego przytuliłam i już wszystko było dobrze. Ja naprawdę nie wiem, jak ja wytrzymam te 2 miesiące. To naprawdę będzie piekło. A jak już przylecę z powrotem, to czuję, że albo każę tacie go zgarnąć po drodze, żeby czekał też na lotnisku, albo prosto z Okęcia pojadę do niego. Bo...ja pierdolę. No przecież jak my się nie widzimy dzień czy dwa, to już jest wyzwanie.
Jej, ale jak to tak czytam, to się czuję trochę egoistką. Przecież on też będzie tęsknił (nawet wczoraj sam się do tego przyznał).
Ale jakoś to będzie. Poza tym co ja już ciągle myślę o tych wakacjach - w końcu jeszcze mamy całe pół roku razem.

Dobra, ja tu się rozpisuję, a kołdra taka cieplutka, że aż szkoda w niej nie zasnąć. Dobranoc!

PS AA! Zapomniałabym - w piątek mam egzamin na prawko, od poniedziałku mam codziennie z piątkiem włącznie po 2h dodatkowe. Wykupiłam w innej szkole i jestem zachwycona! Jest naprawdę super! Tyle się uczę! Aż miło się jeździ po prostu z tak świetnymi instruktorami :)

PPS Znowu mi tak brzuch nawala strasznie, że szkoda gadać. Mama powiedziała, żebym się umówiła do ginekologa. Właściwie to dobry pomysł, nawet mi to na rękę ;)
  • awatar InnaNiżWszystkie.: trzymam kciuki za prawko :) !
  • awatar O.: Myślę, że to jest dobre miejsce na trochę szczerości. I może jedyna okazja, żebyś mnie 'wysłuchała'. Bardzo się o Ciebie martwię. Osobiście, od dłuższego czasu uważam, że wyglądasz na bardziej zmęczoną, zmartwioną, przybitą, ale powiedzmy, że dopiero ostatnie zdarzenia mogą mi takie odczucia potwierdzić. A także pokazują, że te moje wrażenia zaczynają się udzielać innym. Bardzo się o Ciebie martwię. Widzę, że pojawiają się przed Tobą różne problemy, jak zawsze i jak przed każdym. Tylko zmienił się Twój sposób radzenia sobie z nimi. Nigdy nie uciekałaś ze szkoły, nie poddawałaś się bólowi brzucha, nie dawałaś nauce zdominować swojego szczęścia. Po kłótniach z mamą przychodziłaś do mnie po rady i wsparcie. Teraz krzyczysz, żeby nie mieszać się w Waszą relację. Jasne, że masz mniej czasu dla mnie, dla nas, nowy związek niesie ze sobą takie skutki. Rozumiem, że się nie dzielisz wszystkim. Że masz problemy, o których może nawet nie mówisz. Że nie jestem w stanie wszystkich zrozumieć.
  • awatar O.: @O.: Tylko tak strasznie bym chciała, żebyś sama to widziała. Żebyś zobaczyła, że wszystko leży w Twoich rękach. Że zamiast starać się znosić trudności, możesz je przezwyciężać. Dobrze, że idziesz do lekarza! Wiem, że fizyka, chemia, matematyka obezwładniają. I wiem, że tego nie zmienisz, że starasz się. Ale przecież nie chodzi mi o to, żebyś się uczyła więcej, umiała coś, tylko żebyś spojrzała na to spokojniej. Każdy poniedziałek, miesiąc, semestr to nowy początek. Raz jest lepiej, raz jest gorzej, znajdź swój sposób, żeby to gorzej zaraz zamieniać na lepiej. Nie w ocenach, wynikach, osiągnięciach, tylko samopoczuciu, doświadczeniu i sile. Wszystko jest w głowie. Mogłabym Ci dać tysiące rad. Wysypiaj się, nie odchudzaj, ładnie ubieraj, szkicuj, maluj, pisz. Tylko po co, skoro Ty musisz znaleźć własne. Albo powiedzieć mi, że przecież wszystko jest świetnie i pierdolę. Mimo wszystko, powinnam tak pierdolić Tobie, a nie za Twoimi plecami. Dlatetego napisałam. C'est tout.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

