Wpisy oznaczone tagiem "Gabriel" (19)  

xdazzlex
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

panttera
 
-Sami jesteście ?- Julka spojrzała za ramię Krystiana, stojącego w drzwiach.
-Nie. Ale nie przejmujcie się, to mole książkowe-odsunął się na bok, przepuszczając dziewczyny w drzwiach.
-Sugerujesz że książki nie są ciekawe ?-Mela zatrzymała się, spoglądając na niego z zadziornym uśmiechem.
-Są. Ale nie takie-wskazał głową, na współlokatorów, głośno się śmiejąc. Melania pokręciła z rozbawieniem głową. Weszła do ciemnego pomieszczenia, oświetlonego tylko przez trzy lampki nocne. Przy dwóch pierwszych, siedzieli młodzi chłopcy, czytający ogromne księgi. Trzecia lampka stała na środku stolika w salonie. Mela siadła obok Igora, naprzeciwko Julii i Krystiana.
-Co to za ważna sprawa ?
Melania po krótcy, wytłumaczyła trójce przyjaciół o co chodzi.
-Ja tego nie kojarzę ani z dzieciństwa, ani znikąd indziej-Mela rozłożyła bezradnie ręce. Przyjaciele spojrzeli po sobie, kręcąc przecząco głowami- Jeśli wy też nic nie pamiętacie, to jak do cholery mamy odgadnąć co to za miejsce ?!
-Myślmy racjonalnie.. Znaleźliśmy tę kasetę, włączyliśmy i obejrzeliśmy. Spodziewaliśmy się normalnego filmu, a tu- bum. Prawdopodobność że momenty z nagrania się nigdy nie wydarzyły, jest bardzo duża. A jeśli weźmiemy pod uwagę tak zwaną przyszłość, okaże się że wszystkie klocki do siebie pasują.
-I wszystko było by okej, ale nadal nie wiemy skąd się takowa kaseta wzięła...-Julia spojrzała na Krystiana, unosząc brwi. Chłopak kiwnął w zamyśleniu.
-Poszperałem trochę w informacjach na temat tego nagrania i dowiedziałem się, że ta kaseta należy do Amandy Ek.
-Znasz ją ?-Mela spojrzała na niego zaciekawionym wzrokiem. Igor kiwnął głową.
-To moja babcia...
-Znam ją. Dała mi tą książkę-dziewczyna położyła na stole grubą książkę z jasną okładką.
-'Hyumo' ?-Julia przeczytała powoli tytuł, spoglądając pytająco na Melę i Igora.
-To japońska nazwa, której nie można dosłownie przetłumaczyć, ale można określić jako ludzkie wnętrze. W tej książce nie ma słów. Są tylko zapisane nasze czyny. To co zrobiliśmy dobrego-Igor ostrożnie, otworzył książkę. Kartki były puste, ale wpatrując się w nie dłużej, można było poczuć dziwne uczucie w sobie samym. Uczucie które tłumaczyło sens życia.- Kaseta była od Amandy. Tak samo jak ta książka. Tylko że nagranie zostało podrzucone. I rzeczywiście pochodziło z przyszłości.
-Długo nad tym myślałeś ?-Krystian spojrzał na chłopaka.
-Trochę. Ale było warto. Bo to była taka gra. Gra na śmierć i życie. Gra która miała nam pokazać jak ważna jest przyjaźń i jak bardzo ważna jest wzajemna pomoc. -Spojrzał na Melanię, która szeroko się do niego uśmiechnęła.- To była gra na dwa światy. Światy dobra i zła. I my zwyciężyliśmy !

Melania wyszła z kawiarenki, czując silny powiew wiatru we włosach. Miała pewnego rodzaju żal do Artura, że ją oszukał. Że nie powiedział prawdy na samym początku. Że to nie do niej przyjechał, przede wszystkim. Że do innej. Lepszej i ładniejszej. Nie była zazdrosna, tylko czuła gorycz w sercu, że osoba której ufała bezgranicznie przez całe życie, tak nagle pstryknęła palcami, zdmuchując z dłoni cała magię ich przyjaźni. Zawiodła się. Po raz kolejny w swoim życiu. Spojrzała w niebo. Spadały pierwsze płatki śniegu. Przez głowę przeszła jej myśl że jak widzi się pierwsze płatki śniegu to ludzie się zakochują w sobie do śmierci. Po policzku spłynęła jej łza. Ona już nigdy nie poczuje tego cudownego stanu zakochania. Nie tak mocno. Już nie do Artura.
Poczuła że z kimś się zderzyła. Szybko kucnęła, widząc że ta osoba upuściła swoje świąteczne zakupy.
-Przepraszam, ja nie wiem...-zaczęła bełkotać.
-Znowu mi pomagasz ?-spojrzała na uśmiechniętego chłopaka.
-Znowu ? Przecież się nie znamy-pokręciła z rozbawieniem głową. Czuła że skądś zna tego chłopaka. Że gdzieś już się z nim spotkała. Choć to było całkowitym nonsensem, bo widziała go pierwszy raz na oczy. Poczuła jak jej serce bije coraz szybciej.
-Jestem Gabriel-uśmiechnął się do niej. Miał coś takiego w oczach....
-Mela-odwzajemniła uśmiech. Spojrzała na jego ręce, którymi zbierał zakupy. Miał śmieszny tatuaż. Poziomej ósemki. Nieskończoności. Wiedziała. Wiedziała skąd go zna !- Masz siostrę Oliwię ?-dziewczyna zmrużyła oczy, przechylając na bok głowę. Chłopak kiwnął głową.
-Skąd wiedziałaś ?-ruszyli razem w stronę parku.

