Wpisy oznaczone tagiem "Kastiel" (25)  

mycandylove
 
Embry: Nie bardzo wiedziałam czy się zgodzić, bałam się, że na kolejnym wspólnym wyjściu znów uraczy mnie jakaś bombą, która zwali mnie z nóg, ale skoro mialo to być wyjście niejako na zgodę to powiedziałam, że pójdę. I faktycznie, postarał się chłopak. Ani razu nie wspomniał słowem o Natanielu... chcociaż nie, raz! Powiedział, że Nataniel ma białego kota. Skąd on wie takie rzeczy? No ale do rzeczy... gdy byliśmy w sklepie, a ja stałam pochylona nad gablotką ze szczurami, stanął za mną, objął mnie w pasie i oparł brodę o moje ramię, a ja całkiem zdrętwiałam w środku. Jego bliskość działa na mnie wręcz nie do opisania. Nie potrafiłam się powstrzymać i westchnęłam z błogością, trochę mocniej się o niego opierając. Kastiel zaczął przesuwać nosem po boku mojej szyi, a ja złapałam go za ręce, które trzymał na moim brzuchu.
- Czy mogę wiedzieć, co robisz? - szepnęłam, czując że zaczynam się nakręcać.
- Nic - Kastiel odpowiedział mi również szeptem, delikatnie przy tym dotykając ustami mój policzek.
- Jeśli to jest nic to... - urwałam. Nie chciałam zaczynać tematu związanego z pieszczotami i fizyczną bliskością. - Może kupię szczura? - powiedziałam zamiast tego co chciałam.
- Szczura? -Kastiel był tak zaskoczony tym pomysłem, że aż się wyprostował, chociaż rąk nie zabrał.
 

mycandylove
 
Embry: Dobra. Nataniel wyprowadza się z domu, a jego ojca zaaresztowali. Do diaska. Czemu za każdym razem jak maczam w czymś palce to kończy się rewolucją? Chciałam sprawdzić co u Nata - wylądowałam z nim w łóżku. Chciałam mu pomóc - doprowadziłam do aresztowania jego ojca. Świetnie. Potrzebuję spokoju. Muszę się jakoś pozbierać.

Kasatiel mnie zbył, gdy powiedziałam mu, że wiem o przeprowadzce Nataniela, że to był ten jego świetny plan. Uważa, że problem się rozwiązał i nie ma potrzeby do niego wracać.

W ogóle Nataniel zaczął się zachowywać zupełnie inaczej. Po pierwsze zmienił styl ubierania, a po drugie jego teksty nieco przypominają te, którymi posługuje się Kastiel. No i zaproponował mi wspólne wyjście do sklepu zoologicznego. No chyba se jaja robi. Najwyraźniej nie wie o tym, że Kastiel poinformował mnie o tym co o mnie mówi. Czyżby teraz sądził, że to się powtórzy? A w życiu! Odmówiłam. Poza tym, przecież obiecałam sobie, że będę trzymała się od niego z daleka. Nie chcę zostawać z nim już więcej w sytuacji sam na sam.
 

mycandylove
 
Embry: - Nie będziesz mi życia układał - warknęłam i chciałam się mu wyrwać, ale on przygarnął mnie do siebie.
- Głupia... - zaczął i ścisnął mnie mocniej, opierając brodę na mojej głowie. - Przepraszam. Nie zdawałem sobie sprawy z tego, że to tak przeżywasz.
Miałam wrażenie, że śnię. Przepraszający Kastiel to ostatnie, czego się spodziewałam.
Po tym jak mnie przeprosił, rozmowa przestała się kleić. Ja ciągle przeżywałam to, że Nataniel nie dość, że opowiada o naszym współżyciu (ble, jak to okropnie brzmi) to jeszcze robi to w tak wulgarny sposób. Normalnie jak nie on. Kiedy już byliśmy w parku, niedaleko mojego domu, zadałam pytanie, które wciąż chodziło mi po głowie.
- W jakich okolicznościach Nataniel o tym opowiedział? - byłam zdenerwowana i było to po mnie widać.
Kastiel natomiast wyglądał na speszonego. I nie odpowiedział, oczywiście. Pożegnaliśmy się z dziwnej, ciężkiej atmosferze.
Nie mam pojęcia na czym stoję.
 

