Wpisy oznaczone tagiem "MIA" (954)  

voodocat
 
Ostatnio szczególnie rzadko tu jestem, nic dziwnego, że potraciłam obserwujących. Bezsensem jest się dziwić, smucić czy w jakikolwiek sposób przejmować. Tak sobie teraz leżę i myślę, że nasze powroty nie zawsze powinny być majestatyczne. Wielkie wejście nie czyni nas kimś choć przy pierwszych spotkaniach warto postawić właśnie na tę kartę. Poznałam zdecydowanie zbyt mało ludzi w bieżącym miesiącu. W tej czynności jestem naprawdę niezła, ostatnio niestety trochę przygasłam w tej sferze. Narazie staram się zachować przy sobie zarówno starych i nowych znajomych, utrzymywać się w czołówce studentów by dostać stypendium, być dobrym pracownikiem (i narazie się nie zwalniać) i co zapewne bardziej interesujące, schudnąć. Od początku studiów jest mnie mniej o 6 kilo. Chce osiągnąć pierwszy cel do końca bieżącego roku. Jest wymagający więc sama do końca nie wiem czy mi się uda (tym razem poprzeczka jest dużo wyżej). Moje zniknięcie z tego forum mogę wyjaśnić jedynie tym, że anoreksja w trakcie intensywnej terapii ewoluowała z powrotem do ostrej wersji bulimii, moje przytycie również było skrajne. Znajomi prawie tego nie zauważyli, a raczej nieudolnie starali się mi to wmówić. Ale dzięki temu doszło do mnie, że teraz jest mi łatwiej, bo im więcej będę ważyć tym prościej można gubić zbędne kg. Żeby nie było, dzisiejszy tekst nie ma być pozytywnym wpisem o głębokim zrozumieniu swoich błędów z przeszłości. To nigdy nie były błędy. W każdym momencie swojego życia staramy się postępować tak, żeby było jak najlepiej dla nas lub dla kogoś na kim w danym momencie nam zależy. Nie uważam bym zrobiła coś źle. Faktem jest, że nie było pojedynczego dnia od 2011 żebym nie była na jakiejś diecie, w trakcie przechodzenia jakiejś formy restrykcji. Ale nie jestem w stanie nic z tym zrobić, po co się więc tym przejmować?
Planuję tu wrócić, nie liczę na gorące powitania, w końcu wrócił syn marnotrawny. Może nawet dziś dodam coś jeszcze, teraz po prostu spieszy mi się do pracy.

IMG_3138.JPG


IMG_3008.JPG


IMG_3007.JPG


IMG_3006.JPG


IMG_3005.JPG


IMG_3003.JPG
  • awatar wyrd: Też wróciłam. Smutne ile blogów powymierało. Trzymaj się tam.
  • awatar dazegardener: Milo, że tez wróciłaś @wyrd: dzięki, trzymać się będę, postaram się, żeby blog trochę odżył
  • awatar wyrd: Awokado pomaga mi bardzo. Awokado, orzechy, olej. Inaczej ciężko mi się najeść a jem w sumie raz na dzień.. Na razie nie daję sobie limitu, byle poniżej 1000, najlepiej później 800 kcal. Ale wiem, niedługo odpadnie awokado.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

pretensja
 
Pretensja}i{: 0kcal
-468kcal (spacer)
3l
Wracam z bilansami. Nie byłam dzisiaj znowu w szkole.
  • awatar Silence ∆: Ja jutro robię sobie wolne od szkoły. Gratuluję bilansu :*
  • awatar LazyCat: Niezły bilans <3
  • awatar FatPanda: Brawo, super wynik ! Ja zostaje jutro w domu ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

iwanttogetbetter
 
Frangelina: Moja babcia umarła.
Była niesamowitą osobą, dobrą duszą, bardzo pracowitą i kochającą. Zawsze czułam że w razie potrzeby mogę się do niej zwrócić i nie mogę uwierzyć w to że jej nie ma.
Ciężko chorowała przez ostatni rok, była cieniem samej siebie- umarła w spokoju, w domu mojej cioci otoczona przez wszystkie swoje dzieci.

Jutro będzie pogrzeb. Mam naszykowaną sukienkę ale nie wierzę jakby w to że ide na pogrzeb własnej babci. Ta myśl nadal do mnie nie dociera.

Bilans:
ok.2000kcal

Nie mogę ćwiczyć bo skręciłam kostkę
 

devilside
 
Kolejny dzień, kolejny rekord w bieganiu. Mam ochotę skakać z radość.......zwróćcie uwagę na słowo klucz MAM ......nie robię tego...bo nie mogę....bo nie mam siły  Haha .
A więc 7km w 1h3m . No jestem z siebie dumna .
Dzisiaj miałam pyszne leczo (oczywiście vege ) 250kcal.
Do picia kawa z słodzikiem 300ml , barszczyk czerwony z saszetki 300ml(ok 120kcal) , sok 0kcal 1l ( po takim biegu jak dziś wypiłam  ok 750ml+ 250 ml w ciągu dnia ).
Ale były i grzeszki....zjadłam chipsy...a dokładnie jednego ;) czyli wliczam  ten grzech do bilansu 5kcal.
na kolację jeszcze zjem małą porcję leczo ok 150kcal .

