Wpisy oznaczone tagiem "Korek" (171)  

gusia
 
Ugotowałam do piersi z kurczaka kaszę gryczaną i tak mamie zapachniało że zrobiła się głodna. A ja miałam w planie jeszcze ją pod ręcznik wrzucić aby doszła a sama w międzyczasie iść z psem. Ale ok. Gotowe to jemy. Najadłam się, dopchałam sokiem. I potem z psem 40 minutowy spacer to była mordęga. Ja nie szłam, ja się turlałam ledwo stawiając kroki pełna na maxa. Ledwo dałam radę.
 

gusia
 
Zamknięty plac opolski. Nie wiedziałam. Poszłam z psem na spacer i szukać mającej problemy z żołądkiem mamie kalafiora. Z carfura najbliższa droga ze zmęczonym już psem wiodła przez ten teren. Trudno, obeszłam taśmę. Niech mnie spiszą, niech wlepią mi mandat. Nie poszłam tam w celach rekreacyjnych, po prostu wracałam do domu najbliższą drogą
  • awatar Indira: W żadnym razie nie przyjmuj mandatu.
  • awatar Gusia: @Indira: w żadnym razie nie zamierzam, będę tamtędy chodzić bo to bezpieczna i prosta droga do domu z kilku miejsc, najdalej pojutrze trzeba psu smakołyka kupić, też muszę tamtędy z nim przejść, opcja B to przy ulicy iść
Pokaż wszystkie (2) ›
 

gusia
 
Mając małego psa nie wolno się zamyślić na spacerze z nim bo może to się skończyć zdeptaniem go albo swoją kontuzją.

Bo nigdy nie wiadomo kiedy znajdzie się pod nogami. A maleństwa  nie sięgającego kolan nie widać :P
 

gusia
 
Korek od jakiegoś czasu nie miał smakołyków. Dziś wreszcie nasz zoologiczny był otwarty. Bardzo się psiak ucieszył że tam wchodzimy, choć ze mną tam nie bywa chodzi z mamą po smakołyki. Tak się ucieszył że skakał na mnie już w momencie gdy chowałam pieniądze, a on już na nas nie skacze. Sprzedawca się śmiał. A ja już w sklepie musiałam otworzyć opakowanie i mu dać
 

gusia
 
Teksty "zostań w domu" może mówić wielu ale co z właścicielami psów? My też musimy wychodzić. Zwierzęta potrzebują ruchu i wyjścia na spacer w porach do jakich są od lat przyzwyczajone. Nie nauczą się z dnia na dzień załatwiać do toalety czy kuwety
  • awatar Indira: Ale nigdzie nie ma zakazu wychodzenia z domu. Jest zalecenie, żeby unikać innych ludzi, a nie powietrza.
  • awatar Paulin: @Indira: dokładnie
  • awatar pushthebutton: Spokojnie możesz z psem wyjść na spacer :) Dobrze i Tobie zrobi :) chodzi o to by unikać skupisk ludzi!
Pokaż wszystkie (3) ›
 

vill
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

gusia
 
Korek wczoraj wziął ostatni antybiotyk. Planowałyśmy dziś jeszcze poobserwować go aby jutro idąc do weterynarza na kontrolę mieć pelny obraz. Po źle przespanej nocy obudziłam się przez rodzine przed 9. Byłam nieprzytomna, rozbita. I bardzo wkurzała mnie aktywność babci wiążąca się z hałasem. Było ok 11 gdy poszłam przytulić do psa. I zobaczyłam że znowu krwawi z odbytu. Nie czekałam ani sekundy. Ubrałam się i poszliśmy do weta. Byłam przerażona. Miałam łzy w oczach. Zadzwoniłam do mamy G i bardzo dobrze mi ta rozmowa zrobiła. Akurat doszłam z psem do kliniki. Spokój tego miejsca i mnie się udzielił, tak samo jak kompetencja pani doktor która ze szczegółami odpowiadała na wszystkie moje wątpliwości. Dzięki Bogu okazało się że otworzyła się rana tyko czego przyczyną mogla byc nawet jego ruchliwość. Nie miałam problemu z pójściem na miasto z Aga mimo meczu. Potrzebowałam tego wyrwania się. Potem nie mogłam się skupić na kolejnych dwóch. Jeszcze nie opuściło. Może jutro po kontroli poczuje się lepiej.
 

