Wpisy oznaczone tagiem "Lwów" (24)  

gdzietuwyjsckrakow
 
A raczej to, co po nim zostało…

32978850_1625038330876809_3877631465650913280_n.jpg

Lwowski Wysoki Zamek został wzniesiony w stylu gotyckim w II połowie XIV wieku przez Kazimierza Wielkiego. Jego poprzednikiem był drewniany zamek wybudowany przez Daniela Halickiego po 1251 roku.
W swojej historii miał wiele oblężeń i zniszczeń dokonanych głównie przez Turków i Kozaków. Zdobyty przez wojska szwedzkie zaczął popadać w ruinę. Ostatecznie został rozebrany za panowania Austriaków. W 1869 z okazji uczczenia 300- lecia Unii Lubelskiej w ruinach zamku usypano Kopiec Unii Lubelskiej.
Dziś z zamku pozostało niewiele, bo fragment jednej ze ścian warownych, a na wzgórzu zamkowym postawiono wieżę telewizyjną.

Niemniej wspięcie się na Wysoki Zamek jest całkiem przyjemnym (i lekkim) spacerem głównie ze względu na piękną panoramę Lwowa widoczną ze szczytu wzgórza. Zwłaszcza w nocy. Zwłaszcza z butelką wina.

Przygotujcie się jednak, że nie Wy jedyni wpadniecie na ten pomysł, więc o romantyzmie raczej nie ma mowy.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Zawsze przed każdym wyjazdem skrupulatnie się do niego przygotowuje: czytam przewodnik i blogi gdzie wyszukuje miejsca warte zobaczenia. Nie inaczej było w przypadku Lwowa.

31958211_1611417025572273_7737182003748929536_n.jpg

Na moje Lwowskie must have wpłynął nie tylko internetowy research, ale również wystawa "Katedra Ormiańska we Lwowie”, na której byłam kiedyś w krakowskim Międzynarodowym Centrum Kultury. Od czasu wystawy pragnęłam zobaczyć katedrę na żywo. I sie udało :)

1.      Katedra Ormiańska we Lwowie

32944232_1625038284210147_8511598988430934016_n.jpg

Nie spodziewajcie się sie monumentalnej świątyni. Katedra jest mała a jej wejście od ul. Krakowskiej średnio okazałe. Niemniej jednak nie wyobrażam sobie, aby ktoś był we Lwowie i nie odwiedził katedry.
Świątynia została ufundowana przez Ormian w II połowie XIV wieku i stała się ośrodkiem biskupstwa ormiańskiego. Kim byli Ormianie?  Ludność, która zmuszona była opuścić Armenię, aby uniknąć prześladowań najeźćów. Osiedlali się na wschodzie Europy i tam tworzyli społeczności.
Katedra to niezwykły zbytek również ze względu na malowidła wykonane przez Jana Henryka Rosena oraz Józefa Mehoffer.
Byliśmy nastawieni na uiszczenie opłaty za wejście do katedry, ale nie było takiej konieczności.

33191530_1625038844210091_3942514570223943680_n.jpg

2.      Muzeum Browaru Lwiwskiego

32077701_1613707112009931_5897435318012870656_n.jpg

Muzeum znajduje sie trochę dalej od ścisłego centrum na ul. Kleparivskiej.
Można w nim poznać historię piwa Lvivskiego nasyconą polskimi elementami. Browar został założony w 1715 przez lwowskich jezuitów i działa do dziś. Jego pracę również możemy podziwiać podczas zwiedzania. Po zapoznaniu sie z ekspozycją czas na degustację 4 rodzajów piwa Lwowskiego. Bilet z degustacją kosztuje 40 UAH.