Jak to jest być innym ? Kiedy zdajesz sobie sprawę że wiesz coś,o czym inni nie mają zielonego pojęcia ? Jak to jest czuć się nieswojo,ale zarazem tak pewnie ? Mela wiedziała doskonale. Wiedziała jak to jest zobaczyć kogoś i zakochać się od pierwszego wejrzenia.
A może drugiego...?

tumblr_ls5ptrj4NA1r29t5yo1_r1_500.png


Cześć :)
Ostatni rozdział opowiadania pt. "Ciemność". Zdaję sobie sprawę, że nie jest on idealny, chociaż starałam się nadać mu, tę nutę. Rozdział 34, rozdziałem ostatnim. Muszę przyznać, że to moja największa liczba rozdziałów napisanych w całym życiu. Może pora to kiedyś zmienić ? :)
Opowiadanie z początku planowałam inaczej, ale jak już wspominałam, napisałam je spontanicznie i zupełnie inaczej, przez co pewnie was nie zadowoliłam dosadnie. xd
Dziękuję wszystkim którzy to czytali, również tym którzy sie wykruszyli w międzyczasie i też tym, którzy czytali dzielnie wszystko, lecz nie dając znaku życia jakimkolwiek komentarzem.
Opowiadanie miało swoje mocne i słabe strony. I chcę z tego miejsca podziękować wszystkim, wszystkim, wszystkim, a w szczególności moim przyjaciółkom, które pomagały mi kiedy stałam w miejscu z opowiadaniem. Dziękuję ! I do następnego ! <3



WPIS Z NOWYM OPOWIADANIEM UKAŻE SIĘ W CIĄGU NAJBLIŻSZEGO TYGODNIA. OPOWIADANIE REALISTYCZNE. ZAPRASZAM.
  • awatar Life gives nothing, you must take it♥: Wspaniałe ;3 Szkoda , że to już koniec : ( Czekam na kolejne opowiadanie i mam nadzieję, że pojawi się szybko : )
  • awatar Desolation.: Końcówka typowo zawróciła mi w głowie. Całokształt opowiadania jest idealny. Akcje, które rozkręcają sie swoim tempem. W ponad połowie rozdziałów intrygowała mnie końcówka i czułam pewnego rodzaju niedosyt. Co lubię czuć w opowiadaniach. Wstawiałaś regularnie co mi się bardzo podoba. Lubię jak jest regularnie. Błędów też nie wyhaczyłam. Raz czy dwa mi sie zdarzyło w zaległych rozdziałach. Opowiadanie samo w sobie było magiczne. Mam nadzieję, że następne też takie będzie i mnie nie zawiedziesz. Zresztą jeszcze nigdy tego nie zrobiłaś. Czekam kochana i życzę ci powodzenia oraz dziękuje, że mi tak pomagasz ;*
  • awatar Bez Granic ♥: Mi sie podobało . ;) Ciesze sie , że zderzyła sie z Gabrielem i teraz mogą byc razem ; ** Czekam na twoje kolejne opowiadanie < 3
Pokaż wszystkie (6) ›
 

panttera
 
Od dziwnego wydarzenia minęło może dwa tygodnie, może mniej. Wystarczająco dużo by móc poczuć się szczęśliwym, będąc ciągle z ukochaną osobą i wystarczająco mało by móc chcieć więcej.
Kraina była pełna szczęścia, radości i przede wszystkim światła. Była jeszcze piękniejsza niż przedtem, co wzbudzało w Melanii jeszcze większy zachwyt.
Dziewczyna głośno się zaśmiała spoglądając w oczy Gabriela. Był tak piękny.
-Nie zrobisz tego !-zaśmiała się ponownie, ale chłopak już jej nie słuchał, chwytając jej rękę i skacząc z nią do jeziora. Woda była przyjemnie chłodna, tak jak przyjemny był jego pocałunek na jej ustach. Lekko słony i obiecujący wszystko. Wszytko dla niej.
Kiedy leżeli razem na trawie, wpatrując się w niebo, nagle obok nich zjawiła się tajemnicza kobieta,której Mela nie tolerowała. Być może dlatego, że ona mówiła dla niej słowami niezrozumiałymi ?
Kobieta, którą spotkała przy ognisku. Która powiedziała jej o niewinności Gabriela i o tajemniczej buteleczce. O tym, że są bohaterami. Kim ona w ogóle była ?
-Jesteście szczęśliwi, hm ?-zagadnęła siadając obok nich. Spojrzeli po sobie niepewnie. Chyba oboje mieli co do tej kobiety mieszane uczucia.-Zapomnicie o sobie.
-Nigdy o niej nie zapomnę. Będę z nią zawsze !-Gabriel zaśmiał się lekko. Kobieta pokręciła głową z niezadowoleniem.
-Nie rozumiesz. Musicie wrócić do swojego świata. Nikt nie zauważy waszej nieobecności, tylko dlatego, że czas się tam zatrzymał w momencie gdy zniknęliście. Nie możecie tu być na zawsze.
-Co nam w tym przeszkadza ? Jesteśmy szczęśliwi..-Mela poczuła dziwne ukłucie bólu. Ta kobieta była chodzącym nieszczęściem !
-Wrócicie do swojego świata. Zapomnicie o wszystkim co tu się działo. O tej krainie. O sobie nawzajem. Przykro mi, że tak się to skończy.
Zapadła chwila ciszy. Melania w końcu zerwała się, głośno krzycząc.
-To zostańmy tutaj ! Dlaczego nie możemy ? Każesz mi tak o, nagle zapomnieć o wszystkim ? O nim ? Nie potrafię ! Kocham go...-szepnęła, czując słoną łzę w ustach. Gabriel podszedł do niej, mocno ją przytulając. Więc to tak się to miało wszystko potoczyć ? Zakończyć? Mieli na zawsze o sobie zapomnieć ?
-Jak wielka jest szansa, że cię znów spotkam. Że cię pokocham ? Że sobie przypomnimy siebie ? Gabriel !-Mela spojrzała na jego twarz. W oczach miał łzy. Pierwszy raz widziała go płaczącego. Żałował. Oboje tracili wszystko co zbudowali.
-Znajdę cię. Obiecuję.-Mocno ścisnął jej dłoń. Wpatrywali się w siebie długo. Tak długo, jak tylko mogli. Oboje czuli ból w sercach.
Nie wierzyli w to, że tak po prostu o sobie zapomną.
Po tym, co razem przeżyli, co zrobili.
Nie dało się.
Jak ?
Obraz zaczął się rozpływać. Mela widziała jak Gabriel znika sprzed jej oczu. Wciąż czuła jego dłoń. Zapragnęła poczuć teraz jego pocałunek. Było za późno. Łzy potoczyły się w dół po jej policzkach.
Wydała z siebie świszczący, zachrypły krzyk.
Zniknął.
Odszedł.
Na zawsze.
Gabriel....

tumblr_muq7dbkehu1skojnwo1_500.jpg



Przedostatni rozdział, witam was kochani :)
Smutno, no, ale nie byłabym sobą, gdybym tego tutaj nie wplotła. Będzie jeszcze mała intryga i spodoba wam się w 100%. Także cierpliwości <3 Wiem, że jesteście wytrwali :D

