Wpisy oznaczone tagiem "Magda Gessler" (38)  

chiiii
 
Arvene:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

springhaze1
 
Witajcie :) . Dzisiaj postanowiłam podzielić się z Wami moimi prywatnymi zdjęciami z życia codziennego. Będzie to kilkanaście zdjęć z ostatnich tygodni . Zaczynamy :)
Spacer po Pałacu Branickich

Zdjęcie0455.jpg


Zdjęcie0456.jpg


Zabawa na tablecie

DSC04026.JPG


Moja ulubiona czekolada : Milka z ciasteczkami Oreo :)

DSC05077.JPG


Pyszny obiad : Placki ziemniaczane z bakłażanem , cukinią , papryką , cebulą , ziołami w sosie pomidorowym

DSC03664.JPG


Zapiekanka ziemniaczana z kurkami i cebulą w sosie serowym

DSC04893 - Kopia.JPG


Wyprawa do zoo :D

DSC02638.JPG


DSC02646.JPG


DSC03671.JPG


Ostatnio często czytam książki o tematyce kulinarnej . Książka Magdy Gessler jest bardzo ciekawa. Są w niej przepisy na tradycyjne potrawy danego regionu.

DSC05072.JPG


Następny ciekawy tytuł : Wiem co, kupuję! Poradnik konsumenta.
Zawsze oglądam jej program na TVN Style , tym razem sięgnęłam po książkę .

DSC05069.JPG


Pora na pyszny jabłecznik

DSC03882.JPG


Czas na testowanie nowości

DSC02928.JPG


Mój ulubiony obiad : Naleśniki z owocami ( truskawkami, bananem , gruszką i kiwi ) .

DSC05067.JPG


Szybki wypad do Redberry ( jogurty mrożone z M&M's i ciasteczkami Oreo )

DSC04451.JPG


Na koniec : Widok z okna

DSC05054.JPG


To już wszystko na dzisiaj :) . Mam nadzieję , że u Was świeci słońce i pogoda dopisuje . Niestety w Białymstoku od rana pada deszcz.
  • awatar gustosuerte: Tez mam ta ksiazke Gesler ;) zapiekanka strasznie fajnie wygląda !
  • awatar little_my: super zdjęcia, a jogurt pycha ;)
  • awatar SpringHaze1: @gustosuerte: zapiekanka jest pyszna :)
Pokaż wszystkie (38) ›
 

kciuk-pl
 
Próbowała wyjechać bez zapłacenia rachunku na kwotę 3,5 tys. zł - tak o Magdzie Gessler mówi obsługa hotelu pod Słupskiem

Link: www.kciuk.pl/Gessler-chciala-wyjechac-z-hotelu-b…
 

bialoczerwonaroza
 
Ciasto jest łatwe w przygotowaniu. Mimo, że jestem miłośniczką ciast z kremem ciasto marchewkowe mogę uznać jako bardzo smaczne i aromatyczne.  Składniki:
marchew [2 szklanki]
mąka [2 szklanki]
cukier [2 szklanki]
proszek do pieczenia [2 łyżeczki]
cynamon [2 łyżeczki]
soda oczyszczona [2 łyżeczki]
sól (szczypta)
orzechy włoskie (5 dkg)
rodzynki  (5 dkg)
olej [1.25 szklanki]
jajka [4 szt.]

Wykonanie:
Ścieramy marchew na tarce o drobnych oczkach.
Jaja ucieramy z cukrem na puszystą masę. Stopniowo dodajemy mąkę i olej(możemy dać trochę mniej niż w przepisie. Ciasto będzie bardziej "dietetyczne". Osobiście dodaję szklankę), dalej marchew, proszek do pieczenia, sodę, cynamon, orzechy i rodzynki. Na koniec szczypta soli.

