Wpisy oznaczone tagiem "Llama in My Living Room" (1)  

purplelps
 
Nie przyjmuje komów typu „super”, „fajne” itp.
***

  Kolejny dzień. Kitt właśnie się obudziła. Od razu przetarła oczy, a następnie spojrzała w kalendarz. To już dzisiaj – dzisiaj są jej urodziny, dzień na który od jakiegoś czasu bardzo, ale to bardzo czekała Zaczęła skakać i piszczeć z radości.
Szybko zdjęła z siebie piżamę i założyła swój codniowy strój. Następnie uczesała się w dwa kucyki, zjadła śniadanie, a następnie wyszła z domu.

 Emma siedziała obecnie u siebie, gdzie czytała książkę. Po chwili usłyszała pukanie do drzwi. Azjatka położyła książkę na stole, a następnie otworzyła drzwi.
Za nimi stałą jej siostra. Na twarzy Kitt był widoczny szeroki uśmiech.
-Cześć Kitty.-powiedziała starsza siostra
-Hejka.-odpowiedziała-Pamiętasz o tym, że miałyśmy iść na zakupy?
-Tak, tak, pamiętam. I to bardzo dobrze.
-Świetnie! To co, idziemy? Nie chcę stracić całego dnia.
-Za chwilę. Tylko muszę coś załatwić.
-Ok.
Starsza siostra od razu gdzieś zniknęła. Ta jednak udała się do salonu, gdzie siedział Noah.
-Pamiętasz o pomocy w tej imprezie?-spytała
-tak, pamiętam.-odpowiedział
-Super. To widzimy się wieczorem. Narka, kotku.-po chwili ta pocałowała go w policzek-Kocham cię.
I po kilku sekundach ta wraz z swoją siostrą opuściła dom.

  W domu Toma. Cody, wraz z dziewczynami obecnie dekorował dom na imprezę.
-Tak dobrze?-spytała Samey przykładając jedną z ozdób do ściany
-Nie!-krzyknął chłopak-To powinno być gdzieś przy oknie, a nie na środku gołej ściany.
-Tak jest.-po chwili ta zabrała ozdobę
-Od kiedy chcesz żeby tak to wszystko wyglądało?-spytała Carrie
-Tym lepsza impreza, tym Kitty lepiej mi zapłaci.-odpowiedział
-Co?
-Nic, nic…
-Dobra, tak może być?-spytała Zoey przyczepiając do krzesło do ściany
-Idealnie!
-Po co komuś krzesło na ścianie?-spytała Gwen-I tak nikt nie będzie z niego korzystał…
-No niby tak…Ale tym więcej fajnych rzeczy na ścianie, tym lepiej.
Po chwili do towarzystwa przyszedł Shawn.
-Jak tam przygotowania?-spytał
-Dobrze.-rzuciła Jasmine
-To dobrze. Chwila moment….Co tu robi to krzesło?!-po chwili ten wskazał na powieszony mebel
-Przymocowaliśmy  je.-odpowiedziała Lindsay
-Dlaczego?
-Ej, to był pomysł Cody`ego.-skomentowała to Izzy
-Cody, czemu na ścianie wiszą krzesła?!
-Dla…lepszego efektu…?-odpowiedział
-„Dla Lepszego efektu”? „DLA LEPSZEGO EFEKTU”?! Tom mnie zabiję jeśli to zobaczy…
-Ej, zanim wróci to je zdejmiemy. Tak samo jak resztę mebli…
-„Resztę mebli”, poważnie? Chcesz powiedzieć, że powiesiłeś więcej krzeseł?
-Nie tylko krzesła.-Lindsay wtrąciła swoje 2 grosze-Jeszcze komodę, biurko, szafę…
-LINDSAY!-krzyknęli wszyscy jednocześnie
-No co?
-Jak mogliście powiesić meble?-spytał Shawn-To czysta głupota…
-Od kiedy tak bardzo dbasz o porządek?-spytała z założonymi rękoma Jasmine-Kompletnie cię nie poznaje…
-Wybacz, ale obiecałem Tomowi, że podczas imprezy nic nie zostanie zniszczone czy coś.
-No dobrze, już dobrze.-dodał Cody-Tylko…wyznaczysz na przysługę? Taką małą.
-Ok…
-Idź do sklepu i kup tyle napoi, ile ważysz.  Natychmiast!
-A niczego nie zdemolujecie?
-Obiecujemy.-odpowiedziała Izzy
-Dobra.
Po chwili Shawn udał się w kierunku drzwi.