Wbijać : expirion.tumblr.com/
  • awatar Desolation.: Cudnie i płynnie napisane. Zaczęłam, a tu już koniec. Nie wierzę, rozdział choć świetne napisany nie podoba mi się. Zapomnieć?! no nie ;c Jejku szybko następny! Zaintrygowałaś tą końcówką totalnie. Powaliłas mnie nią na kolana. Dosłownie. Cudowna, niesamowita, świetna, niezwykła, magiczna, nadzwyczajna, najlepsza ! Kocham <3
  • awatar Katsa: jeejkuu. to takie wzruszające.. mam łzy w oczach. ewidentnie <3 więcej takich opowiadań!!
  • awatar Tranquility.: omgomgomg, mamo, ale czad *.* jeny czekam i wgl matko jedyna jesteś najlepsiejsza! tak mi się smutno zrobiło, że masakra ;_; czekam na next, a ty jutro masz dodać!
Pokaż wszystkie (8) ›
 

panttera
 
-Matko, Mela !-obejrzała się za siebie, słysząc krzyk Gabriela. W ciągu kilku sekund poczuła jego mocny uścisk na nadgarstku, nie pozwalający jej spaść.
-Masz refleks !-Mela zaśmiała się, machając nogami w powietrzu, by dotknąć kruszącej się ziemi. Z pomocą Gabriela wdrapała się z powrotem na skarpę ponad przepaścią.
-Czego się śmiejesz ? Mogłaś się zabić ! Powinnaś bardziej być ostrożna, a nie...
-Byłabym ostrożna...gdybyś mnie..nie rozpraszał...-dziewczyna powiedziała dławiąc się ze śmiechu. Gabriel wciąż siedział na ziemi, obserwując jej zachowanie. Miał kamienną minę, choć ona była pewna że w głębi duszy się śmieje.
-Ja cię rozpraszałem ?-uniósł swoje ciemne brwi do góry.
-Czemu za mną idziesz ? To bez sensu, nie sądzisz ?
-Jak widać nie. Gdyby nie ja, już byś...-zamilkli, wpatrując się w swoje oczy w poświacie księżyca.-Jak ty to zrobiłaś, hm ?-Chłopak potrząsnął z rozbawieniem głową-Przecież z takim talentem do pakowania się w żywą śmierć, to chyba trzeba się urodzić !-Oboje się zaśmiali. Było chłodno, a Mela czuła na swoim ciele dreszcze. Ale było zbyt ciemno by można było liczyć aby chłopak to zauważył.
-Na prawdę wiedziałaś, że za tobą idę ?-Gabriel skrzywił się w grymasie, na co Mela odpowiedziała mu zadziornym uśmiechem.
Siedzieli obok siebie blisko na skraju skarpy, trzymając nogi w powietrzu. Dziewczyna kilka razy machnęła w powietrzu nogą, jakby chcąc skorzystać z okazji, że siedzi w takim miejscu o takiej porze i że to już nigdy się może nie zdarzyć.
Gabriel wyjął z kieszeni niewielki pakunek, który ona wcześniej odebrała od dziwnej postaci. Chwilę się mu przyglądał, po czym rzucił go w przepaść.
Chłód był coraz większy, mimo że było późne lato. Dziewczyna mocniej wtuliła się w jego ramię, nie za bardzo zdając sobie z tego sprawę.
Przed nimi rozpościerał się przepiękny widok- mimo iż nocny, ale zachwycający. Księżyc świecił jasno w całej swej okazałości, nad ich głowami, dając niesforną możliwość dostrzeżenia, różnych wielkości pagórków po drugiej stronie. Dla takich chwil warto było żyć. By móc zobaczyć tak cudownie, zapierający dech w piersi widok. Nocą. W pełnię. W objęciu człowieka, który uratował Ci życie.
Spojrzała na niego swoim szczęśliwym wzrokiem. Chłopak wyczuł na sobie jej wzrok i odwrócił swoją twarz w jej kierunku. Spojrzeli sobie głęboko w oczy. Melania poczuła dziwne ukłucie w sercu, które pojawiło się równie szybko jak i zniknęło. Ukłucie przypominające jej o Arturze. O jego bujnych brązowych włosach i dorosłym spojrzeniu. O całej przeszłości spędzonej wraz z nim i... I o tym, jak ledwie kilka dni temu powiedział jej o tym że miał inną dziewczynę.
Poczuła nagle intensywny pocałunek na swoich ustach. Zachłanny i spragniony. Stęskniony. Chcący więcej ! Spojrzała zdezorientowanym wzrokiem na Gabriela; wybita z zamyślenia. Chwyciła delikatnie w swoje zimne dłonie jego twarz i spoglądając mu prosto w oczy, pocałowała go-tym razem długo i nieprzerwanie. Na tyle długo by oboje mogli ten pocałunek wspominać na zawsze. By powracali do niego myślami w chwilach kiedy będą czuli słony smak w ustach i spierzchnięte wargi. Kiedy będzie pełnia księżyca i będą już wystarczająco starzy by umrzeć w spokoju. Złożyła mu ten pocałunek na jego ustach z myślą o tym wszystkim. Pocałunek, który dla nich obojga był obietnicą uczucia.
Dla takich chwil warto żyć. Chociażby po to by ten jeden jedyny raz w swoim życiu poczuć ten jedyny słony smak w ustach i nieodwracalne uczucie. Uczucie pocałunku.

tumblr_mkpn9ocS7e1s717a8o1_500.jpg


Bawię się. Przepraszam, kiedyś wszystko wytłumaczę, dear.
  • awatar Bez Granic ♥: OMG ! . Zachwyciłaś mnie tym rozdziałem < 3 Boże , ale wzruszające na koniec ; ** Niech ona uważa na następny raz ^. ^ Pocałowali sie ! Awwwwww ! ; ddd
  • awatar Desolation.: Faaaktycznie romantycznie! Mela i Gabriel mrrr <3 kocham ich tak bardzo, bardzo :D jak wyobrażam sobie tą scenę! Zachwyciłaś mnie strasznie strasznie! jejku czekam na następny, nie mam weny na długi komentarz ;c wybacz. Jest cudowny czekam na następny i następne opowiadanie w twoim wykonaniu! <3
  • awatar Olecka234: super *.*
Pokaż wszystkie (7) ›
 

