Wpisy oznaczone tagiem "Dobra książka" (34)  

svensk.marionett
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

hisia1
 
Jeśli szukasz dobrej, pozostającej w pamięci i skłaniającej do refleksji książki, koniecznie musisz przeczytać "Zanim się pojawiłeś" autorstwa Jojo Moyes. Jest to kolejna perełka, którą udało mi się wyłowić w morzu przeczytanych powieści. Książka opowiada o przyjaźni, miłości i prawie do wyboru własnego losu....
więcej na:
testomaniatestowanieproduktow.blogspot.com/(…)zanim…
 

musssss
 
Jak wiecie "Interesuje się fotografią". Tak właśnie mówie o sobie, ale zdjęć prędko nie będzie. Zgubił mi się kabelek do ładowania aparatu i NIGDZIE go niema. Szukam go już od miesiąca i nie mogę znaleźć. >.< No trudno się mówi.
A jak tam święta u was? Mi nogi wchodzą do dupy, sprzątam pokoje, myje podłogi i jakieś ciasta, trzeba mamie pomóc. Teraz chwila relaksu. Jeżeli macie trochę czasu wolnego zachęcam do przeczytania książki Agaty Mańczyk pod tytułem Rupieciarnia na końcu świata. Ma dużo, bo 500 - parę stron, ale naprawdę jest ŚWIETNA. Jest w prawie każdej bibliotece, lub w księgarni, jeżeli chcecie sobie ją kupić na własność Niżej wklejam okładkę książki.
Do zobaczenia ;)


ri.pinger.pl/pgr427/db5d8fe90027f44c5352afbc/rgtf.jpg
Pokaż wszystkie (7) ›
 

ocha
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Marysia :-):

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

tojakobieta
 
Czy dzisiaj ktoś czyta książki?

Chyba fantastyczne sa ok nie?

Może taka przygodowo fantastyczna o młodej 15 - letniej dziewczynie Patrycji.

Zapraszam do śledzenie -->  www.seilamargo.blogspot.com


OKŁADKA.png
  • awatar Sprawiedliwy Świecie przyjdź.: Ja czytam. Gdy byłam dzieckiem cały czas siedziałam z nosem w książce, teraz już trochę mniej, ale zawsze coś :3 Nie lubię fantastyki, jedynie Szeptem mi się podoba <3
  • awatar gość: @Żyć szybko, umierać młodo.: to na szczęście nie jest taka ciężka fantastyka raczej na polskim gruncie, normalnie sie akcja toczy w realu;p tu jest fragment: www.seilamargo.blogspot.com
Pokaż wszystkie (2) ›
 

tojakobieta
 
"Tajemnica Bransoletki". Powieść fantastyczna opowiadająca o zwykłej dziewczynie, 15-letniej Patrycji. Świat fantazji stoi przed Tobą otworem, wystarczy tylko tutaj zajrzeć:)

---> seilamargo.blogspot.com/
 

szwesta
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

mamma
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

symeon
 
Symeon: 25.

Tadeusz Konwicki w powieści noszącej dziwny tytuł -"Zwierzoczłekoupiór" napisał, że "przeznaczeniem inteligentnego człowieka jest samotność". W pełni zgadzam się z tym zdaniem, gdyż człowiek inteligentny zwraca uwagę na wiele czynników, które w pewien sposób organizują jego tryb życia. Na pewno jest mu ciężej niż innym.

Bohater powieści, 10. letni Piotruś, w wyniku doznanej samotności w domu i braku większego zainteresowania ze strony rodziców i starszej siostry ucieka w świat fantazji i snów. W tę niesamowitą podróż zabiera go ogromny dog-podróżnik, który w poprzednim swoim wcieleniu był angielskim lordem. Przenoszą się w daleką przeszłość na wieś, gdzie Piotruś "odwiedza" miejsce dzieciństwa samego Konwickiego. Można zatem powiedzieć, że Piotruś jest alter ego autora. Trafia wraz z dogiem-podróżnikiem do starego dworku szlacheckiego zamieszkiwanego przez przodków autora i spotyka tam zagubioną i samotną Ewę. Boi się ona swojego brata Troipa (odwrotność imienia Piotr) i prosi o pomoc w ucieczce. Okazuje się, że Troip jest odbiciem osobowości Piotrusia niby z krzywego zwierciadła i dochodzi pomiędzy nimi do bójki.

