Wpisy oznaczone tagiem "Kamil" (75)  

amsisley
 
amsisley:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

czarnybokser
 
Mam na imie kamil. Na początek: lubie boks trenuje od małego i mam jakies tam osiagniecia. czasem nie umiem poradzić sobie ze zloscia i z tad się to wzielo, żeby ja wyladowac. czasem jestem agresywny i chyba nieco pojebany, ale jak się cos nie podoba to wypad. sam nwm skad ten pomysl żeby zalozyc tu bloga. po prostu slyszalem o stronie bo wiele koleżanek z klasy ma bloga, a decyzja pojawila się dosyć spontanicznie. spruboje go jakos ogarnąć. zazwyczaj nie dużo gadam, wiec wpisy będą krótkie. Zalozylem, żeby się wygadać, bo czasem jest mi trochę ciężko. nie chce siedzieć w tym syfie, ale radze sobie jakos. lubie muzyke bo mnie uspokaja. najbardziej rap bo z przeslaniem. możecie chejtowac chuj mnie to obchodzi. nie zrozumcie mnie zle. nie to, ze was nie szanuje czy cos, ale nie moglbym się przejmować takimi glopotami. sorry.
  • awatar KissGloomyDoll: Propsuję mimo wszystko XD
  • awatar Zakira Luna: Też trenowałam box na rozładowanie energii- zawsze działało :)
  • awatar koteczka_13: Powodzenia i serio szacun, jesteś drugim chłopakiem jakiego spotkałam na pingerze od roku ;)
Pokaż wszystkie (5) ›
 

tylkomojeszczescie
 
Klara.: - Kochanie?- Kamil smyrał mnie po brzuchu.
- Hym?- odwróciłam się w jego stronę i położyłam głowę na jego klacie.
- Mam ochotę na ciebie.- pocałował mnie w szyję.
- Kamil, czyś ty zwariował? Jest druga w nocy.- popatrzyłam na elektryczny budzik.
- No wiem, ale miałem taki zboczony sen.
- Tak?- popatrzyłam w jego oczy. Lampka nad łóżkiem dawała przyjemne i romantyczne światło.
- No.
- To co Ci się śniło?
- Taka dziewczyna, która przyszła do mnie do biura, ubrana w płaszcz a pod spodem miała samą bieliznę i szpilki. Zaczęła mnie uwodzić, robiła co nie co pod biurkiem. No i takie tam.- machnął ręką.
- Co takie tam? Opowiadaj.
- Puszczę ci jutro filmik na komputerze, kiedyś widziałem takiego pornola.- popatrzyłam na niego jak na debila.
- Jak jeszcze z tobą nie byłem, jako szesnastolatek.- dodał szybko widząc moją minę. Opuszkami palców jeździł po mojej ręce.
- Powiedzmy, ze ci wierzę.
- To jak będzie?
- Nie wiem.- uśmiechnęłam się i go czule pocałowałam.
Poszliśmy spać koło 5.30, ale nie na długo, bo nasz syn obudził się o 7. Ja jeszcze sobie drzemałam a Kamilowi kazałam zająć się dzieckiem skoro nie dał pospać mi w nocy.
- Klara wstajesz?- spytał koło 9.- za pół godziny muszę być w pracy.
- Wstaje.- zebrałam się, wzięłam szybki prysznic i zajęłam się dzieckiem. O 10.30 wpadła Martyna z dzieciakami.
- Co robisz?- popatrzyła na mnie, widząc, że mam głowę na blacie od kuchennej wyspy.
- Odsypiam.
- Bo?- opowiedziałam jej wszystko.
- To na co czekasz?- spytała gdy skończyłam gadać.- ubieraj się i leć do niego do pracy, niech sie urealni jego sen. Bierz prysznic, zakładaj bieliznę i szpilki i leć do niego do pracy.
- Tam będzie pełno ludzi przecież.
- Wczoraj mówił Damianowi, że od 13 jest sam w biurze bo reszta jedzie w teren a on zostaje i pilnuje wszystkiego. Mówił, że bedzie mu sie nudzić do 17 bo reszta już nie wraca do biura i nawet sekretarka wychodzi wcześniej bo ma przedstawienie w przedszkolu córki.
- Tak?
- No. Dawaj leć pod prysznic ja zostane z Marcelem.
- Naprawdę?
- Tak.