panttera
 
-Stawiam na to, że potrafisz czarować słowami do każdej dziewczyny. -Mela spojrzała na chłopaka, wyraźnie rozbawionego jej słowami. Zmarszczyła brwi. Była zmęczona tą całą sytuacją. Zaczęła się zastanawiać, co by się stało jakby powiedziała mu o jej reakcji na jego obecność. O tym że za każdym razem traci kontrolę nad ciałem. Że robi jej się mdło i gorąco, a zawroty głowy, stają się uciążliwe. I że oczy robią się senne. Czy byłby w stanie uwierzyć ? Co by powiedział ? Czy wreszcie by ją zostawił, samą sobie, by mogła odetchnąć świeżym powietrzem ? Nie ufała facetom, szczególnie że jego nie znała. I nie ważne było w tej chwili czy wyglądał wiarygodnie, czy jej się podobał i jak bardzo mocno był pociągający. Westchnęła, zdając sobie sprawę, że chłopak przez cały czas, uważnie jej się przygląda. Miał piękne ciemne oczy... Nie mogła. Nie mogła mu powiedzieć o tym wszystkim. Musiała liczyć na to że powoli się przyzwyczai do tego zapachu. Postanowiła postawić wszystko na jedną kartę i zaryzykować słowom Amandy, że do wszystkiego można się przyzwyczaić.
-Ty nie jesteś jak każda. Jesteś inna. Wyjątkowa. Pod każdym względem. - Dziewczyna spuściła wzrok, zdając sobie sprawę, że nie może zawsze uciekać od problemów.
-Jestem Mela. -lekko się uśmiechnęła, widząc błysk w oczach chłopaka.
-Kreatywnie. Ja Gabriel. - chłopak promiennie się uśmiechnął, pokazując swoje śnieżnobiałe zęby. Mela nie bardzo zdziwiła się, słysząc to imię. Gdzieś w sercu, od dłuższego czasu wiedziała, jak on się nazywa. Poczuła dziwne podniecenie, na myśl, że wszystkie klocki pasują. Że on rzeczywiście może być bratem Oliwii, ale jak u licha, byli rozdzieleni pomiędzy dwoma światami ?

-Naprawdę nie możemy iść dalej ? Przecież liczy się czas !-Mela spojrzała załamana na zachodzące słońce. Chciała jak najszybciej znaleźć Irmę. Miała świadomość, że każda godzina może być tą straconą, że być może właśnie teraz Irma jej potrzebuje. A jej nie ma.
Jej serce zabiło szybciej i jakby gwałtowniej. Mela dotknęła swojej klatki piersiowej, chcąc wziąć głębszy oddech. Nie mogła; traciła oddech, a świat zaczynał dziwnie wirować. Poczuła jak traci kontrolę nad ciałem. Jak staje się bezwładna i obojętna. Skrzyżowała ręce na klatce piersiowej, czując łzy w oczach. Brakowało jej tak bardzo powietrza ! Powietrza, powietrza !
Osunęła się na ziemię, słysząc głośny krzyk chłopaka.
Otworzyła oczy, widząc jego pochyloną twarz nad swoją. Był spokojny i opanowany, mimo że dostrzegła nikły blask strachu w jego oczach. Jakiejś troski dziwnego rodzaju. Troski jakiej nigdy przedtem nie czuła od nikogo.
-Powinniśmy tutaj zostać na noc...- Gabriel odezwał się po kilku minutach, gdy był już całkiem pewny że go usłyszy. Jego głos był cichy i pięknie brzmiący. Mela zmarszczyła swoje jasne brwi w zamyśleniu. Nie zadał jej tradycyjnego pytania jak się czuje, czy czegoś jej potrzeba...
-Nie mamy czasu na postoje-oparła się na łokciach, spoglądając na niego surowym wzrokiem.
-Na prawdę chcesz ryzykować wędrówkę w nocy ? Powinnaś odpocząć; twój organizm za tobą nie nadąża.
Dziewczyna spojrzała na niego czujnym wzrokiem. Nie miała do niego żalu, ani nie czuła złości, tylko... Tylko właściwie, co ?
Nie czuła się zmęczona, ale zdawała sobie sprawę, że chłopak ma prawo na odpoczynek. Nie chciała mu tego w jakikolwiek sposób wyrzucać. Musiała liczyć na siebie. Przecież dopiero był zachód słońca, a za kilka godzin spokojnie na niebie będzie jasny księżyc, oświetlający drogę.
Podniosła się z ziemi, zarzucając na głowę kaptur.
-Powodzenia-powiedziała spokojnym tonem głosu. Chłopak stanął naprzeciwko niej. Czuła w nozdrzach ten znajomy zapach do którego powoli chyba zaczynała przywykać. Cynamon... Wciągnęła ten zapach do płuc, zdając sobie sprawę że nie kręci jej się w głowie, ani że nie jest jej mdło i nie jest senna. Wypuściła powietrze, spoglądając na swoje buty. Nie chciała się teraz nad tym głębiej zastanawiać. Dobrze było być blisko chłopaka, bez ograniczeń. Na prawdę było dobrze.


Zaczynało się ściemniać i tylko gdzie nie gdzie, ostatnie promyki zachodzącego słońca, przebłyskiwały przez wysokie i grube korony drzew. Zostawiła go z uśmiechem na twarzy i bez wyjaśnień. Zachowywał się tak beztrosko a zarazem tak troskliwie. Dlaczego był taki spokojny kiedy od niego odchodziła ? Dlaczego nie pytał gdzie idzie ? Dlaczego sama ? Dlaczego nic nie powiedział na miłość boską ?!
Mela, lekko się do siebie uśmiechnęła. Ona też była spokojna. Nie czuła strachu, lęku...
Mijała szybkim krokiem pnie drzew z wysoko, wysoko rozpościeranymi  gałęziami. Było tu głucho i cicho, nie zważając na odgłosy szeleszczących liści i ściółki pod jej krokami, oraz co jakiś czas dalekiego odgłosu łamanych gałęzi pod ciężarem ciała.
Znajoma woń, otaczała ją odkąd tylko postawiła krok w lesie. Uśmiech wciąż nie znikał z twarzy dziewczyny. Była rozbawiona tym wszystkim, że Gabrielowi aż tak bardzo zależy. Że nie poszedł razem z nią, tylko szedł gdzieś w ukryciu za nią. Ten chłopak miał na prawdę intrygujący sposób bycia. Podobało jej się to wszystko w nim- to że chciał ją chronić i chronił przez cały czas, nie mówiąc jej tego prosto w twarz. Nie musiał. Ona czuła jego bijącą troskę do siebie z daleka.
Skręciła w lewo, nadal nie zwalniając tępa. Ogromny łuk, zwisał na jej prawym ramieniu, lekko się kołysząc i uderzając ją w nogi. Szła beztrosko, mimo że w rzeczywistości była bardzo czujna. W pewnym stopniu była trochę zła na Gabriela, że za nią szedł, bo nie mogła w pewnych momentach mieć przecież pewności że to on za nią idzie. Rozpraszało to jej całą uwagę. Nie potrafiła się skupić na byciu ostrożną, kiedy on szedł za nią !

