Wpisy oznaczone tagiem "MIA" (966)  

pretensja
 
Ojciec jutro przyjeżdża. Kurwa. Kurwa. Kurwa.
A ja do niego lecę w niedzielę,bo znowu strzeli focha i nie da pieniędzy na rachunki i przeżycie w tym obrzydliwym mieście.

21h suchej głodówki
*tofucznica z curry i płatkami drożdzowymi
*7213 kroków 4,85 km 20 pięter 73 min aktywności -398kcal
2l czarnej herbaty,2 kieliszki wódki i pół kieliszka likieru toffi (tzw. ''rzeźbienie'' na aneks u znajomej)
 

pretensja
 
Wczoraj napad opanowany,skończyło się na 1500,a miałam zeżreć koło 6k. Niedługo pozbędę się bulimii,zobaczycie. Mimo wszystko wzięłam tabletki.
Pisałam dzisiaj próbne z ang podstawy i rozszerzenia. Liczę na ponad 90% z każdej. Łatwiutkie było.
Zainspirowana jedną z was chyba spróbuję kefirów.

*warzywa na patelnię po grecku,garść suszonej żurawiny 500kcal równiutko
*10901 kroków,7,34 km,37 pięter,112min aktywności -655kcal
2l
 

pretensja
 
*2 tosty,rogalik 644kcal
*11066 kroków,7,45km -500kcal
4l
Pisałam dzisiaj próbną z polskiego-meh. Jutro matma. Jak zaliczę to chyba zafunduję sobie poprawkę tatuażu z października (gówno wyszło,laska pocięła mi maszynką rękę=blizny,wyblakły kolor).
 

pretensja
 
*makaron z curry,łyżka ciasta z jabłkami 651kcal
*6270 kroków,4,16km+lekkie ćwiczenia -351kcal
2,5l
 

pretensja
 
Wczoraj była studniówka. Wróciłam o 4. Chyba pierwszy raz w życiu się tak dobrze bawiłam,ale wiadomo..był alkohol. Zjadłam i wypiłam sporo. Tego nie żałuję,ale już zaczynam  ''normalnieć''.

A i się pogodziliśmy.

*2 tosty z wege serem i szynką,łyżka makaronu curry- 592kcal
*8156 kroków,5,36 km- -400kcal
3l
 

miss-fat1
 
'I znowu wróciła do mnie czarna wizja - rzeczywistość, w której nie mogę się odnaleźć. Błądzę w niej, szukając drzwi ewakuacyjnych, by wyjść i nigdy nie wrócić. '
______________________________________________________
Bilans: 309 kcal
Spalone: maks 100kcal

Dużo dzisiaj nie zdziałałam, ale jelitówka robi swoje. Nawet tabsy na przeczyszczenie nie są mi potrzebne. Cudownie.
Forum się rozkręca, już mamy pare fajnych dziewczyn więc jest się z czego cieszyć. Tworzymy coś wreszcie razem, tylko dla nas <3

tumblr_m3pwvc6NHM1qbi09zo1_400.gif


Jakis fajny film na wieczór?? Na odstresowanie??

#ana  #odchudzanie #mia  #pro mia  #chuda  #thinspo #skinny  #pro ana  #thinspiracja  #anoreksja
  • awatar فراشة: Możesz tu do mnie pisać, bo mam wrażenie, że opcja priv na forum mi się zacina :) Przy okazji zapytam się kilku dziewczyn na instagramie, czy chcą dołączyć.
  • awatar Miss Fat Bitch: @فراشة: Cudownie :)
  • awatar tyle.: jak malutko kcal <3 trzymaj się i ciesze się że forum się rozkręca, ja narazie zaczynam powoli żyć sesją.
Pokaż wszystkie (4) ›
 

miss-fat1
 
Razem ze znajomą odnawiamy forum, więc jeżeli którakolwiek z was miałaby ochotę popisać, wyżalić się czy pogadać o zwykłych głupotach to serdecznie was zapraszamy na skinandbones.fora.pl

Im nas więcej tym więcej wsparcia możemy sobie dać, a jak to mówią w kupie siła ;)
  • awatar فراشة: Będę zainteresowana!
  • awatar Miss Fat Bitch: @فراشة: Zarejestruj sie i zaloguj, będziesz aktywna od razu ;)
  • awatar tyle.: mam nadzieję że i ja znajdę chwilkę, trzyaj się !
Pokaż wszystkie (5) ›
 

miss-fat1
 
Miss Fat Bitch: 03/01/2018
Jak tam po sylwestrze i świetach??
Też się tak objedliście jak ja?? Masakra. Brak słów.


Dzisiaj jakies 600 kcal, wiec nie ma tragedi, bo spaliłam koło 660.
Do konca miesiace chce schudnac jakies 4 kg, a potem to juz z górki będzie.

