Wpisy oznaczone tagiem "GTWwPodróży" (14)  

gdzietuwyjsckrakow
 
Jeśli będąc w Zakopanym zapragniecie wybrać się na kawę i ciastko istnieje wielkie prawdopodobieństwo, że wylądujecie w Góralskich Pralinach lub w Cukierni Samanta, której filia znajduje się na prawie każdej ulicy w centrum.

14877264_1103135139733800_1164276848_n.jpg

Samanta to miejsce gdzie spotyka się tradycja (cukiernia działa od 1927) z nowoczesnością.
Widać to zarówno po wystroju jak i po menu oraz sposobie obsługi.

14885763_1103135099733804_1273235952_n.jpg

Część kawiarni wyglądem przypomina starą, polską cukiernię urządzoną w odcieniach brązu i beżu
z paniami w fartuszkach, jako obsługą. Możemy tam też kupić tradycyjne torty i ciasta, które zresztą są pyszne, niedrogie, a kawałki całkiem spore. Do tego ciepła herbatka w szklance i jest jak
u babci.

14872684_1103135199733794_148736923_n.jpg

Natomiast Samanta na dolnych Krupówkach to zupełnie inna bajka. Nowoczesna. Tam znajdziemy różowe, nowiutkie, miękkie fotele i system obsługi jak z Costa Coffee. W menu oprócz tradycyjnych, wspomnianych wyżej propozycji pojawiają się również nowości cukiernicze i wariacje na temat kawy czy herbaty. Niezmienne pozostają tylko ceny- przystępne.

44047265_715019802188720_8384695770124648448_n.jpg


21151089_1380642618649716_158189479_n.jpg

Podsumowując Samanta to drugi cukierniczy gigant na zakopiańskim rynku, który trafia w gusta starszych i młodszych klientów. Osobiście przekonuje mnie zmodernizowana odsłona kawiarni, ale Wam polecam poznać obie twarze Samanty.
Ogólna ocena: 8/10.

14885741_1103135096400471_1657190795_n.jpg


14875318_1103135133067134_657217697_n.jpg
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Jeden z najpiękniejszych widoków i jedno
z najbardziej zatłoczonych miast.

39934477_1861740200582505_3395661630242029568_n.jpg

Mostar to jak sama nazwa wskazuje miasto słynące z... mostu.
Stary Most został wybudowany w drugiej połowie XVI wieku na zlecenie sułtana Sulejmana. Był symbolem pojednania Wschodu z Zachodem oraz islamu
z chrześcijaństwem.
Niestety wysadzono go podczas ostatniej wojny domowej, ale na szczęście przy wsparciu UNESCO
i Banku Światowego udało się go odbudować. Dziś stanowi główną atrakcje miasta.

Latem specjalnie przygotowywani skoczkowie startują w konkursie na Ikara Mostaru i skaczą z Starego Mostu do rzeki Neretwy. To spory wyczyn, ponieważ most liczy 24 metry. Przed skokiem proszą przechodniów o datki pieniężne na zachętę.

42509439_703579253362448_3893966819710468096_n.jpg

Na samym Starym Moście jest całe mnóstwo ludzi, więc najlepiej fotografować piękny, kamienny Mostar z... innego mostu. Miasto jest przepiękne, ale niezwykle zatłoczone. Jest ono tez najcieplejszym miejscem
w Bośni i Hercegowinie. Podczas naszej wizyty temperatura wynosiła 42 stopnie Celsjusza.

42366765_297679604156030_53893301169815552_n.jpg

Podsumowując Mostar jest piękny, gorący i tłoczny,
a Stary Most imponujący. To absolutny must see podczas wycieczki po Bośni i Hercegowinie. Chociaż osobiście radze przyjechać, zobaczyć i pojechać dalej.
  • awatar Hachie: Odwiedziłam już Bałkany i jest to naprawdę wspaniały region z wieloma pięknymi miejscami, które trzeba odwiedzić jak tylko ma się możliwość, coś cudownego! Bośnia i Hercegowina wciąż są na liście państw, które chcę odwiedzić i mam nadzieję, że w niejako bliskiej przyszłości mi się to uda! Wspaniały post z pięknymi fotografiami i kawałkiem historii ;)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Na jednym z blogów przeczytałam, że można kochać wiedeński ład lub bałkański burdel panujący
w Sarajewie. Ja pokochałam Sarajewo równie mocno jak kocham Wiedeń.

39745176_238106330233350_7471732112660365312_n.jpg

To miasto jest zachwycające! Mozaika kultur
i religii.

42412944_274956606463673_302404292214521856_n.jpg


39846785_285526158701019_8102691936910966784_n.jpg

Spacery po Sarajewie są czymś cudownym! Kolorowe, wąskie, kamienne uliczki okalają plac Bascsrsija, który zdobi przepiękna drewniana studnia.

39834960_276494942951747_480871530666917888_n.jpg


42482974_322798978277261_8211003023476916224_n.jpg

Niegdyś na placu znajdował się największy
i najstarszy bazar miejski. Dziś w niewielkich sklepikach można kupić całe mnóstwo przepięknych pamiątek, które swoim orientalnym wzornictwem przypominają o osmańskiej przeszłości miasta.

39760577_248615319325290_5795714648309235712_n.jpg


42486087_249703169061413_2987382962502238208_n.jpg

Nieopodal Bascarsija mieści się islamska wizytówka Sarajewa- przepiękny meczet Gazi Husrev-bega. Można go zwiedzać o wyznaczonych godzinach, a wstęp kosztuje 3 marki.

39814336_301115350469382_3021528034109816832_n.jpg


42379415_933349273542692_1701372924042149888_n.jpg


42350831_242269303121284_9113187451194572800_n.jpg

Spacerując po Sarajewie nie można pominąć Mostu Łacińskiego, na którym dokonano zamachu na austro- węgierskiego następcę tronu - Franciszka Ferdynanda oraz jego żonę Zofię. Wydarzenie to jest uznawane za bezpośrednią przyczynę wybuchu 1 Wojny Światowej.
Zawsze wyobrażałam sobie ten most, jako wielki metalowy moloch. Tymczasem to piękny, kamienny mostek.

39861857_295620701222062_9112950725482119168_n.jpg

Spacerując dalej widzimy sarajewski Ratusz. Zachwyca nie tylko neomauretańska stylistyka Ratusza, ale również jego zdobione sufity.

39973403_2139197042817615_3458723754580901888_n.jpg


39762462_704178349936469_5646041029523013632_n.jpg


39846630_673988602988356_3764353378256158720_n.jpg

Obok Ratusza stoi Przekorny Dom. Przenoszony
z miejsca na miejsce, ponieważ właściciel nie zgodził się na wyburzenie lokalu, gdy na tej działce miasto chciało postawić Ratusz.

39786357_1862363687217130_1328801553544380416_n.jpg


42419148_240579443283101_7833943708507570176_n.jpg

W Sarajewie spędziliśmy dwa dni i powiem szczerze, że to za mało. Chciałabym tam wrócić i ponownie poczuć magię tego miasta.

42574354_304826016978820_5241178638900002816_n.jpg

Wszystkim polecam wycieczkę do Sarajewa. Ludzie myślą, że miasto to nieciekawa betonowa kraina zniszczona wojną. Tymczasem Sarajewo to jedna
z najpiękniejszych stolic, w jakich byłam.
I tak właśnie podzieliłam swoje serca na dwa: Wiedeń i Sarajewo.

