Wpisy oznaczone tagiem "Louis" (110)  

sayorinekomori
 
Nie mogę uwierzyć, że to dzieje się naprawdę, a mieszkam tu już od trzech lat. Wszystko tu jest takie piękne i drogie. Czasem mam wrażenie, że ludzie postrzegają mnie, jako oszusta. A co wy byście pomyśleli? Księżniczka okłamała faceta, on się obraził i uciekł, a potem nagle wraca i zostaje jej narzeczonym. To tak jakbym patrzył na Rose przez pryzmat jej władzy i pieniędzy. A przecież to nie tak! Kocham ją, chcę z nią być, a wizja panowania nad państwem jest czymś, co mnie przeraża.
Westchnąłem głęboko. Przecież się nie wycofam. Przynajmniej pociesza mnie myśl, że to ona będzie królową, a ja tylko jej mężem. To ona będzie nosić koronę ojca, a ja będę dumnie stał u jej boku.
Ten czas tak szybko zleciał. Wydawałoby się, że dopiero wczoraj wpadła na mnie i przerażeniem w oczach przepraszała za swoją niezdarność. Była taka słodka. Wydaje mi się, że już wtedy znalazła szparę w murze, którym się otoczyłem i starając się przez nią przecisnąć roztrzaskała go do samego fundamentu. Cieszę się, że to ona. Moja Rose.
Jednak wróćmy do rzeczywistości. Wiecie, co teraz robię? Galopuję przez las w samotności, bo moja narzeczona postanowiła zniknąć w dniu ślubu! No cudownie! Mało mi atrakcji na dziś?! Jeszcze mi powiedźcie, że się rozmyśliła! O nie… Zaciągnę ją do tego ołtarza, choćby i siłą!
- No kolego – pochyliłem się i poklepałem Josepha po masywnej szyi. – Znajdziesz to miejsce, prawda? – Zapytałem. Koń odpowiedział rżeniem i przyśpieszył.
Nie mam pojęcia ile czasu zajęło mi dojechanie na miejsce, ale gdy tylko ujrzałem, jak Rosaline siedzi pod wierzbą poczułem, jakby wielki kamień spadł mi z serca. Zsiadłem z konia, a ten od razu podszedł do jeziorka.
Rose wyglądała, jak anioł śpiąc tak oparta o potężne drzewo. Witki wierzby falowały na wietrze rzucając cień na jej porcelanową twarz. Westchnąłem nagle rozczulony. Czy byłem na nią zły? Nie w tej chwili. Teraz chciałem ją tylko mocno objąć i powiedzieć, że się martwiłem.
Podszedłem do niej i czule pogłaskałem po policzku.
- Rose – cicho wypowiedziałem jej imię, aby zbytnio jej nie przestraszyć, ale to niewiele dało. Gdy tylko się ocknęła krzyknęła.
- Boże, nie strasz – wysapała łapiąc się za serce. Uniosłem brwi i usiadłem obok niej.
- To moja kwestia – pokręciłem z politowaniem głową. – Cały pałac stoi na głowie, bo ich przyszła królowa postanowiła sobie zniknąć nikomu nic nie mówiąc. To było nieodpowiedzialne – skarciłem ją i zaraz potem siebie. Głąbie, delikatniej!
Rosaline przygryzła wargę i zaczęła wyłamywać sobie palce. Zamknąłem jej delikatne dłonie w swoich, aby przestała to robić.
- Dlaczego to zrobiłaś? – Zapytałem już spokojniej. – Nie chcesz… - zacząłem, ale to zdanie nie chciało mi przejść przez gardło.
- Nie! – Przerwała mi gwałtownie. – Nie, to nie tak. Ja… - rzuciła się na mnie wtulając twarz w moją szyję. Objąłem ją czule i pocałowałem w czubek głowy.
- Zawsze wyobrażałam sobie swój ślub, a teraz się okazało, że planowanie wygląda zupełnie inaczej niż myślałam – wyznała.
- Co masz na myśli? – Chyba nigdy nie zrozumiem kobiet.
- Nie mogłam się na niczym skupić, nie dawali mi ani chwili wytchnienia. Jaki kolor obrusu, jakie serwetki, perła czy kość słoniowa, ugh! – Warknęła i rozsiadła się wygodnie na moich kolanach. – Ty też masz takie problemy? – Spojrzała na mnie kocim wzrokiem przesuwając palcami po moim karku. Zadrżałem z przyjemności, ale nie mogłem pozwolić sobie na luksus zatracenia się w ten błogi stan. Jeszcze nie nadszedł na to czas.
- Umm… Nie? – Sam nie byłem pewny. Mruknęła niezadowolona z odpowiedzi. – Skarbie – zacząłem bawiąc się kosmykiem jej włosów. W niewyjaśniony dla mnie sposób było to dla mnie uspokajające i pozwalało mi się skupić. – Wszyscy chcą, aby nasz ślub był wyjątkowy. W końcu cały kraj, o ile nie świat, będzie nas obserwować.
- Ale nie pozwalają mi się tym cieszyć!
Zaśmiałem się. Czasem zachowywała się, jak dziecko. Pocałowałem ją w nos.
- Z czego się śmiejesz? – Warknęła.
- Dzieciaku, wszyscy na ciebie liczą, a ty jakieś fochy odstawiasz – zacząłem mówić do niej sposobem, jakiego wręcz nie znosiła. Powstrzymywałem śmiech, gdy naburmuszyła się, jak indyk. Dosłownie.
- Nie jestem dzieckiem! – Zezłościła się. Jęknąłem, gdy wbiła paznokcie w moje barki. - Jestem tylko zirytowana! Nie mogę nawet napić się herbaty, bo ciągle coś, ciągle coś – marudziła dalej, a ja tylko słuchałem. – Przygotowania trwają rok… ROK! A oni nadal w proszku!
- W tej chwili to my jesteśmy w proszku – oznajmiłem. – Powinniśmy się zacząć przygotowywać, bo w końcu spóźnimy się na własny ślub.
Westchnęła i oparła głowę na moim ramieniu.
- Naprawdę się bałeś, że się rozmyśliłam? – Zapytała po chwili ciszy.
- Tak – odpowiedziałem nieco zawstydzony głaszcząc ją po głowie. Nagle ją poderwała i spojrzała mi w oczy. Lśniły czerwienią, niczym u jakiejś magicznej istoty. Czasem miałem wrażenie, że rola leśnej wróżki idealnie by jej pasowała. Albo diablicy.
- To się nigdy nie zdarzy – szepnęła i musnęła moje wargi. Od razu zareagowałem i przytrzymując jej śliczną buzię w dłoniach wpiłem się w jej usta. Zachichotała z chęcią odwzajemniając mój pocałunek
- Musimy jechać – odparłem, po kilku długich minutach, gdy wreszcie się od siebie oderwaliśmy.
- A obiecasz mi coś? – Zapytała wpatrując się w moje oczy. Przechyliłem głowę i pogłaskałem ją czule po policzku.
- Czego sobie życzysz? – Zapytałem przesuwając kciukiem po jej lekko nabrzmiałych wargach.
- Będziemy żyć długo i szczęśliwie? – Spojrzała na mnie swoimi cudnymi oczami. Byłem nimi oczarowany. Takie śliczne. Moje…
- Będziemy żyć długo i szczęśliwie – złożyłem na jej ustach jeszcze jeden delikatny pocałunek, aby przypieczętować naszą obietnicę.
Teraz mogliśmy bez przeszkód wrócić do domu i zacząć ostateczne przygotowania na powitanie nowej, lepszej przyszłości u swojego boku.

blog_ks_3023961_6120369_tr_gjj.jpg


I jak wam się podoba epilog z punktu widzenia Louisa?? Hahaha musiałam nieźle ocenzurować jego myśli, jeśli wiecie o co mi chodzi xd
Chciałam też po raz ostatni pokazać, że nawet jako przyszła królowa Rose jest jak dziecko. No ale trzeba było dać się dziewczynie pofochać, póki jeszcze mogła :) (w epilogu Rose ma już 20 lat (Louis to stary pryk... 26 lat ma chłopina))
Tak więc, jest to definitywny koniec Princess. Mam nadzieję, że moje następne małe dzieła będą mile przywitane, jak w przypadku Princess :)
Chciałabym gorąco podziękować wszystkim, którzy wytrwali aż do tego momentu, a w szczególności Lisie Angels. Twoje rady naprawdę mi pomagają. Trudno jest samemu dostrzec pewne błędy, więc bardzo się cieszę, że czyta mnie ktoś taki, jak ty :*

Teraz wam powiem, że miałam sen... W tym śnie był mega-bosko-cudnie-zajebiście przystojny książę ^^ Zostałam chamsko obudzona, więc nie znam końca mojej historii z tym pięknym człowiekiem, ale może sama go dopiszę? Co wy na to? Przystojny książę i biedna dzieweczka?? (w moim śnie byłam plebsem... Nawet obraziłam sobowtóra królowej Mirandy xd) Oczywiście mam zamiar oprócz wątku miłosnego dodać jakąś intrygę i skupić się nad innymi relacjami między bohaterami (trzeba się rozwijać xd) Praca nad fabułą w toku... Pytanie czy chcecie zostać zalani kolejnym pałacem i romansem?? (Ale daleko do tego heheh)

Dobra, już was nie zamęczam, Robaczki ^^ Jeszcze raz dziękuję, że wytrwaliście aż do końca tej historii i będzie mi niezwykle miło, jeśli kiedyś wam się przypomni i powiecie, że to był dobry cukier xd
Pozdrawiam, Sayori :*
  • awatar Lisa Angels: Och, ja chcę, uwielbiam te klimaty :D Cieszę się, że chcesz się rozwijać i postaram się zawsze pomóc jak tylko mogę, sama znam wartość takiej pomocy, więc zawsze jestem do usług :D Luis naprawdę był słodki i mimo wszystko czułam, że wycięłaś niektóre jego myśli niczym rasowy edytor trudniący się cenzurą :D Zaskoczyłaś mnie tym, że Rose nie uciekła, ale się jej nie dziwię, nerwy potrafią obudzić w człowieku nawet skrajne emocje. Żegnam się z Princess z wielkim sentymentem, a już zacieram rączki na nowe opowiadanie, pełne pikantnego romansu i intryg. Już nie mogę się doczekać :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

cpewebloga
 
They say women spend more on clothing than men and women spend more on handbags than men. Handbags are a real obsession of women, especially the nice and elegant designer’s handbags. However, with so many designer bags available to choose from, how can anyone choose the most popular and most valuable one? You may see … Continue reading 10 Most Popular Handbags and Celebrities Using Them www.computer-product-equipment.biz/10-most-popul…
 

ebook-klasyka
 
Autor: Honoré de Balzac  

Ludwik Lambert. Louis Lambert. Powieść francuska w dwóch wersjach językowych: polskiej i francuskiej. Version bilingue: polonaise et française.