  Tymczasem, na konwencie. Tom i Jen właśnie siedzieli przy stoliku, gdzie pili napoje.
-Dobra, mamy już zrobić co trzeba?-spytał chłopak
-No raczej…-odpowiedziała Jennifer
-Ok.-po chwili ten dał jej swój napój-No to zaczynajmy!
Po chwili Thomas ustał na czymś.
-Pani, panowie, kosmici czy czym wy tam jesteście.-powiedział-Bardzo miło mi Was widzieć na tym konwencie!
Wszystkie osoby patrzyły się najpierw na siebie, a następnie spojrzały na chłopaka.
-Może i jesteśmy różni, może i piszemy o różnych tematach, ale jedno jest pewne – my wszyscy jesteśmy blogerami. A blogerzy powinni trzymać się razem. Razem, bez konfliktów, bez tych głupich wojen, który blog jest lepszy.
-No w sumie to on ma rację.-powiedział ktoś z tłumu
-Więc…świat i otoczenie dla blogerów jest lepsze tez tych głupich konfliktów i wojen. Zgadzacie się ze mną?
-Tak!-krzyknęła reszta blogerów jednocześnie
-Super! Niech tak będzie!
Po chwili chłopak wszedł.
-Tom, spisałeś się na medal.-powiedziała Jen
-E tam, to tylko połowa mojego planu. Czas na drugą połowę!
Nie minęła nawet chwila, a Thomas wyciągnął zza pleców jakiś pilot.
-Co to?-spytała dziewczyna
-To coś, dzięki czemu nasz blog będzie rozpoznawalny.
-Dawaj!
-Ok!
Ten od razu nacisnął przycisk na pilocie. Po chwili na dużym ekranie pojawił się napis ‘’Zapraszamy na blog Toma i Jen”.
-Świetna robota.-powiedziała Jennifer
-Wiem.-odpowiedział jej kolega-Na pewno dzięki temu będziemy rozpoznani.
-Na pewno!-rozległ się jakiś męski głos-Jesteście aresztowani.
Blogerzy się odwrócili – zanim stał policjant. W dodatku pod ich nieuwagę skuł ich ręce kajdankami.
-CO?!-zdziwiła się Jen-Dlaczego?!
-To za zhakowanie głównego monitoru.-wyjaśnił-Tak się nie robi.
-Ale proszę pana, my tylko chcieliśmy zareklamować bloga.-powiedział Tom-No i to nie my hakowaliśmy, tylko taka znajoma…
-Całe to hakowanie dla jakiejś głupiej reklamy?! Dość, tego będziecie się tłumaczyć na komisariacie. Z resztą nawet nie wiadomo kto był sprawcą…
-Ale…Ale…
Ten jednak jedynie ich wyprowadził.

  Nadszedł wieczór. Właśnie zaczynała się już impreza.
Cody obecnie stał na zewnątrz, przy drzwiach. Po chwili podeszła do niego Gwen.
Zaczęli ze sobą dyskutować, aż wreszcie gotka postanowiła pogadać z nim ‘’na poważnie”.
-Słuchaj, a na co te wiadra?-spytała
-Jak to na co - Na kasę!-odpowiedział
-Kasę?! Po co?!
-Pomyśl sobie – to będzie największa i najbardziej zapamiętana impreza w dziejach!  Więc każdy będzie miał na nią wstęp – ale za niewielką opłatą.
-Aha…
-Słuchaj, z tego co się orientuje to nie lubisz imprez. Więc bądź taka miła i popilnuj tych wiader. A jeśli ktoś przyjdzie z forsą na imprezę – proś żeby dał dyszkę.
-Aha…
Chłopak zaczął się nietypowo na nią patrzeć, a następnie wrócił, przyciągając przy tym Trenta.
-Ała, puszczaj mnie!-powiedział Trent
-Wybacz, wybacz.-odpowiedział Cody-Ale ktoś musi popilnować wiader. Miłego wieczoru!-po chwili ten wrócił do środka
Zapadło kilka sekund grobowej ciszy.
-Chcesz się napić?-spytał Trent
-Jasne.-odpowiedziała Gwen, po czym wzięła z jego ręki kubek
Cisza wciąż panowała. Oboje byli lekko zawstydzeni. Ową ‘’niepewność” przerwał jednak tłum ludzi z pieniędzmi.

