Wpisy oznaczone tagiem "L'biotica Biovax" (12)  

hairlovelo
 
Biovax i Vatika czyli trochę  tych, których wykończyłam wczoraj.
IMAG6142.jpg
L'Biotica Biovax maska do włosów ciemnych
IMAG6150.jpg
OPAKOWANIE
typowe dla dużych masek Biovax, wieko uchylane jednak plastikowe "zawiasy" szybko mi pękły. Według mnie jest poręcznie i wygodniej, zakręcone wieczka są irytujące gdy mam śliskie ręce od maski.

ZAPACH
mówiąc krótko nie przypadł mi do gusty, był jakiś taki mdły ale nie był też intensywny czy nachalny.

KONSYSTENCJA
ni to geste ni to rzadkie. Zastanawiam się jak to jest z tymi Biovaxami. Gdy kupiłam małe opakowanie 3oleje maska była zbita jak typowo woskowa maska, ta była w porównaniu z nią rzadka. kiedyś, kiedyś miałam wersje do włosów wypadających i konsystencja też nie była aż tak gęsta, ani nawet wtedy gdy kupiłam ją w saszetce.

DOSTĘPNOŚĆ
Hebe, Super Pharm, czasem apteki.

DZIAŁANIE
producent zapewnia nawilżenie, odżywienie, zmiękczenie i połysk. To właściwie nie tak dużo jak na maskę. ja jednak mimo pozytywnych opinii na temat maseczki jestem rozczarowana. Stosowałam ją w mniejszych i większych ilościach ale moja cierpliwość do niej szybko się skończyła i później stosowałam jedynie w mieszankach przed myciem.
IMAG6147.jpg
Zazwyczaj włosy po niej były tępe i szorstkie, tak jakbym wcale nie użyła maseczki. Dziwnie się układały przez końcówki które jakby puszyła. Później postanowiłam nałożyć więcej maseczki. Efekt nie był lepszy, tyle tylko, że włosy były obciążone, bo maska źle się spłukała. Włosy się tylko dodatkowo strączkowały. Niestety maseczka nawet nie ułatwia rozczesywania.
Dopiero wczoraj, używając jej ostatni raz maska jakby desperacka próbowała uratować swój honor i dzisiaj włosy są zadowolone ale to bardziej z powodu maseczki przed myciem (chociaż wcześniej stosowana po maseczce przed myciem i po myciu dawała niezadowalające efekty).
Mogłabym zganić na stan moich włosów, ale jednak inne produkty działają lepiej. Ponad to maskę stosowałam na przestrzeni pól roku, a pol roku temu włosy miałam w lepszej kondycji a działanie maski wcale nie było korzystniejsze.
Do domowych mieszanek przed myciem średnio się nadaje. Niby maseczki te dają dobre efekty więc maska się spisuje w tej roli, ale ciężko ja rozmieszać, albo wręcz jest to nie możliwe wtedy w mieszance pływają nierozwieszane cząsteczki maski i prezentuje się to nie najlepiej.

PODSUMOWUJĄC
gdybym stwierdziła, że przeciętna to byłoby to za dużo. Maska na moich włosach się nie sprawdziła (chociaż tragedii nie było). Zapłaciłam za pol litra 11 zł więc nie muszę czuć się rozczarowana.
IMAG6143.jpg
Jeśli chodzi o olej kokosowy Vatika to towarzyszył mi bardzo długo, termin ważności skończył się w maju, a wczoraj go wykończyłam. Do tego czasu olej nie zmienił konsystencji czy zapachu.
Olej pozostanie w mojej pamięci jako jeden z ulubionych. Uwielbiałam używać go na rzęsy i brwi bo efekty odżywienia były szybko widoczne po regularnym stosowaniu.
Czasem stosowałam po myciu niewielką ilość na końcówki, a mimo to nie były tłuste.
Najbardziej jednak lubiłam olejowac nim włosy. Po myciu były takie mięsiste, mimo że mam włosy cienkie.
Stosowałam również w mieszance z olejem rycynowym, łopianowym od GreenPharmacy i z olejkiem z drzewa herbacianego, dzięki czemu moje włosy szybciej rosły.
Jedyny minus to właściwie efekt lenistwa, bo jednak olej ma stan skupienia stały (chyba, że są upały) i trzeba go podgrzewać przez użyciem.

Wcześniej stosowałam olej kokosowy rafinowany i zupełnie się do tego nie umywa, dziki czemu uświadomiłam sobie, że nie ma sensu kupować rafinowanego.
To, że Vatika jest nierafinowana to największy plus oleju. Nierafinowany to znaczy, że jest "mniej oczyszczony", a co za tym idzie bogatszy w naturalne składniki, urozmaicony.
Ponadto olej zawiera ekstrakty ziołowe, które moje włosy lubią.

Drobna uwaga: firma Dabur Vatika posiada w ofercie również inny olej koksowy, oparty na parafinie, są to dwa zupełnie produkty.

Coconut Oil (Cocos Nucifera Oil), Emblica officinalis fruit extract (Amla), Terminalia chebula extract (Haritaki), Terminalia belirica extract, Azadirachta Indica leaf extract (Neem), Centella Asiatica plant extract (Brahmi), Hedychium Spicatum Rhizome extract (Kapur Kachri), Lawsonia Inermis leaf extrac (Henna), Lecithin (Soya Lecithin), Perfume, Aqua (soft water), Milk (Lac), Rosmarinus Officinalis leaf oil (Rosemary Oil), Tocopherol acetate (vitamin E), Citrus medica limonum oil (Lemon Oil), Butylated hydroxy toulene.

PODSUMOWUJĄC
świetny indyjski kosmetyk, trafił do grona ulubieńców.

Czas na krótkie włosowe spa:
1. Nałożyłam na około godziny (mogło być trochę dłużej, nie wiem bo oglądałam Harrego Pottera): dwie łyżki maski Biovax (patrz wyżej), dwie łyżki oleju kokosowego (patrz wyżej), dwie łyżeczki Amli w proszku, kilka kropel gliceryny, oleju z drzewa herbacianego i cedrowego.
2. Dwukrotne mycie szamponem prowansalskim Planeta Organica.
3. Maska Biovax na kilka minut.
4. Serum z olejem arganowym Bioelixire na końcówki.