Ciasto pieczemy w nagrzanym do ok 180 stopni piekarniku przez około 40-50 minut w zależności od piekarnika.
Moja rada. Nie włączajcie termoobiegu, bo ciasto z wierzchu szybko się spali, natomiast w środku będzie wciąż niedopieczone. W trakcie pieczenia warto sprawdzić czy wypiek się udał drewnianym patyczkiem.


Ciasto najlepiej smakuje z polewą. Przepis na najlepszą polewę jaką jadłam dodam niebawem.
Możecie także posypać je cukrem pudrem.
 

kciuk-pl
 
Niestety okazuje się, że nie zawsze po wizycie restauratorki sytuacja ulega poprawie, a niekiedy wręcz się pogarsza. Oto jak stały klient jednego z "nareperowanych" w programie lokali, ocenia pracę Magdy Gessler.

Link: www.kciuk.pl/Staly-klient-ocenia-jak-jego-ulubio…
 

panhavranek
 
Dochodzą nas słuchy, iż program „MasterChef“ to rzecz, która nie różni się niczym od innych produkcji telewizyjnych i jest pełen przekłamań. Okazuje się, że gotowanie na ekranie, pomimo sporej oglądalności, nie cieszyło się ponoć tak wielki wzięciem uczestników. Według doniesień ludzi, którzy startowali w castingach chętnych do wzięcia udziału wcale nie było tak wielu. Oczywiście umiejętne kadrowanie oraz pomysłowość reżysera i montażysty sprawiają, że na ekranie widzimy istne tłumy. Serio, znam człowieka który działa w branży i on przyznaje, iż z kilkudziesięciu ludzi da się zrobić w telewizji tłum. Cóż, trochę mnie to dziwi, bo nie spodziewałem się takiego obrotu sytuacji. Wydawało mi się, że ludzie raczej chętnie uderzą do tego programu. A tu kuku, wcale niekoniecznie.
Inna rzecz, że ponoć nasza edycja nie jest tak dobra jak zachodnie. Tego nie wiem, niemniej potrawy serwowane przez uczestników to jedno, a cała otoczka to drugie. Można mieć zastrzeżenia do jury, do pewnych konkurencji oraz wielu rzeczy, ale na moje polski „MasterChef“ nie wydaje się aż tak tragiczny. A że telewizja kłamie? Przecież zawsze tak było i chyba nikt nie łudzi się, że w magicznym pudełku mamy coś więcej niż kreacje. Czas się obudzić i zrozumieć, iż nie są to żadne prawdy objawione, lecz sprytnie wykreowana fantazja. I jeśli ktoś uważa inaczej, to może lepiej, by gotowanie robił we własnym domu i nie przejmował się tym, co leci w jakiejkolwiek stacji.
  • awatar Adrijah: Myślę, że jeśli chodzi o ilość uczestników, duże znaczenie u nas miał wybór jurorów. Osobiście znam sporo osób, które chciały wziąć udział w programie, dopóki nie dowiedziały się, że poprowadzi go Magda Gessler... Zagraniczny MC jest o wiele lepszy, nawet australijski, ale dla mnie w ogóle mistrzostwem jest MasterChef Junior. Dzieciaki w wieku mniej więcej 11-13lat prezentują o wiele wyższy poziom niż wszyscy uczestnicy polskiego MF(!).
  • awatar Adrijah: MC nie MF, sorry
Pokaż wszystkie (2) ›
 

