Wpisy oznaczone tagiem "Kirk Fletcher" (2)  

orionblues
 
człowiek piszący na bloga zawsze ma wątpliwości o poprawności,
tematycznej zawartej w tekście, to jest dosyć trudne do ustalenia,
ale trzeba wierzyć w siebie, bo w innym wypadku poszedłbym obierać,
marchewkę, jest to pierwsza alternatywa a druga przekonuje mnie,

zw trafiam w Wasze zainteresowania od czasu do czasu, wiele tematów,
nie chcę poruszać bo są tylko moje, każdy temat ma pięć odnośników,
i nigdy nie wiem na który trafię podczas pisania, to w sumie nie,
jest pocieszające, bo nie zawsze tuż po napisaniu mam satysfakcję,

Tony Tucker - Stone Blue Crazy,


największym wrogiem pisania jest wiedza, która oplątuje człowieka,
sama czyni z siebie wiodący temat, a ja praktycznie tylko stukam,
w klawisze, często po napisaniu sam jestem zdumiony treścią,
przecież to akurat planowałem na jutro, a poszło dzisiaj, dziwne,

rzeczy z tym pisaniem, czasami przypominam sobie po pół roku,
ciekawe spostrzeżenie które gdzieś umknęło lub przyczaiło na,
inną chwilę, teraz przypomniałem sobie o ciekawym temacie który,
planowałem dwa tygodnie temu, o działaniu słuchowiska a słuchacza,

John Mayall & The Bluesbreakers with Gary Moore - So Many Roads,


a konkretnie chodzi o O.Wellsa i jego dzieło Wojna Światów, sposobiłem,
się jak kot na mysz i wyszedł klopsik, czyli nic, ale ten temat,
będzie aktualny jeszcze bardzo długo, tydzień temu nagrałem sobie,
do ponownego obejrzenia parę starych westernów, tak dla wspomnienia,

własnej młodości, jak się wróci wieczorem po harówie na ścianie,
to dobrze coś obejrzeć ponownie w celu analizy własnej osobowości,
najlepsze do tego są przeboje młodości, nawet się nie spodziewacie,
co się stało w trakcie tych projekcji, potem podam Wam tytuł,

First Love,


po pierwsze zastanawiałem się dlaczego nie pamiętałem aż tylu,
istotnych faktów z filmu!, tak powszechnie znanego z sal kinowych,
to mnie trochę wkurzyło, czyżbym był aż takim płytkim kabanosem?,
w owych latach, nie zakodowałem sobie całego przekazu filmu!,

to wprost niewybaczalny błąd!, boleję nad tym faktem, cały obraz,
to kompletorium wiedzy o życiu człowieka!, oraz wszystkich możliwych,
sytuacjach w których sami zajmujemy konkretne stanowisko, a tu,
pospolita pustka!!,,aż wstyd się przyznać, że młodość była taka sucha,

TAJ MAHAL - STATESBORO BLUES,


są kwestie których teraz nie biorę pod uwagę, a mogły mieć wpływ,
na moją chłonność beretową w owym czasie - ale o tym potem, główne,
postacie filmu to bukiety problemów owych czasów, istny kociokwik,
i mieszanka wzajemnych powiązań, majstersztyk reżyserski, a film,

kochani to popularny western Dyliżans z 1939 roku, oglądałem,
go gdzieś w latach 60 ubiegłego wieku, radocha przednia ale,
po latach doceniłem to dzieło właściwie, wszelkie oceny inne,
w obecnej chwili pomijam jako mało istotne dla całej sprawy,

Kirk Fletcher - Silver Spoon,


znam takich co z pogardą patrzą na takie produkcje, ale mają,
prawo i nie mam obowiązku z nimi się zgadzać, dużo zdrowia im,
życzę ponadto, ale wracajmy do filmu: bryczka kryta wozi po,
bezdrożach ludzi z ich problemami, kobietę mężatkę w ciąży,

klasycznego szulera karcianego, nałogowca doświadczonego lekarza,
szeryfa, bankiera, kobietę po przejściach, dystrybutora wódy,
uciekiniera z pudła oraz gadającego woźnicę na ciężki los z,
jego żoną i rodziną meksykańską, dużo mówiące dialogi sytuacyjne,

Ryan McGarvey - Blue Eyed Angel Blues,


cudowny obraz epoki, dający dużo do rozmyślań nad postaciami,
nie zapomniałem o Apaczach w westernach odgrywają ciągle te,
same role tarczy strzelniczych, nic na to nie poradzę taki ich,
psi los filmowy, ale generalnie polecam film młodym Naszym krajowym,

dzikusom!, przed ich losem w rezerwacie współczesnym,
i tak na pewno tego nie ogarniają, bo dlaczego,
kino w sumie edukuje młode strzelby humoru,
ale oni mają inne rozrywki epoki młodości!,

pozdro,,,,,

Jeźdźcy Apokalipsy - co nas czeka w przyszłości,
 

orionblues
 
Ryan McGarvey - Blue Eyed Angel Blues,


nawet mi nie zaświtała taka myśl aby gloryfikować własną osobę,
w dobie upadku etatów tradycyjnych, nie zawsze stąpa się po,
przyjaznej perspektywie bytu, to małe bydle koronalne pastwi się,
nad Nami i to nie świadomie, trudno spodziewać się po czymś takim,

głębszej refleksji życiowej, to forma istnienia i usposobienie,
hieny pokracznej i ciągle głodnej, nie ma to łap ani logicznego,
cielska, to taki swąd koszerny i przewrotny, nie jest świadome,
poziomu a tym bardziej pionu, coś takiego zawieszone w niczym,

Blues Company - Cold Rain,


nic nie waży w sumie niewidoczny w postrzeganiu naszego wymiaru,
nasze określenie tego praktycznie samego smrodu, z niczym konkretnym,
nie można nawet skojarzyć węchowo, bezwonna obrzydliwość!, nie,
zawiera porozumień czy układów, w postępowaniu przypomina gieroja,

zagłady, coś tak małego nawet bez części potylicznej kładzie Nam,
medycynę na łopatki, jedno cięcie skalpela i po koronie wirusowej,
ale to bydle nie czuje bólu, nawet nie wie co to jest!, nie ma,
z nim formy dysput, nie ma czym myśleć, nie nadaje się na Nasz,

Walter Trout - Reason I'm Gone,


bytu ziemskiego pod każdy względem, bo w sumie to praktycznie cząstka,
materii z innych wymiarów, niedostosowana mentalnie do kolesiostwa,
z Nami, ani tu dać w mordę!, o kopaniu nawet nie ma mowy, wyzwać,
też nie ma sensu, bo ten bucek nawet nie ma słuchu, nic nie pija,

nic nie pali, nie był nawet członkiem czerwonym, zielonym ani,
skibowym rolnikiem oborowym, bez narodowości wyznaniowej, nawet,
wypierdkiem granulatu odpadowego, coś co nie powinno istnieć a,
jednak jest w Nas!, nie da się aresztować ani z pałować istotnie,

Twelve Bar Blues Band - The Blues Has Got Me,


nawet nie da się przekonać,
że jego istnienie jest przekleństwem,
dla wszystkiego co obok dycha,
radością pieśni istnienia,,,

paszoł won!,

a Nam - pozdro,,,

Kirk Fletcher - Silver Spoon,
 

 

Kategorie blogów