Dlaczego Piotruś jest samotny? Autor obdarzył go nieprzeciętną inteligencją, która sprawia, że wiedzą odstaje od swoich rówieśników. Jest on chłopcem-filozofem, ogarniającym świat na swój sposób i przez to samotnym. Nie rozumieją go ani rodzice ani dorastająca siostra, a koleżanka mamy traktuje go jak smarkacza. Takich Piotrusiów jest w dzisiejszych czasach wielu-zagubionych, szukających własnego świata i przede wszystkim oparcia i zrozumienia. Poznać ich można po zamyślonej minie i zbyt szybkim chodzie. Jeśli znamy takiego Piotrusia, podarujmy mu chociaż cząstkę uśmiechu...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

symeon
 
Symeon: 18.

“Książki są jak karawany”



Dziś rano skończyłem czytać "Alchemika" Coelho i muszę przyznać, że zrobił na mnie wrażenie. Taki typ prozy lubię - metafizyczne rozmyślania o życiu, sensie istnienia, doświadczaniu losu i przeznaczenia, o szukaniu odpowiedzi o sens istnienia, miłości, śmierci i miejsca w świecie.
Akcja utworu nieskomplikowana, łatwo dało się przewidzieć kolejne zdarzenia, ale za to sfera metafizycznych rozważań i myślowych poszukiwań otwarta i ujmująca. Urzekły mnie filozoficzne rozmyślania o poszukiwaniu własnego przeznaczenia, które pomimo że jest jednostkowe i indywidualne, to tak naprawdę należy do całego wszechświata, bo z niego pochodzi i do niego na końcu drogi powraca. Nic nie dzieje się bez przyczyny - wszystko wpisane jest w ogólny sens istnienia, a jednostka wypełnia jednynie powierzone mu zadanie.
Szczególnie spodobały mi się odniesienia do filozofii starogreckiej.
Spoglądając na całokształt tej powieści, przypomina mi ona twórczość mojej ulubionej pisarki, Olgi Tokarczuk. Cieszę się, że sięgnąłem po tę powieść Coelho, bo teraz wiem, że przeczytam wszystkie pozostałe.
Przyjęła się taka  reguła, że większość czytelników szuka w książkach odpowiedzi na pytania, jakie sami mogliby postawić sobie samym w odpowiedniej właśnie dla nich chwili. Sam zadałem sobie wiele takich pytań i szukam na nie odpowiedzi, może znajdę choć jakąś wskazówkę, jakiś trop, cząstkę podpowiedzi do rozwiązania tego, co mnie trapi, bo w to, że rozwiążę swoją własną zagadkę, nawet jeśli przeczytałbym wszystkie księgi świata, dawno już przestałem wierzyć.

A oto fragmenty, które wywołały we mnie poruszenie:

“Serca nie uciszysz nigdy. I nawet gdybyś udawał, że nie słyszysz, o czym mówi, nadal będzie biło w twojej piersi i nie przestanie powtarzać tego, co myśli o życiu i o świecie.”



"To w teraźniejszości drzemie cała tajemnica. Jeśli szanujesz dzień dzisiejszy, możesz go uczynić lepszym. A kiedy ulepszysz teraźniejszość, wszystko to, co nastąpi po niej, również stanie się lepsze."

"Serca ludzkie obawiają się sięgnąć po swoje największe marzenia, ponieważ wydaje się im, że nie są ich godne, albo że nigdy im się to nie uda. My, serca, umieramy na samą myśl o miłości, która przepadła na zawsze, o chwilach, które mogły być piękne, a nie były, o skarbach, które mogły być odkryte, ale pozostały na zawsze niewidoczne pod piaskiem. Gdy się tak dzieje, zawsze na koniec cierpimy straszliwe męki."

“Wszystko, co zdarza się raz, może nie przydarzyć się nigdy więcej, ale to, co zdarza się dwa razy, zdarzy się na pewno i trzeci.”

  • awatar Revelin: Całe wieki temu zaczytywałam się książkami Coelho, zdecydowanym atutem tych książek jest to, że dają do myślenia :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

symeon
 
Symeon: 17.

“Nad Tobą siedziałem i płakałem”



Przeczytałem drugą książkę Coelho. Poraziła mnie swoją wymową i przekazem. Czytałem ją tak zachłannie, że odciąłem się od wszystkiego i wszystkich. Jej prostota fascynuje i uwodzi, oddałem się jej bezgranicznie. Często bywa tak, że wrażenie robi na nas bogata i wartka fabuła, egzotyka czy też zadziorny charakter bohatera, lecz w przypadku „Na brzegu rzeki Piedry...” tego nie znajdziemy, bo to nie fabuła, ale treści metafizyczne powalają na kolana. Mnie powaliły.