panhavranek
 
Anna Starmach pojawiła się całkiem niedawno w mediach, a już wyrasta na kolejną gwiazdę ze stajni TVN. Dotychczas nie zwracano na nią specjalnej uwagi, bo jej gotowanie nie było na tyle znane, by móc poruszyć serca i umysły szerszej publiki. Wygrana w konkursie, ukończenie Le Cordon Bleu, pojawienie się w Dzień Dobry TVN oraz w swoim programie Pyszna 25 (do którego jeszcze dziś wrócimy i który był niejako katalizatorem tej właśnie notki) to było nieco mało, dlatego też dopiero uczestnictwo w MasterChefie jako członek jury nadało tej panny odpowiedniego blasku. Jednocześnie zwiększyła się liczba krytycznych komentarzy, co jest niejako normą. Można nawet powiedzieć, że bardzo przykrą, gdyż w Polsce lubimy jechać po innych. Fakt, ale czy w wypadku panny Starmach jest to faktycznie nieuzasadnione?
Obejrzałem wspomnianą Pyzną25 i muszę powiedzieć, że mam pewne wątpliwości co do poziomu umiejętności Anny. Z jednej strony niby Le Cordon Bleu nie kończą cieniasy, z drugiej jednak jej potrawy, a raczej ich wykonywanie nie sprawiało wrażenia, że mamy do czynienia z profesjonalistką. Jasne, przed kamerą każdy się denerwuje, niemniej kiksów było całkiem sporo. Do tego używa sporo chemii, co nie do końca jest mile widziane przez wielu konsumentów, a już na pewno nie przez jej koleżankę Magdę Gessler. Dodajmy jeszcze fakt, iż generalnie nie ma ona zbyt przyjemnej aparycji. Nie chodzi o to, że jest brzydka, ale ma nieprzyjemny wyraz twarzy, a jej oczy robią się wielkie nie w słodki, miły sposób, lecz taki przerażono – wkurzony. A to nie sprzyja oglądaniu jej osoby.
 

attic
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

panhavranek
 

„ W tej telewizji to tylko gotowanie i inne programy kulinarne” stwierdził jakiś czas temu mój znajomy. I trzeba przyznać, że coś w tym było. Faktem jest, iż poza rozmaitymi teleturniejami, gdzie ścierały się rozmaite talenty zarówno w śpiewaniu (no, bądźmy szczerzy, głównie we śpiewaniu) kulinaria stanowiły jeden z istotniejszych cyklów programów. Dla osoby, której przepisy na dania oraz techniki i tajniki kulinarne niespecjalnie ruszają taka propozycja programowa może faktycznie znużyć i zirytować. Do tej grupy należy chociażby mój dziadek, który pichcenia nie cierpi, gdyż od tego jest kobieta. Kocham dziadka, ale jego szowinistyczne myślenie kategoriami dawnej epoki nieco mnie mierzi i nierzadko lubię przy nim podkreśla, iż ja gotować lubię. Dziadek jednak kocha wnuka i chyba mi wybacza te jawne uderzenie w patriarchalny system wartości. Wybacz dziadek, nie te czasy.
Wracając do meritum – sam nie jestem specjalnym fanem telewizji, więc nie śledzę zbytnio programów o których mówił mój znajomy. Pascal, Nigella, Magda Gessler itd. To imiona i nazwiska, które są mi znane, ale nie jestem w stanie zbyt wiele o nich powiedzieć. Dlatego też nie wydaję opinii na temat kulinarnej strony telewizji, gdyż niewiele o niej wiem. Sądzę jednak, że skoro audycje te są ciągle produkowane i kręcone, to chyba muszą znajdować uznanie w oczach wielu widzów. W końcu reklamodawcy nie płacili by za emisję reklam swoich produktów w momencie, gdy dany projekt oglądałoby kilkanaście tysięcy osób. A że programy te idą w całkiem dobrych porach, to wnioskuję, iż przepisy prezentowane na ekranie są wciąż wziętą kategorią telewizyjnych atrakcji.
 

patajo.pl
 
Przebój zespołu KlejNuty „Bende Go Zjad” szybko stał się hitem internetu. Głównymi bohaterami teledysku jest „Mięsny jeż”, który już wcześniej zawojował internet oraz Magda Gessler, prowadząca program kulinarny ... Posłuchajcie!

www.patajo.pl/(…)bende-go-zjad-magda-gessler-spiewa…
 

karina10
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Haniya:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

konopielka3
 
Podhale gotuje się dziś z wściekłości na Magdę Gessler. Bo w swoim programie "Kuchenne rewolucje" pokazała dość niestrawny góralski bigos: awantury, pijaństwo, pazerność i zwykłe chamstwo. Przesoliła? Postanowiliśmy sprawdzić.

