Wpisy oznaczone tagiem "Depresja" (1000)  

gusia
 
Gdyby nie Teresa nie dałabym rady przez ten rok

Edit

12 grudnia minie rok od śmierci mojego ojca, ostatniego dnia października zaczął się dla mnie cały ten matrix.

Dziś chwilę rozmawiałam z Tomkiem przy okazji odzyskiwania jego numeru (znów wróciliśmy do rozmów z przed roku gdy na pytanie co u niego rozpisał się że wspólnota mu pomogła ale nadal ma problemy bo chce sobie kogoś znaleźć a nie umie zagać do dziewczyny - na co ja znowu powiedziałam hasło psycholog, zaczęła sie wymiana zdań że on jest zdrowy, którą tym razem kulturalnie zakończył) i przy okazji wymiany informacji gdy napisałam mu o ojcu i chciałam podkreślić (nawiązując do przeszłości za którą mnie znów przeprosił i zaprosił ponownie na fb do znajomych) wyjątkowość Marka i Teresy uzmysłowiłam sobie jak wiele ta dziewczyna nawet nie robiąc nic zrobiła dla mnie przez miniony rok. Ile razy wyciągała rękę i zwyczajnie się uśmiechała nawet gdy ja tygodniami się nie odzywałam.

Miniony rok był mega trudny. Wciąż radzę sobie średnio na jeża. Temat ojca pozostając gdzieś na marginesie mojej świadomości.

Wiem jednak że nie jestem sama i nigdy nie będę. Jest Teresa z Markiem, są też inni ważni ludzie dzięki którym przetrwalam i będę dalej trwać.

To wciąż takie niesamowite dla mnie pisać i mówić że mam po co żyć. 10 lat temu zabiłabym śmiechem gdyby Gosia mi powiedziała idąc ze mną do psychiatry jak dziś będzie wyglądać moje życie
 

bezpowrotniez
 
Nie idzie mi za dobrze. Ledwo co jem, chłopak próbuje mnie dokarmiać w weekendy kiedy się widzimy ale mało to daje, bo gdy tylko zostaje sama zaciśnięty żołądek i ledwo co mogę w siebie wcisnąć. U pani psycholog troszkę lepiej ale nie do końca. Wydaje mi się, że coraz bardziej się przed nią otwieram i wypłakanie u niej do tej pory mi pomagało. Do tej pory bo po ostatniej wizycie byłam cały weekend rozbita i płaczliwa. Jej wstępna diagnoza to syndrom DDD, dziecka z rodziny dysfunkcyjnej i przez to też poprosiła mnie abym ograniczyła tymczasowo kontakty z rodzicami do minimum. Nawet nie wiem czemu ale w jakiś sposób mnie to sparaliżowało. Póki co jakoś bardzo nie tęsknię, a od wizyt wykręcam się nadmiarem nauki i pracy. Z bardziej pozytywnych to całkiem dobrze idzie mi na uczelni, bałam się powtórki z tamtego roku czyli braku motywacji a miło się zaskoczyłam. Chyba nic więcej ciekawego się u mnie nie wydarzyło.

Do następnego, dobranoc.
 

tomaszm21
 
Autor: Krzysztof Piotr Łabenda  

Miłość wychodząca poza granice życia i śmierci.

Miłość ma różne oblicza i imiona. Nie zna granic, ale też nie trwa wiecznie. Czasami jednak śmierć przerywa najpiękniejsze z uczuć. BLIZNY to opowieść o wspaniałej miłości i ogromnym smutku po jej utracie. To opowieść o złudnej nadziei, że to co odeszło może jakimś cudem powrócić. Ale czy można kochać pomimo śmierci ukochanej?

Krzysztof Szablewski jest wziętym pisarzem. Na swojej drodze spotyka dużo od siebie młodszą Natalię, która jest chirurgiem. To jest miłość od pierwszego wejrzenia. Krzysztof i Natalia są przez kilkanaście lat szczęśliwym małżeństwem. Natalia umiera. Krzysztof popada w depresję, nie widząc sensu dalszego życia, do momentu, kiedy poznaje Annę. Kobieta swoim zachowaniem niesamowicie przypomina Natalię... Mężczyzna przez chwilę ma nadzieję, że los zwraca mu żonę. Szybko jednak zrozumie, że to tylko złudzenie…