42497056_544970829279623_4040246761497821184_n.jpg
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Na początek ciekawostka. Zazwyczaj, jeśli czegoś nie ma w Internecie to znaczy, że nie istnieje. W Bośni, jeśli coś jest w Internecie to ze sporym prawdopodobieństwem nie istnieje w rzeczywistości. Jak pewna droga w Sarajewie lub camping w dolinie Verbasu. Dziesięciodniowa objazdówka po Bośni
i Hercegowinie równa się częste zmiany noclegu. Hotele, motele, campingi, które nie zawsze były takie jak byśmy sobie wymarzyli.

42412944_274956606463673_302404292214521856_n.jpg

Sarajewo- Aparthotel Centar

42445895_908506772668388_366772395849023488_n.jpg

Z pozoru powinna to być najbardziej wypasiona miejscówka. Pokój 3 osobowy z łazienką, garaż, śniadania, centrum Sarajewa. No ale...
Sory, ale po tak znanej sieciówce i cenie spodziewałam się czegoś lepszego. Już pierwsze wrażenie zrobili kiepskie, bo na pojawienie się recepcjonistki, która nas zameldowała czekaliśmy 20 min w pustej recepcji. Przy wymeldowaniu też wyszło dziwnie, ponieważ pierwszy raz zdążyło mi się, że obsługa poszła sprawdzać pokój podczas check outu.

42315375_249529135764095_3472532551178911744_n.jpg

Pokój okazał się ładny, a łóżko wygodne, jednak wkradło sie kilka wpadek.

42527703_2114824828734730_8794298924174147584_n.jpg

Prysznic mega nowoczesny i w trendach, bo bez brodzika i bez jednej ściany, ale źle ustawiony, bo mając się chlapało się po całej łazience.

42430165_2178973542177869_219096512381059072_n.jpg

No i nie wpadli na pomysł, aby dać drugi kosz na śmieci np. w aneksie kuchennym. Mały łazienkowy kosz szybko zapełniliśmy, a że pokój nie był sprzątany to na koniec pobytu śmieci zajmowały 3/4 łazienki.
Śniadanie też dupy nie urywało. Raczej tradycyjne, kontynentalne. Bez regionalnych produktów.
Ogólnie oceniam Aparthotel Centar Sarajevo na 5/10
i polecam Wam poszukać lepszego noclegu w Sarajewie.

42518916_334219427152686_8218331783872118784_n.jpg

Camping pod Blagajem- Auto Camp Green Park
Powinnam raczej napisać camping pod mostem, bo nad campingiem był most.
Obiekt był na prawdę dobry. Czyste i świetnie wyposażone toalety i prysznice. Bar na terenie campingu i dosłownie rzut kamieniem do rzeki, która dawała przyjemne orzeźwienie przy 40 stopniowym upale.
Cena to około 6 euro za osobę za dobę. Zdecydowanie polecam i daje 7/10.

42422378_1860393080710045_2104422494868865024_n.jpg

Camping nad jeziorem Jablanickim- Autocamp Miris Ljeta
Totalne przeciwieństwo powyższego. Ciasno i słabo rozwinięta infrastruktura. Jedna toaleta i to na samym końcu obiektu plus prysznic pozostawiający wiele do życzenia. Było w prawdzie jezioro, ale niezbyt czyste. Nawet tego 4 euro bym nie dała za to.
Ogólna ocena 3/10 i nie polecam.

42421130_319873702111221_4056038149359403008_n.jpg

Motel przy drodze z Jajec do Bihacia
To był ten moment, kiedy szukaliśmy campingu, którego nie było. Zrezygnowani zatrzymaliśmy się
w przydrożnym motelu. Przekonała nas niska cena: 8 euro za osobę. Dostaliśmy bardzo przyzwoity 9 osobowy pokój z dwoma łazienkami i wygodnymi łóżkami.
Niestety nie pamiętam nazwy motelu, ale znajdował się on przy supermarkecie Bingo. Polecam i oceniam na 6.

Camping w Bihaciu- Una RC Kiro Rafting

Zadbany obiekt nad jeziorem oferujący gosciom sporo atrakcji np. rafting (o tym w innym wpisie). Czyste łazienki i prysznice rozlokowane w wielu miejscach pola. Tłumów nie było, bo może odstraszyła ich cena: około 11 euro na osobę za dobę. Polecam i daje 7/10.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Garść przydatnych informacji dla osób wybierających się do Bośni i Hercegowiny. Zwłaszcza samochodem. Zwłaszcza nowym.

39834960_276494942951747_480871530666917888_n.jpg

W maju padł pomysł: sierpniowa objazdówka po Bośni
i Hercegowinie. Dlaczego nie ;) Tylko jak się do tego przygotować?

42374678_2169266543338061_1027232812857556992_n.jpg

Bezpieczeństwo
Czy Bośnia i Hercegowina jest bezpieczna? Tak! Przez cały pobyt nie mieliśmy żadnej przykrej sytuacji. Nikt nie chciał nam ukraść naszego zdecydowanie wyglądającego na nowy samochodu, ani nie chciał okraść nas nawet w nocy w Sarajewie. Jedyne, o czym trzeba pamiętać to żeby pod żadnym pozorem nie zbaczać z wyznaczonych dróg, szlaków i nie wchodzić do opuszczonych budynków. Dlaczego? Miny. Po ostatniej wojnie domowej toczącej się w latach 1992-1995 część kraju nadal jest zaminowana. Trudno odnaleźć niewypały rozlokowane losowo przez partyzantów. Jeśli nie pchamy się tam gdzie nie wolno to nic się nam nie stanie.

39917942_314890949058949_2404116804453531648_n.jpg

Wojna
Skoro już o wojnie mowa to nie sposób zwiedzać Bośni i Hercegowiny w oderwaniu od jej wojennej historii. To było w końcu tak niedawno. Kiedy ja beztrosko bawiłam się lalkami moi bośniaccy rówieśnicy bali się czy dożyją jutra. Zwiedzałam wiele miejsc naznaczonych historią różnych wojen, ale to właśnie podziurawione kulami budynki Sarajewa i Mostaru sprawiały, że chciało mi się płakać. Dlaczego, akurat tam? Bo nigdy nie zrozumiem jak można zastrzelić sąsiada tylko, dlatego, że wyznaje inną religię czy należy do innej grupy etnicznej. W Bośni i Hercegowinie mijamy na ulicy ludzi, którzy mają po 40 czy 50 lat i zastanawiamy się czy to oni strzelali czy do nich strzelano. Czy ta kobieta przeżyła któryś z obozów gwałtów, czy udało się jej uniknąć tego piekła? To “ludzie ludziom zgotowali ten los”.

39821284_253867301914072_1902658357370552320_n.jpg


42411546_697743673924624_296564863268814848_n.jpg

Religia
Bośni i Hercegowina to kraj w większości muzułmański. Daje nam to możliwość zwiedzania przepięknych meczetów oraz odwiedzenia, rzadko spotykanych w naszej części Europy, muzułmańskich cmentarzy. Zaskoczona byłam, że niektóre
z nekropolii znajdowały się niemal w ogródkach domów mieszkalnych, ponieważ odgrodzone były jedynie lichym płotem.

42574354_304826016978820_5241178638900002816_n.jpg

Waluta
W Bośni i Hercegowinie posługujemy się marką.
W Krakowie istnieje tylko jeden kantor gdzie można ją kupić- ul. Grodzka 61. My pojechaliśmy do Bośni
z euro i odkryliśmy tam fenomenalną rzecz. W każdym kantorze, w każdym mieście kurs wymiany euro na marki jest ten sam. Zawsze niezmienny.