Ludwik Lambert (oryg.fr. Louis Lambert) – powieść Honoriusza Balzaka z 1832, przeredagowana w 1833, należąca do Studiów filozoficznych cyklu Komedia ludzka. Należy do grupy utworów mistycznych Balzaka obok powieści „Serafita”, „Jaszczur” i „Wygnańcy”. Akcja powieści rozgrywa się w kolegium oratoriańskim w Vendôme w czasie Restauracji Burbonów. Tytułowy bohater jest genialnym młodzieńcem, niezrozumianym przez otoczenie i nauczycieli ze względu na nadzwyczajną wrażliwość i fascynację filozofią mistyczną (zwłaszcza Swedenborgiem). Od najmłodszych lat czytał książki, a jego nauka w kolegium została sfinansowana przez zachwyconą nim pisarkę Anne Louise Germaine de Staël...  

Louis Lambert est un roman français d’Honoré de Balzac, paru en volume aux éditions Gosselin en 1832, puis en 1836 suivi de Séraphîta chez Werdet. Il figure à la même place dans les Études philosophiques de l’édition Furne 1845 de la Comédie humaine.Le roman, écrit à la première personne, décrit la rencontre du narrateur avec un jeune homme surdoué, étudiant au collège des oratoriens de Vendôme grâce à la protection de Madame de Staël. Absorbé par ses études personnelles, Louis reste à l’écart des autres. Il est souvent l’objet de railleries et de brimades. Parmi ses lectures, on retrouve Swedenborg, dont les théories apparaissent encore dans Séraphîta. Le jeune homme est un génie dont ses professeurs ne comprennent pas la soif d’absolu, car ce génie passe pour fou auprès de tous, excepté Pauline, sa femme, qui prend soigneusement note de ses pensées et les réunit dans le Traité des volontés qu’il n’a pas eu le temps d’achever.  


Szczegóły publikacji:
czytajnas.nextore.pl/(…)ludwik_lambert__louis_lambe…

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej ebooków z działu "literatura piękna", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki-literatura-piekna.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

welove1dhistories
 
Oto 99 ciekawostek o Lou:

1. Uwielbia dziewczyny które jedzą marchewki, jak i same marchewki.
2. Jest najzabawniejszy z całego zespołu.
3. Najlepiej dogaduje się z Harrym { przez co czasem niektórzy śmieją się że są parą i nazywają ich Larry Stylinson }.
4. Jak sam twierdzi nigdy nie chcę dorosnąć, chce całe życie być niedojrzały.
5. Jeśli chodzi o dziewczyny to najbardziej zwraca uwagę na osobowość.
6. Nigdy nie chodzi w skarpetkach. nosi je tylko jeśli już naprawdę musi
7. Lubi nosić kolorowe spodnie.
8. Nie śpiewa za wiele w piosenkach chłopaków ale jeśli już śpiewa to wszystkie fanki są wniebowzięte.
9. Jego ulubioną piosenką jest Look After You - The Fray.
10.Kiedy Louis był mały, gdy siedział w wózku zwykł krzyczeć "Hej! Miłego dnia!" do nieznajomych.
11.Louis umie grać na pianine i uczy się grać na gitarze.
12.Lou, Harry, Liam i Niall uważają, że Zayn jest najlepszym tancerzem.
13.Gdy był w Irlandii, cały czas próbował mówić irlandzkim akcentem.
14.Chłopcy pożyczają sobie nawzajem ciuchy. ( Pomysł Lou )
15.Osobiście nienawidzę kiedy dziewczyny dokładnie przestrzegają zasad, i trzeba najpierw zawsze zapytać ich mam o wszystko, przecież nie chcę nic złego. Nienawidzę tego-Louis
16.Kiedy Louis się nudzi, drażni Nialla.
17.Louis kocha ryby.
18.Chłopcy z zespołu mówią, że Eleanor jest żeńską wersją Louisa.
19.."Zawsze myślałem, że będę młodym ojcem, ale teraz myślę, że będę miał około 27 lat"-Louis.
20.Kiedy Louis był we Francji, podszedł do lady i powiedział coś niemiłego do ekspedientki, ponieważ myślał, że jest ona francuską, ale ona była angielką.
21.Kiedy Simon Cowell miał urodziny, chłopcy wysłali mu kartkę urodzinową, do której włożyli 2,50 funta, po 0,50 funta od każdego.
22.Reporter: Jakie podobają wam się dziewczyny?Louis: Nie mam konkretnego typu jak powinna wyglądać dziewczyna, ale podoba mi się, gdy jest spontaniczna, pełna życia i ma dobre poczucie humoru, oraz ktoś kto jest gadatliwy tak jak ja.
23.Po tym jak Louis pierwszy raz obejrzał "Księżyc w nowiu", resztę wieczora spędził na udawaniu Edwarda Cullena.
24. Louis powiedział, że całe życie będzie niedojrzały, nie chce dorosnąć.
25."Kocham absolutnie wszystkich naszych fanów. Chciałbym iść z. nimi na randkę" - Louis.
26. Louis szuka ostrej dziewczyny
27.Louis lubi gdy dziewczyna nosi okulary, nie ważne, czy ma wadę wzroku, czy ma sztuczne, po prostu mu się podobają.
28.Louis ma bokserki z napisem "Lubbly Jubbly".
29. Liam to "ten mądry", Niall "ten zabawny", Zayn "ten próżny", Louis "lider"(hehe), a Harry "ten od flirtu".
30.Chłopcy nie mogą doczekać się trasy w Ameryce.
31.Po wypadku chłopcy mieli odwołać koncert ale zdecydowali się wystąpić pomimo tego że Zayn'a, Niall'a i Louis'a bolały kręgi szyjne.
32.Louis lubi myśleć że jest seksowny, chociaż sądzi że nie jest bo nie jest pewny czy w jego wyglądzie jest coś seksownego.
33.Gdy Louis się nudzi, często robi telefoniczne żarty Niall'owi.
34.Louis twierdzi że dziewczyny z mocnym akcentem są atrakcyjne.
35.Louis ma młodsze siostry bliźniaczki.
36.Kiedy Louis był mały zapytał swoją ciężarną mamę, czy kocha dziecko w brzuchu, a kiedy powiedziała, że tak, zapytał "To dlaczego je zjadłaś?"
37.Louis:"Kiedy Harry byl chory i nie mógł mówić bił mnie za każdym razem, kiedy mówiłem głupoty.Taki jest bardziej irytujący niż miałby mówić ochrypłym głosem"
38.We Francji, Louis ze swoim kolega podeszli do pewnej dziewczyny która (jak myśleli) jest francuska i powiedzieli do niej coś niemiłego, potem się okazało , ze była to angielka
39.Louis uprzedza swoja przyszłą żonę, ze jeżeli będzie musiał mieć 15-20 córek po to by mieć jednego syna, to on to zrobi .
40.Louis:"Harry czasami mówi przez sen, to było dziwne, kiedy zrobił to pierwszy raz"
41.Chłopaki lubią spotkania z fanami, jak mówią: "Słyszymy wtedy tyle fajnych komplementów"
42.Chłopcy mają własny helikopter.
43.."Niejeden wokalista może nam pozazdrościć fanek, nie tylko piękne, ale i oryginalne" - 1D
44.Podczas kręcenia teledysku WMYB chłopaków zatrzymała policja, jechali za wolno.
45.Rzecz bez której Zayn i Lou nie mogą żyć? Telefon.
46.Kolejny album będzie się nazywał 'The Light'.
47.Moi rodzicie mówili mi, że jestem idealny, ale potem spotkali resztę chłopaków. - Louis Tomlinson
48.Na pytanie kiedy ostatni raz chcieli 'udusić' któregoś z chłopców, Lou odpowiedział, gdy Zayn łaskotał go i nie chciał przestać.
49.Najbardziej ulubioną piosenką Louisa jest Look After You - The Fray
50. Stary samochód Louisa nazywał się Cheryl.
51.Louis nie widzi sensu w krótkoterminowych związkach.
52.Louis mierzy 175 cm wzrostu
53.Chłopcy mają swój kod którym porozumiewają się podczas spotkań z fanami, więc mogą o nich swobodnie mówić a fani nie będą o tym wiedzieć.
54.Gdy chłopcy pierwszy raz się spotkali, myśleli że Louis jest spokojny i cichy.
55.Wszyscy chłopcy uwielbiają Australijski akcent.
57.będą kręcić swoje pamiętniki z każdego koncertu.
58.śpiewają piosenkę Torn na każdej trasie koncertowej bo dzięki tej piosence dostali się do odcinków na żywo.
59.Louis mówi że płacze na romantycznych komediach.
60.chłopcy napisali m.in. piosenki Taken , More Than This i Stole My Heart.
61.Chłopcy chcą robić więcej twitcamów, ale ich menadżer na to nie pozwala.
62.Liam to "ten mądry", Niall "ten zabawny", Zayn "ten próżny", Louis "lider", a Harry "ten od flirtu".
63.Podczas podróży chłopaki z 1D bardzo dużo czytają.
64.Ulubiony kolor czerwony
65.11 minut po premierze WMYB, One Direction stało się numerem jeden w Anglii.
66."W paskach najlepiej jest mi, nikt inny nie może w nich chodzić. Nie, nie!" - Louis.
67."Kiedyś na spotkaniu z fanami skoczyłem Liamowi na plecy, a zaraz po tym przez przypadek z nich spadłem." - Louis.
68."Kiedyś z samego rana Louis poszedł na basen. Kiedy wrócił pierwsze co zrobił, to rzucił mokrymi bokserkami w twarz śpiącego Nialla." - Harry.
69.Jeśli One Direction byliby zwierzętami, Zain byłby gorylem, Niall hieną, Louis lwem,Harry szympansem, a Liam małpą.
70. Louis pierwszy raz był w Irlandii podczas X-FactourTour.
71.Louis urodził się o 13:57.
72.Louis został raz zawieszony w prawach ucznia na 3 dni za pokazanie tyłka pod koniec szkolnego musicalu "Grease" i podobno musiał powtarzać przez to klasę.
73. Zaiyn, Harry i Louis są za Menchesterem.
74.Pies Louisa nazywa się Ted.
75. One Direction pobili 3 rekordy świata!
76. Najszybciej wyprzedane bilety na trasę koncertową.
77. Najlepiej sprzedająca się książka.
78. W najkrótszym czasie zdobyli rzeszę fanów jeszcze przed ukończeniem 20 roku życia.
79. Louis mówi, że nie jest zbyt dobry w dążeniu do celu.
80. Louis: Liam jest tym mądrym gościem, Harry jest flirciarzem, Zayn jest próżny, Niall jest śmieszny. Harry: A Louis jest liderem.. Louis: Właśnie. Harry: ..bo tylko on został nam do wymienienia.
81.One Direction boi się się, że "Up all night"nie zostanie numerem jeden, ponieważ album wychodzi tego samego dnia, co album Westlife, a Westlife to ogromna konkurencja
82."Kocham swoje ubrania. Nienawidzę kiedy muszę założyć coś dwa razy." - Louis
83. Na samym początku One Direction mieli nazywać się "Status Single"
84.Louis i Liam dwa razy doprowadzili Harrego do płaczu. Raz robiąc mu tzw. „majtkowanie” i drugi raz gdy wyprostowali mu włosy gdy spał.
85.Chłopcy nie uważają się za gwiazdy i nie lubią, kiedy ktoś tak o nich mówi.
86.Niall znaczy "mistrz", Louis "słynny wojownik", Harry "władca armii", Liam "wojownik o silnej woli", a Zayn pisane przez I { Zain } "piękny".
87.Gdyby chłopcy zgubili swoje telefony, najbardziej baliby się, że ktoś je znajdzie i zobaczy ich głupie nagrania i wiadomości tekstowe.
88..Jedzenie żelków Haribo przed koncertem, to taki "rytuał" chłopaków.
89.."Jeśli zakochamy się w jednej dziewczynie, gramy w 'kamień, papier, nożyce' żeby zobaczyć kto ją dostanie." - Louis.
90.Louis chciałby mieć dziewczynę, która doceniłaby jego napięty harmonogram i nie wściekała się, gdy nie zadzwoni, czy nie odpisze na smsa.
91.Louis i Harry zadzwonili raz do redakcji czasopisma The Sun, żeby wyjaśnić, że Niall i Cher Lloyd byli na randce tylko w żartach.
92.Kalendarz z One Direction na 2012 rok, jest najlepiej sprzedającym się kalendarzem z gwiazdami.
93.Louis lubi to, jak przyjaciółki jego młodszych sióstr go "wielbią".
94.Zayn i Louis lubią dziewczyny, które zrobią wszystko, żeby osiągnąć swój cel.
95.Kocha zabierać telefony chłopcom i chować je, tak, że nie mogą ich znaleźć.
96.Lou lubi film ,,Grease".
97.Niall Chciałby polecieć na Jowisz, Zayn na Wenus, Liam na Marsa, Harry na Merkury, a Lou? Lou chciałby do Narnii.
98.(Postanowienie noworoczne) Louis: 'Będę lepiej się odżywiał!'
99.Lou zabrał raz telefon Harremu i zmienił w książce swoje imię na Frankie Sandford. Później zadzwonił do niego kilkanaście razy. Kiedy Harry wziął swój telefon, miał 23 nieodebranych połączyć od Frankie Sandford! Niestety Harry strasznie się rozczarował gdy dowiedział się, że to tylko Lou.
100. Louis raz obudził się na lotnisku po imprezie, nie wiedząc, jak się tam dostał.


