Wpisy oznaczone tagiem "Kulinarnie" (861)  

insomniaa
 
W środę jak zwykle zaniosło mnie do lasu.
10 km zaliczone, wiadro grzybów uzbierane.

Nazbierałam trochę podgrzybków, kilka kozaków, piękne prawdziwki, zmutowane wielkie kurki, a najwięcej miałam rydzów ^^
22281148_1851371184879062_1753342102_o.jpg

Kleszcze mnie pogryzły i chyba już mam tę... no... bajerozę ;/
Ale na następnym wolnym też pójdę w las jeśli pogoda dopisze.

Większość grzybów ususzyłam, a z prawdziwków i rydzów zrobiłam moje autorskie "grzybotto", a raczej rydzotto ;D
22251411_1852019234814257_1296892064_o.jpg

Skład:
-grzyby (prawdziwki i rydze)
-topinambur
-cebula
-czosnek
-marchew
-pierś z kurczaka
-ryż arborio
-bulion drobiowy/warzywny ewentualnie wywar z grzybów
-macierzanka
-sól, pieprz
-masło

Jakby ktoś nie miał topinamburu, to zapraszam na Wylęgarnię Smoków - mam całą plantację.
 

insomniaa
 
...a jak banan to najlepiej pod postacią bananowca.

Tu w wersji sezonowej - jesiennej, z gruszką, malinami i jeżynami.
(Kwiatki do dekoracji - floksy - też są jadalne)

22050518_1842018222481025_1035509372_o.jpg


Przepis (na formę "keksówkę"):
4 banany
2/3 szkl oleju
1/2 szkl cukru (polecam trzcinowy)
1 jajko
1 i 1/2 szkl mąki
1 łyżeczka sody
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki cynamonu
szczypta soli

Przygotowanie:
Banany rozgnieść lub zblendować, dodać cukier, roztrzepane jajko i olej. Wymieszać. Dodać przesiane suche składniki.
Piec w 160-180*C do suchego patyczka (ok. 60 min).
(Ciężko mi określić temperaturę dokładnie, bo mam archaiczny piekarnik)


Bananowiec był moim pierwszym samodzielnym wypiekiem (no, prawie samodzielnym, bo Nyga pomagał mi rozgniatać banany). To chyba moje popisowe ciasto, bo nikt ze znajomych jeszcze nie narzekał.

Coś bym upiekła, ale nie mam pomysłu...
Hmm... Może kruche babeczki ze śliwkami?
 

kamykikamy
 
KamykiKamy:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

insomniaa
 
Na Wylęgarni Smoków uprawiane są dwa zawody - rolnictwo i partyzantka.
Partyzantka była w poprzednim wpisie, bo chowałam się po lesie.
Teraz czas na wpis o rolnictwie, a raczej płodach rolnych z mojego ogródka oraz o tym, co można z nich wyczarować.

We wtorek Miś do mnie przyjechał. We mnie obudziła się okazjonalna kucharka i wyczarowałam trzydaniowy obiad, za co Misiek mnie jednocześnie kochał i nienawidził. Kochał, bo mu smakowało. A nienawidził, bo się obżarł jak świnka (ja zresztą też).

Pierwszym daniem była zupa dyniowa:
21745201_1831020673580780_145459497_o.jpg

Aromatyczna, rozgrzewająca, a co najważniejsze banalnie prosta w przygotowaniu. Wystarczy podsmażyć w garnku pokrojone w kostkę warzywa (dynię, ziemniaki, marchew, pietruszkę, cebulę, czosnek, papryczkę chilli), po chwili dolać wody, wrzucić kostkę rosołową. Gdy dynia zacznie się rozpadać trzeba dodać mleko kokosowe, doprawić solą, pieprzem, imbirem, cynamonem, kurkumą i goździkami, a następnie zblendować. Podajemy ze słodką śmietanką i pestkami dyni.

Drugie danie: zielone spaghetti:
21733679_1831020650247449_755660632_o.jpg

Przepis na pesto: jarmuż, listki nasturcji, czosnek, oliwa, oscypek, macierzanka, mix ziaren (słonecznik, dynia, orzeszki pini).
Do tego kurczak marynowany w pieprzu, soli i macierzance; a także pomidorki koktajlowe i mozarella.

