Wpisy oznaczone tagiem "Kanut Wielki" (1)  

bowa79
 
Kosztowna praca nad ciałem


Maks patrzył na drzemiącą kobietę. Jak do diabła to się stało? Jak udało mu się skończyć leżąc na dywanie z nagą kobietą? Nie był przecież typem lekkiego prowadzenia się. To, co Maks lubił robić, to upijać się, zachowywać jak bogaty palant i przewracać się. Pewnie, że lubił poflirtować, ale łajdaczyć się było głupotą. Dawać się złapać, było jeszcze głupsze. Czy może się z tego wywinąć? Nie będzie to łatwe, pomyślał, a z pewnością nie będzie tanie. Ta kobieta leżąca obok niego nie po to zapłaciła mnóstwo dolarów, jakie najwyraźniej wydała, aby mieć takie ciało, tylko po to, żeby je rozdawać za darmo. To było ciało stworzone do kariery filmowej.
Było zbyt doskonałe, zbyt wykalkulowane; żaden jego centymetr nie został pozostawiony przypadkowi. Było to ciało, które z pewnością mogło pretendować do przyszłorocznej nagrody Koscara (Nagroda Chirurgii Kosmetycznej). Maks na próżno szukał w nim oznak ludzkiej kruchości. Jeden jedyny dołeczek celulitu na fantastycznej nodze wyciągniętej przed nim mógł dać mu nadzieję, że tutaj był prawdziwy człowiek. Kobieta, która obudzi się i powie „Wow! Było zabawnie i zupełnie do mnie niepodobne, ale teraz ty wracaj do swojego życia, a ja wrócę do mojego.” Ale nie było najmniejszego śladu cellulitu, nawet najmniejszego śladu rozstępu, włosów czy zmarszczki sugerującej, że to była prawdziwa ludzka istota.
Noga skierowana ku Maksowi wydawała się go oddzielać, oskarżając go. „Oto ten głupek,” wydawała się mówić jej surowa postać. „Oto facet, z którym mam zamiar rozmawiać na każdym chat show przez następne dziesięć lat. Dureń, który uczyni ze mnie celebrytkę.”
Maks nigdy nie rozumiał, dlaczego się ożenił. Jego żona Krystal, sama wielka gwiazda, również nie lepiej orientowała się w swoich motywach. Było to tak, jakby zostali zmuszeni do tego, aby zasilić biznes pod nazwą Maks i Krystal, który rozrastał się wokół nich. Niczym król, Maks żył w świecie, gdzie wszystko co robił, uważane było za ważne. Jeśli uderzył dziennikarza, było to ważne. Jego słynna decyzja, aby zmniejszyć sobie penisa („Jestem to winien kobietom, z którymi sypiam”) znalazła się na okładce Premiere oraz była wiadomością numer jeden na MTV. I to pomimo faktu, że MTV posiadała obecnie głównie słuchaczy pięćdziesięcioletnich, dwa razy starszych od Maksa.
Problem polegał na tym, że jak większość królów, Maks zaczął wierzyć, że to, co robi, jest ważne. Mało jest Kanutów Wielkich w przemyśle rozrywkowym, ludzi o silnym charakterze, potrafiących sprzeciwić się popularnym obsesjom i powiedzieć, „Nie jestem nawet w milionowej części tak interesującą osobą, jaką usiłuję być”. Z pewnością, Maks nie potrafił się oprzeć nieskończonemu pożądaniu bycia ważnym. Był tylko niewielki krok od rzygania na życzenie do żenienia się na życzenie.
Od tamtej pory, zarówno Krystal jak i on zapewniali świat, że zostali obłaskawieni przez miłość i czas, kiedy rozrabiali, dawno się skończył. Ale nie skończył się. Krystal nadal malowała miasto w nocy i poddawała swoje ciało rekonstrukcji rankiem, podczas gdy Maks nadal pił, bił ludzi, sam był bity i budził się twarzą w dół, nie wiedząc gdzie się znajduje. Teraz wydawało się, że dostatecznie mu odbiło, żeby naprawdę zrobić z siebie idiotę. Maks nie kochał Krystal, ale nie chciał jej obrażać, ani wprawiać w zakłopotanie na pierwszej stronie National Enquirer.
Kobieta poruszyła się.
„Maks, chcę rozwodu”, powiedziała.
Maks był zaskoczony. Spróbował zmusić swoje bolące oczy, aby skupić się nad tym, co widział.
„Krystal”, powiedział.
„Co?”, odpowiedziała.
Maks zamilkł. Czuł się zawstydzony. Można było być całkiem nawalonym, ale żeby nie poznać własnej żony, to już przekraczało wszelkie granice. Pewnie, że miała wiele twarzy od czasu, gdy się z nią ożenił, ale po mężu należy się spodziewać, że będzie się w tym orientował.
„Chcę rozwodu, Maks. Zeszłego wieczora u Simone potraktowali nas niczym wczorajsze wiadomości. Poczułam się jak stara mężatka, a mam dopiero dwadzieścia cztery lata i dlatego chcę rozwodu.”
