Wpisy oznaczone tagiem "Depresja" (1000)  

gusia
 
Stresuje się jutrem. Nie dość że wracam do pani psycholog na pranie brudów to jeszcze mam morfologie zrobić u tej okropnej pielęgniarki
 

gusia
 
Jutro terapia. Pierwsza po 3 tygodniach.  Czuję się jakbym zaczynała od zera
 

gusia
 
Takie dni jak ten się zdarzają. Nic mi się nie chce. Po obiedzie mama się położyła, ciocia też. Komp spakowany, książka też. Dobrze że Teoria leci. Szkoda tylko że wujek zadzwonił i babca krzyczy przez telefon. Jeszcze chwila do odjazdu do domu
 

gusia
 
W czwartek zadzwoniłam odwołać terapię bo muszę być w pracy. W piątek telefon z poradni że pani psycholog nie będzie. Co za fatalny przepływ informacji. A tak w ogóle to trzeci tydzień jej nie ma
 

deergirl
 
Chujnia. To chyba nie jest zaskoczenie. Nie wiem jak to się dzieje, ale zawsze jak myślę, że gorzej już nie będzie, a moja depresja nie jest już się w stanie pogłębić... no to niespodzianka. Za każdym razem tak mam, jest tragicznie, ale jakoś się zbieram i stwierdzam, że gorzej i tak już się nie poczuję, ale jakiś czas później to wraca ze spotęgowaną siłą. Akurat teraz przechodzę taki kryzys - znowu mam ataki paniki, płaczę bez powodu, nie mam na nic siły, skrajne zmiany nastrojów i przesypiam większość czasu. Jaki ten świat piękny.
Przez ten stan musiałam zrobić sobie przerwę na studiach i aktualnie czekam na decyzję dziekana dotyczącą udzielenia mi urlopu zdrowotnego. Z tym urlopem były niezłe jaja, może opiszę to w innym poście i ponarzekam na służbę zdrowia.
Studia to jednak pikuś, w porównaniu z tym, co się odpierdala u mnie w pracy. Dla przypomnienia: pracuję w sklepie z komiksami, a moja kierowniczka była atencyjną idiotką, skupioną jedynie na sobie, beznadziejną kierowniczką. Nie potrafiła zarządzać zespołem, potrafiła jedynie opierdalać za głupoty bla bla bla, powiedzmy, że się do tego przyzwyczaiłam.
Teraz jest jeszcze gorzej... albowiem ta "kompetentna" osoba została kierownikiem w innym mieście oraz została kierownikiem regionalnym (czyli sprawuje pieczę nad trzema sklepami, w tym nad naszym). Sklep nie ma kierownika na miejscu... nawet zastępcy nie mamy. Radźcie sobie jakoś... bez żadnego szkolenia, przygotowania, zero. YOLO. Do tego kierowniczce uderzyła sodówa do głowy od tego awansu i opierdala nas za każde byle gówno. Wszystko robimy źle, wszystko jest niezrobione, nie umiemy prowadzić sklepu... no nie umiemy, bo nas nikt nie wyszkolił. Moja psychika siada, dołożyli nam dużo nowych obowiązków, oczywiście żadnej premii, nic. Jak czegoś nie wiem i chcę się zapytać "regionalnej", to dostaję opierdol, że powinnam to już wiedzieć. Takie chorej sytuacji w pracy już dawno nie miałam. Najchętniej rzuciłabym to w cholerę, ale martwię się o współpracownice. W sklepie pracują 4 osoby, dwie pracujące tu rok (w tym ja) i dwie nowe, które pracują miesiąc... one sobie nie dadzą rady i boję się je zostawiać. Powinnam mieć je w dupie... jestem taka naiwna. Wkurza mnie też, że kierowniczka traktuje mnie jak idiotkę i mnie nie docenia. To ta druga ma "wszystkiego pilnować" i to ona załatwia jakieś tam sprawy. A to przecież ja siedzę tam codziennie, bo nie ma kto zmian brać. Raz się mi to podoba, a raz czuję się przez to upokorzona.
Daję im czas do października, jeśli sytuacja się nie poprawi, dam im wypowiedzenie, niech się męczą.
fb49beaf5440b91cf8eb03af14a922d2.jpg
 

hiddenplace
 
hidden_place:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

gusia
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

gusia
 
Cały tydzień i ciągle odkąd wiem zastanawiałam się po co mi terapia. Wczoraj za domem plakałam to wiedziałam.  Dziś już nie.  Mimo to źle mi bo zadzwonili że pani Beata chora i nie będzie sesji.
 

gusia
 
Ulotka leku przeciwlękowego mówi o Uogólnionym zaburzeniu lękowym i podaje objawy:
- nadmierny lęk i niepokój
- niepokój ruchowy
- nerwowość/uczucie podenerwowania
- łatwe męczenie się
- trudności w koncentracji lub uczucie pustki w głowie
- rozdrażnienie
- wzmożone napięcie mięśniowe lub zaburzenia snu

