Wpisy oznaczone tagiem "Ever After" (11)  

hoshichan
 
星FairyBlue: Kolejny kawałek opowiadania^^ dodałam też poprzedni, bo to było taaaaaaak dawno, że już nie pamiętam^^ Na czym się skończyło xp ^^
Miłego^^

"Scarlet ocknęła się w zupełnej ciemności. Leżała związana, wprost na twardej ziemi. Szorstki sznur ocierał jej nadgarstki, zranienie na dłoni nadal krwawiło. Potrząsnęła głową, żeby pozbyć się resztek otępienia spowodowanego makowym proszkiem. Wzięła głęboki oddech. Powietrze było wilgotne i zatęchłe, pachniało pleśnią i grzybem. Gdy poruszyła związanymi stopami, dźwięk odbił się od ścian słabym echem. Do jej uszu, z głębi pomieszczenia dolatywały również niewyraźne szepty. Jej porywacze musieli znajdować się niedaleko. Dziewczyna oparła się o zimny kamień i skupiła na brzmieniu spadających kropel, które uderzały o podłoże raz po raz. Bezwiednie zaczęła je liczyć, jej myśli popłynęły.
Dlaczego ktoś chciałby mnie porwać? Kim oni w ogóle są? Przecież nikomu nie podpadłam, nic nie zrobiłam… To pewnie  wina Wilka. Widzieli mnie z nim, uznali, że jestem dla niego kimś… Scarlet przeraziło to przypuszczenie. Nie! Postradali zmysły. Jak tylko dorwę tego drania, to go zabiję! Dlaczego mnie to spotyka?! Miały być przygody i podróże, a nie… więzienie w jaskiniach… Dam radę sama się uwolnić. Musze dać radę. Nie będzie miał tej satysfakcji. Scarlet wyobraziła sobie Willa, jak mówi „A nie mówiłem?” Wzdrygnęła się. Nie ma mowy. Nie potrzebuję ratunku. Musze tylko…
Siłowała się przez chwilę z linami oplatającymi nadgarstki, ale jedyne, co osiągnęła to kolejne otarcia. Sznur był zawiązany zbyt dobrze. Westchnęła zrezygnowana, zaczynała tracić nadzieję na to, że uda jej się jakoś wyjść z tej sytuacji.
Przymknęła oczy, jej myśli błądziły gdzieś na granicy snu i jawy. Zdawało jej się, że ktoś kuca naprzeciw. Bladoniebieskie, przedzielone pionową źrenicą oczy wpatrywały się w nią intensywnie. Mężczyzna mógł mieć dwadzieścia jak i czterdzieści lat, nie mogła ocenić jego wieku. Mrugnął do niej.
- Część piękna. – szepnął wciągając do niej dłoń i ujmując między palce czarny kosmyk. – Mam nadzieję, że nie masz mi za złe tej całej szopki, ale tylko tak mogłem zmusić go do przyjścia tutaj…
Scarlet pomyślała, że przystojna twarz nieznajomego ma w sobie coś niepokojąco dzikiego. Jakby jednak przecząc temu, jego dłonie były niezwykle delikatne.
Przebudziła się całkowicie, do jej uszu docierało ciche dyszenie. Pod przeciwległą ścianą majaczył ciemny kształt. Poruszył się, zapłonęły dwie bursztynowe latarnie oczu.  W słabym świetle zdołała dostrzec wilczą postać. Był ogromny mimo tego  poruszał się bezszelestnie, szarą sierść miał gęstą i błyszczącą. Nagle usiadł, po czym położył się jakby dawał znak, że nie jest zagrożeniem. Oparł pysk na przednich łapach i zaskomlał z cicha. Scarlet niepewnie nachyliła się nad zwierzęciem. Te oczy wydały się dziewczynie… znajome. W tej chwili wilk poderwał łeb i rozwarł paszczę liżąc ją po twarzy. Momentalnie odskoczyła uderzając plecami o ścianę. Wilczur wyglądał jakby dobrze się bawił, mogłoby się zdawać, że śmieje się z jej zmieszania.
- W- Will? – zapytała niepewnie.
Błyszczące inteligencją oczy zwierzęcia  wyrażały czystą radość. Kłapnął zębami tuż przy skrępowanych nogach Scarlet rozrywając sznury. Poruszyła zdrętwiałymi stopami i odwróciła się tyłem. Poczuła szarpnięcie i wreszcie była wolna. Roztarła obolałe nadgarstki. Will węszył przy ziemi, warknął groźnie wyczuwając krew dziewczyny.
- Dziękuję, że po mnie przyszedłeś! – szepnęła i wtuliła się w miękkie futro. Wilk zawzięcie zamiatał podłoże ogonem, po chwili wstał, uszczypnął ją delikatnie i pociągnął ku wyjściu z jaskini. Wstała chwiejnie, ale zaraz upadła. Zbyt długo była związana i nogi nie potrafiły utrzymać jej  w pionie.  Zwierzę patrzyło na nią wyczekująco."
***


