Wpisy oznaczone tagiem "Hanna Banaszak" (13)  

orionblues
 
Edyta Geppert Kocham Cię życie,


to mnie już nie dziwi ale nawet nie kwasi bo jesteśmy świadomi,
gdzie żyjemy i z kim, nie sugeruje tu  nic nowego tylko dziwią,
mnie stare nawyki jakichkolwiek niby władz, nigdy nie pozbędziemy,
się kiwaków politycznych tzn; uzurpatorów prawd znalezionych!,

ich nie interesuje skąd dane kuriozum pochodzi i od kogo, ale,
kazano mu i wypełnia swoje spocone polecenia i może umierać szczęśliwy,
nie tędy droga do prawd wszelkich!, ale to już jest po za jego,
jestestwem!, siedzi pod gruszą i klepie biedę szczęśliwy że nie,

Edyta Geppert - Ty, Panie,


wisi za nogi, krajana trudno przestraszyć byle czym!, przekonało,
się o tym parę dinozaurów otyłych, mówienie do mównicy z wrzeciona,
nie jest jeszcze składną gadką, po pierwsze: trzeba wiedzieć,
co się mówi i do kogo z jakiej okazji, nie ładnie jest czytać,

paprochy tekstowe z karteluszki, chyba że się zapomniało bereta,
ale to są drobiazgi, mamy zachwalać produkty z własnej czachy,
na około pełno przybyłego luda, każdy chce coś usłyszeć miłego,
i zanieść te wartości do domu!, aby ustawić rodzinę na niedzielę,

Hanna Banaszak Modlitwa,


handlową, w sobotę widziałem dziwne zdarzenie, grupki ludzi,
trzeźwych grzebiących w krzakach, na pytanie delikatne - w czym,
pomóc?, spokojnie dziadek najbliższy odpowiedział - sami se,
poradzimy, to spoko, pomyślałem i udałem się dalej, po chwili,

spotkałem młodych miłośników fajek, to była tylko część tej grupy,
spytałem: czego Oni szukają?, najmłodszy nie palący odpowiedział;,
dziadek szuka demokracji z rodziną, my tylko pomagamy!, sami,
widzicie że prawdy nie należy szukać daleko, często leży obok Nas,

Anna Czartoryska - Grande Valse Brillante,


często ją depczemy nieświadomie, nie każdy ma sokoli wzrok, ale,
skończmy te dywagacje o polityce, nikt Nam nie zabroni rozmawiać,
o czym chcemy, to samo z pisaniem tekstów na bloga, przecież takich,
frajerów można pozwać do sądu, a powodów znajdzie tysiąc i jeden!,

można zrobić czarną reklamę bloga, a wyrok by ich skończył na,
cacy!, znikły by wszystkie reklamy!, i skończyłby się dochody,
z uprawiania kwaśnej polityki w internecie, oczywiście mam na,
myśli wydawców tego bloga, ale nie pasi mi jajczenie się we własnym,

Alicja Majewska Jeszcze się tam żagiel bieli,


sosie, ponad dwanaście lat stukam rytmicznie w klawisze kompa,
wiele razy skasowano mi teksty z różnych chorych powodów, to nie,
były czyste zagrywki nadzorców bloga, tylko głupie złośliwości,
nie wiadomych ale chorych poglądów, ciekawe od czego uciekają?,

na pewno od prawd oczywistych,
nie będę dalej komentował tego,
bo po prostu nie mam czasu,
a dewianci mają czas na wszystko,

mam nadzieję że nikogo nie uraziłem,

pozdro,,,,      

Maryla Rodowicz - Ja to mam szczęście,
 

orionblues
 
JAKĄ TEN BUDYNEK MOŻE MIEĆ FUNKCJĘ?,,,,

Architektura potrafi być nudna i przewidywalna, ale też zabawna i nieszablonowa. Są na świecie budynki, których klasyfikacja do konkretnej grupy jest niemożliwa. Są na tyle oryginalne, innowacyjne i nieprawdopodobnie... absurdalne, że w sekundę przyciągają nasz wzrok.

Niektóre wyglądają jak zmaksymalizowane przedmioty użytku codziennego, inne są symbolicznym przedstawieniem swojej funkcji - planetarium w kształcie Saturna czy stos książek, tworzących fasadę biblioteki. Zadziwiają, śmieszą, a przede wszystkim zwracają naszą uwagę. Ich ocenę estetyczną zostawiamy wam - niech każdy wybierze to, co właśnie jemu się podoba (lub nie podoba) najbardziej.

