Wpisy oznaczone tagiem "GTW w Podróży" (5)  

gdzietuwyjsckrakow
 
Zawsze przed każdym wyjazdem skrupulatnie się do niego przygotowuje: czytam przewodnik i blogi gdzie wyszukuje miejsca warte zobaczenia. Nie inaczej było w przypadku Lwowa.

31958211_1611417025572273_7737182003748929536_n.jpg

Na moje Lwowskie must have wpłynął nie tylko internetowy research, ale również wystawa "Katedra Ormiańska we Lwowie”, na której byłam kiedyś w krakowskim Międzynarodowym Centrum Kultury. Od czasu wystawy pragnęłam zobaczyć katedrę na żywo. I sie udało :)

1.      Katedra Ormiańska we Lwowie

32944232_1625038284210147_8511598988430934016_n.jpg

Nie spodziewajcie się sie monumentalnej świątyni. Katedra jest mała a jej wejście od ul. Krakowskiej średnio okazałe. Niemniej jednak nie wyobrażam sobie, aby ktoś był we Lwowie i nie odwiedził katedry.
Świątynia została ufundowana przez Ormian w II połowie XIV wieku i stała się ośrodkiem biskupstwa ormiańskiego. Kim byli Ormianie?  Ludność, która zmuszona była opuścić Armenię, aby uniknąć prześladowań najeźćów. Osiedlali się na wschodzie Europy i tam tworzyli społeczności.
Katedra to niezwykły zbytek również ze względu na malowidła wykonane przez Jana Henryka Rosena oraz Józefa Mehoffer.
Byliśmy nastawieni na uiszczenie opłaty za wejście do katedry, ale nie było takiej konieczności.

33191530_1625038844210091_3942514570223943680_n.jpg

2.      Muzeum Browaru Lwiwskiego

32077701_1613707112009931_5897435318012870656_n.jpg

Muzeum znajduje sie trochę dalej od ścisłego centrum na ul. Kleparivskiej.
Można w nim poznać historię piwa Lvivskiego nasyconą polskimi elementami. Browar został założony w 1715 przez lwowskich jezuitów i działa do dziś. Jego pracę również możemy podziwiać podczas zwiedzania. Po zapoznaniu sie z ekspozycją czas na degustację 4 rodzajów piwa Lwowskiego. Bilet z degustacją kosztuje 40 UAH.

31947322_1611416475572328_1296150348871761920_n.jpg


32922156_1625040487543260_8568963988975517696_n.jpg


33025285_1625038530876789_148827059257344000_n.jpg


33041390_1625038600876782_2169614179957211136_n.jpg


33072870_1625038517543457_8792363852428738560_n.jpg


33074594_1625038887543420_2148448495223177216_n.jpg


33079917_1625038510876791_5795480585476505600_n.jpg


33089733_1625038667543442_7901663540195360768_n.jpg

3.      Opera

32130557_1613705345343441_1261796090882031616_n.jpg

Gmach opery juz z zewnątrz robi wrażenie. Jego twórcy- Zygmunt Gorgolewski, Stanisław Wójcik, Julian Markowski, Tadeusz Wiśniowiecki, Tadeusz Barącza, Juliusz Bełtowski, Andrzej Popiel umieścili w swoim projekcje alegoryczne przedstawienia sztuk związanych z operą i teatrem:
Poezję i Muzykę- po lewej
Sławę i Fortunę- w centrum
Komedię i Tragedię- po prawej              
na attyce widnieją figury Muz
Podobno prawdziwie zachwycające jest wnętrze opery. Niestety zwiedzanie jest dostępne tylko w konkretnych godzinach, o które należy zapytać w kasie biletowej. Bardzo żałuję, że nie udało się nam wejść do środka. Jest powód, aby wrócić do Lwowa :)

Podsumowując zdecydowanie polecam te trzy atrakcje Lwowa. I również wiele innych. Ogólnie gorąco polecam to miasto.