red_riding_hood_by_libellchen-d3e45sc.jpg


Jeszcze heszki na koniec ^^
1ce2cc73a67162e878a49e29409a475a.png.jpg

16dniiiiiiii
  • awatar Chrisos_recenzje opowiadań: Przeczytałam i nadal mam wrażenie, ze czegoś brakuje...
  • awatar Alys27: Mnie brakuje ciągu dalszego :D Czemu nam tak dawkujesz?! Saaaadystka :P A tak serio, to uwielbiam Willa w każdej postaci i aż sama miałabym ochotę przytulić się do takiego ciepłego futrzaka. Ciekawi mnie ta postać.. ten mężczyzna, którego widziała we śnie czy majaku. Któż to może być i kogo chciał zmusić do przybycia? Czyżby Willa? Mam nadzieję, że teraz już odzyskasz wenę i niedługo wstawisz coś więcej.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

hoshichan
 
星FairyBlue: Opowiadanieeeee^^

"Scarlet ocknęła się w zupełnej ciemności. Leżała związana, wprost na twardej ziemi. Szorstki sznur ocierał jej nadgarstki, zranienie na dłoni nadal krwawiło. Potrząsnęła głową, żeby pozbyć się resztek otępienia spowodowanego makowym proszkiem. Wzięła głęboki oddech. Powietrze było wilgotne i zatęchłe, pachniało pleśnią i grzybem. Gdy poruszyła związanymi stopami, dźwięk odbił się od ścian słabym echem. Do jej uszu, z głębi pomieszczenia dolatywały również niewyraźne szepty. Jej porywacze musieli znajdować się niedaleko. Dziewczyna oparła się o zimny kamień i skupiła na brzmieniu spadających kropel, które uderzały o podłoże raz po raz. Bezwiednie zaczęła je liczyć, jej myśli popłynęły.
Dlaczego ktoś chciałby mnie porwać? Kim oni w ogóle są? Przecież nikomu nie podpadłam, nic nie zrobiłam… To pewnie  wina Wilka. Widzieli mnie z nim, uznali, że jestem dla niego kimś… Scarlet przeraziło to przypuszczenie. Nie! Postradali zmysły. Jak tylko dorwę tego drania, to go zabiję! Dlaczego mnie to spotyka?! Miały być przygody i podróże, a nie… więzienie w jaskiniach… Dam radę sama się uwolnić. Musze dać radę. Nie będzie miał tej satysfakcji. Scarlet wyobraziła sobie Willa, jak mówi „A nie mówiłem?” Wzdrygnęła się. Nie ma mowy. Nie potrzebuję ratunku. Musze tylko…
Siłowała się przez chwilę z linami oplatającymi nadgarstki, ale jedyne, co osiągnęła to kolejne otarcia. Sznur był zawiązany zbyt dobrze. Westchnęła zrezygnowana, zaczynała tracić nadzieję na to, że uda jej się jakoś wyjść z tej sytuacji. "
***

red_riding_hood_by_ryky-d53o42d.jpg
  • awatar Alys27: Przecież to nie wina Willa! Ech, krótkość tych rozdziałów mnie zabija :P
Pokaż wszystkie (1) ›
 