mycandylove
 
Embry: Mętlik w głowie sprawił, że cofnęłam się o krok i oparłam dłonie na biodrach. Ojciec często powtarzał, że najlepszą obroną jest atak.
- Czy ty właśnie spytałeś mnie, czemu się z tobą nie przespałam? A niby czemu bym miała? Z tego co wiem parą nie jesteśmy.
- Z Natanielem też nie chodzisz - Kastiel przypatrywał mi się uważnie, a jego odpowiedź wytrąciła mnie z równowagi, bo miał rację.
- Jaki ty właściwie masz problem? -  zniecierpliwiona zaczęłam podnosić głos - Zdarzyło się coś, co się nie powinno zdarzyć. Cholernie tego żałuję, czasu nie cofnę, dziewictwa nie odzyskam, ale pewnie, jasne, drąż ten temat, posyp ranę solą, bo co!? Bo czujesz się urażony!? O co? O co ci chodzi? Żebym poczuła się jeszcze gorzej!? Jak ostatnia szmata? To chciałeś osiągnąć? Zadowolony jesteś? - ostatnie zdania już mówiłam przez łzy, bo świadomość tego co zrobiłam zaczęłam mnie przytłaczać. Znów. I złościło mnie to, że nie mogę cofnąć czasu. Mleko już się rozlało. Odwróciłam się i zaczęłam iść szybkim krokiem przed siebie.
- Embry! - usłyszałam za sobą, ale nie miałam zamiaru się zatrzymywać. To Kastiel podbiegł do mnie, złapał mnie za ramię, zatrzymując, by następnie odwrócić mnie przodem do siebie. Byłam na siebie tak zła, że nie myśląc, podniosłam na niego rękę, chcąc go spoliczkować, ale zdążył mnie złapać za nadgarstek.
- Przestań się drzeć - powiedział spokojnie, co jeszcze bardziej mnie wpieniło. Najpierw jest spokojny, potem na mnie warczy z pretensjami, a teraz co?
 

mycandylove
 
Embry: Kastiel milczał, a ja zamknęłam oczy, marząc o tym, żeby to wszystko okazało się snem.  
- Czyli nie zaprzeczasz? - Kastiel podjął temat, który ja najchętniej zepchnęłabym jak najdalej w swojej świadomości.
Milczałam.
- Z tego co pamiętałem, mówiłaś coś o ślubie, nie? I swoim dziewictwie.
Milczałam.
- Nataniel kłamał, prawda? - Kastiel nadal miał spokojny głos, ale zaczęły w nim dźwięczeć niepokojące nuty, więc przełknęłam ślinę, podniosłam się z kucek i patrząc na buty, pokręciłam głową. Kastiel wierzył, że to wszystko to bzdury wyssane z palca, a ja powinnam to podłapać i ciągnąć tę wersję, udając, że nic się nie wydarzyło między mną a Natanielem. Ale cały czas żyłabym w strachu, że kiedyś się wyda, albo co gorsze ktoś mógłby mnie tym szantażować, albo jakimś cudem samo by wypłynęło w najmniej sprzyjającym momencie. Dlatego mimo że nie chciałam, spojrzałam na Kastiela i pokręciłam głową.
- Nie kłamał. To prawda. Tylko... tylko, że ja mu nie dałam dupy. Przynajmniej nie tak to wyglądało z mojej strony... - urwałam. Nie byłam pewna czy chcę się tłumaczyć. Nie wiedziałam, czy w ogóle jest po co.
- Zakochałaś się w nim? - syknął szybko, patrząc na mnie ostro, a ja zaczęłam podejrzewać, że dzieje się tu coś, czego nie jestem w stanie w pełni zrozumieć.
- Nie - odpowiedziałam zgodnie z prawdą, nie bardzo wiedząc do czego zmierza nasza rozmowa.
- Więc dlaczego zrobiłaś to z nim, a nie ze mną? -  warknął, a po jego poprzednim opanowaniu nie zostało ani śladu.
Kastiel był zazdrosny! Ale to by znaczyło... że coś do mnie czuje? Aaaaaach, to takie zagmatwane!
 

mycandylove
 
Embry: Nataniela kolejny dzień nie ma w szkole. Boję się, że jego ojciec zrobi krzywdę najpierw jemu, potem mnie. Niech to wszystko już się skończy. Mam wrażenie, że zamiast pomóc, wszystko zniszczyłam.

Wrócił Nataniel. Starałam się zejść mu z oczu, ale niestety... znów usłyszałam od niego mnóśtwo ostrych, nieprzyjemnych słów. A następnego dnia gdy przyszedł do szkoły miał podbite oko. A co, jeśli przeze mnie ojciec Nata stał się jeszcze bardziej agresywny?
Jestem w szoku, jak bardzo Kastiel był pomocny. Ostatnio znów do mnie przyszedł. Powiedział, że nie wyglądam najlepiej. Mistrz komplementów, kurde. Zabrał mnie na spacer, na naprawdę długi spacer. Na początku nie rozmawialiśmy za dużo. Ale sama jego obecność była dla mnie kojąca. Do czasu... Nie pomyślałabym, że pod maską twardziela i oportunisty kryje się odpowiedzialny i stanowczy facet. Powiedział mi, że rozmawiał z Natanielem i zaproponował mu rozwiązanie problemu. I że jak on na to przystanie, to będzie miał zapewniony święty spokój. Ale nie chciał mi zdradzić, na czym ten plan miałby polegać. Byłam wyciszona i trochę smęciłam, więc nawet nie naciskałam za mocno.
W pewnym momencie naszego spaceru Kas zapytał mnie, czy to, jak bardzo przejmuję się losem Nataniela świadczy o tym, co czuję do gospodarza naszej klasy. Wcięło mnie i nie wiedziałam co powiedzieć. Przez dłuższą chwilę ważyłam słowa w głowie i powiedziałam, że  prawdopodobnie przejęłabym się losem każdego ucznia, gdybym wiedziała, że jest bity, ale że mocno żałuję tego, co zrobiłam, bo czuję, że tylko pogorszyłam sytuację. A wtedy Kastiel zapytał, czy żałuję wszystkiego. Spojrzałam na niego szybko, a serce zaczęło mi tak mocno bić, że normalnie czułam jego uderzenia gdzieś pod szczęką i na nadgarstkach.
- Czyli wiesz? - spytałam, czując że dłonie mam całe mokre od potu, a w dołku coś mi się zacisnęło.
- Nataniel nie omieszkał się pochwalić, że cię przeleciał - Kastiel nie zmienił ani barwy głosu, ani tempa kroku. Ja natomiast stanęłam jak wryta.
- J-jak powiedział? - spytałam szeptem, bo miałam tak ściśnięte gardło, że nie potrafiłam odezwać się normalnym głosem.
Kastiel odwrócił się w momencie, gdy nie mogąc ustać na nogach, kucnęłam, by ochłonąć. Zawrócił, stanął obok mnie i powtórzył.
- Powiedział, że cię przeleciał. Że mu dałaś dupy i że to jedyny plus jaki wynikł z tej całej sytuacji - jego głos był zimny, pozbawiony emocji.
- Nie wierzę - wydusiłam, ledwo poruszając wargami. Tak to potraktował? Jak zaliczenie panienki? I opowiada o tym wszystkim!?
 

