Wpisy oznaczone tagiem "Mamma mia" (27)  

jarx
 
JarX: Mamma Mia... :) ...jak ktoś jeszcze nie widział tego musicalu w Teatrze Muzycznym Roma to gorąco polecam :) ... poniżej kilka ujęć z premiery płyty ze spektaklu... Pozdrawiam
 

coel
 
Coel:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

szklanelustro
 




Kolega brata mojej BFF powiedział, że będzie się uczył francuskiego, żeby z nią porozmawiać *zakochany*

Szklane Lustro - Nie mogę się pozbierać po stracie kotka...
Pokaż wszystkie (1) ›
 

stylowamama
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

nickel-back
 
Następnego dnia powiedziałem Isabelli, że muszę wcześniej wrócić do domu. Była smutna, toteż pocieszyłem ją, że wrócę najszybciej jak się da. Pożegnaliśmy się i skierowałem się w stronę wyjścia z lasu. Lecz gdy tylko drzewa mnie całkowicie przysłoniły i Isabella nie mogła mnie już zobaczyć, skręciłem szybko w bok i ruszyłem biegiem przed siebie. Na dobrą sprawę nie wiedziałem zupełnie gdzie mam iść. Jedno było pewne. Musiałem wydostać się z lasu. Dopiero później należało się martwić, co dalej. Szedłem więc raźnym krokiem co chwila potykając się o wystające gałęzie i konary drzew. Właściwie to mogłam się spytać chochlików o drogę do zamku, ale nie miałem pewności, że nie wyjawią one swojej pani mych zamiarów. Wolałem nie ryzykować.
Nawet się nie spostrzegłem, gdy las zaczął się przerzedzać. W końcu minąłem ostatnią linię drzew i znalazłem się na dużej polanie. W oddali zobaczyłem wielki zamek. Tak to on... Czy mi się wydawało, czy nad tą posępną budowlą naprawdę unosiły się granatowe chmury...?
'Will, to już paranoja!'- skarciłem się w myślach.
Ruszyłem przed siebie. Nie uszedłem jednak parunastu kroków, gdy poczułem zimny powiew na plecach, a po chwili zmaterializował się przede mną duch. Gdy go zobaczyłem odskoczyłem w tył mocno przestraszony.
-Kim jesteś?- wyjąkałem.
Zignorował moje pytanie i powiedział:
-Cofnij się póki możesz! Przysiągłeś, więc dotrzymaj obietnicy! Isabella, którą tak bardzo kochasz uknuła intrygę. Zwabiła cię swym urokiem i wdziękiem. Od początku wiedziała, że jesteś łatwym celem. Dlatego właśnie chce cię wykorzystać. Zaufaj mi i wróć do swego świata. Nigdy tu już nie wracaj!
Czułem taki respekt przed zjawą, że nie byłem w stanie jej przerwać. Dopiero gdy skończyła mówić i czekała na moją reakcję, przemówiłem:
-Nie znasz jej... Ona mnie kocha! Powiedziała mi to!
-A czymże są słowa? To tylko puste, nic nie znaczące dźwięki!
Zaniemówiłem. Musiała minąć dobra chwila zanim zdołałem odpowiedzieć:
-Zrobię dla niej wszystko, żebyśmy mogli być razem! Zginę nawet! Tylko po to, żeby Isabella mogła być wolna!
-Ona cię oszukuje! Od dawna czekała na ciebie! Twa miłość wie, że złamiesz przysięgę, jeśli w tym momencie nie zawrócisz i tylko na to czeka! Więcej powtarzać nie będę!
I zniknął...
Nie przeląkłem się słowami zjawy i ruszyłem przed siebie. Im bliżej byłem, tym strach bardziej mnie paraliżował. Pewność siebie znikła natychmiastowo. Ale musiałem to zrobić. Dla Isabelli...
Gdy dotarłem do bramy zamku, ta otworzyła się. W środku było bardzo ponuro. Dostrzegłem też srebrny pył z lasu.  Proszek w powietrzu oświetlał wszystko dookoła błyszczącą łuną.
Dotknąłem kieszeni. Nóż był na miejscu. Właściwie to nie mogłem się spodziewać z kim mi będzie dane stoczyć walkę. Najprawdopodobniej nóż na niewiele się zda, ale lepsze to niż przyjść na walkę z pustymi rękami...
Zauważyłem chochlika. Patrzył na mnie złowrogo, jakbym zrobił coś nie tak...
Ruszyłem przed siebie i poszedłem wzdłuż korytarza. Było tu bardzo jasno jak na takie ogromne zamczysko. Zobaczyłem przed sobą jasną plamę. Zapewne jest to jakieś pomieszczenie. Ruszyłem w tamtym kierunku (innego wyboru zresztą nie było) i po chwili stałem już w progu malutkiej klitki. Po prawo stałą jakaś stara komoda, a na lewo widać było staromodne łoże. I stół nic innego.
Serce łomotało mi w piersi niczym uderzenia kolibra...
Wtem drzwi się zatrzasnęły.
-Uprzedzałam cię- nie przychodź do zamku!- usłyszałem złowrogi głos za sobą.
-Kiedy się odwróciłem moim oczom ukazała się Isabella. Była potwornie zła. Otaczały ją chochliki.
-Przepraszam... Chciałem cię uratować... Ja...
-Myślisz, że jedno przepraszam wszystko załatwi?!- przerwała mi- Złamałeś przysięgę i spotka cię za to kara!- zaśmiała się okrutnie i zaczęła się przeobrażać. Najpierw wydłużyły się jej ręce, potem nogi. Wyrosły z nich ogromne szpony. Twarz powiększyła się. Błękitne oczy stały się czarne, a równiutkie zęby zastąpiły ogromne kły. Także chochliki zaczęły się zmieniać. Po chwili stało przede mną ogromne monstrum w otoczeniu ludzi z zamazanymi twarzami i pożółkłą skórą. Nie widać im było ani oczu, ani ust, ani nosów. Wszystko spowijała gęsta mgła.
Byłem przerażony. W najgorszych koszmarach nie śniłem o czymś takim!
-Spotka cię kara! Spotka cię kara!- skrzeczały przeobrażone chochliki.
-Ja chciałem dobrze! Nie zabijaj mnie!- krzyknąłem.
-Ha ha ha! Ale wy- ludzie- jesteście naiwni! I co? Myślałeś, że się w tobie zakochałam? Ha ha ha! Jesteś głupi! Miłość nie istnieje. Ludzie czują się samotni i po prostu wmawiają sobie miłość do drugiego człowieka, żeby poczuć się lepiej! Jesteście beznadziejni! A zresztą... Dopiero co powiedziałeś zjawie, że jesteś gotów zginąć tylko po to, abym była wolna... Więc... GIŃ!- krzyknęła.
-Giń! Giń! Giń!
W głowie mi huczało. Upadłem na kolana i zakryłem sobie uszy rękoma.
Isabella przyskoczyła do mnie i jednym zgrabnym ruchem odepchnęła w tył po czym sięgnęła swymi szponami w stronę mojej klatki piersiowej. Zagłębiła rękę w moje ciało. Bolało niemiłosiernie. Ona jednak cofnęła rękę...
W szponach trzymała serce...
Moje serce...