hoshichan
 
星FairyBlue: Opowiadania ciąg dalszy^^

"- Wyciągnij mnie stąd! – krzyknęła Hood na jego widok. – Proszę. – dodała nieco ciszej.
- Myślałem,  że mam się odczepić, już mnie nie ma. Nie będę dłużej…
Panującą w lesie ciszę przeciął odgłos pękającej gałązki. Z innej strony ktoś sapnął, ktoś inny skarcił przytłumionym głosem. Will usłyszał to natychmiast, rzucił dziewczynie zmartwione spojrzenie i zniknął. Scarlet nie mogła uwierzyć, że ją zostawił, ale właściwe czego innego mogła się spodziewać po Wilku.
Podeszła do ściany i uniosła ręce. Nie sięgnęła, podskoczyła więc i czubkami palców ledwie dotknęła brzegu dołu. W jej głowie zaświtała nadzieja, może gdyby wzięła rozbieg… Odsunęła się do przeciwległej ściany, nie była to wielka odległość, ale w zupełności wystarczyła. Scarlet zawisła z całych sił przytrzymując się krawędzi. Małe kamyczki boleśnie wpijały się w jej dłonie.
Sypka ziemia nie wytrzymała jednak nacisku i ręka dziewczyny ześlizgnęła się wraz ze sporą grudką piasku i kamieni. Poczuła pieczenie, musiała rozciąć sobie skórę. Czerwone kropelki natychmiast po zetknięciu z ziemią wsiąkały w nią. Dziewczyna przygryzła wargę. Nie dam rady podciągnąć się na jednej ręce, pomyślała.  Puściła się i dopiero po chwili zdała sobie sprawę, że nie spada. Poczuła uścisk silnej, szorstkiej dłoni.
- Will, ty draniu! Dlaczego mnie zostawiłeś!? Teraz ci się przypomniało o mnie! Nie potrzebuję już twojej pomocy! Sama znaj… - Gdy jej twarz znalazła się ponad krawędzią, ktoś, kto ją wyciągał dmuchnął w jej stronę proszkiem. Scarlet zakrztusiła się. Maki! Tego zapachu nie dało pomylić się z niczym innym.
- Nie jestem tym  zawszonym wilkiem. Nie obrażaj mnie tak, proszę. – usłyszała jeszcze nim straciła przytomność.
Will ze swojej kryjówki, wysoko w koronie wiekowego dębu miał doskonały widok na wszystko, co się właśnie wydarzyło. Dokładnie przyjrzał się grupie trzech mężczyzn, którzy zabierali Scarlet. Jeden z nich wydawał mu się znajomy, ale trudno mu było mieć pewność z tej odległości. Jeśli jego przeczucia się sprawdzą, to może mieć spore kłopoty. Nie przypuszczał jednak jak wielkie mogą one być.  
Chłopak zwinnie zeskoczył z drzewa i ruszył tropem porywaczy.
Słońce zdążyło schować się za horyzontem niemal zupełnie. Złocisty blask  szybko przechodził w pomarańcz, róż a potem purpurę, która błyskawicznie została zastąpiona granatem. Na niebie zabłysnęły pierwsze gwiazdy. Błyskały zimno, niczym kawałki lodu, jedynie one oświetlały drogę Willowi, cieniutki rożek księżyca nie dawał wiele światła. Po zmroku las zdawał się ożywać. Nietoperze i sowy opuszczały schronienia w dziuplach, małe gryzonie wychodziły na żer. Wilk wziął głęboki wdech. W jego nozdrza uderzył mocny, piżmowy zapach. Gdzieś niedaleko musiał znajdować się jakiś wielki zwierz. Jego oczy, skupione lustrowały najbliższe otoczenie. W pewnym momencie wydawało mu się, że widzi poruszające się drzewo. Westchnął i zatrzymał się. W tym stanie nie będzie mógł ich dalej tropić, to zbyt niebezpieczne. Podszedł do pobliskiego dębu, miał charakterystycznie poskręcane gałęzie, splatał się z drugim, sąsiednim bukiem. Odgarnął trochę mech porastający korzenie i zaczął zdejmować koszulę."

IMG_3756.JPG
  • awatar Alys27: Willy! <3 Mam nadzieję, że nic mu się w nocy nie stanie. Czemu tak rzadko dodajesz rozdziały..? Chcesz, żebym umarła z ciekawości, przyznaj się.
  • awatar Alys27: Skąd ja to znam..? Klub Wyrzutków pisałam niemal pół roku, więc no... też czasem nie mogłam się zebrać do pisania, brakowało weny itd.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

hoshichan
 
星FairyBlue: Kolejna, najświeższa, dopiero co skończona część!! ^^

(Jeśli macie jakieś sugestie piszcie śmiało, uwagi itd. Poprawiam je na bieżąco, początek już nieco się różni od tego, co czytaliście. Ale tak minimalnie, parę błędów poprawiałam^^ Mam jeszcze pytanie co do imion rodziców moich bohaterów. Zostawiłam ich w polskiej wersji, bo tak mi lepiej brzmi, ale nie wiem czy to się nie gryzie z tymi angielskimi imionami dzieci...)