mycandylove
 
Embry: Rodzice Nataniela zostali wezwani do szkoły. O ja pierdzielę. Nataniel mnie dopadł i zjebał jak burą sukę. To wszystko było błędem! Chcę, żeby się już to wszystko skończyło i przysięgam, że będę się trzymała się z dala on Nata. Nie chcę mu się pokazywać na oczy. Poszłam do piwnicy i zalałam się łzami. I przyszedł Kastiel. Czemu on zawsze pojawia się, gdy potrzebuję męskiego ramienia? Nie mówił za dużo. Doprowadził mnie do pionu i znów mocno objął. I zdjął mi łzę z policzka, patrząc mi prosto w oczy. Czuję się jak szmata.
  • awatar ja: Wow! Pierwszy raz czytam takie coś i... Wow! Ja nie mam zamiaru trzymać się z dala od Nata
Pokaż wszystkie (1) ›
 

mycandylove
 
Embry: Najgorzej, że wszyscy, dosłownie WSZYSCY mnie pytali o mój wspólny przyjazd do szkoły z Natem i Amber. Dziewczyny dało się jakoś spławić, ale z chłopakami było ciut gorzej. Pękłam przy rozmowie z Kastielem. Jemu się po prostu nie da wcisnąć kitu. Jak patrzy tymi swoimi szarymi oczami, z tym kpiącym uśmieszkiem to człowiek po prostu nie wie co ze sobą zrobić. Powiedziałam mu więc, czego byłam świadkiem i to o czym rozmawiałam z Natanielem. A ten się zaczął śmiać! Spoliczkowałam go. Po prostu. Zanim się zdążyłam zastanowić, strzeliłam go aż kląsnęło. Jestem w stanie zrozumieć, że nie przepadają za sobą, no ale trzeba nie mieć serca, żeby śmiać się z czegoś takiego. Boję się co będzie, gdy dowie się jak skończyła się moja "rozmowa" z Natanielem. Jak mogłam dopuścić do takiej sytuacji? Przecież ja mu sama do łóżka weszłam. Chociaż Kastiel to jeszcze nic. On sam nmie wydaje się przywiązywać większej uwagi do seksu, ale nie chcę wiedzieć jak zareaguje Kentin. Niby nic sobie nie obiecywaliśmy, ale... ech. Ale wlazłam w bagno. No i najgorsze w tej całej historii jest to, że straciłam dziewictwo przed ślubem, z chłopakiem do którego nie czuję nic więcej poza sympatią. Ale porażka.
Zadzwoniłam pod 112, a Kastiel stał na czatach. Później odprowadził mnie do domu. Byłam naprawdę struta i pogrążona w czarnych myślach, a gdy zatrzymaliśmy się pod moim domem, objął mnie, tak bardzo, bardzo mocno, bez żadnych podtekstów i wędrujących rąk. Tak bardzo tego potrzebowałam! Wtuliłam się w niego mocno, najmocniej jak mogłam, zaciskając dłonie na jego kurtce. On chyba myślał, że przeżywałam sytuację z Natem, co było prawdą, ale doszło do tego poczucie winy w związku z tym co zrobiłam. Po kilku chwilach, odsunął mnie na odległość ramienia, cmoknął w czoło i kazał się trzymać. I nazwał mnie "dziewczynką".
 