42486087_249703169061413_2987382962502238208_n.jpg

Ceny
Podobne jak w Polsce. Bośnia i Hercegowina jest raczej biednym krajem, który dopiero wstaje
z popiołów wojny.

39760577_248615319325290_5795714648309235712_n.jpg

Język
Po angielsku dogadamy się czasem. Zazwyczaj kelner (w tym zawodzie pracują tam tylko mężczyźni- dziwne) na wszystko powie nam “ok, ok”, ale i tak zrobi po swojemu, bo nie zrozumiał. Mówienie po polsku przynosi podobny skutek. Po słowacku również. Najlepiej wychodziło połączenie tych trzech języków plus pokazywanie na migi.

42545075_719379475075836_4775341362079858688_n.jpg

Ludzie
Mili, życzliwi, mega pomocni z sercem na dłoni.

39745176_238106330233350_7471732112660365312_n.jpg

Transport
Tego lata przetestowaliśmy naszego Nissana Qashqai na bośniackich drogach. Jeśli ktokolwiek będzie Was straszył “bałkańskim stylem jazdy” nie wierzcie mu. W Bośni kierowcy jeździli może nieco szybciej
i głośniej (klakson musi być) niż w Polsce, ale tragedii nie było. Tak samo, jeśli chodzi o drogi. Nasłuchaliśmy się opinii o ich tragicznym stanie, ale w Bieszczadach można znaleźć dużo gorsze. Jeśli nie wybierzecie się na wodospad Skakavac to nawet nie zauważycie różnicy między polskimi a bośniackimi drogami.
Jeśli się wybierzecie… cóż. Wtedy poczujecie dreszczyk emocji widząc dróżkę, na której ledwo zmieściłby się skuter, ogromną skarpę po prawej, ścianę po lewej, a z naprzeciwka pojedzie suw większy niż Nissan. Przeżyliśmy, ale bez napędu na 4 koła i wysokiego zawieszenia ani rusz na wodospad.

39753168_286543232131835_1371187945838477312_n.jpg

Przepisy ruchu drogowego
W Bośni i Hercegowinie prowadzonych jest mnóstwo kontroli drogowych, dlatego lepiej jechać przepisowo, zapoznać się z obowiązującymi przepisami i koniecznie pamiętać o wyrobieniu zielonej karty. Czyli ubezpieczenia OC, które działa poza Unią Europejską. Tak, Bośnia nie jest w Unii, ani nawet
w NATO.

42494200_792637694401841_4725953206725640192_n.jpg

Przekraczanie granicy
Skoro Bośnia i Hercegowina nie należy do UE konieczny będzie paszport. Kontroli na granicy nie mieliśmy żadnej, a spodziewaliśmy się zwłaszcza opuszczając terytorium Bośni, ponieważ obowiązują limity alkoholu, który można wywieźć. Sprawdzania nie było, a my żałowaliśmy, że nie kupiliśmy więcej rakiji.

42391151_1859398970820588_2312024394865573888_n.jpg

Podsumowując, samodzielna organizacja wycieczki objazdowej po Bośni i Hercegowinie nie stanowi ogromnego wyzwania. Trzeba pamiętać o kilku przepisach i zasadach bezpieczeństwa i tyle wystarczy, aby cieszyć się pięknem tego kraju. Gwarantuje Wam, że takich widoków jadąc od jednego miasteczka do drugiego nigdy nie widzieliście
i nigdy potem nie zobaczycie.

39851668_943060565894661_4489683005618520064_n.jpg
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Oto historia rezerwacji z “przygodami”.

34811361_1642624022451573_2854079753298640896_n.jpg

Jedziemy do Izraela. Odwiedzamy naszą przyjaciółkę- Karolinę w Hajfie. Bilety kupione, czas zarezerwować hotel. Dokonujemy rezerwacji na 4 dni. Pokój dwuosobowy z łazienką i śniadaniem około 1400 zł. Drogo, ale Izrael jest drogi.
Kilka tygodni później nasza druga przyjaciółka- Kasia zdecydowała polecieć razem z nami. Udało się jej zarezerwować pokój jednoosobowy z łazienką
i śniadaniem za 140 zł na 4 dni  w hotelu w tej samej okolicy, co nasz! Słysząc tą informację szybko sprawdzam ceny i dostępność terminów
w hotelu wybranym przez Kaśkę- Eden Hotel. Mają akurat pokój dla mnie i Lubego za 360 zł. Anuluje poprzednią rezerwacje i bukuje 4 dni w pokoju
z łazienką i śniadaniami w Eden Hotel.
Zbyt piękne żeby było prawdziwe? Oczywiście, że tak!

34962518_1642635792450396_4928691700504723456_n.jpg

Kilka tygodni później dostajemy w Kaśką maile od booking.com, że mieli awarię systemu i  ceny zamiast w dolarach wyświetlały się w złotówkach
i czy zgodzimy się dopłacić różnicę.
Odpisuje, że absolutnie nie, ponieważ kupowałam usługę w takiej walucie, jaką widziałam, czyli PLN.
Kilka dni później dostaję telefon z Booking’a, że hotel zgodził się dać zniżkę 30$ i czy w takim razie zgodzę się dopłacić różnicę. Ponownie odmawiam, mówiąc, że taka zmiana waluty po tym jak już dokonałam rezerwacji jest niezgodna z prawami konsumenta i nie po to anulowałam poprzednią rezerwację, aby teraz zapłacić jeszcze więcej. Pani przyjmuje do wiadomości, obiecuje skonsultować się, z kim trzeba i oddzwonić. Po kilku minutach dzwoni z informacją, że ja płacę 360 zł, a resztę dopłaca Booking. Rezerwacja Kasi zostaje załatwiona w identyczny sposób. Jesteśmy usatysfakcjonowani.

34783011_1642635599117082_2421139245906264064_n.jpg

Kasia przylatywała do Izraela dzień wcześniej niż my, czyli 30 maja późnym wieczorem. Do hotelu dotarła o 00:15 w nocy, czyli już 31 maja. Okazało się, że skoro nie pojawiła się do północy to jej rezerwacja została anulowana. Oczywiście nie było szans jej przywrócić tym bardziej w cenie 140 zł za 4 dni. Wynajęła jakiś hostel i ostrzegła nas
o sytuacji. Napisałam wiadomość do hotelu informującą, że możemy przyjechać po północy
i zadzwoniłam z taką samą informacją do Bookinga. Przyjęli, problemów nie robili.

34830160_1642635905783718_2411736523113234432_n.jpg

W hotelu pojawiamy się kilka minut przed północą. Płacę gotówką 360 zł, czyli około 360 szekli. Dostaje rachunek, a miły pan oprowadza nas po przybytku standardem przypominającym polski hostel. Raczej toporne meble, mozaikowe płytki, na których leży wzorzysty i niepsujący dywanik, łazienka do przyjęcia, dość wygodne łóżko. Pomimo standardu, który dupy nie urywał w hotelu było bardzo czysto, a obsługa starała się nam pomóc jak mogła, chociaż czasem niektóre rzeczy ich przerastały np. wydrukowanie karty pokładowej na powrót. Na śniadanie chodziliśmy do oddalonego
o kilkaset metrów innego hotelu, o zdecydowanie wyższym standardzie i to było śniadanie wliczone
w cenę pobytu w Eden Hotel. Szczerze mówiąc było ono najmocniejszym elementem tego noclegu, ale
o tym pisałam już we wpisie o kuchni izraelskiej.