                                       *  *  *
Teraz jak na to patrzę to widzę, że Isabelle chciała mnie tylko i wyłącznie wykorzystać. Zjawa, która wcześniej mnie przed nią przestrzegała, opowiedziała mi jak działa ten świat. Isabella była uwięziona w lesie. Nie mogła wyjść poza jego granicę. W tym punkcie nie kłamała. Nie istniał jednak żaden Czarny Pan. Zjawa wytłumaczyła mi, że nie wie dokładnie jak Isabella została panią Czarodziejskiego Lasu, ale wiedziała, że dziewczyna tkwiła tu ponad dwieście lat... Od dawna czekała na kogoś, kto ją uwolni. Upatrzyła sobie na ofiarę właśnie mnie...
Otóż... Sekret Czarodziejskiego Lasu jest taki..
Aby się z niego uwolnić trzeba kogoś zabić. W ten sposób ofiara zamienia się miejscem z Panem tej krainy. I od tej pory to ona jest tu uwięziona i jest skazana na czekanie na kolejną głupią osobę, która wkroczy do lasu. Jeśli natomiast chodzi o osobę wyzwoloną (taką jak Isabella) - umiera ona... Wierzcie mi... Umrzeć jest lepiej, niż tkwić bezczynnie uwięzionym w Lesie...
Do tej pory nie mogę zrozumieć jednej rzeczy. Przecież Isabella mogła mnie zabić od razu. Wtedy, jak tylko przekroczyłem granicę jej Krainy. Więc czemu tego nie zrobiła? Czyżby naprawdę byłą aż taką złą osobą, że chciała poigrać sobie z moimi uczuciami?
Jedno było pewne. Byłem więźniem tego Lasu. Musiałem odpokutować za swoje winy... Skazany byłem na czekanie na kolejnego głupca, który tu przyjdzie. Isabella czekała aż dwieście lat! Mogłem tu tak tkwić w nieskończoność!
Przez kolejne lata nie mogłem wymazać sobie wspomnień związanych z Isabellą. Starałem się o niej nie myśleć, lecz jej zdrada na zawsze zaryła się w mojej pamięci...
Najgorsze jest jednak to, że nie przestałem jej kochać. Zraniła mnie, oszukała, zawiodła moje zaufanie, a jednak nadal była miłością mego życia...
Miłość jest bardzo podstępne... Nie zawsze należy jej ufać...
       