EFEKT:
IMAG6157.jpg
Włosy się domyły i łatwo rozczesywały, a o to obawiałam się najbardziej. Od nasady są uniesione, może trochę końcówki trochę marudzą.
Myślę, że efekt byłby lepszy gdybym po myciu nałożyła inną maskę zamiast Biovaxa, ale chciałam już go zużyć do końca.

Teraz muszę zużyć tylko 4 oleje do włosów (ale jeden to mała flaszeczka), 9 maseczek, 4 odzywki, 12 szamponów (sama w to nie wierzę), 3 wcierki i 4 sera na końcówki.
  • awatar Wiedźma1: Miałam olej kokosowy Vatika :)
  • awatar hairlovelo: @dor0tka: a i tak pewnie najszybciej się z nimi uporam ;D
  • awatar Mi ki <3: Zaskoczyła mnie długość włosów jak ich kondycja pięknie lsnia
Pokaż wszystkie (6) ›
 

hairlovelo
 
Odżywianie włosów ciąg dalszy. Padło na maseczkę, którą do niedawna stosowałam regularnie. Tym razem postanowiłam dodać do niej kawy.  
IMAG5989.jpg
IMAG6009.jpg
A było dokładnie tak:
1. Dwie łyżki kawy zalałam niewielką ilością wrzątku, dodałam dwie łyżki maski Biovax, dwie łyżki oleju arachidowego, po 4 krople gliceryny, olejku cedrowego i z drzewa herbacianego. Następnie dosypałam dwie łyżeczki amli w proszki, która wszystko zagęściła i w efekcie nie było tego zbyt dużo jak na to ile wcześniej zmieszałam.
Nałożyłam na skórę głowy i włosy razem z fusami, założyłam czepek i ręcznik.
2. Po godzinie, może dwóch (zasiedziałam się) umyłam dwukrotnie włosy szamponem prowansalskim Planeta Organica. Podczas mycia włosy były jakby trochę gumowe w dotyku, już się bałam, że rano będą niedomyte i obciążone.
3. Nałożyłam na kilka minut maskę Biovax do włosów ciemnych.
4. Rano zabezpieczyłam końcówki serum Chantall. Efekt:
IMAG5998.jpg
Pozytywne zaskoczenie w postaci czystych włosów, już się bałam że je przeciążyłam ale szampon dał rade (mimo, że ma łagodny skład). Plus dla szamponu za brak przyklapu.
Mieszanka natomiast dała efekt przyzwoity. Szału nie ma, ale źle też nie jest. Kawa chyba nie zostanie moim przyjacielem, lepsze efekty przynosiła maseczka bez niej. Plus za to, że nie było problemu z jej wypłukaniem. Włosy są mięsiste i się błyszczą, trochę trudno było je rozczesać pierwszy raz 9ale to raczej wina maski nałożonej po myciu).
Maska nie spowodowała wzmożonego wypadania.
Maska Biovax zastosowana solo znowu mnie nie przekonała, tym razem nałożyłam trochę więcej ale działanie nadal... przeciętne. Niewiele mi już jej zostało więc recenzja powinna być gdy ją wykończę (czyli pewnie w przyszłym roku z moim tempem).

W tym tygodniu wypróbowałam jeszcze jeden sposób na odżywienie włosów.
IMAG5088.jpg
Tym razem połączyłam podstawowe składniki w pielęgnacji włosów: emolienty - humekanty - proteiny.

Zamiast standardowo naolejowałać włosy do oleju makadamia dodałam proporcjonalnie (mniej więcej wszystko w takich samych ilościach na oko) żelu aloesowego oraz maski proteinowej Bioetika. Na końcu nałożyłam jeszcze resztę oleju.

Ten duet był efektywniejszy, włosy był wygładzone i bardziej dopieszczone. Całość ładnie pachniała i łatwo się zmyła.

A wy staracie się trochę bardziej odżywić włosy przy takiej pogodzie? :)
  • awatar kajszandoo: Kawa na włosy, te takie "fusy" ?? Woo, szacun :D Ja upinam je w dwa francuskie warkocze, pielegnacji nie zmieniam. Czuje się zaproszona do ciebie :P
  • awatar hairlovelo: @kajszandoo: Tak,fuzy, ale z moich wlosow wypukiwanie takich rzeczy to nie problem. Tez ostatnio robie sobie dwa warkocze ;D
Pokaż wszystkie (2) ›
 

hairlovelo
 
Ostatnio, po  miesięcznej przerwie po domowych maseczkach z amlą i po roku niepodcinania, zauważyłam że włosy nie są w najlepszej kondycji. Dodatkowo dochodzą upały i wiatr szarpiący rozpuszczone włosy.

Padło na maseczkę, która stosowałam dwa lata temu, a której skład jest wysoce odżywczy.
IMAG5966.jpg
A było tak:
1. Cynamon (dużo, chyba z pół paczki), dwie łyżki oliwy z oliwek, dwie łyżki miodu i sok z całej cytryny wymieszałam i dodałam trochę wody oraz maseczki Biovax. Nałożyłam na... w sumie nie pamiętam, kilka godzin bo przesiedziałam z nią cały wieczór (im dłużej tym lepsze działanie rozjaśniające ale po jednym razie nie ma na co liczyć). Po nałożeniu maseczki założyłam foliowy czapek i ręcznik.
2. Umyłam dwukrotnie włosy szamponem Planeta Oraganica.
3. Nałożyłam maskę Biovax dla wł. ciemnych.
4. Rano nałożyłam krople serum silikonowego Chantall.

Efekt:
IMAG5971.jpg
Końcówki bezsprzecznie do wyrównania ale aktualnie do fryzjera mi nie po drodze. Oprócz tego jestem całkiem zadowolona, włosy błyszcza i są mięsiste. Bałam się, że kilku godzinne siedzenie z maską i delikatny szampon spowodują przyklap, albo co gorsze, że włosy się nie domyją. A to takie mile zaskoczenie ze strony szamponu.

Natomiast maseczka Biovax nie zachwyciła mnie po raz kolejny. Jednym zdaniem: bardzo dobra do domowych mieszanek, solo bardzo słaba.
IMAG5951.jpg
(poszukałam nawet źródło w internecie i tam też brak dokładnych proporcji).