Władysław, z zawodu kierowca, mieszkaniec gminy Bukowina Tatrzańska, jest zły na program Magdy Gessler. – To wstyd i hańba – mówi. – Żeby tak górala baba wyszydziła. Ja to bym taką babę... – robi ręką zamaszysty ruch. Po chwili się uspokaja. Gdy opowiada o górach i ludziach, którzy tu mieszkają, twarz mu łagodnieje. Nie przeniósłby się spod Tatr w żadne inne miejsce, za żadne skarby. – Bo przecież tylko tu znajdzie człowiek w jednym miejscu tyle naprawdę pięknych wartości – wzrusza się góral.

– Bóg, honor, ojczyzna, rodzina. I góralska śleboda [wolność – przyp. red.] – wylicza Władysław, stojąc przed wielką chałupą, której właścicielem jest sędziwy syn podhalańskiego rodu, obecnie w Chicago. Jest też, podobnie jak Władysław, katolikiem i patriotą, o czym świadczą białe napisy na fasadzie domu. Jedne mają odstraszać komunistów, inne nawołują do ochrony życia poczętego i kultywowania pamięci o tragedii smoleńskiej. Wreszcie ten najważniejszy, który ma i góralom, i ceprom (dom stoi w Białce Tatrzańskiej przy głównej drodze z Bukowiny) przypominać słowa polskiego papieża: "Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze tej ziemi".

Władysław też postanowił coś odnowić – zawartość lodówki. Znalazł się pod domem górala z Chicago, bo w sklepie "Alkohole świata" znajdującym się na tej samej posesji mają odpowiedni towar.

Choć to południe, Władysław jest zmęczony, z trudem utrzymuje pion. Nie na tyle jednak, by nie powiedzieć jeszcze kilku słów o tym, co myśli o restauratorce i gwieździe telewizyjnej Magdzie Gessler oraz o jej programie. – Butelki niedopite znalazła i co z tego? – wzrusza ramionami. – Że babie góral jedzenia nie kupował, torebki z herbatą wyliczał? Po co tyle ta baba gadała? Babę trzeba trzymać krótko, a jak trzeba, to i przyłożyć. Biedny ten Bartek.

Tak jak góral

Biedny Bartek z Bukowiny Tatrzańskiej ma 30 lat i jest góralem z dziada pradziada. Dla swoich pracowników jest jednak... debilem. Barmanka Beata bez ogródek w "Kuchennych rewolucjach" wspominała, jak ściągał w kuchni o jeden za dużo plasterek salami z pizzy zamówionej przez cepra. Młodziutkiej, 21-letniej żonie Agacie Bartek nie pozwala w knajpie nawet herbaty się napić. Mimo że Karczma u Bartka działa w domu, który wybudował ojciec Agaty i który w połowie wciąż należy do żony. Bartek nie daje Agacie ani grosza na życie, zupełnie nie dba o ich dziecko. Nie zmieniło się to, nawet kiedy u syna wykryto gronkowca.

– To szmata – mówi na wizji o Bartku jego kucharka.

– Żonę masz, daje ci d..., nie musisz jej utrzymywać – krzyczy na wizji do męża Agata.

– Bartek... pijesz – oświadcza Magda Gessler, także na wizji. (Później wyniesie z knajpianej kuchni baterię schowanych butelek z wódką.)

– No, pijem – przyznaje Bartek. – Tak jak góral.

Jaki góral jest, dzięki programowi "Kuchenne rewolucje" w połowie marca dowiedziała się cała Polska.