》》》525《《《
No to chyba na dzisiaj tyle.  Idę oglądać film na który mam totalną "fazę" UNDERWORLD ..uhhh no mogłabym się nad nim rozpływać( i tu uprzedzam chodzi głównie o montaż efekty itp. Taka już choroba . Nie patrzę na film pod względem fabuły a sposobu tworzenia .)
Trzymam za Was kciuki moje diabełki. Razem do celu i jak to mówił BUZZ ASTRAL " na koniec świata i skecze dalej " :):*
20170803_213329.png
 

devilside
 
Dzisiaj bilans lekko zachwiany.    Nie miałam czasu zjeść cokolwiek ...tak nie można... Eh ci zabiegani  ludzie . Jutro obiecuje poprawę.  Na wieczór nic już nie jadłam oprócz barszczu z saszetki . Po obfitym jedzeniu na noc mam problemy z zaśnięciem.  Kolejny raz 40min biegu i ok 5 km . Coraz lżej mi to idzie ...forma coraz lepsza . Pozdrawiam Was moje diabełki. Dajmy z siebie wszystko.  
images.jpg
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

devilside
 
Eh wczoraj nie mogłam.biegac albowiem rodzina zawitała w progach.
Wracam zmęczona po pracy i idąc do salonu słyszę kolejny już raz debatę polityczną.
Było dużo ciasta ale ani jednego kawałka nie tknęłam.  
Jedynym dobrym jest fakt słów babci " o Boże jak Ty schudłaś" świetne zakończenie dnia.
Dziękuję to tyle w temacie.
Trzymam za Was kciuki moje diabełki ....damy radę..razem ....
images.jpg
 

voodocat
 

Mijam stacje. Dzień mruży powieki. Mija dziewiąta, słońce schodzi ze sceny, jeziorna woda marszczy się. Opuszczam stolicę. Bruk przystanków staje się chłodniejszy, cień stalowych lamp wydłuża się. Na niebie niknie purpura, zza burego puchu wychodzą różowe smugi.

Wagon piętnasty, miejsce 95. Mężczyzna z dwudniowym zarostem pomaga mi, wrzuca walizkę na metal barierek. Uśmiecha się. Przy drzwiach siedzi farbowana  blondynka z delikatnym ciemnym odrostem, w ciemnościach przedziału nie potrafię rozpoznać ich barwy. Usilnie próbuje pokazać, że obserwuje wszystkich. Od góry do dołu, z dołu do góry ..i z powrotem. Tak bardzo stara się ujawniać ze swojej strony dominację, że sama zaczynam zastanawiać się "czemu". Doszczętna obserwacja z pewnością dla wielu jest stresująca, może to ma na celu. Może stara się zrozumieć przez wygląd drugiego człowieka choć część jego charakteru. Możliwe, że ocenianie innych to ważna część jej dnia. Po jej prawej siedzi trzydziesto kilku latka wyraźnie niepewna w dzisiejszej sytuacji. Jest zmęczona. Ma skrzyżowane nogi w opuchniętych kostkach i ręce w łokciach oraz luźno spuszczone dłonie. Jest potężna. Zajmuje cały fotel w pociągu i ma drugi podbródek. Dzisiejszy przejazd pociągiem nie jest dla niej czymś codziennym, zwyczajnym. Z pewnością nie jest jej wygodnie i komfortowo. Robi to dla syna siedzącego naprzeciw mnie wpatrzonego w ekran telefonu. Co chwilę zerka na mnie z ciekawością obserwując  co robię. Nie zdaje sobie sprawy, że go widzę. Gra w jakąś grę.
Kuźwa. Zdrętwiały mi palce.
Podróż należy do przyjemnych, pasażerowie siedzą w ciszy. Okno jest w pełni otwarte mimo iż pociąg pędzi jak oszalały. Wiatr koi rozgrzane myśli, wybrakowane miesięcznym wyjazdem wyrazy wracają do mojego słownika.
Obawiam się powrotu. Boję się, że przytyłam cały tłuszcz, który schudłam. Zważyć mogę się dopiero rano. Przed jutrzejszym dentystą na 14 pójdę na siłownię. Postarał się być tam przez 3 godziny. W Tajlandii przecież ćwiczyłam i rozciągałam się, w Portugalii chodziłam dziennie po 20 km, w "leniwe" dnie po 11. Mieszkałyśmy na siedmiu wzgórzach, przy Alfamie, w Lizbonie. Idealny kraj na wyrobienie tyłka. Są tam tylko schody i wzgórza. Jeśli nie wiesz gdzie iść, idź w górę, a dojdziesz gdzie chciałeś. Zabawnie  to brzmi a jeszcze śmieszniejszym jest fakt, ze to prawda. I tak moglam sporo przytyć.
Jakaś dziewczyna napisała do mnie na privie, że choć mnie nie zna uwielbia mojego snapa, mój instagram jest inspirujący i czy możemy się spotkać skoro teoretycznie jesteśmy z jednego miasta.
No co jest.. Znów zdrętwiały.
Chcę spotkać się z K przed Jego wyjazdem zagranicę w poszukiwaniu pracy oraz moim na biwak i wooda. Czerwień świateł słupów stabilnie stojących na polu pulsuje przypominając tym ruch holtera. Bada EKG nocy.
Czy ktoś z Was zdaje sobie sprawę, z tego co dzieje się w Polsce? Pytam z pełną odpowiedzialnością za to pytanie. Nie wiem skąd jesteście, czy interesujecie się ustrojem, czy stoicie murem za politykami którejś partii. Nie wiem nawet czy to mnie w ogóle i interesuje. Po prostu.. czuję od rana kompletną bezsilność. Czy naprawdę chcemy utraty trój-podzielności władzy? Czy chcemy wrócić do układów za pokolenia lat 60' i 70' ? W porządku.. społeczeństwo często boi się wyrażać swoje poglądy polityczne szczególnie kiedy nie wie co je czeka, bądź co gorsza, nie zdaje sobie sprawy z zagrożenia jakie na nie czycha. Czemu ja poruszałam taki temat.. Nie wiem nawet czy ktokolwiek zagląda na mojego bloga. Przy poprzednim poście - cisza. Momentami to przykre pisać do samej siebie, ale dopóki działa jako pamiętnik, (nawet taki, którego używa się raz na miesiąc) ,to wiem, że powinnam go kontynuować.
Cóż. Wydrukowano moją pierwszą książkę. Egzemplarzy niewiele, prywatny wydruk z okazji urodzin przyjaciółki. Tak, napisałam jej na urodziny powieść z nią w roli głównej w alternatywnej przyszłości jakiej nikomu nie życzę. Ten prezent ciężko będzie przebić pod względem włożonej w niego pracy.
Ziewam. Kleją mi się oczy. Mija dziesiąta dwadzieścia dziewięć. Mrużę powieki. Koncentracja schodzi ze sceny, czoło marszczy się. Opuszczam stadium świadomości. Przedział przeszył wieczorny wiatr. Do rodzinnego miasta mam dojechać planowo minutę przed północą. Czy tak będzie?
Po co ja zadaję te wszystkie pytania?