Czas na krótka recenzje.

Cien masło do ciała - intensywna pielęgnacja nawilżająca o zapachu mango - do skóry suchej i normalnej.
cien-bodybutter-mango-zoom.jpg
(wzięłam zdj. z internetu bo zapomniałam zrobić własnych, tu akurat niemiecka wersja wizualna).

OPAKOWANIE
bardzo na tak! Ale praktycznie to jednak jest trochę mniej wygodne, za to cieszy oko/400 ml.

ZAPACH
przyjemny i subtelny, owocowy (a raczej mangowy).

KONSYSTENCJA
nie za rzadka, nie za gęsta, typowa dla maseł. Łatwo się rozprowadza i szybko wchłania (ale nie należy przesadzać z ilością). Nie potrzeba wiele.

DOSTĘPNOŚĆ
Lidl - 9,99zł (oferta specjalna ale powtarzalna).

SKŁAD
cien1.2.jpg
[źródło: lady-in-braid.blogspot.com/(…)maseko-ze-spizarki-ci…]

DZIAŁANIE
masło nawilża dość dobrze i długotrwale. Zostawia wyczuwalną warstewkę na ciele, która utrzymuje się cały dzień (zazwyczaj kremy wchłaniały mi się całkowicie przez noc). Efekt jest więc długotrwały ale doraźny tzn. do następnej kąpieli.
Dla ekstremalnie suchej skóry może nie wystarczyć, ale dla normalnej jest b. dobry.
Natomiast do suchej skóry będzie dobrym rozwiązaniem dodanie czystego oleju, ja dodałam saszetkę 10 ml oleju awokado do do połowy zużytego kremu. Taka mieszanka nakładana na wilgotna skórę nawilża jak nic.  
2_40355_Pielegnacyjne_maslo_414.jpg
(Wszystkie wersje jakie były do wyboru: mango, kakao, kokos.)

PODSUMOWUJĄC
Jak na codzienne masło, z marketu jest bardzo dobre, a trochę urozmaicone jest świetne.

A i jeszcze na zakończenie, żeby nie było, że tylko kosmetyki do włosów mnie interesują, to małe zdobycze kulturalne z wczoraj.  
IMAG5972.jpg
*William Faulkner: jestem sobie na Placu Wolności, spoglądam w stronę ławki a tam to cudo. Nikogo w pobliżu... to trafiła w moje ręce.
Jest to zbiór opowiadań, dwa już za mną, szczególnie podobało mi się drugie "Dwaj żołnierze".
*W Empikach trwają wyprzedaże, dorwałam płytę Lany za 20 zł, bo za ta cenę nie przeszkadzało mi, że już ja nawet mam (ale w wersji nielegalnej), a że bardzo mi się spodobała to kupiłam.
  • awatar hairlovelo: @dor0tka: I to jeszcze taką która trafia w me gusta :))))))
  • awatar kajszandoo: Mam to masło ale o zapachu kokosowym, uwielbiam <3 no i to opakowanie. To jest produkt który podbił moje serce.
  • awatar MakeupAn: Ładne masz włosy :)
Pokaż wszystkie (5) ›
 

hairlovelo
 
Było podsumowanie roku, było podsumowanie pielęgnacji to i przyszedł czas na podsumowanie kosmetyków. Tak sobie kupuje i pomału zużywam z czego pewnie 4/5 leży i się kurzy. Doszłam nawet do wniosku, że nie rzecz w tym że lubię używać kilka kosmetyków na raz (czasami faktycznie, ale na dłuższa metę mnie to męczy, zazwyczaj lubię mieć jakiś wybór ale i tak stawiam na najczęściej stosowane kosmetyki w ostatnim czasie) ale w tym, że ja podrostu lubię mieć wszystkiego dużo. Ot taki zbieraczy charakter chyba mam. Niemniej takie podsumowanie czasem pomaga w powstrzymywaniu się przed kolejnym zakupem.

SZAMPONY
IMAG1248-1-1.jpg
1. Mydło Sesa: zauważyłam, że najlepiej sprawdza się stosowane co kilka myc np. raz w tygodniu. Pod rząd jego działanie jest tylko trochę ponadprzeciętne. Uwielbiam.
2.Yves Rocher: przykład na to, że to co zachwalane przez większość nie zawsze się sprawdza. Szampon po prostu nie domywa moich włosów, więc o żadnej objętości nie może być mowy. Czeka na kolejne szanse.
3. Natur Vital żeń szeń: przeciętniak, myślę że gdyby nie polimer w składzie działał by o wiele lepiej, bo dobrze domywa, objętość jest okey ale jakoś ze świeżością coś jest nie tak.
4. Henna Shampoo: jeszcze nie używany.
5. Ziołowa nalewka Bania Agafii: n/u.
6. Aktywator wzrostu BA: n/u.
7. Planeta Organica szamp. prowansalski: obawiam się, że delikatne szampony nie są dla mnie, czeka na kolejne szanse.
8. Planeta Organica czarna, marokańska glinka myjąca: użyłam zaledwie kilka razy, czeka na swoja kolej. Jestem ciekawe jak działa przy ciągłym stosowaniu.
9. Białe mydło Zioła i Trawy Agafii: aktualnie stosowany, dobrze myje, super się pieni i dobrze się zmywa, dla samych włosów jakby jest delikatniejszy, jednak jak na tak ziołowy skład to spodziewałabym się chociaż minimalnego przedłożenia świeżości włosów.