                                        *   *   *
-Jestem Will- Pan tej krainy, a ty?
-Mary- powiedziała zdezorientowana dziewczyna.
-Miło mi cię poznać Mary! Witaj w Czarodziejskim Lesie!- powiedziałem uśmiechając się czarująco...
Nadarzyła się okazja... Musiałem ją wykorzystać...

                              *   *   *   *   The End  *   *   *   *

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Najbardziej podoba mi się zakończenie...
Pani przeczytała niecałą 1/3 opowiadania (więcej nie zdążyła) i wstawiła mi 6 xD
Spodobało jej się...
I jeszcze wyskoczyła z tym 'Nie zmarnuj swego talentu!'
Haha :)
A Wam jak się podoba?
Po poprzednim postem zamieściłam pytanko...Dziękuję Ci Thierry za sugestię ! :)
Stwierdziłam, że faktycznie będzie to się opierać na Mamma Mii, lecz przede wszystkim na relacjach miedzy Donną a Samem :) Bo tak naprawdę to ten wątek jest fajny :) Więc spróbuję! :) Może się uda xD

Boże! Zakochałam się w tej piosence!!!

~Bad
  • awatar locus: Interesujący blog. Musisz pisać częściej!
  • awatar john: PErPzx http://www.MHyzKpN7h4ERauvS72jUbdI0HeKxuZom.com
  • awatar john: PErPzx http://www.MHyzKpN7h4ERauvS72jUbdI0HeKxuZom.com
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