IMG_1459.JPG


IMG_1464.JPG


IMG_1364.JPG


IMG_1330.JPG


IMG_1416.JPG


IMG_1414.JPG
 

devilside
 
Dziś zjadłam między 500 a 700 kcal
2kawy bez cukru i 2l wody
Ćwiczenia:90 brzuszków, 20s planc,55 przysiadów , 20s ściany płaczu  .....w pracy cały czas na nogach, od stolika do stolika
Brzuch coraz bardziej zarysowany
 

voodocat
 
Jestem z siebie ... zacznijmy jednakże od początku. Minęły dwa tygodnie restrykcji za granicą. I patrząc na to z boku, osiągnęłam więcej niż planowałam, a wyszlo to naturalnie i całkowicie "niechcący". Jedna przemiana wynika z drugiej, ale nawzajem rozpędzają się w niespodziewanym tempie. Dopiero co muśnięty palcem pojedynczy klocek domino spadł na kolejny, stojący tuż za nim. Sąsiad przewrócił się również.

Domino pierwsze: drastycznie zmniejszył mi się żołądek, pierwszy raz od ponad roku jestem w stanie najeść się małą porcyjką. Psychicznie chce więcej, ale fizycznie nie mieszczę.
Domino drugie: Praktycznie pozbyłam się napadów. Porównując to z codziennymi atakami na lodówkę sprzed wyjazdu nie jestem w stanie zjeść dużego posiłku. Wiele produktów zaczyna mnie odrzucać i brzydzić, tracę na nie apetyt.
Domino trzecie: wprowadziłam regularnie ćwiczenia rozciągające i na spalanie tłuszczyku. Jestem w lepszej formie.
Domino czwarte: schudłam 3,5 kg. Trwało to 14 dni. Patrząc na to ile w trakcie całej podróży kosztowało mnie to zawziętości, poświęcenia i samodyscypliny jestem z siebie ...
wybitnie nie zadowolona.

Jednak nawet nezadowolona sylwetka musi podnieść ciało z materaca, zmienić plany w działania i pamiętać jedno.
Zaniedbany Ja to wciąż Ja. Czy chce by inni tak mnie odbierali?

Zdjęcia są moje.




IMG_0889.JPG


IMG_0897.JPG


IMG_0970.JPG


IMG_1012.JPG


IMG_1022.JPG


IMG_1125.JPG


IMG_1197.JPG


IMG_1231.JPG


IMG_1260.JPG


IMG_1263.JPG


IMG_1285.JPG


IMG_1286.JPG


IMG_1295.JPG


IMG_1298.JPG
 

voodocat
 
Cześć. Czuje pewien dyskomfort wracając po takim okresie czasu. Mimo to... witajcie kwiatuszki.

Wyjeżdżam.
Wyjeżdżam wpierw do Tajlandii, później do Portugalii.

Powiem wprost. Gdy oficjalnie się zdeklaruję wiem, że będę przestrzegać wcześniej wyznaczonego planu, wytyczonej ścieżki.
Cel: powrócić do figury (co najwyżej) Twiggy; wtedy wyglądałam naprawdę znośnie. Nawet wymiary miałam zbliżone (później byłam od niej dużo chudsza).

Sposób by to osiągnąć:
1) do wyjazdu (24.06) lżejsza wersja głodówki - będę pozwalać sobie (prócz rzecz jasna wody) na czarną kawę i chai tea latte na mleku sojowym (ew. mleku 0,5%, w starbucksie nie mają "zera")
2) pić co najmniej 3 litry wody
3) wprowadzić spowrotem długie spacery (nie codzienne 7km, ale np 10 czy 15 dziennie, to nie takie trudne mieszkając w wielkim mieście i posiadając dwie sprawne nogi) i jakieś biegi albo taniec czy ćwiczenia z yt.

To wszystko ma spowodować jedno. Wyleczenie, odbicie.. odskocznie od mojego ciężkiego nawrotu bulimii (typ dość obrzydliwy = kibelek i przeczyszczacze). O ile anoreksja silnie i dość szybko się u mnie rozwijała to nie wprowadziła aż takich szkód, nie niszczyła planów, nie powodowała tego, że szukałam wymówki by zostać w domu i napchać się "do pożygu". Taka prawda. Bulimia pastwi się nad człowiekiem. Męczy próbując nas o czymś uzmysłowić. Problemem jest to, że może i czasem powodem jest słaba samoocena, jednakże w wielu przypadkach zupełnie mija się to z prawdą. To rozmowa na dłuższą chwilę więc zajmę się tym innego dnia.

Po drodze okazało się, że się odkochałam. Dziwne uczucie. Specyficzne(?) nie wiem nawet jak mam to wyrazić. To była moja pierwsza prawdziwa miłość.. Już nie dziecinne zauroczenie. Najśmieszniejsze w całej sytuacji jest to, że mój "obiekt westchnień" ..cóż.. może i się domyślał, ale .. coraz bardziej nie chce mi się wierzyć w tę wersję wydarzeń. Zapewne przeszło mu to przez głowę, to jest wręcz pewne, aczkolwiek.. mógł równie dobrze po prostu nie wiedzieć..
a ja się głupia rozwodziłam godzinę nad Jego nosem. Tak. Nosem. Ale ale. Byłam pijana. Pijanym wiele się odpuszcza.
Po drodze okazało się, że świetnie całuję. I że dobrze mi w lokach. A! I że całowanie z przyjacielem później może doprowadzić do dyskomfortowych rozmów.
Zbyt wiele na dziś.