MASKI
IMAG1249-1.jpg
1. Zabieg laminowania Marion: w sumie to nie jest typowa maseczka, czeka na swoja kolej a moją wenę (ostatnio wole nie ryzykować).
2. Natur Vital maska aloesowa nawilżająca: n/u.
3. Seri miód&migdały: n/u (w sumie raz jej użyłam przed myciem więc ciężko się wypowiedzieć).
4. Biovax do włosów ciemnych: mam naprawdę mieszane uczucia. Z jednej strony nie obciąża, czasami działa dobrze, a czasie jakby była za lekka i powoduje puch, raz nawet obciążyła włosy w nieestetyczny sposób.
5. Kallos Hair Botox: n/u.
6. Maska wenedyjska Planeta Organica: n/u.
7. Maska ziołowa Sto Traw: na razie się nie wypowiem.
8. Farmona bamboo&oils: n/u.
9. Bioetika maska z proteinami: bardzo dobra maska dla włosów, które lubią proteiny. Mimo braku silikonów i skromnego składu nie jest za lekka. ODŻYWKI
IMAG1236-1-1.jpg
1. Cece of Salon Keratin&Cherry: nie przepadam za ta odzywką ponieważ wysoko w składzie ma alkohol denaturowy i jakoś nie mogę się przełamać by jej użyć po myciu. Za to zużyłam większość opakowania na emulgowanie oleju ale to też nie skradło mojego serca.
2. Yes To Cucumber: n/u.
3. Nivea Long Repair: używam jej prawie po każdym myciu i w przeciągu dwóch/trzech miesięcy zużyłam pól opakowania, działanie jest naprawdę zadowalające, myślę tez że jest odpowiednia na zimową/jesienną pogodę: puch, plątanie, wiatr, zimno/ciepło, deszcze - jakoś się przed tym broni.
IMAG1241-1-1.jpg
1. Bioetika jedwab na końcówki.
2. Sessio Chantall serum arganowe.
3. Marion orientalne oleje z olejem kokosowym.
3. Argan oil serum z olejem arganowym.
Opinia będzie zbiorcza ponieważ według mnie są to bardzo podobne produkty. Wszystkie mają dobry skład i dosyć niską cenę. Dobrze zabezpieczają końcówki jednak najlepiej spisuje się tutaj Chantall. Bioetika zawierająca proteiny nie będzie wszystkim pasować. Wszystkie okropnie wydajne dlatego nie pamiętam kiedy kupiłam które z nich, chyba dosłownie kilka lat temu. Na domiar złego Marion i ArganOil dostałam więc tak sobie zużywam wiekami...


W drugiej części będą pozostałe produkty, które używam częściej lub bardziej. Jeśli znacie któryś z powyższych kosmetyków to czekam na wasze opinie. Oczywiście kiedyś, z czasem pojawią się pełnowymiarowe recenzje.

:)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

hairlovelo
 
Tak się zdarzyło, że wczoraj podjęłam druga próbę wykonania maseczki z udziałem indyjskich ziół na całe włosy (dotychczas tylko na skalp). Pierwsza próba zakończyła się katastrofą, kiedy to dwie łyżki Amli od Hesh zmieszałam z 3 łyżeczkami oleju łopianowego od Green Pharmacy, w efekcie czego włosy  NIE DOMYŁY SIĘ (tzn domyły się tylko przy skórze głowy, dzięki czemu przy warkoczu wszystko było okey). A wczoraj:
IMAG1124.jpg
1. Kilka godzin przed myciem wtarłam w skalp spray z proteinami Lactimilk (tak późno się za nią zabrałam, a teraz tak ją polubiłam i chociaż używam 2, 3 tygodnie to połowy już nie ma).
2. Na ok 1-2 h przed myciem resztę włosów spryskałam również proteinami Lactimilka, a następnie nałożyłam: zmieszane 2 łyżki Kalpi Tone, 2 łyżki o. łopianowego GP z kilkoma kroplami gliceryny, o. z drzewa herbacianego i cedrowego.
3. Umyłam TRZY krotnie włosy (z obawy, że znowu się nie domyją, ale na szczęście to były tylko obawy) szamponem prowansalskim Planeta Organica (jednocześnie rozdziewiczając go).
4. Na kilka minut nałożyłam maskę Biovax do włosów ciemnych.
5. Na koniec w skalp wtarłam tonik przeciw wypadaniu Receptury Babuszki Agafii, a w końcówki serum z Mariona. Efekt wczorajszego kombinowania i całodziennego warkocza jest taki:
IMAG1123.jpg
Trochę żałuje, że nie mogłam zrobić zdjęcia przed związaniem ale mówi się trudno. Włosy są w dobrej kondycji, nie zauważyłam zmiany w objętości (jest ok, mimo że szampon PO jest oparty na łagodnych sub. myjących). Może nie rozczesują się super ale wszystko jest w normie. Ogólnie rzecz biorąc jestem zadowolona.  

Czas na krótką recenzje. Olejek łopianowy ze skrzypem polnym przeciw wypadaniu od Green Pharmacy.
IMAG1125.jpg
OPAKOWANIE
szybko się tłuści, pewnie przez brak żadnego dozownika. Otwór jest trochę duży jak na taką buteleczkę przez co raz zdarzyło mi się wylać za dużo (a gdyby nieuwaga to pewnie by się zdarzyło więcej razy, radze przelać do czegoś innego).

ZAPACH
ani ładny, ani brzydki. Mi nie wadzi, z reszta jak na olej to nie ma czego wymagać.

KONSYSTENCJA
dosyć rzadka jak na olej ale to nadal olej.

DOSTĘPNOŚĆ
drogerie wszelakie (kupowałam go w Rossmannie i w "osiedlowej" drogerii).

SKŁAD
IMAG1128.jpg
*o. z nasion słonecznika;
*ekstrakt ze skrzypu polnego;
*o. kukurydziany;
*e. z łopianu większego;
*przeciwutleniacz.

Szanowni Państwo mamy więc "olej łopianowy" BEZ oleju łopianowego. Dodatkowo samego ekstrakty z łopianu jest najmniej spośród naturalnych składników. Stwierdzam z przykrością, że to drugi raz kiedy firma Green Pharmacy wprowadza w błąd. Jakiejkolwiek jakości by mieli produkty wolałabym, żeby zaniechali takich praktyk.

