Wpisy oznaczone tagiem "Guns" (38)  

berrydream
 
Świetnie się bawiąc ani razu nie pomyślałyśmy o złej rzeczywistości. Carrie zaczęła jeść i spokojniej sypiać. Czerpała radość ze spokoju i odcięcia od naszego domu i nieodpowiednich ludzi. Z ciężkim sercem, choć jakby oczyszczone, opuściłyśmy hotel wczesnym rankiem. Z racji, że nie przepadam wstawać tak wcześnie, źle się czułam i marudziłam na każdym kroku.
-A myślałam, że to ja jestem w ciąży. - prychnęła w końcu Carrie tracąc cierpliwość. - Może lepiej przejdź się do lekarza?
Westchnęłam doskonale wiedząc, że w tych sprawach jestem wystarczająco odpowiedzialna i nie muszę tego sprawdzać. Nie chciałabym za nic w świecie mieć matki takiej, jak ja, dlatego nie planowałam dziecka.  Postanowiłam jednak wspierać Carrie, by jej maleństwo nie miało spieprzonego życia tak, jak my. Obiecałam sobie, że będę świetną ciocią, choć nie ukrywając bardzo się bałam.
Przez całą drogę zastanawiałam się nad tym, jakie wszystko jest krótkotrwałe. Miałam wrażenie, że każda dobra chwila prędzej czy później wyparuje, a żadna osoba, z którą mamy do czynienia, nie będzie w pełni osobą godną zaufania. Każdy kogo poznałam mnie zranił, włącznie  z rodzicami, ale czy ja jestem niezawodna i czy kiedykolwiek byłam?  Jak żyć, gdy wszystko się kiedyś kończy?  Miałam wtedy wrażenie, że już zawsze będę napiętnowana bólem przemijania. Każda myśl tego typu przychodziła znienacka i bolała niesamowicie. Czy istnieją ludzie szczęśliwi przez większość życia?  I jak się cieszyć z życia z myślą, że wszystko się kończy? Ostatnie pytanie wypowiedziałam na głos. Carrie zmrużyła oczy.
-Hm...A czy przypadkiem nie na tym polega życie?
-Na tym, by przez większość czasu cierpieć? To ja podziękuję.
-Wydaje mi się, że własnie dla takich małych, szczęśliwych, drobiazgowych chwil żyjemy. - kontynuowała zupełnie nie słuchając tego, co przed chwilą powiedziałam. - Z resztą... Kto powiedział, że życie w ogóle ma jakiś sens?
Po tych słowach uśmiechnęła się szeroko.
-Cóż. - rzuciłam głupie nic nie rozumiejąc. - Może i tak.
Ostatnią rzeczą jaką pamiętam po tej rozmowie było oślepiające światło, głośny huk i ból w lewej nodze.
Gdy się ocknęłam w szpitalu, byłam szczerze zdziwiona. Obok mnie leżała jakaś starsza pani o włosach białych jak kartka. Trzymała w jednej dłoni różaniec, drugą natomiast miała całą owiniętą bandażami. Szeptała pod nosem jakieś słowa. Niespodziewanie przyłapała mnie na tym, że ją obserwuję.
-Och! - poderwała się prawie z łóżka. - Obudziłaś się w końcu. Tak się cieszę, że nic ci nie jest!
Zmarszczyłam brwi.
-Przepraszam, czy ja panią znam? - starałam się nie zabrzmieć niegrzecznie. Machnęła lekceważąco ręką.
-Zawsze się martwię o innych. - rzuciła. - Poza tym jestem dziś tak szczęśliwa, że pragnę zarażać tym innych.
"No to powodzenia" - pomyślałam. Kto by w ogóle podejrzewał Boga o istnienie przy takim pechu jak mój? Westchnęłam i zorientowałam się, że nie mogę ruszyć nogą. Spojrzałam w dół i ujrzałam gips.
-Cholera...  - skrzywiłam się i natychmiast przypomniałam sobie o Carrie. Boże. Dziecko. Przeraziła mnie myśl co by było, gdyby poroniła. Na pewno by się załamała, kto wie, może targnęłaby się na życie? Z drugiej strony czy wszyscy nie odetchnęliby z ulgą? Zaczęłam się zastawiać, czy nie jestem przypadkiem okropna myśląc w ten sposób.
-Musi pani zawołać lekarza! - staruszka drastycznie przerwała mój wewnętrzny monolog.  - Kazał dać znać, gdy się obudzisz. Ach, masz niesamowitą urodę.
Parę minut później stał nade mną lekarz. Jak się domyśliłam, miałyśmy wypadek. Niestety, doktor nie chciał mi powiedzieć żadnych dokładnych informacji na temat Carrie, ponieważ jak już ustalili, nie jesteśmy spokrewnione. Dowiedziałam się tylko, że żyje i ma się nie najgorzej, choć ciągle jest w szoku. Obie miałyśmy zostać tam kilka dni, choć niewykluczone, że moja pasażerka nieco dłużej. Pozwolono mi się  z nią zobaczyć, ale dopiero następnego dnia.
 