„OK.,” powiedział Maks.
„Nie masz nic więcej do powiedzenia?” spytała Krystal.
„No cóż…” Maks zastanawiał się przez chwilę. To była jego żona, a jednak wcale jej nie znał. Ta piękna kobieta była dla niego kimś obcym. Bezcelowość jego egzystencji przytłoczyła go. Przez chwilę zobaczył siebie wyraźnie i nic nie widział, bo nic nie było do zobaczenia. Całe jego życie było bezsensowną szaradą. Na szczęście dla Maksa, introspekcje zdarzały mu się tylko w ulotnych chwilach.
„Jakaś szansa na ostatni numerek?”, powiedział.
Krystal nigdy nie potrafiła się oprzeć pokusie niewielkiego romansu.
„O, no to dobrze.”
Maks wczołgał się w poprzek dywanu i wgramolił na zdumiewające ciało Krystal.    
„Wydaje mi się, że mój oddech nie jest zbyt świeży”, powiedział.
„Nie widziałaś, czy przypadkiem ktoś mi się nie zesiusiał w usta zeszłego wieczora?”
Krystal zawsze miała pod ręką swój środek dezynfekujący. Prysnęła Maksowi w usta, a potem w swoje, gdyż poprzedniego wieczora jadła na kolację wódkę pieprzową i chipsy czosnkowe. Sięgając do swojej torebki wyjęła jeszcze groźniej wyglądającą puszkę aerozolu.
„OK. Wstań i spuść je”, powiedziała. „Możesz być moim mężem, ale nie wiem, gdzie byłeś przedtem.”
„Nie wydaje mi się, żebym był w stanie wstać, Krystal. Podnoszenie się wyżej niż ten dywan zanim napiję się kawy, przyprawia mnie o zawrót głowy.”  
„Stań i pokaż go, Maks, albo nic z tego”, powiedziała Krystal, która miała bardzo surowe poglądy na temat higieny seksualnej. Maks wiedział, że nic tak szybko nie zdmuchiwało okazji na szybki numerek jak zaniedbanie zabezpieczenia, więc wstał chwiejąc się i spuścił dżinsy. Krystal spryskała mu krocze, pokrywając jego członek grubą warstwą spermicydalnego rozciągliwego laminatu.
„Natryskiwany kondom był chyba największym wynalazkiem od czasu nadmuchiwanej broni palnej”, powiedziała Krystal dmuchając na niego, aby szybciej wysechł.
„Podoba mi się to”, powiedział Maks. „Ale mam nadzieję, że masz trochę rozpuszczalnika”.
Maks mówił to z powodu bolesnego doświadczenia. „Nadmuchiwany kondom był triumfem inżynierii syntetycznych włókien. Można go było zastosować na sflaczały członek, a mimo to potrafił się potem rozciągać i poruszać niczym druga skóra. Jak wiadomo, konwencjonalne kondomy mają na końcu cycek, w który może spływać ejakulat. Natryskiwane natomiast, po prostu rozciągały się tyle, ile było trzeba. Rozciągały się, ale nigdy nie pękały. Nie przeszkadzało to, jeśli chodziło o te trochę seksualnego płynu, ale było bardziej kłopotliwe w razie potrzeby zrobienie siusiu, a pod ręką nie było rozpuszczalnika. Maks, jak większość mężczyzn, doświadczył bólu i zakłopotania, gdy musiał pędzić do apteki po rozpuszczalnik z wielkim balonem moczu wiszącym na końcu członka.
Krystal wciągnęła Maksa na siebie. Objęli się i pocałowała go długo i mocno. W mieście, gdzie dobre całowanie było normą, Krystal była prawdziwą gwiazdą. Mówiono, że jeśli jesteś po liftingu kosmetycznym, to co najmniej przez sześć miesięcy nie powinieneś się całować z Krystal, gdyż mogła ci po prostu odessać twarz. Ta pogłoska rozeszła się, gdy Krystal miała zaledwie szesnaście lat. Była dziecięcą gwiazdą mając za sobą seks, narkotyki, koledż i w pełni zdiagnozowane uzależnienie od mediów, kiedy wyszła za człowieka z siedemdziesięcioletnią karierą i twarzą trzydziestopięciolatka. Przynajmniej miał twarz trzydziestopięciolatka aż do nocy poślubnej z młodą Krystal. Z ich apartamentu hotelowego w Aspen, Colorado słychać było wrzaski. Paramedycy z Zespołu Szybkiego Reagowania Chirurgii Kosmetycznej zostali wezwani ze szpitala Cedars w LA, a podstarzała gwiazda nie pokazywała się publicznie przez cztery miesiące.
„Zjadła staremu twarz”, zapewniała plotka.
„Słyszałem, że musieli wyciągać jego zęby z jej gardła. Ta mała dziewczyna prawie udławiła się jego protezą”.
Krystal dawała teraz Maksowi zaznać swoich umiejętności podobnych do tłoka, ale pomimo zastosowania pocałunku, który mógłby odblokować zatkany przewód kanalizacyjny, czuła, że płomień nie miał zamiaru się rozpalić.
