Wpisy oznaczone tagiem "Lennon" (70)  

jamniczek-pl
 

“Przysadka była sporo wystająca i powiększona, co wskazuje na guz.”


(...)

“Oczywiście w 100 % rozstrzygnęłaby histopatologia, ale to sporo kosztuje i lepiej dawać świeży materiał niż z lodówki, bo to bardzo delikatna tkanka i łatwo się psuje.”



Dostaję wiadomości od "Naszej" Weterynarz, za co jestem Jej bardzo wdzięczna.
Sekcja zwłok Ś.P. Lennona. Cytat z http://jamniczek-pl.pinger.pl

Doktor odnotował, Pani Doktor mi wysłała: "Na skórze okolicy mostka liczne duże wybroczyny, zaczerwienienia i wylewy krwawe (prawdopodobnie plamy opadowe).

  • awatar freudunia: Więc jednak...
  • awatar jamnick: @freudunia: wszystko na to wskazuje. Ś.P. Lennon nie miał jednak "typowych" oznak tego schorzenia. Dopiero kiedy zaczął byś starszym szczurkiem można by było przypuszczać, że to objawy, między innymi, guza przysadki.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

jamniczek-pl
 
Doktor odnotował, Pani Doktor mi wysłała:

"Na skórze okolicy mostka liczne duże wybroczyny, zaczerwienienia i wylewy krwawe (prawdopodobnie plamy opadowe).
Jama brzuszna z niewielką ilością surowiczego płynu, żołądek wypełniony treścią pokarmową. Jelita bez widocznych zmian na całej długości. Śledziona i nerki bez zmian, wątroba mozaikowata, miejscami żółta, bardzo krucha. W klatce piersiowej duża ilość ropnego płynu, płuca małe, częściowo bezpowietrzne, silnie przekrwione"


Mama przeczytała i zwróciła uwagę na opis wątroby.
Biedak, przecież dostawał leki - a jednak cały czas było źle.

Jeżeli Jego ciało zostało po sekcji oddane do utylizacji - a najpewniej tak zrobiono, jednak nie mam 100%-owej pewności - to nie dowiem się czy  miał guz przysadki.

A to dla mnie bardzo, bardzo ważne.
Lennon nie żyje. Cytat z http://jamniczek-pl.pinger.pl

Zmieniono Mu wczoraj leki, dzisiaj podczas podawania antybiotyku odszedł. PS Czy orientujecie się, ile teraz kosztuje sekcja zwłok gryzoni?

 

jamniczek-pl
 
Zmieniono Mu wczoraj leki, dzisiaj podczas podawania antybiotyku odszedł.

PS Czy orientujecie się, ile teraz kosztuje sekcja zwłok gryzoni?
  • awatar Makidu: Bardzo mi przykro
  • awatar ikselka: Przykro mi :(
  • awatar jamnick: @Makidu: miał problem z chodzeniem (tylne łapki), trudności z jedzeniem np. kukurydzy (głównie jadł papki), długie zapalenie płuc (zapomniałam podać antybiotyku a kiedy podałam to mi się ubzdurało, że daje się co 24 godz., nie co 12 i tak dałam chyba 2 razy, poza tym nie wiem ile nie dojadał). Cała apteka leków. Dostał bardzo gęsty antybiotyk, długo próbowałam go wstrzyknąć. Mama powiedziała, że lekarka powinna dać grubszą igłę. Zamiast przestać Go tak męczyć i wyjąć a następnym razem wziąć grubszą (mam w domu) to ja swoje... Skonał....
Pokaż wszystkie (16) ›
 

jamniczek-pl
 
Wczoraj było apogeum.

Wcześniej jakieś znaki, ale myślałam, że to chwilowe, że przejaskrawiam.

Boki chodziły, ciężki oddech - aż główka w górę i w dół, w górę i w dół Mu "falowała".

Dzwoniłam wieczorem do przychodni wet. czynnej 24 godz./dobę, akurat wyjeżdżali. Pan grzecznie spytał, czy to coś poważnego, co się dzieje. Gdybym nie miała sterydu zaczęłabym próbować się z nim jakoś umówić na mieście.

Zadzwoniłam do dalej położonej - nikt nie odbierał i nie oddzwonił, gdy zostawiłam wiadomość.

Na szczęście miałam steryd, gdyby nie to  musiałabym jechać taryfą naprawdę daleko a w dodatku na takich dyżurach "koszą" nieźle.

Do sporej apteczki Lennona doszedł antybiotyk i dwa sterydy.

Żeby mi się nie zaczęły te leki i dni mieszać.
  • awatar freudunia: Biedny Lennon... trzymam kciuki za jego zdrówko!
  • awatar jamnick: @freudunia: dziękuję.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

jamniczek-pl
 
Dyżur pełniła Pani dr Ewelina Stanicka. Ostatnio widziała Go Pani dr Agnieszka Zalesińska a zatem stwierdziłam, że nie ma sensu Opaka stresować, zostawiłam Ich i pojechałam z Librą po leki.

Po raz kolejny widziałyśmy się z Panią Dorotą Szarek. Chcąc nie chcąc słuchała moich rozmów z osobami, które były w poczekalni.