31947322_1611416475572328_1296150348871761920_n.jpg


32922156_1625040487543260_8568963988975517696_n.jpg


33025285_1625038530876789_148827059257344000_n.jpg


33041390_1625038600876782_2169614179957211136_n.jpg


33072870_1625038517543457_8792363852428738560_n.jpg


33074594_1625038887543420_2148448495223177216_n.jpg


33079917_1625038510876791_5795480585476505600_n.jpg


33089733_1625038667543442_7901663540195360768_n.jpg

3.      Opera

32130557_1613705345343441_1261796090882031616_n.jpg

Gmach opery juz z zewnątrz robi wrażenie. Jego twórcy- Zygmunt Gorgolewski, Stanisław Wójcik, Julian Markowski, Tadeusz Wiśniowiecki, Tadeusz Barącza, Juliusz Bełtowski, Andrzej Popiel umieścili w swoim projekcje alegoryczne przedstawienia sztuk związanych z operą i teatrem:
Poezję i Muzykę- po lewej
Sławę i Fortunę- w centrum
Komedię i Tragedię- po prawej              
na attyce widnieją figury Muz
Podobno prawdziwie zachwycające jest wnętrze opery. Niestety zwiedzanie jest dostępne tylko w konkretnych godzinach, o które należy zapytać w kasie biletowej. Bardzo żałuję, że nie udało się nam wejść do środka. Jest powód, aby wrócić do Lwowa :)

Podsumowując zdecydowanie polecam te trzy atrakcje Lwowa. I również wiele innych. Ogólnie gorąco polecam to miasto.

33151663_1625038784210097_910154774622502912_n.jpg
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Czyli gdzie zjeść i czy Pascal Lajt się popsuł?

33021438_1625038230876819_8167184783575613440_n.jpg

PRZEWODNIK PASCAL LAJT LWÓW

Podczas niedługiej podróży pociągiem przeczytałam przewodnik po Lwowie. Od tego typu pozycji wymagam, aby krótko opisały historię i kulturę miasta oraz podpowiedziały, co zobaczyć i gdzie zjeść. Szukam też informacji praktycznych, które przydadzą się, gdy widzę ciekawy obiekt takich jak mini mapki
z zaznaczonymi zabytkami oraz ich zdjęcia z podpisami. Doceniam też, gdy pod opisem muzeum znajdują się godziny jego otwarcia i ceny wstępu.
Gdy wyjeżdżałam do Pragi kupiłam przewodnik z serii Pascal Lajt i perfekcyjnie spełnił wszystkie powyższe wymagania. Dlatego teraz również postawiłam na to wydawnictwo. Niestety troszkę się zawiodłam. Owszem z przewodnika dowiedziałam się dużo o zwyczajach i historii miasta oraz o atrakcjach turystycznych, ale brakowało mi praktycznych informacji, które ułatwiłyby zwiedzanie. Zdarzały sytuacje, gdy staliśmy przed jakąś cerkwią, która była zaznaczona na mini mapce w przewodniku, ale nie było odnośnika, co to za cerkiew ani jej zdjęcia. Tak samo ze świeczką szukać w przewodniku informacji o godzinach otwarcia i cenach w muzeach.
Nie mogliśmy sprawdzić w Internecie, bo Ukraina to nie Unia Europejska i nie mamy tam darmowego przesyłu danych, a ja nawet zasięgu nie miałam.
Jedyna informacja  wyczytana w przewodniku, która naprawdę się przydała to polecenie restauracji Biały Lew.

33095507_1625039037543405_4501809725519691776_n.jpg

Podsumowując seria Pascal Lajt mnie nieco rozczarowała. Póki, co nie ma wydawnictwa, które sprostałoby moim oczekiwaniom w kwestii dobrego przewodnika.
Ogólna ocena: 5/10.

BIAŁY LEW

33028558_1625038457543463_5645212654885666816_n (1).jpg

Restauracja znajduje się w samym centrum i podaje specjały kuchni ukraińskiej. Zamówiliśmy kociołek pierogów i regionalne piwa. W kociołku był miks pierogów. Chcieliśmy porównać te ukraińskie
z polskimi. I jaki wynik?
z mięsem- identyczne
ruskie- polskie wygrywają ze względu na to, że oprócz ziemniaków mają jeszcze ser i cebulkę
z kapustą- ukraińska wersja z czerwonym sosem bije na głowę polską
Piwo, chociaż pszeniczne (innego nie mieli) to nawet mi smakowało.

33041371_1625038744210101_283656141492191232_n.jpg

Pani kelnerka doskonale mówiła po polsku. Na pochwałę zasługuje wystrój- drewno i zabawna scenka na ścianie przedstawiająca pijanego mnicha. W lokalu jest również sporo zdjęć przedstawiających (zapewne) właściciela wymachującego flagą z białym lwem podczas  licznych podróży.

33066074_1625039600876682_3245646875088388096_n.jpg

Podsumowując, polecam pierogi w Białym Lwie. Zaspokoicie nimi głód i nabierzecie sił do dalszego zwiedzania.
Ogólna ocena: 10/10.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Lwowski Taurus Hotel & Spa to zbiór pozytywnych zaskoczeń. Zobaczcie, jakich.