DZIAŁANIE
*Na skórę głowy: radze zachować umiar. Nakładać stopniowo, przedziałek po przedziałku (nie jest to wcale czasochłonne). W ten sposób unikniemy wzmożonego wypadania.
Ty razem nie stosowałam go regularnie na skalp niemniej w zamierzchłych czasach wersja z papryką spowodowała wysyp baby-hair, a w połączeniu z innymi olejami przyspieszał wzrost.
*Na włosy: jako olej spisuje się dobrze. Myślę, że spełnia wszystkie warunki jakie spełniają inne oleje i niczym w działaniu się nie wyróżnia. Jest to produkt który zachęcam wypróbować z ciekawości i z powodu niskiej ceny. Zostało mi pól buteleczki (z dwóch opakowań) i na razie po niego nie sięgnę ale może kiedyś do niego wrócę.
Ma on jednak jeden MINUS: czasem się nie domywa. Czasem tzn. kiedy przez przypadek wylało mi się go za dużo na dłoń i mimo wszystko całość wtarłam we włosy. Ten efekt niedomycia zdarzył się kilka razy dlatego nie mogę zwalić winy na szampon (nie pamiętam aby przytrafiło mi się coś takiego nawet gdy stosowałam Vatike opartą na parafinie, czyli raczej dość ciężko zmywalną).

PODSUMOWUJĄC
fajny produkt ale wkurzył mnie kilka razy przez niedomycie.

Więcej o olejkach GP:
mieszanka hairlovelo.pinger.pl/m/23219849
wersja z papryczką hairlovelo.pinger.pl/m/22313956

Na koniec mala dygresja. Macie długie włosy? Zapuszczacie? Jeśli tak to kiedy czujecie, że wasze włosy już już długie (nie chodzi o faktyczny ich stan, tylko uczucie)?
To pytanie kiedyś padło na innym blogu, przepraszam za nieoryginalność, ale bardzo mi się spodobało.

Ja czuje, że moje włosy są za długie gdy:
-po czesaniu, albo już nawet nie pamiętam przy jakiej okoliczności zamachnęłam się włosami w łazience i zbiłam porcelanowy kubek na grzebienie który stał na półce pod lustrem, strącając go.
-podobna sytuacja. Czesze włosy zazwyczaj głową w dół i czasem kiedy robię to w pokoju odchylając się do pozycji prostej moje włosy w locie zahaczają się o kurki (kurki? te małe uchwyty przy szafkach) i wciskają się miedzy nie a powierzchnie mebla.
-śpiąc, kiedy muszę je odgarniać.
-ale najbardziej dzisiaj: gdy robiłam zdjęcie włosów musiałam podjąć się kilku prób (według mnie o wiele za dużo) ponieważ aparat telefonu nie obejmował całych włosów. Zdjęcia włosów robię ciągle w tym samym miejscu (aparat ma również swoją stała wysokość). Wkurzona, że już nie mogę ustać na palcach, co wpływało na ostrość zdjęcia, założyłam szpilki. I tak oto udało się je uchwycić w całości.

Chociaż osobiście nie uważam aby były jakieś tam bardzo długie, raczej przeciętna długość.

Zastanawiam się też, czy lepsze są częstsze posty ale krótsze, czy takie jak dzisiaj: dłużej ale rzadziej publikowane (akurat dzisiaj nie jest to zamierzone). Jeśli macie zdanie w tej kwestii, podzielcie się nim. :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

hairlovelo
 
Tak jak pisałam przy najbliższej okazji podczas mycia planowałam zaserwować włosom trochę protein i ziół. Tak też się stało.
Arsenał:
IMAG1004.jpg
1. Kostka drożdży (zdecydowanie starczyłaby połowa ale jakoś tak nie lubię jak się druga polowa miałaby zmarnować i tak poszła cała) oraz dwie łyżki jogurtu naturalnego zmieszałam z dwoma łyżeczkami maski Hesh KalpiTone. Dodałam po 5 kropel olejku z drzewa herbacianego i cedrowego. Mieszankę nałożyłam na włosy na ok 25 min (z moich obserwacji, nie dłużej niż pol godziny).
2. Umyłam włosy szamponem Balea Volumen.
3. Na kilka minut nałożyłam maske Biovax do włosów osłabionych (zielona; niesamowite jak wydajne są te saszetki, użyłam 3 raz a tam chyba jeszcze z połowa została).
4. Standardowo zabezpieczyłam końcówki Bioetiką i wtarłam w skalp tonik przeciw Wypadaniu Receptury Babuszki Agafii (brak na zdj.).

Efekt:
IMAG1003.jpg
No cóż... spodziewałam się większego bałaganu na włosach. Z objętością jest minimalnie lepiej. Widocznie lepiej działają na mnie maski stosowane po myciu. Włosy o dziwo łatwo się rozczesują, są gładkie, co raczej nie jest gwarantowanym efektem gdy stosuje maskę drożdżową. Wniosek: albo mi porowatość skoczyła w dół albo mam popaprane włosy które żyją własnym życiem bez względu na to co z nimi zrobię.

PEES. Widzieliście, już, albo może nawet zakupiliście i wypróbowaliście nową serie kosmetyków do pielęgnacji Biovax z bambusem? Mi ta seria wpadła w oko, szczególnie maskę bym przygarnęła ale zachowuje rozsądek. Szczególnie, że paczka w drodze.

A wy co zaserwowaliście włosom ostatnio? A może kupiliście im jakieś dobrodziejstwa w ostatnim czasie lub też czekacie na paczkę jak ja? :)
Pokaż wszystkie (4) ›
 

hairlovelo
 
Przyznam, że dzisiejszy post o wczorajszej pielęgnacji nie jest jakąś nowością dla mnie ale... ale to ja decyduje o czym  pisze, więc pisze co chce.
Schemat wczorajszej pielęgnacji staram się powtarzać co tydzień, tym razem nie wyszło, gdyż miałam dwutygodniową przerwę.
Ale może od początku, czego użyłam:
IMAG0932.jpg
1. Wyjątkowo zaczęłam od mycia: użyłam szamponu Balea Volumen Patchouli&Jasmin, standardowo dwa razy.
2. Maskę w pudrze Hesh Kalpi Tone rozrobiłam w wodzie i dodałam po trzy krople olejku z drzewa herbacianego i cedrowego, następnie nałożyłam ją na skalp.
3. Na pozostała część włosów nałożyłam maskę Biovax przeciw wypadaniu, wzmacniającą (czy jak ona tam się dokładnie nazywa; zieloną).
Po pol godzinie zmyłam maskę Hesh i Biovax, odsączyłam nadmiar wody i zabezpieczyłam końcówki odrobiną oleju kokosowego i serum Marion (olejki orientalne z kokosem).