33151663_1625038784210097_910154774622502912_n.jpg
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Spacer. Powolne zwiedzanie. Te pojęcia nie funkcjonują w moim słowniku. Zawsze biegałam po mieście z wywieszonym językiem, aby zobaczyć więcej. Po pewnym czasie uświadomiłam sobie, że to źle
i postanowiłam wprowadzić filozofię slow do moich podróży. Lwów idealnie nadawał się na pierwszy ogień.

33028597_1625038324210143_7943657832040103936_n.jpg

Lwów jest miastem ogromnej ilości pięknych uliczek
i zabytkowych kamienic. Centrum doskonale nadaje się do chodzenia “gdzie nas oczy poniosą”. Tak właśnie robiliśmy. Spacerowaliśmy Prospektem Swobody, lwowskim rynkiem ozdobionym klasycznym ratuszem oraz ślicznymi alejkami, podziwiając architekturę.

33308686_1625038814210094_4175108365225033728_n.jpg


33021992_1625038217543487_6749175741386063872_n.jpg

Niejednokrotne natknęliśmy się na prawdziwą perełkę jak na przykład poniższa kaplica Boimów lub piękne cerkwie czy kościoły.

33120763_1625038967543412_7878124980519567360_n.jpg

Podczas naszej lwowskiej majówki żar dosłownie lał się z nieba. Taka pogoda nie sprzyja city breakowi. Dlatego niezwykle często zatrzymywaliśmy się
w różnego rodzaju knajpkach na piwo, wino, kawę lub drobny posiłek.

33072855_1625038580876784_2130751267163602944_n.jpg


CORKS & CRUMBS

33037385_1625038434210132_5121998476166561792_n.jpg

Sporo czasu spędziliśmy w ogródku Corks & Crumbs. Byłam niezwykle zadowolona z orzeźwiającej frappe, którą tam piłam. Smak tej kawy już zawsze będzie mi się kojarzył z wakacjami. Ceny jak zawsze we Lwowie niskie, a kelnerka prawie mówiła po polsku. Uroku lokalowi dodawał fakt, że mieścił się na bardzo ładnej uliczce.
Ogólna ocena: 9/10.

33043217_1625038620876780_2449035024134045696_n.jpg


33036767_1625038734210102_1320494627232415744_n.jpg


PIZZERIA FELICITA

33027641_1625038400876802_4498354308365942784_n.jpg

Wieczorem po długich spacerach zapragnęliśmy, aby tradycji stało się zadość i poszukiwaliśmy pizzerii. Nie było to proste zadanie, ponieważ około 22 większość lokali we Lwowie się zamyka (strasznie wcześnie). Załapaliśmy się jednak jeszcze na całkiem smaczną pizzę na cienkim cieście i delikatną cielęcinę w restauracji Felicita.

33021464_1625038630876779_7968682768227893248_n.jpg

Wszystko w bajecznie niskich cenach i z obsługą mówiącą po polsku. Uwielbiam jadać w tym mieście!
Ogólna ocena: 8/10.

33036789_1625038290876813_5163112772162027520_n.jpg

Podsumowując mój plan powolnego zwiedzania Lwowa został zrealizowany, a pomysł przeplatania zabytków i restauracji jest najlepszą formą turystyki, jaką kiedykolwiek praktykowałam.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
“Gdybym się kiedyś urodzić miała znów to…” na pewno nie we Lwowie. Nie zmienia to faktu, że wrócić tam kiedyś mogę.

33072855_1625038580876784_2130751267163602944_n.jpg

Dlaczego nie zgadzam się z słowami popularnej piosenki? Lwów w prawdzie piękny ma też swoje mroczne strony. Dlaczego nie chciałabym urodzić się we Lwowie:

1. Chodniki. Narzekałam na krakowskie chodniki, ale już tego nie robię. Te lwowskie są o tysiąc razy gorsze. Dziura na dziurze i dziurą pogania. To jest niebezpieczne i stwarza zagrożenie dla pieszych- boleśnie się o tym przekonałam, a moje rozbite kolana jeszcze się nie zagoiły. Walizka na kółkach też nie wyszła z tego wyjazdu bez szwanku.