desecrationsmile
 
DesecrationSmile: Taaak, no więc jadę do Stanów w wakacje.
Jak zwykle nagła, totalnie spontaniczna decyzja.
Plusy? Zobaczę Nowy Jork (nareszcie! <3). Zarobię. Zobaczę przyjaciół.
Minusy? Nie pojadę do Gadzika. Ani Paryża. Nie będzie spontanicznych wypadów do A., na działki itp. Ale to są tak naprawdę drobiazgi. Chodzi raczej o to, że przez równe 2 miesiące nie będę się widziała z Deklem. Nie no, ja nie wiem jak to przeżyję. Wystarczy, że go nie widziałam 4 dni i to już było piekło! Nie mam pojęcia, jak sobie z tym poradzę, ale już teraz mnie boli brzuch na samą myśl. Ja już tęsknię, a przecież pół roku jeszcze zostało do mojego wyjazdu!

No, to to jest ten wielki gigantyczny minus. Ale jakoś będę musiała dać sobie z tym radę. W końcu jednak będzie superfajnie. Potrzebuję tej podróży. Nawet, jak bez ukochanego u boku.

Poza tym jak wrócę, to będą jeszcze całe 2 tygodnie sierpnia, by całą tą rozłąkę nadrobić... ;)
  • awatar G.: Fajnie, że będziesz te dwa tygodnie ;) myślałam, że tak kompletnie całe wakacje. A co z openerem?
  • awatar InnaNiżWszystkie.: zazdroszczę tych Stanów 8)
  • awatar DesecrationSmile: @G.: no Blur headlinerem, ale mnie ominie... Trudno. Nie żal mi tak bardzo. szczerze mówiąc, to przestały mnie tak strasznie strasznie kręcić koncerty. Bardziej muzyka sama w sobie. Szkoda mi trochę samej tej atmosfery, klimatu. Ale jednak też inaczej na to patrzę, bo jednak nie chciałabym tam jechać z K. z ostatniego openera, tylko przeżyc to wszystko z Deklem. A to nie do końca jego klimaty, więc raczej z kimś innym bym się wybrała. Ale ten "ktoś inny" nie był by w moich oczach już taki fajny... ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

desecrationsmile
 
DesecrationSmile: alarm odwołany. DS uratowane :)

Informacje dnia?

Wstałam o 7.20. o 7.29 miałam autobus do szkoły. Zdążyłam ^^

Dostałam okres, a ibum mi się kończy :<

Zostało mi 40zł do końca tygodnia. A kończy mi się tytoń. Powodzenia -.-

Jutro piszę teorię. A świstek z potwierdzeniem zapisu i zapłaty za egzamin zostawiłam w zeszycie, który leży w mojej szkolnej szafce. Czyli się jednak nie wyśpię, bo mnie jeszcze czeka wizyta w szkole :P

Ale ogólnie to mam zajebisty humor :) Wszystko jest takie faaaajne!


A oprócz tego, to martwię się o E. i P. W sensie o ich związek. Mają taki kryzys dosyć poważny. Tzn nie wiem do końca jak P., ale E. owszem. Rozumiem ją, ale no kurna, jak oni nie będą na zawsze razem, to już chyba nie uwierzę w wieczną miłość! Choć z drugiej strony tak czasem w życiu bywa. Nie wiem, jak to się ułoży. Ale E. ma do podjęcia kilka trudnych decyzji, a P. kilka poważnych spraw do przemyślenia.


Za to, by zakończyć jakoś jednak pozytywnie, bo taka dziś jestem, ze mną i Deklem wszystko się układa idealnie.

Ach! No i nie uwierzycie, co znalazłam w szufladzie, jak tego zapomnianego świstka szukałam. Uwaga... Imieninową czekoladę od G.!!! To był idealny moment, pocieszyła mnie i dzięki temu humor mi się ani trochę nie zepsuł. Dziękuję G., naprawdę idealna na wszelkie rozterki ;)
 

desecrationsmile
 
DesecrationSmile: Chyba wczoraj dałam Deklowi mojego iPada z włączonym blogiem. Zalogowanym, żeby było śmieszniej. Brawa dla mnie -.-
(oczywiście zaraz zmieniłam hasło i zrobiłam 'tylko dla zalogowanych' i wgl, ale cały dzień rozmyślam, czy to czasem nie jest tak, że mój ukochany sprzęt zapamiętuje ostatnią włączoną stronę i i tak ją wyświetla...)
 