Zobaczyłam że mi sie coś z cyframi pomyliło,więc sorka,nie przejmujcie się tym xD

~Mrs.Tomlinson~
  • awatar OnlineGirl~Roxi: Wow to sie rozpisałaś ciekawe ;)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

welove1dhistories
 
Hej. Dzisiaj o najprawdopodobniej 15:15 ukaże się pierwsze opowiadanie.Będzie o dziewczynie , Alexandrze(Alex) i chłopakach z 1D. Mam nadzieję że ta seria wam się spodoba! Nie wiem do końca ile będzie rozdziałów , może ze 30 ? To się okaże. Wyświetlenia i lubię to są świetną motywacją i dużo dają :* . Zamieszczę tez parę fotek które sama zrobię.

~Mrs.Tomlinson~
 

dirctioners147
 
1D is my life: To jest ten swag. To jest Louis jego nie ogarniesz :D.
10671473_381562078676495_7691896246059011253_n.jpg

Natuś ;*
  • awatar ZwariowanaGosia: Haha, prawda :D. Zapraszam do odwiedzania mojego bloga, do komentowania oraz jeśli się podoba to do obserwacji ;).
Pokaż wszystkie (1) ›
 

ruda2001
 
Louis dziś na TT dodał zdjęcie ze swoim braciszkiem i podpisał:

"Me and the little lad :) " po Polsku "Ja i mały chłopiec :)"

10559250_312609592247571_347176797_n.jpg
Pokaż wszystkie (1) ›
 

graphicsonia
 
Louis Tomlinson z 1D na zamówienie :)



006~374.jpg


008~352.jpg


009~342.jpg


010~328.jpg


011~316.jpg


015~253.jpg


0115_28229~15.jpg


Z kim teraz ? ;D
  • awatar σηє ∂ι ƒσяєνєя ιη му нєαят ♥: Jej! Super! Dzięki.
  • awatar Graphic Sonia : ): @σηє ∂ι ƒσяєνєя ιη му нєαят ♥: Proszę :)
  • awatar gość: z 1D, Lodo, Jorge, Tini, Lily Collins, Bridgit Mendler, Taylor Swift, Leonettą, Anja Rubik, Ashley Tisdale, Banshee, Bartosz Kurek, Britney Spears, Cristiano Ronaldo, Neymar Jr., Daniel Radcliffe, Macademian Girl, Selena Gomez, Demi Lovato, Debby Ryan, Miley Cyrus, Bella Thorne, Zendaya Coleman, Harry Styles, Niall Horan, Zayn Malik, Liam Payne, Louis Tomlinson, Little Mix, Stefanie Scott, Austin Mahone, Jula, Cher Lloyd, 10 tekstur ;))
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

directioners5
 
Chłopcy z One Direction przebywają obecnie w trasie po Ameryce Południowej. Niedawno byli w Peru, a następnie trafili do Brazylii. Co robili wolnego dnia?

Otóż wybrali się do Rio de Janeiro trochę pozwiedzać, przede wszystkim okoliczny pomnik Chrystusa Odkupiciela na szczycie góry Corcovado. Mierzący 38 metrów posąg jest jednym z symboli Rio, a niektórzy uznają go za jeden z nowych siedmiu cudów świata.

1D promują podczas tournee swoją ostatnią płytę pt. "Midnight Memories".


harry.jpg


zayn.jpg
 

directioners5
 
1. Gdyby Lou mógł wybrać jedną supermoc, to chciałby latać.

2. W wieku 11 lat Tomlinson pojawił się w serialu Fat Friends i uczęszczał do szkółki aktorskiej w Barnsley.

3. Wokalista postanowił wziąć udział w castingu do X Factor UK po zagraniu Danny'ego Zuko w licealnej wersji musicalu Grease.

4. W jednym z wywiadów Louis przyznał, że chciałby zaadoptować szympansa. W ten sposób wokalista oddałby cześć Michaelowi Jacksonowi swego czasu lansującego się z własną małpką na ramieniu. Co więcej, jest pewny, że przyjaźń ze zwierzakiem byłaby niesamowita.

5. Podczas drobnego wypadku tour bousa One Direction w styczniu 2012 roku Louis jako jedyny z członków zespołu nabawił się urazu kręgosłupa.

6. Gdyby piosenkarz miałby syna, to nazwałby go Leo albo Lucas.

7. 30 minut - tyle czasu Lou spędza każdego ranka w łazience szykując się do wyjścia.

8. Louis Tomlinson zdradził kiedyś, że nie widzi siebie w roli solowego artysty.

9. Lou pierwszy raz w życiu porozmawiał z Harrym Stylesem w łazience podczas castingów do X Factor UK w Manchesterze.

10. Kocha marchewki  

I jeszcze ten dodatkowy
data urodzenia: 24.12.1991r.
wzrost: 175 cm
waga: 68 kg
kolor oczu: morski
cecha: żartowniś

jakie smaczne.gif
 

florke
 
tW głowie wciąż miałam ten obraz, ich razem. Ale miłość nie wybiera i chodź będzie mi trudno będę musiała to za akceptować, może zbyt gwałtownie zareagowałam? Może powinnam przywitać się i życzyć szczęścia? Ale moja gwałtowna natura postanowiła tak pokierować moim zachowaniem. W sumie to nie żałuję nawet mnie to nie obchodzi. Mam nowych znajomych którzy wydają się być całkiem 'fajni'. Nie potrafię powiedzieć dlaczego lepiej dogaduję się z mężczyznami?  Ale nie ważne,  ważne w tym momencie jest to że spotkałam pięciu mężczyzn którzy poprostu polubili mnie taką jaką jestem. I to się liczy. Wiec skończ się martwić głuptasie - powiedziałam sama do siebie i otarłam delikatnie twarz. Wróciłam spokojna i opanowana do salonu w domu chłopaków z zespołu.

- wybraliśmy film 'Incepcja' - powiedział typowym dla siebie tonem Zayn.
- podobno ma być świetny - dodał Liam siadając w fotelu po czym podał Niall'owi miskę z popcorn'em.

Ja także usiadłam bez słowa w jedynym wolnym miejscu między Louis' em a Zayn'em. Film zaczynał się dość ciekawie więc nie powinno być źle.  W pewnym momencie na ekranowe pojawił się mój ulubiony, oczywiście najprzystojniejszy aktor na świecie.

- Joseph Gordon-Levitt, uwielbiam go! - wykrzyknęłam z typową dla mnie gwałtownością.

- idealny on przecież jest! Mógłby być moim mężem.  - zaczęłam się śmiać wesoło razem ze mną chłopcy oprócz Zayna.  Na Początku tego nie zauważyłam więc nie przejmowałam się tym.
Spojrzałam odruchowo na Zayna ktory intensywnie wpatrywał się w ekran.