Naplują do zupy

– Oglądałam ten program z otwartymi ustami, bo zrozumiałam, że to, co stało się wcześniej moim udziałem, nie było wyjątkiem – przyznaje Elżbieta Wrześniewska, nauczycielka z Warszawy, która spędziła ferie na Podhalu z 6-letnią córeczką Hanią. Jak twierdzi, ostatni raz w życiu. – W programie pani Gessler zobaczyłam wszystko jak w soczewce. Nas też górale, zazwyczaj po kilku głębszych, skubali na każdym kroku – opowiada. – Płaciliśmy jak za woły za skandalicznie rozklekotane łóżka w pensjonacie, za parkingi, za każdą wizytę w toalecie, za niejadalne żarcie w restauracji. A kiedy próbowaliśmy się poskarżyć, odnosiliśmy wrażenie, że następnym razem naplują nam do zupy.

wiadomosci.onet.pl/(…)podhalanska-rewolucja,kiosk-w…

ee7834e4675a7016a4bddde47fd00397,37,1,0-0-3504-1922-0.jpg


Czarę goryczy przelał incydent przy wyciągu. Gdy jej córeczka potłukła się na orczyku, bo góral ją źle wpiął, interweniowała u szefów stacji narciarskiej.

– Stało się coś poważnego? – zapytał ją rosły mężczyzna w średnim wieku w góralskim kapeluszu, o jasnobrązowych oczach.

– Nie – przyznała.

– To wypierdalaj! – usłyszała. Oczy górala, tak to Elżbieta zapamiętała, nagle zrobiły się czarne.

Kiedy słyszała, jak w Karczmie u Bartka padają słowa na "k" i "p", jak rośnie poziom agresji i nienawiści, przypomniała sobie te czarne oczy górala z wyciągu.

– Proszę mi wierzyć, w programie pokazaliśmy jedynie wierzchołek góry lodowej – mówi Magda Gessler. – Oczywiście, że trafiliśmy do szczególnej rodziny, z wieloma problemami. A jednak właśnie w niej, jak w krzywym zwierciadle, ujawniło się wiele ludzkich wad, choćby brak partnerstwa w małżeństwie, chorobliwa oszczędność granicząca ze skąpstwem, wreszcie pewne zakłamanie: górale używają wielu pięknych słów, którymi czasem przykrywają nieładne rzeczy. Oczywiście, na Podhalu mieszka również wiele pięknych rodzin, kochających się, wręcz wzorowych. Jedną z nich pokazałam w poprzednim sezonie "Kuchennych rewolucji".

– Takie rzeczy, jak zobaczyliście w programie pani Magdy, dzieją się w co trzeciej góralskiej rodzinie – zapewnia nas była pracownica Bartka, obecnie barmanka w pobliskiej knajpce Janosik. Jakie? – Picie i bicie – uśmiecha się smutno Beata. Po czym dodaje: – A jak jednego i drugiego jest już za dużo, to dochodzi samobójstwo.

Podhale bije dziś Polskę w niechlubnych statystykach dotyczących psychoz alkoholowych. Z danych Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie wynika, że w ciągu ostatnich kilku lat ponad 120 mieszkańców Tatr popełniło samobójstwo, zazwyczaj pod wpływem alkoholu. Statystycznie zabija się około 20 górali rocznie; to dwa razy więcej niż w innych częściach Polski. Gabinety psychologów na Podhalu świecą pustkami, bo wizyta u takiego lekarza to dla górala obciach. A jednocześnie w zaskakującym tempie rośnie liczba Podhalan, którzy ślubują trzeźwość w prowadzonym przez ojców jezuitów zakopiańskim duszpasterstwie trzeźwości na Górce.

Wady i zalety do kwadratu

– Cztery lata temu przyjmowałem trzy tysiące ślubów – wylicza ojciec Stanisław Wika. W ubiegłym roku ślubów było już ponad pięć tysięcy. Zdaniem jezuity górale chętniej niż kiedyś wstępują na drogę cnoty. Większa liczba ślubów może też oznaczać, że więcej niż dawniej mieszkańców Tatr ma problem z używkami.