O 13.30 byłam pod pracą Kamila.
- Dzień dobry, w czym mogę Pani pomóc?-spytała sekretarka.
- Dzień dobry, ja do męża. Kamil Kryspinowicz. Zapomniałam w domu obgadać kilka szczegółów a wyjeżdżam dzisiaj.
- Oczywiście, zapraszam. Jest sam w biurze, bo reszta pracowników wyszła w teren.
- Ja tylko na chwileczkę.- uśmiechnęłam sie. Nigdy wcześniej tu nie bylam w środku, więc ludzie mnie nie znali.
- Bez pośpiechu, ja i tak zaraz wychodzę.
- Dobrze.
Chwile później weszłam do jego  biura, popatrzył na mnie, uśmiechnął się pod nosem, ale słowem się nie odezwał. Za mną była sekretarka.
- Kamil, ja już idę, zamkniesz dobrze?
- Jasne, bez problemu. Do jutra.
- Narazie. Do widzenia Pani.
- Do widzenia.- upewniłam się, że nikogo nie ma i podeszłam do niego.
- A co Pani tu robi?- uśmiechnął się. Odsunęłam na bok laptopa i usiadłam na biurki.
- Sprawiam, żeby Pana sen się urealnił.- odwiązałam jego krawat.
- Poczekaj, zamknę drzwi.
- Już to zrobiłam.
- Cudownie.- zdjął ze mnie płaszcz i zobaczył mnie w pięknej, czerwonej bieliźnie, tej, którą tak bardzo uwielbiał a którą ubierałam tylko na specjalne okazje.
- Uwielbiam cie.- wyszlismy razem z biura jakiś czas później.

c.d.n.
  • awatar megi94: Nie ma to jak przyjemna przerwa w pracy:D
  • awatar Klara.: @megi94: Megi właściwie to on był po pracy i się nudził jak nikogo nie było w biurze,bo wcześniej sobie wszystko porobił. A jak skończyliśmy to jego szef zadzwonił, że jak wszystko skończy to może iść do domu, to poszliśmy :D
  • awatar KrakowskaGóralka: Najbardziej mnie rozbawiło: "Kamil czyś ty zwariował? Jest druga w nocy" :D Jak dla mnie to też jest odpowiednia pora na sex, a takie pobudki są... MMM :D Nie byłaś wcześniej u niego w biurze? Wow. To ja jestem jakaś dziwna, bo za każdym razem szybko poznawałam współpracowników Wojtka i miejsce jego pracy :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (15) ›
 

tylkomojeszczescie
 
Klara.: - Co ty robisz?!- warknął na mnie Kamil zastając mnie w kuchni z mopem.
- Myję podłogę?- popatrzył na mnie jak na debila, jakbym pierwszy raz to robiła. Patrzył tak, jakby nie wiedział co to jest mop i do czego służy.
- Czyś ty zwariowała?- krzyczał na mnie.- masz leżeć i odpoczywać a nie latać z miotłą.
- To jest mop, nie miotła. Miotła zamiata, a mop myje.- zignorowałam jego wrzaski.
- Nie denerwuj mnie nawet kobieto. Gdzie dziecko?
- Śpi.
- No pięknie. On śpi, a ty zamiast spać razem z nim i odpoczywać to sie za sprzatanie wziełaś. Co ci lekarz powiedział? Masz się oszczędzać!- dalej na mnie warczał.
- O co Ci tak w ogóle chodzi, co? Miałeś gorszy dzień w pracy i się na mnie wyżywasz?- teraz to ja podniosłam głos.- Wczoraj ci jakos nie przeszkadzało jak myłam prysznic w łazience. Przeszedłeś obok nawet się słowem nie odezwałeś.
- Przepraszam.
- Już? Lepiej? To sam sobie teraz myj podłogi, tylko uważaj, bo młody dzisiaj pół dnia wymiotował.- rzuciłam w jego strone mopa.- A- odwróciłam się- polecam Ci maść, tą od bólu dupy, bo widzę, że ktoś ci przysiadł na ogon, że na mnie warczysz.- Sama poszłam do sypialni i włączyłam laptopa. Wsadziłam słuchawki do uszów, aby go nie słuchać. Przysnęło mi sie z laptopem na kolanach. Wstałam była 17. Obiad zrobiony, posprzątane. Znalazłam na lodówce kartkę: " Jestem u Damiana z małym, daj znać jak wstaniesz, kocham cie." Napisałam mu tylko smsa, że idę do Oliwii i że wrócę koło 21.
- Już Ci przeszło?- spytałam wracając do domu.
- Przepraszam, faktycznie w pracy dali mi wycisk, wiem, jestem debilem. Powinienem pracę zostawić za drzwiami i nie przynosić jej do domu. Przepraszam.- pocałował mnie w rękę.- Naprawdę jest mi głupio.
- I dobrze. Nie mam nakazu od lekarza leżenia, póki co jest wszystko dobrze, więc o co się wściekasz?
- Nie chce żebyś znowu poroniła.
- Obiecuję ci, że jak lekarz powie, że mam leżeć plackiem 24/h to od razu po wyjściu z wizyty i dotarciu do domu będę leżeć. Pasuje? Teraz jest wszystko okej, więc nie mam zamiaru ciągle leżeć. Młody sam sobą się nie zajmie  i obiad się sam nie zrobi.
- Rozumiem. Kocham cię.
- Ja ciebie też. Ale nie trzymaj mnie na smyczy, nie cierpię tego.
- Wiem.
- Marcel śpi?
- Śpi. Daria go wymęczyła.
- To idę pod prysznic i też idę spać.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