Powieść można odczytać na wielu poziomach, zależy to od tego, czego oczekujemy od treści, jakie pytania stawiamy i czego szukamy. „Na brzegu rzeki Piedry...” to nie tylko powieść o miłości, o poszukiwaniach, o czekaniu, o tęsknocie, o spełnieniu, ale o głębokiej wierze w nadzieję i sens istnienia. Losy Pilar można odczytać bezpośrednio jako spełnienie marzeń o połączeniu się kobiety z ukochanym mężczyzną, na którego czekała wiele lat, a gdy on powrócił, poświęciła mu wszystko, co posiadała.

Ale powieść ta to też metafizyczne poszukiwania Boga i wiary. Miłość Boga emanuje na ludzi w każdej chwili i w każdym miejscu. Jest on obecny wszędzie, a każdy krok w jego stronę przybliża człowieka do spełnienia i zjednoczenia się z Nim.

Losy Pilar i jej Przyjaciela to także metafora poszukiwania samego siebie, odkrywania swoich powinności, obowiązków, natury i osobowości. Miłość do drugiego człowieka lub samotność to stany, które budują duszę ludzką, kształtują ją, wzmacniają lub osłabiają. Z uczuciem miłości, jej pragnieniem, doświadczeniem, przeżyciem nieodłącznie związane jest uczucie samotności, bo zaniechanie tego pierwszego wywołuje poczucie niezmierzonej tęsknoty, a potem wiecznej samotności w poczuciu winy i niespełnienia.

Praktycznie już od pierwszej strony miałem wrażenie, jakbym czytał o sobie samym.

„Miłość jest zawsze nowa. I bez względu na to, czyw życiu kochamy raz, dwa czy dziesięć razy, zawsze stajemy w obliczu nieznanego. Miłość może nas pogrążyć w ogniu piekieł albo zabrać do bram raju – ale zawsze gdzieś nas prowadzi. I czas się z tym pogodzić, albowiem jest ona treścią naszego istnienia. Jeśli się jej wyrzekniemy, umrzemy z głodu pod drzewem życia, nie mając śmiałości, by zerwać jego owoce. Miłości trzeba szukać wszędzie, nawet za cenę długich godzin, dni i tygodni smutku i rozczarowań.”

„Nawet jeśli miłość niesie z sobą rozłąkę, samotność i smutek, to warta jest ceny, jaką trzeba za nią zapłacić.”

„Miłość nie pyta o nic, bo kiedy zaczynamy się nad nią zastanawiać, ogarnia nas przerażenie, niewypowiedziany lęk, którego nie sposób nazwać słowami. Może jest to obawa przed wzgardą, odrzuceniem, obawa, że pryśnie czar? Może wydaje się to śmieszne, ale właśnie tak się dzieje.”
 

symeon
 
Symeon: 15.
doriangray.jpg

“Robaczywy Dorian Gray”



Jak co roku otrzymałem zaproszenie z naszego kina na prapremierę nowego filmu. Tym razem był to "Dorian Gray", ekranizacja kultowej powieści Oscara Wilde'a pt. "Portret Doriana Graya". A że zaproszenie było dla 4 osób, zabrałem ze sobą Rozę i Agnes. Ogólnie film się nam bardzo podobał, dziewczyny były pod wrażeniem, gdyż nie czytały książki, ja znów, jako fan Wilde'a, czuję mały niedosyt, ale całokształt obrazu uważam za bardzo dobry. W trakcie seansu co jakiś czas zrywałem się z fotela i z miną całkiem krzywą szeptałem do Rozy :"Tego w książce przecież nie ma!"

Nie mam zamiaru opowiadać fabuły, gdyż na pewno ktoś z Was chętnie na film się wkrótce wybierze, ale co nieco o jakiś szczegółach chcę napomknąć.
Otóż cały obraz utrzymany jest w konwencji gotyckiego horroru. Akcja z mrocznych uliczek Londynu, gdzie prawie za każdym winklem czyha morderca lub ladacznica, uliczek pełnych brudu, smrodu, oparów i wilgoci, przenosi się do domu Doriana, ogromnego klasycystycznego gmachu, pustego i przerażającego, a wejście na jego poddasze chroni żelazna krata, gdyż tam ukryty został złowieszczy portret. Wydarzenia rozgrywają się także w arystokratycznych salonach, pełnych przepychu i zbytku, by z kolei przenieść się do luksusowych domów rozpusty, gdzie alkohol leje się stumieniami, a rozpustnicy walają się po wszystkich kątach. Do takiego Londynu przybywa młody Dorian i wraz z lordem Henrykiem wpada w wir wielkomiejskiego życia, pełnego skrajności.

