Wpisy oznaczone tagiem "Kentin" (8)  

mycandylove
 
Embry: Wo-ho... Amber to sucz jakich mało. Zamknęła mnie dzisiaj w piwnicy, bym nie mogła wziąć udziału w castingu! Pewnie jej plan by się udał, gdyby nie to, że znalazł mnie Kastiel, który miał klucze do piwnicy. Mruknął coś ironicznego i poszedł ze mną na przesłuchanie. Okazało się, że jest już po. To Kas rzucił panu Borysowi, że nikt nie zbiednieje, jeśli powiem swój tekst. Więc powiedziałam, co miałam powiedzieć i zaczęliśmy się zastanawiać nad wyborem sztuki. Padło na Czerwonego Kapturka. Zanim ogłoszono wyniki poczułam jak ktoś uspokajająco łapie mnie za dłoń i subtelnie przesuwa po jej wierchu kciukiem. Odwróciłam się i spojrzałam na Kentina. Oni robią mi wodę z mózgu...
 

mycandylove
 
Embry: Czy dzisiaj wszyscy się zmówili?
Kiedy tylko wyświetlacz telefony przestał wyświetlać połączenie przychodzące, usłyszałam dzwonek do drzwi. Myślałam, że to Titi, więc sądziłam, że mama się nią zajmie, ale usłyszałam kroki na schodach, a potem ciche pukanie do pokoju. Podeszłam do drzwi, a gdy je uchyliłam, okazało się, że to Kentin. A ja w piżamie. I nie, nie w seksownej koszulce. Nie. W wyciągniętym t-shircie i flanelowych portkach. Gdy Kentin zobaczył mnie w piżamie zarumienił się słodko i spuścił wzrok. No niech mu będzie. A przecież wcześniej się nie rumienił! Jak spaliśmy razem w jednym łóżku nie wyglądał na speszonego. Ćpał wtedy, czy jak?
- Hej - mruknął i zatrzymał się w progu.
- No hej, wejdź - odsunęłam się i gestem zachęciłam go, by nie stał na korytarzu.
- Jesteś chora? - spytał, rozglądając się ciekawie po pokoju.
- Nie, skąd to pytanie? - odpowiedziałam, wracając na łóżko. Dla niego zostawiłam krzesło przy biurku.
- No... nie ma jeszcze siedemnastej, a ty już w piżamie i w łóżku? - podtrzymał temat, nadal z zaciekawieniem oglądając wszystko po kolei, aż nie natrafił wzrokiem na leżącego na komodzie misia. Misia, którego mi dał, zanim wyjechał do szkoły wojskowej.
- Nadal go trzymasz? - podszedł do niego i wziął do ręki.
- Jak widzisz... nadal. Nie dostałam od ciebie nic innego, co mogłabym trzymać na widoku. - rzuciłam i złapałam za koc, siadając po turecku i narzuciłam go sobie na plecy i złapałam za rogi, krzyżując je na klatce piersiowej. Byłam bez biustonosza i nie chciałam, by Kentin się zorientował.  - A w łóżku jestem, ze względu na zmęczenie, nie chorobę. Mama cię wpuściła? - zmieniłam temat, a Kentin odłożył maskotkę na miejsce i siadł przy mnie na łóżku.
- Mhm... skąd wiesz?
- Bo jakby to był tata, to by mnie zawołał, a nie pozwolił ci wejść na górę. Niestety, plusy i minusy bycia jedynaczką.
pokój Su.png
 

mycandylove
 
Embry: W tej szkole nic nie jest normalne. Dopiero co udało mi się dojść do siebie po tej chorej sytuacji z Debrą, a także po dziwnych akcjach, które miały miejsce na naszym wspólnym wyjeździe z ludźmi z klasy, a już kolejny pomysł wypłynął z poronionej główki dyrektorki. Tym razem padło na szkolne przedstawienie. Na dni otwarte szkoły. W mieście jest jeszcze tylko jedno liceum, więc o uczniów walczyć nie trzeba, ale ona i tak sobie umaniła coś takiego. Ręce i cycki opadają. Najlepsze jest to, że wydelegowała Nataniela i Kentina do tego, by poszli do gimnazjów i przekazali zaproszenia na ten event dyrektorom poszczególnych placówek. Ale ponieważ nie mieli odpowiednich strojów, należało pójść i pomóc im coś wybrać. Koniec świata! Że Kentin nie ma garniaka, jakoś zrozumiem. Ale że Nat...? Poszłam z Rozą pomóc im coś dobrać. Muszę przyznać, że w garniturach cholernie im do twarzy!
 

