Wpisy oznaczone tagiem "Larry" (26)  

ebook-dokument
 
Autor: Larry Bird   Earvin Magic Johnson   Jackie MacMullan  


Różniło ich niemal wszystko – charakter, pochodzenie, sposób gry, a nawet kolor skóry. Łączyło jedno: perfekcjonizm i niepohamowana żądza zwyciężania. Moment, w którym po raz pierwszy stanęli naprzeciwko siebie, wyznaczył nową erę koszykówki. Ich wzajemna rywalizacja stała się symbolem lat 80., odmieniając zdruzgotany narkotykowymi skandalami wizerunek NBA.

Larry Bird kontra Earvin „Magic” Johnson, Celtics kontra Lakers, Wschód kontra Zachód, siła kontra finezja, Old School kontra Showtime… Kiedy rządziliśmy NBA to niezwykle osobisty portret najsłynniejszego duetu rywali w historii koszykówki. Od pierwszego finału w lidze uniwersyteckiej, przez zacięte boje o mistrzowskie pierścienie, po wsparcie w najtrudniejszych momentach.

Kiedy zaczynali, byli największymi wrogami. Skończyli jako przyjaciele na całe życie.

***

Byli różni jak Yin i Yang, dlatego tak perfekcyjnie do siebie pasowali. Bez Magica i Larry’ego nie byłoby współczesnej NBA. To oni kształtowali tożsamość ligi, to oni wznieśli grę na wyżyny. Kiedy rządziliśmy NBA to ucieleśnienie słowa rywalizacja. Czytając tę książkę, miałem ciarki na plecach. - Maciej Zieliński

Niewiele sportowych pojedynków dwóch wielkich gwiazd miało tak wielkie znaczenie dla dyscypliny. Rywalizacja, pasja, zaangażowanie, poświęcenie oraz, wydawałoby się, niemożliwa przyjaźń Larry’ego Birda i Earvina „Magica” Johnsona sprawiają, że od książki trudno się oderwać. - Michał Owczarek, Sport.pl

Kiedy jako 14-latek grałem swój pierwszy turniej w jakiejś wrocławskiej szkole, Magic i Larry rozgrywali najbardziej ekscytujące finały NBA w latach 80. Kiedy trzy lata później walczyłem o mistrzostwo Polski juniorów, cały świat znów oglądał ich rywalizację. Wtedy umacniali swoje rządy nad emocjami kibiców na całym świecie. Nawet jako reprezentant kraju ekscytowałem się jak dziecko pojedynkami tych dwóch zawodników. Historię Magica i Larry’ego trzeba poznać, bo bez nich koszykówka nie byłaby tym, czym jest dziś. - Adam Wójcik

Czytałem wiele biografii sportowców, ale takiej jeszcze nie. Magic Johnson i Larry Bird są bardzo dobrymi materiałami na książkę. Jest świetna! - Jakub Wojczyński, „Przegląd Sportowy”


Szczegóły publikacji:
www.nexto.pl/(…)larry_vs_magic__kiedy_rzadzilismy_n…

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej ebooków z działu "dokumentalne" znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki-dokument-literatura-faktu-repor…
-------------------------------------------------------------------------------------------------
 

clawdeen1600
 
tumblr_mdfk7xtEWm1rk8hdjo1_500.png


Tak! To ja, znowu nie pisałam 42 dni, eh ._. Tyle razy się już do tego się zbierałam, ale nic nie wychodziło.
Coo tam u mnie? A dobrze, nawet. Mam nawał rzeczy w szkole, śpię średnio po 5 godzin dziennie, mam nawalone sprawdzianów, ale jakoś się żyje :v
Ale milsze tematyy
Jak już można wywnioskować (hehe) stałam się Larry Shipper (poszukajcie sobie w necie co to ;v), ogólnie polubiłam też 1D (nie bij, Zuzia ;-;  ) i mam nadzieję, że mnie za to nie zbijecie :V W kwestii nowej muzyki bardzo polubiłam Panic! At The Disco


Może teledyski mają dość dziwne, ale same utwory mi się podobają.
A co tam u moich lalek?
Nie ma ich, sprzedałam. Zostawiłam sobie Briar i Maddie. Niestety, taki ich los, jedynie stały i się kurzyły, w ich twarzyczkach nie widziałam już tej "magii", mmm nadzieję, że u nowych właścicieli będzie im lepiej :c
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
ŚWIĘTA! Superowo, nie? :DDD Nie. Nie lubię świąt, nie lubię zimy *mina Grumpy Cat'a* Ale skoro już trzeba, to walnę wam moją wish listę, a co

1. Will Grayson, Will Grayson autorstwa John'a Greena
will-grayson-will-grayson-b-iext28130118.jpg

2. Karta pamięci do moejgo starego, kochanego PS2 :')


official_sony_8mb_memory_card_in_black_xl.jpg


3. Jakikolwiek ładny naszyjnik XD




dream_catcher_gooold.png


4. Jakieś ładne etui albo futerał na telefon (LG Spirit, powiem dla szpanu~)
Strasznie podoba mi się to: www.etuo.pl/lg-spirit-4g-lte-kabura-mis.html

Chyba kupię po świętach <3

I to w sumie wszystko :V
Macie na koniec mój rysunek, który zrobiłam z nudów (z bazą)