tylkomojeszczescie
 
Klara.: - Co się dygasz? Będzie dobrze, zobaczysz.- Martyna walnęła mnie w ramię.
- Ej, uważaj na nas.
- No, podoba mi sie to nastawienie.- uśmiechnęła sie.- Zaraz ty wchodzisz.
- Tak. Boję się.
- Bo ci walnę jeszcze raz. Idziesz, mówisz o co biega, bada cię, robi usg, mówi, że jest wszystko w porządku, zleca badania, i wychodzisz cała uśmiechnięta.
- Jesteś świrnięta.- pierwszy raz tego dnia się uśmiechnęłam.
- Wchodź.- powiedziała widząc, że wychodzi osoba, która była przede mną.
Weszłam, opowiedziałam swoją historię, zbadał mnie, zrobił USG i..
- I?- spytałam gdy przez dłuższą chwilę się nie odzywał.
- 8 tydzień, serce bije nierównomiernie. No, ale zobaczymy się za dwa tygodnie, wtedy znów zrobimy USG i zobaczymy co i jak. Póki co prosze przyjmować kwas foliowy, i badania. Morfologia, mocz, glukoza. Ma pani oryginał grupy krwi?
- W domu gdzieś mam.
- To proszę przynieść za dwa tygodnie, jak Pani nie znajdzie to proszę zrobić. I z wynikami badań proszę przyjść. Jeżeli będzie coś nie tak to rozważymy cesarskie cięcie. Pierwszy poród był naturalny, no zobaczymy.
- Dobrze. O której godzinie mam być?
- Proszę zapytać  w rejestracji bo nie wiem, która godzina jest wolna.
- Dobrze, dziękuje.- zabrałam zalecenia, zdjęcie usg i wyszłam. Otarłam łzę, która spływała mi po policzku.
- Hej, co jest?- Martyna w ciągu sekundy była przy mnie.
- 8 tydzień, ale serce nie bije równomiernie, za dwa tygodnie mam przyjść na kolejne badanie. Rozważa cc jakby się coś działo.
- Będzie dobrze, zobaczysz- przytuliła mnie.
- Mam nadzieję. Chodźmy, muszę powiedzieć Kamilowi.