A na deser sernik na zimno z jeżynami na spodzie brownie:
21733472_1831020593580788_1001603857_o.jpg

Przepis na brownie: pół kostki masła, półtora tabliczki gorzkiej czekolady, 3 jajka, szklanka cukru, 40g mąki, 25g kakao, łyżeczka proszku do pieczenia.
Ubijamy jajki z cukierem, czekoladę rozpuszczamy w roztopionym maśle, łączymy obie masy, dodajemy składniki suche. Pieczemy na wyczucie - po pierwszych 20 min trzeba sprawdzać konsystencje.
Masa serowa: 500g serka homo waniliowego, 250g mascarpone, 3 łyżeczki żelatyny rozpuszczonej w odrobinie wody.
 

insomniaa
 
Lubię ten czas, gdy z dóbr ogródka można czerpać garściami.
Wtedy wychodzę na spacer po ogrodzie, a potem z uzbieranych skarbów mogę wyczarować coś dobrego.

Początek lata to dla mnie sezon sałatkowy.
W skład tej sałatki wchodzą:
-sałata
-jarmuż
-roszponka
-szpinak
-liście nasturcji
-kwiaty nasturcji
-kwiaty ogórecznika
-kwiaty stokrotek
-pomidor
-ogórek
-poziomki
-słonecznik
-mozarella
-sos balsamico
salatka.jpg

Od dawna miałam ochotę na ramen aka miso aka chiński rosół.
Jest w nim duuuużo dobrego, m.in.:
-cebula
-marchew
-czosnek
-por
-papryka
-pieczarki
-kapusta pekińska
-grzyby mun (uszaki)
-imbir
-skórka z limonki
-trawa cytrynowa
-pasta miso
-sos sojowy
-olej sezamowy
-makaron ryżowy
-kurczak teriyaki
-szczypiorek
miso.jpg


Dopełnieniem letnich smaków jest lemoniada bzowa (syrop z kwiatów bzu + woda + cytryna) i poziomki ze śmietaną <3
mniam.jpg
  • awatar Alex Spring: Poziomki <3 Nie jadłam poziomek od kiedy moja babcia zmarła i przestałam jeździć do niej na wakacje.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

insomniaa
 
Kilka dni temu R. dał mi cynk, że ma świetny towar, prima sort, "Armani wśród truskawek" ;D Dałam się skusić i kupiłam 3 kg, które przerobiłam na dżemor truskawczanowy. Zrobiłam kilka wersji smakowych: z cytryną, imbirem, wanilią, miętą, goździkami i syropem z kwiatów bzu. Ten ostatni okazał się petardą!

IMG_20170626_001334_400.jpg
  • awatar Wiedźma1: mniam, chciałabym spróbować bo takich wariantów dżemu z truskawek to nie jadłam
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

insomniaa
 
"Взгляд твой – тайна свечей,
И локон ждет на твоем плече прикосновения.
Иду за тобой, и увлечен я твоей игрой.
Ты – наваждение.
Свет твой манит меня,
И разжигает сильней огня твоя фантазия.
Теряю контроль, но не хочу я другую роль,
Ведь я хочу тебя!"
(Влад Соколовский - "Я хочу тебя")


[wiem, w kwestii piosenek przewodnich jestem ostatnio monotematyczna i spamuję cyrylicą w każdym tytule. cóż, takie zboczenie ;D]


Na niebie wisi Truskawkowy Księżyc - tak nazywana jest czerwcowa pełnia księżyca.

A ja, w kolczykach z truskawkami, pachnąca truskawkowymi perfumami, wpatruję się w ogromny słój z truskawkową nalewką nastawioną wczoraj.

Poniższe zdjęcie robi furorę na instagramach i fejsbukach. Wszystkich zainteresowanych degustacją informuję, że na to trzeba poczekać min. pół roku. Uprzedzając pytania wszelakie: przepisów nie podaję, bo robię na oko, więc początkujących nalewkarzy odsyłam do książek (np. "Nalewki staropolskie" Piotra Adamczyka, czy "Nalewki" Elżbiety Adamskiej).
toskafki.jpg


_________________________________________________________
Odkąd pamiętam mam trudności ze znalezieniem sobie odpowiedniego kompana do rozmowy "o czymś". Bo o niczym to można pieprzyć z każdym, tylko że ja niespecjalnie lubię takie "small talks". Lubię ludzi o szerokim spektrum zainteresowań, takich "ludzi renesansu", z którymi można porozmawiać o czymś ciekawym, powymieniać spostrzeżenia i czegoś się nauczyć.