33161861_1625070757540233_3584026534928711680_n.jpg

Muszę przyznać, że jeszcze nigdy nie udało mi się zarezerwować hotelu tej klasy za tak niską cenę. Trzy noce w pokoju 3- osobowym z łazienką
i śniadaniami kosztowały niewiele ponad 500 zł. Nawet oferta mini barku była niezwykle przyjazna dla portfela.

33037484_1625039714210004_1858632739268329472_n.jpg

Pokój trochę ciemny, ale ładny i starannie sprzątany przez personel mówiący po polsku. Tak, cała obsługa hotelu mówiła po polsku. Byliśmy zachwyceni!

33130366_1625073077540001_6872055408559652864_n.jpg

W równie wielki zachwyt wprowadziło nas śniadanie, które oferowała nie tylko standardowe specjały jak wędliny, sery, warzywa, płatki, sałatki
i słodkości, ale również tak niespodziewane rzeczy jak kasza czy pyszne, malutkie kotleciki.

33183943_1625070574206918_5817321499199012864_n.jpg

Jak sama nazwa wskazuje w hotelu znajduje się spa. Niestety jest ono dostępne dopiero za dodatkową opłatą, ale było warto, bo cena niska a mieliśmy cały basen i jacuzzi dla siebie.

33098173_1625064814207494_2980259767831756800_n.jpg

Taurus Hotel & Spa jest położony w dobrej lokalizacji. Blisko dworca kolejowego oraz niedaleko centrum, dlatego wszędzie chodziliśmy na piechotę.

33248983_1625070127540296_8146515068780019712_n.jpg

Podsumowując zdecydowanie polecam nocleg w Taurus Hotel & Spa. Nie mam mu nic do zarzucenia.
Ogólna ocena: 9/10.

32977058_1625068744207101_2230865606213632000_n.jpg
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Spacer. Powolne zwiedzanie. Te pojęcia nie funkcjonują w moim słowniku. Zawsze biegałam po mieście z wywieszonym językiem, aby zobaczyć więcej. Po pewnym czasie uświadomiłam sobie, że to źle
i postanowiłam wprowadzić filozofię slow do moich podróży. Lwów idealnie nadawał się na pierwszy ogień.

33028597_1625038324210143_7943657832040103936_n.jpg

Lwów jest miastem ogromnej ilości pięknych uliczek
i zabytkowych kamienic. Centrum doskonale nadaje się do chodzenia “gdzie nas oczy poniosą”. Tak właśnie robiliśmy. Spacerowaliśmy Prospektem Swobody, lwowskim rynkiem ozdobionym klasycznym ratuszem oraz ślicznymi alejkami, podziwiając architekturę.

33308686_1625038814210094_4175108365225033728_n.jpg


33021992_1625038217543487_6749175741386063872_n.jpg

Niejednokrotne natknęliśmy się na prawdziwą perełkę jak na przykład poniższa kaplica Boimów lub piękne cerkwie czy kościoły.

33120763_1625038967543412_7878124980519567360_n.jpg

Podczas naszej lwowskiej majówki żar dosłownie lał się z nieba. Taka pogoda nie sprzyja city breakowi. Dlatego niezwykle często zatrzymywaliśmy się
w różnego rodzaju knajpkach na piwo, wino, kawę lub drobny posiłek.

33072855_1625038580876784_2130751267163602944_n.jpg


CORKS & CRUMBS

33037385_1625038434210132_5121998476166561792_n.jpg

Sporo czasu spędziliśmy w ogródku Corks & Crumbs. Byłam niezwykle zadowolona z orzeźwiającej frappe, którą tam piłam. Smak tej kawy już zawsze będzie mi się kojarzył z wakacjami. Ceny jak zawsze we Lwowie niskie, a kelnerka prawie mówiła po polsku. Uroku lokalowi dodawał fakt, że mieścił się na bardzo ładnej uliczce.
Ogólna ocena: 9/10.