Kamil bardzo szczęśliwy, powiedział to samo co Martyna. Jak będzie trzeba będę leżeć plackiem, byleby tylko donosić ciążę. ;)

Dziękujemy za gratulacje! Jesteście kochane ;)
  • awatar ~princessxo.: zapraszam do mnie : 3
  • awatar megi94: No i od razu lepiej;) to dajcie o siebie teraz i wszystko będzie dobrze;)
  • awatar KrakowskaGóralka: To będziesz leżeć a Twoi mężczyźni beda kolo Ciebie biegac :) Naprawde bardzo się z Wami ciesze!!!! :* Jestes silna kobietka,pamiętaj o tym :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

tylkomojeszczescie
 
Klara.: - Klara, co robisz?- spytał tata, gdy odebrałam od niego telefon.
- Wracam do domu po pracy.
- Wiesz co, tak sobie pomyślałem, że może Wigilię zrobimy u mnie? Nie chciałbym być sam, wiesz, że mamy już nie ma, to nie będzie to samo.
- No pewnie. Kogo chcesz zaprosić?
- Was, babcie Hele, babcię Kamila ściągnąć z Warszawy jak się uda, Winiarskich, Martyne z Damianem i dzieciakami.
- No spoko, zaraz zadzwonie do babci Heli i do babci Kamila i się dogadam.
- Super. Daj znać co i jak.
- Okej, pa.

Dojechałam do domu, zabrałam się za telefon. Z babcią Helą poszło gładko, gorzej z babcią Kamila.
- Naprawdę Klara, stara już jestem, nie nadaję sie na jazdy pociągami.
- Kamil po panią przyjedzie. Na bank się zgodzi.
- No nie wiem, nie chciałabym sprawiać kłopotu i jemu i twojemu tacie.- wybrzydzała jak małe dziecko.
- Pani Broniu, serio, to dla nas żaden kłopot.- przekonywałam.
- No dobrze.- zgodziła się.- ale zwracam przynajmniej połowę kosztów za paliwo.
- Nie ma mowy. Jak juz Pani chce, to może pani małemu jakąś zabawkę kupić pod choinkę.
- Jaką?
- Jakąkolwiek. Z wszystkiego się będzie cieszył. Jest nauczony szacunku do wszystkiego.
- Ma półtora roku.- zdziwiła się bardzo.
- Wiem, ale od małego go ucze szacunku do ludzi i do rzeczy. Mam taką koleżankę, jej syn ma ponad 2 lata a wszystko psuje co mu kupią, ludzi kopie, pluje na nich, potrafi się rzucić na chodniku na mieście i odstawiać cyrki. Dlatego ja swoje dziecko ucze szacunku do wszystkiego i do wszystkich.
- Mądre posunięcie.- pochwaliła mnie
- Dziękuje, to co? Jesteśmy umówieni? Jeszcze powiem Kamilowi i on do Pani zadzwoni bo nie wiem jak będzie z jego pracą.
- Dobrze.- rozłączyła się.

Winiarscy też się zgodzili być u nas na Wigilii. Potem ustaliłam z Kamilem żeby pojechał po babcię już 21 grudnia rano. Ja również po babcię Helę pojechałam w niedzielę, małego zawiozłam do taty. Mieli na nas czekać u nas w mieszkaniu o 19. Akurat rozebrałyśmy się z kurtek jak na górę wjeżdżała winda z Kamilem i jego babcią.
- Klara co jutro robisz?- spytała moja babcia.
- W sumie to nic, mam już wolne. Moi pracownicy sobie świetnie poradzą beze mnie.
- Pojedziemy na jakieś zakupy, co? Chciałabym kupić Małemu coś pod choinkę, ja nie wiem co, sama wybierzesz.
- To ja tez jadę z wami. Też mu chciałam coś kupić, ale też nie wiem co.-zgłosiła się Kamila babcia.
- Ale ja naprawdę nie wiem co mu możecie kupić, on wszystko ma.
- Babcia Hela kredki, on ostatnio ma fazę na malowanie i rysowanie, a babcia Bronia farbki. Kupcie mu jeszcze po lizaku i będzie zadowolony.- dodał Kamil.
- Takie tanie rzeczy chcecie?
- On wszystko ma. A po co macie sie wykosztowywac na jakies pierdoły?
- Jak tam chcecie.- wzruszyła ramionami.