Czytałam różne rzeczy. Ba, Mama mi to i owo mówiła. Ale ja tak... wiedziałam, że źle robię, ale Mama sama powiedziała coś jak: "Musiałaś posłuchać kompetentnej/znającej się na rzeczy/innej* osoby, żeby sobie pewne kwestie uświadomić. A przecież Ci mówiłam..."

Nie, Mama nie miała pretensji. Powiedziała dokładnie tak, jak jest.

Pani Dorota Szarek kilkanaście psów już "wychowała". Powiedziałam wprost, podczas rozmów z ludźmi, że jestem choleryczką.

Jeden człowiek doradził mi kolczatkę. Skoro Libra tak ciągnie bez przerwy to, wg niego, kolczatka by się sprawdziła.

Ze swoim psem był na lekcjach, wilczur, też rwał strasznie. I kolczatka pomogła.

Ja na to, że nawet gdybym takim drutem, który odgradza zwierzęta i ludzi i poraża prądem oplotła Ją wokół szyi ( *oczywiście, że bym tego nie zrobiła!* ) nadal będzie rwać...

Kiedy weszli do gabinetu Pani Dorota porozmawiała ze mną. Nie było, oprócz nas, nikogo.

Ta rozmowa wiele mi dała.

Nagle uzmysłowiłam sobie, pomimo tego, że wcześniej przecież czytałam i słyszałam różne porady, co tak naprawdę robię źle.

Nie wiem jeszcze, jak to wprowadzić w życie, ale wiem na pewno jakich błędów nie popełniać.

I że to nie będzie łatwe. Minie miesiąc, może dwa, może trzy... A ja przez ten czas muszę - jak za pstryknięciem palca - zmienić podejście, wręcz zmienić siebie.

Powiedziałam, że dla mnie to jak wyprawa w Himalaje.

Muszę wracać do Jej słów, do Jej spokojnej twarzy i podejścia do zwierząt. Wiem, co mam robić, kiedy zacznę w środku się napełniać.

Muszę się zmienić nie tylko dla dobra Libry i mojego, ale ogólnego.

Nie wiem jak się za to zabiorę, ale muszę.


*nie pamiętam, jakiego określenia użyła. Ale w całej tej kwestii to nie jest istotne. Jednak chciałam zaznaczyć.
  • awatar jamnick: Dzisiejszy spacer był inny. Inaczej go zaczęłam, inaczej poprowadziłam. Oczywiście nie chwalę dnia przed zachodem słońca, raz będzie lepiej, raz gorzej, innym razem całkiem do bani ALE dziś było spokojniej.
  • awatar freudunia: No u mnie strasznie ciężko było, jeśli chodzi o spacery z Daisy (mój owczarek). Mam nadzieję, że będzie Ci się lepiej chodzić.
  • awatar jamnick: @freudunia: a co się działo i co robiłaś by polepszyć sytuację?
Pokaż wszystkie (5) ›
 

jamniczek-pl
 
Lennon ma lekkie problemy z tylnymi łapkami, przednie też nie są już w dawnej kondycji. (Poza tym) Pomimo zmiany leku na guza przysadki nie widzę poprawy. Pojechaliśmy.

Dostał preparat na poprawę krążenia, na stawy, dalej trzymamy się kabergoliny (zobaczymy, jak się będzie czuł za jakiś czas), poza tym, na wszelki wypadek steryd, do tego jeszcze ma zjeść antybiotyk do końca, smaruję gojące się rany na brzuchu, do tego beta glukan i probiotyk z prebiotykiem.

Strasznie zleciał z wagi przez kilka dni. z Ok. 540 gram na ok. 460. Dokupiłam Convalescence.
  • awatar titella: biedny , strasznie mi go szkoda ... nawet przewaznie nie komentuje o nim nic bo nie chce sie wkurzac , moj pies ma 10 lat , jak na shar peia to duzo i tez zaczynaja mu sie klopoty z chodzeniem itd.. i tylko mi sie to przypomina :p mam nadzieje , ze mu sie poprawi :)
  • awatar jamnick: @titella: dziękuję. I życzę Twojemu psu jak najlepszego zdrowia!
  • awatar freudunia: Zdrowia jeszcze raz!
Pokaż wszystkie (4) ›
 

jamniczek-pl
 
Wczoraj na ręczniku papierowym zobaczyłam bardzo dużo krwi. Wzięłam Lennona na ręce i widzę, że jest mocno poraniony. W jednym miejscu ostrzej. Dzieciaki czasem się bawią i być może doszło, przez przypadek, oczywiście, do użycia zębów. Ale żeby aż tak?

Pojechałam do Ośrodka*, o którym niejednokrotnie pisałam. Pani Agnieszka wygoliła to bardziej zranione miejsce, zrobiła, co trzeba, z drugim również.

Dostał maść i antybiotyk. Ma być odizolowany od Chłopaków na minimum dwa dni. Dunę wyścieliłam ręcznikami papierowymi, przeniosłam jeden z domków z dużej klatki, ma wodę, jedzenie i się kuruje.

Pani Agnieszka powiedziała, że ta rana wygląda tak, jakby zahaczył o coś ostrego. Po powrocie sprawdziłam. Nie znalazłam krwi za wyjątkiem tek, którą widziałam na ręczniku na samej górze.

Nie wiem co mogło się stać.

Bardzo niepokojące.
Pokaż wszystkie (4) ›
 

jamniczek-pl
 
Byłam wczoraj z Opakami i Librą w Przychodni, do której link znajduje się pod ostatnim wpisem "Nie bądź katem."