- myślałem że mnie chcesz za męża - powiedział Mulat, chyba nagle wrócił mu humor. To sprawiło mi radość.  Lepiej żeby był wesoły niż smutny.

- no ciebie nikt nie przebije, jesteś zawsze na pierwszym miejscu.  Pierwszy w kolejce - znów śmiech wydobył się z mojego gardła po czym pstryknęłam go lekko w jego zgrabny nosek uśmiechając się słodko.

- no ja myślę,  nie masz innego wyjścia - powiedział unosząc zabawnie obie brwi ku górze z cwaniackim uśmiechem na kształtnych ustach )
 

oliwiamalik
 
Piosenka do imagina : The Script - Hall of Fame ft. will.i.am
youtu.be/mk48xRzuNvA

Przeczytajcie notkę pod imagnem :)




Urok i wdzięk. W show-biznesie liczy się tylko to. Medii nie interesuje twoje wykształcenie, to czy jesteś głupi, czy mądry. Je interesuje, to czy jesteś ładny i, czy masz urok osobisty. Żeby się wybić w modelingu, nie musisz być idealny. Musisz być chudy, musisz mieć w sobie "to coś". To co pokochają miliony, ale i też to, co znienawidzą miliony zazdrośników.


To właśnie mój tok myślenia. Ja, dziewczyna po wyższych studiach. Dziewczyna, która wązy niespełna 45 kilogramów, przy wzroście 174 cm. Wygłodzenie. Cała rodzina się o mnie martwi. W końcu, w przeciągu kilku miesięcy TI, czyli ja, schudła 20 kilogramów. Bardziej, to spędzałam całe dnie na siłowni, nic nie jedząc. Wieczorami, kiedy wracałam do domu zmęczona, mama dawała mi kolację. Czyli kanapkę. Była pewna tego, że ja w ciągu dnia, zjadałam porządne śniadanie i obiad. Każdy pewnie myśli, że byłam głupia, ale nie, ja chciałam po prostu, spełniać swoje marzenia. Chciałam być modelką.
Ale nikt w mojej rodzinie nie tolerował modelek. Uważali, że to anorektyczki i szkapy. Ja jednak wiedziałam, że chcę chodzić po wybiegu, chcę poznawać ważne osobistości. Piosenkarzy, aktorów, zespoły muzyczne, grupy tancerzy, blogerów. Najbardziej zależało mi na projektantach i światowej sławy fotografach. Chciałam poznać ich, przymierzyć ich ubrania, stanąć przed ich obiektywami. Ale nikt z rodziny we mnie nie wierzył. Widzieli mnie, tylko i wyłącznie w roli lekarza.

“Najważniejsze, to nie stracić wiary w siebie, chociaż wszyscy dookoła, już w ciebie nie wierzą”



_____________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________

- Za trzy minuty wchodzisz, TI! Daj z siebie wszystko. - usłyszałam głos.
Po upływie chwili, szłam już wybiegiem i patrzyłam na twarze niedowiarków. Oni mnie już znali. Byłam TI TN. Nowa wchodząca gwiazda modelingu. Po moim pierwszym "występie", dostałam wiele zleceń. Na początku, były to zdjęcia do magazynów, ale z czasem przerodziły się w występy na wybiegach u światowej sławy projektantów.
Zatrzymałam się w punkcie, w którym miałam się zatrzymać, ludzie patrzyli na mnie.
- Szyk i wdzięk. - słyszałam szepty. - Piękna.
Zawróciłam. Jedyne co teraz słyszałam to dźwięk aparatów, najlepszych marek. Nie wierzę, że jestem modelką. Nie jestem jeszcze profesjonalistką, ale jestem blisko.  Zaczęłam powtarzać sobie zasadę modelingu: " Urok i wdzięk. W show-biznesie liczy się tylko to...".
*************************************************************************LOUIS****
Odkąd TI stała się jedną z najpopularniejszych modelek w Wielkiej Brytanii, zaczęło jej odbijać. Zaczęła godzinami sterczeć przed lustrem. Zaczęła dbać o swoje piękne zewnętrzne, a nie, to ważniejsze, wewnętrzne. Stało się to naprawdę denerwujące. Z TI spotykam się od ponad roku. Kiedyś mogłem się z nią bawić w kałużach i strugach deszczu, ale teraz, ona tego nie zrobi, bo jej fryzura ulegnie zniszczeniu. Naprawdę tęsknie za starą TI. Za TI, z którą można się świetnie bawić i porozmawiać o śmiesznych sytuacjach, o występach... A nie o jej paznokciach.
*********************************************************************
- Hej. - usłyszałam głos Louis'a.
- Jezu. Jak ty wyglądasz? Co to za spodnie? - zaczęłam komentować strój Tomlinson'a.
- Ubieram się tak jak mi wygodnie! - odparł i spojrzał na mnie gniewnie.
- Ale nie z trendami! - odpowiedziałam.
- Możesz mi nie mówić, jak mam się ubierać? - wrzasnął i opadł na moją sofę. Siedział chwilę w ciszy. Po chwili dodał, już spokojniejszym głosem. - Posłuchaj. Nie jesteś wielką gwiazdą! Nie dziwię się, że rodzina się od ciebie odwraca! Nie da się z tobą wytrzymać! Na razie zróbmy sobie przerwę! Mam po prostu dość. Muszę wszystko przemyśleć. A ty musisz się zmienić!
Stałam jak wryta. Chłopak narzucił na siebie kurtkę i otworzył drzwi.
- Cześć! - rzucił na pożegnanie.
Trzasnął wejściowymi drzwiami. Podbiegłam do okna. Widziałam jak wsiada do swojego czarnego landrovera i odjechał. Nawet nie spojrzał się w moją stronę. Ja zaś poczułam, jak moje policzki stają się mokre, od łez. Usiadłam na krzesło i zaczęłam głęboko rozmyślać!
- Muszę się zmienić! - krzyknęłam i zaczęłam głośno płakać.
****TYDZIEŃ PÓŹNIEJ****
Lou się do mnie nie odzywał. Tak bardzo za nim tęskniłam. Ale co miałam mu powiedzieć? "LOU BO JA SIĘ ZMIENIŁAM, WIESZ?". Tak po prostu? Nie...  Muszę to przemyśleć. Położyłam się na sofie i zabrałam się za przemyślenia. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Podeszłam. Teraz nie obchodziło mnie to, że jestem nieumalowana. Uchyliłam drzwi i ujrzałam Harr'ego.
- Hej. Mogę? - zapytał. Otworzyłam drzwi szerzej. Wszedł do mojego domku i przytulił mnie na powitanie. - Możemy pogadać?
- Jasne. Ściągnij sobie płaszcz. - powiedziałam. Wzięłam od niego okrycie i powiesiłam na wieszaku. Wprowadziłam go do salonu i kazałam mu usiąść na fotelu. On, zgodnie z zaleceniem, usiadł i wziął nogę na nogę. - Chcesz do picia? - zapytałam i po chwili dodałam. - Kawę, herbatę, wodę, sok?
- Mogłabyś mi nalać trochę soku? - zapytał.
- Jasne. - powiedziałam i się uśmiechnęłam. Nie dodałam nic złośliwego, ani zbyt miłego. Byłam dawną TI?
Poszłam do kuchni i nalałam mu soku. Wróciłam do salonu i podałam mu szklankę. Usiadłam naprzeciwko, na sofie.
- TI, ja wiem, że kochasz Lou, prawda? - powiedział, a ja pewnie siebie pokiwałam głową. - On strasznie cierpi, ale chcę żebyś to, właśnie TY zrobiła pierwszy krok.
- Dobrze. - szepnęłam.
- Widzę, że stara TI wróciła. - powiedział, jakby sam do siebie, ale chyba było to skierowane do mnie. Po chwili wstał i przytulił mnie, ponownie. - Muszę lecieć. Pogadaj z Lou.
- Pa.
Chłopak wszedł do samochodu, czyli swojego BMW i wjechał na drogę. Stałam jeszcze chwile przy oknie i zobaczyłam jak z nieba spływają mokre i potężne krople deszczu. Narzuciłam na siebie bluzę od dresów i wyszłam z domu. Zaczęłam biec. Po drodze do domu Louis'a kupiłam kilka marchewek i jego ulubiony sok. Zaczęłam biec dalej. Wstąpiłam do kwiaciarni i kupiłam białe róże, ulubione kwiaty Lou.
Po godzinie biegu byłam pod posiadłością One Direction. Stał tam tylko samochód Louis'a. Wszyscy byli w kinie, bo od dawna to planowali.
Ułożyłam płatki róż w wielkie serce, a w środku, kredą napisałam: KOCHAM CIĘ LOU. ZMIENIŁAM SIĘ!
Zaczęłam krzyczeć i rzucać kamyczkami w okno Tomlinosn'a. Po chwili przez nie wyjrzał.
**************************************************************************LOUIS*****
Ujrzałem TI całą przemokniętą. Stała w strugach deszczu, w wielkim sercu z róż. W środku widziałem napis. Wzruszyłem się.
Wybiegłem z domu, ubrany tylko w szary t-shirt i czarne spodnie od dresu. Miałem białe skarpetki, któr od razu po wyjściu zrobiły się czarne. Stanąłem naprzeciw niej i objąłem ją ramieniem.
- Zmieniłaś się? Naprawdę? - zapytałem.
- Tak. - szepnęła. - Kocham cię.
- Ja ciebie też TI. - odpowiedziałem zgodnie z prawdą.
Przytuliłem ją.
- Jesteś najwspanialszą osobą, którą w życiu spotkałem. Jesteś piękna, mądra i inteligentna. Radzisz sobie w każdej branży. TI TN zostaniesz moją żoną? - uklęknąłem i z kieszeni wyciągnąłem pudełko z pierścionkiem.
- Panie Louis'ie, oczywiście, że... TAK! - krzyknęła. Nałożyłem na jaj palec pierścionek z diamentem.