33043217_1625038620876780_2449035024134045696_n.jpg


33036767_1625038734210102_1320494627232415744_n.jpg


PIZZERIA FELICITA

33027641_1625038400876802_4498354308365942784_n.jpg

Wieczorem po długich spacerach zapragnęliśmy, aby tradycji stało się zadość i poszukiwaliśmy pizzerii. Nie było to proste zadanie, ponieważ około 22 większość lokali we Lwowie się zamyka (strasznie wcześnie). Załapaliśmy się jednak jeszcze na całkiem smaczną pizzę na cienkim cieście i delikatną cielęcinę w restauracji Felicita.

33021464_1625038630876779_7968682768227893248_n.jpg

Wszystko w bajecznie niskich cenach i z obsługą mówiącą po polsku. Uwielbiam jadać w tym mieście!
Ogólna ocena: 8/10.

33036789_1625038290876813_5163112772162027520_n.jpg

Podsumowując mój plan powolnego zwiedzania Lwowa został zrealizowany, a pomysł przeplatania zabytków i restauracji jest najlepszą formą turystyki, jaką kiedykolwiek praktykowałam.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
“Gdybym się kiedyś urodzić miała znów to…” na pewno nie we Lwowie. Nie zmienia to faktu, że wrócić tam kiedyś mogę.

33072855_1625038580876784_2130751267163602944_n.jpg

Dlaczego nie zgadzam się z słowami popularnej piosenki? Lwów w prawdzie piękny ma też swoje mroczne strony. Dlaczego nie chciałabym urodzić się we Lwowie:

1. Chodniki. Narzekałam na krakowskie chodniki, ale już tego nie robię. Te lwowskie są o tysiąc razy gorsze. Dziura na dziurze i dziurą pogania. To jest niebezpieczne i stwarza zagrożenie dla pieszych- boleśnie się o tym przekonałam, a moje rozbite kolana jeszcze się nie zagoiły. Walizka na kółkach też nie wyszła z tego wyjazdu bez szwanku.

2. Zasady ruchu drogowego, a właściwie ich brak. Miejscowi jeżdżą zdecydowanie za szybko i nigdy nie widziałam czy będą łaskawi wyhamować, gdy akurat przechodziłam po czymś, co jest niby pasami, ale tego też nie była pewna. Nawet znaków drogowych jest w tym mieście niewiele.

3. Lwów jest jak dr Jekyll mr Hyde. Z jednej strony piękne uliczki, kościoły, cerkwie, zapierająca dech opera, a z drugiej odrapane kamienice, zaniedbane podwórka. Mam wrażenie, że  jeśli coś nie jest wielkim zabytkiem tylko jedną z wielu kamienic
w centrum miasta to nie warto inwestować w renowację tego budynku. Niestety to podejście wynika zapewne
z braku funduszy. Mój Luby stwierdził, że Lwów to taki Kraków 30 lat temu, gdy nikt nie wydawał pieniędzy na restaurację pomniejszych zabytków. To bardzo trafne podsumowanie, jednocześnie daje nadzieję na przyszłość.

Powody, dla których chciałabym wrócić do Lwowa:

1. Ceny. Nigdy, żaden wyjazd nie był tak tani. Ceny we Lwowie są bajecznie niskie. Wszystko kosztuje przyjemnie mało. Nic tylko zwiedzać, jeść, pić
i kupować pamiątki.
2. Zabytki. Oczywiście nie zwiedziliśmy wszystkiego, a więc jest powód do powtórki wycieczki.
3. Gastroturystyka. Moja ulubiona forma zwiedzania. Lwów obfituje w piękne lokale utrzymane w stylistyce 20-lecia międzywojennego. Najlepszy plan na zwiedzanie to: zabytek, knajpa, zabytek, knajpa itd. :)

33036767_1625038734210102_1320494627232415744_n.jpg

Skoro już wyżej o pamiątkach była mowa to pokażę, co kupiłam dla siebie oraz dla znajomych.
Oprócz standardowych rzeczy typu magnes na lodówkę
i brelok z lwem (jest w herbie Lwowa) kupiłam również naszyjnik z koralików, który pierwszy raz zobaczyłam na Ukrainie. Bardzo lubię przywozić biżuterią charakterystyczną dla kraju, który odwiedzam. Niestety nie znalazłam rozkładanej książeczki z widokami, dlatego postawiłam na zestaw pocztówek.