Dorian – piękny młodzieniec, przed którym kobiety i mężczyźni padają wręcz na kolana, każdy chce mieć go za gościa w swoim domu, od pierwszego dnia pobytu w mieście mówi się tylko o nim i jego urzekającej urodzie. Fascynuje się nim Bazyli i tworzy jego portret, fascynuje się nim Henryk, który wlewa w niego własną filozofię życia, pełną uciech, zabaw, zbytków, uzależnień i perwersji, w końcu fascynuje się nim Londyn.

Bazyli maluje portret Doriana, a młodzieniec zakochuje się sam w sobie. "Nie przypuszczałem, że jestem tak piękny!" - wyznaje onieśmielony mężczyzna przyjacielowi, a w wywodzie filozoficznym Henryk stwierdza, iż piękno fizyczne przemija, ciało się skurczy, zeschnie, rozpadnie, dlatego też trzeba czerpać z życia w każdej chwili i cieszyć się nim. Doriana przeraża fakt, iż jego piękno, które rzuca mu ludzi pod stopy, z czasem uleci w eter i nikt na niego nie zwróci uwagi, zaczyna się bać tego i na pytanie Henryka: "Czy byłbyś w stanie zaprzedać się diabłu, aby utrzymać swoje piękne oblicze na zawsze?", młodzieniec szepcze sam do siebie: "Tak", i dotyka dłonią swej podobizny.

Portret Doriana urzeka londyńczyków, wszyscy chwalą dzieło Bazylego, które nagle znika. Nikt nie wie, co się stało z obrazem. Tak naprawdę tkwi on w czeluściach strychu domu Doriana i żyje własnym życiem. Przerażające sceny filmu rozgrywają się właśnie na tym poddaszu.

Film godny uwagi. Nie brakuje w nim morderstw i trupów, pościgów i ucieczek, romansów, pocałunków i uwodzeń, sporo jest scen orgiastycznych. Warto zobaczyć. Przeczytajcie książkę i zobaczcie film lub zobaczcie film, a potem przeczytajcie książkę. Obowiązkowo! Polecam.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

symeon
 
Symeon: 14.

“Czas kasztanowych ludzików”



Kasztanowce dojrzały. Tu i tam można natknąć się na kolczaste łupinki rozbite o chodnikowe płyty i leżące obok, mieniące się głębokim brązem, krągłe owoce. To kasztany. Zbierałem je dziś wracając z pracy do domu. Leżą teraz na półce i mienią się niczym zaczarowane bursztyny. Zaklęta jest w nich tajemnicza moc, która uaktywnia się szczególnie nocą. Wydzielają niedostrzegalny i niewyczuwalny aromat, działający kojąco na ludzi. Dlatego też są przez nich zbierane. Jakaż to moc? Otóż pomagają nam w czynnych powrotach do czasów, które minęły i już nie powrócą. To czas wspomnień o dzieciństwie.

Co kasztany przypominają akurat mi? Dom dziadków, czas spędzony wspólnie przy tworzeniu niezliczonej rzeszy kasztanowych ludzików, chwile zabawy i decydowania o tym, jak ma wyglądać świat kasztanowego społeczeństwa. To także czas jesiennych wypraw z dziadkiem do lasu po żołędzie i wypraw z mamą do parku po tuziny kolorowych liści, z których wspólnie układaliśmy szeleszczące bukiety. Potem, siedząc przy stole, bawiliśmy się w niby bogów, którzy bawią się w tworzenie podwładnego im świata. Ale byliśmy dobrymi bogami, gdyż chcieliśmy, aby nasze twory były jak najbardziej idealne. Nie krzywdziliśmy nowych istot. W pewnym sensie przypominaliśmy bogów - twórców z powieści Olgi Tokarczuk, z tą różnicą, że tamci bogowie bawili się w stwarzanie, krzywdząc swoje twory i specjalnie je okaleczając (Anna In w grobowcach świata). Niezdarni ludkowie powstawali przy okazji licznych zakładów i gry w karty, byli poniewierani i wyśmiewani, natomiast nasze ludziki powstawały przy maksimum wytężonej pracy i uwagi. Były prawie idealne.

W świecie kasztanowego Don Kichota i jego giermka Sanczo Pansy obecne były dalekie podróże pełne fascynujących przygód. Brali także udział w bitwach o honor, z których wychodzili zawsze zwycięsko. Jakie to było proste! Kierować losami stworzonych ludzików, decydować o ich istnieniu lub nieistnieniu. W życiu realnym nawet nie można o tym pomyśleć, pomimo że ma się nieraz wpływ na innych poprzez kształtowanie ich postaw. Można nawet pokusić się o tezę, że te kasztanowe ludziki, o okrągłych brzuszkach i nieraz krzywych nóżkach, też w pewien sposób w przeszłości kształtowały moje postawy. Na pewno rozbudziły wyobraźnię, która dziś tak bardzo pomaga mi w pracy. Jestem im wdzięczny za to, że były wtedy, kiedy byłem mały i potrzebowałem ich towarzystwa.