"- Wróżka Chrzestna. – wyszeptała Hood. – Dlaczego sama na to nie wpadłam…?
Twarz się jej rozjaśniła. Chłopak mógł mieć rację. To ona władała największą magią w tym świecie, kto jak kto, ale Wróżka powinna umieć zmienić baśń, przecież nie raz już to robiła.
Bez słowa zawróciła, minęła Willa i cofnęła się aż do rozstai dróg. Ścieżka, którą przyszła prowadziła do domku jej Babci, gdyby poszła prosto, trafiłaby do siebie. Skręciła jednak w tę prowadzącą głębiej w las, wyłożoną niebieskimi kamykami.  Chłopak dogonił ją, chwilę szli w milczeniu.
- Hej, czekaj. Gdzie tak biegniesz? – odezwał się Wilk. – Dom Babci jest w inną stronę.
- Jak to gdzie, do Wróżki Chrzestnej. – odparła jakby to była oczywistość.
- Wiesz gdzie jej szukać!?
Scarlet spojrzała na niego jak na wyjątkowo nieuświadomionego.
- Nie. Ale wiem, kto może wiedzieć, gdzie jej szukać. Każda Księżniczka  ma ją właściwe na zawołanie. Najbliżej nas jest zamek Śpiącej Królewny, z pewnością będzie mogła nam pomóc.
Znów zapanowała cisza. Im bardziej zagłębiali się w las, tym mroczniejszy i straszny się stawał. Ptaki zniknęły zupełnie, słychać było jedynie suche postukiwanie gałęzi drzew trącanych wiatrem. Zrobiło się szaro i ponuro. Każdy wiedział, że środek Zaczarowanego Lasu jest jednym z najniebezpieczniejszych miejsc. Kto raz zboczył z niebieskiej ścieżki, nigdy nie wracał. Jednak to właśnie tędy wiodła najkrótsza droga do zamku.
- Dlaczego ciągle za mną idziesz?! – Scarlet wreszcie nie wytrzymała i krzyknęła.
- Przecież mamy wspólny cel, idziemy w jedną stronę, dlatego nie mam nic przeciwko twojemu towarzystwu. – Will wzruszył ramionami. – Mówiłem ci już, że uroczo wyglądasz, kiedy się złościsz? – dodał po chwili.
Dziewczyna raptownie stanęła, zwróciła się do Wilka, uniosła wzrok. Zielone oczy ciskały gromy. Zionęły taką nienawiścią, że zaczął zastanawiać się czy nie przesadził.
- Odczep się. – wycedziła tylko i zeszła z drogi wchodząc między drzewa. Niemal natychmiast stracił ją z oczu.
Przejechał dłońmi po twarzy. Przesadził. Posunął się za daleko.
Bez zastanowienia ruszył za nią. Przecież ona nie poradziłaby sobie z niebezpieczeństwem na drodze, co dopiero w głębi lasu. Przyspieszył kroku, gdy usłyszał znajomy krzyk.  Przedarł się przez wyjątkowo kłujące krzaki, przeskoczył zwalony pień. Za kępką ogromnych paproci znalazł wreszcie Scarlet. Dziewczyna znajdowała się jakieś dziesięć stóp niżej. Wychylił się za krawędź dołu. Nie podobało mu się to, ktoś celowo - Will podejrzewał kto - wykopał go w tym miejscu.
- Wyciągnij mnie stąd! – krzyknęła Hood na jego widok. – Proszę. – dodała nieco ciszej.
- Myślałem,  że mam się odczepić, już mnie nie ma. Nie będę dłużej…
Panującą w lesie ciszę przeciął odgłos pękającej gałązki. Z innej strony ktoś sapnął, ktoś inny skarcił przytłumionym głosem. Will usłyszał to natychmiast, rzucił dziewczynie zmartwione spojrzenie i zniknął. Scarlet nie mogła uwierzyć, że ją zostawił, ale właściwe czego innego mogła się spodziewać po Wilku."
***


little_red_riding_hood_by_eicinic-d3f72yk.jpg
  • awatar Alys27: O nie, nie, nie! Nie kończ w takim momencie, prooooszę! Albo daj już następny rozdział :D Jejku, uwielbiam Wilka, jest świetny! I na pewno coś wykombinuje, żeby uratować Scarlet.
  • awatar Sakuja World: Kocham Kapturka!
Pokaż wszystkie (2) ›
 