nickel-back
 
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej :) Znalazłam te kartki, wiec zamieszczam kolejną część opowiadania! :) Na początku jednak podziękować za miłe komentarze pod poprzednim wpisem. Dziękuję! ;*
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Zamrugałem kilkakrotnie, aby upewnić się, że to nie sen, lecz rzeczywistość. To niemożliwe! Takie rzeczy nie istnieją! Pewnie zastanawiacie się co zobaczyłem. To naprawdę jest trudne do opisania. Ciągle pamiętam widok tamtego miejsca. Nawiedza mnie ono podczas najgorszych koszmarów. Wokół drzew panowała tajemnicza aura. Wszędzie unosiła się zielono-żółta mgła. Gdzieniegdzie widać było pył unoszący się w powietrzu. Lecz nie tajemniczość lasu zwróciła moją uwagę. Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to malutkie stworzonka krążące wokół pni drzew.  Były to malutkie chochliki. Były wielkości ludzkiej ręki; nie większe. Z ich delikatnych pleców wyrastały okazałej wielkości skrzydła. Błyszczały one na niebiesko. Chochliki te ubrane były w równie małe zielone sukienki. Te niesamowite istoty można było porównać do elfów, ponieważ były nieziemsko piękne i miały szpiczaste uszy.  Stworzonka zajadały się jagodami, które zrywały z krzaków. Bardzo zabawnie to wyglądało, ponieważ musiały się naprawdę wysilić, aby zdobyć owoc. Były w końcu malusieńkie, a jeden taki owoc był większy niż ich delikatne dłonie.
Patrzyłem na nie i nie mogłem się nadziwić, jakie są piękne.  Ruszyłem przed siebie. Wpatrywałem się wokół podziwiając tajemniczość i niesamowitość tego miejsca. Przecież to niemożliwe! Chochliki nie istnieją! Potknąłem się. Aby nie upaść na ziemię złapałem ręką gałąź pobliskiego drzewa. Spojrzałem na swoją dłoń, po czym oderwałem ją od konaru. W miejscu, gdzie przed chwilą spoczywała moja ręka widniał srebrny ślad, który po chwili zaczął zanikać. Musnąłem ciałem inną część drzewa, a po paru sekundach i tam pojawiła się srebrna wstęga. Po chwili jednak nie było już po niej śladu. Otworzyłem szerzej usta, co wydawało się niemożliwe, a jednak...
-Nie otwieraj tak szeroko buzi, bo ci chochliki powlatują. One naprawdę lubią psocić- usłyszałem perlisty śmiech za sobą. Odwróciłem się powoli, nie wiedząc czego mam się spodziewać.
Spojrzałem na nią. Jeszcze nigdy nie widziałem tak pięknej istoty. Przy niej chochliki wydawały się brzydkie.
Niewiasta ubrana była w długą do ziemi białą sukienkę. Miała błękitne, duże oczy, a blond włosy opadały na jej pierś. Miała wielkie, czerwone usta, które kontrastowały z jej śnieżną cerą.
-Czemu mi się tak przyglądasz? Elfa nie widziałeś?- skwitowała wybuchem śmiechu. Miała taki delikatny głos.
-Jestem Isabella, a ty?- spytała dziewczyna wyciągając w moim kierunku rękę.
-Will- odzyskałem głos.
-Miło mi cię poznać, Will!- uśmiechnęła się, co wywołało u mnie rumieniec- Co robisz w moim lesie?
-Właściwie to sam nie wiem- odparłem zgodnie z prawdą- Szukałem mojego kapelusza i nagle znalazłem się tutaj... Nie mogę uwierzyć w to, co widzę. To taki niesamowity widok!
-A co tu takiego niezwykłego? Chochliki i elfy? Na zachodzie są też drzewce i smoki...
-Drzewce?- spytałem niepewnie.
-Tak!... Och! Masz taką minę, jakbyś słyszał o nich po raz pierwszy!
Opowiedziałem Isabelli o tym, że nie należę do jej fantastycznego świata. Nic nie wiedziała o planecie Ziemia. Wieść o tym, że istnieje jakiś inny świat oprócz jej lasu, zszokowała ją nie na żarty. Rozmawialiśmy w nieskończoność. W końcu jednak spostrzegłem, że na niebie widnieje księżyc. Nawet nie zauważyłem, kiedy słońce zdążyło zajść. Przy Isabelli czas zdawał się zatrzymywać w miejscu.
-Muszę iść- powiedziałem napełnionym smutkiem głosem- Miło mi się z tobą rozmawiało.
Uśmiechnęła się.
-Przyjdź jutro, dobrze?
Obiecałem więc, że zjawię się następnego dni po południu i ruszyłem w drogę powrotną; do domu. O mojej czapce zapomniałem zupełnie. Liczyła się tylko ona- Isabella.
                                                       *  *  *
Przez następne pięć dni codziennie chodziłem do lasu. Coraz bardziej się od niej uzależniałem. Nie wyobrażałem sobie już życia bez niej. Dnia trzeciego wyznałem jej miłość. Ucieszyła się, bo- jak powiedziała- od razu jej się spodobałem.
-Właściwie, to ja nic o tobie nie wiem- powiedziałem pewnego razu- Skąd tu przybyłaś?
-Nie pamiętam- posmutniała- Wiem tyle, że nie mogę się ruszyć ani na krok za las. Jestem tu uwięziona. Na zawsze. Będę tu tkwiła wieczność. Elfy są nieśmiertelne...
-Ale jak to? Dlaczego?
-Chochliki mi powiedziały, ze to zasługa Czarnego Pana, zamieszkującego zamek za lasem. Nie opuszczę tego lasu, dopóki on żyje.
Nie mieściło mi się to w głowie. Nie mogłem wyobrazić sobie tego, że ktoś tak piękny i cudowny jak ona, może aż tak bardzo cierpieć.
-Zabiję go- powiedziałem pewny siebie.
-Nie! Nie pozwolę ci na to! Nigdy! Obiecaj mi! Słyszysz? Obiecaj, że nigdy nie pójdziesz do zamku i nigdy go nie zabijesz!
-Ale czemu- spytałem zaskoczony jej stanowczością.
-Po prostu tego nie rób. Obiecujesz?
-Jasne. Dla ciebie wszystko.
-Ale pamiętaj! Jeśli złamiesz przysięgę, źle się to dla ciebie skończy. Więc uważaj!- powiedziała groźnym tonem, od którego aż się wzdrygnąłem. Lecz w następnej chwili pomyślałem sobie, że przecież taka delikatna dziewczyna nie jest mi w stanie nic zrobić. Przecież musiałem ją uratować! Nie mogłem patrzeć jak miłość mego życia cierpi! Ona nawet przecież nie musiała się dowiedzieć, że tam poszedłem.
Wtedy jednak nie przypuszczałem, że decyzja o wyprawie do zamku diametralnie zmieni moje życie...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Okej, dzisiaj wieczorkiem postaram się zamieścić ostatnią część ;) A później powrót do głównego opowiadanka :D