33108070_1625038874210088_4546055580954918912_n.jpg

Oczywiście jednym z najlepszych prezentów z Lwowa jest wódka. Polecam, bo smakuje naprawdę dobrze. Nam przypadło do gustu również lwowskie piwo 1715. Przywiozłam też dwa wina, ale nie spodziewam się po nich cudów.
To, co tygryski lubią najbardziej, czyli słodycze. Zdecydowanie najwięcej przywieźliśmy czekolady Roshen wyprodukowanej przez koncern, którego założycielem prezydent Ukrainy Petro Poroszenko, zwany “czekoladowym królem”. Wyroby Roshen są przepyszne!
Zaskoczyły nas chipsy o smaku owoców morza, kupiliśmy krabowe i homarowe. Również polecam.

33239204_1625038197543489_1034783983839215616_n (1).jpg

Kupując pamiątki na Ukrainie należy pamiętać, że niestety do Polski nie możemy wwieźć takich rzeczy jak kawior czy suszone owoce morza. Trzeba również zwracać uwagę na limity towarów, które można przywieźć:
- 16 litrów piwa
- 4 litry wina niemusującego
- 1 litr alkoholu wysokoprocentowego (powyżej 22%) lub 2 litry alkoholu do 22% (np. wina wzmacniane lub wina musujące)
- 40 sztuk papierosów lub 10 cygar lub 50 gram tytoniu
- artykuły spożywcze o łącznej wartości do 200 euro, przy jednoczesnym zachowaniu limitu 2 kg na jeden artykuł

32130557_1613705345343441_1261796090882031616_n.jpg

Pomimo kilku minusów polecam wycieczkę do Lwowa. Co dokładnie warto zobaczyć, gdzie jeść i spać oraz jak dojechać napiszę w kolejnych wpisach.

33021992_1625038217543487_6749175741386063872_n.jpg
 

cakeart
 
Przyszedł czas na małe wyzwania ;)

Zostałam poproszona o wykonanie torcika śmietanowo-brzoskiwniowego z herbem Lwowa. Wzór herbu dostałam, więc pozostało samo wykonanie.

Najpierw upiekłam biszkopt, przełożyłam masą i przygotowałam do obłożenia masą cukrową. Wstawiłam do lodówki i zaczęłam się zastanawiać jak zrobić herb. Wpadłam na pomysł, żeby przedstawić herb w formie medalionu. Łańcuszek zrobiłam ze złotych cukrowych perełek a sam herb pomalowałam ręcznie spożywczymi barwnikami. Efekt wyszedł lepszy niż się spodziewałam.

Dnia następnego tort został odebrany a kolejnego przeczytałam na jednym z portali społecznościowych komentarz pod zdjęciem tegoż tortu, cyt. „Jubilat był zaskoczony, wzruszony i bardzo ucieszony! Dziękuję raz jeszcze!! ”

Chciałoby się rzec „Proszę o więcej”  nie tylko takich komentarzy ale i podobnych  wyzwań ;) .
 

sraczka
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
sraczka:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

sraczka
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
sraczka:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

nket22
 
Witajcie :)

Niedawno wróciłem ze Lwowa, jak już wspominała „kandmylife”, moja Ukochana <3. Lwów piękny, ale ja bardziej skupiałem się na środkach transportu publicznego na Ukrainie. Tramwaje są podobne do naszych, aczkolwiek mniej zaawansowane technicznie. Autobusy nawet nowe, praktycznie wszystkie używane, sprowadzane z zachodu jak połowa naszych polskich; trolejbusy tamtejsze (mazy i jakieś inne dziadostwa) ale pociągi za to bardzo ciekawe. Po ukraińskich torach jeżdżą praktycznie tylko pociągi produkcji radzieckiej, czyli takie, jakich w Polsce ze świecą szukać, no może poza ET42, Gagarami oraz „manewrowymi czterdziesto-ósemkami”. Niestety ku mojemu wielkiemu żalu nie miałem wystarczająco czasu, aby odwiedzić dworzec osobowy, mogłem tylko zerknąć z okien autokaru na wielką stację towarową. Tam było wiele WŁ10, WŁ11 i pełno podwójnych, a nawet potrójnych Gagarinów. Co mnie najbardziej zaskoczyło, stał tam też osobowy, spalinowy zespół trakcyjny, także pochodzenia radzieckiego, aczkolwiek nie jestem teraz w stanie przypomnieć sobie jakie oznaczenia nadano takim jednostką, uzupełnię to w następnym wpisie.