THE END

________________________________________________________________________________________________________________________

________________________________________________________________________________________________________________________

____________________________________

Imagin wpadł mi do głowy, kiedy spacerowałam z psami moich kuzynów. Zobaczyłam wtedy dziewczynę, która krzyczała na swojego chłopaka, że ubrał brzydkie spodnie.
Zauważyłam, że moje imaginy są coraz gorsze, więc staram się teraz jak tylko mogę. Co o nich sądzicie? CZYTASZ? KOMENTUJ ♥
 

oliwiamalik
 
NOTKA: Zmieniam trochę prolog imagina! Ale są to niewielkie zmiany, więc... Zacznijmy od tego, że dziewczyny nie mają pracy i mieszkają u babci Lucy. Zaczynają szukać mieszkania, gdzieś w centrum Londynu, aby mieć bliżej do akademika i pracy. Ale wszystko zaczyna się sypać. Okazuje się, że Julia ma raka. Zostało jej prawdopodobnie mało czasu, więc przyjaciółki chcą przeżyć jak najwięcej. Cierpienie i ból dziewczyn doprowadzą do drastycznych posunięć Lucy. Czy przyjaciółki przeżyją to razem, czy jednak ich przyjaźń nie jest na tyle trwała? Dowiecie się na moim blogu, czytając moje imaginy.


_________________________CZ.1_____________________________


- Dziewczynki! - usłyszałam głos babci. Nadopiekuńczej babci. - Co chcecie na śniadanko?
- Na razie nic, bo jeszcze śpimy! - odpowiedziałam i schowałam głowę pod kołdrę. W pokoju było ciemno i ciepło. Nagle babcia posunęła się zbyt daleko. Zabrała nam kołdry i otworzyła okno. Do pokoju wpadło jasne, letnie światło wpadło do pomieszczenia. Oślepiło mnie, choć miałam zamknięte oczy. Usłyszałam cichy jęk Julii i śmiech babci.
- Co chcecie na śniadanie? - zapytała ponownie. Ale ona wredna. Otworzyłam oczy i zerknęłam zegarek. 6:30.
- Babciu! Ale jest środek nocy! - krzyknęłam i ubrałam bluzę.
- A msza się zaczyna równo o 7! - odpowiedziała. - Jezu. Spóźnicie się i nie będziecie mieć wolnych miejsc!
- Jaki dzisiaj dzień tygodnia? - zapytała Julka.
- Środa! - odpowiedziałam.
- W środę do kościoła? - zapytała.
- A co? Ty ladacznico nie chodzisz? - zapytała babcia i skrzyżowała ręce na piersi.
Julia położyła się i zaczęła się śmiać. Babcia też, ale chyba nie do końca wiedziała, że śmieje się z samej siebie. Spojrzałam na Julię. Wysłała mi ostrzegawcze spojrzenie, które nazywa się: Ciesz się, że jestem twoją przyjaciółką i nie obchodzi mnie twoja babcia.
Uśmiechnęłam się.
*2 GODZINY PÓŹNIEJ*
Babcia dała nam spokój i sama poszła na poranną mszę. My miałyśmy iść dziś w poszukiwaniu pracy. Około 9 musiałyśmy wyjść na pierwsze spotkanie. Musiałyśmy wstać i ubrać się. Najpierw poszłam się umalować. Lekki makijaż. Dobra, trochę mocniejszy, ale nie wyglądałam jak plastik. Zawsze zazdrościłam Julii. Była piękna bez makijażu, więc nie malowała się za mocno. Ale ostatnio nakładała na szyję dużo rożnych pudrów, bo miała spuchniętą szyję.
- Może pójdziesz z tym do lekarza? - powiedziałam, kiedy przyjaciółka wyrzucała kolejne puste pudełko po pudrze. - To jakieś uczulenie. Lekarz do ci krem i ci przejdzie.
- Wiem. Dziś idę do lekarza. Alergia to jest. Na 100%! - odparła przyjaciółka.
Uśmiechnęłam się szeroko. Dobrze, że Julka w końcu chce iść do lekarza. Wiem, że to nic poważnego, ale... Ale lepiej, żeby jej to zniknęło, bo używa więcej pudru, niż ja! A to jest wyczyn! W szkole mój chłopak nie nazywał mnie: kochanie, skarbie, tylko PUDERNICA, albo PUDEREK! Wtedy zaczęłam używać mniejsze ilości pudru, ale kiedy zerwaliśmy, znowu wróciłam do pudru. Takie uzależnienie...

Z Julką zaczęłyśmy szukać ubrań w szafie. Ja ubrałam to: static.faslook.com/(…)92ebce884bb4a15a5ffda0e6ea2a5…
Następnie wyszłyśmy z domu. Dużo rozmawiałyśmy. O nadchodzących studiach, o pracy, którą znajdziemy...

*****

Razem z Julią poszłyśmy do kilku miejsc pracy. Kawiarnie, sklepy, restauracje... Wszyscy powiedzieli, że oddzwonią po namyśle. Julka poszła do lekarza, a ja jeszcze wstąpiłam do centrum handlowego i na kawę. Następnie spacerkiem wróciłam do domu babci. Robiła kolację.
- Jejku, dziecko! - krzyknęła na mój widok. - Naleję ci troszkę rosołku. Dobrze?
- W jednej restauracji kupiłyśmy sobie po ogromnej kanapce. W galerii wypiłam kawę i oto jestem! - powiedziałam z efektami specjalnymi.
- Mama dzwoniła. - westchnęła babcia. - Oddzwoń.
Wzięłam telefon do ręki i zaczęłam się kierować do pokoju. Ominęłam kilka schodków i rzuciłam się na łóżko. Oddzwoniłam do mamy.
- Jak tam? - usłyszałam głos w słuchawce. - Macie pracę?
- Jeszcze nie. Ale... Może ktoś do nas zadzwoni. - powiedziałam i zaczęłam rozkręcać temat pracy.
- A jak Julka? - zapytała mama. - Zeszło jej to z szyi?
- Właśnie jest u lekarza. - powiedziałam i spojrzałam na ekran komórki. - Od 3 godzin.
- Nie uważasz, że coś mogło się stać? - zapytała.
- Kolejki. Albo postanowiła iść na spacer z nowym chłopakiem. - odpowiedziałam. - Mieli się dziś spotkać.
- A ty masz chłopaka? - zapytała mama.
- Nie. Żaden Anglik nie jest wart, tego, żebym spędziła z nim trochę czasu. - odpowiedziałam ze szczyptą humoru.
- Nie gwiazdoż córeczko. - odpowiedziała ze śmiechem.
Nagle do pokoju weszła Julka. Miała głowę spuszczoną w dół i trzymała za rękę swojego chłopaka. On też nie wyglądał na szczęśliwego.
- Muszę kończyć. - rzuciłam do słuchawki i rozłączyłam się.
Patrzyłam na nich skamieniała. Oni na mnie też. Łzy w oczach Julii i smutek na twarzy Bradley'a.
- Julka, Brad, stało się coś. - zapytałam, a oni usiedli na moim łóżku.
Brad lekko szturchnął Julię w lewe ramię, a ona odchrząknęła.
- Bo... To nie jest uczulenie! - krzyknęła. - Mam raka.
Rzuciła mi się na szyję. Objęłam ją. Nie wiedziałam co powiedzieć. Dopiero teraz do mnie dotarło, że to co dzieje. Choroba, która moim zdaniem, dotykała tylko ludzi w filmie, zadomowiła się w organizmie.
- Rak złośliwy. - szepnął Brad.
Poczułam jak łzy Julki moczą moją koszulę. Odsunęłam lekko Julię i odgarnęłam jej włosy z oczu.
- Będzie dobrze! - wrzasnęłam i zatrzęsłam nią. - ROZUMIESZ?
Kiwnęłam przecząco głową.
- Już nic nie będzie takie samo! - powiedziała.
Wstałam i podeszłam do okna. Wnuki przyjaciółki mojej babcia radośnie biegają po ogrodzie. Babcie siedzą i plotkują. Nagle słyszę krzyk babcia: LUCY! CHOĆ DO NAS.
Spuściłam głowę i odsunęłam się od okna. Podeszłam do Julii, która siedziała w objęciach Brada.
- Miałyśmy mieć podwójny ślub. - szepnęła. - Obiecajcie mi, że dacie sobie radę beze mnie. Dobrze?
- Nie. - powiedziałam razem z Bradem.
Rzuciła się na łóżko i zaczęła płakać. Nienawidziłam momentów, kiedy ona płakała. Złapałam Bradleya za nadgarstek i wyprowadziłam z pokoju.
- Ona musi żyć. - krzyknęłam do chłopaka z lokami. Jego zielone oczy błysnęły się bardzo uroczo. Przyciągnął mnie do siebie. Stykaliśmy się nosami. Nagle złączył nasze ustaw namiętnym pocałunku. Po chwili odepchnęłam go, tak mocno, że wylądował na podłodze. - Przepraszam, nie powinniśmy.
- Ale ja kocham ciebie, nie Julię. - powiedział i w tej chwili Julka wyszła z pokoju.
Spojrzała na mnie i na niego.
- Coś mówiłeś? - zapytała,  a on zaprzeczył. - Kocham cię.
Złapała go za rękę i zaprowadziła z powrotem do pokoju. Zaczęli rozmawiać. Ja usiadłam pod drzwiami. Nagle zobaczyłam portfel Bradleya na ziemi. Wystawał z niego dowód osobisty. " HARRY STYLES"
Brad ma na imię Harry? - pomyślałam.


mamy część 1. trochę krótka, ale mam nadzieję, że się podoba :) dodajcie komentarze ♥ kocham was