Mam w swoim otoczeniu dosłownie kilka osób, z którymi mogę rozmawiać godzinami. Ostatnio to grono się powiększyło. To fajne uczucie, gdy poznajesz kogoś przypadkiem i nagle okazuje się, że macie tak wiele wspólnych tematów do rozmów.
Oby takich nomen omen owocnych rozmów było jak najwięcej ;)
  • awatar Yoasiczka: zgadza się są tacy ludzie z którymi idzie gadać i gadać o wszystkim :-)
  • awatar RYSUNKI PRZYRODNICZE: Może to dlatego, że nie proponujesz konkretnego tematu, a trzeba zmienić środowisko.. Ja też nie lubię gadania o niczym, coraz bardziej mnie to męczy.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

olena
 
Happy- Go- Lucky:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

insomniaa
 
Taki pamiętnikowy wierszyk mi się przypomniał dzisiaj podczas zbierania kwiatków. Jest sezon na wszystko na raz, więc moje dzisiejsze wolne poświęciłam na robienie kwiatowych przetworów.

Na pierwszy ogień poszła róża. Pojechałam na zbiory, bo miałam już od dawna upatrzone krzaki.
W tym miejscu chciałam serdecznie pozdrowić marudnego Dzika i podziękować mu za podwózkę ;>

W domu musiałam przebrać te wszystkie płatki i poobrywać białe ogonki.
rose.jpg

Część zagotowałam w cukrowym syropie, trochę wzięłam na nalewkę, a resztę ukręciłam z cukrem w makutrze.
makutra.jpg

Ukręconą konfiturę zamroziłam. Później wypłukałam makutrę wodą gazowaną i tak powstała pyszna lemoniada różana ^^
lemoniada.jpg

_________________________________________________________
"Idzie Murzyn przez łąkę, podziwia kwiatki. Nagle spotyka kwiatową wróżkę i mówi do niej:
-Wróżko, wróżko! Spraw żebym był kwiatkiem!
Wróżka machnęła różdżką i obcięła Murzynowi penisa. Murzyn płacze:
-Wróżko, no i co ty narobiłaś?
-No co? Teraz jesteś czarny bez"
:D
<mnie śmieszy>

Smak kwiatów czarnego bzu jest nie do opisania. Ciężko go porównać do czegokolwiek. Na rynku jest kilka produktów o smaku bzowym, więc jeśli chcecie poznać ten smak to zachęcam do spróbowania nowej Fanty Shokata (tej w niebieskiej butelce) albo piwa Sommersby Eldelflower. Albo, jeśli jesteście ambitni, możecie zrobić syrop z kwiatów bzu.

Zbieramy rozwinięte baldachy kwiatowe, u mnie było prawie 40. Ze szklanki wody i szklanki cukru gotujemy syrop, po zagotowaniu odstawiamy. Nożyczkami odcinamy kwiatki od zielonych gałązek i dorzucamy do syropu wraz z pokrojoną w plastry cytryną. Teraz trzeba to przemacerować kilka godzin, potem odcedzić, doprowadzić do wrzenia, wlać do wyparzonych słoiczków, zakręcić szczelnie, odwrócić, okutać ścierką i zostawić do ostygnięcia.
syrop.jpg

UWAGA!
Wszystkie części czarnego bzu zawierają substancje toksyczne: sambucynę i sambunigrynę. Nie wolno spożywać bzu na surowo, a kwiaty i dojrzałe owoce przed zjedzeniem trzeba bezwzględnie poddać obróbce cieplnej (bez przykrycia).
W Polsce występują dwa gatunki bzu - czarny i koralowy (bardziej trujący). Na szczęście łatwo je rozróżnić - czarny kwitnie na przełomie maja i czerwca, kwiaty ma w postaci baldachów i ma czarne owoce; koralowy kwitnie wcześniej, kwiatostany przypominają kulki, a owoce są czerwone.
_________________________________________________________
"Nie czekaj wróżby od akacji,
Akacja nigdy nie ma racji.
Choćbyś połamał cały krzak
Przecież nie spełni się i tak."

Znowu podstawówkowy wierszyk pamiętnikowy mi się przypałętał.