NC.png



Jeżeli ktokolwiek odsłuchał jakąś piosenkę z tego wpisu to pisze w swoim komentarzu 'ciastko''~
  • awatar Puchaty Lisek: Śliczny rysek c: Tu są fajne etui tylko nwm czy na twój telefon :v www.trendmania.pl
  • awatar Tiara10: Szkoda, że już nie masz tamtych lalek, ale cóż tak musiało widocznie być. Ja natomiast już od miesiąca żyję świętami, słucham piosenek związanych z Bożym Narodzeniem, odliczam dni do przerwy świątecznej itp. :)
  • awatar ♥Twyla♥: Właśnie Cię wydziedziczyłam XD Nie no żartuje. Asia lubiła 1D i jej nie biłam (może) xDD Fajna wish lista Nikiiii fikiii naleśnikii XD
Pokaż wszystkie (4) ›
 

gtfo.im.batman
 
- Prosimy o zapięcie pasów bezpieczeństwa. Za chwilkę będziemy podchodzić do lądowania na lotnisku JFK w Nowym York'u. - słyszę jak przez mgłę. Po chwili jednak rozumiem znaczenie poszczególnych słów i wykonuję polecenie, co chwila ziewając. Czterogodzinny sen dobrze mi zrobił i powstrzymał przez rozmyślaniem nad podjętą decyzją i żałowaniu jej. W sumie nie wiem czemu tak myślę... nie mam czego żałować... póki co. Nie wiem jak potoczy się moje 'nowe życie' w nowym mieście, czy się tu odnajdę. Właśnie w tym jest problem. Nie chodzi o kasę, której mam aż za dużo, tylko o odnalezienie własnego miejsca. To liczy się dla mnie przede wszystkim.
--------------------------------------------------
Wychodzę na chłodne, nocne powietrze i nie wiem co dalej. Stoję w środku wielkiego miasta, bez żadnych planów, postanawiając poszukać jakiegoś hotelu. Jeszcze będąc w Anglii postanowiłem, że nie będę nic planował - czysty spontan. Wydawało mi się to dobrym rozwiązaniem, ale teraz zaczynam wątpić w jego cudowne działanie. Z niewielkim trudem wyciągam z kieszeni płaszcza komórkę i zamawiam taksówkę, wklepując na ekranie telefonu numer, który udało mi się zobaczyć na lotnisku. Po chwili znajduję się na ciepłym siedzeniu i znudzony wysłuchuję monologu kierowcy na temat 'Ale mamy brzydką dziś pogodę'. Co kilka sekund potakuję, nie wsłuchując się nawet zbytnio w jego słowa, bardziej zainteresowany obserwowaniem mijanych przez nas budynków, pogrążonych w ciemnościach. Zdradzają je jedynie światła, wypadające na zewnątrz przez wielkie okna. Podaję taksówkarzowi nazwę hotelu, która kiedyś obiła mi się o uszy i odcinając się zupełnie od jego narzekań, wpatruję się w krople deszczu ociekające po szybie mercedesa.
- Tędy proszę, panie Styles. - dziewczyna wystrojona w jasnoniebieską koszulę podkreślającą powalający kolor jej oczu i czarną ołówkową spódnicę, idzie przede mną drobnym krokiem, lekko stukając obcasami szpilek od Laboutin'a. Ruszam za nią, przeczesując palcami włosy i zauważam na sobie spojrzenia kilku nastolatek siedzących w lobby. Rzucam do nich łobuzerski uśmiech i wciąż podążam za recepcjonistką, która jest wyraźnie poddenerwowana.
- Ciężki dzień, co? - próbuję rozpocząć rozmowę starając się być zrelaksowanym. Dziewczyna odwraca się z nieśmiałym uśmieszkiem.
- Żeby pan wiedział. - odpowiada, wzdychając.
- Proszę mi mówić Harry. - ściskam jej szczupłą dłoń z nienagannie pomalowanymi na czerwono paznokciami.
- Dobrze, Harry - podkreśla moje imię kalifornijskim akcentem - jestem Anastasia. Ale proszę, mów mi Ana. - przygładza dłonią nienagannie upiętego na czubku głowy koka, widocznie z nerwów.
- Więc, Ano, stało się coś? - pytam uprzejmie po czym podczas opowiadania mi o sobie, Anastasia prowadzi mnie do mojego hotelowego apartamentu, wynajętego na czas bliżej nieokreślony.
----------------------------------------------------
- No i widzisz, ja serio nie rozumiem co mu nagle strzeliło do głowy, zawsze był porywczy, ale to.. - Ana podsumowuje swoją dwugodzinną wypowiedź, dopijając kolejną lampkę wina. Zajęła połowę wielkiej kanapy w salonie, wykładając nogi pozbawione już butów, które spoczęły na podłogę na oparcie.
- Trochę przesadził... ale zrozum, że może tak miało się stać. Pewnie gdyby nie to, teraz byśmy się nie spotkali. - umiejętnie obracam sytuację w żart. Przez ostatnie kilkadziesiąt minut uważnie słuchałem każdego zdania wypływającego z ust tej inteligentnej kobiety. Zdążyła mi po krótce opowiedzieć większość z osiemnastu lat swojego życia, szczególnie skupiając się na rozterkach miłosnych.
- Pewnie tak. - uśmiecha się blado. - Wiesz, Harry.. nie wiem jak Ci podziękować. - wpatruje się w podłogę nieobecnym wzrokiem. - Wreszcie miałam się komu wygadać.
- Zawsze do pomocy, Ano. Taki już jestem. - biorę dziewczynę w ramiona i mimo, że znam ją od niedawna, już wiem, że będzie z niej cudowna przyjaciółka. Ale nic więcej, na prawdę. Wiem, wiem.. nie wierzcie jak nie chcecie. Ale w niej widzę coś więcej niż tylko niezły tyłek, cycki. Jej jakoś nie mam ochoty od razu zaciągnąć do łóżka. Może seks to jednak nie wszystko? Może zaczynam się zmieniać, dorastać? A może jednak nie...
  • awatar Summer of '69: Zostawię to bez komentarza. W sensie pozytywnym *-*
  • awatar *Be Positive*: awwww.. so sweet <3 :D
  • awatar Belive in Dreams ♥: cudowny <3 tylko czemu taki krótki? ;c dobra jak na razie wieżę Harry'emu i jeżeli mówi, że ona jest tylko przyjaciółką no to jest tylko przyjaciółką. czekam na następny <3
Pokaż wszystkie (10) ›
 

pw123
 
Piosenkę ' They Don't Know About Us ' pisał Lou i Harry ale wytwórnia zmieniła autorów ... #Larry ;3