Czego nie użyłam: nie olejowałam przed myciem, nie użyłam wcierki ani płukanki. Można więc powiedzieć, że skromnie gdyż zazwyczaj przed nałożeniem maski Kalpi Tone olejowałam włosy. Tak się włosy prezentują po wyschnięciu podczas snu:  
IMAG0927.jpg
Na zdjęciu widać, że jakoś super wygładzone nie są ale za to łatwo się rozczesywały przynajmniej na długości (ostatnio włosy plączą mi się u nasady). Włosy błyszczą się od cebulek aż po końcówki.

Jeśli chodzi o samą maskę Hesh Kalpi Tone to użyłam jej już trzeci lub czwarty raz i bardzo ją polubiłam. Owszem zapach ma bardzo męczący biorąc pod uwagę, że pogoda nie sprzyja siedzeniu w pokoju z otwartym oknem, ale te pól godziny wytrzymałam a zdarzało się i trochę dłużej. Maska jest mieszanką ziół i może nie najlepiej wygładza ale świetnie działa na mój skalp (tzn jak do tej pory, mam nadzieje że i tym razem tak będzie). Włosy są widocznie dłużej świeże i odbite u nasady (natomiast po glince ghassoul włosy są bardziej odbite ale za to krócej świeże). Nie będę tu się na razie więcej rozpisywała ale recenzja na pewno się pojawi kiedyś.
Jeszcze dodam, że wczoraj obydwie maski ładnie i szybko się spłukały z włosów.

A teraz czas na zaległe nowości:  
IMAG0885.jpg
*Cienie Rimmel: dawno już upatrzyłam sobie taką zieleń i w końcu ja mam, to już druga paletka Rimmel z tej serii, pierwszą sobie chwale więc zaryzykowałam tez na drugą 8,49zł; Pomadka MUA kosztowała mnie dosłownie kilka złotych i jakoś mnie nie zachwyciła / kosmetykizameryki
*Lakiery Wibo dorwane na promocji w Rossmannie za ok 5-6 zł, no cóż nie mogłam się oprzeć; konturówka Astor to jest to czego poszukiwałam od dawna czyli kredka w jasny różu, ładny odcień, trwała tylko szkoda, że jest w formie wysuwanej (wole tradycyjne kredki) ; Million Dolar Lip Wibo: skuszona obietnicą trwałych i matowych ust wybrałam jasny odcień, liczyłam na pudrowy róż ale odcień mam wrażenie, że trochę ciemnieje i popada w szarość. Mimo wszystko za te kilka złotych i tak ją lubię. / promocje w Rossmannie.

I to by było na tyle jeśli chodzi o promocje i zakupy kosmetycznie. Musze powykańczać resztę.
Zakupy włosowe:
IMAG0898.jpg
*Szpilka do włosów dorwana na wyprzedaży w sklepie indyjskim za 6 zł. Jeśli nie publicznie to na pewno wygodnie w domu, szkoda tylko, że chyba ją zgubiłam.
*Wypełniacz do włosów. Tradycyjny koki z wypełniaczem raczej jakoś mnie nie porywają ale to wpadło mi w oko i chociaż za pierwszym razem po małym dylemacie odłożyłam na półkę to za drugim już musiałam iść z nim do kasy. Hebe ok 15 zł.
  • awatar Ruda1990: Znając swoje zdolności artystyczne pewno nic by mi nie wyszło z ta szpilką ;) Jak podepniesz to zrób zdjęcia ;)
  • awatar hairlovelo: @Ruda1990: U mnie to tez jakos artystycznie nie wyglada ale jest wygodne. Moze kiedys bedzie ladne i wygodne to sie pochwale. Xd
  • awatar perasperaadastra81: wypełniacz mnie zaciekawił :)
Pokaż wszystkie (5) ›
 

hairlovelo
 
Po 11 miesiącach przyszedł czas na to aby rozliczyć się z maseczką firmy L'biotica. Chociaż wydaje mi się, że maseczka ta często pojawiała się na blogu to jednak jej zużycie zajęło mi prawie rok (w słoiku zostało jeszcze porcja maseczki).
Biovax naturalne oleje.jpg
 OPAKOWANIE
dosyć solidne, wieczko trochę trudno się wciska i ja wolę jednak bardziej pękate słoiczki. Ale ogółem jest estetyczne i ozdobne jak na kosmetyk więc myślę, że komuś pewnie przypadnie do gustu.

ZAPACH
jest przyjemny, kosmetyczny, trochę taki orientalnych. Ale na pewno przyjemny.

KONSYSTENCJA
bardzo gęsta, ale w końcu nazywa się wax, kolor jest lekko bezowy, w sumie odpowiada barwie opakowania.

DOSTĘPNOŚĆ
Super-pharm, Hebe, apteki, raczej tej samej cenie (coś chyba ok. 14zl/200 ml). Często bywają w promocji ale i tak duże opakowanie ma korzystniejsza cenę. Maski dostępne również w saszetkach w Biedronce, Lidlu...

DZIAŁANIE
hmm... no właśnie. Kolejny kosmetyk z mieszanymi uczuciami. Maskę stosowałam raczej sporadycznie na różne sposoby. Zazwyczaj przed myciem gdyż u mnie łatwo obciążała włosy. Czasem z czepkiem czasem bez. Maska mocno wygładza moje włosy, stają się gładkie, łatwe do rozczesania i wyglądają zdrowo. Czyli w sumie ideał.
Niestety moje włosy nie przepadają ostatnio za dużą ilością emolientów. Łatwo je obciążają i powodują straczkowanie. O ile pierwsze zwalczyć mniejsza ilość nałożonej maski to z tym drugim już gorzej. Maska jest najzwyczajniej zbyt intensywna dla moich włosów i używałam jej rzadko, tylko wtedy kiedy miałam wrażeni, że włosy naprawdę jej potrzebują.  
Niemniej maska się spisała jako odżywcza kuracja, ale wolałabym żeby jej skład był bardziej urozmaicony.