Koniec końców babcia Hela kupiła mu wielką koparkę, wyższą od niego, do tego jeszcze ogromny traktor. Babcia Bronia dwa wielkie miśki, z 10 pudełek kredek i 10 pudełek farbek. Zestaw pedzli i kilka bloków rysunkowych.
- Weź zobacz co one nakupowały.- załamałam ręce.
- Czy wyście zwariowały? Na co mu tyle tego.- Kamil się załamał.
- No bo jak to tak, same kredki i farbki. To za mało.
- Nic mnie nie słuchały, żadne prośby i groźby na nie nie działały.- mówiłam tak jakby ich tam nie było.
- Zwariuje.- pokręcił głową.
  • awatar gość: wow, faktycznie, zajebiste prezenty ;) A od was co dostał?
  • awatar megi94: Fajnie, że go od małego uczucie szacunku do wszystkiego;) a co do babci to wnuki, a właściwie prawnuka w tym przypadku zawsze rozpieszczają;)
  • awatar Klara.: @megi94: dziękujemy, fakt, babcie zawsze rozpieszczają. @gość: dowiesz sie w nastepnej notce ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

tylkomojeszczescie
 
Klara.: - Jesteś w domu?!- Martyna wrzeszczała przez telefon.
- No, jestem, a co?
- Zaraz będę!- darła się niesamowicie.

- Udało sie!- rzuciła mi sie na szyję.
- Ale co?- byłam zbita z tropu, nie wiedziałam o co jej chodzi.
- Sędzia wyraził zgodę, więc Daria jest moją prawomocną córką! Zaadoptowałam ją.
- Super, bardzo się cieszę. Ciężko było?
- Strasznie, tyle czasu załatwiania wszystkiego, przekładane rozprawy, brak opinii od kuratora.
- Dobrze, że Damian wyraził zgodę.
- Durna, to mój mąż. Gorzej z Kaśką było.
- Przecież ona zrzekła się praw do Darii po ich rozwodzie.
- Wiem, ale sędzia jednak chciał jej opinie, a robiła trochę problemów.
- Ważne, że wszystko się udało. Damian zadowolony?
- Bardzo. Już imprezę chce robić.
- W piątek?
- W piątek. A poza tym masz dzisiaj przyjść na 18 do restauracji na jakieś zebranie.
- Ciekawe co znowu wymyślił.- westchnęłam

O 18 pojawiłam się w restauracji, byli wszyscy.
- Dobra, zaczynamy.- Damian rozpoczął swoje przemówienie.- W poniedziałek wszyscy przenosimy się na nową restaurację. Pracujecie tutaj tylko dzisiaj, jutro i w niedziele macie wolne. W poniedziałek o 8 rano widzę was w nowej restauracji. Jest trochę roboty więc dobrze by było, żeby byli wszyscy. Do piątku robimy ostatnie poprawki, urządzamy, te wszystkie babskie pierdoły- wskazał mnie i Karolinę.
- Sorry szefie, mnie i Daniela nie będzie. Mamy nauki przedmałżeńskie, to był jedyny wolny termin, nie możemy zrezygnować.
- Fakt, sorry, zapomniałem. Dobra, to Klara, liczę, że te twoje magiczne rączki zdziałają tutaj cuda i będzie to jakoś wyglądać. Jak Karolina wróci we wtorek to weźmiecie samochód i pojedziecie kupić obrusy, szklanki, talerze, sztućce. No i całą resztę. Potem dam ci listę.
Adam z Wojtkiem, na was spoczywa kuchnia, Klara wam zatrudni ze dwóch pomocników jeszcze, to większa restauracja, wiec nie dacie rade w trójkę.
- Tak jest.
- Dobra, Klara zostajesz, reszta do pracy.
- Zatrudnij dwóch pomocników kucharzy, dwie kelnerki i jednego barmana. Wszyscy mają zacząć robotę od 15 grudnia najpóźniej. Najlepiej by było gdybyś dzisiaj dała ogłoszenie, że kogoś szukamy.
- Spoko, poza tym gratuluje, w końcu jesteście pełną rodziną. Martyna adoptowała Darie, Laura z Leonem w przyszłości będą się cieszyć.
- Też się ciesze. - przytulił  mnie tak jak kiedyś. -Zaraz wrzucę ogłoszenie.
  • awatar gość: gratulacje dla Damiana i Martyny, no i fajnie, że w końcu jesteście na nowej restauracji. Jak Wam tam?
  • awatar misia: A Martyna wcześniej nie chciała już adoptować Darii tylko teraz?
  • awatar Klara.: @gość: W sobote byl pierwszy oficjalny dzień, ludzi masa, ale dajemy radę ;) czekaj na kolejne notki ;) @misia: Chcieli wcześniej, ale mieli duże problemy, od dwóch lat się z tym borykali.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