 -Idzie tu!-krzyknęła Samey patrząc przez okno
Wszyscy obecnie siedzieli w domu. Był już gotowy tort i mnóstwo pudełek z prezentami, a prócz tego światło zostało zgaszone.
Po chwili do środka weszły Emma i Kitty. Starsza z sióstr włączyła światło, ukazując przy tym imprezowiczów.
-Niespodzianka!-krzyknęli wszyscy
-To dla mnie?!-ucieszyła się Kitt-O matko, dzięki, dzięki, dzięki! Tylko…co tu robią ci ludzie?
-Zaprosiliśmy ich.-wyjaśniła Jasmine
-No fajnie, tylko…Jakiejś połowy z nich nie znam…
-Poznasz ich przy okazji.-rzucił Cody-Teraz trzeba imprezować!
Wszyscy zaśpiewali jej ‘’Sto Lat”, a następnie zjedli trochę tortu. Potem impreza trwała w jak najlepsze – wszyscy tańczyli, pili bądź wchodzili na jakiś powieszony mebel.
(imprezowa nuta – dla lepszego efektu)

-No dalej Dave.-powiedziała Sky-Tańczmy!
-Sky, kiedy ja nie chcę…-powiedział chłopak
-Oj tam, oj! Zabawmy się!
Po chwili złapała go za ręce, a następnie zaczęła się z nim kręcić na środku Sali.
-Sky, przestań!-powiedział
Nie minęła nawet chwila, a ten wylądował prosto na stolik, głową w poncz.
Jego koleżanka szybko do niego podbiegła.
-Rany boskie, Dave tak mi przykro.-powiedziała
-Masz szczęście że nic mi nie jest…

  Minęły ok.2 godziny. Impreza wciąż trwała, jednak było teraz o wiele ciszej. Kilkanaście osób leżało kompletnie pijanych. W dodatku obecnie w tle leciała spokojna muzyka.
-I co Kitt?-spytał Cody-Jak tam się podoba impreza? Fajna?
-Zajefajna!-odpowiedziała-Nigdy się tak dobrze nie bawiłam!
-No to dobrze że ci się podoba. To jak…będzie z umową?
Po chwili drzwi się nagle otworzyły.
Do środka weszli Tom i Jen.
-O cześć.-powiedziała Kitty
-Wiesz może do czego tutaj doszło?-spytał Tom
-Była…imprezka…-odpowiedział Cody
-No tak, ale Shawn miał wszystkiego pilnować. A gdzie on jest?
Po chwili do grupki Shawn właśnie podszedł.
-Gdzieś ty był?!-spytał Thomas
-Wybacz, ale…  To wina Cody`ego!-po chwili ten wskazał palcem właśnie na Cody`ego
-Co?!
-Ej, ej ej, nie ma po co kogoś winić.-Kitty wtrąciła się do rozmowy-Przykro że Shawn`owi nie wyszło. A jak wam poszło na konwencie?
Tom i Jen patrzyli na siebie, lekko zawstydzeni. Nie potrafi wyznać, że trafili na komisariat gdzie spędzili kilka godzin tłumacząc się z całej akcji.
-Cóż, nieźle…-odpowiedziała Jennnifer patrząc się w ziemię
-Ok Shawn, wybaczam ci.-rzucił sucho Thomas-Ale żeby to był pierwszy i ostatni raz.
-Słowo.
-No i dobrze. A teraz ja i Jen musimy iść.
-I jeszcze jedno.-powiedziała Jen-Wszystkiego najlepszego Kitt.

C.D.N
  • awatar (Nie)znajoma: Trent i Gwen stoją razem! Trent i Gwen stoją koło siebie! Sami! Czyżby za niedługo miała się stać ta scena z Trentem i Gwen, którą obiecywałaś pisząc jeszcze poprzednie opowiadanie? :D Poważnie? Za takie coś na komisariat? Nie zmienia to faktu, że to dobry pomysł na reklamę ;) Myślałam, że Shawn podejdzie pijany, a Tom się wkurzy i będzie śmiesznie XD
Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Kategorie blogów