Ale dziś już ich nie ma i nawet nie wiem, co się z nimi stało. Wierzę, że odjechali na swoich żołędziowych rumakach do krain, do których zawsze udawali się w fermencie zabawy.

Tak, to był nasz wspólny czas. Czas kasztanowych ludzików. Czas zabawy. Czas dziadka i babci. Czas dzieciństwa. Mój czas. Moim odgórnym zamierzeniem było dotrzeć do przywołania w tym wpisie powieści Olgi Tokarczuk pt.: „Prawiek i inne czasy”, gdyż jest ona moją ulubioną ksiażką tej pisarki. Sam tytuł wpisu jest aluzją do tejże powieści, gdyż jest ona podzielona na małe części noszące w podtytułach pojęcie czasu. Mamy w niej do czynienia z czasami głównych bohaterów, są wiec: czas Michała Niebieskiego, czas Pawła Boskiego, czas Misi Boskiej, czas Izydora, czas Kłoski. Pisarka odwołuje się także do filozofii przyrody nieożywionej i wyznacza czas życia przedmiotom martwym i różnym pojęciom. Symbolem tu można naznaczyć dom Stasi Papugowej, który świetnie prosperuje, tętni życiem, żyje w nim wielu domowników. Lecz gdy zabrakło opiekuńczej ręki, dom upadł i zamienił się w kupę gruzów. Skończył się jego czas. Nawet Paweł Boski, siedząc na jego ruinach, próbuje, niczym Jancio Wodnik, cofnąć czas. Paweł został sam, minął czas jego żony Misi, minął czas jego szwagra Izydora, minął czas jego dzieci. Bohater dokonuje rozrachunku całego swojego życia, wiedząc, że i jego czas dobiega końca. Lecz koniec jego czasu jest inny niż członków rodziny, gdyż jako jedyny przeżył wszystkich i na jego oczach dokonuje się kres tego, co mu służyło przez całe życie. Genowefa, Michał, Misia umierali ze świadomością, że ich życie dało wiele potomkom rodu, ofiarowali im siebie i swoją pracę. Paweł czuje, że został sam z całym ciężarem pamięci i dlatego nie odbiera swego kresu jako przydatnego dla innych. Nie ma co ofiarować, gdyż siedzi na gruzach domu siostry i zdaje sobie sprawę z tego, że taki sam los czeka także i jego dom. Upadek i zapomnienie.  

Każdy ma swój czas. Ja go mam i Ty, mój drogi Czytelniku, także go masz. Swój czas ma także ten blog. Kiedyś się zapełni i będzie musiał ulec zapomnieniu, gdyż nikt tu już nie będzie zaglądał. Swój czas miały moje kasztanowe ludziki, służyły mi, jak tylko mogły najlepiej. Swój czas ma październik. Swój czas rozpocznie listopad i okryje nas nową historią, która się kiedyś zakończy. To takie filozoficzno-egzystencjalne błędne koło, toczące się nieprzerwanym rytmem.
Ale miejmy nadzieję, że w przyszłym roku kasztany znów zakwitną, wydadzą na świat swoje owoce, z których czyjeś zgrabne i pracowite ręce stworzą nową rasę kasztanowych ludzików i będą one cieszyły swojego stwórcę.
 

symeon
 
Symeon: 12.
"Bieguni" Olgi Tokarczuk

Powszechnie wiadomo, iż czas to pojęcie względne. Mierzy godziny dla wszystkich istot tak samo, lecz, zdaje się, iż tylko my, ludzie, znamy jego prawdziwą wartość i potrafimy go nazywać. Czujemy jego przepływ na własnych rękach i świadomie odbieramy jego abstrakcyjne istnienie, wszakże czas jest pojęciem abstrakcyjnym. Dla jednych ludzi czas się wlecze – patrzą co chwilę na zegarek, chcąc siłą woli przyspieszyć ich przesuwanie się do przodu, lub całkiem odwrotnie – czas mknie do przodu, a zagubieni w jego poczuciu chcieliby go zatrzymać, by nasycić się głębiej umykającą chwilą. Ale ostatnio, dzięki lekturze, „odkryłem” pewną prawidłowość, nad którą od lat pracują fizycy, matematycy, filozofowie. Może stwierdzenie odkrycia to aż nazbyt dużo powiedziane, ale uzmysłowiłem sobie, że pisarka ma rację – podróże w czasie istnieją, a także to, że czas można zatrzymać. Oczywiście nie dla całej ludzkości jednocześnie, ale dla jednostek owszem.  