Mam słomiany zapał i charakter kota więc nie wiem czy będę systemaczyczna w zapisywaniu tu bilansów, ale Wasza pomoc naprawdę wiele dla mnie znaczy.
Myślę, że zdajecie sobie sprawę z tego, jakich uczuć doświadcza autor tekstu, nawet krótkiego, o błahym temacie przewodnim, kiedy widzi, że ktoś czyta i "odpisuje" na jego krótki monolog.
Z góry przepraszam za język jakim się tu posługuję. Wolę artystyczne formy a ta jest ..co najmniej żałosna.

Następne wpisy będą bardziej przemyślane, przynajmniej formą.




IMG_0608.JPG


IMG_0607.JPG


IMG_0610.JPG


IMG_0619.JPG
  • awatar Eteryczna ♣: Bulimia... Najpodlejsza z chorób, używająca najbardziej podłych sztuczek. Walcz z tym. Mocno trzymam kciuki.
  • awatar dazegardener: Dziękuję. Naprawdę dzięki za wsparcie @Eteryczna . Dziś jak to już opisałam wcześniej pierwszy dzień głodówki więc kończę pierwszy litr wody. Cokolwiek żeby nie iść do kuchni. Takie pisanie niesamowicie pomaga w utrzymaniu samodyscypliny. No i typowo, najgorsze są pierwsze 3 -5 dni, później z górki.
  • awatar deformacja: Trzymam kciuki za ciebie, za to, żebyś odepchnęła bulimię na zawsze od siebie. Dasz radę :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

czytajnas
 
Najnowsze e-wydanie:
www.nexto.pl/e-prasa/w_sieci_p35638.xml?pid=154355

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej gazet i czasopism znajdziesz tutaj:
masz24.pl/gazety-i-czasopisma-cyfrowe-wydania.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

wendywho
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

talona
 
Stało się. Pierwszy raz od 3 lat. Dokonałam tego.
Waga z rana: 59,8kg!
Jak to piszę to płaczę. Mam ochotę przekazać tę informację każdemu człowiekowi, który stąpa po ziemi. Nawet nie wiecie jakie to było dla mnie ważne! Szczególnie, że moja najwyższa w życiu waga była nadwagą. A to magiczne "5" oznacza dla mnie wagę idealną, bo prawda jest taka, że gdy byłam zdrowa, ale trochę schudłam i ważyłam 52kg to właśnie wtedy czułam się najlepiej. To jest kurwa niesamowite :O
Wczoraj miałam ochotę na 3Bita, ale zjadłam porcję kisielu dla 4 osób - 120kcal, ale nie polecam. Nawet ze stewią był okropnie kwaśny. Dziś nie mogę się zdecydować pomiędzy cukinią w cieście, a makaronem. No i cholernie zjadłabym coś słodkiego. Popatrzę co tam jest w sklepie.. bo należy mi się, nie? :D Zastanawiam się, czy dziś przypadkowo nie zjebię, bo w soboty mamy zawsze duże zakupy, na których trafia wiele fajnych rzeczy do koszyka.. uh, obym była twarda!
Założyłam sobie wczoraj folder z Thinspo. Ludzie są tacy piękni ._. A ja wmawiam sobie, że jak schudnę i zrobić więcej tatuaży, to też taka będę :D
Zaraz lecę do używanego na zakupy. Pragną mi się jakieś fajne spodnie i leginsy na jogę.
Macie jakiś sposób na ból głowy od głodu?


bilans:
-papryka (20)
-pieczarki (25)
-cukinia (22)
-kasza jęczmienna (127)
-bułka wiejska (215)
-jajko (70)
-pomidor (15)
-ser (85)

spalone:
-ogólne aktywności typu zakupy, spacer (-220)
-praca (-300)


razem: 579-520=59kcal

Myślicie, że jeśli jutro zjadłabym koło 1500kcal to przytyję? Mam ochotę na toooosty :(
  • awatar `.żαвкαα.`: Powodzenia :)
  • awatar GiaLexi46: na tego typu bol glowy jest naprawdę jeden magiczny sposób - PIJ DUZO WODY! to bardzo ważne naprawdę, efekty widać od razu w ciągu jednego dnia kiedy np. od rana pijesz sb regularnie co chwila troszkę i naprawdę będziesz się czula ogolnie lepiej, weselsza, silniejsza, zero bolu glowy itd
  • awatar art-of-destruction: Super! Gratuluję kochana! :* @aya46: mi woda nie pomaga, a jej piję na prawdę dużo, czasami nie wiem, czy to migrena, czy dlatego, że za mało zjadłam.. A mój jedyny sposób na ból głowy to położyć się i spróbować zasnąć.. Powodzenia! :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

talona
 
znalazłam teraz coś takiego, może się wam przyda: www.losertown.org/eats/cal.php kalkulator oblicza kiedy prawdopodobnie osiągniecie swoją wymarzoną wagę jedząc daną liczbę kcal ;)