Przy okazji zbierania róż nazbierałam też trochę kwiatów akacji (dokładnie robinii akacjowej). Nastawiłam to na syrop, dodałam trochę wanilii, ale jak dla mnie szału nie ma i śmierdzi jak syrop z mniszka. A przecież na blogach kulinarnych tak wszyscy się zachwycają tą akacją.

Kolejny eksperyment kończy się chujowo i tyle roboty psu na budę...

Ale z rzeczy pocieszających: zlałam zaległe nalewki.
Mandarynka - przekozak!
Pędy sosny - przekozakwchuj!
  • awatar Wiedźma1: Chętnie bym spróbowała takiej lemoniady :)
  • awatar Insomniaa: @Wiedźma1: Rozejrzyj się po okolicy - może gdzieś kwitną róże. Wystarczy garść płatków rozetrzeć z cukrem, dodać wody gazowanej, cytryny i lodu, i pyszny napój na upały gotowy! ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

insomniaa
 
W ostatnim wpisie ωαℓ ѕιę тσ נєѕт мóנ śωιαт ! <3 נ (beliveyourself.pinger.pl/) napisała taką mądrą rzecz:
"Śniadanie jedz jak król, obiad jak książę a kolacje jak żebrak"

Ostatnio stosowałam się co do tej reguły przy śniadaniu, zresztą całkiem nieświadomie.

Pierwszym ciekawym daniem była sałatka z ogródka:
-sałata dębowa
-szpinak
-gwiazdnica
-szczawik zajęczy
-liście ogórecznika
-kwiaty stokrotki
-płatki miesięcznicy
-pomidor
-ogórek
-rzodkiewka
-macierzanka
-feta z suszonymi pomidorami
-olej z suszonych pomidorów
salatka.jpg


Za to drugie danie było może nie stricte królewskie, ale iście cesarskie, ponieważ był to ulubiony deser Cesarza Franciszka Józefa I. Cesarz jadł go w Cieszynie w czasie wielkich manewrów wojskowych w 1906 r.

Kwiaty czarnego bzu smażone w cieście naleśnikowym podane z brzoskwiniami marynowanymi w mięcie i soku z cytryny, polane syropem z pędów sosny.

Ciasto naleśnikowe z przepisu poniższego:
-1/2 szkl mąki
-1 jajko
-1/4 szkl wody gazowanej
-1/4 szkl mleka
-łyżeczka cukru
-szczypta soli
-odrobina skórki cytrynowej
bzybzy.jpg


Ach, to są smaki wiosny!

A więcej wiosennych i kwiatowych smaków już wkrótce... ;)
 

olena
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

olena
 
Happy- Go- Lucky:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

insomniaa
 
We wtorek z samego rana wybrałam się na zbiory do ogródka.
Nazbierałam trochę szpinaku i piękne kwiatki stokrotek, i dodałam to razem z pomidorami do śniadaniowego omletu.
omlet.jpg


Zerwałam też trochę rabarbaru z którego zrobiłam deser dla Misiaczka.
Crumble, czyli rabarbar zapiekany pod kruszonką. Świetnie smakuje z lodami truskawkowymi, chociaż lepsze by było z truskawkowym sorbetem.
crumble.jpg


Z wyzwań kulinarnych przede mną konfitura z płatków różanych, syrop z kwiatów czarnego bzu, syrop z kwiatów akacji i drugie podejście do herbaty z lilaka (o pierwsze nawet nie pytajcie).
Będzie kwiatowo i będzie pysznie! ^^
 

insomniaa
 
"Powstanie tutaj miejsce,
od innych trochę lepsze.
Dla ludzi dobrej woli,
otworzyć się pozwoli.
Dla prostych ludzi z wioski
zostawią swoje troski.
Spotkamy się na mieście
tylko wszyscy ze sobą przynieście,
dobre słowo cenniejsze od chleba,
harmonie ducha dzisiaj tego nam potrzeba.
Spraw by twój umysł był jak żyzna gleba
nie próbuj tego rozumieć tylko czuj"
(Damian Syjonfam - "Powstanie")


Pierwszy dzień majówki spędziłam z Miśkiem na (jak On to nazwał) "agroturystyce". Zaciągnęłam Go na Wylęgarnię Smoków, by chłopak z miasta zasmakował nieco wiejskiego życia. Trochę się martwiłam, że nie przywyknie do wiejskiego survivalu, ale poradził sobie świetnie.