mycandylove
 
Embry: Okazało się, że będę Czerwonym Kapturkiem. Główna rola. O ja cię. Myśliwym ma być Kentin, a Kastiel wilkiem. Na szczęście próby przebiegły bez większych problemów. Tyle, że Rozalia przekroczyła budżet i z własnej kieszeni musiałam wybulić za strój.
Kiedy nadszedł dzień przedstawienia, a ja była już przebrana, w szatni złapał mnie Kastiel. Powiedział, że wyjątkowo pasuje mi rola bycia przez niego zjedzoną. Spytałam, czy aby na pewno czytał scenariusz, a on wtedy przyparł mnie do ściany, odsunął mój kaptur i najpierw chuchnął na moją szyję, sprawiając tym, że od razu przymknęłam oczy i zacisnęłam usta, żeby nie jęknąć, a gdy zaczął ją całować, chwyciłam go za ramiona i odchyliłam głowę. Kastiel bez słowa kontynuował całowanie. Kiedy zaczął przygryzać moją skórę tuż za uchem, jęknęłam cicho, nie wytrzymując, a dłonie wsunęłam w jego włosy i mocniej przycisnęłam go do siebie, opadając na ścianę. Miałam miękkie kolana i czułam coraz mocniejsze podniecenie. To on pierwszy się odsunął. Spojrzał na mnie z drapieżnym uśmieszkiem, ale miał w oczach coś jeszcze. Coś... kurde. Czasem tata patrzy tak na moją mamę. Ale Kastiel i miłość? Nie sądzę...
Ja natomiast wpatrywałam się w niego z szeroko otwartymi oczami i starałam się uspokoić oddech. Co on ze mną robił?
- Chyba ci się to spodobało - rzucił zadowolony z siebie.
- Prawdziwy z ciebie detektyw, nic się przed tobą nie ukryje mistrzu - mruknęłam.
- Jestem coraz bardziej ciekawy jaka jesteś z łóżku - mruknął zupełnie poważnie, uważnie mi się przypatrując. Zamrugałam.
- Jak się ze mną ożenisz to się dowiesz - powiedziałam słabo, bo jakoś myśl, że miałabym wylądować z Kastielem w łóżku nie była mi niemiła.
- Jaja sobie robisz. Założę się o stówę, że nie wytrzymasz do ślubu. Nie z twoim temperamentem - parsknął cicho, co mnie rozjuszyło.
- Idź już - westchnęłam, nie chcąc się kłócić. Nie chciałam wchodzić z nim w dyskusję. Nie byłam pewna, czy bym ją wygrała...
 

mycandylove
 
Embry: Wo-ho... Amber to sucz jakich mało. Zamknęła mnie dzisiaj w piwnicy, bym nie mogła wziąć udziału w castingu! Pewnie jej plan by się udał, gdyby nie to, że znalazł mnie Kastiel, który miał klucze do piwnicy. Mruknął coś ironicznego i poszedł ze mną na przesłuchanie. Okazało się, że jest już po. To Kas rzucił panu Borysowi, że nikt nie zbiednieje, jeśli powiem swój tekst. Więc powiedziałam, co miałam powiedzieć i zaczęliśmy się zastanawiać nad wyborem sztuki. Padło na Czerwonego Kapturka. Zanim ogłoszono wyniki poczułam jak ktoś uspokajająco łapie mnie za dłoń i subtelnie przesuwa po jej wierchu kciukiem. Odwróciłam się i spojrzałam na Kentina. Oni robią mi wodę z mózgu...
 

mycandylove
 
Embry: Właśnie dostałam smsa od Kastiela.

“Myślę o Tobie. Zrobisz mi jeszcze taki pokaz? :>”


Przewrotnie odpisałam:

“Nigdy nie mów nigdy. Jeśli zasłużysz, ładnie poprosisz to moooooże... ”


Taka odważna jestem niestety tylko kiedy piszę.
Kurde. Dzwoni.
 

mycandylove
 
Embry: Wtopa goni wtopę. Muszę mieć jakiegoś pecha albo coś. Chyba albo coś, bo nie sądzę, żeby pech sięgał aż tak daleko. Ale okay, po kolei.
W klasie biologicznej pojawiły się króliki w klatkach. Jedna z dziewczyn nakręciła akcję, że pewnie będziemy musieli je kroić, tak jak w amerykańskich szkołach kroi się żaby. Tak nie można, bla, bla, bla...
Cała klasa wspólnie podjęła decyzję, że króliki należy uwolnić. No i git. Z tym, że oczywiście, jeden musiał uciec. I oczywiście w sali musiałam być ja z Kastielem. I OCZYWIŚCIE ten głupi królik, gdy już udało mi się go złapać wsunął mi się pod koszulkę. A ja ją z siebie ściągnęłam i rzuciłam w ręce Kastiela. Taaak. Szlag by to.
A Kastiel gdy już wyszedł z pierwszego szoku zbliżył się do mnie, zlustrował mnie wzrokiem i powiedział, że chętnie by mnie oglądał w samym staniku jak najczęściej, a najchętniej to i bez stanika. Wyrwałam mu bluzkę, wcisnęłam królika i uciekłam z klasy. I wpadłam na Kentina. Idealne wyczucie czasu...
 

mycandylove
 
Embry: No i dobra. Skończyło się wolne. Nic co dobre nie trwa wiecznie, a do wakacji jeszcze trochę czasu.
Zdałam sobie sprawę z tego, że w końcu nie powiedziałam Wam, jak skończyła się akcja z Debrą!
Roza wymyśliła podstęp, w wyniku którego Kastiel i pozostali dowiedzieli się dokładnie, jaka jest naprawdę. Roza wymyśliła, żeby przebrać Leo za agenta z wytwórni muzycznej i wyciągnąć z dziewczyny jej prawdziwe motywy postępowania. Kurczę, żebyście widzieli minę Kastiela. Aż mi się smutno zrobiło, bo Kas jest jaki jest, ale nie sądzę, żeby zasłużył na to co go spotkało. Świadomość tego, że jest się dla kogoś tylko odskocznią i metodą, by samej się wybić... to musiało go zaboleć. Gdy na niego wpadłam w korytarzu przy piwnicy, objęłam go by przekazać mu moje wsparcie, ale mnie zbył.  