– Górale mają wszystkie polskie wady i zalety do kwadratu – zauważa Krzysztof Trebunia-Tutka, lider słynnego góralskiego zespołu i architekt. Jeśli chodzi o picie wódki przez swoich ziomków, uważa, że jest bardziej widoczne niż w innych częściach Polski, bo górale nazbyt się z tym obnoszą. – Picie gorzałki w górach jest jak palenie fajki pokoju. Kto odmawia, jest podejrzany – twierdzi muzyk. Na temat tego, co zobaczyli Polacy w Bukowinie Tatrzańskiej, wypowiada się jednoznacznie. – Telewizja telewizją, ale przecież nie da się aż tak zafałszować rzeczywistości – zauważa.

Góralska choroba

Innego zdania jest starosta tatrzański Andrzej Gąsienica-Makowski. Po emisji programu na łamach "Tygodnika Podhalańskiego" oświadczył, że Magda Gessler wykorzystała, wręcz wykreowała problemy rodziny spod Tatr. Że to chwyt marketingowy. W rozmowie z "Newsweekiem" dodaje, że restauratorka wykorzystała stereotypy. – Może i jesteśmy czasem narwani. To zapewne wypływa z układów klimatycznych. Pogoda w górach jest zmienna: rano słońce, w południe leje, a w nocy burza.

Dla górali halny jest dość częstym wytłumaczeniem. Podobno wyłącznie pod jego wpływem, już po emisji programu w Karczmie u Bartka po raz kolejny interweniowała policja. Bo znowu doszło w niej do rękoczynów.

– Ech, dużo by opowiadać – wzdryga się barmanka Beata, góralka rodem z Leśnicy. Wśród licznych opowieści o byłym pracodawcy są i te o nocnych wizytach Agaty, która skarżyła się przy barze, że mąż znowu ją poszarpał. Zdaniem Beaty, małżeństwo Agaty i Bartka to przejaw szerszej góralskiej choroby, która wynika z tego, że nigdy wcześniej górale nie mieli aż tylu "dutków". Co tylko podsyca ich megalomanię.

To my, cepry, w znacznym stopniu jesteśmy tej megalomanii winni – zauważa publicysta Maciej Pinkwart, znawca Zakopanego i mieszkaniec Podhala, rodem z Milanówka.

– Jeszcze w Młodej Polsce wykreowaliśmy mit góralskiego bohatera, może nieco nieokrzesanego, ale pełnego wartości, honoru, trochę nadczłowieka, pozbawionego zwykłych, ludzkich przywar. Tymczasem górale są pełni słabości, jak my wszyscy. Być może nawet mają więcej problemów niż inni. Kto wie, może rzeczywiście chodzi o halny albo – jak twierdzą inni – zbyt małą ilość jodu w powietrzu? A może problemy, jeszcze bardziej niż cepry, zamiatają pod dywan?

Na wpływ niesprzyjających okoliczności klimatyczno-geograficznych skarżył się niedawno pewien góralski woźnica pod wpływem, który najpierw wywiódł w pole policjantów, a potem wytrzaskał ich po gębach. Z powodu halnego dwóch górali podczas lotu z Ameryki do Polski pobiło stewardesę, co skończyło się przymusowym lądowaniem samolotu na Islandii. To z powodu wiatru podobno po zakrapianej imprezie z turystą spod Lublina górale ogołocili cepra ze wszystkiego, po czym pozostawili na mrozie na wpół nagiego.

Pies nie pogryzł

Halny zbliżał się (tak usłyszałam od górali), gdy w ubiegłym tygodniu jechałam do Bukowiny Tatrzańskiej od strony Murzasichla. Wiatr powalił Stanisława, na oko 60-letniego górala, na środek jezdni w pół drogi między domem a sklepem monopolowym. Chwilę później z ćwiartką wódki w ręku zaprasza nas do swojego domu, gdzie z sąsiadami pije mniej więcej od czterech tygodni. Na początek Stanisław opowiada góralski kawał o tym, jak turysta spotyka bacę owiniętego w bandaże.

– Co się stało? – pyta turysta

– Mój pies mie pogryzł – skarży się baca.