tylkomojeszczescie
 
Klara.: - Może już to zostaw, co?- spytałam męża patrząc jak się męczy z drzwiami, i ciągle jest coraz gorzej.
- Chyba nie pozostaje nam nic innego jak kupić nowe drzwi.- pokręcił zrezygnowany głową.
- Też mi się tak wydaje, chodź już spać, zmęczona jestem, a obiecaliśmy Marcelowi*, że pojedziemy do zoo.
- Wiem, pamiętam.

Po powrocie z zoo weszliśmy do domu mega zmęczeni, wczorajsza impreza nas się jeszcze trzymała.
- Dobrze kochanie, to idź teraz do swojego pokoju trochę się pobawić, a zaraz zrobię obiad to cię zawołam i zjemy sobie, dobrze?- powiedziałam na szybko. Kiwnął tylko głową i poszedł do swojego pokoju.
- Co tu robisz i jak się tu dostałeś?!- spytałam wkurzona widząc, że Rafał siedzi w mojej kuchni i pije moją kawę z mojego ulubionego kubka!
- Wszedłem sobie drzwiami, nie ciężko jest otworzyć, macie kiepskie zamki, a dla osoby, która kiedyś była ślusarzem to nie problem.- uśmiechnął się głupkowato.- A co tutaj robię? Siedzę, pije kawę, czekam na Was.- O Kamil, dobrze, że jesteś. Właśnie opowiadałem Klarze, że nie zbyt trudno było się tu dostać.
- Co on tu robi?! Wynoś się stąd w tej chwili.- Mój mąż aż kipiał ze złości.
- Sprawa ma się jasno. będziecie mi płacić, coś jak kieszonkowe, alimenty, nazywajcie to sobie jak chcecie. Nie mam za co moich berbeci utrzymać, gówniarze tylko chodzą, jedzą i srają. A pampersy drogie, mleko też drogie. Ja nie pracuje, a wy sobie radzicie świetnie. Pani manager czy kierownik restauracji i pan kierownik działu w biurze. Nieźle wam się powodzi. Umówmy się na 2 tysiące miesięcznie. Ja jestem w stanie sie za to utrzymać, a wy macie dużo więcej kasy ode mnie.- wstał z krzesła.- Ja wam w zamian daje spokój, zero nachodzenia, gróźb na drzwiach i tak dalej. To co jesteśmy dogadni?!- uśmiechnął się złośliwie.
Podeszłam do niego i wymierzyłam mu najmocniejszego liścia jakiego umiałam. Złapał się za policzek i popatrzył na mnie złowrogo.
- Coś ty zrobiła!- krzyknął
- Wynoś się stąd debilu! Nie chce cię tu więcej widzieć. - zamachnął sie na mnie ale Kamil złapał jego rękę w locie i mu ją wykręcił. Potem zaczęli się bić. Nawet nie próbowałam ich rozdzielać, wiedziałam, że Kamil wygra. Zawsze wygrywa, gdy staje w mojej obronie. Po chwili do naszego mieszkania weszła Martyna z Damianem i dzieciakami, widząc co się dzieje Damian przybiegł do nas, a Martyna zaniosła dzieciaki do pokoju Marcela, aby sie z nim pobawiły. Damian ich rozdzielił.
- Co sie dzieje?- spytał Damian.
- Później. Wynoś się stąd. Jeszcze raz cię tu zobaczę, albo koło restauracji czy przy moim dziecku to cie zakatrupię i zakopie. Masz pół sekundy, żeby się stąd wynieść, jak nie to inaczej będziemy rozmawiać. - za chwilę go nie było. Posprzątałam krew co była na panelach i zrobiłam nam po kawie. Damian z Kamilem nadal się wściekali. Martyna płakała jak głupia a ja stałam wkurzona i opierałam się o wyspę.
- Nie płacz głupia. Nic się przecież nie stało.
- On znowu się miesza Wam w życie, przecież to psychol. Kiedyś Wam krzywdę zrobi.- chlipała w rękaw Damiana.
- Mamusiu, czemu płaczesz?- Daria wpadła do nas do kuchni.
- Juz nie płacze słońce, idź się dalej bawić.- pocałowala ją w czoło.
- Dobrze.
- Nie płacz, serio, nie ma nad czym. Kamilowi się zagoi i nadal będzie piękny.- pocałowałam bruneta w czoło i zachichotałam.
- Zawsze płacze jak coś się dzieje.- wzruszyłam ramionami wskazując na Martynę.
- Myślisz, że wróci?- spytała po chwili.
- Nie sądzę, dostał taki wpierdziel, że się nie odważy.
- A jak się odważy?
- Dostanie jeszcze raz, albo tym razem inaczej będziemy gadać.