W niedzielę po pracy przyjechaliśmy do DC i potuptaliśmy bezdrożami do Wylęgarni Smoków. Misiek musi oduczyć się korzystania z latarki - ja chodzę bez, całkiem po ciemacku i jakoś żyję. Po drodze podziwialiśmy gwiazdy. W mieście nie ma takich atrakcji.

W poniedziałek wstaliśmy dosyć wcześnie i tuż po śniadaniu zabraliśmy się do roboty.

Najpierw utrzepaliśmy masło. Misiek jest dobrym trzepaczem ;D Maślankę wypiłam sama, bo pogardził. Cóż, skoro woli taką ze sklepu to Jego strata ;P
myslo.jpg

Drugą misją było pieczenie chleba. Jeden zrobiliśmy tradycyjnie na liściach chrzanu.
chlepp.jpg

Punkt najważniejszy: wędzenie!
Wędziliśmy kilka szyneczek, pierś z kurczaka paprykowo-czosnkową, drugą orientalną z imbirem i sosem sojowym oraz serek.
Nie obyło się bez problemów technicznych - wiatr wiał z przeciwnego kierunku i cały dym z komory cofał się do paleniska. Wpadłam jednak na pomysł postawienia wiatrołapu, który kierował dym w odpowiednią stronę i już nie trzeba było wachlować paleniska.
szneczka.jpg

Gdy szynki się wędziły poszliśmy z Miśkiem na obchód podwórka i zbiory kwiatów mniszka na syrop. Ze 150 kwiatów wyszło półtora małego słoiczka, ze smakiem i zapachem nie ma szału, więc chyba nie polecam.

Późnym popołudniem poszliśmy na spacer do lasu. Przy okazji nazbieraliśmy pędy sosny na syrop. Wyszedł całkiem spory zapas. Ten syrop polecam wszystkim, nie tylko na bolące gardło i kaszel, ale także jako fajny dodatek do wody z cytryną - mniami!
Podczas spaceru wpadło mi w oko kilka ziółek - szczawik zajęczy, szczypiorek czosnkowy i macierzanka. Zerwałam trochę macierzanki do suszenia. Następnym razem pójdę z łopatką i wykopię sobie kilka sadzonek.
las.jpg

Pracowity dzień skończyliśmy przy butelczynie wiśniówki z goździkiem. Tegoroczny sezon nalewkowy będzie baaardzo obfity!
wisniak.jpg

...tymczasem koteł się nafochał. Już nawet nie pamiętam za co - u niego fochy to norma.
foszek.jpg
 

insomniaa
 
Na dobranoc poszczuję Was jeszcze czymś dobrym ;)

Już jakiś czas temu naszła mnie ochota na brownie. Tym razem podałam je z domowymi lodami chałwowymi. Ich zrobienie jest dziecinnie proste: wystarczy ubić śmietanę i wymieszać z chałwą, a potem zamrozić.
brownie.jpg

A do takiego deseru wypada strzelić po dziabągu :D
Zrobiłam w środę porządki w moich nalewkach. Wygospodarowałam na nie dwie półki w starej szafie na przetwory. Na każdej butelce musiałam opisać rocznik produkcji, bo właśnie zaczynam trzeci sezon i już powoli zaczyna mi się to wszystko pieprzyć.
Nastawiłam trzy nalewki eksperymentalne: z pędów sosny, rabarbarową i mandarynkową. Zobaczymy co z tego wyjdzie.
nalewczaki.jpg


No to teraz życzę Wam słodkich snów! :*
 

insomniaa
 
(trochę na złość hejterom, którzy twierdzą, że tylko świnie jedzą chwasty)

Muszę nadrobić relacje z ostatnich kulinarnych doświadczeń, więc trochę pospamuję zdjęciami. Za wywołany ślinotok z góry przepraszam!

Na wiosnę zawsze mam kręcioła na punkcie sałatek, najlepiej z chwastami i kwiatami.