berrydream
 
Przez dłuższy czas milczenia i słuchania muzyki radiowej Carrie zainteresowała się:
-To jakie to są te miejsca?
-Cóż. Myślałam o dwóch. Są w sumie w tę samą stronę. - zaczęłam. - Jedno to plaża.
-Plaże są tu wszędzie... - marudziła.
-Doskonale o tym wiem i chyba nie robiłybyśmy tyle kilometrów, gdybym chciała zabrać cię na zwykłą plażę? - zerknęłam na nią spode łba. - To plaża, można powiedzieć, zamknięta. To taki jakby ośrodek wypoczynkowy. Kawał plaży mają swój, a dookoła nie ma nic. Małe domki i piasek.
-Może być. - mruknęła. - A to drugie?
-Też niedaleko plaży, ale całkiem innej. Jest tam jakiś klub i hotel. Restauracja. Takie tam.
-Wolę domki.
-Ja chyba też.
-Oby nie było tam dużo ludzi.
-Nie sądzę, w końcu nie ma sezonu na wyjazdy. - uspokoiłam ją.
I rzeczywiście, gdy dojechałyśmy na miejsce, ośrodek był praktycznie pusty. Jedynymi osobami wynajmującymi domek dość daleko od nas (mieszkanka były w dużej odległości od siebie, właściciele wyraźnie stawiali na prywatność) była para starszych ludzi, którzy byli niesamowicie spokojni i nie zwracali na siebie żadnej uwagi.
Gdy zjadłyśmy lekki obiad w pobliskim barze (dość schludnym i tanim, ale niestety z okrojonym menu), postanowiłyśmy pójść popływać. Carrie prawie nic nie tknęła i była całkowicie bez siły – usiadła tylko na plaży owijając się cienkim kocem popijając – o dziwo – sok jabłkowy. Ja natomiast korzystając z tego, że jest dość ciepło, pozwoliłam sobie na wejście do wody.
Była lodowata, ale orzeźwiająca, przez co od razu poczułam się lepiej. Blondynka czasem machała do mnie i nie oszczędzała sobie wyzwisk, co świadczyło o tym, że wyjazd jak na razie można było uznać za udany. Gdy wyszłam z wody rzuciłam się na nią.
-Aaaa! - krzyczała. - Zostaw mnie ty głupia cipo, jesteś cała mokra!
Takim sposobem zaczęłyśmy się ganiać po plaży, dopóki obie nie zagrzebałyśmy swoich stóp w piasku. Wylądowałyśmy na ziemi nie przestając się śmiać. Przez chwilę poczułam się jak dziecko i jestem pewna, że Carrie też.
Do końca dnia nie robiłyśmy nic konkretnego. W końcu blondynka odważyła się pospacerować przy brzegu. Lodowata woda muskała nam łydki, kiedy wpatrywałyśmy się w dal praktycznie się nie odzywając. Nie pamiętam czy kiedykolwiek byłyśmy tak wyciszone i spokojne. A więc warto było się tu wybrać. Gdy wieczorem kładłyśmy się do łóżek widziałam, jak Carrie głaszcze swój brzuch.
Następnego dnia zaczęłyśmy się nudzić, więc próbowałam namówić przyjaciółkę na kolejną zmianę otoczenia.
-Nie wiem czy chce tam jechać. - marudziła. - Tam jest na pewno dużo ludzi.
-Nie możemy całe życie ukrywać się przed ludźmi... - westchnęłam. - Dobre towarzystwo na pewno dobrze nam zrobi.
-Jeszcze nawet nie ruszyłyśmy w tamtą stronę, a ty od razu zakładasz, że będzie tam dobre towarzystwo.
-Jak chcesz, ale sądzę, że może być ciekawie. Jeśli nie, zabierzemy się stamtąd i pojedziemy gdzie zechcesz.
-Do domu.... - wymusiła smutek na twarzy. Wywróciłam oczami.
Ostatecznie się zgodziła. Zabrałyśmy swoje rzeczy, zapłaciłyśmy za domek i wyjechałyśmy przed południem. Późnym wieczorem byłyśmy już na miejscu.
Hotel był trochę droższy niż poprzednie lokum, więc postanowiłam, że zostaniemy tylko na dwie doby. Carrie się ucieszyła słysząc, że niedługo wracamy.
Wynajęłyśmy pokój dla pary – musiałyśmy więc spać razem, ale chociaż było taniej i nie musiałam się martwić, czy starczy nam na obiady. Na szczęście nie były aż tak drogie. Byłam pewna, że gdy wrócę, będę musiała wziąć się za pracę i to od razu. Na myśl o powrocie zrobiło mi się smutno – wszystkie wspomnienia wróciły. Skrzywiłam się – co właściwie mam zrobić? Wyjechałyśmy, żeby pomyśleć, a tymczasem snujemy się bez celu nawet nie rozmawiając o niczym konkretnym.
-Carrie. - zaczęłam, gdy wróciłyśmy po obiedzie do pokoju. - Co dalej?
-Jak to co? - zdziwiła się. - Mówiłaś, że dwie doby i wracamy.
-Nie o tym mówię.. - urwałam.
Spojrzała na mnie z pretensją.
-Nie mam zamiaru o tym gadać.
-Ale musisz coś postanowić... - powiedziałam błagalnym tonem – Nie możesz tak w nieskończoność...
-Zatrzymam je.
-Co? - podniosłam wzrok nie rozumiejąc.
-Dziecko. - szepnęła i dotknęła brzucha. - Jest moje. I nie porzucę go.
  • awatar gość: Kurczaczki!To jest dobre! Bezsprzecznie masz talent tylko trzeba go oszlifowaĆ warsztatowo, ale to już pikuś bo tego, co już masz w sobie nie da się nauczyć. Polecam 'Po bandzie' Jakuba Winiarskiego - tam masz wszystko, co pisarz powinien wiedzieć. Strona dla Ciebie www.aktualnekonkursy.pl - pisz i wysyłaj. Trzymam kciuki :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