hoshichan
 
星FairyBlue: "- Zaczekaj! Scarlet!
Zatrzymała się.
- Skąd znasz moje imię? – wysyczała przez zaciśnięte zęby. Nie musiała się odwracać, wiedziała, że zdążył ją dogonić. Była pena, że stoi tuż za nią. Nie sądziła jedynie, że aż tak blisko.
- Sama mi je zdradziłaś. – szepnął jej prosto do ucha. Cała ta sytuacja wyraźnie go bawiła.
Scarlet odwróciła się, na jej twarzy malowała się nie tyle złość, ile furia.
- Zostaw mnie wreszcie w spokoju!! Nic od ciebie nie chcę, uwolnię się od tej baśni, nawet jeśli miałabym cię zabić!
Will nie tracił dobrego humoru, tym bardziej, że rozzłoszczona dziewczyna sprawiała wrażenie raczej komiczne.
- I co w tedy? Ty staniesz się „tym złym”. A przecież wiadomo, że złych nigdy nie spotyka szczęśliwe zakończenie, baśń nie dopuszcza do takiego scenariusza, ale…
- Trudno. Każdy los jest lepszy od tego, który ma mnie spotkać. – przerwała mu.  – Nic nie rozumiesz. Wieczne oczekiwanie na nieuchronne. Porównywanie do tego, co już się raz wydarzyło. Mam być taka jak ona. W moim świecie nie mam miejsca na indywidualność. Nie mam zamiaru być tylko kopią! Chcę żyć swoim życiem, nie mojej matki, nawet jeśli miało by się źle skończyć. Zawsze to jakieś odstępstwo…
- Czekaj, nie rozpędzaj się tak. Nie dałaś mi dokończyć. Wiem jak możemy to zmienić. – Scarlet wpatrywała się w niego nieufnie. – Myślisz, że mam ochotę ginąć? Z ręki Leśniczego, czy twojej, wszystko jedno. Wysoko cenię sobie swoje życie. Ale jest ktoś, kto może nam pomóc.
- Nikt nie zmieni scenariusza baśni. To jest niemożliwe. – odparła z przekonaniem dziewczyna zastanawiając się, któż mógł naopowiadać Wilkowi takich bzdur. Niedowierzała jego naiwności.
- Jest ktoś, kto ma moc odmieniania losu. Kto potrafi sprawić, że zwykła dziewczyna staje się księżniczką. Kto łagodzi działanie złych klątw, wszystkie jej ingerencje zmieniły czyjeś życie.
- Wróżka Chrzestna. – wyszeptała Hood. – Dlaczego sama na to nie wpadłam…?
Twarz się jej rozjaśniła. Chłopak mógł mieć rację. To ona władała największą magią w tym świecie, kto jak kto, ale Wróżka powinna umieć zmienić ich baśń, przecież nie raz już to robiła."
***

(wybaczcie złą jakość mojemu aparatowi w telefonie xp )

DSC_0020.jpg
  • awatar Ayu❤: śliczny rysunek :) Sama pisałaś czy to jest fragment czegoś ? Bo nawet spoko się zaczyna ale niestety przypomina mi coś.. Wiedziałam kiedyś jak moja mała kuzynka oglądała bajkę o tym, że dzieci znanych bohaterów miały powtarzać ich losy.. i dla mnie jedno było w tym wszystkim nienormalne, a mianowicie to, że córka królewny śnieżki miała wyjść za swojego brata Księcia z bajki.. bo skoro ich rodzice się pobrali, to musiały być to ich dzieci.. a tu mi śmierdzi kazirodztwem na kilometr ..
  • awatar Alys27: @Ayu♥: Ale tu są inne postacie! Mnie się podoba pomysł z odwracaniem losu bohaterów i osobiście jeszcze się nie zetknęłam z takim. Bardzo się cieszę, że pojawia się nowa bohaterka ^^
Pokaż wszystkie (2) ›
 

hoshichan
 
星FairyBlue: "Dziewczyna wstrzymała oddech, chciała się cofnąć, ale nogi miała jak wrośnięte w ziemię. Will natomiast przysunął się do niej i dmuchnął jej w ucho. Scarlet pisnęła i wystraszona upadła. Chłopak wyszczerzył zęby w uśmiechu, Hood mogła wyraźnie zobaczyć, że jego kły są nieco dłuższe niż u ludzi. W jej sercu zaczął kiełkować strach. A co, jeżeli będzie tak jak opowiadała jej mama? Zaczęła wątpić, czy potrafiłaby postąpić tak jak zawsze planowała. Czy miałaby dość odwagi i siły by podjąć słuszną decyzję. Decyzję od której zmieniłoby się jej życie. Jedynie siłą woli powstrzymywała łzy cisnące się do oczu. Nie chciała płakać przez takiego idiotę. Nie chciała płakać z bezradności, bo tego uczucia nie znosiła najbardziej. Ale tak się właśnie czuła: bezradna wobec przeznaczenia.
- Nadal uważasz, że nie mogę ci nic zrobić? Że tak łatwo dasz radę odwrócić los? Ja nie jestem bezmyślnym pionkiem działającym w myśl baśni, potrafię uczyć się na błędach ojca. – jego głos  był cichy, brzmiał jak warczenie, jednak Scarlet doskonale słyszała każde słowo. – Wystarczy chwila, a przestanę być taki potulny.
- To po co ze mną gadasz? Zrób co masz zrobić. Ja… ja się ciebie… nie boję!– odparła lekko drżącym głosem.
Will roześmiał się, szare kosmyki grzywki opadły mu na czoło. Ona była taka… przekorna. Pokręcił głową mówiąc:
- Jak już mówiłem, nie chcę się rozchorować. A jestem pewien , że mogłabyś być przyczyną moich cierpień.
Zbliżył się do siedzącej na ziemi Scarlet i wyciągnął rękę. Dziewczyna prychnęła i odtrąciła jego dłoń.  Po raz kolejny tego dnia wstała i otrzepała sukienkę. On był taki… irytujący! Mówił jedno, a robił inne. Grozi jej, a potem się śmieje.
- Jesteś beznadziejny. – stwierdziła – Najpierw mnie straszysz, jesteś groźny i zły, a teraz chcesz pomagać. Do tego wcale nie przypominasz Wilka z opowieści mamy. Nie rozumiem cię i nie mam ochoty zrozumieć. Nie do zobaczenia. I nie idź za mną!
Miała go serdecznie dość. Zastanawiała się co zrobić, żeby więcej go nie spotkać. Ucieknie. Ucieknie z domu, spełni swoje marzenie i przy okazji nie będzie musiała go nigdy więcej oglądać.
- Zaczekaj! Mam propozycję! – krzyknął za nią Wilk – Znam sposób na uwolnienie się od baśni!
Hood starała się go nie słuchać, powstrzymała się przed odwróceniem. Nie, niczym jej nie skusi, nie ma mowy. Niemal biegła. A chłopak zostawał coraz dalej, za nią.
- Scarlet! Zaczekaj!
Zatrzymała się."
***
Red.Riding.Hood.full.1399170.jpg
  • awatar Alys27: No ja naprawdę uwielbiam Willa :D Kapitalny jest. A na końcu imię Scarlet zadziałało niemal jak jakieś zaklęcie ^^
Pokaż wszystkie (1) ›
 