„Nie rozciągam twojego laminatu, co kochanie?”, spytała uprzejmie.
„To nie twoja wina, Krystal, po prostu jest młoda godzina, wiesz? Wypiłem mnóstwo zeszłego wieczoru i…”
„Masz kaca, biedaku?”, powiedziała. Pokażę ci coś, co założyłam sobie w zeszłym tygodniu”.
Krystal wstała i przeszła przez pokój. Było to przejście, które mogłoby spowodować wrzenie w setkach milionów hełmów Wirtualnej Rzeczywistości. Podeszła do swojej toaletki i pochylając się lekko nad nią spojrzała na leżącego Maksa.
„Podoba ci się to co widzisz?” spytała, a Maks musiałby być zrobiony z granitu, aby się wahać. Co więcej, musiałby to być granit, który prawdopodobnie jest gejem. Krystal była niezwykłą wizją perfekcyjnej konstrukcji wygenerowanej w efekcie badań rynkowych. Wyglądała, jakby japoński artysta porno właśnie stworzył ją za pomocą grafiki komputerowej. Na pewno była trochę jakby bezduszna, ale jak często mawiał rzeźbiarz jej ciała: „Krystal, są mężczyźni, którzy lubią przede wszystkim piersi, oraz tacy, którzy na pierwszym miejscu stawiają tyłki, a jedynymi facetami, jakich spotkałem, którzy się interesują duszą, są muzycy”.
„Myślisz, że to jest dobre, co?, dąsała się Krystal. „Patrz”.
Wyjęła cienką rurkę przytwierdzoną do małego cylindra ze swojej kosmetyczki. Maks patrzył zdumiony, jak usunęła ze swej szparki coś, o czym myślał, że jest małą brodawką. Przystawiła rurkę do miejsca gdzie znajdowała się rzekoma brodawka, rozległ się świst i łono Krystal, już i tak dość obfite zaczęło się powiększać. Maks gapił się z otwartymi ustami; nigdy wcześniej nie widział czegoś podobnego. Krystal śmiała się z jego zmieszania.
„Fajne, no nie? Kosztowało mnóstwo pieniędzy” powiedziała. „Ale wspaniałe dla kariery, a więc szybko się spłaci. Widzisz, teraz mogę grać role dużych i małych dziewczyn. Uniwersalność jest bardzo ważna u poważnej aktorki, nie sądzisz? Kazałam sobie uelastycznić skórę, dlatego nie rozstępuje się i powraca na miejsce po paru godzinach. Podoba ci się?
No cóż, Maks akurat nie przepadał szczególnie za dużymi łonami, ale byłoby grubiańsko powiedzieć to w sytuacji, gdy kobieta zadała sobie właśnie trud, aby nadmuchać swoje ciało, aby mu sprawić przyjemność. Poza tym, libido Maksa zaczęło w końcu przebijać się przez opary zatęchłej gorzały i dymu papierosowego, które do tej pory trzymały go na dnie, a Krystal była kobietą, która wygląda dobrze w każdych proporcjach. Zdecydowanie nabierał ochoty, aby znaleźć się z nią w pozycji horyzontalnej. Problem zaczął powoli przekazywać swój komunikat w dolne rejony.
Maks od lat miał problemy ze wzwodem. Był to stary problem noszący nazwę świadomości erekcji. W chwili, gdy zaczynał o niej myśleć, natychmiast znikała. Nie miało to podłoża fizycznego, lecz czysto mentalne. Każdy facet wie, że penis jest paranoidalną częścią ciała. Jeśli wie, że martwisz się o niego, to natychmiast kieruje się ku południowi. Na szczęście istnieje rozwiązanie. Polega ono na tym, aby o tym nie myśleć. Metoda Maksa polegała na oddaniu się dyskretnemu fantazjowaniu, aby przetransportować swoje libido z dala od aktualnych naglących okoliczności. Jednak Krystal nie czuła by się urażona, gdyby znała skryte myśli Maksa, ponieważ nie myślał on wtedy o innej kobiecie, ale o sobie. Nie pod względem seksualnym, ale profesjonalnym. Maks był aktorem i najbardziej podniecającą rzeczą była dla niego myśl, jakim jest cholernie dobrym aktorem. Myślał o swoich sukcesach, łzach, dziwacznych drobnych produkcjach, w których wciąż występował, ponieważ, pomimo bycia mega gwiazdą, był przede wszystkim artystą. Myślał o tym, jak wspaniale wyglądał w getrach i starym podartym T-shircie… i wtedy to się pojawiało, wielki dumny wzwód w całej okazałości, jak należy i gotowy do akcji.
Krystal była zadowolona. Jeśli o nią chodziło, jej nadmuchiwane cycki wywarły swój czar.
„A więc podoba ci się, “ zamruczała jak kotka potrząsając nimi.
„Oczywiście, że mi się podoba, Krystal, “ powiedział Maks. „Żeby tylko nie wyskoczyły i żebyś nie zaczęła latać po pokoju jak balon.”
 

 

Kategorie blogów