Pierwsza, najbardziej cywilizowana sałatka, to specjalność moja i Misia:
omnom.jpg

Skład:
-pierś z kurczaka
-bukiet sałat
-słonecznik prażony solony
-pomidor
-ogórek
-awokado
-feta
-sos balsamico
-grzanki czosnkowe

Druga była robiona na szybko:
feta.jpg

Skład:
-sałata
-pomidor
-ogórek
-papryka
-rzodkiewka
-feta
-migdały
-jagody goji
-sos balsamico

Trzecia była kolorowa:
fioletowa.jpg

Skład:
-sałata
-ogórek
-papryka
-twaróg wędzony
-płatki kwiatów miesięcznicy
-sos balsamico

Teraz, gdy wiosna jest w pełni, każde moje wyjście do ogródka kończy się znoszeniem zielska do sałatki. Może przy najbliższej okazji dorzucę jakieś chwasty z łąki.

PS: znalazła dziko rosnące szparagi.
Szparagi jadłam po raz pierwszy i jestem nimi zachwycona! Chyba będą moim ulubionym wiosennym warzywem.
szparyragi.jpg
 

insomniaa
 
Zaczął się sezon na rabarbar, więc postanowiłam zrobić dla Miśka obiecane ciasto.
20170425_001044.png

Przepis jest dziecinnie prosty:
4 jajka
2 szkl mąki
1 szkl cukru
0,5 szkl mleka
0,5 szkl oleju
2 łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli
rabarbar lub dowolne inne owoce

Przygotowanie:
Białka utrzepać ze szczyptą soli, do utrzepanych białek dodać żółtka i resztę mokrych składników, a potem składniki suche. Wylać na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia (uwaga! ciasto lubi się przyklejać!) i obsypać ulubionymi owocami. Owoce można najpierw lekko obtoczyć w mące, żeby nie opadły. Pieczemy do suchego patyczka.

Czas wykonania 5 min, czas pieczenia u mnie 40 min, temperatury nie potrafię podać, bo mam oldskulowy piekarnik ;D

Smacznego! ;)
  • awatar gość: ty a co jo świnia jestem albo krowa żeby chwasty żreć? Opanuj sie troche, dobra.
  • awatar Insomniaa: @gość: Skoro nie jesz chwastów, to co jesz? Wieprzowine? Więc według zasady "jesteś tym, co jesz" i tak jesteś świnią ;)
  • awatar gość: @Insomniaa: uuuuu ales dowaliła, tzn. wg ciebie jak zeżresz jajko to jestes kurą? Albo jabłko to jestes drzewem? AHAHAHAHA BŁUHUHUHUHUH Idiotyzm hahahahaha tym razem opanuj ale dałna hahahahaha aleś sie popisała hahahahaha
Pokaż wszystkie (18) ›
 

insomniaa
 
Z czystym sumieniem mogę oświadczyć, że plan na dziś wykonałam w 200%.

Praktycznie cały dzień spędziłam na podwórku. Tak najlepiej odpoczywam, bo paradoksalnie najlepiej odpoczywam wtedy gdy się porządnie wymęczę.

Odwiedził mnie Misiaczek i troszkę mi potowarzyszył. Pomógł mi rozpalić w wędzarni. Szkoda, że musiał jechać do pracy ;C Ale już jesteśmy umówieni na majóweczkę i będziemy razem robić to wszystko co dziś musiałam robić sama.

A teraz czas na szczegółową relację ;)

Jestem córką piekarza, a dopiero dzisiaj po raz pierwszy upiekłam chleb. Dwa pszenno-żytnie bochenki chlebka ze słonecznikiem wyszły przepyszne! Nawet mojemu kotu smakował chlebek, chociaż zazwyczaj pieczywa nie jada ;>
chlep.jpg

Zbudowana tydzień temu wędzarnia przeszła chrzest bojowy. Wędziłam dzisiaj dwie duże szynki peklowane na mokro, dwie małe peklowane na sucho, dwie piersi z kurczaka - jedną marynowaną w czosnku i papryce, drugą w imbirze i sosie sojowym, oraz twaróg (tylko zapomniałam go wymoczyć w solance). Tak pilnowałam wędzarni, że aż sama się uwędziłam i pachniałam jak szyneczka ;D
szyneczky.jpg

Utrzepałam też masło. Wcześniej trzepałam w słoiku, ale dzisiaj zrobiłam to w plastikowej butelce i szczerze polecam ten patent, bo jest dużo bardziej skuteczny i szybszy.