Zaniepokoiły mnie:
- trudności w trafianiu tylnymi nogami na pręty klatki (nazywam ją domem, jest nim), bardzo często łapki nie dawały rady i wpadały między pręty;
- kichanie;
- któregoś dnia zaczął zębami trzeć o podłogę drewnianego domku.

Zastanowiłam się, czy przypadkiem coś Go nie boli.

Okazało się, że pomimo podawania Bromergonu (Bromocriptini) guz może zacząć rosnąć. (!)

W poczekalni poznałam dziewczynę, której jeden ze szczurków ma guza przysadki i, o ile dobrze pamiętam (lecytynę zażywam dopiero drugi dzień, pamięć mam naprawdę słabą) przejście na kabergolinę/rozpoczęcie podawania większych dawek dało rezultaty.

Przeszliśmy i my.

Bromergon to lek starszej generacji z większą możliwością powstawania skutków ubocznych.
Ponieważ szczurki nie wymiotują nie można tego zauważyć, ale podobno jednym z nich są mdłości.

Lennon dostał steryd z catosalem, mam go podać podskórnie jeszcze dwa razy.

I beta-glukan. Nie tak dawno jadł. Dlatego Lekarka powiedziała, by zacząć podawać go za tydzień. Jednak zmieniła się opcja: zacząć od teraz.

Lekarka spokojnie wyjaśniła mi, kiedy przyznałam, że nie zapamiętałam co mówiła o porfirynie (ma ją cały czas wokół nosa... Lennon, nie Lekarka ;> ), po raz drugi, dlaczego tak jest.

Stres, ból, choroba (na szczęście czysto podczas osłuchania), niemożność mycia się (częstszego? Lennon się myje. Kiedy daję Im obiad/kolację zawsze przed tym starannie się myje. Kochany Chłopak. :) )  powodują takie skutki.

A jeżeli guz się powiększył to nie jest niczym dziwnym, że przez ból rzadziej lub mniej dokładnie się mył - to już moje słowa.
 

jamniczek-pl
 
Poprzednim razem - ale to było około 2-3 tygodni temu - podjechałam do "rodzinnych" Wetów.

Beta-glukan jak najbardziej, ale poza nim, oczywiście po osłuchaniu Lennona, nie było sensu podawać antybiotyku. Antybiotyki to nie recepta na wszystko - jak mogą niektórzy ludzie i, co ważniejsze, lekarze, myśleć.

Wczoraj jednak pojechaliśmy do Ośrodka, ponieważ cały czas pokichuje.

Czekając na wizytę spotkałam dziewczynę z dwoma łysolami. Tak, szczurki.

Jeden był już leczony antybiotykiem, wszystko ładnie przycichło i znów nawrót. Wydawał nieprzyjemne dźwięki i robił boczkami.

Na sto procent antybiotyk dostał.

O tym się nie przekonałam, ponieważ zabierałam się za płacenie i wymieniłyśmy przed jej wejściem kilka zdań.

W Ośrodku mają antybiotyk, który pierwszy raz w życiu Opak chętnie je. Oby Mu się nie odwidziało.

I Lennon go dostał, ponieważ lekkie bo lekkie, ale szmery słychać było.

Poza tym mam nadal podawać beta-glukan. Nie szkodzi w tym momencie, że dostawał go około trzech tygodni. Taki zwykły, dla kotów. Rozcieńczałam z niewielką ilością wody i spożywał chętnie. Ale ten "od nich" to dopiero przysmak!

W Jego wieku odporność maleje. To zrozumiałe. Nie sądziłam jednak, że powinien nadal brać (z krótką przerwą).

Ale wiedzą, co robią.

Wczoraj późnym wieczorem pierwsza dawka.

Oby.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

jamniczek-pl
 
Zawsze ma kaganiec uczepiony u obroży i nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek w tramwaju czy autobusie motorniczy zwrócił mi uwagę żebym Jej kaganiec założyła. To taki wybieg. Kiedy jeździłam ze Ś.P. Pumbą czy Librą bez kagańca (nie pamiętam), to zdarzały się, rzadko bo rzadko, ale zdarzały się prośby, żebym go założyła.

Po wyjściu od Weterynarza (Lennon pokichiwał, nadal trochę pokichuje i leci mu sporo porfiryny; na szczęście w środku w porządku, będzie dostawał nadal beta glukan) stwierdziłam, że podjadę do Dziadka.

Kiedy wracałam usłyszałam przez głośnik: "Proszę założyć psu obrożę."

Człowiek stał, zanim się z tym nie uporałam. Ciekawe, ile, na pewno nie mniej niż 4-5 minut. Przecież mógł ruszyć kiedy zaczęłam nakładać a on i pasażerowie czekali.

Później są opóźnienia na trasie.