* w związku z tym, że niedawno się wygadałam przez przypadek jak mój syn się nazywa w realu to juz będę używac jego prawdziwego imienia.  ;)
  • awatar misia: serio? Miał aż taki tupet? Co za dupek, mam nadzieję, że nie wróci już nigdy i da wam spokój. Ładne imię waszego syna ;)
  • awatar megi94: Co za tupet, jak w ogóle mu coś takiego do głowy przyszło? Naprawdę powinniście na niego uważać, z takimi psychopatami to nigdy nic nie wiadomo
  • awatar Blonde Angel: nienormalny człowiek. zgłoście jakieś nękanie, stalking, groźby i w ogóle, on nie może sobie taki bezkarny chodzic. len pieprz.ony kieszonkowego się zachciało, do roboty kur.... a nie ludzi nachodzic!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

tylkomojeszczescie
 
Klara.: - Hahaha!- śmiałam się jak nienormalna z żartów Michała.-skąd ty to wszystko znasz?
- Z internetu.
- Idę po drinki, chce ktoś?- spytałam.
- Mi możesz wziąć sok pomarańczowy- zgłosiła się Martyna.
- A mi piwo.- poprosił Dawid.
- Spoko.

Stałam przy barze i czekałam aż podejdzie do mnie barman. Wpadł na mnie jakiś facet.
- Przepraszam bardzo.
- Nie szkodzi.- odwróciłam sie.- Rafał?- moje zdziwienie było tak wielkie, że wystarczy na kolejny miesiąc.
- No ja. Co ty tu robisz?
- Jesteśmy całą paczką, odreagowujemy cały ostatni miesiąc.
- A co działo się coś?
- Jak zawsze.- lekko się uśmiechnęłam. - A co u ciebie?
- Dobrze, mam trójkę dzieci, dziewczynę, szukam pracy.
- Super, ile mają dzieciaki?
- Zuzia ma 3 lata, Leon 2 i 3 miesiące a Natan ma miesiąc.
- Fajne, mój syn ma prawie półtora roku.
- Masz dziecko?!- zdziwił się.
- Dziecko, męża, świetną pracę, cudownych przyjaciół.
- Kochanie z kim rozma - wiasz ?- Kamil przerwał jak zobaczył Rafała.
- No proszę, to jest twój mąż?
- Tak, ja jestem mężem Klary, a co? Masz coś przeciwko temu?- mierzyli sie wzrokiem.
- Nie sądziłem, że z tym durniem się zwiążesz. Pewnie wzięliście ślub dlatego, że dziecko było w drodze, co? Inaczej byś go na bruk wyrzuciła.
- Tobie już chyba wystarczy picia, co? Wracaj do domu i dzieciaków.- powiedziałam wkurzona.
- Dalej piszesz bloga na pingerze? Może ci trochę pokomentuje.- uśmiechnął się cwaniak.
- Nie twój interes. Na bank nie pamiętasz adresu.
- Żebyś sie nie zdziwiła.- odszedł a my z Kamilem poszliśmy do naszej loży.