34722875_1642636285783680_199741980996009984_n.jpg

Po powrocie do Polski sprawdziła moje konto bankowe i ku mojemu zdziwieniu zobaczyłam, że została mi pobrana opłata za hotel i to wyższa niż płaciłam na miejscu gotówką. Natychmiast zadzwoniłam do Booking żeby wyjaśnić sprawę. Wysłałam im zdjęcie rachunku, który otrzymałam
w Eden Hotel oraz potwierdzenie pobrania pieniędzy z konta. Tydzień później dostałam przelew zwrotny.

34859924_1642636702450305_5586574733408731136_n.jpg

Podsumowując przygód było dużo, ale na szczęście wszystkie skończyły się dobrze.
Czy polecam Eden Hotel w Hajfie? W cenie 360 zł za 4 dni tak, w cenie 360$ za 4 dni zdecydowanie nie. Wtedy cena byłaby za wysoka, a standard za niski.
Ogólna ocena: 5/10.

34906683_1642637092450266_4465552169952608256_n.jpg
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Brak mięsa, humus, ciecierzyca, ryby, owoce morza
i najlepsze na świecie pomarańcze. Mój żołądek
i kubki smakowe mówią, że chcą przeprowadzić się do Izraela. Mój chłopak wręcz przeciwnie…

34693664_1642637315783577_8240764131771154432_n.jpg

Podczas pobytu w Izraelu jadaliśmy głównie w Hajfie, czyli mieście gdzie mieścił się nasz hotel, dlatego poniższe propozycje pochodzą właśnie stamtąd.

Burakas
Izraelski fast food. Jest to ciasto podobne do ciasta francuskiego podawane z grzybami lub szpinakiem oraz porcją warzyw: oliwkami, pomidorami, ogórkiem*, znienawidzoną przeze mnie cebulą i sosem pomidorowym.
Ta wariacja na temat drożdżówki czy zapiekanki bardzo mi smakowała i zdecydowanie ją Wam polecam. Szczególnie, jeśli macie mało czasu lub chcecie szybko zaspokoić głód w środku nocy- tak jak my.

*Moja przyjaciółka, którą odwiedzaliśmy w Hajfie nie rozumie połączenia pomidorów z ogórkami, które w Izraelu pojawia się bardzo często. W Polsce nie jest to popularne, ale pomimo to bardzo smaczne.

34700770_1642635809117061_2403991009156399104_n.jpg

Knafi
Od nienawiści tylko krok do miłości. Pierwszy raz, gdy Karolina (wspomniana wyżej przyjaciółka) zabrała nas na knafi stwierdziłam, że tłuste serowo- cukrowe ciasto jest tak ekstremalnie słodkie, że mi nie smakuje. Na koniec pobytu w Hajfie byłam w stanie jeść knafi w każdym bazarowym mini barze, w których są one sprzedawane. Tęsknie!

34725791_1642635589117083_1289693269269151744_n.jpg

Humus
Nigdy już żaden humus nie będzie tak dobrze smakował jak ten w niepozornej knajpce w Hajfie. Gdyby nie Karolina w życiu byśmy tam nie weszli. Mały budynek zaadaptowany na lokal gastronomiczny, w którym panuje totalny chaos.

34741168_1642637045783604_1479085581672644608_n.jpg

Nie wiadomo, kto jest kelnerem, bo nie mają uniformów, a jedzenie podają Wam różne osoby. Ledwo usiedliśmy, a już ktoś przyniósł nam zestaw chlebków pita. Po chwili inna osoba podała górę warzyw. Następnie jakiś pan podszedł zapytać, co zamawiamy, a potem miła pani postawiła przed nami wodę. Okazało się, że wszyscy są rodziną i wspólnie prowadzą biznes. Na spółkę z moim Lubym zamówiliśmy wielką miskę humusu z mięsem za 45 szekli (drogo, jak zawsze w Izraelu). To była jedyna mięsna potrawa, jaką udało mu się zjeść w Izraelu, nad czym bardzo ubolewał, bo jest zdeklarowanym mięsożercą. Humus był wyśmienity! Delikatny, dobrze przyprawiony, rozpływał się w ustach i doskonale komponował
z wyżej wymienionymi dodatkami, które mieliśmy
w cenie.

34813366_1642623979118244_7893279940127227904_n.jpg

Sałatka z serem halloumi i piwo w Iza Bar - Take it IZA
Ta miejscówka to najbardziej oblegany w Hajfie bar. Dlaczego? Bo mają najtańsze piwo w mieście- 20 szekli, czyli uwaga około 20 zł.

34755280_1642636339117008_6082536502821126144_n.jpg

Barmani są mili i mega przystojni, a wystrój całkiem ładny zwłaszcza, jeśli jest się przyzwyczajonym do widoku knajp, gdzie coś takiego jak dekoracje
i spójne urządzenie wnętrza nie występują- jak wspomniany wyżej lokal z humusem.

34758962_1642635332450442_1676268513779515392_n.jpg

Oprócz piwa zamówiłyśmy z Karolą również sałatkę z grillowanym serem halloumi i warzywami. Była pyszna. Zwłaszcza wyrazisty w smaku ser połączony, a jakże
z pomidorami i ogórkami. Pyszna i ma się rozumieć droga, ale po kilku dniach pobytu już nas to nie dziwiło.

34859141_1642637115783597_8364031660261376000_n.jpg

Pizza!
Nie mogło się obyć bez pizzy. W końcu próbujemy jej w każdym kraju, jaki odwiedzamy. W Izraelu zdecydowaliśmy się na pizzę na kawałki sprzedawaną przez Żyda o nieruchomym wyrazie twarzy w małym lokaliku otwartym nawet w szabat. Jedyne wolne miejsce było przy parapecie, ale to akurat nam nie przeszkadzało, bo parapet miał ładną mozaikę. Poza tym to był kolejny lokal typu “siada się gdzie się da”.

34726121_1642624415784867_3658214617429049344_n.jpg

Sama pizza była bardzo słodka. Nie tylko bataty, które pełniły rolę dodatków, ale również samo ciasto. Ciekawe doświadczenie smakowe, aczkolwiek nie wiem, czy chciałabym je powtórzyć.

34728550_1642631275784181_2719058746155204608_n.jpg

Śniadanie mistrzów
O naszym hotelu jeszcze Wam napiszę, ale dziś
o śniadaniu, które mieliśmy w cenie pobytu.
Do tej pory wspominam je z utęsknieniem. Ogromna ilość ryb oraz przepysznych serów. Najlepsze na świecie pomarańcze. Przepyszna sałatka z ciecierzycy, buraki po arabsku i ogromna ilość pieczywa w tym rogalików z ciasta przypominającego francuskie nadziewanych serem. No i oczywiście szakszuka, czyli jajka gotowane w czymś w rodzaju sosu pomidorowo- paprykowego. Raj dla mojego podniebienia! Dla mojego Lubego bezmięsna tragedia.
Było pysznie i pięknie, bo nasza jadalnia zachwycała wystrojem i widokami zza ogromnych okien. Obsługa również okazała się niezwykle profesjonalna.

34722875_1642636285783680_199741980996009984_n.jpg

Podsumowując zakochałam się w kuchni Izraelskiej. Najbardziej tęsknie właśnie za tymi wszystkimi pysznościami. No i za morzem oczywiście.