mycandylove
 
Embry: Z racji tego, że przyjechaliśmy na miejsce dość wcześnie, postanowiliśmy wyruszyć do najbliższego miasteczka (oddalonego o dobre 40 minut drogi!), aby kupić potrzebne nam rzeczy, a także by pozwiedzać okolicę. Słońce świeciło mocno, delikatny wiatr pozwalał znieść upał. Wszystko było w jak najlepszym porządku, nastroje nam dopisywały, czegóż chcieć więcej? Dochodziła dwunasta, dobra pora na kawę. Idąc do miasteczka, ja, Iris i Melody szłyśmy blisko siebie, gadając o głupotach, dietach i planach na najbliższą przyszłość. Z tyłu Kentin szedł z uwieszonym na sobie Alexym, który naskakiwał mu z entuzjazmem godnym lepszej sprawy, Nataniel i Lysander rozmawiali między sobą, a Kastiel szedł krok przed nimi, a krok za nami, rzucając co jakiś czas cięte komentarze. Armin szedł na samym końcu, wpatrzony w swoja konsolę. No jak pragnę zdrowia, mógłby sobie już odpuścić.
 

mycandylove
 
Embry: W szkole szykowało się dłuższe wolne, więc postanowiliśmy na te cztery dni wybyć gdzieś z ekipą. Oprócz mnie byli jeszcze Armin z Alexym, Kastiel, Nataniel, Lysander, Kentin, Melania i Iris. Roza wolała zostać z Leo. Zajęłam się rezerwacją dwóch domków: sześcioosobowym, aby pomieścić wszystkich chłopaków i drugim, dużo mniejszym, na nas trzy. Kiedy przyjechaliśmy na miejsce, okazało się, że rezerwacja na trzyosobowy domek została anulowana! Byłam sfrustrowana i zdenerwowana, do czasu gdy usłyszałam śmiech Kastiela! Momentalnie spiorunowałam go wzrokiem, z czego oczywiście niczego sobie nie zrobił. Było nas 9 osób do położenia na sześciu łóżkach. Mimo znośnego standardu (w domku był prysznic z ciepłą wodą, kącik z lodówką, rozchwiany stolik na którym stał elektroniczny czajnik i jedna szafka) na podłodze spać się nie dało. Alexy zaproponował, że on może spać z bratem, a zwolnione w ten sposób może zająć Iris z Melanią. Zostałam ja. Kastiel bezczelnie zaproponował, że mogę spać z nim, na co Nataniel prychnął z politowaniem, a Lysander spojrzał na mnie zaniepokojony. Najwięcej opanowania miał Kentin, który podszedł do łóżka przy oknie i rozłożył na nim swoje rzeczy. Cwaniak! Wiedział, że miejscówka pod oknem jest moją ulubioną, a dodatkowa powierzchnia w postaci parapetu zawsze jest przeze mnie skrupulatnie wykorzystana do ostatniego centymetra. Melania posłała mi proszące spojrzenie - wiedziałam, że nie chciała bym wybrała opcję z Natanielem. Zadurzyła się w nim bez pamięci, dotychczas bez większych rezultatów. Aby wyjść z sytuacji obronną ręką i nikogo nie urazić, powiedziałam, że wybieram łóżko pod oknem. Poza tym... Kurde, leżąc w jednym łóżku z Kastielem było by spore ryzyko, że próbowałby się do mnie dobierać, a tego nie chciałabym z kilku powodów: po pierwsze nie byliśmy w pokoju sami, po drugie postanowiłam przecież skończyć z takimi pieszczotami, a po trzecie... Kentin. Wiedziałam, że śpiąc z nim nic mi nie grozi. Byliśmy przecież przyjaciółmi przez tyle lat!
 

mycandylove
 
Embry: Ale się pokomplikowało! Pojawiła się eks dziewczyna Kastiela, weszłyśmy na wojenną ścieżkę i nastawiła przeciwko mnie niemal wszystkich ze szkoły. Strasznie mnie to podkopało... Okazało się, że jest suką jakich mało, że chce po raz kolejny go wykorzystać. Próbowałam uświadomić Kastielowi z kim ma do czynienia, ale nie skończyło się to dobrze. Niemal wszyscy krzywo na mnie patrzą, oskarżają o opowiadanie kłamstw spowodowane zazdrością o Kastiela. Uchhhh! Wszystko jest nie tak. Ostatnio nie wytrzymałam. Akurat siedziałam na schodach prowadzących do piwnicy. Czułam się totalnie przegrana i chciało mi się płakać. W tym momencie znalazł mnie Kentin. Nie mógł znieść moich łez, więc złapał mnie i mocno, mocno objął. Skuliłam się w jego ramionach i płacząc opowiedziałam jak to naprawdę wygląda. Czułam się przy nim absolutnie bezpieczna, odgrodzona od wszystkiego co złe. Kiedy już wyrzuciłam z siebie wszystko co mnie gryzło, zdałam sobie sprawę, z tego w jakiej znajdujemy się sytuacji. W piwnicy było ciemno, byliśmy sami. Nagle poczułam tworzące się napięcie. Ken inaczej ułożył swoje ręce na moich plecach, przyciskając mnie do siebie odrobię inaczej. To już nie było pocieszające objęcie, ale zmiana była bardzo subtelna.  Nie zaprotestowałam, wtulając się w niego i owiewając oddechem jego szyję. Czułam jak szybko bije mu serce, jak robi się coraz cieplejszy. Zamarłam, gdy podniósł palcem wskazującym moją brodę, a kciukiem delikatnie musnął policzek i dolną wargę. Wstrzymałam powietrze i wpatrywałam się w jego twarz bez słowa. Kentin pochylił się nieznacznie... i właśnie wtedy do piwnicy wleciała rozemocjonowana Roza. Momentalnie od siebie odskoczyliśmy, starając się na siebie nie patrzeć. Nastrój się rozwiał, a ja byłam wściekła na koleżankę, przynajmniej do momentu w którym zdradziła mi plan, jak skutecznie ujawnić ukryte zamiary Debry.
 