Szczegóły publikacji:
romans.masz24.pl/blizny.html

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej ebooków z działu "romans", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki-romans.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

colorfulblack
 
Porozmawiałam z mamą, wiele spraw jej powiedziałam, które mnie nurtują. Pomogło. Nigdy wcześniej nie sądziłam, że mój kontakt z nią tak się poprawi, że będzie na poziomie przyjaciółek, a nie matka - córka/wrogowie. Kiedyś nie miałam z nią dobrych relacji. Pewnie pomogło to, że teraz mieszkam sama w innym mieście.
Dużo czytam, zwłaszcza książki związane z psychologią. To  mi pomaga. Wzięłam psa do siebie z rodzinnego domu, teraz mogę bezpiecznie ulokować swą miłość do niej, bez obaw, że znów otrzymam cios.
Według mnie nie ma ludzi ze złamanymi sercami, bądź bez serc, oni je mają, lecz są zahartowane adekwatnie do tego, przez co przeszli i co czuli.
Teraz mam dziecko, mojego psa. Kupię jej ubranka, będę kochać całą sobą. A wracając do domu, nie będę już mieć świadomości, że czekają na mnie puste kąty. Tylko rudy misiu, który na mój widok mógłby przewrócić mnie na ziemię.

Czuję, że odnajduję pomału swój styl malarski. Im więcej tworzę, tym więcej pomysłów przychodzi mi do głowy w podobnej technice. Muszę częściej to robić. Zamierzam w przyszłości byś światowej sławy artystką. To chyba moje największe marzenie, to oraz umiejętność odczuwania szczęścia, zauważania go także w niewielkich rzeczach.

Od paru dni zmniejszyłam dawkę Seronil'u. Teraz 40mg <było 60mg>. Nie dlatego, że czułam się lepiej. Dlatego, że biorąc 60mg, chciałam zwiększyć jeszcze dawkę. Okazało się, że przyjmuję już maksymalną, więc teraz łykam mniej, by później wrócić do 60 i na te gorsze, zimowe dni postawić się na nogi. Bo do 60 już się przyzwyczaiłam.
Na pewno bardzo pomogło mi to w walce z bulimią. Nie pamiętam kiedy ostatni raz prowokowałam wymioty, ani kiedy miałam kompulsywne napady, apetyt wręcz jest znikomy. Czasem mam wrażenie, że mogłabym zjeść jeden posiłek dziennie i to by wystarczyło. Jednak taki efekt uzyskałam dopiero przy maksymalnej dawce. Wcześniej mogłam nie wymiotować np. tydzień, po czym robić to codziennie.
Czytałam, że ten lek ponoć nie poprawia wielce samopoczucia, za to hamuje te napady jedzenia i wymioty po nich. Wydaje mi się, że pomógł w nastrojach, ale to taka huśtawka. Gdy coś uderzy nas mocno, to ciężko się pozbierać. Z drugiej strony hartujemy się, wszystko uczy i ma swój dalszy, lub bliższy cel.
Staram się stanąć na nogi. Nie chcę narzekać, nie lubię, ludziom się nie zwierzam, ale że tu jestem anonimowa i mogę się wygadać, to to robię.
  • awatar Brunette })i({: Też wolę wygadać się gdzieś anonimowo na blogu, niż komuś kto mnie zna. To bardzo pomaga. Powodzenia. :)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

gusia
 
Chyba coś pomyliłam w lekach wieczorem bo nie mogę spać.

Za to wrociły wspomnienia środy na grobie ojca i pierwszy raz od dawna popłakałam się z tęsknoty za tym co nigdy nie nastąpi bo mój tata umarł. A ja już ledwie pamiętam jego twarz
 

colorfulblack
 
Przygniatający dzień. Jak kilka ostatnich. To co napisałam w profilu "o mnie"; "huśtawka emocjonalna" - myślę, że trafiłam w sedno tym opisem. Dawno nie czułam bólu wewnętrznego, naprawdę. Dawno nie płakałam i choć chcę teraz, to nie potrafię. Jestem zamknięte. Duszę się w sobie.
Przypuszczam, że w przyszłości skończę w psychiatryku, malując równie nienormalne obrazy, co ja i uderzając głową o ścianę.
To nie bujda. Zazwyczaj moje przewidywania się sprawdzają, tylko czasu potrzeba.
Daj mi ból fizyczny. Uderz mnie
I znów więcej palę
  • awatar zjawisko dyfuzjii: fajki nas wykończą kiedyś.. i jak sobie radzisz teraz? lepiej? ten bol wewnetrzny jest przerabany..
Pokaż wszystkie (1) ›
 

gusia
 
Leki na sen ścinają mnie do tegi stopnia że  pomagają mi przetrwać ból ręki. Natomiast przez katar budzę się

Nienawidzę być przeziębiona!