Jasio
  • awatar I can't speak...: jak słodko *.* głupia wytwórnia -,-
  • awatar gość: Ja jak słucham tej piosenki mam przed oczami Zayn'a i Perrie. Marzena
  • awatar gość: Serio? To potwierdzone? Bo zdaje się, że nie można zmieniać autorów, są jakieś prawa autorskie...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

hahahahah-nie
 
- Kiedy wreszcie się przyznasz? - wykrzyczał. - Kiedy?! Wstydzisz się mnie! Tak, właśnie - wstydzisz. Nie kochasz mnie naprawdę - jego głos zaczął drżeć. Louis podszedł do niego i spróbował objąć go swymi ramionami, Harry jednak czym prędzej go odepchnął.
- Harry - zaszlochał. - Boję się Harry. Tak bardzo się boję. Nie możesz mnie teraz zostawić - wykrzyknął desperacko. Hazz spojrzał mu w oczy.
- To nie ma sensu jeżeli wstydzisz się, że jesteś gejem. Albo wstydzisz się, że jesteś ze mną... - powiedział poważnie.
- Powiem im to. Jak wrócą, tylko nie odchodź - wyszeptał dość głośno Lou, po czym przyciągnął do siebie lokatego i mocno przycisnął do swojej klatki piersiowej.  
- Dlaczego to robisz?- zająkał Hazz.
- Ja po prostu nie mogę znieść myśli, że mógłbym cię stracić. Bo tak bardzo cię kocham Harry - powiedział.
- Kocham cię Louis. - odpowiedział brunet wtulając twarz w zagłębienie jego szyi. Nie chciał stawiać Lou'iemu ultimatum. Nigdy nie szanował czegoś tak bardzo jak wolność w związku, ale w niektórych momentach po prostu czuł, że Louis go wykorzystuje. Bezdusznie gra na jego nadszarpanych już uczuciach. Ale przecież Louis go kocha! Wie o tym, Lou wie także. Domyślają się fani, którzy na twitterze cały czas piszą o Larrym. Hazz tak bardzo chciał, aby wreszcie powiedzieli to chłopakom. Światu później, ale chłopcy mieli prawo znać prawdę. Niall, Liam i Zayn zasługiwali na nią. Eleanor także.
Chociaż dziewczyna pasiastego z empatią podchodziła do ich przyjaźni, miała prawo się dowiedzieć.
Ale tego właśnie najbardziej bał się Louis. Nie kochał Eleanor, ale wiedział, że dziewczyna będzie wściekła. Będzie się ich brzydzić. Może nawet zacznie szantażować ich, że powie to mediom. Ale co z tego? Louis wiedział, że Harry nie wytrzyma dłużej pod kloszem. Trudno im było się ukrywać przed chłopakami półtora roku, musieli być bardzo ostrożni. Prawie wcale nie okazywali sobie uczuć, ale miłość, jaką darzyli siebie nawzajem była nieskończenie wielka.
Usłyszeli szmer zamka, co wskazywało na to, że chłopcy wrócili ze sklepu. Eleanor weszła tuż po nich, o czym świadczył jej piskliwy śmiech. Chłopcy głęboko odetchnęli i trzymając się za ręce zeszli na dół. Harry aż promieniał ze szczęścia. Wreszcie się dowiedzą!
We dwoje wkroczyli do kuchni, Lou z grobową miną, Harry uśmiechnięty. Usiedli przy stole, a Niall, Liam, Zayn i El rozpakowywali zakupy żartując do siebie. Nie zwrócili większej uwagi na dwójkę. Gdy skończyli także usiedli przy stole.
- Musimy wam coś powiedzieć - zaczął Louis drżącym głosem. Bał się braku akceptacji. Bał się tak bardzo.
- Słuchamy - oznajmił Liam poważnie. Nikt się nie odezwał, a atmosfera panująca miedzy nimi stała się ciężka. Cisza była na tyle niezręczna, że Harry w końcu nie wytrzymał.
- Jestem gejem! Louis też nim jest i się kochamy! Nic tego nie zmieni, nie ważne co teraz o nas myślicie. Kocham go tak bardzo mocno, że aż boli! - wykrzyczał. Wszyscy przyglądali się im w osłupieniu. Eleanor wstała i wyszła. Zayn po chwili także poszedł do siebie, a Niall wybiegł. Został Liam. - Powiedz coś - mruknął Harry. Li zagryzł wargę i schował twarz w dłoniach.
- Wynoście się stąd! - krzyknął w końcu i odszedł. Zszokowany ich reakcją Hazz zaczął płakać. Łzy spływały po jego policzkach nieprzyjemnie szczypiąc policzki. Przytulił mocno do siebie Louisa i szlochał w jego sweter.
- Mamy siebie Harry. Poradzimy sobie- pocieszył go Lou. Wstali i poszli do swoich pokoi. Czas się spakować.
Harry wrzucił swoje rzeczy niedbale do jednej walizki, co chwila ocierając łzy wpływające po jego policzkach. Był głupi. Miał nadzieję, że chłopacy zrozumieją. Jak mógł być taki naiwny?! Do torby wrzucił jedno zdjęcie całego zespołu. Piątki przyjaciół, którzy nieważne co się stanie będą razem. Co się zmieniło? Ah, no tak. Harry zakochał się w Louisie, a Lou w Harrym. Wybrali miłość, ale przyjaźń ich dwojga stała się jeszcze silniejsza. A teraz mają tylko siebie. Dadzą radę, bo się kochają.
Razem zeszli na dół, taszcząc dwie walizy. Nie wiedzieli gdzie pójdą. Ostatni raz zajrzeli do salonu, gdzie trójka chłopców siedziała ze spuszczonymi głowami. Wyglądali jakby przeżywali żałobę. Harry oparł się o próg i pociągnął nosem. Trzy pary oczu zwróciły się ku niemu.
- Bardzo się na was zawiodłem. Nikt nigdy nie sprawił mi takiego zawodu. I to nie wy powinniście brzydzić się nas, tylko na odwrót. Bo zachowujecie się jak niedojrzałe, zadufane w sobie dupki. Nie potraficie dostrzec, że to jest właśnie miłość. Kiedyś miałem was za przyjaciół, ale to było kiedyś - powiedział i razem z Pasiastym wyszli z domu. Stracili ich już dawno, tylko dopiero teraz to dostrzegli.
  • awatar gość: Przepraszam za to, nie chce cię obrazac, ale przeciez to jest bez sensu Lou i Hazzy są tylko przyjaciółmi, niczym więcej, co sami przyznali, więc myslę ze pisząc takie głupoty oskarżasz ich o to, a dotego sugerujesz, ze zespół moze sie rozpaść i że to nie jest prawdziwa przyjaźń, fani to czytają, wiesz, i myslę, że nie ranisz tylko zespołu, ale tagże jego fanow, nie jestem ich wielką fanką, ale bez przesady
  • awatar gość: Cudowne opowiadanie, az mi lzy polecialy. Fani 1D wiedza, ze Larry to tylko przyjaciele, nikt ich nie oskarza. To tylko opowiadanie : )
  • awatar Goosieek: Faajne . I zapraszam do mnie dopiero zacznam . ; D
Pokaż wszystkie (5) ›
 