A jak wasze wagi po świetach??
  • awatar Nuttkaa: moja troche wzrosła ale juz spada.. grunt to sie nie poddawac :)
  • awatar motena: to samo u mnie ,pewnie przytylam z milion kilo.. Ale damy rade !
  • awatar Fat_Girl3333: Moja nie ruszyła się z miejsca. Ale teraz spada :D
Pokaż wszystkie (3) ›
 

pretensja
 
kalorycz-nie: *kawa z mlekiem sojowym,makaron shirataki z wege serowym sosem z brokułami,kawałek gorzkiej czekolady,pół kawałka wege pizzy - 865kcal

*10620 kroków-8,17km,22 min yogi - -655kcal

*2,8l

Jutro szkoła,meh. Ale za 11 dni mam studniówkę,a potem ferie,więc jakoś będzie. No właśnie..11 dni. Miałam czas na schudnięcie od września,ale wyszło jak wyszło. Dalej wchodzę w m. Wiem,bo przedwczoraj kupiłam spodnie z wysokim stanem i są idealne,ale co z tego skoro waga wysoka.

Wrzucam jednego z moich ulubionych tmblrów z thinspo z   koreańskimi idolami- kpop-idol-thinspo.tumblr.com
8f0668b7ded6fc9c3339796d6f99ae5a--green-makeup-eye-brushes.jpg
 

voodocat
 
Deklaracja

Psychotropy potrafią wywierać wpływ na ludzkim życiu. Przynajmniej w moim przypadku. Tak bylo za pierwszym razem, a stare historie lubią zataczać kręgi.
Dużo spałam. Przed godzinami posiłków, w godzinach posiłków,  po godzinach posiłków. Budziłam się albo kolejnego dnia o poranku, albo w środku nocy albo późnym wieczorem kiedy na dworze paliły się już światła latarni. Uzależnione od wilczych napadów głosy cichły, a mnie, prywatnie nie interesowało jedzenie.
Dzisiejszy wpis ma być krótki, takie bylo moje pierwotne zamierzenie. Ma być to pewnego rodzaju oficjalna deklaracja, która nie tyle co ujrzy światło dzienne, co sama niejednokrotnie ją przeczytam i w końcu zrozumiem.

Od ostatnich trzech dni piję co najmniej 4litry płynów dziennie (z czego 3l to czysta woda, a w skład reszty wchodzą herbaty i mleko 0% lub 0,5%).
Tu i teraz, "na wizji" zaczynam prowadzić strategię małych kroków. Większe narazie się nie sprawdzą.

♡ ① cel grudnia:
do świąt nie wystąpi u mnie ani jeden napad wilczego głodu nad jakim w porę nie zapanuję, do tego czasu będę na diecie płynnej

♡ ② cel grudnia:
będę codziennie wypijać co najmniej 3l wody

♡ ③ cel grudnia:
przestanę do jasnej ciasnej słodzić herbatę, no kurcze.. tak nie wypada

Celowo nie wspominam o celach wagowych. Powoli staram się wykluczać z mojego życia obżarstwo i leki przeczyszczające, a wprowadzać litry wody, rygorystyczną dietę i sport. Wracam na stare grządki, w końcu nie przystoi nazywać tego miejsca śmietnikiem, wiele dla mnie znaczy.
Z tego powodu w przeciągu pierwszych dni na płynach organizm będzie zatrzymywał wodę. Nie ma w tym nic dziwnego, nic czego nie moglabym się spodziewać, aczkolwiek przyszedł czas na to, by wziąć odpowiedzialność za własne czyny. Nie jest źle. Nie przytyję. Waga postoi na pewnym poziomie maksymalnie dwa dni i zacznie spadać. W końcu to tylko woda.


Bilans z przedwczoraj:

Kcal dodatnie:

3,5 l wody
0,4 l barszczu z kartonu (mikrofalówka przyjaciółką każdego studenta)
1 l herbat z mlekiem 0,5% i cukrem (nawet nie wiem ile na dobrą spawę dodaję tych białych kryształów, skoda gadać)

Kcal ujemne:

-500 kalorii na siłce

Bilans z wczoraj:

Kcal dodatnie:

3l wody
1,5l herbat z mlekiem 0,5% i cukrem (mniejsza ilość węglowodanów prostych niż dnia poprzedniego)

Kcal ujemne:

...cóż. Przerwałam naukę kolo 13 wstając od stołu i usiadłam na wersalce, włączyły się skutki uboczne leków - obudziłam się po 21. Straciłam mnóstwo czasu. Pójdę w niedzielę.