gusia
 
W środku nocy pierw pies kręcił się z jakiegoś powodu po przedpokoju i mnie obudził oraz przestraszył. Jeszcze bardziej mnie przestraszył gdy wrócił do mamy i zaczął wydawać dziwny dźwięk. Znalazłam go na dywaniku pod stołem. Ucieszył się na moj widok i tulił ale potem dziwnie kręcił i chwilę trwało nim wreszcie dotarł na swoje posłanie by się reszcie położyć. Dziś dostał 10 dawkę antybiotyku.  sobotę znowu idę z nim do lekarza
  • awatar gość: Coś musiało go zaniepokoić. Psy wyczuwają rzeczy niedostrzegalne dla człowieka.
  • awatar Gusia: @gość: podejrzewam że się źle czuł
Pokaż wszystkie (2) ›
 

gusia
 
Dziś do weta sama. Dzień 8. Odebrać wynik morfologii. Nie jest dobrze. Ale biorę pod uwagę że pies jest na antybiotyku ponad tydzień i ma ponad 10 lat. W sobotę kontrola tak czy siak
 

gusia
 
Chodzenie do weterynarza zakończone. Jutro jeszcze wyniki morfologii odbieram. Teraz antybiotyk dalej i kontrola. Policzyłam. Koło 500 zeta w tydzień poszło. Babcia mnie zaskoczyła reakcją: oby tylko poczuł się dobrze. W punkt. Martwimy się wszystkie. Pieniądze wobec jego zdrowia rzecz drugorzędna. Odpowiedzialność odpowiedzialnościa ale stosunek emocjonalny przede wszystkim
 

gusia
 
4 dzień chodzimy do weta. Ja dziś rano swoje sprawy zalatwiałam. Wróciłam to poszłam spać. Mama stwierdziła do babci że chyba mam dość insama dziś go zabrała. Z każdym dniem jest lepiej ale te postępy są tak małe. Na dworze jest normalny w domu apatyczny. Dziś zjadł więcej niż przez ostatnie 3 dni i wreszcie jest kupa. Jutro znowu wracamy. Po nocach przez gamonia nie śpie
 

gusia
 
Wróciłam wczoraj z pracy i pierwsza informacja że pies dziś nic nie je. Druga że ma biegunkę. A kiedy poszłam do niego leżącego na łóżku u mamy zaczął piszczeć. Miałam wrażenie że nie może znowu się podnieść i stać na lapce. Szybko tabletka na ból. Po jakimś czasie pies przybiega do mnie i wierci się. Na ręku się uspokaja. Mama mówi że miał takie zrywy dziś. Niedługo potem woła że krew pod ogonkiem. No to trzeba do weta. Za kilka minut 21. Tu u nas zamykają zresztą nie ufam. Chcę klinikę na powstańców wygoglować na szczęście wpisuje wet całodobowo i pojawia mi się miejsce niedaleko nas.  Dla pewności dzwonię. Mama bez protestu ubiera się i  idzie z nami. W końcu to ona była z nim przez cały dzień. Już w poczekalni technik zagląda i podejrzewa przetokę. Lekarka potwierdza. Oczyszcza podaje leki. Jutro mamy wrócić
  • awatar saphena: Jeżeli na ból łapki podajesz niesterydowe leki przeciwzapalne, to nigdy nie podawajich jeśli pies nie je, ma biegunkę lub wymiotuje. Działają drażniąco na przewód pokarmowy i mogą pogorszyć sytuację.
  • awatar Gusia: @saphena: przeciwko bólowi ma tylko zapisane i w sumie dobrze że mu podałam wczoraj to mniej cierpiał
  • awatar Yuca: :/ to się nazywa nieciekawy początek tygodnia...
Pokaż wszystkie (4) ›
 