hahahahah-nie
 
- Harry! Louis przyszedł - krzyknęła Taylor. Pomimo wielu sprzeciwów i braku akceptacji byłem z Tay. Lubiłem ją. Ale Louisa lubiłem bardziej. Może w inny sposób, ale gdybym miał pomiędzy nimi wybierać - wybrałbym Lou. Zszedłem z łóżka i poszedłem na korytarz. Przy drzwiach stał zmarznięty brunet. Uśmiechnąłem się do niego i pomachałem Taylor, która wyszła. Marchewka otrzepał swój czarny prochowiec i zdjął go, niedbale wieszając na wieszaku. Gdy zauważył mnie, jego wzrok na chwilę dokładnie przestudiował moją klatkę piersiową. Ahh, no tak. Ubrany byłem jedynie w bokserki. No co? Jest godzina jedenasta, człowiek ma prawo się wyspać. Chłopak uśmiechnął się do mnie i obsypał resztką śniegu z jego rękawiczek. Zapiszczałem niespokojnie, bo śnieg był baaaaardzo zimny, a ja pomimo swojego "gorąca" byłem zmarźluchem.
- Tomlinson jest minus siedemset, a ty mnie sypiesz śniegiem? - zacząłem rozhisterowany. Wzruszył ramionami i ściągnął buty. Jego ogarnięcie czasami mnie przerażało.
Został przede mną w swetrze w norweskie wzory i ciemnych rurkach. Przytuliłem go do siebie. Oboje mieliśmy to do siebie, że uwielbialiśmy się przytulać. Takie dwa niedźwiadki przytulaski.
- Dlaczego z nią jesteś? - mruknął do mojego ucha. Jego zimny oddech owiał moją twarz.
- Bo ją lubię - powiedziałem.
- Ale ja jej nie lubię - oznajmił jakby miało to coś zmienić.
- A ja nie lubię Eleanor i co z tego? Czy to coś zmienia? - mruknąłem. Palcem podniósł mój podbrudek. Jego szaroniebieskie oczy intensywnie wpatrywały się w moje, zielone oczy.
- Jesteś piękny - wyszeptał. Cofnąłem się o krok. Lou opuścił głowę. Po chwili ciszy wreszcie się odezwał. - Przepraszam Harry. Nie chciałem tego powiedzieć. Przynajmniej nie na głos.
- Dlaczego nie na głos? Czemu nie mówisz mi wszystkiego. Tak jest od dłuższego czasu Louis. Ty też to czujesz, prawda? A ja nie chcę się od ciebie oddalać - powiedziałem.
- Też nie chcę Hazz. Po to tutaj jestem - oznajmił. Spojrzałem na niego spod przymrużonych powiek. Co miał na myśli? Chłopak przestał się garbić i pewnym krokiem podszedł do mnie i pchnął na ścianę. Ścisnęło mnie w gardle, bo nie byłem pewny co zrobić chce mój przyjaciel.
Louis mnie pocałował. Natarczywie naparł na moje usta, co sprawiało mi przyjemność. Zaniepokoiło mnie to. Wsunął język do mojej buzi, a ja nie odważyłem się zaprotestować. Pieprzenie, nie chciałem protestować. O tym marzyłem cale dnie. To snilo mi się w nocy. On. Tylko Louis ze swoją idealną twarzą, tymi łagodnymi rysami i jasnymi oczami. On. W pewnej chwili odsunął się ode mnie, a w jego oczach malowało się przerażenie. Ręką dotknąłem swoich ust, upewnić się, że jego usta przed chwilą naprawdę całowały moje. To była prawda. Nadal czułem to przyjemne mrowienie. Chłopak się bał. Ale on nie bał się mnie. Bał się siebie i tego, że to zrobił. Przywołałem go ruchem dłoni. Podszedł bardzo niepewnie i spojrzał w moje oczy.
- Dlaczego to zrobiłeś Louis? - zapytałem miękko. Wzruszył ramionami. - To nie jest odpowiedź. Przyciągnąłem go do siebie i mocno przytuliłem. Swoimi ramionami objął mnie wokół pasa, a głowę położył na moim ramieniu.
- Po prostu cię potrzebuję Hazz. Muszę cię mieć blisko - wyszeptał do mojego ucha. Zrozumiałem co miał na myśli. Nic innego oprócz drugiej osoby nie trzyma cię już na ziemi. Mnie trzymał jedynie Lou, Lou'iego ja.
- Kocham cię - wyszeptał.
- Wiem. - odpowiedziałem. Nie były potrzebne inne słowa. To było to.
~~~
Drugi bromance imagine :3 macie tutaj blogi moje o 1D:
celebritylovelife.blogspot.com/?m=1
halloffamewith1d.blogspot.com/?m=1
imnotscaredbecauseimstrong.blogspot.com/?m=1
lonelylonely1d.blogspot.com/?m=1
fly-butterfly-please.blogspot.com/?m=1
  • awatar gość: akcja na twitterze, #PolandNeedsTMHTour . ogłaszaj xx
Pokaż wszystkie (1) ›
 

x1d-infection
 
#cd
-Że co?! - wykrzyczała Paulina
-To co słyszałaś. Nie wracam do Polski.