I starym sposobem..
Kwiatuszki moje cudne, mam nadzieję, że nie macie problemów ze snem. Niech puste żołądki mają Wasze grządki (☝︎ ՞ਊ ՞)☝︎♡

IMG_3647.JPG


IMG_3645.JPG


IMG_3643.JPG
  • awatar CelestinDafne: Cierpię na nabytą bezsenność. Wiele lat pracy zmianowej. Potrafię nie spać nawet 2 dni. :) A mój genialny lekarz powiedział; "zmęczy się pani to pani zaśnie". Serio. :( Żyć się odechciewa.
  • awatar dazegardener: Mm, rozumiem @CelestinDafne: pewnie probowalas juz malatoniny, generalnie z natury duzo nie śpię, tak 5-4h wystarczają ale na poczatku roku akademickiego co druga nocke żartowałam przez bezsenność, doszła do tego praca fizyczna i nie wiedzialam co z tym począć. Kupiłam melatonine najsilniejsza w aptece, w ciągu dwoch tygodni zaczęła działać choc sie tego nie spodziewalam. Od razu z gory mowie ze rzadne melisski, forseny, tabletki na sen na mnie wczesniej nie działały, bylam na nie jakby nieczuła, moze tez tak masz? Melatonina jest tania a moze i Tobie pomoze, trzymam kciuki zebys sie z tym uporała bo to męczące jak niewiele rzeczy :/
  • awatar zjawisko dyfuzjii: śliczne zdjęcia dodajesz do postów.. ogólnie kocham joannę kuchtę i ten styl(?) babygirl :3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

miss-fat1
 
Miss Fat Bitch: 'Nie jesteś głodna. Po prostu Ci się nudzi. Naucz się różnicy.'

_____________________________________________

Dzien 0.
Waga poczatkowa na dzies dzien: 47 kg ( o zgrozo!!)
Waga docelowa: 35 kg


Bilans z dzisiaj:
-30 g paluszkow bekonowych: 122 kcal
-maly banan: 100kcal
-Croissant z nadzieniem kakaowym: 290kcal
-dorzuce ze 100 kcal bo jakiegos owoca jeszcze dzisiaj pewnie zjem do wieczora.
_____________________________
620 kcal

Cwiczenia na dzis:
-10 intesywnych minut na brzuch
-10 intensywnych minut na nogi
-10 minut rozciagania

Silownia niestety dopiero po nowym roku.

Czy robi ktos jakies postanowienia noworoczne?? Czy tylko ja mam to gdzies bo w kazdym roku mam tylko jedno postanowienie?? ^^

287678_orig.jpg
  • awatar mrsskinnymommy: Ja nie robię postanowień ani paliw bo w większości się nie sprawdzają.
  • awatar فراشة: Moim postanowieniem jest schudnąć 40 kg :)
  • awatar Help Me :'(: Z postanowieniami jest często tak , że niestety ale są tylko tradycją robienia listy a po nowym roku i tak nic z tych postanowien nie ma :D :/
Pokaż wszystkie (7) ›
 

voodocat
 
12-12-2017

"
Zamykam oczy.
Widzę go..
Jego obraz krąży gdzieś obok mnie,
Przepocony szaleniec,
Drąży wzrokiem mój mózg,
Jego ręce dosięgają mnie,
Łapią za gardło.
Przez cały czas coś mamrocze...
...mamrocze prawdę
Prawda jest jak przykrótki koc, pod którym marzną stopy,
Naciągasz go, rozciągasz, kopiesz i szarpiesz,
Ale nigdy go nie starcza,
Wściekasz się... i bijesz w koc i kopiesz,
Ale jest go ciągle mało,
Nigdy nas nie przykryje.
Ani jak płacząc się pojawiamy,
Ani jak umierając znikamy,
Przykryje tylko twarz,
Gdy drżysz i łkasz.
Kiedy zaczynamy płakać w złości,
Kiedy bliska śmierć zagości,
Koc przykrywa tylko głowę,
A ty płaczesz, krzyczysz, kwilisz,
W końcu tracisz myśl i mowę.
"

Stowarzyszenie Umarłych Poetów (związanie pisemną pętlą dwóch tłumaczeń, z książki oraz ekranizacji)

IMG_3728.JPG

IMG_3729.GIF

IMG_3730.JPG

IMG_3731.JPG


Leżę na twardej wersalce. Przykryta kocem i dość cienką kołdrą staram się wrócić do codzienności. Minęła niewidzialna granica dzieląca listopad od grudnia, spadł pierwszy śnieg. Małe kocię wyciąga się na mnie, mruczy. Nagrzewa się ciepłem ludzkiego ciała. Czuję się ostatnio jakbym stała obok siebie i patrzyła  co robię.
Wczoraj, w trakcie ostatnich zajęć z psychologii wykładowca wszczął pewną deskusję. Przenieśmy się. Jest wczesny wieczór, koło osiemnastej. Uczelniane okna przepuszczają pojedyncze przebłyski świateł lamp ulicznych i sygnały przejeżdżających karetek. Projektor rzuca na ścianę bladoniebieskie tło i niewyraźne pojęcia. Otaczają mnie głośne szepty, nabrzmiewające donośnie dzwony, szelesty radia, dźwięk gniecionego papieru. W sali panuje kompletna cisza. Trwa to może kilka sekund, powtarza się tego wieczora jeszcze dwa razy.