Dobrze, że nikt mi nic nie powiedział. Czułam, że mam czerwone uszy.
  • awatar denaturat: ech, niektórzy kierowcy za bardzo biorą przepisy do serca.
  • awatar jamnick: @denaturat: jedni powiedzą, że przepisy są przepisami i koniec. Ale kogo tzw. "kanar" ukarze, gdy przyłapie na jeżdżeniu z psem bez kagańca? Przecież nie motorniczego a opiekuna. Ja biorę odpowiedzialność za psa. Jeden wysiada i specjalnie przechodzi na sam koniec autobusu żeby mi powiedzieć, że pies powinien mieć kaganiec (tak samo było w przypadku pewnej pani, z którą rozmawiałam), drugi czeka kilka minut, podczas gdy ja się zmagam z zapięciem (zapięty tak, żeby się nie majtał Jej pod brodą)... Gdyby ruszył w czasie zakładania - OK. Ale czekał. O co mu chodziło? A zademonstrowanie swojej siły. O nic innego.
  • awatar titella: @jamnick: ja tez tak raz mialam , jechalam z psem autobusem wieczorem i tez mi kierowca z przodu krzyczal do samego tylu , zebym zalozyla kaganiec psu :/ zalozylam , a jak ruszyl to go wzielam od wewnetrznej strony obok mnie i mu ten kaganiec i tak zdjelam :p
Pokaż wszystkie (8) ›
 

jamniczek-pl
 
Od kilku dni widzę, że już nie schodzi do obiadów/kolacji, czuje, widzi, ale gdy Zak i Mike wcinają On się myje, później próbuje zejść, ale wycofuje się.

Nie, nie ma problemów z chodzeniem! Ale wiem, czemu nie przychodzi, gdy podaję mokry pokarm.

Ostatnio coś tam między Nim a Zakiem się stało, byli na oparciu sofy. Taka szczurza, mała bijatyka.

I Lennon ześliznął się na sofę.
Chciałam Mu pomóc wejść na oparcie, ale On, pomimo, że jest dość wysoko, wskoczył. :)

“Mama, dam sobie radę, spokojnie!”



Tak, że nie chodzi o brak sił itd.

Po prostu hierarchia wśród Opaków się zmienia.

To Lennon rządził w stadzie swego czasu.

Bodaj dwa dni temu, gdy przeniosłam Go do miejsca, w którym dostają mokre jedzenie, Zak "wsiadł" na Niego. Wie, że teraz może. Chce "przejąć pałeczkę".

Wcześniej, jeszcze nie tak dawno, bał się Lennona. Jasne, że często spali razem itd., ale bał się. A teraz "kozaczy".

I Lennon uciekł na górę.

Silny jest i szybki. Mój kochany Lennon. :)

Podkarmiam Go osobno na tyle, na ile się da. Opaki wścieklizny dostają ;), czują i widzą, ale zamykam klatkę a obok siedzi Lennon i je.

Wczoraj, gdy nie zszedł na kolację dostał to, co Mike i Zak zjedli prawie w całości, na zakrętce od słoika. Szamał.

Codziennie daję Mu porcję Convalescence Support firmy Royal Canin.

Z opisu: "Bardzo ważnym elementem w okresach wzrostu, rekonwalescencji bądź po ciąży dla czworonogów jest podawany pokarm. Musi on zawierać zwiększone ilości kalorii oraz składników odżywczych, które pozwolą w szybszym tempie wrócić do zdrowia. Także przy niedożywieniu czy anoreksji konieczna staje się zmiana pożywienia. (...)

W okresach wzmożonego zapotrzebowania na składniki pokarmowe idealnie sprawdzi się dieta Royal Canin Convalescence Support. (...)

Pokarm ten stanowił będzie kompletną i wysoce energetyczną dietę, którą wyróżnia wyjątkowy smak oraz wysoka strawność. Wzbogacono go kompleksem współdziałających przeciwutleniaczy, minimalizującym objawy stresu oksydacyjnego oraz niekorzystne działanie wolnych rodników. Proces trawienia karmy będzie ułatwiony dzięki wykorzystaniu lekkostrawnych składników, które gwarantują optymalną podaż składników odżywczych."
  • awatar denaturat: najgorsze w zwierzątkach jest to, że żyją dużo krócej od nas. nie mogłabym mieć szczura, urocze pysie mają, ale za krótko żyją... najbardziej chciałabym mieć kota albo psa, bo najdłużej mogą żyć (chociaż różnie bywa, pieseł taki młody a rak go dosłownie zjada, nie mogę na niego patrzeć). ale póki co - jestem świnkową mamą. upatrzyłam sobie nawet prosiaka do adopcji, mam nadzieję, że uda mi się faktycznie w kwietniu iść do pracy i już na początku będę mogła kupić klatkę i go adoptować.
  • awatar jamnick: @denaturat: 1. Niestety. Szczurki są bardzo mądre i urocze, ale... właśnie. 2. Pies - skoro go zjada to naprawdę trzeba mu pomóc, nie może cierpieć. Wiesz o czym piszę. 3. Trzymam kciuki. A klatkę kup np. na Allegro, nie w jakimś zoologicznym. Wyjdzie o wiele taniej. Oczywiście do tego, o ile sprzedawca/czyni będzie miał/a: dodatki wszelkie. Jeszcze taniej. (Jedzenie, domki, zabawki etc.) Wiadomo. :)
  • awatar denaturat: @jamnick: wiem... ale ta decyzja należy niestety do sąsiadki. pies nie je, jest już naprawdę chudy (ostatnio go głaskałam, bardzo czuć kości), ale cóż - co ja mogę... nawet nie mam za bardzo jak jej zasugerować, że powinna coś z tym zrobić, bardzo rzadko ją teraz widuję. pieseła przez ostatnie dwa miesiące widziałam może dwa razy i to nie z nią, tylko najmłodszym synem, a z nim na takie tematy rozmawiać też nie będę. no cóż. a co do klatki. mam już upatrzoną na allegro, składana 120 cm za 119 zł + 20 złotych kurier. niestety dołożone do niej akcesoria się nie przydadzą - plastikowa miseczka zostanie wywrócona, trocinek starczy na 1/6 klatki, siankiem Puszek pogardzi, bo to królewicz i jada tylko najlepsze sianko... :P
Pokaż wszystkie (9) ›
 

jamniczek-pl
 
Wszystko wskazuje na to, że Lennon ma zapalenie układu moczowego.