-Zabiję cię! - warknęła, otworzyłam usta by coś powiedzieć, ale blondynka postanowiła skończyć - Ale najpierw się wytłumacz
Powiedziałam wszystko z najdrobniejszymi szczegółami. Moi przyjaciele wysłuchali całej mojej wypowiedzi. Nikt nie ważył się mi przetrwać.
-Nie wrócę. Nie mam po co, ani do kogo. Jak tylko pojawię się w domu, bez słowa wylecę z niego na zbity pysk. - skończyłam i wbiłam wzrok w podłogę.
-Możesz zamiszkać u mnie - wyszeptała moja przyjaciółka siadając koło mnie
-Nie będę zawracać ci głowy. Myśl, że mogę spotkać ojca na ulicy czy w sklepie mnie przeraża. Jeżeli on wie o domniemanej ciąży to wie o tym cała okolica. Twoi rodzice napewno też... - powiedziałam cicho wtulając się w ciepły tors mojego chłopaka.
-2 września będziemy udzielali wywiadu więc nie będzie problemu z wyperswadowaniem tej głupoty z głów dziennikarzy, ale nie ma pewności, że twój ojciec to oglądnie, ani że uwierzy. - powiedział Liam z odrobiną nadziei w głosie
-Napewno nie oglądnie - oznajmiłam i schowałam twarz w dłoniach -ale chociaż dziennikarze dadzą mi spokój
-Przynajmniej na jakiś czas - uśmiechnął się Lou, a Paula szturchnęła go w bok
-Wróć ze mną. Wszytko wyjaśnimy. Zobaczysz. - prosiła moja przyjaciółka patrząc na mnie swoimi wielkimi, szarymi oczami ukrytymi za długimi, pomalowanymi tuszem rzęsami
-W razie czego u nas zawsze znajdzie się dla ciebie miejsce - powiedział Louis przytulając mnie jeszcze bardziej do siebie
-Dobra - westchnęłam i wszyscy uśmiechnięci wrócili do poprzedniego zajęcia, czyli oglądania telewizji.

-Nudy, nudy, nudy... - powtarzaliśmy chórkiem gdy Zayn skakał po kanałach szukając czegoś ciekawego
-Sami szukajcie marudy - mulat podał mi pilota, który powędrował w ręce Pauliny, później Niall'a, Alex, Nesty i w końcu trafił w ręce Tomlinsona
-Może być? - zapytał przełączając na 4fun TV na którym właśnie leciała końcówka piosenki "Ass back home"
-Ujdzie - zaśmieliśmy się, a chłopaki już po chwili zaczeli się wydurniać, rzucać popcornem i wszystkim co było pod ręką
-Jak dzieci - westchnęła dziewczyna siedząca najbliżej mnie
-Zgadzam się - uśmiechnęła się dziewczyna Malika
-To dopiero początek - stwierdziła Nesta wskazując na ekran telewizora
Wszędzie rozpoznałabym ten szum morza, a później charakterystyczne nuty i głos Liam'a.
-What makes you beautiful! - wykrzyczała czwórka chłopaków i Daddy zaczął swoją solówkę
-I jak ich nie kochać? - zapytałam delikatnie się uśmiechając
Gdy blondyn skończył zapadła cisza, którą wypełniał tylko głos Harry'ego dochodzący z telewizora. Później naszła pora na refren, ale nie było to samo bez Loczka. One Direction to piątka chłopaków i nic tego nie zmieni. Teraz to po prostu Louis, Zayn, Liam i Niall. Nigdy nie nazwałabym ich 1D. Stanowią całość. Każdy z nich jest tylko 1/5 zespołu i 5/5 siebie.
-Widzę, że beze mnie też nieźle sobie radzicie - po całym domu rozniósł się dźwięczny śmiech 18-latka
-Harry?! - wykrzyczeliśmy całą siódemką i rzuciliśmy się na chłopaka mało co go przy tym nie dusząc
Kto cieszył się najbardziej? Louis. Wskoczył Stylesowi na plecy i tak zaczeli biegać po całym domu. Wyglądało to wręcz komicznie, ale kiedyś musiało się skończyć.
-Zmęczyłem się - westchnął rzucając się na opustoszałą kanapę
-A ja nie! - krzyknął marchewkojad i przytulił się do przyjaciela
-Cały Larry - powiedziałam się widząc uśmiechniętą dwójkę - I co u mamy? - zapytałam po chwili puszcając oczko
-Dobrze, wręcz wspaniale. - odpowiedział
-Może chcesz się napić? - zaproponowała Paulina i poszła do kuchni
-Z wielką chęcią - powiedział zdyszany i za namowami reszty zaczął opowiadać jak było popijając przy tym przygotowaną przez blondynkę herbatę.
Muszę przyznać, że gdybym nie znała prawdy uwierzyłabym w to co mówi.
-Pójdę wziąć prysznic - oznajmił i biorąc walizki poszedł na górę
Pobiegłam szybko za nim i wzięłam od niego jedną z walizek.
-Dziękuję. - posłałam mu uśmiech
-Za co? - zapytał otwierając drzwi