IMG_3603.JPG

IMG_3695.JPG

IMG_3697.JPG

IMG_3698.JPG

IMG_3699.JPG


Wigilia. Coś czego fenomen rozumiem lecz nie zamierzam brać w nim aktywnego udziału. Mam nadzieję, że nie muszę przywoływać przykładów, które udowadniają, że cała ta aura sztuczności i wzajemnej współadoracji są niczym innym jak przyzwyczajeniem kulturowym czy czasem spędzanym w gronie niebliskich-bliskich. Ma swoje zalety, jest ich również sporo, jednak ...może przeanalizujemy to dokładniej innym razem? Wracając do Wigilii.. mając zaburzenia odżywienia.. W dwóch słowach ?
Droga krzyżowa.

IMG_3700.JPG


IMG_2611.JPG


IMG_2617.JPG


14-12-2017

Najbardziej wiarygodny i sensowny pomysl pojawił mi się przed nosem jakiś czas temu, ale w sposób bierny, nie narzucał się pozostając jedynie w podświadomości. W święta bożego narodzenia zazwyczaj dążymy do tego, by zjeść jak najmniej, a potem w razie potrzeby pozbyć się tego w conajmniej odpychający, niewymyślny sposób (jak kto sobie z tym radzi, na dziś dzień nie wnikam, bo to Wasza prywatność, prawda?). Przez te kilka.. bodajże 7 pełnych lat z ed stworzyłam kilka calkiem niezłych, autorskich sposobów na unikanie spożycia czegokolwiek w trakcie takich wydarzeń jak "święta", dlatego też zaskoczyło mnie to, jak ślepa bylam nie widząc ... no właśnie. Czego? Odpowiedź pojawiła się w najbardziej odpowiednim momencie, szkoda, że moim kosztem, ale z pewnością istnieje jakiś tego powód. Psychiatra. Zapisałam się na wtorek, dwunastego grudnia, godzina dziesiąta, Praga Północ. Nie aż tak dawno, bo bodajże niecały rok temu miałam przepisane 60mg seronilu (nie chodzilo o depresję, nie na nią wówczas chorowałam, byl to lek uciszający zaostrzającą się bulimię). Skutki uboczne trwające dwa niekończące się tygodnie objęły większość z listy wymienianych na tyle recepty. Tak. Mocno to przeżyłam. Ale schudłam wtedy 4 kilo, nagroda mnie zadowoliła. Potem efekty niepożądane minęły, a ja wróciłam do starych nawyków i ... to, że lek nie działał z biegiem mijającego czasu jak powinien, było wyłącznie moją winą, ponieważ jakoś po dwóch miesiącach moja regularność upadła na kolana, potem uciadła po turecku, popatrzyła na mnie chwilę i już nie wstała.
Tak. Zdaję sobie sprawę z beznadziejności istnienia tej spośród moich cech.
Skręcam papierosa, waniliowy. Muszę kupić maszynkę. Co się będę bez sensu babrać..

Potrzebuję recepty.. By pozbyć się raz na zawsze wieloletnietniego prześladowcy... tak usilnie naprzykrzając się, ma z pewnością jakiś cel i przyczynę działań, ale czas najwyższy to przerwać. Nie zarejestrowałam nawet kiedy drugi gość ściąga buty w moim przedsionku.

Potrzebuje recepty.. By poczuć skutki uboczne. Żeby realnie pozbawić chorobę możliwości napadu obżarstwa. To tylko biologia, psychologia.
W razie potrzeby w trakcie Wigilii wystarczy trochę posymulować, niewidocznie dla większości, tylko przy tych, którzy mają widzieć. W końcu co jak co, ale bardzo chętnie wypiję ciepły kompot z suszu i obejrzę Kevina. Bezsensem byłoby nieposiadanie z tego dnia żadnych profitów.

IMG_2603.JPG


IMG_2599.JPG


IMG_2600.JPG


IMG_2605.JPG


IMG_2606.JPG


IMG_2618.JPG
  • awatar gość: no źle żresz i mózg ci źle funkcjo nie łapiesz tego?
  • awatar ms moth: Uwielbiam Stowarzyszenie umarłych poetów! Pamiętam, że nawet po przeczytaniu książki zmieniłam sobie nick na pingerku nawiązując do niej. Zmobilizowałaś mnie do przypomnienia sobie książki i filmu. Druga część wpisu jest przecudowna. Mogłabyś książki pisać.
  • awatar فراشة: @gość: Chyba ten sam gość co u mnie był niedawno.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

bleachedfoxes
 
Slavana: Cześć.

Miałam już kiedyś bloga na pingerze, ale to było parę lat temu. Jak miałam 19 lat zdiagnozowano u mnie anoreksje - teraz, dwa lata później, po leczeniu i kilku miesięcy bulimii, wstyd mi nawet powiedzieć ile ważę. Nie mogę już tak dłużej żyć, bo nie czuje się jak ja, czuje się jakbym mieszkała w obcym ciele. Mam dużo kg to zrzucenia, nie mam planu, mam po prostu dość.