064 - odc. 17 - z Kastielem.png
 

mycandylove
 
Embry: Z racji tego, że przyjechaliśmy na miejsce dość wcześnie, postanowiliśmy wyruszyć do najbliższego miasteczka (oddalonego o dobre 40 minut drogi!), aby kupić potrzebne nam rzeczy, a także by pozwiedzać okolicę. Słońce świeciło mocno, delikatny wiatr pozwalał znieść upał. Wszystko było w jak najlepszym porządku, nastroje nam dopisywały, czegóż chcieć więcej? Dochodziła dwunasta, dobra pora na kawę. Idąc do miasteczka, ja, Iris i Melody szłyśmy blisko siebie, gadając o głupotach, dietach i planach na najbliższą przyszłość. Z tyłu Kentin szedł z uwieszonym na sobie Alexym, który naskakiwał mu z entuzjazmem godnym lepszej sprawy, Nataniel i Lysander rozmawiali między sobą, a Kastiel szedł krok przed nimi, a krok za nami, rzucając co jakiś czas cięte komentarze. Armin szedł na samym końcu, wpatrzony w swoja konsolę. No jak pragnę zdrowia, mógłby sobie już odpuścić.
 

mycandylove
 
Embry: W szkole szykowało się dłuższe wolne, więc postanowiliśmy na te cztery dni wybyć gdzieś z ekipą. Oprócz mnie byli jeszcze Armin z Alexym, Kastiel, Nataniel, Lysander, Kentin, Melania i Iris. Roza wolała zostać z Leo. Zajęłam się rezerwacją dwóch domków: sześcioosobowym, aby pomieścić wszystkich chłopaków i drugim, dużo mniejszym, na nas trzy. Kiedy przyjechaliśmy na miejsce, okazało się, że rezerwacja na trzyosobowy domek została anulowana! Byłam sfrustrowana i zdenerwowana, do czasu gdy usłyszałam śmiech Kastiela! Momentalnie spiorunowałam go wzrokiem, z czego oczywiście niczego sobie nie zrobił. Było nas 9 osób do położenia na sześciu łóżkach. Mimo znośnego standardu (w domku był prysznic z ciepłą wodą, kącik z lodówką, rozchwiany stolik na którym stał elektroniczny czajnik i jedna szafka) na podłodze spać się nie dało. Alexy zaproponował, że on może spać z bratem, a zwolnione w ten sposób może zająć Iris z Melanią. Zostałam ja. Kastiel bezczelnie zaproponował, że mogę spać z nim, na co Nataniel prychnął z politowaniem, a Lysander spojrzał na mnie zaniepokojony. Najwięcej opanowania miał Kentin, który podszedł do łóżka przy oknie i rozłożył na nim swoje rzeczy. Cwaniak! Wiedział, że miejscówka pod oknem jest moją ulubioną, a dodatkowa powierzchnia w postaci parapetu zawsze jest przeze mnie skrupulatnie wykorzystana do ostatniego centymetra. Melania posłała mi proszące spojrzenie - wiedziałam, że nie chciała bym wybrała opcję z Natanielem. Zadurzyła się w nim bez pamięci, dotychczas bez większych rezultatów. Aby wyjść z sytuacji obronną ręką i nikogo nie urazić, powiedziałam, że wybieram łóżko pod oknem. Poza tym... Kurde, leżąc w jednym łóżku z Kastielem było by spore ryzyko, że próbowałby się do mnie dobierać, a tego nie chciałabym z kilku powodów: po pierwsze nie byliśmy w pokoju sami, po drugie postanowiłam przecież skończyć z takimi pieszczotami, a po trzecie... Kentin. Wiedziałam, że śpiąc z nim nic mi nie grozi. Byliśmy przecież przyjaciółmi przez tyle lat!
 

mycandylove
 
Embry: Koncert był świetny! Chłopcy dali czadu. Nie mogłam oderwać wzroku od żadnego z nich.
  • awatar zamek1989: to było świtne nie mogę się doczekac dlaszych relacji z chłopakami:D
Pokaż wszystkie (1) ›
 

mycandylove
 
Embry: Ale oczywiście to nie koniec wydarzeń na dzisiaj. Przechodząc przez korytarz usłyszałam jak Lysander i Kastiel o czymś rozmawiają. O czymś... To zabrzmiało jakby wyznawali sobie uczucia! Aż mnie zatkało z tego szoku. No bo niby Kastiel i Lysander trzymają się zawsze razem, ale przecież... no chyba nie w tym sensie? Kastiel mnie zauważył i musiał się domyślić moich podejrzeń, bo podszedł do mnie, powiedział, że nie muszę być zazdrosna, po czym pochylił się i ...
Nie, nie pocałował mnie, ale ja myślałam, że padnę, jeśli on pocałuje mnie na szkolnym korytarzu!
 