desecrationsmile
 
Wpis tylko dla znajomych
DesecrationSmile:

Wpis tylko dla znajomych

 

desecrationsmile
 
DesecrationSmile: Wiecie, zdałam sobie sprawę, że ostatnio te moje wpisy są tak pozytywne, że czytającym może się wydać, że moje życie jest teraz praktycznie idealne.
No więc nie jest!
Ciężko mi pogodzić wszystko ze szkołą i w ogóle znaleźć na naukę energię.
Mama mi dała miesiąc na decyzję, co ja chcę robić w życiu. Tzn. to nawet dobrze, bo czego bym nie wymyśliła, to będzie jeszcze czas, by się przygotować. Powiedziała, że ona mnie będzie wspierać w mojej decyzji, ale muszę tą decyzję podjąć.
Nie mam pieniędzy, a mam długi, zgubiłam iPoda, zepsułam kartę do aparatu, kończy mi się miejsce na dysku w komputerze... - to tak z materialnych aspektów.
Mój związek z Deklem? Jest świetny, owszem, ale na pewno nie idealny. Martwię się o jego przyszłość, co będzie robił w życiu. Rozumiem, że fajnie jest olewać szkołę, ale kiedyś się to na nim zemści. Jak mu powiedziałam, że nie chcę być z bezdomnym to on mi na to 'skąd wiesz, że tak długo będziemy razem?' ja na to, że nikt nie wie, ale zakładam taką możliwość. a on 'Marta też tak myślała'. No czasami potrafi palnąć coś takiego, że mi się naprawdę przykro robi. A teraz jeszcze jego siostra napisała do mnie na fb, że Marta jest u nich i już od jakiejś godziny siedzi u Dekla. No kurwa, z jednej strony ufam mu, a z drugiej wiem, do czego ona jest zdolna. Mam wrażenie, że jej widmo nigdy mnie nie opuści. Ona nigdy się z tym nie pogodzi, zawsze będzie za mną podążała cieniem. I no ufam mu, ale jednak jak od godziny siedzi u niego w pokoju, to człowiek sobie wyobraża różne rzeczy. Wiem, że byli ze sobą bardzo długo, jestem bardzo wyrozumiała. Zdaję sobie sprawę, że trudno ot tak zerwać z nią całkowicie kontakt, nigdy o niej nie myśleć itd. Ale jeżeli coś by się wydarzyło, to nie umiałabym mu wybaczyć, honor by mi na to nie pozwolił. Ani serce. Bo rozpadłoby się w pył i już nigdy więcej nie złożyło w jedną całość.
Więc, jak widać - nie, moje życie wcale nie jest tak idealne.

To wypowiedź w ramach melancholijnego nastroju dzisiejszego święta.
  • awatar DesecrationSmile: @zagubiona_13: wiesz, jakieś pomysły już mam. a szczerze mówiąc, to ten ostateczny termin bardziej mnie zmotywował niż przeraził. nie mam już wymówki, że pomyślę o tym za jakiś czas. zrobię to teraz i już!
  • awatar O.: Mnie olewanie szkoły denerwuje raczej z faktu braku chęci nauki, doskonalenia się, poznawania świata niż z możliwości wystąpienia później jakichkolwiek tego konsekwencji.
  • awatar O.: A tak poza tym oczywiście kocham Cię i liczę, że problemy się jakoś rozwiążą, ale tamta myśl mi się pierwsza pojawiła.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

desecrationsmile
 
Wpis tylko dla znajomych
DesecrationSmile:

Wpis tylko dla znajomych

 

desecrationsmile
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
DesecrationSmile:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

desecrationsmile
 
DesecrationSmile: To był niezwykły dzień.
Zrobiłam wszystkie zadania z fizyki. Naprawdę przez to 5 godzin siedziałam na dupie przy biurku i się uczyłam.

A potem, w ramach przyjemnego zakończenia dnia, spotkałam się z Deklem oczywiście :) Naprawdę my już jesteśmy tak razem razem. Jej, to takie fajne :)
Jego siostra dzisiaj zemdlała, więc musiał z nią jechać do szpitala. Zgarnęli mnie potem jak jechali do domu z tatą samochodem.
Zrobił mi takie dobre kanapki.
A potem pyszną kawę...
W ogóle było super.