Dziś rano, koło mojego domu zaskoczył mnie rosyjski gagar  M62, bowiem rzadko tutaj się one zapuszczają. Częściej ET22, EU07, czasem Skody 181, 182. Odkąd do użytku została oddana linia, która przechodziła modernizację torowiska jak i trakcji elektrycznej coraz częściej widzę z okna piękne elektrowozy z ciężkim bruttem do kopalni i z powrotem. Do kopalni KWK Wujek wwozi się piasek do zasypywania nieużywanych chodników, a wywozi się węgiel.

Po szkole poszedłem na dworzec, ponieważ moja piękna Nacia już czekała na mamę, i tam widziałem dwie siódemki „z zezem” a później opóźniony odjazd EuroCity z dziewiątką na czole. Spadł śnieg i dworzec pięknie wygląda, ponadto dziś go na nowo otwierają, za dwie godziny jadę na uroczyste otwarcie z moim kumplem Wojtkiem. Żałuję tylko, że nie mogę się tam wybrać z Nacią, bo ona ma dużo nauki, ale wiem,  że jakby mogła, to by ze mną pojechała ;*. Ale o mojej Księżniczce w następnym akapicie.

Z Nacią jest mi bardzo dobrze :D Bardzo cieszę się, że ją mam. W sobotę do niej pojechałem i oglądaliśmy film. Praktycznie codziennie się spotykamy, ale niestety na krótko, bo oboje mamy dużo zajęć. Ale na szczęście są weekend’y, dzięki czemu możemy sobie pojechać rowerami na pole poleżeć, czy na hałdę. Niestety spadł w Październiku śnieg, co jest dla mnie anomalią, i chyba ona już na rower nie będzie chciała jeździć… Ale to nic, znajdziemy inny sposób spędzania wolnego czasu.

Na kolarzówce zamontowałem lemondkę. Fajna rzecz, niestety z wiadomych już powodów nie mogłem jej przetestować; muszę dopiero jechać po zimowe opony lub czekać, aż śnieg stopnieje. Okazało się, że uchwyty są niedopasowane do mojego „łosia”. Musiałem więc zrobić swoje, co kosztowało mnie trochę czasu, ale cieszę się, gdy mogę sam coś zrobić. Ostatnio nawet zrobiłem stół.

Mam nowy garaż. Było w nim pusto, nie miałem miejsca na swoje narzędzia, więc postanowiłem zaopatrzyć się stół. Jako że miałem dużo drewna w moim poprzednim garażu, teraz okupowanym przez tatę i słoiki mamy, to postanowiłem, że zadzwonię do mojego przyjaciela Jacka i poproszę go o pomoc w wykonaniu tego „projektu”. Jacek bardzo chętnie mi pomógł, nawet przyniósł sprzęt, bez którego byśmy nic  nie zrobili, po czym się ten sprzęt zepsuł i wszystko musieliśmy robić ręcznie. Na tym na zeszły ze trzy noce, aż w końcu światu zaprezentowaliśmy owoc naszych starań, czyli piękny mebel: stół, szafę i gablotkę na narzędzia w jednym. Jestem bardzo zadowolony z efektów naszej pracy, jednakże mam jeszcze kilka pomysłów, które będę się starał zrealizować.

Na tym chyba skończę mój dzisiejszy wpis. Mam nadzieję, że będzie się dobrze czytało; czekam na wasze komentarze i może jakieś pytania, na które będę mógł odpowiedzieć w następnym wpisie.

Z całusami dla mojej pięknej Księżniczki,
z pozdrowieniami dla wszystkich,
z Rp1 dla obeznanych w temacie,
Kuba

14.jpg


2012-06-17 20.18.37.jpg
 

kochamdeszcz
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

chupa-cabra
 
chupa-cabra: Siedzę w pracy i użeram się z dokumentacją finansową. Ale w porównaniu z zeszłym tygodniem jest spokój.

Przypomniało mi się, że miałam zabrać Dziecko do Zakopca na wycieczkę.No cóż, w tym tygodniu raczej nic z tego, nie mam ani czasu, ani kasy. Zgłosiłam się na fajne szkolenie, ale jeszcze nie wiem, czy mnie przyjmą. No i w niedzielę jadę do Lwowa. Na pewno przez cały tydzień będę milczeć, bo mój komputer chyba nie jest ubezpieczony od kradzieży.