SKŁAD
Aqua, Cetyl Alcohol, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Quaternium-87, Cetrimonium Chloride, Argania Spinosa Kernel Oil, Macadamia Integrifolia Seed Oil, Cocos Nucifera Oil, Betaine, Acetylated Lanolin, Lawsonia Inermis Leaf Extract, Parfum, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Methylisothiazolinone, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid, Triethanolamine, Hexyl Salicylate. [źródło: www.biovax.pl/(…)BIOVAX_Intensywnie_Regenerujaca_Ma… ]

OD PRODUCENTA
wydaje mi się, że w tym poście wszystko jest zawarte: hairlovelo.pinger.pl/m/22388058 , tu jest tego trochę więcej na jej temat i innych kosmetyków L'biotica: www.biovax.pl/(…)BIOVAX_Intensywnie_Regenerujaca_Ma…

PODSUMOWANIE
typowo emolientowy kosmetyk, ale uwaga, może PUSZYĆ włosy, które nie lubią oleju kokosowego lub gliceryny.
IMAG0128.jpg
Pokaż wszystkie (2) ›
 

hairlovelo
 
Zapewne każdy słyszał o metodzie mycia włosów ale bez użycia szamponu. Chociażby z opowieści babci, a właściwie bardziej prababci. No poo (czyli no shampoo) daje dużo alternatyw szczególnie dla osób z wrażliwą skóra głowy czy zniszczonymi włosami. Nie będę dzisiaj się o tym rozpisywać ale podczas ostatniego mycia włosów posłużyłam się właśnie jedną z takich alternatyw.

Już kiedyś wspominałam o myciu włosów odżywką (tutaj: hairlovelo.pinger.pl/m/23970154 ) i efekt mnie pozytywnie zaskoczył. Obawiałam się, że jeśli nie użyje szamponu włosy będą niedomyte, tłuste, a w najlepszym przypadku i tak je będę musiała umyć następnego dnia. Otóż  nie! Przełamawszy pierwsze lody podczas ostatniego mycia wykorzystałam inny sposób. A efekt po myciu i wyschnięciu włosów wyglądał tak:
IMAG0062.jpg
Gdyby ktoś mi powiedział kiedyś, że będę myła się błotem to bym chyba wyśmiała go od kosmity. No ale... stało się. Od początku. Moja ekipa czyli wszystkie użyte produkty podczas ostatniego mycia:
IMAG0080.jpg
1. Błoto z morza martwego (White Flower) rozrobiłam z wodą na dość rzadką papkę, ale łatwiejszą do rozprowadzenia. Następnie dokładnie jak tylko się dało wmasowałam je w skórę głowy, po chwili zmyłam i powtórzyłam zabieg.
2. Po "myciu" użyłam maski L'biotica Biovax 3 oleje ponieważ z wcześniejszego doświadczenia wiem, że włosy po błotku są dość szorstkie i trudne do rozczesania. Nałożyłam ją na kilka minut ale bez czepka, jak zwykłą odzywkę.
3. Po spłukaniu maski jak zwykle na końcówki poszło trochę oleju kokosowego.
4. I na zakończenie silikonowe serum, a raczej silikonowo-proteinowe z Bioetiki.
IMAG0061.jpg
Tak wyglądały włosy wczoraj (włosy umyłam w czwartek wieczorem przed snem, wyschły same podczas spania - wiem, tak nie powinno się robić dbając o włosy ale tak mi wygodniej) po rozczesaniu szczotką z włosia dzika. Są lekko sztywne, puszyste ale nie spuszone i łatwo się rozczesują. Mimo użycia dość intensywnej maski, która zwykle łatwo obciąża mi włosy włosy były uniesione u nasady. Mam też wrażenie, że błyszczą się trochę mniej ale za to gdy są rozpuszczone wygląda jakby było ich więcej.

Błoto dzięki zasadowemu odczynowi pochłonęło sebum a jednocześnie nie zdarło warstewki ochronnej tak jak robi to szampon. Mycie włosów błotem czy glinkami praktykowało wiele kobiet od zamierzchłych czasów.

Niestety przy błocie jest trochę zachodu. Samo rozmieszanie z wodą i nakładanie wymaga wprawy i przyzwyczajenia. Przy okazji brudzi się trochę wannę, jednak łatwo to zmyć samą wodą. Nie wiem czy w najbliższym czasie (wszak mam do zużycia jeszcze szampony) ale sięgnę jeszcze kiedyś po błota gdy moja skóra głowy będzie się nadmiernie przetłuszczała.
IMAG0060.jpg
  • awatar Catkin ☆: Jej, włosy wyglądają ślicznie i zdrowo. Chyba wypróbuje :)
  • awatar Mian: Łał, nie wiem czym bym mogła się przełamać, pewnie tez bym miała obawy, że włosy będę niedomyte :D A u Ciebie efekt jest świetny, włosy wyglądają bardzo zdrowo, są śliczne :D
  • awatar Princessa21: Piękne włosy :)
Pokaż wszystkie (6) ›
 

hairlovelo
 
hairlovelo: Włosowe spa: wczoraj postanowiłam wykorzystać nowe zakupy kosmetyków do włosów, a konkretnie jeden. Oto czego użyłam:  
IMAG5721.jpg
-Na zwilżoną wodą skórę głowy nałożyłam maseczkę Dermaglin, raczej nie w za dużej ilości i raczej niedokładnie.
-Zwilżyłam włosy mgiełka wzmacniającą Green Phramacy, która zapomniałam dodać do zdjęcia (dopiero teraz mi się przypomniało).
-Nałożyłam olej arachidowy na włosy.
-Po godzinie, od momentu kiedy zaczęłam nakładać maskę z Dermaglin, umyłam włosy dwa razy szamponem piwnym.
-Następnie nałożyłam maseczkę Biovax 3 oleje, włosy zmięłam w niskiego koczka którego opatuliłam foliowym czepkiem. Po ok 10 min zmyłam włosy.
-Na koniec zapomniałam o oleju kokosowym i na końcówkach wylądowało samo serum arganowe z Bioelixire.
Mniej więcej wygląda to teraz tak. Mniej więcej ponieważ robię zdjęcia zwykłym smatrfonem więc brak dokładnej dokładności trzeba mu wybaczyć.
25,05,2015.jpg
Włosy wydają się być w dotyku mięsiste, nie są jednak spuszone. Błyszczą się i na szczęście objętość została zachowana. Trochę się plączą ale najważniejsze, że u nasady i na końcach jest dobrze, to mi wystarczy.