Ach, jechałam z powrotem tramwajem i tak się zamyśliłam, że pojechałam 2 przystanki za daleko i musiałam się wracać. Dobrze, że akurat jechał też w drugą stronę :P

A! No i prawie zapomniałam! S. ma dzisiaj urodziny, zadzwoniłam do niego. Był taki szczęśliwy, że złożyłam mu życzenia, że pamiętałam. No po prostu było słychać tą radość w jego głosie. Powiedział, że aż się wzruszył. O jaaa, no to było takie urocze! To fajne, że po takim czasie jednak nadal utrzymujemy kontakt! Widzimy się na koncercie za tydzień ( o ile rodzice mnie puszczą, bo po wczorajszej misji wawa moja mama była wściekła. Stwierdziła, że jestem chora na głowę i znowu się zajmuję głupotami zamiast się uczyć i sobie ze mną porozmawia w domu. Muszę dostać teraz parę fajnych ocen, żeby ją udobruchać :P)

No i to chyba tyle. Siadam jeszcze chwilę do fizyki ^^
 

desecrationsmile
 
Wpis tylko dla znajomych
DesecrationSmile:

Wpis tylko dla znajomych

 

desecrationsmile
 
DesecrationSmile: dzisiaj miałam przygodę. nie chce mi się znowu opisywać, więc kopiuję to, co napisałam G. na fejsie.
bo mi się zachciało siku jak wracaliśmy

i jak wyszliśmy z autobusu to jeszcze zapalili (czyli P. i Dekiel, szliśmy do Dekla), to ja mówię daj klucze, to szybko pobiegnę

no i pobiegłam, odruchowo zamknęłam drzwi (a jakby ktoś wszedł w tym czasie i ukradł psa?)

(nikogo nie było w mieszkaniu)

i poszłam do łazienki

i okazało się, że się w niej zatrzasnęłam

a oni na zewnątrz a klucze mam ja

a mieszkanie zamknięte

no i dzwonię (dobrze że telefon miałąm)

i P. karze mi pomerdać klamką

nie pomogło
to każe mi pokopać

też nie pomogło

no to mówi czekaj

a ja próbowałam dalej i tak próbowałam, że rozwaliłam trochę drzwi!

no i tam są takie drewniane okienka na zakładki jakby

i jedno wyjęłam i rękę i głowę przez nie wcisnęłam

i wzięłam ten drut jakby od klamki co wypadł na zewnątrz

i jakoś go z pomocą kremu na półce wyciągnęłam i sobie otworzyłam

i wyszłam

i wychodzę, patrzę, a Dekiel wchodzi przez balkon od sąsiada!

ale P. się już wrócił, jak zobaczył, że otwarte
no a rozwaliłam je tak, że jak piotrek kazał mi kopnąć, to

pękły tak trochę

trochę bardzo

i ogólnie go przepraszałam bez przerwy

P. się lał

ja też, bo to śmieszne strasznie, ale ze stresu też

ale się nie gniewał

i teraz zadzwonił, i mówi że dzwonił już do rodziców żeby to jakoś przełknęli

no i oczywiście powiedział im, że to on

i jest mi strasznie przykro!

że mu drzwi rozwaliłam no!

i wgl to się martwię, bo jego rodzice będą źli, a to moja wina. a on oczywiście nie chciał, żeby na mnie byli źli i mnie nienawidzili i zwalił wszystko na siebie
i mam wyrzuty sumienia z tego powodu
i teraz jego wywalą z domu czy coś, a jakby mnie wywalili to ja tam przynajmniej nie mieszkam!

ale to takie urocze, że wziął to na siebie ^^
  • awatar psychodeliczniee: świetny blog <3 +zapraszam :* skomentujesz mi najnowsze wpisy? :*
  • awatar Francaise: Niiiiiic tu nie piszesz! A mi sie juz zaczelo ladowac to tutaj! I ciagle mi sie nudzi i nic. No ale teraz to pewnie dopiero w domu poczytam. :p Buziaki moja Ty sikajaca gapciu.
  • awatar InnaNiżWszystkie.: o cholera... to nieźle przywaliłaś te drzwi, ze aż się rozwaliły...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

desecrationsmile
 
Wpis tylko dla znajomych
DesecrationSmile:

Wpis tylko dla znajomych

 

desecrationsmile
 
DesecrationSmile: Bożeeee, wróciłam niecałą godzinę temu, bo tyle czasu zajęło mi z Deklem montowanie filmiku na dzień nauczyciela. Masakra. Jutro mam kartkówkę z chemii i francuskiego - francuski nawet ogarniam, przeczytałam sobie jeszcze teraz parę razy, a chemię dokończę ogarniać w szkole, nawet to umiem w miarę, ćwiczyłam dzisiaj na lekcjach trochę.