Możecie mi powiedzieć czy za dużo od siebie wymagam? Waga z rana: 60kg. Tak cholernie liczyłam na tą 5 z przodu!! Wciągnęłam kreski z tabaki na 1/4 mojego biurka żeby zrzucić z siebie zbędny balast z żarcia, a tu nic. 60. Niby to pierwszy cel osiągnięty, ale prawda jest taka że ucieszę się z niego dopiero wtedy, kiedy będzie to 59,9kg.. Nie po to się głodzę, żeby nie mieć z tego żadnych efektów -.- To tylko 700gram w 2 dni, a kiedyś schudłabym już kilo. Co jest teraz nie tak? Organizm jakoś stara się bronić, bo już wie co go czeka?
Jest mi dziś okropnie smutno, bo kiedy zaczynałam swoją pierwszą dietę (wtedy też od razu miałam zdiagnozowane zaburzenia odżywiania) 7 lat temu - zaczynałam z wagą 55kg. I pamiętam ile to chudnięcie zajmowało mi czasu. A teraz, gdy zaczynałam z tym prawie 64kg zajmie mi to kilka razy dłużej. A coraz trudniej jest mi powstrzymać ból brzucha z głodu. Bo z ochotą na coś jakoś staram sobie radzić.. Macie jakieś sposoby na to odczuwanie głodu? Mnie na trochę pomaga Pepsi max, albo kawa, ale i tak szybko to wraca. Mój organizm naprawdę stara się w różnoraki sposób powiedzieć "nie głodź się, nie chcę znów przez to przechodzić!". Ale mój mózg chce.
Wczoraj trochę popisałam z byłym. Napisał mi, że zmieniłam się. Chodziło Mu o pozytywne znaczenie tego słowa: chodzę na jogę, gdzie prawie staję na głowie, staram się w szkole. W zasadzie nauczycielka angielskiego też ostatnio powiedziała mi że mnie nie poznaje. A mama? Od mamy też to usłyszałam chociaż w trochę inny sposób: "Sonia! Zaczęłaś pić parzoną kawę - dorastasz! Jestem z Ciebie dumna!":D Ogólnie to na mamę zawsze mogę liczyć, kocham Ją. Dziś po szkole pójdę na jakieś zakupy, a potem planuję wypasiony obiad. Pizza na spodzie brokułowym! Od razu tu podliczę kalorie. Nie zamierzam dziś się ruszać, bo nie mam na to za bardzo sił. I trochę straciłam motywację, bo mimo że chodzę po 15km dziennie, to kurwa na wadze nie ma efektu!!!
Co do bilansu to może uda mi się zamienić jajko na coś mniej kalorycznego.

bilans:
-brokuł (78)
-otręby (14)
-jajko (71)
-przyprawy (10)
-papryka (14)
-pieczarki (11)
-mozzarella (86)
-przecier 5 łyżeczek (42)
-pomidor (15)
-kisiel (120)



spalone:
-zakupy, spacer (-140)


razem: 441-140=321

  • awatar Fatme.: Chciałabym mieć tak z mamą.
  • awatar GiaLexi46: kochana! wystarczy ze np. przed wazeniem wysikalabys się trochę więcej i mialabys to 59,9! trzeba się z tym liczyc ze przy takich bilansach kazde plyny, godziny itd. maja wielkie znaczenie co do wagi która rano widzisz. a jeśli chodzi o ten glod - pijesz dużo wody w ciągu dnia? to serio pomaga, i generalnie masz więcej sily, w glowie się nie kreci ani nie boli i no polecam szkrabie :* ja się od głodu ratuje fajkami, ale no nie będę cie namawiać do tego, bo to jakas masakra ile hajsu idzie na szlugi i wgl
  • awatar litt3n: też mam ten problem z bólami żołądka, serio kawa? Wydawało mi się że po kawie jest jeszcze gorzej :c Trzymam kciuki żeby jutro już było 5 z przodu!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

talona
 
Waga z rana: 60,3kg.
Jestem już tak blisko pierwszego celu! Nie mogę doczekać się jutra, bo dziś mam dosyć aktywny dzień, więc na pewno będzie to 5 z przodu. Będę wtedy najszczęśliwsza! Zjem dziś na obiad jakąś porządną jajecznicę, jak tylko kupię jakąś smaczną, sojową bułkę. Inaczej chyba padłabym na jodze, a zamierzam też wrócić piechotą ze szkoły (na jogę też chciałabym iść piechotą, a jest to spory kawałek). Dziś w nocy też trochę poćwiczyłam ten swój angielski - list na dwie strony w Wordzie. I wiecie co? Jestem w ciul dumna! Stawiam, że mam jakieś dwa bezokoliczniki (zapomniałam czasami dodać your), użyłam jednego przysłowia które nie występuje w angielskim (ale w zamierzonym celu - żeby było odczytane dosłownie i podkreśliłam, że to polskie przysłowie), no i pewnie nie dałam wielu the, a, an, ale to nie jest istotna rzecz. Jestem z siebie dumna! Zobaczymy jak pójdzie mi kartkówka z angielskiego, trzymajcie kciuki.
Iiiii.. bardzo chciałam podziękować Wam za wsparcie i za to, że we mnie wierzycie. To naprawdę pomaga i daje kopa!


bilans:
-jajecznica (141)
-2 bułki sojowe z pomidorem (580)

spalone:
-60 min joga (-155)
-2h spacer (-300)


razem:
721-455=265kcal
Pozwoliłam sobie dziś na więcej, bo padłabym na jodze. Wierzcie mi lub nie - na jodze z moją nauczycielką naprawdę idzie się spocić!
Jeszcze wieczorem dopiszę spacer, bo idę i wracam pieszo.

EEj ludzie, właśnie zdałam sobie sprawę z tego, że w 5 dni schudłam te prawie 3kg, bo we dwa się obżarałam, wowwow
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

talona
 
A więc nadszedł ten dzień: 7 dzień diety. Zrobiłam małe podsumowanie:
szyja: -1cm
biust: -1cm
talia: -3cm
pas: -3cm
udo: -1cm
łydka: 38cm (wcześniej nie mierzyłam)
waga: -2,7kg

Waga z rana: 60,7kg! Prawdopodobnie pojutrze zobaczę 5 z przodu. Pierwszy raz od 3 lat <3. Mam nadzieję, że nic nie zjebię, bo mam dosyć ciężkie dni. Nie mogę spać, ciężko mi się skupić. Myślę, że zdałam sobie sprawę z tego, że znów jest mi smutno. No i sporo myślę o jedzeniu, burczy mi w brzuchu, ale nie mam jakoś specjalnie na nic ochoty (poza słodkimi rzeczami).
Dziś gdy wrócę ze szkoły do domu zamierzam trochę się poruszać. Trzeba jednak tej diecie pomóc, bo stwierdziłam, że boczki i uda od samego głodzenia same nie zejdą. A jeśli nawet to i tak wolałabym silniejszy efekt. Uzależniłam się też od parzonej kawy i Pepsi Max. Piję te trunki bez przerwy, chociaż z Pepsi mam wyrzuty sumienia- spróbuję ją zamienić na niegazowaną wodę.