Nieraz jest tak, że pojęcia lub zagadnienia, uważane przez nas za arcytrudne, okazują się tak naprawdę proste i jasne, a odpowiedź leży tuż przed naszym nosem. Olga Tokarczuk w swojej przedostatniej powieści pt.: „Bieguni” przedstawiła sprawę w możliwie najprostszy sposób – odwołała się do podróży samolotem. Otóż lecąc ze wschodu na zachód zatrzymujemy się w czasie. Sami tego wielokrotnie (wirtualnie) doświadczyliśmy np. oglądając telewizyjną transmisję sylwestra. Można w ten sposób imprezować przez całą dobę. Ale nawet i to złudzenie nie uchroni nas przed prawdziwym biegiem czasu i jego skutkami.

Książkę Tokarczuk polecam, w ogóle polecam ją jako pisarkę, ale z góry ostrzegam - powieść „Bieguni” nie posiada jednej zwartej fabuły, a zdudowana jest z szeregu luźno powiązanych, lub w ogóle, opowieści, podlegających wspólnej dominancie kompozycyjnej (tu motyw podróży jako ucieczki przed wszechobecnym złem).
 

symeon
 
Symeon: 7.
z5247524X,-b-Homobiografie--Pisarki-i-pisarze-polscy-XIX-i-XX.jpg

Przeczytałem. Zamyśliłem się. Oddałem się refleksji.
"Homobiografie" opowiadają o znanych nam ludziach i ich życiu, najczęściej tym skrywanym pod poduchą, pod kołdrą, za piecem, za zasłoną - w czterech ścianach ich domu.

To zbiór historii na swój sposób urzekających. To obraz prawie setki osób (prócz tytułowych bohaterów), którzy odegrali tak znaczną rolę w życiu tych, których podziwiamy za poezję, prozę, muzykę, prasę.
To krótkie biografie nam znanych postaci, którzy jednak okazali twarze całkowicie inne - pełne łez, tęsknoty, oczekiwania, miłości, rozczarowania i zwątpienia.  

Autor nie tworzy nowych historii, lecz przytacza fragmenty listów, dzienników, pamiętników i na ich kanwie snuje swoją opowieść, opowiada coś, co czytelnika zaskakuje lub rozczula.

Może jakieś cytaty, które poruszyły mnie samego, ale i takie, co zachęciłyby do przeczytania książeczki:

"Jeżeli kogoś kocham, to to nie może mieć nic wspólnego z łóżkiem! Jestem tu widocznie anormalny i w mniejszości, skoro większość moich bliźnich tak łączy to uczucie z tak zwanym 'aktem płciowym'". (fragm. "Dziennika" Zygmunta Mycielskiego, s.127)

I, według mnie, przepiękny fragment o miłości też z "Dziennika" Z. Mycielskiego (s.128):

"W starszym wieku nie używam słowa miłość. Brzmi mi wtedy ono komicznie. Miłość pozostanie zawsze w moim pojęciu rzucaniem się dwojga młodych na siebie [...] W młodości też nie używałem słowa miłość. Mówiłem raczej o nie-miłości. Palić się jak świeca, to uważałem za sumę możliwości, które były zawsze bardziej fizyczne niż psychiczne. Resztę uważałem za przyjaźń. Miała ona zawsze mało wspólnego z miłością. Albo to ona właśnie była moją formą miłości".  

A na koniec coś zaskakującego (pierwszy<?> w Polsce początku XX wieku publiczny akt transgenderyzmu):

"Maria przeistoczyła sie wówczas w Piotra. Miało to miejsce w Poznaniu, gdzie zatrzymała się , jadąc z matką do Kołobrzegu. Wcześniej kazała sobie wyrwać wszystkie zęby, by uzyskać nowy kształt twarzy, teraz dopełniła dzieła, paląc damski strój i przywdziewając męski. Z krótko obciętymi włosami, które potem regularnie będzie strzyc, staje się Piotrem i w ten sposób każe się do siebie zwracać". (O Marii Komornickiej, s.24)

Dzięki biografii Konopnickiej, Rodziewiczówny czy Iwaszkiewiczowej uwierzyłem w możliwość miłości opartej jedynie <?> na relacjach czysto platonicznych (kiedyś wątpiłem w taki aspekt relacji).
 

noveline
 
noveline: Cześć!