-Że chciałeś słuchać mojej paplaniny i że pomogłeś mi przezwyciążyć strach.
-Aa... O to chodzi. Ja bym to raczej nazwał głupotą, a nie strachem - zaśmiał się, a ja dałam mu kuksańca w bok
Postawiłam walizkę koło jego łóżka i jeszcze raz spojrzałam na zielonookiego.
-Mam nadzieję, że nie zapomniałeś. - uśmiechnęłam się cwaniacko
-O czym miałem nie zapomnieć?
Podniosłam oczy ku niebu i głośno westchnęłam.
-Jako jedyna wiem o prawdziwym celu twojej podróży i obiecałeś, że po powrocie wszystko mi wyjaśnisz.
-No dobra. Daj mi odpocząć. Za jakąś godzinę pójdziemy do parku i wszystko spokojnie ci wytłumaczę ok?
Przytaknęłam i w podskokach (nie wiem czemu, chyba moja ciekawska natura zostanie wreszcie zaspokojona) wróciłam do salonu, gdzie w najlepsze trwała impreza. Muzyka ustawiona prawie na full, jedzenie walające się po podłodze no i wydarniający się znajomi z piwem w ręce.
-Idioci - westchnęłam, ale przez muzykę nikt tego nie usłyszał
Podeszłam do telewizora i ściszyłam go, przez co wszyscy zaczeli na mnie krzyczeć.
-Imprezować to do jakiegoś klubu, Harry dopiero co wrócił, jest zmęczony, a wy sobie imprezę urządzacie.
-Liam ty jako jedyny jesteś jeszcze trzeźwy zawiewiesz nas? - zapytała Nesta, a chłopak przytaknął po czym całą siódemką opuścili budynek
-Zostajesz? - zapytał zdziwiony Louis stając w drzwiach
-Tak - odpowiedziałam i zabrałam się za sprzątanie
-Napewno?
-Tak? - spojrzałam na niego, a on chwiejnym krokiem ruszył za resztą
Spuścić ich z oka na pięć minut, a już rozrabiają... Dzieci... Może i są starsi ode mnie, ale to nie zmienia faktu, że tak i tak zachowują się dziecinnie.

*godzinę później*
Kto by pomyślał, że kiedykolwiek będę sprzątać. Do zrobienia tego we własnegym pokoju trudno mnie zagonić, a co dopiero do posprzątania całego domu. Kto by pomyślał, że przez dwa miesiące moje życie tak się zmieni...
-Gotowa? - zapytał Harold zchodząc ze schodów
-Tak - uśmiechnęłam się i wyszliśmy z domu
Przekroczyliśmy próg, a Harry otworzył parasolkę. Oboje się pod nią schowaliśmy i ruszyliśmy przed siebie.
-Stoisz koło mnie czyli Paulina jednak zrozumiała tak?
-Tak - zaśmiałam się - I... jednak wracam. Spróbuję wszystko wyjaśnić, a jeżeli wygna mnie to wrócę tu. Chłopaki wyrazili zgodę, a ty? Nie będziesz miał nic przeciwko?
-Wiadomo, że nie, ale wolałbym żebyś nie wracała - spojrzał na mnie swoimi roześmianymi, zielonymi tęczówkami, a ja pokazałam mu język
-A teraz twoja kolej. Spowiadaj się.
-Chodź - powiedział i oboje usiedliśmy koło siebie na ławce. Chłopak rozejrzał się i zaczął opowiadać - Nie mogłem po prostu zapomnieć o tym co stało się wtedy w Paryżu. Musiałem dowiedzieć się czy kłamie, czy naprawdę jestem taki głupi i zdradziłem Cla. Żeby się tego dowiedzieć musiałem tam pojechać. Mam tam znajomości i dostałem nagrania z kamer i z klubu i z hotelu. Później porozmawiałem z samą Ines, która oznajmiła ostatnio jest ze mną w ciąży
-I co? - dopytywałam gdy zamilkł
-To nie była plotka, ani kłamstwo. Ona naprawdę jest w ciąży. - powiedział, a ja zamarłam.
To znaczyło tylko jedno...
__________________________________________________
Od razu przepraszam za wszelkie literówki, ale u mnie w pokoju jest tak zimno, że mam strasznie skostniałe palce i pisanie nie idzie mi za dobrze ;) Rozdział: mam nadzieję, że się spodoba i że nikt nie zabije mnie za końcówkę :D
Co do mojego drugiego bloga polandwant1d.blogspot.com zaraz dodam prolog. Mam nadzieję, że ktoś wpadnie i nie obrażę się za chodźby namniejszy komentarz :)
 

madzia.01.12.99
 
Na podwórku było dość zimno , a ja nie wzięłam nic cieplejszego z domu , a do środka już nie miałam zamiaru wracać po marynarkę Petera . Właściwie to mój plan to stać i marznąć tu aż chłopacy nie postanowią pójść do domu . Chyba że szybciej zamarznę …
Oparłam się o barierkę przed klubem i zaczęłam patrzeć w niebo …
Nagle poczułam jak ktoś otula mnie bluzą …
- Z...
- Zayn ?