hoshichan
 
星FairyBlue: Maleńki fragment opowiadania, bo aż prosi się, żeby przerwać w tym momencie xp ^^

"- A kto chciałby cię pożreć? Taką uszczypliwą? Nabawiłbym się jedynie niestrawności!
-Yhm. Świetnie. Właśnie się zastanawiam, dlaczego tracę czas na rozmowę z tobą. Nie ważne, mam coś do załatwienia. Żegnam.
Dziewczyna jeszcze raz otrzepała sukienkę, zarzuciła kaptur na głowę i odwróciła się chcąc ruszyć w dalszą drogę. Obcasy butów stukały o ubitą ścieżkę, ptaki znów zaczęły śpiewać. Słońce na dobre rozgościło się na niebie. Jego promienie przebijające się przez korony drzew, zostawiały na ziemi kałuże złocistego blasku, w które co rusz wdeptywała. Pogoda była rzeczywiście piękna. Scarlet zastanawiała się, czy nie została oszukana. Chłopak w ogóle nie wyglądał jak Zły Wilk o którym opowiadała jej mama. Gdzie podziały się włochate, duże szpiczaste uszy? A zębiska i pazury? Ogon? I tylko te żółte oczy niezwykle ją intrygowały. Chciała rzucić jeszcze okiem na Willa spod rąbka czerwonego materiału by upewnić się, że za nią nie idzie (a może chciała go jeszcze zobaczyć? ), gdy nagle poczuła jak chwyta ją za rękę.
-Co ty wyprawiasz?! – wykrzyknęła wyrywając się z uścisku dłoń.
Wilk zignorował jej oburzenie, zrównał się z nią i schylił się, by spojrzeć Scarlet prosto w oczy. Jego twarz znalazła się bardzo blisko twarzy dziewczyny i zbliżała się jeszcze bardziej. Uśmiechał się złośliwie widząc przerażenie zasnuwające szmaragdowe oczy."
***

couple-draw-red-riding-hood-wolf-Favim.com-400572.jpg
  • awatar Alys27: Tak, jesteś wredną autorką xD Tak się nie robi! Lubię Wilka ^^
Pokaż wszystkie (1) ›
 