Wczoraj udało mi się przeczytać świetną książkę. A oto i ona:

zwodniczy-punkt-b-iext3790037.jpg


Autor z wrodzoną sobie umiejętnością trzyma czytelnika w napięciu (nie ma momentu, w którym chce się zrezygnować z czytania - a gdy trzeba zrobić przerwę robi się to z wielką niechęcią). To chyba już 3 książka Dana Browna na moim koncie. Muszę powiedzieć, że co jak co ale odwracać akcję o 180 stopni to on potrafi. Książka pozwala wniknąć w realia Białego Domu, organizacji kosmicznej NASA, świat polityki, świat naukowców i dzięki niej dowiadujemy się o ciekawych zjawiskach zachodzących na morzu ;) Polecam, z pewnością nie będziecie się nudzić!
 

dylizanss
 
swiat-wedlug-clarksona-3-na-litosc-boska-bprod21880045.jpg

Książki z serii Świat według Clarksona trafiły już do wielu milionów czytelników. Mimo to wokół nas w dalszym ciągu aż roi się od zatruwających życie absurdów. A to oznacza, że prywatna wojna, jaką Jeremy Clarkson prowadzi z wrogami zdrowego rozsądku, nie została jeszcze wygrana. Nasz bohater powraca więc w wielkim stylu i swoim ostrym piórem rozprawia się z tym wszystkim, co drażni, prze-szkadza i irytuje. Z Części 3. Świata według Clarksona dowiecie się między innymi:
-jak zachować wieczną młodość;
-dlaczego za nadciągający upadek naszej cywilizacji odpowiada YouTube;
-czym należy się kierować, wybierając miejsce na wakacje;
-jakie zwierzę najlepiej (i najtaniej) trzymać w domu;
-czy kobiece pończochy są w stanie zapobiec zdziczeniu mężczyzny;
-na czym polega problem z Ameryką. Czy wiedzieliście, że Clarkson to najpunktualniejszy człowiek na świecie?
A słyszeliście może o jego tajemniczej szafie i jej zawartości? Część 3. Świata według Clarksona to nie tylko kolejny, śmiały i kontrowersyjny manifest filozofii życio-wej miłośnika szybkich samochodów, perkusisty amatora i przeciwnika angielskich pubów. To również pełna humoru i rozbrajających komentarzy lektura, która sprawi, że będziecie pękać ze śmiechu. A gdy już skończycie się śmiać, dojdziecie do wniosku, że… Clarkson rzeczywiście ma rację!
 

dylizanss
 
Ostatnia jak na razie.
okladka-600.jpg

"Dramatyczna opowieść o najważniejszym zespole hip-hopowym w Polsce. Rozgrywająca się w Bogucicach i Mikołowie oraz w rzeczywistości medialnej historia Magika, Rahima i Fokusa, czyli trzech być może najbardziej charakterystycznych reprezentantów swojego pokolenia i czasów transformacji. Prawdziwych bohaterów naszych czasów.
W książce znajdziemy obszerny scenariusz filmowy "Jesteś Bogiem", archiwalne zdjęcia, skany zeszytów z tekstami, klatki z niepublikowanych wcześniej filmów. Nieznane dotąd fakty, wydarzenia, anegdoty, interpretacje, które rzucają nowe światło na dzieje członków Paktofoniki. Na kanwę fabularną składają się przede wszystkim ukazane z perspektywy Rahima oraz Fokusa dzieje życia i samobójczej śmierci Magika - najbardziej wyrazistej postaci polskiej kultury przełomu wieków."
 

dylizanss
 
podroznik-wc-bprod59210506.jpg

"Oto najnowsza książka Wojciecha Cejrowskiego... Chociaż nie, nie jest „najnowsza”. W ogóle nie jest „nowa”. To drugie wydanie niewielkiego zbioru opowieści o przygodach Autora w Ameryce, który po raz pierwszy został opublikowany w 1997 roku, następnie stał się bestsellerem, a potem... zniknął.
Zniknął dlatego, że Wojciech Cejrowski nie chciał go wznawiać. Uważał, że jest to dziełko nieporadne, że zbyt dużo w nim bufonady. Wreszcie jednak dał się namówić i tak powstał „Podróżnik WC. Wydanie II poprawione”.
To wciąż tamte niezwykłe przygody, to wciąż egzotyczny świat, dopiero odkrywany przez młodego podróżnika i opisywany z młodzieńczym entuzjazmem i humorem. Tamta książka została jednak wzbogacona o kilka nowych opowieści i ciekawe zdjęcia, a Autor poprawił nieco styl. I dzięki temu czyta się ją jeszcze lepiej.
A niewątpliwie wielką zaletą „Podróżnika...” jest to, że – jak twierdzi sam Cejrowski – są to opowieści, których dziś w ogóle by nie opowiedział..."
 

dylizanss
 
rio-anaconda-b2532265.jpg

“W książce autor opisuje kolejną ze swoich wypraw w głąb amazońskiej dżungli, którą podjął w poszukiwaniu jednego z izolowanych od współczesnej cywilizacji plemion indiańskich.”