Cute_Love_Quotes_sweet-love-quotes-for-him-tumblr.png


Hm wytrwałych zapraszam na romantyczny kolejny rozdział, he :)
  • awatar Katsa: Kocham <3 Piękne jak zawsze :*
  • awatar Bez Granic ♥: Gabriel ! ; ** Awwww ! Boski jest ten rozdział ! < 33 Boże , jaki on troskliwy , a ty Mela siedź cicho i sie ciesz ^. ^
  • awatar gość: Cieekawee ; )
Pokaż wszystkie (9) ›
 

panttera
 
Dziewczyna spojrzała zmęczonym wzrokiem w bok. Nie miała innego wyjścia, choć szansa była znikoma. Ale ona nigdy się nie poddawała.
Odepchnęła się od drzewa, ruszając chwiejnym od zawrotów głowy, krokiem w stronę konia. Wskoczyła na niego, czując że właśnie traci ostatnie resztki sił. Koń zaczął szybko biec przed siebie. Odwróciła się, widząc biegnącego za sobą chłopaka. Przeklęła w myślach, zdając sobie sprawę że jest on zawzięcie uparty. Schyliła się, przytulając swoją twarz do grzbietu pędzącego zwierzęcia. Przed oczami migotały jej cienie konarów drzew.
Wzięła głęboki wdech świeżego powietrza. Przymknęła powieki, czując jak mdłości ustępują. Tak samo jak zawroty głowy. Objawy równie szybko pojawiały się, jak i znikały. W pewnym stopniu cieszyło ją to.
Otworzyła oczy, spoglądając przed siebie. Była na polanie. Koń zwolnił, prawie się zatrzymując.
Mela powoli zsiadła z niego, lekko klepiąc go po karku. Była mu wdzięczna.
Ruszyła wolnym krokiem przed siebie. Trawa delikatnie, muskała ją po gołych kostkach. Było tu pięknie. Zapach zieleniny i świeżości. Siadła, spoglądając w niebo. Zmrużyła oczy. Było bezchmurnie. Ponownie wzięła głęboki wdech, delektując się ciszą i świeżością. Ciszą. Całkowitą ciszą. Coś było tu nie tak. Wstała, nerwowo się rozglądając. Cisza ogarnęła jej całe ciało. To nie była zwykła cisza. Nie było słychać szumu drzew, śpiewu ptaków, szelestu... Nic. Panowała bezwzględna cisza. Dziewczyna przygryzła dolną wargę, marszcząc brwi w zamyśleniu.
-To tutaj normalne-odwróciła się, widząc stojącego na skraju lasu, chłopaka. Patrzył w niebo-Zwierzęta boją się zła. A tu jest go pełno-Spojrzał na nią. Miała wrażenie jakby te jego ciemne oczy, wyrażały rozczarowanie, żal i zatroskanie-Wyglądałaś okropnie. Nie mogłem cię samej zostawić. Nie tutaj-uśmiechnął się, idąc do niej. Dziewczyna poczuła ponowną narastającą panikę. Poczuła słabą woń cynamonu, otaczającą przestrzeń wokół niej. Obejrzała się za siebie, zdając sobie sprawę, że ucieczka nic nie da. Zaczęła wyobrażać sobie siebie, jak traci przytomność na oczach chłopaka, wrzeszcząc na niego, żeby się nie zbliżał. Uśmiechnęła się do siebie lekko. Nie do końca chciała, by to wszystko się tak potoczyło, a nie inaczej. Poczuła znowu cynamon. Tym razem mocniejszy.
Chłopak zbliżał się do niej, niebezpiecznie szybkimi krokami. Westchnęła lekko. Nie wiedziała jak ma to wszystko zrobić, tak by było dobrze.
-Nie powiedziałaś mi jak masz na imię-zaśmiał się, przedzierając się przez wysoką trawę.
-Naprawdę lepiej byłoby, gdybyś mnie zostawił samą.
-Nie ma takiej opcji-rozłożył bezradnie ręce-Nie mógłbym cię zostawić w takim stanie...
-W jakim stanie ? W jakim ja jestem do cholery ciężkiej, stanie?!-wrzasnęła, zdając sobie sprawę z zbyt ostrego tonu, swojego głosu. Echo jej słów rozbrzmiewało po polanie. Chłopak przystanął, lekko zdziwiony. Po chwili przeczesał delikatnie, prawą ręką swoje czarne włosy.
-Dobrze-szepnął-Dobrze. Nie mógłbym cię zostawić samej, ponieważ...-powiedział głośniej, ponownie przedzierając się przez trawę-ponieważ nie mógłbym o tobie zapomnieć. Nie da się-Mela dostrzegła ponowny uśmiech na jego twarzy. Była wściekła. Coraz bardziej. Była wściekła, że nie potrafiła trzymać kontroli nad swoim ciałem. Że reagowała tak a nie inaczej, przy tym, chłopaku. Przekręciła oczami, odwracając się i idąc przed siebie. Co miała robić ? ( ! )
-Podaj mi sensowny powód, dla którego mam cię zostawić samą. - powiedział po chwili, marszu. Wciąż był daleko za nią, ale mimo to Mela czuła lekką woń jego zapachu.
-Bo cię o to proszę.
-Konkretniej ?
Dziewczyna westchnęła, przekręcając teatralnie oczami.
-Jesteś idiotą. Wkurzasz mnie. Nie chce twojego towarzystwa. Wystarczy ?-zapytała z sarkazmem.
-Miałaś mówić prawdę.
-Nie kazałeś-warknęła- Mówię prawdę.
-Nie.
-Dlaczego tak sądzisz ?-odwróciła, zatrzymując się. Chłopak zrobił to samo.
-Masz coś takiego w oczach, co mówi samo za siebie. Masz w nich niesamowity błysk. Radość. Jesteś szczęśliwa, kiedy mnie widzisz-spojrzeli sobie w oczy. To była krępująco dziwna sytuacja-Tego nie ukryjesz...