34712622_1642624455784863_9166650465360805888_n.jpg
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Plaża, jaka jest każdy widzi. A może nie?

34591214_1642631059117536_6884892803814391808_n.jpg

Niby wszystkie plaże wyglądają tak samo, ale dla mnie, jako amatorki wypoczynku nad wodą każda jest inna- lepsza lub gorsza. Czym wyróżniła się plaża
w Hajfie?

1. Infrastruktura, która jest, ale jej nie ma.
Przyzwyczajona jestem, że obok plaży jest mnóstwo knajpek i sklepików
z pamiątkami oraz wypożyczalni leżaków. W Hajfie była jedna, no może dwie restauracje (czynne również w szabat), sklepów i leżaków brak. Były plastikowe fotele, które można było wypożyczyć, ale nas nie zachęciły. Przekonały nas natomiast wielkie “parasole” wbudowane na stałe w grunt, które dobrze dawały cień.

34755330_1642635205783788_2473158803168690176_n.jpg

2. Alkohol, który jest, ale go nie ma
Nie ma nic lepszego niż wino na plaży. W Hajfie możecie się go napić całkowicie legalnie, ale… nie można wnieść szklanych butelek na teren plaży. Sposób: przelać do plastiku.

3. Ratownicy, którzy są, ale ich nie ma
Plaża w Hajfie jest strzeżona… tylko do godziny 18
i przez ratowników, którzy mówią tylko po hebrajsku. Nawet gdyby krzyczeli do mnie “Uwaga rekin!” to
i tak nie zrozumiałabym. Nie zrażajcie się czerwonymi flagami wbitymi w morze, ponieważ wyznaczają one granice, do której możecie wejść do wody.

34721535_1642624602451515_6692143991648944128_n.jpg

4. Kamieni nie ma, fale są
Buty do wody zbędne- Morze Śródziemne w Izraelu ma piaszczyste dno.
Niestety nie popływałam za bardzo, ponieważ uniemożliwiały mi to spore fale, na które trafiliśmy podczas naszego pobytu. Raj dla surferów i dla mojego Lubego.

Istotny jest fakt, że plaża jest mocno oddalona od centrum Hajfy i raczej nie dotrzemy tam piechotą. Na szczęście autobusy, które dowiozą nas na miejsce kursują również
w szabat.

Podsumowując polecam spędzić dzień na pięknej plaży w Hajfie. Żółty piasek i zachód słońca na tle palm sprzyjają wypoczynkowi i zbieraniu sił na dalsze zwiedzanie Izraela.

34702343_1642622742451701_8072715616395460608_n.jpg
 

gdzietuwyjsckrakow
 
“ Tel Aviv się bawi, Jerozolima się modli, a Hajfa pracuje”

34962298_1642631035784205_1406723182395654144_n.jpg

Hajfa to trzecie, co do wielkości miasto Izraela. Znajduje się tu ogromny port oraz jedne z najlepszych izraelskich uczelni wyższych. Hajfa to miasto ludzi pracy gdzie na ulicach spotkamy tyle samo chasydów w tradycyjnych strojach, co arabów. Tyle samo dzikich kotów, co… karaluchów. Tak, Hajfa jest brudna i raczej mało urokliwa z wyjątkiem plaży oraz Ogrodów Bahai.

34711253_1642635232450452_6230229879690887168_n.jpg

Ogrody Bahai i Bahaizm

34750939_1642635702450405_1391021396141801472_n.jpg

Mówi się, że Izrael to państwo chrześcijaństwa
i judaizmu. Nie zgodzę się z tym. Izrael to również państwo islamu oraz bahaizmu.
Bahaizm to religia monoteistyczna stworzona w XIX wieku, przez Sijid `Alí-Muhammad, który przyjął imię Báb, czyli “brama”. Z czasem perskie władze uznały nauki Bába za zagrożenie i babici stali się obiektem prześladowań religijnych. Sam Báb za głoszenie swojej wiary został stracony.
Jednym z pierwszych wyznawców Bába był Bahá'u'lláh. Ogłosił się on prorokiem przynoszącym boskie przesłanie, zapowiadanym w pismach Bába. Ten również za swoje poglądy trafił do niewoli. Przetrzymywano go między innymi w więzieniu mieszczącym się
w Cytadeli w Akko. Władze uznały go za szczególnie niebezpiecznego wroga Imperium Osmańskiego
i zabroniły wszelkich kontaktów z nim. Z czasem jednak tureccy urzędnicy zyskali ogromne zaufanie do Bahá'u'lláha i zgodzili się, aby zamieszkał w jednym z domów w Akko. Tam zmarł przekazując dziedzictwo wiary swojemu synowi.
Bahaizm zakłada dążenie do pokoju, sprawiedliwości, harmonii, braku uprzedzeń, równości między płciami, zgodności nauki i religii. Wyznawcy Bahaizmu za proroków uznają też Jezusa, Mahometa, Buddę, Krysznę, Abrahama.
Słowo “bahai” z arabskiego oznacza “splendor” lub “blask”.
To właśnie Bahá'u'lláh sprowadził szczątki  Bába do Hajfy i na zboczu Góry Karmel postanowił wznieść mauzoleum na jego cześć oraz idealne harmonijne, wzorowane na francuskim stylu, ogrody.

34811361_1642624022451573_2854079753298640896_n.jpg

Ogrody Bahai są miejscem kultu religijnego. Mają one formę dziewiętnastu tarasów, które łączą schody otoczone strumieniami. Budowę ogrodów udało się ukończyć dopiero w 2001 i według bahaitów są one symbolem obecności boga na ziemi.

34827859_1642636009117041_3349043372311445504_n.jpg

Zwiedzanie ogrodów jest darmowe i odbywa się codziennie (oprócz środy) o godzinie 12:00. Spacer rozpoczyna się z górnej części i trwa godzinę. Oglądanie ogrodów możliwe jest jedynie
z przewodnikiem i jak w każdym miejscu kultu obowiązują tam określone zasady: nie wolno oddalać się od grupy, pić ani jeść oraz należy zakryć kolana i ramiona. W pozostałych godzinach dostępna jest jedynie najniższa część ogrodu, z której widać wznoszące się ku górze tarasy.
Aby rozpocząć zwiedzanie należy dostać się niemal na szczyt, aby to zrobić polecam skorzystać z autobusów miejskich, które kursują również w szabat.

34984348_1642636885783620_753318391632101376_n.jpg

Podsumowując Ogrody Bahai to mistyczne i niezwykle piękne miejsce oraz niewątpliwie największa atrakcja Hajfy. Zwiedzając to święte miejsce możemy poznać religię, o której prawie nic nie wiadomo
i zrozumieć, że temat wiary to nie tylko chrześcijaństwo, ale również całe mnóstwo innych wyznań, a żadne z nich nie jest ani lepsze ani gorsze- powiedziała agnostyczka.

34909164_1642635675783741_267333839838248960_n.jpg
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Akko to starożytne miasto portowe, znane, jako ostatnia twierdza krzyżowców w Ziemi Świętej.

34756409_1642623875784921_7450009559646601216_n.jpg

Przed wyjazdem do Izraela przeszukiwałem blogi podróżnicze w poszukiwaniu destynacji do zwiedzania. Ponieważ wyjechaliśmy tylko na 4 dni, podczas których przypadał szabat szukałam miejsc znajdujących się w północno- wschodnim Izraelu. Tak właśnie dowiedziałam się o istnieniu Akko.