hoshichan
 
星FairyBlue: Podniosła się i otrzepała zieloną sukienkę z piasku, kaptur zsunął jej się z głowy. Przygładziła czarne, sięgające ramion proste włosy. W milczeniu podniosła koszyk, z którego wysypały się owoce i maślane bułeczki upieczone przez jej mamę. Aż gotowała się ze złości. Dlaczego dzisiaj? Już i tak miała zły dzień. Akurat dziś musiał się pokazać. Oczywiście rozpoznała w jednej chwili, kto ją zaatakował. Odwróciła się przodem do napastnika sięgając do kieszeni płaszcza.
- Witaj Czerwony Kapturku, dokąd się wybierasz? – zapytał chłopak.
Oprócz jego złocistych oczu drugim, co go wyróżniało były szare włosy zapuszczone aż do brody. Will, bo tak miał na imię chłopak, był wysoki i dobrze zbudowany. Ubranie miało widoczne ślady użytkowania, ale było czyste i zadbane. Stopy  pozostawały nieobute, jednak nie przeszkadzało mu to. Gdy obserwował dziewczynę z pomiędzy zarośli nie dostrzegł jej urody. Teraz, stojąc naprzeciw, w pełni mógł ją docenić.  I gdy tak wpatrywał się w przepastną, upstrzoną maleńkimi brązowymi plamkami zieleń jej oczu uświadomił sobie, że nie będzie w stanie zrobić tego, co powinien. Tego, co w spadku zostawił mu ojciec. Nie chciał być taki jak on, nie chciał tak bezsensownie ginąć. I wreszcie zwyczajnie nie chciał być „tym złym”, bo zło nie leżało w jego naturze, mimo swojego pochodzenia. Do tej pory cały czas się wahał, był w stanie sprostać oczekiwaniom, mógł dać się opanować Wilkowi. Ale gdy ujrzał swoją ofiarę utwierdziło go to w przekonaniu, że nie jest bezmyślną bestią.
- Nie nazywaj mnie tak! – warknęła dobywają krótkiego sztyletu. – Mam na imię Scarlet i nic ci do tego, gdzie idę.
Chłopak zupełnie nie był przygotowany na wybuch dziewczyny. Wszystko było nie tak jak powinno, Hood miała być miła i uprzejmie z nim rozmawiać. W żadnym razie grozić nożem. Z drugiej strony on też nie planował zachowywać się zgodnie ze scenariuszem. Dopiero po chwili dotarło do niego, że nieopatrznie zdradziła mu swoje imię. Scarlet. Poznał tym samym, że najpierw działa, a potem myśli, jest gotowa do czynu w każdej chwili i nie wacha się na niego decydować. Will postanowił nie zdradzać na razie swoich intencji. Nie był pewny, czy ona również chce igrać z baśnią.
- Nie tak powinno być. – zganił ją – Dobre panienki nie wygrażają przypadkowo spotkanym podróżnym, tylko grzecznie idą odwiedzić chorującą babcię.
- Może ja nie jestem taka? I po co to? Żeby jakiś podejrzany typ mógł mnie potem pożreć?
Scarlet zmarszczyła czoło, ta rozmowa zaczynała działać jej na nerwy, chciała jak najszybciej ją zakończyć i uwolnić się od tego nieznośnego Wilka. Chłopak, którego nie łatwo wyprowadzić z równowagi, również zaczynał tracić cierpliwość. Zmierzył ją przeszywającym spojrzeniem drapieżnych oczu.
- A kto chciałby cię pożreć? Taką uszczypliwą? Nabawiłbym się jedynie niestrawności!

Red.Riding.Hood.full.225541.jpg
  • awatar ♥Kawaii♥♥: Zajebiste <3
  • awatar Alys27: To jest wspa-nia-łe! :D Ja chcę więcej takich bajek! Łamanie stereotypów, zerwanie z przeznaczeniem.. cudo! I Will taki fajny ^^ A tytuł też jest dobry, może nie zmieniaj? Chyba że w trakcie wpadniesz na coś lepszego.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

hoshichan
 
星FairyBlue: Roboczy tytuł to "Długo i szczęśliwie" - banalny jak motyw nieszczęśliwiej miłości.
Nie potrafię wymyślić nic ambitniejszego, więc pewnie zostanie ten.
Prezentuję pierwszą część opowiadania w wersji skróconej z pominięciem pewnych istotnych rzeczy (nie bardzo jednak nadających się dla dzieciaków z podstawówki), tego na zaliczenie.