Taka kanapka po ciężkiej pracy to niebo w gębie! Do tego kubek maślanki - mniami! ^^
amciu.jpg


Popracowałam dzisiaj trochę w ogrodzie. Wiosna w ogrodzie pachnie tym wszystkim co powinno być zrobione na wczoraj, ale się nie zdążyło; umazanym błotem czołem; uzielenionymi kolanami i głupkowatym, baranim wzrokiem błądzącym po najdrobniejszych zielonych pikselach. Ach, no i oczywiście - geosminą, czyli zapachem świeżo przekopanej grządki.
Posadziłam krzaki, które przywiózł mi Miś - borówkę amerykańską i jagodę kamczacką. Posiałam lawendę w ogródku, a do doniczek w inspekcie zioła - cząber, majeranek, kolendrę, tymianek, lubczyk, czosnek niedźwiedzi i trawę cytrynową. Na sąsiednim świeżo zaoranym polu pozbierałam bulwy topinamburu i posadziłam w ogródku. A po tym wszystkim poszłam jeszcze na łąkę nazbierać szczawiu na jutrzejszą zupę.

Pod rosnącym na podwórku kasztanem jadalnym znalazłam dwa kasztany. Jeden zaczął już kiełkować, więc go posadziłam. Drugi zjadłam - był smaczny, coś jak krzyżówka słodkiego ziemniaka z orzechem. Mam nadzieję, że w przyszłym roku będzie więcej kasztanów.
W międzyczasie podskubywałam jadalne zielsko - gorzkawy mniszek lekarski, ostry krwawnik i słodki podagrycznik z lekką nutą marchewkowej naci. Chciałam skubnąć łodyżkę rabarbaru, ale wolę go zostawić do ciasta - Miś będzie przeszczęśliwy ;*

Codziennie mogłabym pracować tak jak dziś. Siedzieć na dworze od świtu do zmierzchu i doglądać roślin. Wystarczy tylko by mój Kochany był ze mną i już nic więcej nie potrzeba mi do szczęścia ;* <3
  • awatar ms moth: Im dłużej Cię czytam tym bardziej podziwiam. Tu pieczesz, gotujesz, trzepiesz te masło, wędzisz, zajmujesz się ogrodem, ciągle coś :D Podziel się chęciami do tego wszystkiego :P
  • awatar Insomniaa: @ms moth: To jest tak, że mam jeden dzień w tygodniu na takie "prace gospodarskie, więc te chęci mi się tak zbierają przez resztę tygodnia i kumulują :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

pushthebutton
 
pushthebutton:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

insomniaa
 
ZROBIŁAM MASŁO!!!!!!
Całkiem zupełnie własnoręcznie.
Jest czad!
Ludzie, róbcie masło!

Drożdżowa bułeczka z masłem i do tego maślanka - nie ma nic wspanialszego.
20170225_115053.png
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

insomniaa
 
Nie muszę biec do sklepu, bo pączki zrobiłam sobie sama: z marmoladą, z czekoladą i z masą krówkową. Dzisiaj rozmnażam się przez pączkowanie ;D
IMG_20170223_121122_442.jpg

PS: znalezione w czeluściach fejsbuków:
Joasia Gąska: "żeby Bóg był zadowolony należy zjeść pączka z dziurką w środku, a nie takiego pełnego, okrągłego. Dzięki zastosowaniu tej prostej sztuczki na Sądzie Ostatecznym będziemy mogli się tłumaczyć, że tak naprawdę chcieliśmy zjeść dziurkę, czyli pościć, a przypadkiem dookoła znajdowało się ciastko i do dziurki zwyczajnie trzeba było jakoś dotrzeć."
 

olena
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

insomniaa
 
Pora na relację z Walentynek. Niestety większą ich część spędziłam w pracy z moją Miłością. Po pracy urządziliśmy sobie romantyczną kolację. Miś kupił winko, ja przed pracą postałam trochę przy garach, a to rezultat...

Na początek: francuska zupa cebulowa
16788073_1876910165886686_1131081066_n.jpg

Danie główne: makaron z krewetkami w sosie śmietanowym
16779945_1876910149220021_675687591_n.jpg

A na deser truskawki w czekoladowym ganache
16790571_1876910099220026_1748356681_n.jpg

16780184_1876910185886684_25180008_n.jpg

Autorem wszystkich zdjęć jest Miś
 

olena
 
Happy- Go- Lucky:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

 

Kategorie blogów