Kurczę a dziecku powiedziałan że to straszne słowo.

Edit  

Nie cierpię być przeziębiona. Nawet na własnym blogu powinnam ładnie mówić
 

gusia
 
dzwonili z pzp że jutro o 9.30 mają miejsce do psychologa - zgodziłam się bo jaki mam wybór?
 

gusia
 
Zmiana lekow i chpdze nieprzytomna. Do 8 listopada jednak nic nie ruszam.  Przede mną usg piersi. Pewnie nic tam nie ma ale ja jak zwykle się boję.  Nic dziwnego po takich doświadczeniach. Tymczasem z pzp się nie odzywają ws psychologa mimo że jestem pierwsza w kolejce. Trzeba będzie sobie poradzić samej. Jak zwykle
 

bezpowrotniez
 
Jakiś czas temu zapisałam się do psychologa, ale nie potrafię być z nią w 100% szczera. W ogóle na razie nie przyznałam się dlaczego tam jestem, co prawda wspomniałam o przejściu związanym z anoreksją ale nie potrafię jej powiedzieć wprost, że to mnie najbardziej męczy. Póki co koncentrujemy się na rodzinie i uzależnieniu mojego taty. Mam nadzieję, że jeżeli nadal będą mnie męczyć problemy z jedzeniem to może ona sama zauważy, że chudnę i zwróci na to uwagę? Wtedy może jakoś to pójdzie.

Siedzę w domu rodzinnym ale staram się od innych izolować, zwalam wszystko na nadmiar nauki. To miejsce wpływa na mnie przygnębiająco, chyba za dużo złych wspomnień.
  • awatar Nuttkaa: ja chodziłam 3 lata do szkoły i przez 3 lata miałam psycholga. Gadaliśmy wtedy tylko o moich rodzicach i ogólnej naszej sytuacji rodzinnej, nie zauważyła, że wróciła mi wtedy anoreksja. Dopóki sama nie powiesz wątpie aby sama się kapła
  • awatar Confus: @Nuttkaa: Dziękuję, w takim razie postaram się jej o tym powiedzieć.
  • awatar Brunette })i({: Co do psychologa to zgadzam się z @Nuttkaa. P.S. Czekam na więcej twoich postów :>
Pokaż wszystkie (3) ›
 

bezpowrotniez
 
Po raz kolejny tutaj wracam. Sama nie wiem po co. Chyba potrzebuję po prostu ujścia dla wszystkich myśli i emocji. Chciała zacząć "na czysto" od nowego bloga ale w sumie to chyba nie ma sensu. Używam pingera czasami częściej, czasami wcale od około 4 lat.

Od jakiegoś czasu jestem na granicy walki o siebie a oddawaniu się pogłębiającej depresji i anoreksji. Nigdy nie byłam na prawdę wyleczona z zaburzeń odżywiania. Czasami tylko chciałam, żeby tak było więc tak sobie wmawiałam. Jestem już dorosła a jednak czuję się tak zdezorientowana? Oznacza to tylko tyle, że rok temu zakładając to konto wybrała dobrą nazwę.

Aktualnie w moim życiu dzieje się dużo i niewiele. Dużo, ponieważ staram coś zmienić i rzeczywiście moje zachowania są inne. Mało, bo i tak czuję ciągle to samo - pustkę, samotność, niezrozumienie. Pierwsze moje wpisy dotyczyły diety i popadania w anoreksję (wtedy nieświadomego), potem to rzuciłam bo chciałam zacząć żyć normalnie i wmówiłam sobie, że tak będzie. Kolejne wpisy były o mojej depresji rozstaniu z chłopakiem, traceniu nadziei i tego, że chcę się zabić. Aktualnie czuję, że anoreksja wraca z kilkukrotną siłą a depresja znowu wbija mi do głowy, że zakończenie tego będzie najlepszym wyjściem. Żałuję tylko trochę, że w napadzie agresji usunęłam bardzo wiele postów, ponieważ chciałaby je znowu poczytać, dlatego moim pierwszym neutralnym postanowieniem jest nigdy więcej niczego nie kasować.