2. Zasady ruchu drogowego, a właściwie ich brak. Miejscowi jeżdżą zdecydowanie za szybko i nigdy nie widziałam czy będą łaskawi wyhamować, gdy akurat przechodziłam po czymś, co jest niby pasami, ale tego też nie była pewna. Nawet znaków drogowych jest w tym mieście niewiele.

3. Lwów jest jak dr Jekyll mr Hyde. Z jednej strony piękne uliczki, kościoły, cerkwie, zapierająca dech opera, a z drugiej odrapane kamienice, zaniedbane podwórka. Mam wrażenie, że  jeśli coś nie jest wielkim zabytkiem tylko jedną z wielu kamienic
w centrum miasta to nie warto inwestować w renowację tego budynku. Niestety to podejście wynika zapewne
z braku funduszy. Mój Luby stwierdził, że Lwów to taki Kraków 30 lat temu, gdy nikt nie wydawał pieniędzy na restaurację pomniejszych zabytków. To bardzo trafne podsumowanie, jednocześnie daje nadzieję na przyszłość.

Powody, dla których chciałabym wrócić do Lwowa:

1. Ceny. Nigdy, żaden wyjazd nie był tak tani. Ceny we Lwowie są bajecznie niskie. Wszystko kosztuje przyjemnie mało. Nic tylko zwiedzać, jeść, pić
i kupować pamiątki.
2. Zabytki. Oczywiście nie zwiedziliśmy wszystkiego, a więc jest powód do powtórki wycieczki.
3. Gastroturystyka. Moja ulubiona forma zwiedzania. Lwów obfituje w piękne lokale utrzymane w stylistyce 20-lecia międzywojennego. Najlepszy plan na zwiedzanie to: zabytek, knajpa, zabytek, knajpa itd. :)

33036767_1625038734210102_1320494627232415744_n.jpg

Skoro już wyżej o pamiątkach była mowa to pokażę, co kupiłam dla siebie oraz dla znajomych.
Oprócz standardowych rzeczy typu magnes na lodówkę
i brelok z lwem (jest w herbie Lwowa) kupiłam również naszyjnik z koralików, który pierwszy raz zobaczyłam na Ukrainie. Bardzo lubię przywozić biżuterią charakterystyczną dla kraju, który odwiedzam. Niestety nie znalazłam rozkładanej książeczki z widokami, dlatego postawiłam na zestaw pocztówek.

33108070_1625038874210088_4546055580954918912_n.jpg

Oczywiście jednym z najlepszych prezentów z Lwowa jest wódka. Polecam, bo smakuje naprawdę dobrze. Nam przypadło do gustu również lwowskie piwo 1715. Przywiozłam też dwa wina, ale nie spodziewam się po nich cudów.
To, co tygryski lubią najbardziej, czyli słodycze. Zdecydowanie najwięcej przywieźliśmy czekolady Roshen wyprodukowanej przez koncern, którego założycielem prezydent Ukrainy Petro Poroszenko, zwany “czekoladowym królem”. Wyroby Roshen są przepyszne!
Zaskoczyły nas chipsy o smaku owoców morza, kupiliśmy krabowe i homarowe. Również polecam.

33239204_1625038197543489_1034783983839215616_n (1).jpg

Kupując pamiątki na Ukrainie należy pamiętać, że niestety do Polski nie możemy wwieźć takich rzeczy jak kawior czy suszone owoce morza. Trzeba również zwracać uwagę na limity towarów, które można przywieźć:
- 16 litrów piwa
- 4 litry wina niemusującego
- 1 litr alkoholu wysokoprocentowego (powyżej 22%) lub 2 litry alkoholu do 22% (np. wina wzmacniane lub wina musujące)
- 40 sztuk papierosów lub 10 cygar lub 50 gram tytoniu
- artykuły spożywcze o łącznej wartości do 200 euro, przy jednoczesnym zachowaniu limitu 2 kg na jeden artykuł

32130557_1613705345343441_1261796090882031616_n.jpg

Pomimo kilku minusów polecam wycieczkę do Lwowa. Co dokładnie warto zobaczyć, gdzie jeść i spać oraz jak dojechać napiszę w kolejnych wpisach.