gusia
 
Jutro Korek wraca do domu i potrzebuje tabletki na robaki, minął też termin działania tabletki przew kleszczom a do tego popiskuje i ciężko mu na łóżko wskoczyć, poprzednio zauważyłam że druga łapka sprawia kłopot. No to z samego rana do weta. A tu kolejka. Jedna lekarka zajmuje się pacjentami na szpitalu, druga przyjmuje. Kilka osób czeka. Niestety ta na szpitalu to nasza ulubiona. Trochę zła że nie umowiłam się czekam w kolejce. Ludzie sympatyczni, pani technik nie przeszkadza że Korek się plącze - chwilami jej pod nogami. W pewnym momencie ze szpitala wychodzi pani Agnieszka i pyta kto następny. Akurat to my! Moje nazwisko pamięta i gdy mówię że jest wciąż ból sprawdza w kompie kiedy go poprzednio przyjmowała. Pamięta co się działo. Potwierdza to co mi się wydawało. Druga łapka sprawia problem. Bada go. Przy okazji pytam o narośl i szczegółowo tłumaczy co to. A gdy przez salę przechodzi szefowa pyta się mnie o Korka oczy. Rtg nie udaje się zrobić z powodu awarii sprzętu ale na teraz to nic pilnego. W grudniu ma szczepienie więc uzgadniamy że się do niej umówie i wtedy zdecydujemy co dalej. Korek w poczekalni całkiem spokojny. Nawet z jednym psem się wąchał a właścicielom dał głaskać. Lekarkę uwielbiamy. To niezwykłe miejsce. Profesjonalna pomoc, zaangażowany personel. Zwierzę też to czuło.
  • awatar Judyta Zagubiona: zawsze byłam wierna weterynarzowi w mojej okolicy, ale znajoma poleciła mi innego weta, sporo tańszy... pozatym mega pozytywni ludzie, szczerzy, otwarci, pomocni, na kontrolnych wizytach nie pobierają opłat, a poprzedni wet za spojrzenie psu w uszy i powiedzenie ze się wygoiło brał 50 zł ;] a tu na kontroli dogłębne sprawdzanie i nie chcieli kasy, bo przeciez to tylko kontrola... i moje zwierzaki jakoś chętniej do tej przychodni chodzą
  • awatar Gusia: @Judyta Zagubiona: takie miejsca są bezcenne, dziś zadzwoniłam bo nie mogę znaleźć dokumentu ostatniego szczepienia i chciałam się o termin dowiedzieć, piew usłyszałam że dostanę powiadomienie smsowe a dopiero potem łaskawie date, i ten ton. O nie, nie jadę tam
Pokaż wszystkie (2) ›
 

gusia
 
Zgubiłam karteczkę z terminem kolejnej tabletki przeciw kleszczom dla psa. Rano jadąc do babci i psa dzwonię więc. Termin wypada w ten weekend No to trudno poszłam korzystając z okazji że w drugiej strefie na karcie warszawiaka jadę na bilecie miesięcznym i pojechałam sobie autobusem w w jedną stronę te dwa przystanki. Fajne robią teraz te tabletki na kleszcze. Mój pies czaderski jest jak ją dostaje Cieszt się na smakołyk i domaga więcej
 

gusia
 
Muszę wracać bo jutro rehabilitacji ciąg dalszy ale wcale nie chce zostawić psa z babcią mimo że chyba jest lepiej
 

gusia
 
W nocy spałam pomiędzy matką a psem. On có próbował się ruszyć to piszczał. A ja się obudziłam. Ostatnie minuty przed wyjściem do lekarza najgorsze. Na miejscu przyjęła nas moja ukochana lekarka którą lata temu też zajmowała się jego łapką i która z obecnej ekipy zna nas chyba najlepiej. Dlatego od razu zauważyłam różnice w tym jak chodzi. Nawet dał jej się Korek głaskać.  Pogadałyśmy chwilę  na koniec odnośnie jego ogólnego stanu. Bo przebadała go całkowicie.  Potem zastrzyk i leki do domu. Dla mnie mega komfort taka wizyta. Babka naprawdę się przejęła
 

gusia
 
Pies jest trudnym pacjentem. Nie powie co się dzieje. Dziś byliśmy na obcinaniu pazurów, kilka godzin temu zaczął piszczeć. Wydawało mi się że chodzi o tę łapę którą miał lata temu pogryzioną. Izy nie ma aby nas zabrać do weta. Zadzwoniłam. Lekarz kazał obserwować i przypomniał że może go pazur który niespodziewanie zakrawawił boleć. Teraz na spacerze zrobił na rzadko. Pokłada się. Popiskuje. Ogon podkulony. Ja mam serce w gardle. Do jutra jak nie przejdzie jedziemy. Póki co to w sumie nie wiem co go boli.