bilans:
-szpinak z jajem (180)
-kromka chleba (90)
-sojowa parówka (90)
-keczup, musztarda (40)


spalone:
-15min joga (-50)
-30min spacer (-130)


razem: 400-160=240kcal
Miałam już dziś nie jeść kolacji, ale zaczęło mi się kręcić w głowie, także zjadłam
  • awatar GiaLexi46: FUCK YEAH! na pewno po jutrze zobaczysz 5 z przodu, zwłaszcza jeśli zamierzasz dziś cos poćwiczyć! 3mam baaardzo mocno kciuki ♥
  • awatar litt3n: Cudownie, trzymam kciuki za tą 5 z przodu!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

talona
 
Jeezu moje zdjęcie na fejsie nigdy nie zgarnęło tyle lajków co te, które dodałam wczoraj. Wyglądam tam naprawdę chudo! Mam nadzieję, że za niedługo będę wyglądała tak już na każdym zdjęciu, boooo waga spada!
Waga rano: 61,4kg. Jutro 7 dzień diety to też trochę się pomierzę i podsumuję co osiągnęłam w ciągu tego tygodnia. Czuję się przeziębiona, mam nadzieję że to nie znowu choroba, bo u mnie kończy się to antybiotykiem. A rocznie zjadam ich co najmniej 4 paczki. Dziś może nic nie będę jadła, a w zamian wypiję butelkę wina. Chociaż zaburzy mi to jutrzejszą wagą, bo alko zatrzymuje wodę. Uch.. Przymierzam się też do rozpoczęcia A6W. Co polecacie na nogi? Z tej partii ciała naprawdę nie potrafię schudnąć.


bilans:
-jajeczno-szpinakowe muffiny z mozzarellą i pomidorem (337)
-kajzerka z warzywami (190)
-margaryna (50)
-parówka sojowa (90)


spalone:
-60min spacer (-200)


razem: 667-200=467kcal
uhhh, bardzo nie chciałam jeść tej kolacji, jestem zła! Za to poszłam sobie do Kauflandu po tabakę, co by się nie pociąć. Mam dziś na to tragiczną ochotę.
  • awatar GiaLexi46: rowerek na nogi najlepszy moim zdaniem! polecam polecam haha
  • awatar litt3n: na nogi kiedyś ćwiczyłam Miley Cyrus sexy legs, bardzo polecam :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

talona
 
Także tak jak mówiłam - wczoraj żarłam. Pycha wegańskie ciacho, gołąbka i potem w domu jeszcze bułkę i sałatkę. Nie obeszło się bez przytycia +400g. Dziś zamierzam nie przekroczyć 1000kcal, ale idę pomóc przyjaciółce w zakupach. Dodatkowo zjadłabym spaghetti, albo ogólnie makaron. W domu nie zjem nic, wypiję ewentualnie kawkę i herbatę. A co będzie na mieście to zobaczymy. Do końca tygodnia chciałabym osiągnąć 1 cel. A może i nawet pójść dalej i zobaczyć pierwszy raz od kilku lat 5 z przodu. Będę wtedy płakać, gwarantuję Wam to.
Od kilku dni marzę o wielkiej miłości. I wyjechaniu z kraju. Wzdycham sobie do byłego i facetów z Jet Crew, są tacy głupi i słodcy. No i chcę wziąć się porządnie za swój angielski. Tylko jak ćwiczyć mowę, gdy nie mam z kim gadać? :D


bilans:
-500ml piwa 350 kcal (? Wedlug ilewazy.pl nawet mniej, ale naprawde w to nie wierze!)
-szpinak z dodatkami 100kcal

spalone:
-90min spacer (-300)


razem: 450-300=150kcal
  • awatar Naomi ∞: Powodzenia.
  • awatar GiaLexi46: to tak jak ja - tyle ze za ten mój hiszpański i ang zabieram się od miesiąca haha, poza tym ja mam dokładnie to sama z tą 5 z przodu! słuchaj no od paru dni mam 60,5...60,3...60,1 - NOSZ KURWA DAJCIE MI TĘ 5 BŁAGAM! hahaha
  • awatar litt3n: Oj też sobie wzdychałam do byłego i się wrobiłam znowu w związek już 1,5 roku haha, więc uważaj! :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

talona
 
Achh, wczoraj się obżarłam słodkimi jak nigdy! Na szczęście wymioty i niezawodny Dulcobis załatwiły swoje. Waga spadła! 61,7kg. Pewnie trochę z tego to woda, bo sikam odbytem, także spodziewam się, że jutro waga stanie, ale cieszę się jednocześnie, że nie przytyłam.
Dziś do pracy. Pomagałam tam kilka razy, ale wtedy byłam z przyjaciółką. Dziś będę sam na sam z szefową. Zamorduje mnie przez to, że jestem zła z matmy. Prawda jest taka, że ze wszystkich pracy jakie dotychczas wykonywałam - najlepiej czułam się w ogrodnictwie. Ale praca za barem to takie moje powołanie (kocham alkohol, kocham pracę z nim), więc im szybciej nauczę się obsługiwać pieprzone kasy i pracować na pieniądzach tym lepiej dla mnie i mojej przyszłości. Wrzucę bilans na dziś teraz, ewentualnie potem jeszcze coś dodam. Możliwe też, że mój ukochany były dziś do mnie napisze. Pisze do mnie co tydzień, bo zapomniał zmienić adresu i Jego rekonstrukcyjne ciuszki przyszły do mnie- haha tak łatwo Mu ich nie oddam!


bilans:
-warzywne danie (210)
-żytni z czarnuszką (160)
-pomarańcza (60)
-kolacja (700)

spalone:
-6,5h praca (-700)


razem: 1130-700=430kcal
Według kalkulatorów spalania podczas tej pracy powinnam stracić 1850-1950kcal, ale zaniżyłam, bo ruch raz jest, raz go nie ma.