- Tak . Muszę zapamiętać wasze imiona . W każdym razie dziękuje .
- Nie ma za co . Pewnie jesteś zmęczona i chciałabyś iść do domu …
- Tak , ale muszę przypilnować Petera . Ludzie piją gdy się cieszą , piją gdy są smutni . Zamienili miłość do życia , w miłość do wódki ...
- Tak ... Możesz iść , a ja przypilnuje ich wszystkich i przyprowadzę Petera do domu .
- Naprawdę mógłbyś ?
- Pewnie .
- Dzięki , jestem już wykończona . - chciałam już zamówić taxi …
- Nie musisz zamawiać taksówki . Nasza limuzyna cie może odwieźć .
- Naprawdę nie trzeba .
- Ale można . - Zayn zadzwonił by limuzyna przyjechała pod klub . Gdy już była , Zayn otworzył mi drzwi i wrócił do klubu . Limuzyna zawiozła mnie pod dom …
Gdy byłam już w domu wzięłam prysznic i położyłam się spać .

*Następnego dnia*

Obudziłam się o 11.00 i na szczęście nie czułam bólu głowy , bo zwykle tak jest jak spędzam zeszłego dnia dużo czasu w głośny miejscu …
Wstałam z łóżka , wybrałam z torby czarne rurki , fioletową bluzkę w paski na ramiączkach i czarną bluzę Adidas . Włosy upięłam w koka . Rzęsy poprawiłam tusze  , a na usta nałożyłam lekki  błyszczyk . Nie lubię większego makijażu , a poza tym mam zamiar dziś iść tylko na spacer , ewentualnie  zakupy …
Zeszłam na dół i zajrzałam do lodówki , w której prawie nic nie było . Z produktów które były dostępne mogłam zrobić tylko jajecznice . Po 10 minutach do kuchni wszedł Peter , a ja akurat skończyłam przygotowywać posiłek .
- Hej . Dzięki , że zaprowadziłaś mnie wczoraj do domu .
- Mi nie musisz dziękować , ja nic nie zrobiłam – powiedziałam udając obrażoną .
- To jak się dostałem do domu , bo sam chyba nie dałem rady .
- Zayn cię przyprowadził , a ja wróciłam sama szybciej . Powinieneś mu podziękować .
- Tak , pogadam z nim później . Jesteś bardzo zła za wczoraj .
- I dziś .
- Czyli tak .
- A dziwisz się ?! Gdyby nie Zayn stałabym przed klubem , aż z łaski swojej nie ruszysz tyłka i pójdziesz do domu .
- A dlaczego gdyby nie Zayn ?
- Obiecał że cie przyprowadzi i powiedział , że spokojnie mogę iść do domu odpocząć .
- Dobrze , a co dziś zamierzasz robić ?
- Chyba pójdę na spacer .
- Sama ?
- Czemu nie ?
- Chłopacy powinni zaraz przyjść , nie zostaniesz ?
- Nie , muszę się przejść . - poszłam do góry po aparat , a gdy wróciłam chłopacy już byli .
- Cześć Maddie ! - powiedzieli wszyscy razem .
- Cześć , jestem Liam . Wczoraj nie mogłem przyjść .
- Cześć , jestem Maddie . - Liam delikatnie uścisnął moją rękę . Potem ja poszłam założyć moje fioletowe conversy . Gdy już byłam gotowa oznajmiłam chłopakom , że wychodzę .
- Może pójdę z tobą ? - zapytał Zayn
- No nie wiem . Nie wolisz zostać z chłopakami ?
- Spędzam z nimi prawie każdy dzień , mogę teraz ci dotrzymać towarzystwa .
- No dobrze . - razem z Zaynem wyszłam z domu chłopacy tylko dziwnie się gapili , jakby nie wiadomo co się działo .
Chodziliśmy sobie po mieście , aż zadzwonił mój brat .
- Cześć , gdzie jesteście ?
- Przechodzimy przez park , a co ?
- Przyjedziemy po was i pojedziemy do sklepu budowlanego i meblowego , żeby wybrać wszystko do twojego domu .
- No dobrze . - rozłączyłam się i powiedziałam o planie Zaynowi . Po chwili chłopacy przyjechali , ale znowu nie było Liama …
Dojeżdżaliśmy już do sklepu …
- A gdzie jest Liam ?- zapytał Zayn
- Dopiero teraz zauważyłeś , że go nie ma ? - powiedział Harry
- On jest zajęty kimś innym . - powiedział Louis przez śmiech .
- Bądźcie cicho i jakbyście mogli to powiedzcie gdzie on jest .
- Nie wiemy , nie chciał nam powiedzieć – odezwał się Niall .
- Już jesteśmy . Wysiadajmy . - powiedział mój braciszek
Praktycznie resztę dnia spędziliśmy na przeglądaniu wszystkiego .  Gdy już wybraliśmy wszystkie potrzebne przedmioty , zaczęliśmy szukać kogoś z obsługi . Jednak Louis przyprowadził po chwili jakąś dziewczynę …