Jeśli to czytasz i prowadzisz podobnego bloga to zostaw kom, na pewno bd obserwować.
  • awatar Nuttkaa: więc zacznij już dziś! :)
  • awatar Slavana: @Nuttkaa: Dzięki ;) Takie mam plany.
  • awatar Rennina: czuje dokładnie to samo
Pokaż wszystkie (3) ›
 

voodocat
 
Ostatnio szczególnie rzadko tu jestem, nic dziwnego, że potraciłam obserwujących. Bezsensem jest się dziwić, smucić czy w jakikolwiek sposób przejmować. Tak sobie teraz leżę i myślę, że nasze powroty nie zawsze powinny być majestatyczne. Wielkie wejście nie czyni nas kimś choć przy pierwszych spotkaniach warto postawić właśnie na tę kartę. Poznałam zdecydowanie zbyt mało ludzi w bieżącym miesiącu. W tej czynności jestem naprawdę niezła, ostatnio niestety trochę przygasłam w tej sferze. Narazie staram się zachować przy sobie zarówno starych i nowych znajomych, utrzymywać się w czołówce studentów by dostać stypendium, być dobrym pracownikiem (i narazie się nie zwalniać) i co zapewne bardziej interesujące, schudnąć. Od początku studiów jest mnie mniej o 6 kilo. Chce osiągnąć pierwszy cel do końca bieżącego roku. Jest wymagający więc sama do końca nie wiem czy mi się uda (tym razem poprzeczka jest dużo wyżej). Moje zniknięcie z tego forum mogę wyjaśnić jedynie tym, że anoreksja w trakcie intensywnej terapii ewoluowała z powrotem do ostrej wersji bulimii, moje przytycie również było skrajne. Znajomi prawie tego nie zauważyli, a raczej nieudolnie starali się mi to wmówić. Ale dzięki temu doszło do mnie, że teraz jest mi łatwiej, bo im więcej będę ważyć tym prościej można gubić zbędne kg. Żeby nie było, dzisiejszy tekst nie ma być pozytywnym wpisem o głębokim zrozumieniu swoich błędów z przeszłości. To nigdy nie były błędy. W każdym momencie swojego życia staramy się postępować tak, żeby było jak najlepiej dla nas lub dla kogoś na kim w danym momencie nam zależy. Nie uważam bym zrobiła coś źle. Faktem jest, że nie było pojedynczego dnia od 2011 żebym nie była na jakiejś diecie, w trakcie przechodzenia jakiejś formy restrykcji. Ale nie jestem w stanie nic z tym zrobić, po co się więc tym przejmować?
Planuję tu wrócić, nie liczę na gorące powitania, w końcu wrócił syn marnotrawny. Może nawet dziś dodam coś jeszcze, teraz po prostu spieszy mi się do pracy.

IMG_3138.JPG


IMG_3008.JPG


IMG_3007.JPG


IMG_3006.JPG


IMG_3005.JPG


IMG_3003.JPG
  • awatar wyrd: Też wróciłam. Smutne ile blogów powymierało. Trzymaj się tam.
  • awatar dazegardener: Milo, że tez wróciłaś @wyrd: dzięki, trzymać się będę, postaram się, żeby blog trochę odżył
  • awatar wyrd: Awokado pomaga mi bardzo. Awokado, orzechy, olej. Inaczej ciężko mi się najeść a jem w sumie raz na dzień.. Na razie nie daję sobie limitu, byle poniżej 1000, najlepiej później 800 kcal. Ale wiem, niedługo odpadnie awokado.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

iwanttogetbetter
 
Frangelina: Moja babcia umarła.
Była niesamowitą osobą, dobrą duszą, bardzo pracowitą i kochającą. Zawsze czułam że w razie potrzeby mogę się do niej zwrócić i nie mogę uwierzyć w to że jej nie ma.
Ciężko chorowała przez ostatni rok, była cieniem samej siebie- umarła w spokoju, w domu mojej cioci otoczona przez wszystkie swoje dzieci.

Jutro będzie pogrzeb. Mam naszykowaną sukienkę ale nie wierzę jakby w to że ide na pogrzeb własnej babci. Ta myśl nadal do mnie nie dociera.

Bilans:
ok.2000kcal

Nie mogę ćwiczyć bo skręciłam kostkę
 

devilside
 
Kolejny dzień, kolejny rekord w bieganiu. Mam ochotę skakać z radość.......zwróćcie uwagę na słowo klucz MAM ......nie robię tego...bo nie mogę....bo nie mam siły  Haha .
A więc 7km w 1h3m . No jestem z siebie dumna .
Dzisiaj miałam pyszne leczo (oczywiście vege ) 250kcal.
Do picia kawa z słodzikiem 300ml , barszczyk czerwony z saszetki 300ml(ok 120kcal) , sok 0kcal 1l ( po takim biegu jak dziś wypiłam  ok 750ml+ 250 ml w ciągu dnia ).
Ale były i grzeszki....zjadłam chipsy...a dokładnie jednego ;) czyli wliczam  ten grzech do bilansu 5kcal.
na kolację jeszcze zjem małą porcję leczo ok 150kcal .