Od gości z Ukrainy dostałam chałwę i wódkę wiśniową Niemiroff. Tego drugiego jeszcze nie próbowałam, chałwa nie bardzo mi smakuje. Ostatnio dostaje same wiśniówki. Lubię wiśnie, ale bez przesady. Wódka może być, dobrze że nie whisky, której nie znoszę.
 

kochamdeszcz
 
Kocham deszcz:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

epartnerzy
 
Książka, na podstawie której Agnieszka Holland nakręciła film "W ciemności" (obecnie w kinach).

Oparta na faktach dramatyczna historia Żydów, którzy podczas likwidacji getta we Lwowie w marcu 1943 roku ukryli się w kanałach pod miastem. Spędzili tam czternaście miesięcy. W podziemiach miasta, w ciemności, wilgoci, wśród szczurów, na przekór wszystkiemu... udało się przeżyć dziesięciorgu spośród ponad dwudziestoosobowej grupy. Przetrwali dzięki pomocy Leopolda Sochy, polskiego kanalarza, który pomógł im, narażając siebie i swoją rodzinę, chociaż początkowo kierowała nim chęć łatwego zysku.

W kanałach Lwowa to niewiarygodna, wstrząsająco prawdziwa historia o gehennie tych, którzy przeżyli oraz podnosząca na duchu opowieść o koleżeństwie i odwadze. Ebook nie zawiera zdjęć.

Książka w formacie EPUB na PC, e-czytniki, smartfony i tablety.

Promocja trwa do 19 stycznia 2012 r. - sprawdź na stronie:
epartnerzy.com/okazja-dnia.xml

Poza promocją publikację znajdziesz na stronie:
epartnerzy.com/ebooki/w_kanalach_lwowa_p30789.xml

********
W Salonie Cyfrowych Publikacji ePartnerzy.com - GWARANCJA 100% SATYSFAKCJI, a także gwarancja najniższej ceny ZAPEWNIONA!

Więcej publikacji pod adresem:
epartnerzy.com/
 

ebooksweb
 
Erynie - Marek Krajewski - ebook

Nowa seria mistrza polskiego kryminału Marka Krajewskiego. Zemsta silniejsza niż miłość.

We Lwowie wybuchła panika. Żadne dziecko nie może już być bezpieczne. W maju 1939 roku w strasznych męczarniach ginie mały chłopiec. Zbrodnia jest potworna. Kim będzie następna ofiara? Całe miasto liczy na pomoc komisarza Edwarda Popielskiego. Jednak komisarz nie chce przyjąć sprawy. Nie tym razem. Nie wie jeszcze, że został do tego wybrany. Przez mordercę. Przez Erynie, boginie zemsty. Przez przeznaczenie.

Widmo zbliżającej się wojny, pogromy i paraliżujący strach rządzą Lwowem, tylko jego przestępczy świat wciąż żyje według własnych reguł. Każdy w nim zna Popielskiego i jego przydomek. Ostatnia rzecz, na którą by się zgodzili, to współpraca ze słynnym „Łysym”. Ale „Łysy” ma inne plany...

Miasto przesiąknięte zbrodnią przesłonił cień bogiń zemsty. Wszyscy pogrążą się w jego mroku na wiele, wiele lat.

E-book do pobrania na stronie:
e-booksweb.pl/ebooki/erynie_p12807.xml
erynie.jpg
 

banzajpl
 
Delegacja UEFA wydała pozytywną ocenę na temat budowy lwowskiego stadionu na Euro 2012. Taką informację rozpowszechnia zastępca szefa lwowskiej obwodowej administracji państwowej(LOAP)...
www.sport.banzaj.pl/Euro-2012-pozytywna-ocena-bu…
 

mojeprzeloty
 
Polskie konsorcjum budowlane ABM Wschód przegrało przetarg na modernizację lotniska we Lwowie na Ukrainie. Więcej: www.mojeprzeloty.pl/nowosc.php…
 

orionblues
 
z cyklu polska muzyka filmowa,,,,,,,,,

tutaj mamy piękny folklor Lwowski,
inni ludzie inna epoka,
kawał naszej historii,
ale te melodie przetrwały,
sam mam dwie płyty,
tych uroczych lwowskich i wileńskich,
piosenek podwórkowych,
nie które przetrwały na starych filmach,
a po nie których nie już śladu,
szkoda,,,,,,,,
pozdro,

 

 

Kategorie blogów