– Jak to możliwe?

– Przysłek ku chałupie trzeźwy i mie nie poznał.

Nic dziwnego, że własny pies na Stanisława nie szczeka i nie zamierza go gryźć. Tylko żona Hanna po czterech tygodniach picia Stanisława prawie nie poznaje. I martwi się o męża nawet wtedy, gdy grozi jej, że jak będzie dłużej podskakiwać, to w końcu jej przyłoży. Od czasu do czasu Hanna zwraca więc oczy ku świętym obrazkom wiszącym w ich domu. Może one pomogą? Może ten z papieżem? No tak, ale przecież – reflektuje się Hanna – papież nie pomógł byłemu burmistrzowi Zakopanego Adamowi Bachledzie-Curusiowi, który składał przysięgę Ojcu Świętemu, że będzie bronił chlubnej tradycji górali. A potem zasłynął nie tylko procesami z powodu samowoli budowlanych na Krupówkach, ale również próbą opatentowania na własny rachunek oscypka. Papież nie pomógł też braciom Gudbajom z Podhala, których niedawno sąd skazał na więzienie za handel ludźmi. A przecież zaraz po śmierci papieża postanowili oficjalnie z powodu nagłej żałoby w sercach zamknąć swój podhalański dom publiczny, w którym nieraz dochodziło do maltretowania kobiet.

Nie tylko kuchenna rewolucja

Ze statystyk wynika, że góralskie kobiety mają coraz bardziej pod górkę. Coraz więcej góralek szuka pomocy w Centrum Wsparcia Dziecka i Rodziny w Zakopanem. Oficjalnie chodzi zaledwie o kilkanaście rodzin w regionie, nieoficjalnie, jak zapewnia barmanka Beata, górale piją i biją nawet w co trzeciej rodzinie. Tylko góralki jeszcze o tym nie mówią. – Ale myślę, że Magda Gessler w swoim programie zrobiła nie tylko kuchenną rewolucję – uważa Beata. – Pokazała góralom, a zwłaszcza góralkom, że o naszych problemach wreszcie powinniśmy mówić, i to mocnym głosem.

Już po emisji "Kuchennych rewolucji", jak cała Polska usłyszała, że mąż góral zupełnie nie dba o żonę, ona sama chciała udowodnić, że to tylko telewizyjna manipulacja. Nieoczekiwanie tuż przed publikacją artykułu Agata zadzwoniła do mnie i powiedziała, że Bartek wcale się nie zmienił i nie daje grosza na syna. Tymczasem do Agaty nie odzywa się cała wieś. Po co tyle gadała? Tym bardziej że babę trzeba trzymać krótko, a jak trzeba, to i przyłożyć.

Biedny ten Bartek.
 

kciuk-pl
 
Karuzela Cooltury 2011 już za nami. Mimo niesprzyjającej pogody debaty, spotkania autorskie, zajęcia dla dzieci i młodzieży, warsztaty i koncerty cieszyły się ogromnym powodzeniem i zainteresowaniem ze strony mieszkańców Świnoujścia jak i przybyłych gości

Link: www.kciuk.pl/Celebryci-na-Karuzeli-Cooltury-a61328
 

kobiecy-wykop
 
W menu widizmy, Magdę Gessler krwawiącą z dwoma wbitymi szaszłykami. W okolicy jest też bilboard z płonącą głową restauratorki. Jesteśmy w szoku! :s podepnij.pl/story/5279/ Co o tym sądzicie, takie działanie jest ok?
  • awatar Gorill girl <33: zapraszam na mojego bloga i dodawanie do znajomych, komentowania i obserwowania moich wpisów ;]
Pokaż wszystkie (1) ›
 

kobiecy-wykop
 
Za nami nowy kolejny odcinek programu kulinarnego z Magdą Gessler. Jakie macie wrażenia. Udania czy nie udana rewolucja? podepnij.pl/story/5154/
 

 

Kategorie blogów