》》》525《《《
No to chyba na dzisiaj tyle.  Idę oglądać film na który mam totalną "fazę" UNDERWORLD ..uhhh no mogłabym się nad nim rozpływać( i tu uprzedzam chodzi głównie o montaż efekty itp. Taka już choroba . Nie patrzę na film pod względem fabuły a sposobu tworzenia .)
Trzymam za Was kciuki moje diabełki. Razem do celu i jak to mówił BUZZ ASTRAL " na koniec świata i skecze dalej " :):*
20170803_213329.png
 

devilside
 
Dzisiaj bilans lekko zachwiany.    Nie miałam czasu zjeść cokolwiek ...tak nie można... Eh ci zabiegani  ludzie . Jutro obiecuje poprawę.  Na wieczór nic już nie jadłam oprócz barszczu z saszetki . Po obfitym jedzeniu na noc mam problemy z zaśnięciem.  Kolejny raz 40min biegu i ok 5 km . Coraz lżej mi to idzie ...forma coraz lepsza . Pozdrawiam Was moje diabełki. Dajmy z siebie wszystko.  
images.jpg
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

devilside
 
Eh wczoraj nie mogłam.biegac albowiem rodzina zawitała w progach.
Wracam zmęczona po pracy i idąc do salonu słyszę kolejny już raz debatę polityczną.
Było dużo ciasta ale ani jednego kawałka nie tknęłam.  
Jedynym dobrym jest fakt słów babci " o Boże jak Ty schudłaś" świetne zakończenie dnia.
Dziękuję to tyle w temacie.
Trzymam za Was kciuki moje diabełki ....damy radę..razem ....
images.jpg
 

voodocat
 

Mijam stacje. Dzień mruży powieki. Mija dziewiąta, słońce schodzi ze sceny, jeziorna woda marszczy się. Opuszczam stolicę. Bruk przystanków staje się chłodniejszy, cień stalowych lamp wydłuża się. Na niebie niknie purpura, zza burego puchu wychodzą różowe smugi.

Wagon piętnasty, miejsce 95. Mężczyzna z dwudniowym zarostem pomaga mi, wrzuca walizkę na metal barierek. Uśmiecha się. Przy drzwiach siedzi farbowana  blondynka z delikatnym ciemnym odrostem, w ciemnościach przedziału nie potrafię rozpoznać ich barwy. Usilnie próbuje pokazać, że obserwuje wszystkich. Od góry do dołu, z dołu do góry ..i z powrotem. Tak bardzo stara się ujawniać ze swojej strony dominację, że sama zaczynam zastanawiać się "czemu". Doszczętna obserwacja z pewnością dla wielu jest stresująca, może to ma na celu. Może stara się zrozumieć przez wygląd drugiego człowieka choć część jego charakteru. Możliwe, że ocenianie innych to ważna część jej dnia. Po jej prawej siedzi trzydziesto kilku latka wyraźnie niepewna w dzisiejszej sytuacji. Jest zmęczona. Ma skrzyżowane nogi w opuchniętych kostkach i ręce w łokciach oraz luźno spuszczone dłonie. Jest potężna. Zajmuje cały fotel w pociągu i ma drugi podbródek. Dzisiejszy przejazd pociągiem nie jest dla niej czymś codziennym, zwyczajnym. Z pewnością nie jest jej wygodnie i komfortowo. Robi to dla syna siedzącego naprzeciw mnie wpatrzonego w ekran telefonu. Co chwilę zerka na mnie z ciekawością obserwując  co robię. Nie zdaje sobie sprawy, że go widzę. Gra w jakąś grę.
Kuźwa. Zdrętwiały mi palce.
Podróż należy do przyjemnych, pasażerowie siedzą w ciszy. Okno jest w pełni otwarte mimo iż pociąg pędzi jak oszalały. Wiatr koi rozgrzane myśli, wybrakowane miesięcznym wyjazdem wyrazy wracają do mojego słownika.
Obawiam się powrotu. Boję się, że przytyłam cały tłuszcz, który schudłam. Zważyć mogę się dopiero rano. Przed jutrzejszym dentystą na 14 pójdę na siłownię. Postarał się być tam przez 3 godziny. W Tajlandii przecież ćwiczyłam i rozciągałam się, w Portugalii chodziłam dziennie po 20 km, w "leniwe" dnie po 11. Mieszkałyśmy na siedmiu wzgórzach, przy Alfamie, w Lizbonie. Idealny kraj na wyrobienie tyłka. Są tam tylko schody i wzgórza. Jeśli nie wiesz gdzie iść, idź w górę, a dojdziesz gdzie chciałeś. Zabawnie  to brzmi a jeszcze śmieszniejszym jest fakt, ze to prawda. I tak moglam sporo przytyć.
Jakaś dziewczyna napisała do mnie na privie, że choć mnie nie zna uwielbia mojego snapa, mój instagram jest inspirujący i czy możemy się spotkać skoro teoretycznie jesteśmy z jednego miasta.
No co jest.. Znów zdrętwiały.
Chcę spotkać się z K przed Jego wyjazdem zagranicę w poszukiwaniu pracy oraz moim na biwak i wooda. Czerwień świateł słupów stabilnie stojących na polu pulsuje przypominając tym ruch holtera. Bada EKG nocy.
Czy ktoś z Was zdaje sobie sprawę, z tego co dzieje się w Polsce? Pytam z pełną odpowiedzialnością za to pytanie. Nie wiem skąd jesteście, czy interesujecie się ustrojem, czy stoicie murem za politykami którejś partii. Nie wiem nawet czy to mnie w ogóle i interesuje. Po prostu.. czuję od rana kompletną bezsilność. Czy naprawdę chcemy utraty trój-podzielności władzy? Czy chcemy wrócić do układów za pokolenia lat 60' i 70' ? W porządku.. społeczeństwo często boi się wyrażać swoje poglądy polityczne szczególnie kiedy nie wie co je czeka, bądź co gorsza, nie zdaje sobie sprawy z zagrożenia jakie na nie czycha. Czemu ja poruszałam taki temat.. Nie wiem nawet czy ktokolwiek zagląda na mojego bloga. Przy poprzednim poście - cisza. Momentami to przykre pisać do samej siebie, ale dopóki działa jako pamiętnik, (nawet taki, którego używa się raz na miesiąc) ,to wiem, że powinnam go kontynuować.
Cóż. Wydrukowano moją pierwszą książkę. Egzemplarzy niewiele, prywatny wydruk z okazji urodzin przyjaciółki. Tak, napisałam jej na urodziny powieść z nią w roli głównej w alternatywnej przyszłości jakiej nikomu nie życzę. Ten prezent ciężko będzie przebić pod względem włożonej w niego pracy.
Ziewam. Kleją mi się oczy. Mija dziesiąta dwadzieścia dziewięć. Mrużę powieki. Koncentracja schodzi ze sceny, czoło marszczy się. Opuszczam stadium świadomości. Przedział przeszył wieczorny wiatr. Do rodzinnego miasta mam dojechać planowo minutę przed północą. Czy tak będzie?
Po co ja zadaję te wszystkie pytania?