57812_tumblr_m9cvnajv3r1qhpbdoo1_400_large1.jpg
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

oliwiamalik
 

“ZAYN”



ri.pinger.pl/(…)1505265_603398539727159_1007332766_…

Ciemnowłosy chłopak spoglądał na mnie, jak na księżniczkę. Nie przeszkadzało mi to zbytnio. Nadal robiłam to co do mnie należy.
- Podać coś panu? - zapytałam, tego przystojniaka.
- To co chcę, na pewno nie jest na sprzedaż. - powiedział.
- A może jednak! Przygotuję specjalnie dla pana. - uśmiechnęłam się.
- Nie. - uparł się chłopak. - Nie.
Odeszłam lekko zawiedziona, że pierwszego dnia pracy, w mojej własnej kawiarni, nie mogę nawet obsłużyć przystojnego klienta.
Chłopak nadal był we mnie wpatrzony. Opierał głowę na silnych, wytatuowanych ramionach. Uśmiechnęłam się, aby obaczyć co zrobi. Nadal patrzył. Kiedy zanosiłam kawę do stolika obok, coś wytrąciło mnie z równowagi. Filiżanka upadła na ziemię i roztrzaskała się o podłogę, wylewając gorący napój na moje pantofelki. Spuściłam głowę i poczułam, jak wrzątek parzy moją stopę. Chłopak oblał moją nogę, zimną wodą, a ja wrzasnęłam z bólu. Szybko przyniósł ręczniki i okłady, aby mi pomóc. Kobieta pomogła mi dojść do krzesła obok i obmyła mi stopę, zimną wodą.
- Jak masz na imię? - zapytał mulat i uniósł lekko brwi.
- TI - powiedziałam i wydobyłam z siebie lekki pisk.
Chłopak po chwili, wstał i otarł swoją twarzą, moją. Jego kilkudniowy zarost lekko łaskotał, chociaż bardziej to drażnił, ale przyjemnie drażnił.
- Dziękuję za pomoc. - powiedział chłopak do starszej pani, która energicznie wstała i uśmiechnęła się.
Chłopak wziął mnie na ręce i spojrzał na zegarek na nadgarstku.
- Już 5 po południu. - odparł i sięgnął po klucze z lady. - Zawiozę cię do domu.
- Dam radę sama. - powiedział, kiedy on mnie odstawił, aby zgasić wszystkie światła i zabrać moje rzeczy.
- Nie! - uparł się, znowu. - Jesteś ranna, a ja nie mogę cię zostawić.
Znowu wziął mnie na ręce i wsadził do czarnego land rovera. Włożył kluczyki do stacyjki i przekręcił je.
- Zapnij pasy. - powiedział, a ja się go posłuchałam. Oparłam się wygodnie o oparcie i spojrzałam, jak jego noga dociska pedał gazu.
- Lubisz jeździć szybko? - zapytałam, półkrzykiem, bo miał włączone głośno płyty, jakiegoś boys bandu.
- Kocham, ale nie mogę. - powiedział, z lekkim smutkiem w głosie. - Fani by mnie zabili.
- Jacy fani? - zapytałam, ale udawał, że mnie nie słyszy.
- A ty? - zapytał.
- Ale co ja?
- Lubisz adrenalinę? - dokończył.
- Na początku strasznie się boję, ale z czasem, czuję, że to po prostu kocham, że to coś dla mnie. - powiedziałam, a chłopak się uśmiechnął. - Zawozisz mnie do domu, ale nie wiesz gdzie on jest...
- Najpierw jedziemy do mamy mojego przyjaciela, Louisa. Urodziła niedawno bliźniaki. Chcę ją odwiedzić w szpitalu, z tobą.
- A ty jak masz na imię? - spytałam.
- Zayn. - odparł bez wahania.
- Ładne imię, tylko jakieś mało...
- Angielskie. - dokończył za mnie. - Wiem.
Uśmiechnęłam się.
- O której będę już w domu? - zapytałam. - Bo chłopak do mnie przychodzi. Dziś nasza rocznica, już jesteśmy rok razem.
Pokazałam Zayn'owi nasze wspólne zdjęcie zrobione przednią kamerką.
Chłopak gwałtownie zahamował. Wyszedł i otworzył mi drzwi od auta.
- Zrobiło się późno. Idź do domu. - wrzasnął.
Wysiadłam i stanęłam na poboczu. Zobaczyłam jak chłopak odjeżdża. Ja nadal stałam. Po kilku minutach, kiedy nie było widać, już, nawet światła tylnego, zrozumiałam, że za godzinę przyjdzie Nick. Wyjęłam telefon z torebki i włączyłam lokalizację. Było ciemno, a ja nie miałam pojęcia, gdzie jestem. Szłam przed siebie i próbowałam się dodzwonić do Nick'a. Chłopak nie odbierał. Po kilkunastu minutach, kiedy już widziałam Londyn, usłyszałam głos mężczyzny.
- Gdzie idziesz? - zapytał, bardzo opiekuńczo.
- Do domu. - odparłam.
- Choć, zaprowadzę cię. - powiedział i złapał mnie za rękę.
Szliśmy w całkowitej ciszy, a w powietrzu unosił się ostry zapach alkoholu. Facet trzymał mnie bardzo mocno. Po chwili weszliśmy do ślepego zaułka. Rzucił się na mnie. Zaczął okładać mnie pięściami. Z mojej twarzy zaczęła lecieć krew, ale o chwili chłopak wyjął nóż. Wbił mi go w brzuch.
*ZAYN*
Dziewczyna, która mi się spodobała ma chłopaka. Nie będę psuł ich związku. Też muszę ułożyć sobie życie, bez niej. Bez, mojej pięknej TI.
- Zayn. - usłyszałem głos pani Tomlinson. - Zostawiłeś, oparzoną dziewczynę, samą na poboczu, w ciemnicy? - zapytała, a ja przytaknąłem. - Wiesz, że Londyn to duże miasto! Jeśli ktoś jej coś zrobi? Jeśli coś się jej stanie? Wróć po nią. Wtedy cię pokocha! - podsumowała.
Od razu zacząłem analizować sobie wszystkie informacje. Wsiadłem do auta i zacząłem jej szukać. Jechałem tą samą trasą, co wcześniej. Znalazłem jej bandanę. W tym samym miejscu gdzie ją zostawiłem. Jechałem dalej. Ostrożnie przy poboczu. Sprawdzałem każdy rów. Nie było jej tam. Poprosiłem o pomoc Harrego, Louis'a, Niall'a i Liam'a. Zaczęli jej szukać.
- TI - wrzasnąłem, kiedy dojechałem do centrum miasta.
Słychać było tylko moje echo. Nagle zobaczyłem Nick'a. Poznałem go, bo przypatrzyłem się zdjęciu.
- Widziałeś TI? - zapytałem. - Jestem jej... Kolegą. Ze studiów. -  skłamałem.
- TI... Jest już tam, gdzie nikt jej nie znajdzie. Załatwiłem ją. - uśmiechnął się przebiegle i uderzył mnie w twarz.
Czyli jej własny chłopak ją zabił? Zobaczyłem śladu krwi. Odwróciłem się i zobaczyłem, że Nick ma w kieszeni nóż, z którego kapie krew. Zacząłem biec. Po śladach krwi. Już wyjąłem telefon i wybrałem numer pogotowia ratunkowego. Czekałem na połączenie, kiedy zobaczyłem TI. Telefon mi upadł, z przerażenia. Nigdy, nawet w najstraszniejszych horrorach, nie widziałem tak zmasakrowanego ciała. Otrząsłem się i zadzwoniłem po pogotowie. Przyjechali bardzo szybko. Zabrali ją, a na miejsce przyjechała policja. Przesłuchali mnie, a ja od razu powiedziałem co się stało, i kto próbował ją zabić. Policja sprawdziła odciski palców, z miejsca zdarzenia, i kiedy jechałem do szpitala zadzwonili do mnie. Poinformowali mnie o tym, że to Nick próbował zabić swoją dziewczynę. Prosili, abym powiedział im, o stanie zdrowia TI, jak już będę w szpitalu.
Wbiegłem do szpitala, jak oparzony.
- TI TN - powiedziałem w recepcji.
- Jest pan kimś z rodziny? - zapytała.
- Tak, znaczy nie. Znaczy jestem jej... Jej chłopakiem. - odparłem.
- Lekarze ją operują. Proszę pojechać windą na 1 piętro. Tam jest sala operacyjna. Zaczeka pan pod nią.
- Dziękuję.
Nacisnąłem guzik w windzie, ale ona nie chciała jechać. Wyszedłem i zacząłem szukać schodów. Wbiegłem po nich i usiadłem na białym krześle pod salą operacyjną. Ludzie zaczęli wychodzić z sal, które znajdowały się obok, a ja jak głupi siedziałem.
Po godzinie z sali wyszedł lekarz, który notował coś w swoim zeszycie.
- Zgon. - szepnął do kolejnego. - Ciężkie uszkodzenie narządów wewnętrznych.
Zacząłem krzyczeć. Płakać. To wszystko moja wina... Dlaczego? Kiedy lekarze odeszli, ja wbiegłem na salę operacyjną. Zobaczyłem postać, która była przykryta białą płachtą.
- TI? - zapytałem i podszedłem bliżej. Odsłoniłem kawałek ciała. Ta to ona. Złapałem ją za rękę. - Tak bardzo cię przepraszam... - z oczu zaczęły mi spływać łzy. Kapały na jej gołe ciało. - Chcę cofnąć czas. Wiem, że nic takiego nie zrobię, ale chcę opowiedzieć ci trochę o mnie. Więc nazywam się Zayn Malik, śpiewam w zespole: One Direction. Jestem bardzo popularny. - przetarłem oczy. - Lubię adrenalinę. Ty też. Kiedy cię zobaczyłem, wiedziałem, że jesteś stworzona dla mnie... Kiedy ci pomagałem, czułem się lepiej, niż Super Man. Jak bohater, twojego życia. - spuściłem głowę i zacząłem nucić "Little Things". - Podoba ci się? - zapytałem, jak już skończyłem. - Mam nadzieję... Przepraszam.

zayn-malik-placze.jpg


Wstałem i zrobiłem jej zdjęcie. Jedyna pamiątka po niej. Skierowałem się ku wyjściu. Nagle usłyszałem ciche pikanie, maszyny do której podłączona jest TI.
- Ona nie żyje! - krzyknąłem i wyszedłem.
C.D.N.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

directionerka_4ever
 
Pierwszy zboczony imagin ;3 Pozdrawiam wszystkie zboczuszki ;3
*
2c339a33e219ca300195e59dfe54bedb19b5384bl[1].jpg