Przez najbliższy czas chce wypróbować nową maseczkę do skóry głowy, później zamierzam wrócić do wcierek, bo chociaż kozieradka mi nie przeszkadzała to jakoś po tygodniu mi się znudziła.

ps. w czwartek leci Titanic!!!
Pokaż wszystkie (7) ›
 

hairlovelo
 
Dawno już nie dopieszczałam tak włosów, a to dlatego, że w ostatnim czasie robię to w mniejszym stopniu ale częściej olejując włosy przed myciem.
IMAG5505.jpg
Prawdopodobnie wczoraj nie zrobiłabym tego co zrobiłam jednak po użyciu henny stwierdziłam, że dobrze to zrobi moim włosom. Ale od początku. Oto wczorajszy i nie tylko arsenał:
IMAG5508.jpg
W sobotę poświeciłam 2-3 godziny na rzecz henny (2 w 1, sprzątanie i hennowanie) przygotowując ją tak jak każe producent, czyli 12 godzin przed nałożeniem rozrobiłam z sokiem z cytryny i wodą i pozostawiłam na noc (akurat przy tym odcieniu henna musi poleżakować, z pozostałymi już nie ma takiego problemu).
Kiedy już nadszedł czas poszłam zmyć henne ale tylko letnią wodą (włosy umyłam przed jej nałożeniem).
Efekty są dosyć zaskakujące:
-włsy aż do następnego mycia były "surowe" tzn. nie nakładałam na nie żadnych odżywek, olejków, nawet serum na końcówki, mimo tego nie były matowe, wyglądały naturalnie i w pierwszym dniu układały się idealnie. Bałam się, że będzie przyklap-nie było. Włosy były puszyste ale strasznie się plątały. Nie dało się ich rozczesać, chociaż może nie było to plątanie i kołtunienie. To trochę jakby tak włosy czepiały się siebie.
Drugiego dnia włosy już łatwiej się rozczesywały ale nadal trochę ciężko. Włosy nie przetłuszczały się tak jak normalnie, ale straciły już na fasonie (wyglądały jak tłuste włosy tylko bez łoju u nasady xd).
Po drugim dniu z ulgą mogłam już umyć włosy i postanowiłam zrobić coś więcej, ponieważ po tych dwóch dniach bez żadnego odżywienia, a jednak henna to zioła, które lekko przesuszają, potrzebowały tego.  

-Naolejowałam skalp tak jak zawsze moim miksem,
-następnie zwilżyłam włosy na długości wodą i nie szczędząc sobie nałożyłam maskę Biovax 3 oleje,
-po tym umyłam normalnie włosy szamponem nawilżającym Petal Fresh
-i nałożyłam maseczkę z ceramidami od Ziaji (myślałam, że już ją wykończę ale na danie jeszcze trochę zostało, a nie chciałam obciążyć włosów),
-na koniec tak jak zwykle odrobinę oleju koksowego na końcówki i silikonowego serum Bioelixire.

Efekt jak na zdjęciu. Włosy są wygładzone (aż nie pamiętam kiedy ostatnio tak były), a nawet trochę za bardzo ponieważ brak im objętości i po jakimś czasie zbijają się w strąki. Natomiast bardzo się błyszczą, dzięki hennie wydają się grubsze, są miękkie i o wiele łatwiej je rozczesać.

Podsumowując jestem zadowolona, ale często nie będę powtarzać tego zabiegu ponieważ bardziej mi zależy na objętości.

Jeśli chodzi o kolor włosów to zdjęcie, mam wrażenie że tego nie uchwyciło, to zmienił się bardziej niż się spodziewała, chociaż po pierwszym myciu też się trochę zmienił. Włosy zyskały rudawy-czerwony odcień, najwięcej jednak zależy od światła. Wszyscy mi jednak mówią, że naturalne lepsze więc jeśli kiedyś jeszcze sięgnę po hennę to bezbarwną. A wydaje mi się, że sięgnę ponieważ efekt bardzo mi się spodobał, przynajmniej jak na razie.

A wy od czasu do czasu robicie sobie włosowe spa? =)
  • awatar MissJ.: Piękne włosy :)
  • awatar eM-: ja staram się raz w tygodniu robić sobie takie SPA dla włosów ale henny nie próbowałam i chyba nie wypróbuje bo farbuję włosy. Olejowanie staram się robić- mam do tego olejek kokosowy. piękne masz włosy :)
  • awatar blog.carolicious: Ale arsenal !! :)
Pokaż wszystkie (6) ›
 

hairlovelo
 
hairlovelo: Dzisiaj promocja mnie przechytrzyła i w ostateczności jej uległam.
Biovax L'biotica - intensywnie regenerująca maseczka - nsturalne oleje- argan, makadami, kokos.
IMAG4231.jpg


Wiem, że nie miałam już nic kupować przez dłuższy czas no ale sami rozumiecie, taka okazja...
Więc normalnie ten słoiczek kosztuje 20 zł, a ja zapłaciłam 14. Rzecz jasna mnie opłaca się kupować małego słoiczka w regularnej cenie gdy duży, pół litrowy kosztuje 27 zł.
Od producenta:


IMAG4205.jpg
IMAG4207.jpg
IMAG4209.jpg
IMAG4210.jpg
IMAG4212.jpg
IMAG4216.jpg

Przyznam, że to co mnie popchnęło dodatkowo do jej zakupu, bo planowałam go od dawna, to ten czepek, ponieważ stary nie jest w najlepszej kondycji. Jak dotąd Stosowałam jedna maskę Biovax i była to przeciw wypadaniu włosów. Było to dosyć dawno jednak działała przyzwoicie jak producent obiecywał.
Tak więc jak już będę miała jakieś refleksje odnośnie tej maski to oczywiście poinformuje.

A teraz czas na mantrę: zero zakupów, zero zakupów... Nie można przecie wydawać więcej niż się zarabia.
  • awatar justynkova: Ja ostatnio kupiłam maskę Kallosa i jestem zadowolona.
  • awatar hairlovelo: @creativamente: ja też! :) @justynkowa: Którą? :)
  • awatar justynkova: @hairlovelo: z algami
Pokaż wszystkie (5) ›
 

 

Kategorie blogów