34715078_1642631475784161_8124972238672756736_n.jpg

Z Hajfy do Akko kursuje pociąg średnio, co pół godziny, a bilet kosztuje kilkanaście szekli. Z dworca w Akko czeka nas kilkunastominutowy spacer do centrum. W czasie tej wędrówki dostaliśmy przedsmak osobliwych dekoracji budynków mieszkalnych w Akko.

34721084_1642631259117516_5583026325918056448_n.jpg


34781609_1642635535783755_5824568990223040512_n.jpg


34782942_1642636405783668_8598729529676005376_n.jpg


34821041_1642636105783698_317460776812019712_n.jpg

Zwiedzając miasteczko mieliśmy wrażenie, że lokalsi dekorują swoje domy wszystkim, co wpadnie im w ręce. Początkowo było to dość zaskakujące, szczególnie buty- doniczki, ale za każdym razem zachwycała nas kreatywność twórców ozdób.

34756934_1642637169116925_1643064791629037568_n.jpg


34857448_1642637429116899_4285789599428509696_n.jpg

Spacerując wąskimi uliczkami Akko przeżyłam jedną
z najbardziej magicznych chwil w moim życiu. Akka to muzułmańskie miasteczko, dlatego elementami charakterystycznymi dla jej krajobrazu są meczety, zwłaszcza ten Al Dżazzara. Z głośników meczetów podczas naszego spaceru dobiegały dźwięki muzułmańskiej modlitwy. W połączeniu z przechadzką między beżowymi budynkami z turkusowymi drzwiami
i oknami stworzyło to niepowtarzalny klimat. Czułam się jak w filmie i byłam zachwycona atmosferą
i niezwykłością tej chwili.

34791735_1642635499117092_2438628584663810048_n.jpg

Nasz magiczny spacer zakończył się w porcie. Jednym z najstarszych portów świata i jednym z najpiękniejszych, jakie widziałam.

34703299_1642630579117584_1365690804311425024_n.jpg


34792122_1642636589116983_6409052552456830976_n.jpg


34810764_1642624932451482_1320292523251335168_n.jpg

Oczywiście nie mogliśmy odpuścić sobie zrobienia zdjęcia z jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów Akki, czyli z posągiem ryby.

34703302_1642636925783616_7959292243141984256_n.jpg

Biorąc pod uwagę historię Akki związaną z krucjatami postanowiliśmy zwiedzić Cytadelę, która została wzniesiona na murach twierdzy krzyżowców i niegdyś pełniła funkcję więzienia.
Dziś to muzeum gdzie oprócz znalezisk archeologicznych i świetnie zachowanych wnętrz można kupić pamiątki oraz zagrać w kilka gier zręcznościowych.
Bilet wstępu kosztuje 40 szekli. To dużo, ale na tym samym bilecie możemy wejść jeszcze do trzech innych obiektów.

34689306_1642630955784213_3312476501789638656_n.jpg


34699178_1642636495783659_8075632667988590592_n.jpg


34725135_1642635292450446_2525087461743263744_n.jpg


34717883_1642629762450999_2859562957656817664_n.jpg


34729465_1642627199117922_7543425321672900608_n.jpg


34743664_1642637015783607_427473125693718528_n.jpg


34787757_1642622935785015_8682727128501846016_n.jpg

My wybraliśmy między innymi tunele templariuszy. Tunele te łączą cytadelę z portem i miały pełnić funkcję ewakuacyjna w przypadku najazdu nieprzyjaciela. Również są świetnie zachowane.

34721571_1642631355784173_666326307247751168_n.jpg

Drugim obiektem, który udało się nam zwiedzić było muzeum Ściana Skarbów w dawnych murach obronnych Akki. Ekspozycja stanowi ciekawy zbiór różnego rodzaju ładnych i mniej lub bardziej orientalnych rupieci.

34750835_1642629842450991_6499783113814573056_n.jpg


34793154_1642623352451640_6687446414118617088_n.jpg


34811915_1642637595783549_6530630612611497984_n.jpg


34814395_1642635422450433_2037118914231533568_n.jpg


34817671_1642636335783675_700115626714202112_n.jpg


34719488_1642632069117435_2194514583568252928_n.jpg

Niestety na odwiedzenie ostatniej placówki, do której mogliśmy wejść na bilecie z Cytadeli zabrakło nam czasu. Dzień się kończył, zaczynał się szabat
i musieliśmy wracać do Hajfy gdyż w szabat pociągi nie kursują.

34782414_1642630735784235_1372501239463411712_n.jpg

Podsumowując Akko jest zachwycające. Piękne
i magiczne. Muzułmańskie miasteczko z chrześcijańską historią jest połączeniem kultur gdzie trzy religie współegzystują w zgodzie. Polecam Wam z całego serca wycieczkę do pięknej Akki.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Dlaczego Izrael skoro jestem niewierząca?
A dlaczego nie? Przecież to piękny kraj, który nie tylko religią chrześcijańską stoi.

34700110_1642636489116993_6549746090411819008_n.jpg

Gdy mówiłam znajomym, że lecę do Izraela dziwili się okropnie. Po pierwsze, dlatego, że większości osób Izrael kojarzy się z Jerozolima i tłumem pielgrzymów. Wtedy tłumaczyłam, że ja nie jadę tam w odwiedziny do Jezusa tylko do mojej przyjaciółki Karoliny, która mieszka w Hajfie, a do Ziemi Świętej nawet się nie wybieram. Nie tym razem.
I nie, dlatego, że jestem niewierząca (lubię zwiedzać każe świątynie pomimo braku więzi
z jakąkolwiek religią), ale dlatego, że mój pobyt będzie trwał jedynie 4 dni.

Po drugie znajomych wprawiało w przerażenie, że wyjazd organizuje na własną rękę, nie wykupiłam grupowej wycieczki z biura podróży. I w sumie nawet nie przyszło mi to przez myśl między innymi, dlatego, że do Hajfy wycieczek z Polski nie ma.

Organizacja takiego wyjazdu jest równie prosta jak wyjazdu do Pragi.

34745884_1642636802450295_2268746852692131840_n.jpg

Bezpieczeństwo
Te wszystkie informacje, że niby w Izraelu jest niebezpiecznie są wyssane z palca. Zwiedzaliśmy trzy miasta: Hajfę, Akko i Tel Aviv i w każdym czuliśmy się bardzo bezpiecznie (również w nocy)
i nie spotkała nas żadna nieprzyjemna sytuacja.

34591214_1642631059117536_6884892803814391808_n.jpg

Kontrole na lotnisku
Naczytałam się o wzmożonych kontrolach na lotnisku w Tel Avivie. Nic takiego nie miało miejsca. Owszem zadano nam pytania gdzie będziemy spać
i dlaczego akurat w Hajfie, ale nie czułam się jakoś specjalnie przesłuchiwana. Podczas wylotu pani zapytała jak długo jesteśmy razem z moim Lubym i na tym skończyła się dociekliwość. Tak samo bagaż nie był jakoś ekstremalnie kontrolowany. Na lotnisku Ben Gurion nie trzeba wyciągać kosmetyków i elektroniki ani ściągać kurtki tak jak to ma miejsce w Polsce. Zapytano jedynie czy mam laptopa, bo jest on jedyną rzeczą, którą należy wyciągnąć.