mycandylove
 
Embry: Sytuacja z Kentinem i Amber zupełnie wytrąciła mnie z rytmu. Byłam przekonana... kurde, może to zabrzmi głupio, ale wydawało mi się, że Kentin za mną przepada. A tu taki zonk. Poszłam do klubu ogrodników, aby uporządkować sobie wszystko w głowie. Znalazłam ławkę zakrytą przez bujne krzaki, ale Kentin i tak mnie znalazł. Najpierw nic nie mówił, tylko siedział obok mnie, czekając aż na niego spojrzę. Kiedy podniosłam głowę, aż zgrzytnęłam zębami. Skubaniec był zadowolony, że byłam o niego zazdrosna! Kurczę. Zmienił się. Nie mogłam się napatrzeć. Byłam pod tak wielkim wrażeniem jego zmiany i wręcz obsypałam go komplementami. Żebyście go mogli wtedy zobaczyć! Rumienił się z każdym moim słowem coraz bardziej, a jego onieśmielenie wzrastało proporcjonalnie z zadowoleniem. Dobrze było go takim zobaczyć. Wytłumaczył mi na czym miał polegać jego fortel z Amber, ale jakoś mnie to nie przekonało. Coś czuję, że długo będę mu ten pocałunek wypominać.
W końcu Kentin wstał i zaprosił mnie na spacer po parku. Po drodze w jednym ze sklepików kupił swoje ulubione ciastka. Podczas spaceru wyciągnął je, stanął za mną i poczęstował. A ja zamarłam. Kiedy poczułam go za sobą momentalnie przeszły mnie ciarki. Niemal czułam ciepło jego ciała, a na dodatek miał świetne perfumy, ich zapach sprawił, że poczułam ścisk w podbrzuszu. Jakby tego jeszcze było mało, przytulił mnie do siebie i powiedział, że cieszy się, że wrócił. Musiałam się powstrzymać, by się nie odwrócić, zarzucić mu rąk na szyję i po prostu go  pocałować. Zdecydowanie przeszła mi chęć na igraszki z innymi chłopakami.
 

mycandylove
 
Embry: Ostatnio na korytarzu mignęła mi nowa sylwetka. Nic nie słyszałam, aby miał pojawić się nowy uczeń, więc poszłam do Nataniela by się czegoś dowiedzieć. Nat powiedział, że to Kentin, chłopak który już uczęszczał do naszej szkoły.
Nie wierzę! Ken wrócił! Tyle tylko, że ta mała popierdółka w wielkich okularach i niemodnych ciuchach przeszła wielką metamorfozę. Jest... śliczny. Ma fantastyczną fryzurę, a bez okularów doskonale widać jego cudne, zielone oczy. O kurczę. Zobaczyć go po takim czasie - szok. Kastiel, Nataniel? Nie! Aż mi się zrobiło nieswojo ze względu na to, co z nimi swojego czasu robiłam. Kurczę. Kiedy już wiedziałam, że ten nowy chłopak to Ken, chciałam go znaleźć i przywitać, ale gdy go znów dostrzegłam całował się z Amber! Aż mną trząchnęło. Musiał mnie zauważyć, bo mina mu zrzedła. Musiałam wyglądać naprawdę nieciekawie. Amber za to miała minę kota, który dorwał się do miski ze śmietanką. Do czasu aż Ken jej powiedział, kim jest, a potem zmieszał z błotem. Chętnie bym tego posłuchała, ale... Kurde. Myślałam, że Ken nie jest taki. Totalnie ignorując siostrę Nataniela spojrzałam na Kena i sobie poszłam. Chyba jestem zazdrosna.
 

 

Kategorie blogów