33021992_1625038217543487_6749175741386063872_n.jpg
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Wszędzie golonka, moskole, baranina i góralskie przyśpiewki. A Ty masz ochotę na pizzę. Co wtedy? Idź do Adamo na najlepszą pizze w Zakopanem.

29177660_1559239460790030_7959414572400508928_o.jpg

Na ulicy Nowotarskiej mieszczącej się w centrum Zakopanego znajduje się pizzeria Adamo, którą uwielbiam. Właściwie to zakochałam się w ich pizzy. W sam raz dla jednej osoby, sycąca na wyśmienitym cieście z mnóstwem dodatków, które na pierwszy rzut oka stanowią ekstremalne połączenia. Lecz to tylko pozory, ponieważ dopełniają się idealnie. Rzadko zdarza się abym jadła tak dobrą pizzę, a to przecież moje ulubione danie.

28741702_1548888395158470_1479820357_n.jpg

Co jeśli nie pizza? To zapiekanka, ale nie na bułce tylko z piekarnika. Nie pamiętam, kiedy ostatnio taką jadłam, co uświadomiło mi, że jest niesłychanie mało restauracji podających to danie. W Adamo mają obłędnie dobrą zapiekankę.

29496619_1564997363547573_8705514932189265920_o.jpg

Wystrój pizzerii próbuje korespondować między swoim górskim rodowodem, a włoską duszą. Czy wychodzi? Tak średnio, ale źle nie jest. Obsługa natomiast jest na medal. Tak samo jak ceny. Za niewielkie pieniądze najemy się do syta i wytoczymy na, zewnątrz aby spalić kalorie w górach.

28536490_1548888455158464_640323163_n.jpg


28721697_1548888518491791_182675239_n.jpg

Podsumowując, jeśli znudziliście się swojskim jadłem lub zwyczajnie go nie lubicie, Adamo to miejsce dla Was. Jeśli jesteście fanami pizzy Adamo to miejsce dla Was. Jeśli chcecie smacznie i dobrze zjeść Adamo to miejsce dla Was. Ogólnie Adamo polecam każdemu.
Ogólna ocena 10/10.

28536359_1548888595158450_826360886_n.jpg
 

gdzietuwyjsckrakow
 
O tym jak całkowicie spieprzyć to, co wydaje się niemożliwe do popsucia.

27157431_1509555919091718_936755387_n.jpg

W ramach odkrywania smaków Zakopanego odwiedzam, co jakiś czas inna restauracja. Jeśli jestem w stolicy Tatr w środku tygodnia chętnie korzystam z ofert obiadu dnia w różnych karczmach. Tak właśnie pierwszy i ostatni raz trafiłam do lokalu Bacowskie Jadło.
Ta kuchnia regionalna jest jak górale:
z charakterem, wyrazista, pełna niespodzianek, prezentująca nieprzewidywalne połączenia. Wydaje się, że inspirując się tradycyjnymi wyrobami regionu nie da się zrobić nie smacznej potrawy. A jednak
w Bacowskim potrafili podać mi schab w sosie pieczeniowym z ziemniakami i kotleta schabowego, które były miałkie, nijakie, pozbawione smaku
i jakiejkolwiek magii kuchni góralskiej. Nawet około 20 zł za jedno danie jest tu zbyt wygórowaną ceną. Zdarzało mi się jadać obiad dnia za 15 zł, który był poezją smaków, a nie marną podróbką.

27157431_1509555919091718_936755387_n.jpg

Kelner wypadł podobnie jak obiad- słabo. Miał do nas dość olewczy stosunek. Jakbyśmy jedząc lunch dnia byli klientami gorszego sortu.
Jedynie ładny, klimatyczny zakopiański wystrój zdał egzamin. Ławy, skóry i drewno to elementy, których nigdy dość w podhalańskich karczmach.

27294520_1509555922425051_857780498_n.jpg

Podsumowując po prostu odradzam wizytę w Bacowskim, ponieważ idąc tam na obiad nie znajdziecie dań
z góralskim charakterem, ale coś na kształt stołówki w szkole.
Ogólna ocena: 3/10.
Adres: Zakopane ul. Nowotarska.
 

 

Kategorie blogów