Fajnie, że tak na luzie jestem już u niego w domu. Dzisiaj sobie gadałam z jego mamą. Powiedziała, że jestem super. Że mam na niego dobry wpływ, uspokoił się jakoś, złagodniał. Że przyszłam 3-4 razy i nie słychać żadnych krzyków (Marta ciągle na niego krzyczała itd), że siedzimy sobie w pokoju a w domu jest cicho i przyjemnie. Bardzo mnie polubiła, tak jak jego siostra. Wychwalała mnie dzisiaj przy mamie też ;P
Poza tym mieliśmy z Martą spotkanie II stopnia - jechała z koleżanką z nami autobusem. Na szczęście zobaczyły nas dopiero, gdy wysiadały przystanek wcześniej. Nawet nie podeszła, trochę się bałam tego. Ale widać, że chyba powoli, powoli oswaja się z faktem, że nie są już z Deklem razem.
Wszystko się jakoś tak układa - bez pośpiechu, naturalnie i przede wszystkim na swoje miejsce.

Oprócz fizyki - choć uczę się jej naprawdę dużo, to mam 1, 2 i 2. To jest straszne! Czuję, że będę z nią miała w tym roku ogromne problemy. I z geografią. Natomiast dobrze zaczęłam rok jeśli chodzi o biologię - chociaż jedna miłą odmiana :)

Ach, no i to nie koniec naszych dzisiejszych z Deklem przygód. Postanowił, że nie puści mnie samej i pojechał ze mną pod bursę. Tak się mnie pyta (nocny o północy był równo) - który dzisiaj? 11ty. To dobrze, mam do dzisiaj akurat migawkę. Wsiadły kanary - sporo ludzi złapali. I Dekla również - bo okazało się, że miesięczny skończył mu się jednak 10go! Tak mi się strasznie go żal zrobiło, czuję się winna - w końcu to przeze mnie jechał tym autobusem! Teraz do mnie napisał, że wraca i że znowu te same kanary były - choć tym razem bilet już o takie niesprawiedliwe. Ludzie ciągle jeżdżą bez biletów i nic im się nie dzieje. A on zawsze ma. Przecież jakby wiedział, że mu się migawka już skończyła, to by kupił ten bilet! Zła jestem strasznie na tych głupich kontrolerów!

No i to chyba tyle. Ipad prawie zsynchronizowany - musiałam skonwertować filmik, żeby go jutro (a właściwie dzisiaj) wszystkim pokazać ;)

Zaraz pójdę spać, nie mam siły już się niczego uczyć, jakoś to jutro będzie i tyle. Poczekam jeszcze, jak Dekiel napisze, że dojechał.
 

desecrationsmile
 
DesecrationSmile: Szalony bieg na autobus do domu.
Cieplutki i milutki sweter Dekla.
Komentarz mamy: To drobniutki musi być ten Dekiel, patrząc po swetrze :P

Siostra lubi na pewno. Urocze dziecko. Dodała mnie na facebooku jako siostrę, powiedziała, że mnie bardzo lubi. Jej, a tak się jej bałam!
 

desecrationsmile
 
DesecrationSmile: Wydaje mi się, że siostra Dekla już mnie nie nienawidzi...