Jeżeli zaś chodzi o wątrobę - rok temu miał robione badania, kiedy kilka miesięcy temu chciałam je wykonać u innych wetów a to nie wiedzieli, jak najlepiej się wkłuć a to... mniejsza, najważniejsze, że niestety, ale stan się pogorszył.

Wróciłyśmy do domu z apteczką. Strzykawki z różnymi substancjami, tabletki, kapsułki.

Ważne, żeby udało Mu się to podawać bo na razie nie jest za ciekawie (chodzi o doustne, znaczy dopyśtne podawanie) a dałam dziś wiezorem tylko trochę z kapsułki i 1/4 tabletki w Convalescence. Gdy się skapnął, że tam jest - nie chciał. Duże te tabletki, jednak trzeba będzie rozgniatać, mieszać z wodą i do pyszczka.

Biedny Opak, tyle tych leków, do tego cały czas Bromergon, którego też nie znosi.

Poskutkują, nie ma wyjścia!
 

jamniczek-pl
 
Wstępne wyniki są dobre, ale krew pójdzie do laboratorium i jutro będziemy wszystko wiedzieli. Wątroba, nerki itd. Poza tym gdy wyschną siuśki z krwią na specjalnym papierku Pani Ewelina Stanicka obejrzy je pod mikroskopem.

Nie dość, że Lennon sika z krwią to nie jada swojego ulubionego suchego pokarmu lub odrobinkę, nie znosi go jak zwykle do iglo na dół, tak jak piszę: dowiemy się co się dzieje jutro.

Dostał antybiotyk (Marbofloksacynę), steryd, który przywiozłam z domu, żeby Pani Ewelina Mu podała skoro już musiałam jechać, Catosal, rana ogolona i ładnie się goi.

Za wizytę i badania poszło prawie 150 zł, ale zdrowie jest najważniejsze.

PS Mam zdjęcia Libry i 11-tygodniowego owczarka szetlandzkiego, z którym Libra zapoznawała się u Weta a którego, a dokładniej której, opiekunem jest druga przemiła dziewczyna z rejestracji.
Nie wiem, czy wstawię je dzisiaj w nocy czy tak za 2-4 dni.

___

00:18

Lennon harcował z Mikem, zjadł kawałek twardego "Teddy"'yego od Vitakraftu, na pewno to kop po sterydzie, ale oby dłuższa kuracja nie oparta na nim wyleczyła Opaka.

Nie mogę znaleźć kabla, zdjęć nie będzie.
Portfel też mi wcięło, miałam wczoraj przed wyjściem z domu.
Coraz więcej rzeczy gubię.

Żartujemy z Mamą, że mam w pokoju czarną dziurę, ale czy to takie ha ha to ja bym nie była pewna.  ;>

PS Nie no, telefon to na pewno ona wtedy gwizdnęła, do tej pory nigdzie się na niego nie natknęłam a ile to już czasu minęło?
Czemu to zrobiła?
Dla pieniędzy. Bo dla czegóż by innego?

PS 2 A jeśli gdzieś kiedyś go zobaczę, w domu oczywiście, to będę się kajać za oskarżenie jej, ale wątpię.
 

jamniczek-pl
 
Lennon siusia z krwią.

Wydaje mi się, że za pierwszym razem, w domu, krew się pojawiła gdy Mu przemywałam ranę. Kiedy jest osłabiony i zestresowany coś takiego może się zdarzyć.

Ale kilka minut temu znów zobaczyłam krew w moczu (?). Nie wiem, czy leżał na ranie i to stąd czy zrobił siku z nią.

Pani Ewelina widziała zabarwioną lekko krew kiedy Mu oglądała ranę. Dokładnie oglądała, nie powierzchownie, oczywiście. Bolało Go.

Wewnątrz Lennona nie wyczuła nic niepokojącego.

Przyczyn może być wiele.

Na przykład podczas stresu i osłabienia organizmu może się w moczu pojawić krew. Poza tym porfiryna nie tylko wycieka z nosa i oczu, może również znaleźć się właśnie w moczu.

Jeśli jutro po południu znów zobaczę krew - pojadę. Oby to nie było nic poważnego.

PS To nie jest mocno jaskrawa krew, nie, to taka mieszanka moczu i krwi.
  • awatar Giovannna: biedny ten Lennon, tyle ostatnio niemiłych przygód ma :(
Pokaż wszystkie (1) ›
 

jamniczek-pl
 
Spojrzałam popołudniu na Lennona a On robił boczkami, miał ranę niedaleko prawej łapki, poniżej, i nie chciał jeść (jedynie skubnął kurczaka po którejś próbie, ale nie zszedł na obiad).