bad-ass
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

kamerzystalublin
 
"I'll be laughin' when you're cryin'
Push me and you'll lose
I'll be dancin' when you're dyin'
Your paid dues

You got me out of indecision
You can slash me out of fear
Good intentions get me nowhere
It’s always nothing, all your love
Tell me about your overview,
And I'll, try to show you how it looks from here"
~ Guns'n'Roses - Ain't goin' down

#guns #muzyka #ciekawe #cytaty


gsmdlaciebie.info/
 

kciuk-pl
 
Nawet nie spodziewacie się ile ponadczasowych hitów powstało w wyniku wygłupu lub jako efekt nudy zespołu na próbach :) Zobaczcie jakich 6 mega hitów powstało dla jaj

Link: www.kciuk.pl/6-mega-hitow-ktore-mialy-byc-muzycz…
 

mcflurry
 
Dita06: Coś na śniadanie,troche późno,ale wrzucę. :D

 

teledysfan
 
Pokaż wszystkie (2) ›
 

insomniaofsummer
 
Anna Dobley: jak prosiły mnie niektóre osoby - dodaję kolejną swoją pracę. nawiasem mówiąc, zostałam poproszona o współpracę w akcji "Wolni pisarze. Wolne pisarki", która ma na celu rozpropagowanie i zbliżenie pisarzy 'starszej generacji' młodym ludziom. wykonam grafikę Antoniny Domańskiej.