ciemność.jpg


No to hej.
  • awatar Karaliene♥: Ohohoh. Pierwsza jestem :) A więc tak samo opwoiadanie jest na piewszy medal a rodziały istna magia. Piszesz przerażliwie dojrzale i to mnie zachęca do dalszego pogłębiania się w lektrze.
  • awatar Tranquility.: *No hej! Matko jak ja dawno tu nie byłam, musiałam przeczytać milion rozdziałów - nadrabiała.* Jeju, rozdział genialny, wgl ten koleś taki sexy, ale nie wiem czemu, kojarzy mi się z elfem. Tak dziołcha taka śmieszno je, ale dobra. Czekam na kolejną część no i powodzenia przy pisaniu kolejnego opowiadania. Ja to jestem ciota xD
  • awatar Desolation.: Jezu jakie świetne! Ta końcówka Gabryś ohh kocham <3 kurczę co dalej? Matko jak się jaram, ogarnę się i skomentuje bo nie wytrzymam no! XD
Pokaż wszystkie (11) ›
 

panttera
 
Była prawie pewna, tego co przemknęło jej wtedy przez myśl. Odwróciła się za siebie, widząc chłopaka leżącego na mchu. Obok stał potężny wilczur, niebezpiecznie na nią warczący. Był blisko, zbyt blisko chłopaka. Mógł go zabić. A ona nie mogła na to pozwolić. Jakaś dziwna wewnętrzna siła, powstrzymywała ją przed bezczynnym staniem w miejscu. Chwyciła do ręki, leżący na ziemi, obok chłopaka łuk i bez jakiegokolwiek zastanowienia wystrzeliła strzałę, wprost w kierunku wilka. Trafiła bezbłędnie, lecz mimowolnie strzeliła drugi raz.
Spojrzała na chłopaka, który zdążył oprzeć się o korę drzewa. Był młody o delikatnych rysach twarzy. Szczupły, wydawał się wysoki, choć nie można tego było twierdzić na pewno. Miał bladą twarz i ciemne, czarne włosy. Jego wygląd budził strach i niebezpieczeństwo, ale gdy Mela spojrzała w jego ciemne oczy, nie czuła niczego takiego. Wprost przeciwnie. Jej całe ciało oblał spokój i ciepło. Zmarszczyła brwi i nos, wpatrując się uważnie w jego tatuaż na ręce. Był idealnie taki sam jaki zauważyła wcześniej u Oliwii. Oddychała spokojnie, wpatrując się w chłopaka. Było w nim coś innego, cos magicznego, coś co sprawiało, że miała wrażenie jakby istniał tylko on. Coś co sprawiało że miękły jej kolana, gdy spoglądała w jego oczy, choć nawet go nie znała. Coś co sprawiało wrażenie że gdzieś widziała te same oczy.
-O co chodzi ?-dziewczyna spojrzała na niego pytająco,widząc że patrzy na nią z zaciekawieniem.
-Gdzie uczyłaś się, tak świetnie strzelać z łuku ?-zapytał, podnosząc się z ziemi, lekko podtrzymując za lewe ramię.
-Tajemnica zawodowa-uśmiechnęła się lekko, widząc że chłopak idzie w jej kierunku. Nie była pewna czy może mu ufać. Nie wiedziała kim jest i jakie ma zamiary. Nic o nim nie wiedziała. Prócz tego tatuażu, który jedynie kojarzył jej się z Oliwią. I ten intensywny zapach cynamonu. Z każdym jego krokiem, zapach był coraz bardziej intensywny. Była pewna że gdzieś wcześniej czuła już ten zapach. I nie było to nic wspólnego z jej prywatnym światem. To miało związek z Ciemnością.
-Tajemnica ?- stanął naprzeciwko niej, tak blisko,że czuła jak jej serce bije coraz szybciej. Był wyższy niż myślała. O wiele wyższy,a z bliska... jeszcze bardziej przystojny-Uwielbiam tajemnice- Szepnął. Podniosła wzrok, spoglądając mu w oczy. Były ciemne i dziwnie znajome. Przygryzła lekko dolną wargę. Chłopak cofnął sie do tyłu. Przez jej ciało przeszedł, przerażający, nagły ból w klatce piersiowej.Zabrakło jej tchu a spojrzenie robiło się monotonnie męczące. Zamknęła oczy, wiedząc że nie powinna tego robić, że tylko ryzykuje. Poczuła jak odpływa...

Otworzyła oczy, siadając po turecku. Bolała ją głowa. Zaczynała tracić rachubę czasu i miejsca. Spojrzała przed siebie. Niecałe kilkanaście metrów dalej siedział chłopak z książką od Amandy w rękach. Poczuła narastającą panikę. Szybko wstała, idąc w jego kierunku. Wyrwała mu książkę z rąk, gdy on spojrzał na nią zdezorientowany.
-Nie powinieneś był-powiedziała surowo, czując w nozdrzach zapach cynamonu.
-Chciałem ci ją oddać-odpowiedział, stając naprzeciwko niej.
-Zostaw mnie samą-szepnęła, spoglądając w jego oczy. Tak bardzo chciała by został, by mogła go poznać, by mogli rozmawiać, ale wiedziała czym to sie może skończyć. Wiedziała jak wielki wpływ na nią ma ten zapach cynamonu. W jego oczach zauważyła niemal niezauważalny cień żalu, ale bez słowa odwrócił się, odchodząc.
Melania poczuła łzy w oczach, choć nie widziała większego powodu ku temu. Ale najwyraźniej niewidzialna nić, zdążyła już ich zbyt silnie połączyć, o czym jeszcze nie miała pojęcia. Ale czuła złość, że nic nie powiedział. Że nie chciał zmienić jej zdania, że się nawet nie starał ! Pragnęła teraz krzyczeć na całe gardło, tak by móc poczuć się wolną. Nigdy nie miała szczęścia w miłości i tym razem najwyraźniej byłoby i tak samo. Może i lepiej,że on odszedł wczesniej ? Że mu pozwoliła. Że tak chciała. Może będzie tak lepiej ? Cóż, nie byli dla siebie stworzeni. Była wściekła że mu pozwoliła odejść.
Ścisnęła mocniej, trzymaną w swojej dłoni książkę. Czuła się bezradna i rozerwana. Wiedziała że popełniła właśnie ogromny błąd, obdarzając tego nieznajomego chłopaka uczuciem. Uczuciem sympatii i zaufania. Była naiwna. Znowu. Wiedziała to. Nienawidziła popełniać wciąż tego samego błędu. Nienawidziła !