Zawiozłam Go do Ośrodka Diagnostyki i Leczenia.

Wizyta swoje trwała, i dobrze. Ja miałam pytania, Pani Ewelina się zastanawiała co najlepiej Mu podać, oglądała, nie raz badała (rana okazała się spora, jakby coś Mu wbito - myślałam, że to przecięcie, skaleczenie a to dziurka), osłuchowo czysto i stanęło na:
- sterydzie dziś, powtórka w środę,
- antybiotyku jeśli nie będzie poprawy, odpukać (niedawno dostawał).

Nie wiem, co się stało, skąd taka rana, skąd cięższy oddech.

Co do tego drugiego: Pani Ewelina wyjaśniła, że szczurki z guzem przysadki mogą po pewnym czasie stać się osłabione i właśnie tak oddychać. Nie musi mieć to związku z innymi chorobami.
  • awatar renaciura: Mój szczur (kiedyś miałam) też miał ranki - ale to moja wina bo miał metalową klatkę i niektóre szczebelki były za mało docięte przy łączeniach. Oby się polepszyło :)
  • awatar Giovannna: ojej biedny Lennonek ...zdrówka dla niego!
  • awatar jamnick: Nie dziękuję Wam żeby nie zapeszyć.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

jamniczek-pl
 
1. Antybiotyk, który dostał Lennon był pierwszym, który szczur pił bez żadnego problemu. Jakby był smakołykiem. Weterynarz mnie przekonywała, że naprawdę jest dobry, ja byłam sceptycznie nastawiona, ale miała rację.
Dziś osłuchała, już jest czysto.
Czyli najważniejsze - pomógł!

2. Pomimo używania żelu ze świetlikiem, który mi doradziła Nauczycielka na wakacjach - malgosia82.pinger.pl (dodatkowo ma babkę lancetowatą; nie Nauczycielka, żel) i od czasu do czasu przykładania np. ciepłej torebki z herbatą jęczmień z powieki zejść nie chce. Nie wiem już, ile tygodni na niej siedzi, ale naprawdę średnio to wygląda. Z pewnością za rzadko robię okłady.
I zaczynam myśleć nad lekarzem. Ileż można...

3. Byłam w lumpeksie niedaleko i za 30 zeta kupiłam fajne spodnie, dżinsy rzecz jasna, 100% bawełny, miękkie, lekko "przecierane", ze "zgięciami".
  • awatar Giovannna: fajnie że Lennon się lepiej czuje :) a co do jęczmienia to mój luby często ma i pomaga mu maść Floxal- www.wracamdozdrowia.pl/(…)618-floxal-ma-do-oczu-3g… ale ona niestety na receptę, więc do lekarza tak czy siak musiałabyś się przejśc.
  • awatar jamnick: @Giovannna: dzięki! :)
  • awatar ikselka: moze to i zabobon, ale mi na jeczmien pomogla ostatnio zlota obraczka. Ale to pewnie słyszalas już :)
Pokaż wszystkie (5) ›
 

jamniczek-pl
 
Najpierw myślałam, by pojechać do "rodzinnego" Weta, ale uznałam, że jednak pojawię się w Ośrodku dr Piaseckiego. Nie podobało mi się to kichanie, było inne od zwykłego. Już byłam u Naszej Wetki, niestety kichanie powróciło, w dodatku w dziwnej formie.

Lennon od dzisiaj bierze antybiotyk, Zak, który też pokichuje dostaje beta-glukan.

Mike czysty.


A! Pobierają teraz - ale nie wiem, do kiedy będzie trwać akcja - wymaz/zeskrobiny (?) z buź szczurków (nie wiem, jak z innymi zwierzętami egzotycznymi), jak również od ich opiekunów i robią bezpłatnie badania na obecność mykoplazmozy.

Kto chce niech skorzysta. wet.wroclaw.pl/e/


-*-

Jako, że miałam leczenie kanałowe trójki myślałam, że Pan Dentystolog wyjmie dzisiaj trutkę na modliszki, wypełni kanał i dokończy całość.
Nie, kroi się bodaj trzecia wizyta z tym samym zębem.

Grunt, że ten akurat na NFZ.
  • awatar IMA:): Wymaz z pyszczka szczura? Wow. U mnie w mieście to by mnie baba zabiła śmiechem jakbym o takie coś zapytała. Jak mi kiedyś wypisywała recepte do wykupienia w aptece to napisała, że dla króliczka, bo szczur to obciach
  • awatar jamnick: @IMA:): 1. Nie pamiętam, jakiego słowa użyła Weterynarz. Ja na 90% miałam zrobić (tzn. jeżeli chcę) zeskrobiny i wówczas zastanawiałam się, czy mam żyletką delikatnie jeździć po skórze czy... Trochę zdębiałam. I właśnie nie pamiętam. Ale skoro wkładała coś do Ich pyszczków i ja mam to samo zrobić to przecież nie zeskrobiny. Musiało mi się coś pomieszać. ;) 2. Dlatego do poprzedniego, nadal istniejącego, i do nowego miejsca przybywa wiele osób nie tylko z Wrocławia, oczywiście. Z różnych miast i miasteczek. Stomatologia dla zwierząt chociażby - no kto by pomyślał, że nie jakieś podcinanie zębów tylko jak u dentysty... Ale przyjeżdżają, jak wiesz, ponieważ w innych miejscach takiej fachowej (i niestety w nowym Ośrodku drogiej zazwyczaj) pomocy nie znajdą. 3. W "Naszej" aptece wiedzą, że mam Opaków, nierzadko przychodziłam z receptą, gdzie było napisane, że mam wykupić coś dla Szczurka. Ostatnio nawet Pani mnie spytała, jak się mają. Zaczęłyśmy rozmowę, ale za mną stał
  • awatar jamnick: klient i nie chciałam nadwyrężać jego cierpliwości. To miłe, gdy farmaceutka interesuje się podopiecznymi. A tym bardziej miłe, że to szczury - wiele osób, to też wiesz, się wzdryga. Oglądały Je kiedyś, gdy przyjechałam od Weta do apteki. Naprawdę miłe.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