Edit

Za 12 godzin jak nic się nie zmieni idziemy do weta. Póki co nerwy mam w strzępach. Chwilami popłakuje. Nie jestem z tych co potrafią czekać. Ja działam gdy widzę że zwierzę cierpi. Niestety nie mam pojęcia co go boli.
  • awatar mąka krupczatka: Pieskom można podawać nospe... Jeżeli to brzuch to mu pomoże.. :( Moja wazy 4 kilo i podaje jej całą tabletkę tej normalnej nospy. Oblicz sobie jaką dawkę może dostać Twój pies.
  • awatar mąka krupczatka: Jak się czuje piesek?
  • awatar Gusia: @mąka krupczatka: stan zapalny w łapcie kiedyś pogryzionej, dostał leki ale trzeba czekać
Pokaż wszystkie (3) ›
 

gusia
 
Sąsiedzi mają dzieci, my mamy psa. I one i on głośni. Żyjemy w harmonii. Babcia częstuje ich owocami, oni jak robią grupa to zawsze pare kiełbasek przynoszą. Dziś się załapałam na kiełbaskę i wzgardziłam babci obiadem. Będzie na kolację
  • awatar Hunter hope: Pieski mogą szczekac ale darcie sie dzieciakow mnie denerwuje
  • awatar Gusia: @Hunter hope: chwilami mnie jego szczekanie (mały pies=piskliwy szczęk) wkurza
Pokaż wszystkie (2) ›
 

gusia
 
Ta noc byla straszna. Pierw przed snem zrobiony ząb lekko bolał plus standard stopa i ramię to wzięłam silny środek na ból. Nie wiem ile czasu mija gdy mama, ja i pies usiłujemy zasnąć gdy kundel wstaje i nagle słyszę dźwięki suszarki.za łóżkiem a nie widzę psa. Nie wiem jakim cudem znalazł się między łóżkiem a suszarką, poderwałam sie bo sam by nie wyszedł. Wrócił do nas - a raczej między nas. I padł. Ja za to spać nie mogłam. Za to mój kręgosłup ledzwiowy w połączeniu z barkiem coraz mocniej krzyczał. Na dworze padało więc nico że to rozchodze, łóżko niewygodne. W końcu było aż tak źle że zdecydowałam się na drugi proszek i maść. Łóżko niewygodne, położyłam się na podłodze bo i tak mi się spać nie chciało a ryzyko leku na sen jest już przy jednej tabletce - a co dopiero przy dwóch. Mama obudziła się i denerowała. Jakoś udało mi się ją uspokoić. Oczywiście jak kręgosłup i bark nspierdalają to i noga doszła. Aż mi się płakać chciało.  Gdy w końcu oczy zaczęły mi sie kleic a chłód doskwierać dołączyłam pod kołdrę do matki i psa. Ale spać nie mogłam bo jemu coś za szybko serce biło. Zmusiłam go w końcu by się podniósł. Neurologicznie ok. Przynajmniej tyle. Ale nie zgodziłam się by był pod kołdrą. Lezałam bardzo długo i czuwałam. Trochę otwierał pysczek i ział, trochę ciężko przez.mos, trochę spokojnie. Różne myśli w głowie. Nad ranem się uspokoło, on poczuł się chyba lepiej bo poszedł spać nad nasze głowy. A ja dalej spać nie mogę. Co chwilę go dotykam czy serce bije
 