Gabriel:
Gabriell.jpg

Gabriel:
Gabriel.jpg


Przed wami zdjęcia Gabriela. Nie jest to jakiś 8 cud świata, ale liczę że pokochacie jego wnętrze, bo na prawdę będzie miał mega intrygujące. :)
  • awatar Tranquility.: ło mamo seksior milion, kocham łuki, są takie mrrrrał i wgl. Tak bardzo cieszę się, że umiem z nich strzelać *.* A tak ogólnie to genialnobombowowypasionoboski wpis, kocham <3 i dalej czytam Antygonę...
  • awatar Desolation.: boskie <3 kocham jejku i to spotkanie z Nim nareszcie! jejku tak się cieszę strasznie ! podoba mi się to opowiadanie, wręcz kocham je. Kurde jestem ciekawa co będzie dalej z Nim i tą znajomością :D jejku już mnie intryguje <3 ciekawe to spotkanie i ten łuk ! kojarzy mi się z igrzyskami śmierci <3
  • awatar Karaliene♥: 1 zdjęcie mi się podoba, trochę przypomina Dominika z ,,Sali Samobójców". Generalnie to ukłan w stronę Twojej twórczości ;)
Pokaż wszystkie (11) ›
 

inteligentni
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

ciekawosc
 

"[...] kochał ją tak bar­dzo i od daw­na, że nie mógł już pojąć żad­ne­go in­ne­go cier­pienia, które nie zaczy­nałoby się od [niej]."

Gabriel García Márquez to kolumbijski pisarz, laureat Nagrody Nobla. Jego styl nazwano "realizmem magicznym" - dlaczego? Sam Márquez zwykł mawiać, że jego pisarstwo cec***e "sposób, w jaki moja babcia opowiadała historie". W jego opowieściach przeplatają się więc elementy realizmu z pierwiastkami fantastyki, wierzeń
ludowych i magii.
 

horrors
 
Oprocz znakomitego Gabriela Byrne'a w filmie mozemy zobaczyc Julianne Marguiles znana chociazby z serii"Ostry dyzur"(czasy Clooney'a)oraz "Mists of Avalon".Wspanialy klimat filmu,sceneria oraz znakomite efekty specjalne skladaja sie na jak dla mnie wysmienita calosc.Naprawde film przywraca wiare w gatunek,po ostatnich slabych horrorach jakie przyszlo mi obejrzec.Goraco polecam.

Darmowe obrazki:
freepics.vacau.com/

(Trwa ładowanie załączników…)

Wikistrony:
 

horrors
 
Film dostal slabe recenzje a jest po prostu fantastyczny.I chyba dlatego przeszedl niezauwazony.Jest naprawde w nim kilka scen zapierajacych dech w piersiach.Oto grupa smialkow poszukuje samotnie dryfujacych po morzu statkow,ktore przejmuja i sprzedaja.Pewnego dnia natykaja sie na statek ,ktory zaginal na morzu w tajemniczych okolicznosciach jakies 40 lat temu.Po serii dziwnych wypadkow na jego pokladzie okazuje sie,ze dzialaja na nim tajemnicze sily.Polecam goraco ten film.

Placa za wyswietlanie reklam i zdjecia(angielska strona)
freepaidsites.netne.net/
 

comatose89100
 
Comatose: Blask słońca oślepiał Daimona, którego oczy przywykły do ciemności lochy, więc mimo że wytężał wzrok, mógł dostrzec na trybunach zamazane plamy.

Wtem Jao delikatnie dotknął jego rękawa.
- Spójrz na Rycerzy Miecza - szepnął.
Jaldabaot wychylił się lekko.
- Co to ma znaczyć? - syknął.
Stali z odkrytymi głowami i włosami szarymi od popiołu. Na policzkach mieli grube kreski namalowane krwią.
- Żałoba - powiedział sucho Jao - Oni noszą żałobę.

Daimon ze wszystkich sił starał się nie potknąć. Wyglądał strasznie w porwanym, zakrwawionym ubraniu, z bladą, pokaleczoną twarzą i zmierzwionymi włosami. Gdy się pojawił w drzwiach Pałacu Sprawiedliwości, przez tłum przebiegł szmer podobny do westchnienia. Jego opłakany wygląd nie budził jednak litości, lecz raczej lęk i szacunek, gdyż w każdym sztywnym kroku, w każdej próbie utrzymania wysoko uniesionej głowy było więcej godności niż w wystudiowanych pozach całej Rady Archaniołów.
(...)
W oczach Daimona wyglądali jak bydło i czuli się jak bydło, przyglądające się schwytanemu lampartowi. I wysławiali Pana za nieskończoną dobroć, dzięki której mogli pracować w trudzie i znoju bez piętna morderczej wściekłości, bez sztyletu mającego na dnie serca.
Daimon zrównał się ze stojącymi niemal przy samych stopniach szafotu Rycerzami Miecza. Jego spojrzenie na chwilę skrzyżowało się ze wzrokiem Kamaela, którego twarz była szara jak płótno. Kreski, namalowane krwią na policzkach, krzyczały to, czego nie mogły wypowiedzieć zaciśnięte usta. Kamael nie dał żadnego znaku, nie wyrzekł ani słowa, lecz nagle szereg znieruchomiałych i milczących Aniołów Miecza załamał się, gdy wszyscy równocześnie uklękli, prezentując broń - te paradne złote mieczyki, które rozkazał im wydać Jaldabaot.
(...)
Daimon wspiął się na szafot. Tak wiele razy stawał naprzeciw śmierci, że właściwie przestał się jej bać. (...) Pozbawić życia anioła krwi wcale nie jest łatwo, powtarzał sobie pobladły, dygoczący Raguel.(...) Raguel spojrzał na smukłą, nieruchomą postać Daimona. W serce? - pomyślał w popłochu. Na litość Pańską, czy on je w ogóle ma?
Frey odetchnął głębiej. Dziwne oszołomienie powoli mijało. Dopiero teraz dostrzegł Raguela. W oczach na chwilę zapłonął mu wilczy blask.
- Hej, Raguel - powiedział niskim, bezdźwięcznym tonem. - Ładny awansik, co?
Archanioł drgnął. Przypomniał sobie o ciążących na nim obowiązkach.
- Przywiązać go! - rozkazał oczekującym pachołkom. Jego głos brzmiał piskliwie i niepewnie. (...) Herold monotonnym głosem odczytał listę jego zbrodni. Przynajmniej uratowałem Królestwo, pomyślał z goryczą. Umrę jako bohater. (...) Witaj, niebycie, powiedział do siebie Daimon. Prawie się nie bał, ale jednocześnie wcale nie pragnął umierać. Nie pociągał go niewzruszony spokój i majestat śmierci.
(...) Raguel zamachnął się sztyletem i uderzył.
Świat cofnął się gwałtownie, malejąc do rozmiarów szpilki. (...) Archaniołowie patrzyli na siebie w milczeniu. Niektórzy bezwiednie zaciskali pięści.
(...) Nagle niebo pękło. Błękitne światło, które zalało plac, wzduszało oddechy z powrotem do płuc, oślepiało, powalało na kolana, na twarz. Wszyscy, aniołowie służebni, żołnierze i dostojnicy, czołgali się w pyle. I wszyscy słuchali.
Tylko Metatron klęczał z uniesionymi w górę rękami i spojrzeniem promieniejącym szczęściem.
Błękitny wir porwał Daimona, wyszarpnął z ciemności. Wypełnił go oślepiającym bólem, potęgą zmuszającą do krzyku. Cisną między nieskończone przestrzenie, pokazując dokładnie, czym są życie, śmierć, życie i dzieło Stworzenia. A potem przemówił, chociaż Daimon był pewny, że nie używa słów.
- ANIELE MIECZA, STWORZONY Z GNIEWU, PRZYNALEŻNY CHAOSOWI - BEZCZELNY, DUMNY, LECZ, PRZYZNAM, ODWAŻNY - OTO MIANUJĘ CIĘ NISZCZYCIELEM - ABADONNĄ, BURZYCIELEM STAREGO PORZĄDKU, TAŃCZĄCYM NA ZGLISZCZACH I ANIOŁEM Z KLUCZEM DO CZELUŚCI, BO OŚMIELIŁEŚ SIĘ PO NIEGO SIĘGNĄĆ TAK BEZCEREMONIALNIE. PRZEKONAŁEŚ SIĘ PRZECIEŻ, ŻE TO TWOJE POWOŁANIE. A TERAZ WRACAJ, ŻEBY MI SŁUŻYĆ. TWÓJ CZAS SIĘ JESZCZE NIE WYPEŁNIŁ.
I oszołomiony, półprzytomny Daimon z hukiem spadł na deski szafotu. Dźwignął się na czworaka, potrząsając głową, żeby odzyskać ostrość widzenia.(...) Czuł się bardzo słaby i chory, Plac przybliżał się i oddalał, budowle wyprawiały niezwykłe podskoki. Z ziemi niemrawo podnosili się aniołowie, pustymi oczami przyglądając się nawzajem. Nagle ktoś krzyknął, wyciągając rękę w stronę szafortu.
Niemal wszystkie głowy obracały się już w jego stronę.
Nowo mianowany Niszczyciel chwieje się niezwykle i powoli zmagał się ze schodami. Ręce wciąż przyciskał do piersi, jak gdyby niósł tam coś niesłychanie cennego. Na ostatnim stopniu potknął się i pełnym gracji, nienaturalnym ruchem zgiął się wpół niby w ukłonie.
Kamael i Razjel skoczyli ku niemu jednocześnie, lecz jakoś dziwnie niezgrabnie. Daimon skierował na nich olbrzymie, bezdenne źrenice w których odbijała kosmiczna pustka. Były to oczy starsze niż czas.
 