IMG_1459.JPG


IMG_1464.JPG


IMG_1364.JPG


IMG_1330.JPG


IMG_1416.JPG


IMG_1414.JPG
 

devilside
 
Dziś zjadłam między 500 a 700 kcal
2kawy bez cukru i 2l wody
Ćwiczenia:90 brzuszków, 20s planc,55 przysiadów , 20s ściany płaczu  .....w pracy cały czas na nogach, od stolika do stolika
Brzuch coraz bardziej zarysowany
 

voodocat
 
Jestem z siebie ... zacznijmy jednakże od początku. Minęły dwa tygodnie restrykcji za granicą. I patrząc na to z boku, osiągnęłam więcej niż planowałam, a wyszlo to naturalnie i całkowicie "niechcący". Jedna przemiana wynika z drugiej, ale nawzajem rozpędzają się w niespodziewanym tempie. Dopiero co muśnięty palcem pojedynczy klocek domino spadł na kolejny, stojący tuż za nim. Sąsiad przewrócił się również.

Domino pierwsze: drastycznie zmniejszył mi się żołądek, pierwszy raz od ponad roku jestem w stanie najeść się małą porcyjką. Psychicznie chce więcej, ale fizycznie nie mieszczę.
Domino drugie: Praktycznie pozbyłam się napadów. Porównując to z codziennymi atakami na lodówkę sprzed wyjazdu nie jestem w stanie zjeść dużego posiłku. Wiele produktów zaczyna mnie odrzucać i brzydzić, tracę na nie apetyt.
Domino trzecie: wprowadziłam regularnie ćwiczenia rozciągające i na spalanie tłuszczyku. Jestem w lepszej formie.
Domino czwarte: schudłam 3,5 kg. Trwało to 14 dni. Patrząc na to ile w trakcie całej podróży kosztowało mnie to zawziętości, poświęcenia i samodyscypliny jestem z siebie ...
wybitnie nie zadowolona.

Jednak nawet nezadowolona sylwetka musi podnieść ciało z materaca, zmienić plany w działania i pamiętać jedno.
Zaniedbany Ja to wciąż Ja. Czy chce by inni tak mnie odbierali?

Zdjęcia są moje.