Teraz czas na kawowy peeling i makijaż, żeby swoje ślamazarne ruchy w wydawaniu nadrobić wyglądem. Wiecie co jest śmieszne? Wszyscy stali klienci, którzy tam przychodzą pili ze mną, widzieli mnie najebaną w ciul, a teraz zamiast oni rozpijać mnie, to ja będę rozpijać ich :D. Najbardziej boję się obsługi miejscowych szych - dyrektor miejskiej gazety, szef miejscowej policji i Hiszpan, który zawsze zamawia wszystko w tysiąc jeden językach. Muszę dać radę :D
  • awatar GiaLexi46: o jejku widze ze Ty serio dobrze znasz ten bar hahaha, 12h pracy woooo... TRZYMAJ SIĘ!
  • awatar Talona: @aya46: Mam go pod nosem niemal, z tym że.. średni wiek klientów to 40+
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

czytajnas
 
Express Bydgoski to dziennik ukazujący się od poniedziałku do soboty na terenie Bydgoszczy i okolic. Na jego łamach znajdziesz najświeższe informacje z miasta, regionu, Polski i świata, przeplatane ciekawymi komentarzami.


Najnowsze e-wydanie:
www.nexto.pl/(…)express_bydgoski_p119437.xml…

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej gazet i czasopism znajdziesz tutaj:
masz24.pl/gazety-i-czasopisma-cyfrowe-wydania.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

talona
 
Na biologii miałam dziś zagadnienia z genetyki, rozmawiałyśmy sobie o otyłości i przecinaniu nerwu odpowiedzialnego za odczuwanie głodu, ach marzenia.
Gotuję sobie danie jednogarnkowe (cebula, papryki, czosnek, ziemniaki, pomidor, pieczarki i dużo przypraw). Porcja (pół garnka <3) ma tylko 210kcal. A wynik i tak sporo zawyżyłam, bo nie chciało mi się osobno odmierzać każdej przyprawy. Pewnie najem się tym do syta, w pracy dorzucę do tego jeszcze pieczywo, a dziś wytrzymam może na tej jednej porcji do końca dnia, a wieczorem nagrodzę się herbatą z cytrynką i cukrem <3. Mam dziś mega ochotę na słodkie. W szczególności na budyń z syropem malinowym.
W niedzielę chyba będę się obżerać, bo jest Veganmania w Katowicach i chyba udało mi się ubłagać tatę, żeby pojechał ze mną na kochanego Vegaba.
Zaraz też wybieram się do lekarza, jestem ciekawa czy jakaś diagnoza już się pojawi.

waga z rana: 62,4kg (-1kg w dwa dni)

ZAWALIŁAM. Wczoraj wysmialam mame ze na noc zjadlam cala tabliczke czekolady a dzis ja to zrobilam. I gofry. I kromka chleba.. chleb i czeko wyrzygane. Gofry nie..

Bulimia: 1x Dulcobis, 1x wymioty
bilans:
-to warzywne danie (210)


spalone:
-40 min spacer (-145)

 

talona
 
Dziś w szkole mam tylko matematykę, uwielbiam takie dni. W nocy płakałam z bólu. Odkąd przestałam brać antykoncepcję nie dość, że okres mam co 6 tygodni, to jeszcze wróciły te cholerne bóle. Postanowiłam, że zaraz jak okres się skończy to idę do ginekologa. A ona ma dać mnie do szpitala. Mam tylko nadzieję, że moja przypadłość nie jest tak rozwinięta, że będę musiała mieć wycinany jajnik, albo że w ogóle jestem bezpłodna. Nie powiem, obawiam się tego, bo ostatnio wróciły moje bóle podbrzusza, które miałam 12 lat temu, gdy właśnie zdiagnozowano moje problemy z jajnikami. Dziś też z powodu tych bóli mam USG, trzymajcie kciuki. Z drugiej strony, gdyby było to coś bardzo poważnego to chyba byłabym w stanie się cieszyć. Zwróciłabym na siebie uwagę byłego (ah, jestem okrutna!).
Chciałabym Was też prosić o pomoc. Jakie pieczywo jeść? Nienawidzę chrupkich, sam cukier i pustka. Z drugiej strony, bez pieczywa to ja ogólnie jestem pusta.. Poza tym, nie mam pomysłu co wziąć na 12h do pracy. Jest to praca za barem, więc wymagająca sporej koncentracji. Pomocy! Nie mogę tam walczyć ze zmęczeniem, ani głodem. A znając mnie to po 3 dniach diety zacznę mdleć. Niestety, po lekomanii i zaburzeniach odżywiania mój organizm zaczął o mnie dbać i w razie, gdy przedawkuję leki, albo przez kilka dni ograniczę jedzenie on pragnie opowiedzieć o tym całemu światu..
No nic. Schudłam 200g. Równe 63kg na wadze!


tabletki: 2x witamina C, 4x Ulgix


bilans:
-krupnik (190)
-kromka żytniego + pasta z tofu (110)
-2 kromki żytniego (160)
-jajecznica (230)
-herbata z cukrem (20)


spalone kcal:
-70min spacer (-250)


razem: 710-250=460kcal

Ach ten krupnik mnie przerasta! Mamuśka mi go ugotowała i przez to nie potrafię dokładnie zliczyć ile ma kcal. Także pewnie coś poknociłam.
  • awatar GiaLexi46: zupki nie mają dużo kcal, ja lubię zupki haha. a myslalas żeby np. zamiast chleba robic sb kanapki na waflach ryżowych? z szybka dobre hehe ^^
  • awatar Talona: @aya46: Nienawidzę ich właśnie! Nic nie zamaskuje ich ohydnego smaku :(
  • awatar Naomi ∞: Trzymaj się
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