Bardzo wiele pasuje do mnie. Zaburzenia snu, trudności w koncentracji, męczenie się, niepokój ruchowy. Objawy mogące świadczyć po części zarówno o mojej anemii jak i jak widać o GAD
 

gusia
 
Pani psycholog dziś zapunktowała. Rozmaawiałyśmy o przeszłości,  o minionych terapiach i czerpaniu z zasobów. Zapytałam ją co z tego mam. I nieodżegnywała się od odpowiedzi mimo że wymagała od niej pewnego podsumowania tego co już wie. I zrobiła to szczerze. Pokazując mi że poradziłam sobie

Powiedziała że trzeba wieliej odwagi by podjąć i wytrwać w terapii. Dla mnie to nie odeaga. To konieczność.  A że tak otwarcie i na 100% wchodzę w to wynika raczej ze zmęczenia materiału. Albo z mojego charakteru by nie używać półśrodków.

Mimo wszystko choć smutna wyszłam podbudowana
 

gusia
 
.... czyli terapia i zamęt w głowie
 

gusia
 
10 lat temu gdy byłam w strasznym stanie przypadły moje listopadowe imieniny. Przyszła Aga i Agata. Nie wiem od ktorej dostałam kubek. Białe owce a w sród nich czarna. Rozpłakałam się że to ja jestem czarną owcą i dziewczyny długo mnie uspokajały. Kubek został ale rzadko z niego piłam i nie lubiłam go. Dziś otwierając szafkę wypadł mi i stłukł się.  Gdyby to był kubez z Wrocławia czy Torunia byłoby mi przykro bardzo. Ale ten... no szkoda bo historia z nim zwiaza b6ła ale jrst miejsce na inny
  • awatar dorothy: omen
  • awatar zjawisko dyfuzjii: nie ma powodu by płakać o takie coś.. bycie czarną owcą jest super! znaczy, że jest się oryginalnym, innym niż wszyscy wyjątkowym. czy to nie wspaniałe?
Pokaż wszystkie (2) ›
 

gusia
 
Chciałbym nie wiedzieć co to takiego. Rzucać w panią psycholog stosem nieogarniętych emocji by pokazała mi jak się z tego wydostać.  Chciałabym przestać analizować,  za wszelką cenę szukać przyczyny albo schematu działania. Móc krzyczeć i płakać. Ale nie potrafię. Postawiłam sobie za wysoką poprzeczkę. A gdy nie udało mi się jej osiągnąć stopniowo zaczęłam się poddawać.  Mam wrażenie że ostatnio walczyłam raczej z demonami przeszłości niż realnie o siebie

Już parę razy sięgnęłam dna. To były mega wielkie kryzysy. Odbijałam się i chwilę walczyłam. Ale byĺam z tym wszystkim sama. Czy to możliwe że i teraz sięgnęłam dna ale jakoś tak po cichu?

Odkąd zmarł mi ojciec się staczałam a teraz trafiĺam na świetną lekarz i być może na dobrą psycholog które wreszcie mnie z tego wyciągną? Czy mozna nie zauważyć? Bo skąd nagle ta wielka otwartość i nadzieja. I pomału chęć walki? Czy to tylko kwestia dobrze dobranych leków? A może to ten etap życia że czas ruszyć?

Bez emocji opisywałam swoją przeszłość w poniedziałek. Potem odreagowywałam. Nie pamiętam kiedy ostatnio płakałam a przecież mam powody. Powinnam mieć w sobie emocje do wywalenia. A ich nie wywalam.

Co ze mną? Nie chce mi się myśleć
 

gusia
 
Modyfikacja leczenia.  Zobaczymy czy zasnę i prześpię całą noc
 

gusia
 
Do pracy na popołudnie ale rano do lekarza. Strasznie nie chciało mi się wstać. Po czym okazało się w przychodni że lekarza mam jutro a trafiłam na jedyny dzień kiedy jej nie ma. Ale nie ma tego złego. Do lekarza poszła ze mną Aga, potem poszłyśmy do jej domu i spotkałam się z jej rodzicami. Na basen zajechałyśmy przed 10 i było jeszcze luźno. Po basenie każda w inną stronę. Spory kawałek już odeszłam gdy wydaje mi się ze słyszę wołanie. Aga leci za mną bo ma w portfelu moje pieniądze a w plecaku książkę. No to pojechała razem ze mną. Pisane nam było spędzić dziś trochę czasu razem. A lekarz jutro rani
 

gusia
 
Dużo będziemy wracać do przeszłości by potem móc rozmawiać o teraźniejszości

Pytanie czy żyje przeszłością, teraźniejszością czy przyszłością. Chwila zastanowienia. Zmiana pozycji. Teraźniejszość