- Cześć , mam na imię Vanessa i będę was dziś obsługiwać . - zakupiliśmy wszystkie potrzebne rzeczy , co trwało trochę długo , bo Louis cały czas rozśmieszał te dziewczynę . - Jutro przyjadą robotnicy i sądząc po tym ile pan ich zamówił , robota będzie skończona po jutrze .
- Dziękuje , właśnie o to mi chodziło . - wszyscy wyszliśmy ze sklepu … Przynajmniej tak sądziliśmy , aż nie zauważyliśmy , że nie ma Lou .
Zaczęliśmy go szukać po całym sklepie co zajęło nam prawie godzinę i jeszcze na końcu się okazało , że on wciąż rozmawiał z tą dziewczyną .
Chłopacy tam podeszli …
- Przepraszamy , ale musimy wracać . - chłopacy zaczęli ciągnąć Louisa w stronę wyjścia , a dziewczyna podała mu jakąś karteczkę …
Gdy już byliśmy w aucie Lou wyjął kawałek papieru . Gdy przeczytał uśmiechnął się sam do siebie . Wtedy Niall wyrwał mu kartkę .
- Uuuu …
- Co tam pisze ? - zapytał Zayn .
- Numer telefonu i 'Jeżeli chcesz zadzwoń dziś o 20.00 .
- He is mine ! - krzyknął Harry i wszyscy zaczęliśmy się śmiać .
Gdy dojechaliśmy chłopacy jeszcze rozmawiali na podjeździe , a ja postanowiłam , że pójdę do domu , ale nagle zatrzymał mnie Zayn .
- Bardzo fanie dziś było .
- Tak , naprawdę śmiesznie .
- Słyszałem , że będziesz miała pokój w najlepszej części domu .
- Tak , dlaczego ?
- Zobaczysz .
- No dobrze .
- A mógł bym dostać twój numer ?
- Pewnie . - wyjęłam komórkę … - Ale nie mam żadnej kartki .
- To mów , a ja zapisze sobie od razu w komórce . - podałam Zaynowi numer , i on mi też . Wtedy zobaczyliśmy , że chłopacy się na nas gapią , znowu z jakimiś dziwnymi minami , więc ja poszłam od razu do domu i zaczęłam robić ryż z warzywami na kolacje , bo byliśmy dziś na zakupach ...

________________________________________________________

No ten troche dłuższy i mam nadzieje że się podoba , bo mi samej nie zbyt . Tylko prosze nie złościć się na mnie że aż tak źle :|

A w to była ubrana Maddie dziś :)

Komplet 1.jpg
  • awatar Hooligan Forever: Oczywiście, że się podoba! :) złościć na Ciebie? źle? Co ty opowiadasz?! Cudowny odcinek! I to 'he is mine' :3 #Larry
  • awatar Vanish♥: jak ci się nie podoba??? super jest :D mi tam się podoba :D :D :D czekam z niecierpliwością na następny :D :D :D
  • awatar gość: O łał swietny! http://imaginy-one-direction-polska.blogspot.com/ Licze na komentarza
Pokaż wszystkie (3) ›
 

kciuk-pl
 
Piotr jest mistrzem w podrabianiu głosów znanych osobowości. Zobaczcie zbiór 30 ról odegranych w ciągu 30 dni!

Link: www.kciuk.pl/30-glosow-w-30-dni-a69511
 

kciuk-pl
 
Wielka radość dla wszystkich fanów przygodówek z Larrym w roli głównej. Z okazji 25 lecia gry,seria zostanie wydana ponownie w jakości HD. Reedycja ma zapoczątkować zupełnie nowe przygody największego uwodziciela w historii gier komputerowych.

Link: www.kciuk.pl/Erotoman-Larry-powraca-w-HD-a68867
 

kciuk-pl
 
140 tys. egzemplarzy La Liberation wyszło 7 października ze zdjęciem Larry'ego Clarka -Sin Sin Sin- na pierwszej stronie. To protest dziennika wobec decyzji muzeum sztuki nowoczesnej by ograniczyć wiekowo wystawę wspomnianego Clarka do 18+

Link: www.kciuk.pl/Porno-na-pierwszej-stronie-francusk…
 

mojamysl
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
☠ Agnieszka Orzechowska ☠:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

webspot
 
A jury has ruled that Larry Flynt's estranged nephews infringed on their famous uncle's trademark when they launched their own smut business. They listened as Flynt sat in his gold-plated, velvet-lined wheelchair on Tuesday and Wednesday and testified that in the porn business his name stands for quality. His nephews, he said, were besmirching it.

Link: abcnews.go.com/Entertainment/wireStory?id=9309064

#english
 

webspot
 
The Kansas City Chiefs released running back Larry Johnson today. The team is planning a 3:30pm CT press conference today to discuss the move. He wrote gay slurs on his Twitter page and repeated them at reporters.

Link: www.sportingnews.com/(…)chiefs_release_rb_larry_joh…

#english
 

 

Kategorie blogów