Fanpage na facebook'u - śledźcie i polubcie ;)
www.facebook.com/(…)188565994515789…
 

insomniaofsummer
 
Anna Dobley: chciałam wam pokazać coś, co kiedyś narysowałam. ale też przedstawić jedną z moich [obok muzyki i literatury] pasji :D kocham to, co robię i czuję, że zaczyna to też działać w drugą stronę. dzięki rysunkowi mogę się całkowicie otworzyć i przekazać ludziom coś ważnego, dla mnie lub w ogóle. ale też mogę odciąć się od świata zewnętrznego, zagłębić we mnie i w moich ideach.

grafika wykonana tuszem i markerami na kartce A3. jak to się mówi - potrzeba matką wynalazków - jako, że nie mogłam znaleźć odpowiedniego plakatu, w mojej głowie zagościła taki pomysł, który doczekał się realizacji już cztery godziny później.
enjoy it!
  • awatar szelesz: *_* czym to rysowałaś? masz może photobloga?
  • awatar szelesz: dobra sorry, tuszem i markerem, teraz doczytałam
  • awatar szelesz: dodawanie jest wskazane :)
Pokaż wszystkie (6) ›
 

insomniaofsummer
 
Anna Dobley: czasami wystarczy jedna piosenka, żeby cała miłość wróciła ♥

  • awatar ClaudiaaM: dzięki za trafne uwagi ;-) dopiero zaczynam, ale myślę, że to jakoś nadrobię. w sumie samym sednem jest tylko wyłowienie mojego pomysłu z głowy, żeby gdzieś się nie zawieruszył w łepetynce ;p
Pokaż wszystkie (1) ›
 

kciuk-pl
 
Axl i koledzy spóźnili się o 40 min. Mieszkańcy Dublina pokazali im, co o nich myślą. W stronę zespołu poleciały butelki, w końcu spychając ich ze sceny.

Link: www.kciuk.pl/Irlandczycy-wygwizdali-ze-sceny-GUN…
 

webspot
 
Palin's most powerful nemesis, McCain/Palin campaign strategist Steve Schmidt, will soon return the fire Palin unloaded on him from her book, %u201CGoing Rogue%u201D. Operation Palin Apocalypse officially commences Sunday night when Schmidt appears on 60 minutes. The only question remaining is how low will they go? This is the GOP after all. The pa

Link: www.politicususa.com/en/node/7423

#english
 

webspot
 
DC Metro Police discovered that an altercation involving guns between Arenas and Crittenton had occurred over a supposed gambling debt of up to $80,000 dollars, over a game of cards, that was owed by Arenas. FBI officials are now involved, as it is an incident involving guns or weapons within the Washington DC city limits

Link: thehoopdoctors.com/(…)is-gilbert-arenas-involved-in…

#english
 

webspot
 
Nearly 350 right-wing protesters crowded a New Mexico town's busiest intersection yesterday to protest President Obama's supposed anti-gun agenda and the government takeover of our health care system.

Link: thinkprogress.org/2010/01/03/guns-tea-party/

#english
 

webspot
 
The NBA's investigation into firearms brought into the Washington Wizards (formerly Bullets) locker room centers on a conflict between star Gilbert Arenas and Javaris Crittenton. The two reportedly drew guns at each other IN THE LOCKER ROOM.

Link: www.sportingnews.com/(…)reports_gilbert_arenas_gun_…

#english
 

webspot
 
The number of officers killed in the line of duty by gunfire increased 24 percent from 2008, according to preliminary statistics compiled by the National Law Enforcement Officers Memorial Fund, a national nonprofit organization that tracks officer-related deaths.

Link: articles.sfgate.com/(…)GQ1B3DGH_1_police-officers-g…

#english
 

 

Kategorie blogów