34700782_1642636969116945_53894671264382976_n.jpg

Bilety
Lecieliśmy LOTem. Bilety kupiliśmy na jakiejś szalonej promocji w styczniu, dzięki czemu za 4 bilety (dwa do Izraela i dwa powrotne) zapłaciliśmy niewiele ponad 500 zł.
Lecieliśmy z Rzeszowa z przesiadką w Warszawie. Na lot Warszawa- Tel Aviv wykupiliśmy miejsca obok siebie, co okazało się wyrzuceniem pieniędzy
w błoto, ponieważ i tak za każdym razem mieliśmy sąsiednie fotele.
Odprawiliśmy się przez Internet, co pozwoliło nam zaoszczędzić mnóstwo czasu, który musielibyśmy poświęcić na stanie w kolejce na lotnisku. Jako, że jestem bardzo zapobiegliwa osobą drukowałam karty pokładowe w obawie, że telefony nagle odmówią posłuszeństwa.
Muszę przyznać, że pomimo odwiedzenia dotychczas 8 krajów to dopiero do Izraela (a właściwie do Warszawy z Rzeszowa) pierwszy raz leciałam samolotem. Spodobało mi się! To jest genialne uczucie! Prawie tak wspaniałe jak seks i jedzenie! Już wiem, że lubię latać.

34782408_1642631339117508_6896686058159734784_n.jpg

Wiza
Wydawana jest na lotnisku podczas odprawy paszportowej. Jeśli spodziewacie się pieczątki
w paszporcie to się rozczarujecie. Izraelską wizę dostajecie na karteczce, co jest trochę uciążliwe, bo łatwo ją zgubić, a była potrzebna podczas zameldowania w hotelu.

34862160_1642636772450298_8403209261013794816_n.jpg

Hotel
Zabukowany na booking.com. Temu zagadnieniu poświęcę osobny wpis, bo miałam z nim przeboje.

34962518_1642635792450396_4928691700504723456_n.jpg

Komunikacja
Z Tel Avivu do Hajfy dostaliśmy się pociągiem. Cena jednego biletu to 35 szekli. Ogólnie po Izraelu kursuje mnóstwo autobusów i pociągów, które łączą najważniejsze miasta. Pociągi jeżdżą całą dobę, lecz w nocy trochę rzadziej. Stacja kolejowa jest niemal połączona z lotniskiem Ben Gurion, a bilet kupiliśmy w automacie, w którym można wybrać opcje angielskiego języka. Grunt to znać nazwę stacji, do której się chce jechać, ponieważ to w nią należy kliknąć podczas zakupu.

34703302_1642636925783616_7959292243141984256_n.jpg

Szabat
W judaizmie to czas przeznaczony na odpoczynek, który wierzący Izraelczycy traktują bardzo dosłownie. Od piątku od zachodu słońca do soboty do zachodu słońca nie pracują. Zamknięte są sklepy i restauracje oraz nie kursują pociągi. Warto mieć to na uwadze planując pobyt w Izraelu. Oczywiście nie wszyscy Żydzi praktykują szabat. Ponadto nie wszyscy mieszkańcy Izraela to Żydzi, więc znajdziemy otwarte lokale czy sklepy arabskie.
W Hajfie kursowały też autobusy należące do prywatnych przewoźników. Powiedziałabym, że szabat to jedna z najważniejszych spraw, którą trzeba mieć na uwadze jadąc do Izraela.

34811361_1642624022451573_2854079753298640896_n.jpg

Waluta
W Izraelu płacimy szeklami. Jeden szekel to mniej więcej 1 zł. Jest drogo i to bardzo. Obiad dla dwóch osób plus napoje w restauracji kosztuje ponad 200 szekli. Butelka wody o pojemności 0,5l to koszt, co najmniej 5 szekli. Trzeba przygotować budżet wyjazdowy na takie ceny. Ja pieniądze rozmieniłam w Krakowie, ponieważ jest tu kilka kantorów gdzie można dostać szekle. Wymieniając najpierw na dolary, a na miejscu na szekle dwa razy straciłabym na przewalutowaniu.

34715078_1642631475784161_8124972238672756736_n.jpg

Ludzie
Mili, uczynni, uśmiechnięci, chętni do pomocy
i bardzo uczciwi.

34752201_1642622609118381_3448861457402298368_n.jpg

Klimat
Gorąco, parno i duszno nawet w nadmorskich miejscowościach. Bez butelki wody, nakrycia głowy, kremu z filtrem i okularów słonecznych ani rusz!

34880140_1642637279116914_8985138125160316928_n.jpg

Podsumowując nie taki Izrael straszny jak go malują. Polecam samodzielne wyprawy do tego pięknego kraju, o którym napiszę jeszcze nie jeden wpis.

34755330_1642635205783788_2473158803168690176_n.jpg
 

gdzietuwyjsckrakow
 
A raczej to, co po nim zostało…

32978850_1625038330876809_3877631465650913280_n.jpg

Lwowski Wysoki Zamek został wzniesiony w stylu gotyckim w II połowie XIV wieku przez Kazimierza Wielkiego. Jego poprzednikiem był drewniany zamek wybudowany przez Daniela Halickiego po 1251 roku.
W swojej historii miał wiele oblężeń i zniszczeń dokonanych głównie przez Turków i Kozaków. Zdobyty przez wojska szwedzkie zaczął popadać w ruinę. Ostatecznie został rozebrany za panowania Austriaków. W 1869 z okazji uczczenia 300- lecia Unii Lubelskiej w ruinach zamku usypano Kopiec Unii Lubelskiej.
Dziś z zamku pozostało niewiele, bo fragment jednej ze ścian warownych, a na wzgórzu zamkowym postawiono wieżę telewizyjną.

Niemniej wspięcie się na Wysoki Zamek jest całkiem przyjemnym (i lekkim) spacerem głównie ze względu na piękną panoramę Lwowa widoczną ze szczytu wzgórza. Zwłaszcza w nocy. Zwłaszcza z butelką wina.

Przygotujcie się jednak, że nie Wy jedyni wpadniecie na ten pomysł, więc o romantyzmie raczej nie ma mowy.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Ojców czy Zakopane? Gdy w obu przypadkach usłyszałam, że idziemy na najlepszego na świecie pstrąga nie mogłam w to uwierzyć. Przecież najlepszy pstrąg może być tylko jeden - ten
w Polańczyku.

21175257_1381258208588157_1506007059_n.jpg

Ojców

W Ojcowie byłam pierwszy raz w życiu (i na pewno nie ostatni) na wieczorze panieńskim mojej przyjaciółki- Kasi. Po dwóch dniach szalonej imprezy i wygłupów przyszedł czas wyjechać, ale wcześniej poszłyśmy na obiad. Kasia uwielbia pstrąga z Ojcowa, więc dylematu, co do miejscówki nie było.

20370975_1351142234933088_1130212112_n.jpg

Otoczenie knajpki jest przepiękne: jezioro, drzewa, lasek, łąki, drewniane elementy idealnie dopasowujące się do całego klimatu. Jednakże jak łatwo zauważyć jest to opcja typowo letnia, na dobrą pogodę. W zimie lub w deszczu tam nie zjemy, bo przecież nikt nie chce wtedy marznąć i moknąć pod gołym niebem.