Pod koniec mowi mi że widzi że właśnie mocno stoję tu i teraz

Gdybym sie uparła i dostatecznie skupiła mpgłabym bez trudu wrócić do emocji siebie-nastolatki. To przeraża. Nie chce się tak czuć nigdy więcej. A jednak w trakcie procesu terapeutycznego mogę być proszona o ponowne wejście do tego pudełka. Zastanawiam się czy to dobrze że tamta ja jest mi tak bliska. Czy raczej że potrafiłabym odtworzyć ramte emocje

Wróciłam do dziennika samobojcy z 2003r. Niby nic złego. Ale dobrego też nie. Smutne i puste to jakieś
 

xhipotermiax
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

gusia
 
zapomniałam zapytać czy nadal mogę pisać więc przynajmniej do następnego tygodnia (spotkania regularnie co poniedziałek) będę sobie sobie nadal życie analizować

Zastanawiam się czemu a wyszłam taka roztrzęsiona z tego szpitala. Przecież nie opowiadałam terapeutce nic nowego ani nie zagłębiałam się jakoś mocno w siebie. Rzeczowa analiza tego co się wydarzyło i w konsekwencji doprowadziło do tego co jest tu i teraz.

Czyżby poraziło mnie to o czym niby wiedziałam a nie chciałam pamiętać? Konfrontacja?

Jakby nie patrzeć sporo w życiu przeszłam
  • awatar Pantokratorka: Pisanie to jest jakaś metoda na ułożenie sobie tego wszystkiego :)
  • awatar Gusia: @Pantokratorka: na dziennej miałam zakaz, miałam mówić - stąd moje wątpliwości
  • awatar Pantokratorka: @Gusia: i jak to na Ciebie wpłynęło?
Pokaż wszystkie (6) ›
 

gusia
 
Fajna babka ale po tej godzinie czuje się jak przeciśnięta przez wyżymaczkę i cała się trzęse. Zobaczymy czy coś z tego wyniknie
 

gusia
 
Cykam się.  Zła pielęgniarka i terapia
 

gusia
 
Okazało się że nie 31 a 30 mam psychologa. Z jednej strony uff że się w porę pokapowałam. Z drugiej kurcze to już zaraz
  • awatar zjawisko dyfuzjii: oj tylko dzień różnicy.. a nie ma się o co martwić, to tylko psycholog ;) wyjdziesz od niego i będziesz się zastanawiać po co się tak stresowałaś :P
  • awatar Gusia: @zjawisko dyfuzjii: Wbrew pozorom doba to wiele, temat terapii nie jest mi obcy i wiem czym to się je - bać się będę przed każdą wizytą. Z drugiej strony chyba nigdy nie będę gotowa
  • awatar Pantokratorka: @Gusia: to samo miałam w głowie - odpowiedni moment /przygotowanie na terapię nie istnieje ;)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

horizon4us
 
Jakiś czas temu wspomniałam o nawrocie depresji... Jest co raz gorzej i w najgorszym możliwym momencie opuściła mnie jedna z najważniejszych osób w moim życiu ;( Strasznie mi jest przykro i piszę ten post ze łzami w oczach :(

Przegrywam walkę z depresją i nie jest ciekawie :c Pomimo to postaram się prowadzić dalej bloga w miarę normalnie i nikogo postaram się nie dołować sobą... wystarczy, że ja się źle czuję ;(

 

gusia
 
Muszę z lekarką porozmawiać.  Bo czułam się lepiej po nowym leku ale ostatnio jest słabiej. I nie wiem czy to pogoda, hormony anemia czy depresja jednak
 

gusia
 
Za 10 dni spotykam się z psychologiem. I jak to ja mam wątpliwości.  Żałuję że nie prowadziłam regularnie bloga 5 lat temu. Wiedziałabym czy wtedy też miałam wątpliwości i raz chciałam a raz nie.
  • awatar Pantokratorka: Dlaczego masz wątpliwości?
  • awatar jamnick: Zadam to samo pytanie, które zadała @Pantokratorka. I jeszcze coś. Obie wiemy, że to dobrze, że idziesz do człowieka od głowy. :)
  • awatar Gusia: @jamnick: @Pantokratorka: nue chcę iść by nie otwierać puszki pandory jaką jest moja relacja - czy raczej jej brak - z ojcem to raz a dwa że wiem jak strasznie ciężka i bolesna to droga a trzy to osoba którą poznam i nie wiem czy się dogadam. Doskonale wiem że nie ruszę bez tego dalej mimo to moja chęć i niechęć to sinusoida potrzebuje vs nie chce jeszcze tego ruszać
Pokaż wszystkie (7) ›
 

 

Kategorie blogów