jamniczek-pl
 
Temat nie do śmiechu, ale gdy tak przeglądam sieć...
alekicha1.jpg

alekicha2.jpg


*przeglądam ogólnie a trafiłam na "perełkę"; Lennon niestety znów kicha od czasu do czasu - i nie tylko On.
 

jamniczek-pl
 
Byłam z Opakami u Weterynarza. Przez wzgląd na Lennona.
Butelka ciepłej wody, ręczniki, materiał, wszystko w sweter i transporter do torby. We trójkę się grzeją a poza tym nigdy nic nie wiadomo, czy u któregoś jakieś szmery...

Na szczęście Pani M. nic niepokojącego nie słyszy. A Lennon kicha.

Dalej będę podawać beta glukan, do tego Scorbolamid, zmieniłam ściółkę.


Wracaliśmy, wstąpiłam z Nimi do Max Dentu. Mam mieć zrobione zdjęcie panoramiczne więc w końcu się tym zajęłam.
Jest na płycie (100 zł jeśli nie jest się pacjentem, połowa tej kwoty jeśli się jest), mogę obejrzeć w domu.
Sprawa fajna, powiększanie, jakość.
Ale ta cena.
  • awatar Makidu: He?? u nas jak jestes pacjentem z ubezp to dost taka plytke bez dodatkwych kosztow, obojetne czy zeby pluca czy cokolwiek, dodatokwo zdjecia
  • awatar jamnick: @Makidu: jesteś w Niemczech. A tu Polska. I polskie NFZ. Zdjęcie RTG jednego zęba (np. w czasie leczenia kanałowego), jeżeli jest do trójki, może i jest refundowane, ale gdy chodzi o zdjęcia panoramiczne to ja się stykałam z prośbą o to, bym takowe zdjęcie zrobiła tam, gdzie je robią i przywiozła. 60 zł kosztuje gdzieś indziej na kliszy, nie na płytce. 70 zł (chyba) i na kliszy (chyba) + CD jeszcze gdzieś indziej. Przejazd tramwajem, niezależnie od długości kursu - 3 zł. Bez przesiadek: 6 zł w obie strony. A tu mam naprawdę blisko, poza tym w grę wchodziła jeszcze jedna rzecz o której mogę napisać Ci prywatnie jeśli chcesz.
  • awatar IMA:): a co wyszło z tego badania zeskrobin?
Pokaż wszystkie (5) ›
 

jamniczek-pl
 
Po opowiedzeniu ze szczegółami co i jak Pani przejrzała futro, tak, rzeczywiście, bardzo dużo strupków.

Kiedy wspomniała o świerzbowcu powiedziałam, że w innej klinice zeskrobiny były badane w laboratorium i nic nie wykryto.

Pani Weterynarz odrzekła na to, że Oni czasem również nie mieli wykrytego świerzba a jednak leki na niego pomogły.

No proszę.

Zważyła Lennona. 43 gram. Coraz Go mniej...

Kupiłam Convalescence, mam podawać czy to kawałek jajka, czy biały ser - owszem, za dużo białka nie jest wskazane, ale trzeba Mu dać możliwość "regeneracji" (własnymi słowami).

"Osłuchowo ok" - to dobrze!

Cała trójka dostała iwermektynę podskórnie (Paramectin, do powtórki za tydzień) a dla Lennona preparat witaminowo-wzmacniający Veyxol B-Pros.

Oczywiście porządek w klatce zrobiony.

Z tego, co podawałam do tej pory mam nadal podawać Bromergon (na prawdopodobnego guza przysadki). Wetka twierdzi, że u psów i kotów nie działa - nie zawsze? - jak trzeba, ale u szczurków (dość?) dobrze się sprawdza.

Wapń, sterydy, flucinar, prepar. przeciwgrzybiczne - wek.

Dodatkowo Pani Wet. obcięła Lennonowi pazurki.

Zaś co do Libry.

Tak, faktycznie (racja, AngelsDream), wcale nie musi z tego wyrosnąć. Może, ale nie musi.

Oszalejemy.