mycandylove
 
Embry: Świat jest mały. Wczoraj zostałam w domu, aby upewnić się, że spacery po deszczu z Lysandrem nie skończą się jakimś choróbskiem. Zdziwiłam się nieziemsko, bo Lys przyszedł i spędziliśmy przyjemne chwile niedaleko hotelu w którym zatrzymałam się z rodzicami. Po prostu rozmawialiśmy na wiele tematów. Jak zawsze Lys pocałował mnie w rękę na przywitanie i pożegnanie.
Dzisiaj rano upewniłam się, że wszystko z moim zdrowiem jest okay i znów ruszyłam na plażę. Dobrze, że rodzice dają mi dużo luzu i nie ingerują w to, co robię w trakcie wakacji.
Spotkałam Kastiela.
I... och. Totalne przeciwieństwo Lysandra. Totalne! Po prostu robi ze mną co chce. Gdy się kąpaliśmy cały czas próbował ściągnąć mi górę od kostiumu kąpielowego! Później poszliśmy na lody. Gdy zjadł już swojego, pochylił się do mojej porcji i oblizał ją w taki sposób, że aż się zarumieniłam, wyobrażając sobie ten język w akcji w zgoła innym miejscu. Och. Kas zdecydowanie działa mi na zmysły.
 

mycandylove
 
Embry: O matko, jak ten czas szybko leci. Nim się człowiek nie obejrzy, a tu już semestr za nim. Zbliżają się egzaminy.
Ostatnio jednak byłam u koleżanki na piżama - party. Było całkiem sympatycznie. Dowiedziałam się kilku smaczków, między innymi tego, że  Lysander ma tatuaż na plecach, a Amber kocha się bez wzajemności z Kastielu od dzieciństwa, odkąd naprawił jej lalkę.
 

mycandylove
 
Embry: No więc jak już zaczął mnie dotykać po brzuchu, a ja się nie odsunęłam to zaczął przesuwać dłoń coraz wyżej i wyżej, aż w końcu dotarł do piersi. Nie mogłam się powstrzymać i otworzyłam oczy. Wtedy się speszył i chciał się odsunąć, ale powiedziałam mu, że nie musi. Matko, jaką zrobił minę! Nie rozumiem skąd to zdziwienie, przecież to że jestem dziewczyną nie oznacza, że jestem mniej zaciekawiona tym jak to wszystko wygląda. Więc znów położył dłoń na mojej piersi i zaczął ją delikatnie uciskać. Gdy zbliżył się do sutka syknęłam, bo przeszedł mnie dreszcz. Poczułam też, że brodawki mi sztywnieją i patrząc na twarz Kastiela zrozumiałam, że on też to zauważył i że się mu to spodobało. Przysunął się bliżej mnie i bawił się nimi, drażniąc je i muskając cały czas przez ubranie. Byłam pewna, że już to robił wcześniej, bo nie zachowywał się nieporadnie. W końcu się przysunął i zaczęliśmy się całować, dotykając przez ubranie. Cholernie podobało mi się to, jak łapał zębami z amoją wargę i lekko ciągnął ją w dół. Ach, ach! Było naprawdę bardzo przyjemnie. Nie spodziewałam się po nim, że będzie aż tak opanowany, bo w ogóle nie naciskał na nic więcej. Byłam tym na równi zadowolona jak rozczarowana, ale przecież mamy czas i nie ma sensu się spieszyć. Kiedy zadzwonił telefon i wyszedł z pokoju by z kimś porozmawiać zauważyłam jakiś papier wystający z pod łóżka. To było zdjęcie. Ale jakie! Ciekawa jestem kto mu je zrobił i w jakich okolicznościach.
  • awatar RonnieThompsonOffici: fajny blog :)
  • awatar zamek1989: hohohoh:D
  • awatar Seiti: krew z nosa... i klawiatura w czerwieni... sugoi.*_*
Pokaż wszystkie (3) ›
 