hipokrytka
 
Hipokrytka:
 
Gabrielu.

Dawno temu miałam wrażenie, że minąłeś mnie na skrzyżowaniu Szczęścia i Nieszczęścia. Jak to na archanioła przystało poleciałeś w ten lewy skręt, ratować tych, co tego potrzebują. Ja jednak poszłam na przekór w przód. Nie jestem pewna czy zrobiłam dobrze. Chyba powinnam zostać na tamtej, łatwiejsze drodze. Bo wbrew temu, co się zdawać mogło "moja" była trudniejsza. Usiana jakimiś mdląco słodkimi kwiatkami. I masą pomniejszych diabłów i bóstw. Nie mogłam się tam dobrze poczuć. Jako urodzony krypto pesymista nie mogłam odczuwać szczęścia nawet mając "usianą różami drogę". Róże, chociaż pozbawione kolców, były nieprzyjemne w dotyku, a ja przecież na boso.  Nie było mi źle. Chyba to szczęście się ujawniało i tak dalej, ale. No właśnie, Ale.
Czułam się jakoś nieswojo. Wiesz Gabrielu.
Ale nie miałam odwagi zawrócić. Rozumiesz wygodnictwo. Przepraszam, wiem. Zgrzeszyłam.
Ale!
Cały czas Cię szukałam!

Pierwszy raz to było wtedy, gdy się minęliśmy. Potem drugi raz był w kościele. Siedziałeś obok. Byłam przerażona jak ludzką masz postać tak w sumie piękną.
Chodziłam wtedy regularnie na msze i zawsze to pierwsze czytanie mnie wciągało najbardziej. Wchłaniałam każdą literkę zapisaną przez twój dźwięczny głos. Nie mogłam przestać.
Wtedy też, przeżywałam swój rozkwit religijny.
Ale chyba nie czciłam swojego Boga, tylko tego, który dostawał ofiarę z jego głosu.
Czciłam go, bo on go czcił.

Potem niby sama go... Pokochałam? Chyba tak.

Ale teraz mój domniemany Gabriel złączył się z człowiekiem. Kobietą potrafiącą zburzyć fundamentalne zasady jego wiary. Wiary jego głosu.


Wtedy zorientowałam się, że szukałam Cię, Gabrielu, w złym miejscu.
Więc zaczęłam podróżować. Nie szukałam boga, bo wiem, że on jest zbyt... Wszechmocny, aby wyróżniać poszczególnych ludzi. Chyba, że mają posłużyć za narzędzie wiary.

Trzeci raz była na Grzybowie. Był to jednak ułamek sekundy. Chwilowe zauważenie.

Potem były już demony i pomniejsze bóstwa.
No i wszechobecna "Karma”.
Potem byli juz tylko ludzie.
Ale!
Gabrielu. Znów Cię widziałam, ale musiałeś się mocno zmęczyć podróżowaniem. Jesteś jakby starszy, jakby niechlujny. Upadłeś? Czy Archanioły mogą być upadłe?

Czy jesteście już tak "idealną" formą anioła, że nie możecie?

Ciekawi mnie czy można zgrzeszyć w niebie?
Gabrielu często tam bywasz? Bo widzisz, ja wiem, co mówią, co myślą ludzie. Ale... To tylko ludzie, ty jesteś archaniołem.
Wiem, to trochę aroganckie uważać, że moim aniołem stróżem jest archanioł Gabriel?
A hahha.
Tak?
Poważnie?
Wiedziałam, ale cóż ja grzeszna mogę na to poradzić?
Gabrielu?
Tak, tak wiem.
Ale i tak.
Kiedyś cię znajdę. A jak będziesz chciał znowu odlecieć, to ja grzeszna, urwę Ci jedno pióro, czymkolwiek ono będzie...
 

 

Kategorie blogów