gusia
 
W tym roku minie 10 lat jak przyjechała do nas mała, wychudzona i wszystkiego się bojąca 7miesięczna psia kulka. W Swarzędzu para upośledzonych ludzi miała dwa pieski które się im rozmnażały. W rezultacie w ich komórce było dwadzieścia parę piesków, karmionych śmieciami. Korek był psem mimo że przestraszonym to bardzo łaknącym kontaktu z ludźmi. Już pierwszej nocy wszedł mamie do łóżka by się przytulić. Tak mu zostało do dzisiaj. Ma 10 lat. Przed kastracją udało się go doprowadzić do wagi 6,900 a obecnie 7,600-7,800 a jego max 8,150. Pies początkowo jedzacy wszystko przekonał się że micha zawsze będzie, do tego panie mają smakołyki, wiec i z michą wybrzydza. A mimo to za każdym razem gdy je ogon ma podkulony. Do obcych ludzi z chęcią podchodzi i wącha ale tylko nieliczni mogą go pogłaskać. My musimy. Codziennie odchodzi orgia drapania po szyi, tuli się do naszych nóg, śpi przytulony. Na pewno jest szczęliwym pieskiem mimo iż nie widzi na jedno oko (zaćma) a po pogryzieniu jego lewa tylna łapa nie jest tak sprawna jak prawa. Uwielbia długie spacery, smakołyki wołowe i nabiał w każdej postaci. Oraz swoje gumowe piszczące udko z kurczaka. Ale bardziej na świecie kocha moją mamę - zupełnie jakby wiedziała że to ona go dla nas wybrała
IMG_20181126_195741_1.jpg
  • awatar DARK TERRITORY: 20 psów w mieszkaniu, to jakaś paranoja. A byliście z Korkiem u weterynarza? Może dałoby się jakoś tę zaćmę wyleczyć.
  • awatar Gusia: @DARK TERRITORY: nikt chyba tym ludziom nie powiedział że nie trzyma się psów w komórce, nikt nie nauczył się zajmować zwierzętami operować zaćmę dac by się dało ale ma problemy z sercem i nawet nie decydujemy się na usuwanie mu kamienia bo narkoza niesie dla niego ryzyko a psu bardziej potrzebny jest węch i słuch, nie widać po jego zachowaniu że nie widzi
Pokaż wszystkie (2) ›
 

gusia
 
W sobotę poprosiłam chrzestną by poszła ze mną z psem do weta. Liczyłam.na jej towarzystwow.kolejce przede wszystkim. Okazało się to jednak strzałem w dziesiątkę dla Korka. Ja nie mam cierpliwości do jego piskow. Ona miała. Korek usiadł na krześle między nami i choć piszczał to pozwalał się cioci drapać. Ba! Domagał się wręcz tego. Nigdy więcej nie idę bez niej. Jestem pełna podziwu bo ona zazwyczaj psu dokucza. Tym razem zachowała spokój i okazała mu dużo ciepła
 

gusia
 
Ja wychodzę z psem na spacer to  bez smyczy a on omija mi szerokim łukiem inne psy. Mama spuszcza go ze smyczy to potrafi rzucać się na innych ludzi i psy.

Kwestia autorytetu?
  • awatar .:Gośka:.: Czekaj. Jeszcze raz. Psy bronią tych których uważają za swoich członków stada.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

gusia
 
W sobotę wykąpałam psa i wyczesałam z niego garść puchu. Czyżby zmieniał sierść na wiosenną? Po tych zabiegach obraził się na mnie i niechętnie szedł wieczorem na spacer, ale do dziś aż przyjemnie go głaskać - taki jest milutki.
  • awatar Pantokratorka: Coś może w tym być, wczoraj z mojego kota wyczesaliśmy kulę większą od piłki tenisowej, a dzisiaj znów mam wrażenie, że jest puchato - kudłaty :c
  • awatar Haniya: dla psa kąpiel i pielegnacja to jakby ktos ciebie wrzucił do szamba, nie znoszą byc ladne i pachniec :D mam na mysli psy, a nie te sztucznie modyfikowane dziwne male puchate stworki z kokardkami...
Pokaż wszystkie (2) ›
 

gusia
 
Wczorajsze wieczorno-nocne wyjście z psem wymagało dużej odwagi. Spadł deszcz a na dworze było poniżej 0 zera wobec czego chodnik zamienił się w lodowisko
Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Kategorie blogów