talona
 
Oficjalnie pragnę Wam powiedzieć, że mam najgorsze życie z możliwych. Zostałam sama. Dlaczego?
-rzucił mnie facet, bez którego nadal nie mogę żyć
-mój przyjaciel zabił się dopalaczami
-jedyna przyjaciółka znalazła sobie okropnego faceta, który jest o mnie zazdrosny.
Może być gorzej? Jasne! Kończę liceum, od początku szkoły mam zajęcia indywidualne, więc poza nauczycielami nie znam tam nikogo.
Dodatkowo, jeśli chodzi o facetów, to moje znajomości kończą się na kilku pocałunkach, albo kilku wspólnych wizytach w łóżku.. Czego oczywiście żałuję, bo czuję się wtedy jakbym zdradziła BYŁEGO chłopaka.
Nie mam już takich problemów jak kiedyś, czuję się w miarę "wyleczona" z depresji. Ale powiem Wam, że to wraca. Cały czas wraca.. Płaczę po nocach, mam dużo lęków. Czasami biorę jakieś leki bez przyczyny, codziennie się upijam i jem. Ciągle jem. To głupie, bo czuję, że jeśli będę chuda to będę miała wszystko.. Za czasów, gdy chorowałam na bulimię było tak łatwo chudnąć!  -8kg w miesiąc? Wtedy- żaden problem. Teraz- +8kg w 2 tygodnie..
Zamierzam się zmotywować i zacząć od nowa. W sobotę zaczynam nową pracę, 24 marca robię kolejny tatuaż, potem matura i mam nadzieję - przeprowadzka do ukochanego Krakowa, albo i jeszcze dalej: nad morze. Chciałabym też pokazać swojej miłości, że potrafię być fajna. Charakter już zmieniłam. Został nieszczęsny wygląd..

tabletki: 1 błonnik, 2 witamina C, 9 Ulgix

bilans:
-jajeczno-szpinakowe muffiny z mozzarellą i pomidorem (337)
-kawa z korzeniem imbiru (1)
-kawa z cynamonem (1)
-krupnik (98)
-energetyk (30)

spalone kcal:
-60 min yin joga (-130)
-90 min sprzątanie (-330)
-40 min spacer (-160)

razem:
467-590=-123kcal
Łał, do tego dochodzi 1000kcal zmarnowych na samo życie. Wiem, że raduję się głupotami takimi jak sprzątanie, czy chodzenie, ale nie zdajemy sobie sprawy ile te czynności spalają kalorii! Nawet jeśli nie rzeźbią ciała - warto zwracać na nie uwagę.

  • awatar GiaLexi46: no to nie pozostaje nam nic jak zyczyc ci powodzenia piekna! tez chciałabym kiedyś wynieść się nad morze, mieć plaze codziennie pod nosem mmm. w marcu licze na zdj tatuażu ;)
  • awatar Talona: @aya46: dzięki! Właśnie plaża i morze to moje wielkie marzenie. No i jestem zakochana w Gdańsku! A w marcu oczywiście pochwalę się tatuażem ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

voodocat
 
Na moim boku leży zarzucona męska ręka. Łagodnie przejeżdżam po długich, delikatnych palcach tworząc lekkie posuwiste ruchy to w dół to w górę. Raz w stronę paznokci, raz w stronę przedramienia, rozgrzanej klatki piersiowej i w końcu... serca. Dotykiem otaczam puls. Bum bum, bum bum bum bum bum bum.. rytmicznie wybija melodię nocnej monotonii. Nie przyspiesza jak wcześniej, podczas gdy przejeżdżałam opuszkami po Jego plecach. Oddech pozostaje głęboki, co kilka chwil zdaje się przerywać by stworzyć kolejny powód moich zmartwień. Jednak po krótkiej chwili czuje przyjemny ciepły wydech pieszczący moje ucho. Wszytko jest w porządku. Wszystko gra.

Gdy mnie tak otula jest mi naprawdę ciepło, jest inaczej niż zwykle. Niż codziennie [...]
On też tak o sobie mówił. Ma problemy z krążeniem. Jednak będąc ze mną to on narzeka na chłód moich stóp. Żartuje sobie pod nosem, że "kto ma zimne stopy jest dobry w łóżku"... Ja o tym wiem, jestem wręcz tego pewna. Wystarczy grać rolę jakiej oczekują Jego oczy.


W uszach rozbrzmiewa mi pt.2 Kanyego, umiem całość. Od niedawna. Fakt, że ktoś coś potrafi utwierdza mnie tylko w przekonaniu, że "też jestem w stanie to zrobić". Zazwyczaj wtedy to robię. Potem wpadam w monotonię opanowując umiejętność. Znajduję coś innego. Krąg się zatacza.

Nie otacza mnie ciemność lecz światło migoczących lamp zza framugi okna. Nie zezwalają na sen. To byłoby zbyt proste. Ogarnia mnie wszechobecna melancholia. Zaciągam zaczerwienionym nosem.. trę napuchnięte oko. Nawet leżąc kręci mi się w głowie. Chce snu. Potrzebuję snu.
Ale On pracuje na nocną zmianę.
Inny On.

Jego poprzednik się rozmył a ja czekam wpatrzona w ekran telefonu.  Rozmywają się palce, przedramię, rozgrzana klatka piersiowa, w końcu - serce. Nic nie wybija znanej mi melodii bum bum bum bum bum bum...
Dla pewności delikatnie dotykam materaca. I czuję tylko materac. Tylko. Materac. Nie ma w nim tego ciepła. Dla pewności delikatnie dotykam ...czoła. "Nie, jest w porządku. Wszystko gra." Przykrywam dłonią oczy. Słyszę swój głęboki wydech.
Jestem tu sama.

780CC987-2BE1-4D2E-8C12-32E735E53272.jpg


IMG_4268.JPG


IMG_5109.PNG
  • awatar gość: Strach odbiera wszystko, wiesz? Ukochanych, bliskich - wszystkich. Strach zabija. Ta zasrana niepewność. Nieznajomość rzeczy. Faktów. Zabija. Zabił. Mnie. Moje życie. Najukochańszych, którym chciałam dać wszystko, a nie dałam nic. Boli. Straszliwie boli. Nie da się czasu zawrócić ani wrócić do poprzednich szans. To jest jak wygrać w totka, a potem to stracić. Straszliwy ból. Lepiej byłoby nigdy tego nie mieć, niż mieć i stracić...
  • awatar Hachie: Piękne i smutne... Czytając ten wpis trochę załzawiły mi oczy, ale tylko troszkę...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Kategorie blogów