21175204_1381258231921488_270728566_n.jpg

Kolejka była spora, a pan z obsługi przemiły
i zabawny. Zdecydowałam się na małą porcję pstrąga, ogórki kiszone i piwo. Nie chcę wiedzieć jak wygląda duża porcja, bo z tą ledwo sobie poradziłam jedząc na spółkę z koleżanką. Ryba faktycznie była wyśmienita. Najdelikatniejszy
i najlepiej przyrządzony pstrąg z grilla, jakiego jadłam. Do tej pory czuje ten perfekcyjny smak
w ustach.
Całość kosztowała ponad 20 zł, co jest bardzo dobrą ceną jak na rybę.

20401266_1351142238266421_1153405221_n.jpg

Zakopane- Pstrąg Górski

Po wyprawie do Doliny Kościeliskiej moja koleżanka Roksana zaproponowała, żebyśmy szły na pstrąga, „bo tam mają najlepszego na świecie”. Już to gdzieś słyszałam…

20401339_1352472208133424_310949466_n.jpg

Góralska karczma na Krupówkach, nad potokiem, urządzona w typowym, pięknym zakopiańskim stylu.

20401009_1352472231466755_1280519363_n.jpg

W lokalu miejsca było ogromnie dużo. Tak samo imponujący okazał się wybór pstrągów w karcie. Pstrąg Górski to dowód na to, że ryba nie musi być nudna i można ją przyrządzić na mnóstwo sposobów. Mój wybór padł na pstrąga w marynacie musztardowo- miodowej. Oh jak te smaki cudownie się przenikały! Marynata nadaje rybie wyrazistego charakteru. Porcja niewielka, ale zamówiliśmy jeszcze słuszną miskę surówek w barze sałatkowym typu “płacisz raz i bierzesz ile chcesz- też raz”. Dwie ryby, dwa napoje i sałatki łącznie kosztowały dość sporo, no, ale to w końcu góry, tam jest drogo. Na szczęście i obiad i obsługa były warte tej ceny.

20401041_1352472218133423_1298864435_n.jpg

Podsumowując, nie jednego pstrąga w życiu jadłam, ale muszę przyznać, że ten z Ojcowa był najlepszym grillowanym pstrągiem ever. Pstrąg Górski natomiast zachwycił mnogością nietuzinkowych opcji do wyboru. Co do rybki z Polańczyka, to w dalszym ciągu uważam, że nie ma nigdzie lepszego wędzonego pstrąga niż nad Soliną.
I tak właśnie rozwiązałam dylemat czy Ojców, czy Zakopane, czy Polańczyk.

DSC06862.JPG

Ogólna ocena:
Ojców: 9/10
Pstrąg Górski: 8/10
  • awatar Hachie: Chętnie odwiedziłabym te miejsca, gdy już będę mieć więcej czasu, być może moje plany kiedyś się ziszczą :) Przynajmniej wiem, gdzie powinnam się w przyszłości udać na pstrąga gdy dopadnie mnie głód! :D Szczególnie urzekło mnie wnętrze góralskiej karczmy ;)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Jedną z pierwszych informacji, jaką uzyskałam na temat stolicy Austrii było to, że jest tam ogromne wesołe miasteczko. Było to zapewne około 13 lat temu. Z miejsca zapragnęłam odwiedzić to miejsce. Drugą było, że Austriacy lubią jadać sznycle.


22237313_1409691535744824_92757345_n.jpg

Prater

Od tego czasu mój system wartości trochę się zmienił ;) Z postanowienia szalonej nastolatki, która chciała z każdej możliwej atrakcji Prateru zostało niewiele, ale jednak zostało.
Teraz zamiast wydawać pieniądze na wiedeńskie karuzele i rollercoastery wolę przeznaczyć je na muzea, jedzenie i pamiątki z podróży. To nie zmienia faktu, że nie mogłam sobie odmówić wizyty w parku rozrywki z nastoletnich marzeń. Tym bardziej, że przejażdżka na Diabelskim Kole była wliczona w koszt Vienna Pass (normalnie kosztuje 10 euro). Dodatkowo realizowała mój zamiar zobaczenia panoramy Wiednia
z wysoka.

22236397_1409691765744801_1452863591_n.jpg

Diabelski Młyn mierzy 65 metrów, a jego prędkość to 2,7 km/h. Został wybudowany w 1897 roku z okazji 50- tej rocznicy koronacji cesarza Franciszka Józefa. Koło znajduje się na liście „Skarbów europejskiej kultury filmowej”, ponieważ ma na swoim koncie ma “role” w kilku filmach między innymi w jednej
z części o przygodach Jamesa Bonda- “W obliczu śmierci” z moim ulubionym agentem 007, Timothym Daltonem.

22214913_1409691579078153_791354278_n.jpg

Przejażdżka trwała kilkadziesiąt minut, a widok zarówno na Wiedeń jak i na Prater był niesamowity. Byłam bardzo szczęśliwa wiedząc, że właśnie spełniam swoje marzenie.
Zaskoczeniem były dla mnie wagoniki restauracyjne
i klubowe, które można wynająć na romantyczna kolacje lub niesamowitą imprezę. Hmmm czyżby powstało nowe marzenie…
Ostrzegam, że kolejka do wagoników jest ogromna.

Kuchnia Wiedeńska

Dokładnie tak w dosłownym tłumaczeniu na język polski brzmiała nazwa restauracji, w której zjedliśmy nasz pierwszy austriacki obiad.

Lokal znajduje się w samym centrum Wiednia, tuż obok katedry świętego Szczepana przy jednej z urokliwych uliczek.

22236087_1409693399077971_52221614_n.jpg

Restauracja była elegancka, a przynajmniej aspirowała do miana takiej. Formalnie ubrany względnie miły (jak wszyscy w Wiedniu) kelner wskazał nam już nakryty stolik dla dwóch osób.

Wnętrze urządzone ładnie, choć miałam wrażenie, że panuje tam nieprzemyślany eklektyzm: tu jakieś antyczne wazony, tu obraz przedstawiający scenkę rodzajową szlachty, a tu drewniana beczka. No, ale byłam na wakacjach, więc przymknęłam oko na te drobne niedociągnięcia.

22236216_1409693522411292_852787857_n.jpg

Zamówiliśmy oczywiście tradycyjne dania miejscowej kuchni, z resztą, co innego można zamówić w restauracji o nazwie Kuchnia Wiedeńska. Postanowiłam spróbować miksu trzech różnych sznycli: wieprzowego, cielęcego oraz z kurczaka z sałatką z ziemniaków. Mój Luby postawił na jednego, dużego sznycla. Chyba nie ma potrawy bardziej austriackiej niż to danie.
O wersji z przepyszną sałatką ziemniaczaną czytałam nawet w przewodniku. Ogólnie rzecz ujmując nasz obiad był bardzo dobry, mięso przyrządzone perfekcyjnie i odpowiednio doprawione z chrupiącą panierką, która nie była nasiąknięta tłuszczem. Obie porcje (popite austriackim piwem) sprawiły, że najedliśmy się do syta i wydaliśmy całkiem sporo, bo około 40 euro, no, ale Wiedeń jest drogi.

22290540_1409693379077973_2017222940_n.jpg

Podsumowując nie wyobrażam sobie żeby być w Wiedniu i nie spróbować ich pysznego, najlepiej cielęcego, sznycla. Nie wyobrażam sobie również ominąć jedną
z najlepszych atrakcji tego miasta, jaką bez wątpienia jest Prater.
Ogólna ocena:
Prater- Diabelski Młyn: 10/10
Kuchnia Wiedeńska: 9/10

22214982_1409692875744690_639779228_n.jpg
 

 

Kategorie blogów