......................................................

praktycznie ludzka fantazja da się wybudować,
jako mieszkanie w całkiem dowcipny sposób,
kiedy ma się kasę wszystko można zrealizować,
ale zawsze trzeba brać pod uwagę kochaną grawitację,
bo ta potrafi narobić bigosu w naszych zamiarach,

pozdro,,,,

kultura.wp.pl/gid,16021240,galeria.html?T%5Bpage%5D=1

W moim magicznym domu - Hanna Banaszak
 

orionblues
 
nie wiem skąd ten pomysł, ale postanowiłem,
że zaprezentuję najpiękniejsze polskie piosenki,
tyczące jesieni, ich delikatnego i zmiennego,
złota, niespotykanych kolorów i blasku aury,

jest to poetyczne spojrzenie na ten okres,
nie wspominając o wartościach muzycznych,
których od czasu do czasu dostarczają,
nam kompozytorzy tych pięknych kompozycji,

a niektóre z nich,
weszły już na stałe,
do naszego jesiennego,
polskiego krwiobiegu,

pozdro,,,

 

orionblues
 
Hania Banaszak,,,wielka moja miłość,
oczywiście artystyczna do jej wspaniałej,
osobowości artystycznej, wyjątkowa i zjawiskowa,
możemy być dumni z naszych kobiet, ho, ho,

fajna jest jak kot co śpi na parapecie,
Hania jest cieplutka i słodka jak poranek,
gdy se rano posłucham,
dzień jest wspaniały,

pozdro,,,

 

intervallum
 


10 kwietnia 2010 roku zapamiętam nie tylko z powodu jednej z najbardziej tragicznych katastrof lotniczych w dziejach Polski… wbrew pozorom czas się nie zatrzymał, a życie toczyło się dalej, toczyło się zupełnie niewzruszone tym co się działo w Smoleńsku i Warszawie...

Zanim jednak napiszę o tym, co wówczas miało miejsce, postaram się nieco nakreślić tło tych wydarzeń.

Kiedy mój były – K. zerwał z facetem (M.), dla którego mnie zostawił, tamten był już na etapie zaawansowanych przygotowań do przeprowadzki do Warszawy. Rzecz jasna pierwotnie M. myślał, że zamieszka razem z K., ale nie udało się. Pomimo tego, nie  zrezygnował ze swych planów osiedlenia się w nad Wisłą. Udało mu się dość szybko znaleźć prace… zgadnijcie gdzie… o ironio, w tej samej firmie co ja, choć na szczęście w dziale znajdującym się w innym budynku, po drugiej stronie miasta. K. pomógł mu znaleźć mieszkanie i przywiózł go ze wszystkimi rzeczami do Warszawy. Oczywiście, jak można się domyślić, M. nie zrezygnował z K. i wciąż próbował różnymi sposobami go zdobyć… jednym z nich była próba wywoływania zazdrości, poprzez obnoszenie się ze swoimi nowymi randkami. Jednym słowem, M. przybrał pozycję niedostępnego „króliczka, którego należy gonić”… póki co bezskutecznie.

8 kwietnia otrzymałem od  K. kontakt do M. Ponieważ już wiele wody w Wiśle upłynęło, od kiedy wyłem do księżyca z powodu zakończenia naszego związku, jak również wystarczająco dużo czasu minęło od chwili kiedy K. był zainteresowany M., postanowiłem skorzystać z propozycji K. i spotkać się z M.

K. liczył na to, że umówimy się na pierwsze spotkanie w trójkę, ale szybko wybiłem mu to z głowy i ostudziłem jego zapał... nigdy nie brałem pod uwagę trójkątów, tym bardziej, jeśli chodzi o mojego byłego i jego byłego-niedoszłego, czy jakkolwiek to można by nazwać.

Tego wieczoru dość sporo z K. wypiliśmy i w nocy zacząłem się do niego dobierać. Tym razem, skutecznie...
c.d.n.
 

casey
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

orionblues
 
a gdy ranek zajrzy
nam wstydliwie pod kołderkę,

zza firanki i porazi oczy słoneczkiem,

zrywamy się radośnie
i śpiewamy razem z Hanią!

pozdro,,,,,,

 

orionblues
 
tą pogodną
może trochę smutną piosenką
żegnam się z Wami pingerowcami,

do jutra,
które z niecierpliwością
zmierza już w nasza stronę,

by rankiem z uśmiechem
zapukać i delikatnie,
szepcząc,

wrzaśnie,

WSTAWAJ LENIU DO ROBOTY!

pozdro,,,,dobrej nocy,,,

 

 

Kategorie blogów