Nie wiem kogo zachęcić do zaobserwowania mojego bloga. Na pewno zaciekawi on osoby, które lubią czytać o chorobach natury psychicznej. Jeżeli chodzi o rady na temat diety to żadne z nich raczej mnie do niczego nie przekonają i mam tu na myśli zarówno motylki namawiające do anorektycznych diet czy też osoby zachęcające do jedzenia więcej. Jestem wykształcona w dziedzinach biologii i na prawdę znam wszystkie konsekwencję, dlatego nie uważam, że cokolwiek co mogę usłyszeć zrobi na mnie wrażenie. Bardzo chciałabym jednak, żeby znalazł się ktoś kto chciałby to poczytać i podyskutować ze mną. Wiadomo lepiej się z kimś rozmawia niż mówi do ściany.

Do następnego. Dobrej nocy.
  • awatar Nuttkaa: jejku mam tak samo, pisałam na podobne tematy i też znam konsekwencje różnych diet etc. (studia medyczne) a jednak w głowie nadal natłok myśli i nawroty depresji/anoreksji.. uciążliwe
Pokaż wszystkie (1) ›
 

colorfulblack
 
Zaczęłam czytać sporo książek, co prawda nie przepadam za jakimiś wymyślonymi historiami, raczej sięgam po reportaże, biografie, czy też poradniki. Muszę przyznać, że wkręciłam się, aż dziwi mnie ten fakt. Sęk w tym, że pozycje, które wybieram, często skłaniają do przemyśleń i filozofowania, przez  co nie wpływa to koniecznie dobrze na mój stan psychiczny. Znów się zastanawiam, czy nie zwiększyć dawki Seronil'u (tak btw. to nie pamiętam, kiedy ostatni raz wymiotowałam!), jednakże wolę przeczekać do zimy, bo przypuszczam, że wtedy będzie to bardziej potrzebne.

Hm.. mój młodziak był u mnie w weekend, znów się kochaliśmy. Zaczynam mieć wrażenie, że relacja ta sprowadza się powoli głównie do seksu. Co prawda mamy iść teraz jakoś wspólnie do kina, ale czas pokaże.
Za to prawdopodobnie w czwartek jadę z moim starszym do Paryża <jednak nie nastawiam się na to w 100% (ani w 80%), bo już dawno zauważyłam, że on lubi dużo obiecywać, a mniej robić. Jeśli już tam dotrę, to mam nadzieję, że będzie fajnie, w końcu spędzimy kilka dni razem.

Na uczelni doszły całkiem ciekawe <jak dla mnie> przedmioty.. historia sztuki, filozofia, estetyka, fotografia.. aż chętnie jutro wstanę rano na wykład.

Jednak czuję, że znów nadchodzą dni, w których to nie potrafię, docenić tego, co mam, a smutek ponownie z niewiadomych przyczyn wkrada się. Próbuję z tym walczyć. Może za dużo wina..?
  • awatar zjawisko dyfuzjii: Taka relacja też fajna `;D jakbys pojechala do Paryza to zazdroszcze <3
  • awatar Confus: Ja też staram się walczyć z tym jak bardzo nie doceniam tego co mam. Nie ważne ile wysiłku w to włożę zawsze przyjdzie taki wieczór gdzie wszystko jest mi obojętne.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

gusia
 
Jutro Gniezno ale przez tę całą aferę z odejściem psychologa i przy braku kontaktu z Agą wcale się nie cieszę.

Dziś u pani doktor byłam i nie wiedziała że psycholog odeszła. Poszła ze mną do rejestracji - jestem pierwsza w kolejce ale brak wolnych miejsc. W autobusie znów łzy
 

gusia
 
Rozmawiałam z koleżanką.

Na nfz ciągle zmieniają się terapeuci a jak odchodzą mają w dupie pacjenta. Prywatna bardzo droga

Konkluzja jest taka że jak jesteś bogaty wyleczysz się z depresji. Państwo zaś zamiast skutecznie pomagać tylko mnoży pacjentów dla których brakuje miejsca w systemie
  • awatar Judyta Zagubiona: prawda, do tego jak już zaczynam się otwierać okazuje się że trzeba zmienić ;]
Pokaż wszystkie (1) ›
 

gusia
 
Wczoraj była katastrofa emocjonalna. Dziś jest milczenie. Nie płacze i trochę się uśmiecham. W czwartek psychiatria i wcale nie mam ochoty iść.  Na hasło terapia reaguje alergicznie.