IMG_0889.JPG


IMG_0897.JPG


IMG_0970.JPG


IMG_1012.JPG


IMG_1022.JPG


IMG_1125.JPG


IMG_1197.JPG


IMG_1231.JPG


IMG_1260.JPG


IMG_1263.JPG


IMG_1285.JPG


IMG_1286.JPG


IMG_1295.JPG


IMG_1298.JPG
 

voodocat
 
Cześć. Czuje pewien dyskomfort wracając po takim okresie czasu. Mimo to... witajcie kwiatuszki.

Wyjeżdżam.
Wyjeżdżam wpierw do Tajlandii, później do Portugalii.

Powiem wprost. Gdy oficjalnie się zdeklaruję wiem, że będę przestrzegać wcześniej wyznaczonego planu, wytyczonej ścieżki.
Cel: powrócić do figury (co najwyżej) Twiggy; wtedy wyglądałam naprawdę znośnie. Nawet wymiary miałam zbliżone (później byłam od niej dużo chudsza).

Sposób by to osiągnąć:
1) do wyjazdu (24.06) lżejsza wersja głodówki - będę pozwalać sobie (prócz rzecz jasna wody) na czarną kawę i chai tea latte na mleku sojowym (ew. mleku 0,5%, w starbucksie nie mają "zera")
2) pić co najmniej 3 litry wody
3) wprowadzić spowrotem długie spacery (nie codzienne 7km, ale np 10 czy 15 dziennie, to nie takie trudne mieszkając w wielkim mieście i posiadając dwie sprawne nogi) i jakieś biegi albo taniec czy ćwiczenia z yt.

To wszystko ma spowodować jedno. Wyleczenie, odbicie.. odskocznie od mojego ciężkiego nawrotu bulimii (typ dość obrzydliwy = kibelek i przeczyszczacze). O ile anoreksja silnie i dość szybko się u mnie rozwijała to nie wprowadziła aż takich szkód, nie niszczyła planów, nie powodowała tego, że szukałam wymówki by zostać w domu i napchać się "do pożygu". Taka prawda. Bulimia pastwi się nad człowiekiem. Męczy próbując nas o czymś uzmysłowić. Problemem jest to, że może i czasem powodem jest słaba samoocena, jednakże w wielu przypadkach zupełnie mija się to z prawdą. To rozmowa na dłuższą chwilę więc zajmę się tym innego dnia.

Po drodze okazało się, że się odkochałam. Dziwne uczucie. Specyficzne(?) nie wiem nawet jak mam to wyrazić. To była moja pierwsza prawdziwa miłość.. Już nie dziecinne zauroczenie. Najśmieszniejsze w całej sytuacji jest to, że mój "obiekt westchnień" ..cóż.. może i się domyślał, ale .. coraz bardziej nie chce mi się wierzyć w tę wersję wydarzeń. Zapewne przeszło mu to przez głowę, to jest wręcz pewne, aczkolwiek.. mógł równie dobrze po prostu nie wiedzieć..
a ja się głupia rozwodziłam godzinę nad Jego nosem. Tak. Nosem. Ale ale. Byłam pijana. Pijanym wiele się odpuszcza.
Po drodze okazało się, że świetnie całuję. I że dobrze mi w lokach. A! I że całowanie z przyjacielem później może doprowadzić do dyskomfortowych rozmów.
Zbyt wiele na dziś.

Mam słomiany zapał i charakter kota więc nie wiem czy będę systemaczyczna w zapisywaniu tu bilansów, ale Wasza pomoc naprawdę wiele dla mnie znaczy.
Myślę, że zdajecie sobie sprawę z tego, jakich uczuć doświadcza autor tekstu, nawet krótkiego, o błahym temacie przewodnim, kiedy widzi, że ktoś czyta i "odpisuje" na jego krótki monolog.
Z góry przepraszam za język jakim się tu posługuję. Wolę artystyczne formy a ta jest ..co najmniej żałosna.

Następne wpisy będą bardziej przemyślane, przynajmniej formą.




IMG_0608.JPG


IMG_0607.JPG


IMG_0610.JPG


IMG_0619.JPG
  • awatar Eteryczna ♣: Bulimia... Najpodlejsza z chorób, używająca najbardziej podłych sztuczek. Walcz z tym. Mocno trzymam kciuki.
  • awatar dazegardener: Dziękuję. Naprawdę dzięki za wsparcie @Eteryczna . Dziś jak to już opisałam wcześniej pierwszy dzień głodówki więc kończę pierwszy litr wody. Cokolwiek żeby nie iść do kuchni. Takie pisanie niesamowicie pomaga w utrzymaniu samodyscypliny. No i typowo, najgorsze są pierwsze 3 -5 dni, później z górki.
  • awatar deformacja: Trzymam kciuki za ciebie, za to, żebyś odepchnęła bulimię na zawsze od siebie. Dasz radę :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

czytajnas
 
Najnowsze e-wydanie:
www.nexto.pl/e-prasa/w_sieci_p35638.xml?pid=154355

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej gazet i czasopism znajdziesz tutaj:
masz24.pl/gazety-i-czasopisma-cyfrowe-wydania.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

wendywho
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

 

Kategorie blogów