Kiedy znajdziecie czas zachęcam do zajrzenia na stronę Ośrodka: wet.wroclaw.pl/e/
stomat.jpg
  • awatar Makidu: kiedys spotkalam sie z opiniami po kiego dbac o cos takiego jak myszy, chomiki, szczury etc mnie szlag trafia co za roznica jakie zwierze masz w domu, choruje trzeba zadbac i nie ma ze to TYLKO "gryzon" nawet jakby mial odejsc, trzeba bol i cierpienie zminimalizowac, jesli jest nadzieja na wyleczenie i mozliwosc-walczyc Masz wielkie serce dla Zwierzakow :)
  • awatar Giovannna: zdrowka dla Lennonka ! a jeśli uda mu się jutro przemówić ludzkim głosem to nawet wiem co chciałby Ci powiedzieć...podziękowałby Ci za wytrwałość i za serduszko jakie mu okazujesz :)
  • awatar jamnick: @Makidu: są ludzie, którzy biorą/kupują szczury dla węży, dla nich one są żywym pokarmem. Są też tacy, którzy opiekują się szczurkami i czasem mogą stać się dla nich niczym rodzina. Makidu, to nawet nie tak, że staram się, jestem wrażliwa jeśli o zwierzęta chodzi, bardzo. Ale wierz mi, że przy Librze ze skóry wychodzę, trudno mi się nie dać unieść, przyznaję. I przyznaję, że niekiedy, gdy ktoś nas obserwuje jak gdzieś idziemy i widzi, jak Ją traktuje, kiedy już mnie po prostu szlag trafia myśli, że ja tego psa nienawidzę, że to dla mnie rzecz, że w domu Ją karcę, biję i krzyczę wciąż. Ja bym tak pomyślała. A tak nie jest. Za obcięcie pazurków, jedną insulinówkę z preparatem witaminowo-wzmacniającym, iwermektynę dla trójki i saszetkę Convalescence płaciłam Mamy kartą: ponad 80 zł. U Wetów, do których jeździliśmy, ta suma zapewne nie byłaby wyższa niż 30 zł. Nie wiem czemu tak dużo. Ale trzeba było zmienić Weta, najważniejsze jest aby Mu pomóc.
Pokaż wszystkie (5) ›
 

jamniczek-pl
 
Niestety ich przybywa.

Zadzwoniłam do apteki - na stanie mieli jeden płyn Manusan (działa m.in. bakteriobójczo, stosowany przez dentystów, weterynarzy itd.), ale niestety dziewczyna nie odnalazła. A podobno dobrze działa kąpiel z jego użyciem.

Nie mieli Manusanu, kupiłam Alantan plus. Powiedziałam, że potrzebne mi coś na wrażliwą skórę, działające tonizująco, "uspokajające" ją.

Krem stosuje się również u niemowląt. Posmarowałam Mu skórę ze strupkami na plecach i po boku.
" (...) Pielęgnacja skóry podrażnionej i wysuszonej. (...) Wspomagająco w atopowym zapaleniu skóry, wyprysku alergicznym (...)".

Futro plus krem = ech... Posklejane, lepiące się. Na pewno Mu z tym nie do śmiechu.

Zapomniałam kupić Nizoral. Nie zaszkodziłby Mu.

Jako, że ma przerzedzoną skórę wzięłam również Vibovit junior o smaku truskawkowym - proszek zjadł ze smakiem.
Wiem, że ma prawie dwa lata, ale może ten stan to problem u którego źródła leży to samo, przez co się drapie, ale może też mieć niedobór witamin.

No i - że też na oczywiste rzeczy wpadamy najpóźniej, przeczytałam i mnie "olśniło" - zwykłe wapno. Kawałek tabletki dałam - złapał Mike. Kolejny kawałek - Zak. Zaszkodzić nie zaszkodzi, ale najważniejsze, żeby Lennon zjadł.

Udało się trochę wypić, część tabletki rozmoczonej zjeść (na łyżce po Vibovicie, a to lekko odchodził i się "krzywił", a to znów wracał no bo ten smak truskawki, nieco proszku pozostało...), część rozpuszczonej dałam w strzykawce.

W poniedziałek do Wetów, konieczne nam są:
- Convalescense support, na szczęście je a lubi nie tylko On,
- Manusan,
- lek wzmacniający,
- steryd.

Wracałam i po drodze wpadłam do Żabki. Gerber plus filety a la matjas. I w tym drugim przypadku to już przesada. W sensie ceny.
W opakowaniu 2 większe i 2 mniejsze filety za ponad 7 złotych (Lisner - płacisz za markę), w Społem za dwa luzem, duże, zapłacę niecałe 2 zł.

Najważniejsze, żeby wapno i krem uspokoiły Lennona, skórę.
Żal mi Chłopaka a nikt nie wie z czego to się bierze.
  • awatar Makidu: zdrowia dla Lennona :) i wytrwalosci dla Ciebie
  • awatar jamnick: @Makidu: lepiej nie będę dziękować żeby nie zapeszać. (Umyłam Go w zwykłej wodzie, może to da nieco ulgi).
  • awatar Giovannna: ojej to zdrówka dla lennona :*
Pokaż wszystkie (7) ›
 

jamniczek-pl
 
Lennonkobiety1.jpg

Lennonkobiety2.jpg

PS Tytuł nie jest atakiem na Niego.
PS 2 Damskich bokserów powinno się chwytać za ucho i trzymać tak długo, aż stanie się szare. Jak mydło Jeleń czy coś koło tego.
Tak z delikatniejszej stopy.

Znalezione na beware-of-daftcunts.tumblr.com

Takie skojarzenie, odbiegając od tematu... Skoro znalezione to może znaleźne się należy?
Żart.
Kchy.
 

 

Kategorie blogów