Oczami Lou:
Oglądałem telewizję. Nudziło mnie to. Jak to bywa w sobotnie popołudnie w Tv jest pełno filmów, ale nic fajnego nie można znaleźć. [t.i] brała prysznic. Postanowiłem jej potowarzyszyć. Nagle nabrała cię ochota na co, nie co. Mała rozrywka nie jest zła. Zaśmiałem się i ruszyłem do łazienki. Zapukałem.
-Wejdź. -zawołała
Wszedłem do łazienki, rozebrałem się. Otworzyłem kabinę i wpakowałem się tam. [t.i] zaśmiała się.
-No bo wiesz... mam straszną ochotę się z tobą wykąpać. -powiedziałem
-Wykąpać? Myślałam, że masz ochotę na coś innego. -odrzekła
-No to też.
***
Oczami [t.i]:
Tommo pocałował mnie. Nasze ciała ocierały się o siebie. Przerwałaś pocałunek i uklęknęłaś. Jego 'przyjaciel' stał już na baczność. Za każdym razem zadziwiała mnie jego wielkość. Poprzedni chłopacy nie mieli takiego nadprzyrodzenia. Wzięłam go do ręki, wykonując ruchy - góra, dół. Louis jęczał, lubił to. Wyłączył wodę, pobiegliśmy do sypialni. Woda skapywała z nas, położyliśmy się na łóżku. Poczułam chwilowy ból, mój chłopak włożył we mnie palce. Bawił się tak przez chwilę. Gdy wyjął palce, wszedł we mnie powoli. Jego ruchy na początku były wolne, ale po chwili przyspieszył. Jęczałam głośno, wbiłam paznokcie w jego plecy.
-Louis! -krzyczałam
Po kilku minutach wyszedł ze mnie. Położył się, a ja usiadłam na nim okrakiem. Nasza ulubiona pozycja. Wbił się w moją 'szparkę'. Skakałam na nim energicznie, krzyczałam.
-Tommo!
Jęczał. Zeszłam z niego.
-Nie spuściłeś się jeszcze. -oznajmiłam
-Mhm, to się zaraz zmieni. -zatwierdził
Tym razem brał mnie od tyłu, 'na pieska'. Wchodził we mnie energicznie, mocno. Jak najgłębiej. Krzyczałam jego imię. Czuł, że zaraz dojdzie. Po chwili poczułam jego spermę w sobie. Nie zdążył wyjść. Gdy wyszedł sperma trysnęła na mnie i na niego. Zlizywał ze mnie białą maź. Po tym zaczął dopieszczać moje sutki...
***
Oczami Lou:
Nigdy tak dobrze się nie czułem. [t.i] była dla mnie najważniejsza. Kocham ją i nigdy jej nikomu nie oddam. Jest moja i zawsze będziemy razem.
Pocałowałem ją, usnęła wtulona we mnie.
*
Chcieliście z Lou. Macie z Lou ♥

tumblr_myof8aHdJV1sjfeiso1_500[1].jpg
  • awatar Ziarenko: Dzięki, dzięki, dzięki! Uwielbiam twoje imaginy! Wcześniej nie czytałam imaginów, ale Twoje są super! Nadal uważam, że powinnaś założyć bloga z opowiadaniem! Cześć!
  • awatar Mrs. Tomlinson: Boże, jaka orgia *3* CUDO CUDO I JESZCZE RAZ CUDOOO ! mega
  • awatar Last minute-Opowiadaia: ALE OSTRO Mrauuu pozazrdośćić :P;
Pokaż wszystkie (3) ›
 

directionerka_4ever
 
Oczami [t.i]:
Usłyszałam dzwonek do drzwi. Byłam umówiona z chłopakiem, Louis'em. Tak, z Louis'em Tomlinson'em. Dzisiaj mijała nasza rocznica. Byliśmy ze sobą już rok. Media głośno komentowały ten związek, lecz ich zdanie mnie nie interesowało. Podobno nie mieliśmy szans, a jednak jesteśmy razem już rok. Dzisiaj Lou zaprosił mnie na romantyczną kolację do naszej ulubionej Londyńskiej restauracji. Mówił, że szykuje jakąś niespodziankę. Otworzyłam mu, pocałował mnie.
877cd04b628125126a3dd91e5fba7097.jpg

-Ślicznie wyglądasz, skarbie. -pochwalił mnie
Podziękowałam.
***
Oczami Lou:
Pojechaliśmy do restauracji. Zamówiłem stolik na tarasie, nikt nam nie będzie przeszkadzał. Kolacja już na nas czekała. Kilka świeczek paliło się na stoliku. Usiedliśmy.
-Co z tą niespodzianką? -zapytała [t.i]
Zawsze była taka niecierpliwa. Uśmiechnąłem się, jeszcze nie teraz. Pewnie się tego nie spodziewa. Uśmiechnęła się. Uwielbiałem jej uśmiech. Jest śliczna. Tak jak i ona cała.
-[t.i]. Ten dzień jest dla mnie bardzo ważny, jak wiesz obchodzimy rocznicę. Z tej okazji, chciałem Ci powiedzieć jak bardzo cię kocham. Jak wiele dla mnie znaczysz. Dziękuję Ci, że tak długo ze mną wytrzymujesz. Po prostu kocham cię, [t.i].
-Nie wiem co powiedzieć, Lou. -odrzekła
Sięgnąłem do lewej kieszeni. Była pusta, trochę się przestraszyłem. Poszukałem w prawej kieszeni i wyciągnąłem małe czerwone pudełeczko.
Wstałem i klęknąłem.
-Kochanie. Czy będziesz moją żoną? -zapytałem
[t.i] wstała. Była zaskoczona, ale po chwili się zgodziła. Nie wahała się. Wstałem i założyłem jej pierścionek.
-Jest śliczny! -pochwaliła
Nie wybierałem go sam. Zayn mi pomógł, on kupił Perrie podobny.
***
Oczami [t.i]:
Byłam naprawdę zaskoczona. Byłam pewna, że chcę być z Lou. Kochałam go. Nie dlatego, że jest sławny. Znałam go przecież od liceum i zawsze mi się podobał. To, że potem się spotkaliśmy to czysty przypadek. Nie przeszkadza mi to, że piszą o nas w mediach, że paparazzi śledzą mój każdy krok. Ważne, że te kroki stawiam wraz z nim. Z moim przyszłym mężem.
***
Następnego dnia media już o tym pisały. Na zdjęciach widoczny był mój pierścionek, a rzecznik prasowy 1D potwierdził tą informację. Tak samo jak zaręczyny Zerrie. Może dojdzie do podwójnego ślubu? To byłoby coś. Na razie jednak nie wbiegam w przyszłość, cieszę się tym co jest teraz.
***
Zaległy piątkowy imagin. Wieczorem +18. Z kim chcecie? :*

elle-louis-tomlinson-hot-topic-de[1].jpg
  • awatar Ziarenko: Jezu, jakie to słodkie! Kocham czytać takie imaginy! Jeszcze do tego najbardziej z nich lubię Lou! Weź z nim zrób następny! Proszę! Piszesz bardzo fajnie! Zastanów się nad założeniem bloga z opowiadaniem! Na pewno bym zaglądała i komentowała! Powodzenia życzę i weny na przyszłość!
  • awatar Mrs. Tomlinson: Jakie boskie *3* +18 zrób z LOU <3
  • awatar Last minute-Opowiadaia: Boskie :p
Pokaż wszystkie (3) ›
 

onedirectionika
 
Nikola Styles13:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

imnaginy1d
 
Mijały miesiące, a ty co raz więcej czasu spędzałaś z Harry'm, znaliście się 3/4 miesiące a mieliście wrażenie, że znacie się od dziecka. On ci się zwierzał, natomiast t nie wiedziałaś co robić, raniłas chłopaka tym, że nie mówiłaś mu wszystkiego. Wielkimi krokami zbliżał sie koniec roku szkolnego, a Louis znów zaczoł do ciebie podbijać. Za każdym razem odrzucałaś jego propozycje spotkania, i wszystkie jego zaloty. Pewnego dnia podczas lekcji dostałaś liścik, napisane było na nim: " (t.i.) Kocham Cię wiesz, przepraszam, za to co było wcześniej, ale to było i minęło. Teraz już wiem kogo naprawde kocham. Prosze umówisz się ze mną?" Ty natomiast po przeczytaniu liściku pogniotłaś kartkę i rzuciałaś w chłopaka. Zabrałaś plecak i uciekłaś z klsy, wszystko wróciło, uczucie do Louis'a, pragninie złapania go za rękę, powąchania jego bluzy, wspólnych spacerów, brakowało ci tego. Pobiegłaś do toalety damskiej, usiadłaś na kafelkach i płakałaś, nie potrafiłaś powstrzymać łez, spływały jedna po drugiej. Tego samego dnia otrzymalaś telefon od mamy, że twój tata nie żyje, bo zmarł w wypadku samochodowym. Chwilę później słyszałaś głos Harr'ego, najprowdopodobniej szukał cię. Chwile później usłyszałaś dźwięk otwierających się drzwi. Był to szatyn, widząc cie w takim stanie, usiadł obok ciebie, wyciągnął chusteczki i wytarł ci twarz.
Harry: (t.i.) nie płacz. Nie ma sensu.- chłopak przytulił cię.
Ty: Harry ale ty nie wiesz o co chodzi.
H: Chodzi o Louis'a? O ten liścik?
Ty: Tak, też. Kiedyś chodziłam z nim ale zranił mnie kilka razy, a ja mam już tego dosyć, przestałam do niego czuć cokolwiek, ale teraz, ten liścik...- znów zaczęłaś płakać, a Harry obioł cię i gładził cię po ramieniu.
H: Nie chcesz nie mów.
Ty: Powiem, muszę powiedzieć.
H: Nic nie musisz, nie zmuszam cię.
Ty: Ale ja chcę. Bardzo kochałam Louis'a ale ten ciągle nalegał na sex, a gdy ja się nie zgadzałam, była kłótnia i on mówił "idę na dziwki, pa kochanie" no i tak było. Louis chodził się zabawiać z kobietami, z ulucy a ja zostawałam u siebie w domu sama. Wiesz dlaczego nie rozmawiam z nikim z klasy oprócz ciebie?
H: Nie.
Ty: Oni wszyscy wystawili mnie w zeszłym roku, siedziałam przez całe wakacje sama,wszyscy mnie olali.
H: A Eleanor, przecież się przyjaźniłyście?
Ty: Przyjaźniłyśmy ale ona również wolała chodzić na imprezy z nimi, a mnie zostawili. A do tego wszystkiego dostałam jeszcze dzisiaj telegon od mamy, że mój tata nie żyje.- Harry mnie pocałował w czoło.
H: Spokojnie kochanie, ułoży się jeszcze wszystko, będzie dobrze, masz mnie, możesz na mnie liczyć. Nie płacz. Ja mam tylko ciebie.- W tym momencie czułaś się bardzo bezpiecznie przy Harry'm, przytuliłaś się do niego, głowę położyłas na jego ramieniu.
Ty: Hazza, jak ty wogóle się tu znalazłeś?
H: Wybiegłem za tobą, Hazza?
Ty: Mogę tak na ciebie mówić?
H: Taak, przepraszam ale tak mówiła do mnie moja była dziewczyna. Nie mam nic przeciwko możesz tak mówić.- Gdy wyszliście z toalety było zbiegowisko ludzi, a w tłumie uakazał się Louis.
Louis: Nooo i jak (t.i.) było ci z Harry'm tym pedałem?
H: Zamknij morde!!! Uważaj trochę ze słowami.
L: Oooo (t.i.) ale twój kochaś jest agresywny.- Harry wyszedl z siebie popchnał chłopaka na ściane, a gdy juz chciał go uderzyć, złapałas go za rękę.
H: (t.i.) póść moją rękę.
Ty: Nie Hazz, to należy do mnie, już zrobiłeś wystarczająco, dziękuje.
H: Napewno, poradzisz sobie?
Ty: Tak napewno.- uśmiechnęłaś się do Harre'go. I podeszłaś do Louis'a.
Louis: Na co czekasz, no bij! przecież wiem że nic mi nie zrobisz. Zbyt dużo dla ciebie znaczę, dlatego mi nic nie zrobisz.- Zaczął śmiać ci się w twarz.
Ty: Tak bardzo jesteś tego pewnien?
L: Nigdy nie byłem bardziej pewny.
Ty: No to się myliłeś.- Uderzyłaś go z całej siły w twarz.
L: I co myślisz dziwko, że co bolało mnie to, moje koleżanki z ulucy biją mnie mocniej, a myślisz że mnie to zabolało? HAHAHAHAHAHA- zeszkliły ci się oczy.
Ty: No to proszę jeszcze to w gratisie.- Kopnęłaś chłopaka w krocze, a ten się zgioł, wykorzystałaś okazje i uderzyłaś go jeszcze kilka razy z kolana w brzuch, a doprawiłaś uderzeniem w plecy. Louis z bólu opdał na podłogę.
Ty: I co boli?! Tak? Cieszę się bardzo, teraz ty cierp!! Nienawidzę cię!!- odeszłaś zostawiając chłopaka w takim stanie. A Harry wpadł w podziw, że tak załatwiłaś Louisa.