Dawno, dawno temu na skraju Zaczarowanego Lasu mieszkała wraz z matką dziewczynka. Pewnego dnia dostała w prezencie czerwoną pelerynkę z kapturem i od tej pory wszyscy nazywali ją Czerwonym Kapturkiem.
Scarlet Hood nienawidziła tego przezwiska. Nienawidziła też czerwonego płaszczyka, który odziedziczyła po mamie. Szesnastolatka marzyła o dalekich podróżach, zdobywaniu i odkrywaniu magicznych artefaktów oraz walce z potworami, których w magicznym świecie nie brakowało. Nie chciała tego, co szykowało dla mniej przeznaczenie: być zjedzoną przez wilka i uratowaną dzięki leśniczemu. To była bajka jej matki, nie jej samej.
Z naburmuszoną miną wędrowała przez las. Nie cieszyło jej ani słońce błyszczące wysoko na niebie, ani śpiew ptaków, ani nawet perspektywa spotkania z babcią. Bezmyślnie wymachiwała wiklinowym koszykiem wypełnionym przysmakami, już dawno zgubiła gdzieś białą serwetkę, którą był przykryty.
Nie miała ochoty zbierać kwiatów po drodze, ani tym bardziej śpiewać. Zastanawiała się, kto wymyślił te bzdury. Nie o to przecież w życiu chodzi, o śpiew, leśnie zwierzątka i beztroskie życie w maleńkiej chatce. W naszym istnieniu jest przecież coś więcej, musi być. Dreszcz emocji, prawdziwe przeżywanie, niespodzianki. A nie tylko wieczna bajka.
Z wszystkich tych rozmyślań wyrwało ją poruszenie cieniutkich gałązek pobliskiego krzaka. Z korony drzewa u którego stóp rósł, poderwały się spłoszone ptaki. W lesie zapanowała nienaturalna cisza. Dziewczyna zatrzymała się i czujnie rozejrzała. Zbliżyła się odrobinę do zarośli, gdy nagle ktoś z nich wyskoczył przygniatając Scarlet do ziemi. Boleśnie uderzyła plecami o ścieżkę, stłamsiła przekleństwo cisnące jej się na usta. Napastnik uniósł się nieco, opierając ręce o grunt, dzięki czemu mogła głębiej odetchnąć. Podniosła wzrok i zatrzymała go na złocistych, lekko skośnych oczach.  Patrzyły na nią uważnie, dało się w nich dostrzec lekkie zdenerwowanie. Hood prychnęła i odepchnęła chłopaka nie doczekawszy się żadnej reakcji z jego strony.
***
Endling.600.1405440.jpg
 

polin2003
 
Hej Pingerowicze!
W dzisiejszym wpisie znowu coś o Ever After High. Pomyślałam sobie jakich postaci nie ma w Ever After. I doszłam do wziosku, że...
Dobra, może lepiej od początku...

Jest Kopciuszek, czyli...

Fd9905_k1.jpg


... Ashlynn Ella.

pobrane (1).jpg


No i Kopciuszek ma swoje ZUE siostry i macochę. Więc ja stworzyłam jedną z tych jej ZUYCH sióstr.

Nazywa się Anabelle Rose. Jak wygląda i jaka jest dowiecie się z jej bio i rysunku, który naryswałam ja XD

20141222_123343.jpg


   BIO ANABELLE ROSE

IMIĘ: Anabelle
NAZWISKO: Rose
ZWIERZAK: Lisica o imieniu Królewna Arlin ( w skrócie po prostu Arli )
RODZIC: Mama jest macochą Kopciuszka ( Ashlynn )
PRZEZNACZENIE: Utrudniać życie Kopciuszkowi i robić wszystko żeby wyjść za księcia
ROYALS CZY REBELS: Rebels
DLACZEGO ------^^: Jestem rebelsem, ponieważ nie chcę mojego przeznaczenia. I to nie dlatego, że kiedy już Kopciuszek wyjdzie za księcia będę jej sprzątaczką. Po prostu Ashlynn to moja przyjaciółka. Zresztą sto razy lepiej jest być miłym niż złym. *od Polin: ZUYM XD*
UWIELBIAM: Dawać prezenty!
NAJLEPSI PRZYJACIELE: Ashlynn Ella, Raven Queen i Cerise Hood

Okej teraz to już wiecie kto to jest Anabelle Rose. I jak wam się podoba?

Zmieniając temat czytaliście ,, Księgę legend "??? Ja tak i baaaardzo polecam. Niestety nie mogę wstawić zdjęcia, ponieważ nie mam własnego egzemplarza bo pożyczałąm od psiapsiółki i już jej oddałam. Za to jest już druga część ,, Krzywe zwierciadło " i nie uwierzycie... dostałąm ją od mamay! JUCHUUU !!! Jak przeczytam to napisze moje zdanie, ale coś czuje, że będzie SUPER !!! A tu macie fotkę.

20141221_151129.jpg


I na koniec macie zdjątko mojej Amorki i parę gifów z googli.

20141206_131506.jpg


tumblr_n0hg3oLLoI1r45wgho1_500.gif


tumblr_molxheb1Lr1r006fqo1_500.gif


tumblr_myumtfrVi41r006fqo2_500.gif


eah gif1.gif


To papatki i do następnego wpisu :) :) :)
Polin

PS: Jak się gify nie ruszają to kliknijcie na obrazek ;)
  • awatar ♥.konie.♥: super wpisik masz talent do rysowania :* Wesołych świąt :* I zapraszam do mnie
  • awatar gość: Ja również dostałam "Krzywe Zwierciadło" od mamy :D Książka świetna, jestem w trakcie czytania ^^ Ładna postać ;) Zapraszam na mój blog, komentarze mile widziane :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Kategorie blogów