Może krótkie streszczenie: młodsza siostra, nazwę ją Nika. 12 lat, więc dziecko takie jeszcze. Bardzo lubiła Martę, tą sukę, nadal ma z nią dobry kontakt i możliwe, że wszystko jej kabluje. A nawet więcej niż możliwe. Ale dzisiaj przyszła do nas, żeby jej odrobić angielski, i choć Dekiel krzywo spojrzał, to wzięłam tą ćwiczeniówkę i jej zrobiłam. Na co ona: "ojej! Szybciej od Marty! Jak ostatnio mi robiła, to dostałam troję!" na co ja: "nie martw się, ze mną będziesz miała piątkę". No a potem jak wychodzilam, dekiel poszedł do łazienki więc tak nieśmiało zajrzałam do niej, bo drzwi otwarte. No i pogadałyśmy sobie. O jakichś pierdołach, jak to z dzieciakiem, ale chyba zdobyłam jej sympatię. Na koniec nawet mi zaczęła stare zdjęcia z dzieciństwa Dekla pokazywać. I wyciągnęła potem taki gruby album i mi daje. Dekiel patrzy na zegarek, rzeczywiście już późno było. To mówię "dobra, Nika, następnym razem obejrzę bo teraz już naprawdę muszę lecieć" na co ona, nez takiej niechęci, a wręcz z radością "a kiedy znowu przyjdziesz?" - "niedługo".

Naturalnie istnieje prawdopodobieństwo, że tylko udawała, żeby wszystko czego się dowie donieść Marcie i wykorzystać przeciwko mnie. Ale mimo wszystko jestem pewna, że to przerastało umiejętności aktorskie niejednego niegłupiego dorosłego człowieka, a tym bardziej przeciętnej 12-latki. Poza tym nie wierzę, by była tak perfidna, no to naprawdę nie wyglądało na udawane, a umiem rozpoznać fałszywy uśmiech i wyczuć kłamstwo.

Oczywiście Dekiel mówi, że nie powinnam jej ufać. Głupia przecież nie jestem, wiem, że ma z Martą kontakt, a ta suka naprawdę bez problemu zmanipuluje taką dziewczynkę, żeby jej wszystko wyśpiewała. Więc mam dylemat, co mam zrobić z tym nieszczęsnym zaproszeniem na facebooku, które mi wysłała - czy lepiej dla bezpieczeństwa zignorować, czy może przyjąć, by nie narazić się, że się obrazi i znowu mnie znielubi.

Eh, muszę to przemyśleć.

A, no i Across jest genialne. Choć chyba muszę jednak obejrzeć niektóre momenty jeszcze raz :P
  • awatar mamciepłysweter: Przyjąć. 12 lat to nie jest AŻ TAKIE dziecko.
  • awatar DesecrationSmile: przyjęte. mimo to: ja jako 12latka nie posiadałam takich umiejętności, by czegoś takiego dokonać. ona tym bardziej. poza tym to tylko niewinna 12latka, trochę zagubiona, ale jednak o dobrym sercu...
  • awatar InnaNiżWszystkie.: polubiła Cię! :D a Marta dostała 3 z anglika xd
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

desecrationsmile
 
DesecrationSmile: Tiaa... Wyszłam na fajkę wieczorem. Stwierdziłam, że zadzwonię do A., może pójdziemy razem czy coś.
No i trafiłam na studencką domówkę naprzeciwko bursy. Nie ma to jak dzwonić do wychowawczyni, że wrócę późno, bo "przygotowujemy projekt na francuski" :P
W ten sposób wyszłam o 9ej, mając zamiar wrócić po 10-15 minutach. Dotarłam o 23.40 ^^

Ale fajnie było. Podoba mi się ten rok.

Z Deklem też wszystko idzie świetnie, by nie powiedzieć, że lepiej. Wczoraj poznałam (przelotem bo przelotem, ale jednak) jego rodziców. A jutro oglądamy Across the Universe. On po raz x-nasty, ja po raz pierwszy (choć soundtrack znam już na pamięć) ;)

Nie ma to jak wrócić tak lekko wciętym, z myślą, że jutro czeka cię równie zajebisty dzień. Aż chce się żyć. I nawet kawy nie potrzeba ;)