mycandylove
 
Embry: Poznałam dzisiaj Rozalię. Jej chłopak jest bratem Lysandra i właścicielem mojego ulubionego sklepu z ciuchami. Chyba się pokłócili... Poznałam tego jej absztyfikanta i jestem w stanie zrozumieć co się jej w nim podoba, ale jednak to nie mój typ. Już wolę Lysandra... Pomogłam im się znów spiknąć, a ona w podziękowaniu zaproponowała mi zdjęcie jednego z moich kolegów. Ja jednak wysępiłam dwa - zarówno Kastiela jak i Lysandra. I powiem Wam, że jak zobaczyłam Kastiela w ciemnych włosach to po prostu coś mnie ścisnęło w dołku. Wyglądał niesamowicie! A jakie miał ciuchy! Po prostu szał. Coś mnie tknęło i przed ostatnimi zajęciami spytałam go, czy nie chciałby sobie poćwiczyć francuskiego. Chyba nie załapał o co mi chodziło, ale nie bawiłam się w tłumaczenie tylko  poszłam usiąść na swoim miejscu. Po lekcjach chciałam pójść bezpośrednio do domu, a wtedy Kastiel złapał mnie za rękę i powiedział, że jeśli chodzi o francuski to bardzo chętnie, ale u niego, bo jego rodziców nie będzie w domu. Hasło to kojarzy mi się tylko z jednym, nie wiem jak innym.
Jednak kiedy już znaleźliśmy się w jego pokoju trochę się zrobiło niezręcznie. W sumie oboje mamy po szesnaście lat  (chociaż coś mi świta, że Kastiel jest ode mnie rok starszy...) i nie znamy się zbyt długo. Ot, kilka tygodni. I w sumie od tego epizodu z pocałunkiem nic więcej się nie zadziało, jeśli nie liczyć paru rozmów z podtekstami czy szybkich klepnięć w pupę gdy nikt nie widział. Czy mi to przeszkadzało? Nie, traktowałam to w sumie dość lekko. Chociaż to klepanie... jak konia. Ale nie chciałam tworzyć problemów, przecież nie byliśmy razem, a to że na siebie lecieliśmy to już zupełnie inna sprawa. Poprosiłam o coś do picia i gdy Kastiel wyszedł rozejrzałam się po jego pokoju. Był duży i miał zamek w drzwiach, co na pewno było by przydatne, jeśli kiedykolwiek mielibyśmy być razem i myśleć o czymś więcej niż pocałunki. Ale nie powinnam o tym myśleć. Nie wiem czy Kastiel jest tego typu chłopakiem z którym chciałabym to robić po raz pierwszy. Czułabym się jak trofeum. Ale takie typu zagrywki? Czemu nie. Nie bardzo wiedziałam jednak, jak od picia wody możemy przejść do przyjemniejszych czynności. Poprosiłam go o włączenie jakiejś dobrej muzyki, siedzieliśmy tak dłuższy czas, aż w końcu ziewnęłam zmęczona i rozłożyłam się na łóżku na plecach, wgapiając się sennie w sufit. Było nawet przyjemnie, ale nudno. Dopiero gdy zrobiło się ciemno poczułam na brzuchu delikatny dotyk. Kastiel wcześniej siedział bardziej od strony ściany, a ja z brzegu, ale teraz położył się na boku obok mnie i dotykał mnie przez ubranie. Nawet nie otworzyłam przymkniętych powiek, ciekawa co będzie dalej. A dalej... ooooch. Aż muszę na chwilę przerwać pisanie, jak wracam do tego myślami. Mrrr...
  • awatar zamek1989: No no ale z Embry to nie grzecnza dziewczynka:D
Pokaż wszystkie (1) ›
 

mycandylove
 
Embry: Okazuje się, że Amber nie odpuszcza tak łatwo. Wczorajsza sytuacja miała ciąg dalszy, jednak tym razem z opresji wyratował mnie Kastiel. I to w sposób w jaki nigdy bym się nie spodziewała. Swoją drogą co oni mają z tym ratowaniem? Chodzę na treningi, więc spokojnie bym sobie z tą wywłoką poradziła, no ale miło jest gdy ktoś staje w twojej obronie. Wracając do wątku - gdy Amber znów rzuciła się na mnie z pazurami Kastiel objął mnie ramieniem i zauważył, że nierozsądnie jest atakować jego dziewczynę. Mina Amber była nie do podrobienia. Po prostu przetoczyła się przez nią cała gama emocji. Od szoku przez nienawiść. A ja poczułam, że się rumienię. Po prostu wyleciał z tą dziewczyną tak nagle, że aż poczułam się nieswojo w związku z tym, że spotkałam się po szkole z Lysandrem. On tak na serio? Że dziewczyna? Nie zależało mi na tym, nie szukam związku, ale gdy przypomniałam sobie jego usta i dłonie.... Aaach. Dobra, możliwe  że w tym momencie mój rumieniec się pogłębił.
Gdy Amber odeszła, Kastiel odsunął się, zsuwając rękę na mój pośladek i ścisnął go lekko, na co ja spojrzałam na niego z wyrzutem.
- Wiesz, że to z dziewczyną, to było na żarty? - spytał gdy się odsunął i założył ręce na piersi.
- No mam taką nadzieję - odpowiedziałam i aż uśmiechnęłam się w duchu gdy zauważyłam, że mina mu zrzedła. Niech sobie nie wyobraża niewiadomo czego. To że się z nim całowałam, nie musiało od razu znaczyć że coś między nami jest, prawda?
  • awatar zamek1989: oo taaak ta wersja odcinka jesto wiele lepsza i główna bohaterka nareszcie nie jest tak głupia:D super:D
Pokaż wszystkie (1) ›
 