louis-and-harry-3-louis-tomlinson-34826215-500-514.jpg
  • awatar gość: Fajne ;) zapraszam do mnie http://95direction.blogspot.com/
  • awatar gość: Byle tak dalej
  • awatar gość: odjazdowe będzie next part???:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

imnaginy1d
 
Siedziałaś przed laptopem, a dni wolnego od szkoły mijały. Nudziłaś się, dzwoniłaś do koleżankek aby się z nimi umówiś na jakiś spacer lub zwykłą przejażdżkę rowerami, ale one za każdym razem odmawiały, mówiły: "sorka, ale dzisiaj nie mogę", "źle się czuje". Te wakacje były tymi najgorszymi, chciałaś aby się już skończyły ale z drugiej nie chciałaś wracać do szkoły. Był w klasie taki jeden chłopak nazwyał się Louis, zranił ciebie kilka razy, byłaś w nim zakochana, dlatego dawałaś mu kolejne i kolejne szanse. Dopiero teraz zdałaś sobie sprawe, iż nie warto, ponieważ jest on jeszcze głupim chłopakiem i nie rozumie co to znaczy "kochać". Nie chciałś go widzieć chciałaś zapomnieć ale nie potrafiłaś. Brakowało ci osoby z którą mogłaś porozmawiać, powiedzieć jej wszystko co leży ci na sercu, ale byłaś bardziej zamkniętą w sobie osobą, nie potrafiłaś wszystkiego powiedzieć byle komu. Dusiałaś wszystko w sobie, a to pogarszało z dnia na dzień twoje psychiczne samopoczucie. Zbliżał się koniec wakacji, musiałaś się przygotować do szkoły, ale im bliżej było do kolejnego zawitania w niej, tym bardziej nasiliły ci się myśli o Louis'ie. Znowu zaczął ukazywać się we sanch, miałaś chcęci go spotkać ale bałaś się tego.
*** 1 dzień w szkole
Wstałam wcześnie rano ubrałam czarną spódnice i białą koszule, wyszłam z domu. Gdy byłam już na sali gimnastycznej, wszyscy byli już poustawiani klasowo w grupach. Podeszłaś pod ścianę i stanęłaś koło jednego z kolegów, z klasy, chwile później zaczął się apel, później rozeszli się wszyscy do klas, a wychowawcy rozdali plany zajęć. Patrzyłaą się na Louis'a ale nie chciałaś, nie chciałaś ale patrzyłaś, tak bardzo za nim tęskniłaś, chciałaś aby wssytko było jak kiedyś pirewszym razem gdy spotkałaś się z nim. Ale już nic takie nie będzie, wyszłaś jako pierwsza z klasy i udałaś się prosto do domu nie zwracając na nic większej uwagi. Minął 1 tydzień nie oddzywałaś się do nikogo, ale na jednej z przer podeszła do ciebie "przyjaciółka"
Eleanor: Cześć (t.i)
Ty:...
El: Co się dzieje?- nie odpowiedziałaś.- no mów o co chodzi, przecież widzę.
Ty: Nic się nie stało.- Dziewczyna obieła ciebie i odeszłyśmy od znajomych.
El: No mów o co chodzi.
Ty: Możesz mnie zostawić, odejdź.
El: (t.i.) co się stało, nie rozumiem.
Ty: Nic, nie chcę z tobą, ani z nikim innym rozmawiać.
El: Jak chcesz, nie rozumiem ciebie.- Dziewczyna odeszła i zostawiła ciebie samą, znowu zostałaś sama, nie było nikogo przy tobie. Usiadłaś na ławce, która stała niedaleko. Zrobiło ci się bardzo przykro, widząc wszystkich w jednej grupie. Po powrocie do domu przebrałaś się, nie zdążyłaś zjeść obiadu, a usłyszałaś dzwonek do drzwi, poszłaś je otworzyć.
Eleanor: (t.i.) możesz mi wytłumaczyć o co chodziło ci w szkole?
Ty: Idź stąd.
El: (t.i.)?!
Ty: Dobra taka ciekawa jesteś to prosze bardzo, Louis zerwał ze mną na koniec roku, zostałam sama cała klasa się razem świetnie bawiła, a ja siedziałam jak osioł w domu, dzwoniłam do was i każdy mnie olewał!! Zostaw mnie chce być sama, przez całe wakacje byłam to teraz też mogę!! Odejdź.- Eleanor była zdziwiona tym jak zearagowałam.- Nie chcę cię widzieć myslałam że jesteś coś dla ciebie znacze, że jesteś moją przyjaciółką. No spierdalaj!!!!- Dziewczyna odeszła, w szkole nawet się na mnie nie spojżała. Minął miesiąc a ja nadal siedzę sama na przewach, siedzę sama zamknięta w pokoju i nie rozmawiam z nikim. Rodzice zaczęli się o mnie martwić. Nadszedł 2 semestr, a razem z nim przyszedł do naszej klasy nowy chłopak. Zaczęła się pierwsza lekcja w tym semstrze siedziałaś w przedostatniej lawce przy oknie były 3 ławki wolne.
Harry: Cześć, mogę się dosiąść?- Cała klasa się spojżała na was, ponieważ nikt z klasy nie zamieniał z tobą słowa więc penie pomysleli, że go również olejesz.
Ty: No pewnie siadaj.- Uśmiechnęłaś się pierwszy raz do bardzo długiego czasu. Chłopak odwzajemnił uśmiech i zajął miejsce obok Ciebie.
H: Nazywam się Harry.- podał ci rękę.
Ty: (t.i.)
H: Dlaczego siedzisz sama? Myślałem że to ja będę siedział sam, bo nie będę miał tu żadnych znajomości to nikt nie będzie chciał ze mną siedzieć, albo wszyscy będą mieli już swoje miejsce.
Ty: Ja siedzę na każdej lekcji sama i sobie jakoś radzę.
H: Naprawdę siedzisz na każdej lekcji sama?
Ty: Tak.
H: Ja bym tak nie wytrzymał, ciągle mi się chce z kimś gadać albo wygłupiać.- Chłopak uśmiechnął się.
Ty: Jesteś bardzo podobny do większości osób w tej klasie.- Chłopak się już nie odezwał. Do końca lekcji siedział cicho. Przez całe 45 minut siedziałaś i kątem oka przyglądalaś się chłopakowi, miał takie piękne kręcone włosy, szarą koszulke, tak ładnie od niego pachniało, chciałaś aby ta lekcja trwała jak najdłużej. Niestety ale nic nie trwa wiecznie minęło to tak szybko. Na przerwie chciałaś podejść do chłopaka, poczułaś w brzuchu uczucie takie jak kiedyś miałaś gdy patrzyałś na Louis'a. W momencie gdzie podchodziłaś do Harr'ego, ale podeszła do niego Eleanor i zabrała go do ich grupy. Chłopak do końca dnia rozmaiwał z nimi, a na lekcjach nie dosiadał się do Ciebie, tylko do całej reszty. Pod koniec tygodnia Harry podszedł do ciebie, na jednej z przerw.
H: (t.i.) czemu nie siedzisz tam razem z resztą?
Ty: Nie chcę.
H: Eleanor móiwiła, że była twoją przyjaciółką ale coś ci odwaliło i teraz zawsze siedzisz tu sama.
Ty: I co ci jeszcze nagadali, no słucham ciekawa jestem.
H: Mówili mi troche o tobie, ale ja nie lubie gdy ktoś mi o kimś opowiada. Wiesz, zdaje mi się że nie pasuje do nich. Rozmawaiają o każdym, śmieją się i dużo gadają, może jestem do nich troche podobny ale oni przesadzają. Mogę posiedzieć tu z tobą?
Ty: Pewnie siadaj.
H: Czemu ty z nimi nie siedzisz?
Ty: Widzisz ja też nie pasuje do tego toważystwa i mnie zawiedli...
H: Co się stało.
Ty: Nic takiego, nie ważne, nie wracajmy do przeszłości.
H: Okej, jak nie to nie, nie będę ciebie do nieczego zmuszał.- od tego czasu zawsze Harry siedział z tobą na przetwach i siedzieliście na każdej lekcji razem...

images.jpg
  • awatar Liam's princess ♥: super <3333 świetny blog zapraszam :D
  • awatar ι мαкє мιѕтαкєѕ.: Fajny. Nigdy chyba nie czytałam nic lepszego. Zapraszam do siebie. ;)
  • awatar Porankowa ♥: Podoba mi się! i to bardzo! :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

Kategorie blogów