- Co za debil-wkurzał się Kamil.
- Nie przejmuj sie, dureń pewnie nie ma internetu. To psychol, skąd wiesz co jemu w głowie siedzi? Pewnie jeszcze się nie wyleczył z tej chorej miłości do mnie.- tłumaczyłam spokojnie- a minęły ponad dwa lata. Daj spokój, nie przejmuj się nim, bo jeszcze osiwiejesz mi tutaj.- pocałowałam go w czoło i rozejrzałam sie po sali klubu. Wzrokiem natknęłam się na Rafała. Uśmiechał się głupkowato i patrzył na mnie. Na palcach pokazał serduszko, pokręciłam tylko głową i popukałam w czoło tak żeby widział.
Bawiliśmy się świetnie, wróciliśmy do mieszkania koło 6 rano. Na drzwiach było napisane "To jeszcze nie koniec".
- Jeszcze mnie debil popamięta.- odgrażał się Kamil.
- Nie warto. Chodź trzeba to zmyć. Potem położymy się spać, a koło 12 trzeba młodego odebrać od ojca.
- Ok.- wziął szmatkę i wodę i przecierał drzwi, ale było jeszcze gorzej.

c.d.n
  • awatar KrakowskaGóralka: Zazdrosny były, nie ma co. Mam nadzieję, że wszystko jednak się dobrze rozwiązało.
  • awatar misia: To jest ten Rafał co cię zdradzal i był potem zazdrosny o Kamila i wgl całą resztę? Dawno mnie tu nie było, ale wszystko przeczytałam, gratuluje meża i dziecka ;*
  • awatar Klara: @KrakowskaGóralka:Poczekamy, zobaczymy :D @misia: Tak, to jest ten sam Rafał. Dziękuje i zapraszam częściej ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

blaackrainbow
 
blaackrainbow.♥: nie zniechęcaj się jednym upadkiem - za dużo możesz stracić.
 

nandryna
 
A teraz tak trochę z innej beczki .Wczoraj w empiku i mnie w mieście był #Kamil #Bednarek ! Podjarke mam więc pomyślałam że wstawię Wam zdjęcie ze mną i z nim.

20141109_161935.jpg
- Tak ... to ja :P nie oceniajcie wyglądu .. please ... - NatulaxDe
  • awatar gość: ładne włosy masz *.*
  • awatar Nandryna: @gość: @gość: Nienawidze ich rozczesywać .. Dziękuję :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

naegawolf
 
Hejo wszystkim!

Tutaj najszczęśliwsza dziewczynka na świecie. <3
Jak już wspominałam,moja kariera jako muzyka/artysty coraz bardziej się powiększa!

Maj - to będzie miesiąc występów muzycznych (śpiewanie) jak i teatralnych!

Najbliższy występ już juuuutro! A mianowicie to mój najważniejszy i największy występ w mojej małej karierze muzyka/artysty! A ten występ to właściwie ogrooomny koncert,który rozpoczyna się jutro o 15:00 a kończy... oj późno,późno :D

Jest to koncert charytatywny: zbieramy dla dziewczyny,naszej przyjaciółki (uzdolnionej muzycznie,naszej śpiewaczki),ponieważ jest chora na raka. Na koncercie będzie dużo muzyków,znanych więcej lub mniej... Ale wiecie przed kim,mój duet, ja i Natalka występujemy?
Przed tym oto panem:





Nom, a na sam koniec koncertu występuje zespół:





A my z Talką śpiewamy:











Życzcie nam szczęścia i powodzenia!~
Jutro zdam relację!

/Mai <podekscytowana>
  • awatar ~Dziki Ponczek ;*: Powodzenia w śpiewaniu z Natalką ! Fighting! <3 P.S muszę doda notkę,ale mi się nie chce xddd
Pokaż wszystkie (1) ›
 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/(…)wiesz_ze_kamila_stocha_goni_poli…
Spotykają się dwa chłopy:
- Wiesz że Kamila Stocha goni policja?
- Ale dlaczego?
- Bo zrobił największe skoki w tym roku
wiesz_ze_kamila_stocha_goni_policja_2014-02-16_21-48-10.jpg
 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/5136/kamil_stoch_grozny_upadek.html
Kamil Stoch groźny upadek..
ale puścił skocznię o własnych siłach
Trzymamy kciuki !
kamil_stoch_grozny_upadek_2014-02-12_21-45-07.jpg
 

subsistence
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
ferredoksyna.:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

subsistence
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
ferredoksyna.:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

subsistence
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
ferredoksyna.:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

subsistence
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
ferredoksyna.:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

subsistence
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
ferredoksyna.:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

aga16233
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 

Kategorie blogów