Biedna Aga i Teresa wczoraj się nasłuchały. Trudno. Czasem trzeba ten bełt z siebie do kogoś wywalić
  • awatar Countryside Girl: Terapia pomaga?? Sama się zastanawiam, czy iść do psychiatry, czy psychologa :/ Mam nawrót depresji, z którą przestaję sobie radzić :/
  • awatar Gusia: @Countryside Girl: oczywiście że pomaga, gdyby nie psychiatrzy i psycholodzy już dawno bym nie żyła
Pokaż wszystkie (2) ›
 

gusia
 
Wkurzona ale bardziej rozwalona emocjonalnie. Marzę o tym żeby znaleźć się pod własną kołdrą we własnym łóżku i płakać
 

gusia
 
Pani psycholog odeszła. Koniec terapii. Wróciłam na listę oczekujących na termin do kogoś innego. Jestem załamana
  • awatar Pantokratorka: Dlaczego odeszła? Ale szkoda, odniosłam wrażenie, że złapałyście dobre wiatry :c
  • awatar Gusia: Nie wiem czemu. Dzwonili z rejestracji że odeszła i nie mają dla mnie nikogo. W poniedziałek nic o tym nie świadczyło
  • awatar Tooona: O to bardzo slabo :/
Pokaż wszystkie (5) ›
 

gusia
 
Cały dzień senna a wieczorem żywczyk :/
 

colorfulblack
 
Zwiększyłam dawkę Seronil'u do 60mg, bo miałam coraz częstsze napady bulimii. Odkąd biorę więcej tabletek, nie pamiętam, kiedy nastąpił ostatni z nich.
Jest lepiej niż było; to na pewno, lecz ciężko mi aktualnie się wypowiedzieć na ten temat, bo leżę w łóżku przeziębiona, a co za tym idzie - brak humoru.

Przeprowadzam się na kawalerkę, w końcu będę mieszkać sama, a nie z kilkoma obcymi studentami. Nie jest mi to dane, by przebywać w otoczeniu tylu osób na co dzień. Zaraz rozpocznę kolejny rok studiów. Ciekawe jak to będzie, czy bardziej się otworzę. Nie wiem, czy to przez to przeziębienie, czy co, ale znów jakoś mi gorzej. Ostatnio było fajnie.

Wpis do dupy.
 

xhipotermiax
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

gusia
 
Psychiatria zobaczyła mnie czekającą na psycholog i podeszła zapytać o wyniki

Psycholog zaś przemaglowała mnie zdrowo. Powrót emocjonalny do przeszłości i uświadomienie sobie że ja nie pamiętam czasu kiedy było dobrze

Padło pytanie do czego dążę i kompletnie nie wiedziałam
 

gusia
 
Tydzień temu skupiłyśmy się na terapii na moich wynikach i rozmawiałyśmy o moim obecnym stanie psychicznym w związku z tym że przychodzę do niej i do lekarza. I pękłam zmęczona tym 10 letnim stażem. Rozmawiałyśmy o tym jak doszło do tego że jestem tutaj u niej dziś i o tej małej zagubionej dziewczynce z nożem w ręku której emocje do dziś czuje. Dziś mamy rozmawiać o tym jak funkcjonuje w związku z tym że prócz depresji zmagam się z innymi dolegliwościami
 

gusia
 
Tak cholernie trudno jest czasem żyć
  • awatar doll_divine: Ale wciąż warto. Dla siebie. Dla rodziny. Dla małych Smarkaczy, którzy Cię lubią. Dla innych, którzy będą za Tobą tęsknić chociaż tego nie czujesz.
  • awatar dorothy: czasem
Pokaż wszystkie (2) ›
 

gusia
 
Tak bym chciała być zdrowa i bez tej całej prochowni rozpoczynać pakowanie się. Tak bym chciała nie musieć co rano pamiętać o swojej dawce leku a wieczorem kłaść się do łóżka i normalnie zasypiać nie czekajac aż tabletki zadziałają. I choć lubię moją psycholog marzę o dniu w ktorym i ona i ta cudowna lekarka przestaną mi być potrzebne.
 

 

Kategorie blogów