Wszystko się układa, aż nie mogę w to uwierzyć. :)
 

desecrationsmile
 
DesecrationSmile: Tak, no i z mojego komentarza widać już niusa, czyli Dekiel wreszcie zmienił status na fb. To dobry znak. Po tej całej imprezie chyba wreszcie zrozumiał.
Jest...dobrze.
Dzisiaj jak szliśmy z parku z P. i Anką, to mnie objął i wgl, no, wiecie.
W czwartek oglądamy film ^^.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

desecrationsmile
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
DesecrationSmile:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

desecrationsmile
 
DesecrationSmile: U E. było super! Dostała piękne prezenty - od O. śliczną wycinankę, od G. cudowne szczere życzenia spięte kwiatkiem, od A. pyyyyszną tartę czekoladową, ode mnie przerobioną eko-torbę, od Dekla litrowe piwo w puszce przytachane z Zakopanego(oczywiście od razu spożyte ze smakiem ;) ), ale jednak P. przebił wszystkich. Podarował jej wielką sztalugę. Ale nie kupił jej - sam ją zrobił! Nie wierzyliśmy mu, dopóki nie pokazał nam zdjęć w trakcie pracy i nie opisał, jak wszystko to wymyślił. No WOW!

Dekiel dziś idzie na jakąś 18stkę do kuzynki Marty. Bardzo mi się to nie podoba (z resztą nikomu). Choć oczywiście niby impreza miała się zacząć o 17.30, a on dopiero o 17.15 sobie pojechał do domu, jak mnie odprowadził ;) Marta na pewno myśli, że idą razem i uważa, że to jest jednoznaczne z tym, że do siebie wracają. Ale on stwierdził, że idzie sam i nic z tego. No nie wiem. To wszystko jest strasznie skomplikowane. Ale cóż, w moim życiu rzadko zdarzają się proste sytuacje. Na razie jest, jak jest. Czyli całkiem dobrze. Dam mu trochę czasu. A jak się okaże, że sam nie wie, czego chce i mnie to będzie irytować, wtedy mu to po prostu powiem.

A ja sobie po letnim prysznicu bez ustanku sobie kaszlę, dokończę dziś Dziady (muszę!) i mam nadzieję, że starczy mi sił na zrobienie jakiejś biżuterii.
  • awatar pumpa: "Zresztą" łącznie. ;*
  • awatar DesecrationSmile: @pumpa: dobrze dobrze, może się w końcu nauczę ;)
  • awatar G.: Wymyśliłam swoją teorię dlaczego Dekiel nie zmieniał statusu na fb. Może myślał, że po tej 18 jeszcze coś się zmieni i dojdzie do czegoś z Martą. Tylko teraz nie wiem czy to skomplikowane odnosi się do niej czy Ciebie ;P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

desecrationsmile
 
DesecrationSmile: Postanowiłam pokonać moją chorobę starym sprawdzonym na własnej skórze sposobem - stworzeniem czegoś artystycznego, snem i totalną ignorancją. No i zrobiłam sobie jeszcze wieczorek piękności - maseczkę, namoczyłam stopy, pomalowałam wszędzie paznokcie... Od razu człowiek czuje się zdrowszy i piękniejszy :)

A fizyka? Jakby to... Tyle już nad nią w niedzielę i we wtorek siedziałam, że musi mi to wystarczyć. Jutro jeszcze rano rzucę okiem na me obszerne notatki i tyle. I tak już dosyć na nią straciłam zdrowia i energii.

Jaka twórczość artystyczna jeszcze mogłabym wspomnieć, ale tego nie zrobię. To prezent urodzinowy dla E. Jutro go dostanie, wtedy będę mogła powiedzieć, co to ;)

Dekiel właśnie wraca z Zakopca, a może i już dojechał, nie wiem. O 14 był w Poroninie, to właściwie istnieje szansa, że już dotarli. Wreszcie się jutro zobaczymy :)

Chyba pora iść spać. Sen leczy.

PS plusem mojej choroby było to, że dzisiaj poszłam do szkoły tylko na jedną godzinę - klasówkę z historii. Cały poranek przeleżałam, a popołudniu zajęłam się ciekawszymi rzeczami :)
 

desecrationsmile
 
DesecrationSmile: Dziś sam się odezwał - plusy doładowania konta. 3 razy urywałam rozmowę, 3 razy odzywał się znowu.

Antybiotyk. Woda z mózgu. Jutro klasówka z historii. No powodzenia -.-

Z dziewczynami właśnie śpiewamy w łóżkach piosenki z naszych ulubionych wieczorynek, mózg jeszcze bardziej rozjebany.

No mógłby już odpisać...

Dobra, pora zmienić repertuar, bo nie znam żadnej sali mali czy coś takiego.

WTF?! O rety psoty dudusia wesołka? O.O
 

 

Kategorie blogów