mycandylove
 
Embry: Poznałam nowego chłopaka! Jest niesamowity, bardzo dżentelmeński i szarmancki. Nat to przy nim pikuś, a Kastiel to w ogóle inna sprawa. Kastiel jest takim bad boyem, Nat chyba trochę kujonem, a Lysander... Lysander jest mega koleżeński, łatwo nawiązać z nim kontakt. Ma cudne oczy, każde w innym kolorze. Ubiera się też dość ekstrawagancko, ale to mi akurat odpowiada.
Poznałam go gdy zostałam po szkole, mniejsza z tym dlaczego.
Okazało się, że Kastiel i Lysander  tworzą zespół, Kastiel gra na gitarze, a Lysander śpiewa i komponuje piosenki.
Aaaa... zapomniałam wspomnieć, ze Kentin już nie chodzi ze mną do szkoły. Jego ojciec go zabrał ze względu na zachowanie Amber. Trochę szkoda, ale dzięki temu nikt mi nie patrzy na ręce w związku z tym jak się zachowuję w stosunku do chłopców.
A będąc przy tym temacie...
oooooch! Całowałam się! Ale po kolei - gdy zdaliśmy sobie sprawę z tego jak bardzo się zasiedzieliśmy w szkole Kastiel postanowił mnie odprowadzić do domu. Szliśmy w milczeniu, trzymając się za ręce. Niby nic, ale czułam jak jego kciuk przesuwa się po mojej dłoni w górę i dół, przyjemnie głaszcząc. Przybliżyłam się wtedy, a on jakby zwolnił kroku. W pewnym momencie zabrał rękę i oparł ją na mojej talii, przytulając mnie do siebie! Okay, już samo to wprawiło mnie w niezły szok, ale tylko mocniej do niego przywarłam. Kastiel zaczął coś mówić na temat mojego cielęcego wzroku - taaak, romantyzm tak bardzo. Już chciałam się żachnąć, że to nieprawda, że wcale tak nie jest, ale on wtedy powiedział, że mu to pasuje, szczególnie od momentu gdy ten mały w okularach przestał za mną łazić. Mruknęłam, że to przecież tylko znajomy z dawnej szkoły, a wtedy Kastiel się zatrzymał, a ja razem z nim. Staliśmy niedaleko mojego mieszkania.
Kastiel przesunął mnie tak, że stałam pod ścianą, a on uniósł ręce i oparł je na wysokości mojej szyi, przypatrując mi się uważnie. Normalnie czułam jak się rumienię! Zrobiło mi się cholernie gorąco, ale stałam w miejscu bez słowa i bez ruchu. Kastiel pochylił się i polizał to miejsce zaraz pod żuchwą, a ja bezwiednie odchyliłam głowę, dając mu lepszy dostęp. Drań się roześmiał, pewien już że go nie odepchnę. Miał rację...
Kiedy poczułam jego usta na swoich nieśmiało wyciągnęłam ręce by zarzucić mu je na szyję, ale zabrakło mi odwagi. Kastiel sam wziął moje ręce i położył je sobie na ramionach, przyciskając mnie mocniej do muru. Oooooch. Lepszego pierwszego pocałunku nie umiałam sobie wyobrazić. Co z tego, że to kolega z klasy? Każdemu należy się coś od życia. Mając to na myśli rozchyliłam wargi, pozwalając na pogłębienie pocałunku. Złączyłam dłonie na jego karku, wczuwając się w pocałunek. Kastiel chyba też, bo jego ręce zsunęły się na moje biodra i delikatnie, chociaż niesamowicie podniecająco głaskał to miejsce, gdzie pasek od spodni i dół bluzki odkrywają gołą skórę. Wydaje mi się, że w tym momencie jęknęłam, a wtedy on złapał mnie za pupę. Och, cóż to był za dotyk. Jednak zdawałam sobie sprawę, że to już za dużo jak na pierwsze takie pieszczoty. Oderwałam się od jego ust (czułam jak własne mi mrowią) i przytuliłam się do niego, delikatnie głaszcząc jego głowę. Staliśmy tak przytuleni, on z rękami na mojej pupie, ja z rękami w jego włosach do czasu, gdy dość niechętnie się odsunęłam, mówiąc że muszę już iść do domu.
Aaaaaach, jakie to było fantastyczne! A jak on pachniał! Wciąż czuję na sobie jego zapach.
  • awatar Chrisos_recenzje opowiadań: Ta wersja jest o niebo lepsza, ach moja wyobraźnia szaleje. Mam wrażenie, jakbym czytała prawdziwy pamiętnik Su. Ach...
  • awatar zamek1989: zrobiło mi sie goraco :D super to było dużo lepsze niż w oryginale:D
Pokaż wszystkie (2) ›
 

mycandylove
 
Embry: Ta szkoła jest ostro porypana. Przez pół dnia ganiałam psa dyrektorki... No bez jaj.
Nataniel przeprosił mnie za to zamieszanie z Kastielem. Zamieszanie zamieszaniem, były też dobre strony tego epizodu, If you know what I mean.
Dowiedziałam się też, że Nat chciałby mieć kota, ale nie może z jakichś tam względów. Alergia matki czy coś.
Z kolei z Kastielem nawet można by rzec, że flirtowaliśmy. Dał mi psie ciastka na przynętę dla psa dyrektorki i dowiedziałam się, że on sam jest właścicielem owczarka francuskiego o wdzięcznym imieniu Demon. Jakoś mnie to nie dziwi. Poza tym domyśliłam się, że Amber podkochuje się w Kastielu. Będzie ciekawie. To co mi się w nim nie podoba to to jak trudno jest złapać z nim dobry kontakt. Jedno słowo i już się wkurza.
Gdy po powrocie do domu i odrobieniu lekcji wybrałam się na spacer zaatakowało mnie jakieś ogromne psisko. Okazało się, że był to pies Kastiela. Trudno mi uwierzyć, że to przypadek, szczególnie że zdawał się być naprawdę przejęty tym, że ucierpiałam w starciu z Demonem. W ramach pocieszenia zabrał mnie na lody i... trochę rozmawialiśmy, a on dla żartu cmoknął mnie w kolano, nieco wyżej niż miejsce które sobie otarłam. Wow, nie spodziewałam się po nim czegoś takiego, ale to było naprawdę słodkie.
 

 

Kategorie blogów