  • awatar ANINA: Bardzo go lubię ....konkretny i rzeczowy facet.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

dylizanss
 
okl_gringo_przod1.jpg

“Jest to książka przygodowa i podróżnicza. Mądra, a jednocześnie pełna humoru. Sprawia, że Czytelnik zaczyna się głośno śmiać. Jest to także album niezwykłych fotografii z wypraw w najdziksze rejony świata. Wojciech Cejrowski zabierze Państwa na wyprawę do ostatnich dzikich plemion.”

  • awatar ANINA: Zgadza się dobra książka - tego pana UWIELBIAM ..za logikę ...
Pokaż wszystkie (1) ›
 

dylizanss
 
i-jeszcze-jedno-swiat-wedlug-clarksona-2-bprod59120576.jpg

“Krytyk filmowy, wędkarz, doradca rządowy, pilot myśliwca F-15, darczyńca, oddany miłośnik rock and rolla - to ledwie kilka z ról, w jakie wciela się w swojej nowej książce Jeremy Clarkson. W drugiej części bestsellerowego "Świata według Clarksona" (As Empiku 2006) ten kontrowersyjny brytyjski dziennikarz i wnikliwy obserwator rzeczywistości po raz kolejny przeciwstawia zdrowy rozsądek absurdom życia w nowoczesnym, poprawnym politycznie społeczeństwie. Clarkson opowiada o swoich problemach z telefonami komórkowymi oraz o nieustannej walce z inspektorami BHP i ekologami, zajmuje stanowisko w sprawie wymyślnych imion i tatuaży, i wyjaśnia, jak to się stało, że zrzucił bombę na Północną Karolinę. Co wynikło ze spotkania Clarksona z Davidem Beckhamem? Który naród wydał na świat najwięcej wynalazców? Dlaczego nie warto być posiadaczem ekskluzywnej karty kredytowej? O tym wszystkim przeczytacie w absolutnie niepoprawnym, obrazoburczym i prześmiewczym "Świecie według Clarksona 2".”

 

dylizanss
 
15.jpg

"Czy maszyna może mieć duszę? Według Jeremy'ego Clarksona - tak. Ten ceniony brytyjski dziennikarz motoryzacyjny, zafascynowany techniką, zaprasza nas do podróży w czasie i przestrzeni, by przedstawić sylwetki 21 wybranych przez siebie maszyn, które są czymś więcej niż tylko zlepkiem blachy, plastiku, przekładni i przewodów. Z charakterystycznym dla siebie, niepowtarzalnym poczuciem humoru, wyjaśnia, co sprawia, że każda opisywana maszyna ma w sobie "to coś".
A są to relacje z pierwszej ręki. Clarkson przez kilka dni mieszkał na lotniskowcu USS Eisenhower, był pasażerem naddźwiękowego odrzutowca Concorde, pływał wyścigową łodzią Riva, prowadził Rolls-Royce'a Phantoma, dotykał poszycia samolotu szpiegowskiego Blackbird, strzelał z karabinu maszynowego AK47 i na własne oczy widział, jak Amerykanie niszczą jeden z reliktów zimnej wojny - bombowiec B-52.
Z książki dowiemy się, dlaczego Clarkson chciałby trafić do marynarki wojennej i zostać kapitanem łodzi podwodnej. Poznamy też jego pomysł na film z Benem Affleckiem, Nicole Kidman i Jeanem Claude'em Van Dammem. Czy pięciokrotny udział w koncercie grupy The Who uodparnia na hałas wytwarzany przez silniki wahadłowca? Z czym kojarzy się Clarksonowi wygląd samochodu Alfa Romeo 166? Co przesądziło, że Brytyjczycy wygrali wojnę z Niemcami? O tym wszystkim przeczytacie w tej książce.
Nie macie zainteresowań motoryzacyjnych? Nie fascynuje was technika? Myślicie, że to książka nie dla was? Mylicie się! Z wypiekami na twarzy poznacie historię Zapory Hoovera, dowiecie się, co niezwykłego ma w sobie samolot Boeing 747 i dlaczego Yamato - najpotężniejszy pancernik drugiej wojny światowej - okazał się zupełnie bezużyteczny."
 

dylizanss
 

1365735723.jpg

“Na co płetwonurkowi ze Specnazu karabin zdolny wystrzelic pod wodą 300 strzałek w ciągu minuty na odległość 50 metrów? Do polowania na ryby? A może do obrony przed rekinami? Zapewne nie, ale do polowania na płetwonurków nieprzyjaciela lub wysłane przez niego delfiny bojowe nadaje się doskonale...”

 

 

Kategorie blogów