Coś w innym stylu, czyli piosenka Abby w wykonaniu Meryl Streep & Pierce'a Brosnana :)

*Oglądał ktoś film 'Mamma Mia!'? Sobie tak myślę, czy by nie napisać na podstawie tego filmu książkę, jak już skończę to opowiadanie :) Historia filmu naprawdę mi się spodobała ;D Co myślicie o tym pomyśle? Czekam na sugestie!*

~Bad
  • awatar t h i e r r y: pisz, pomysł może okazać się genialny;-)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

zielonakraina
 
Energetyczny musical, naładowujący widza ogromną dawką pozytywnej wibracji! Wszędzie piękni ludzi, wszędzie piękne krajobrazy, wszędzie jest miło, kolorowo, wesoło i melodyjnie! Piosenki nieśmiertelnej, fenomenalnej i ponadczasowej ABBY, znane każdemu, cisną się na usta, by śpiewać je razem z aktorami. Stopy i dłonie same wystukują rytm i aż palą się, by tańczyć i skakać. Przyznaję uczciwie, że jest to jeden z moich nielicznych perełek filmowych, do którego powrócę jeszcze nie raz i który za każdym razem będzie mnie bawił tak samo i dawał ciągle tak wielką przyjemność oglądania. Za każdym razem będę odkrywać jakieś inne szczególiki, będzie zaskakiwał mnie czymś nowym, lecz równie zabawnym lub miłym dla oka.

410354_-_375.jpg
  • awatar Fureur: Fajny film, przy którym można się rozerwać ;D osobiście uwielbiam
  • awatar zatopionawmarzeniach: Uwielbiam ten film i mogłabym go oglądać w nieskończoność, taki mój poprawiacz humoru :)
  • awatar KimB: Ogladałm fajna historia,ale śpiewanie aktorzy mogli sobie darować ;)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

maritrose
 
Genialny musical.
Świetnie się go oglądało.
A wam podobał się Musical Mamma Mia?
 

maritrose
 
Napisze krótki.Kocham Mamma Mię.Jest genialnym musicalem.
 

chiiii
 
Wpis tylko dla znajomych
Arvene:

Wpis tylko dla znajomych

 

maritrose
 
Genialny musical.Zabawy i śmiechu było co nie miara.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

maritrose
 
Genialny,świetny i zabawny.Taki był musical Mamma Mia.Bawiłam się świetnie.Kocham ten film
A Wy?
  • awatar Mile: oglądałam dwa razy.. ale średnio mi się podoba :P
  • awatar Tusiaczkowy Robak: oglądałam...dla mnie koszmarny...prawie zasnęłam w połowie...to nie film tylko jedna dłuuuuga piosenka
  • awatar Nakurwiająca szczęściem...♥: a mi sie ten film podoba :D oglądałam go milion razy i mi się nie znudził XD
Pokaż wszystkie (4) ›
 

chiiii
 
Wpis tylko dla znajomych
Arvene:

Wpis tylko dla znajomych

 

maritrose
 
Genialny i śmieszny.Taki jest musical Mamma Mia,musicie go zobaczyć.
Pokaż wszystkie (4) ›
 

maritrose
 
Genialny musical.Mowa o Mamma mia.
  • awatar nails-nati: bylam ... bardzo fajny :)
  • awatar Lilka01: Co prawda obejrzałam go, ale nie specjalnie mi się podobał. Jednak uwielbiam aktorkę, która odegrała główną rolę - Amanda Seyfried.
  • awatar Miej wyjebane, a bedzie Ci dane. ;>: Uwielbiam to ♥!.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

shion
 
Shion: Wczoraj oglądałam Chicago i Mamma Mia!.
I tak mnie wzięło na abbę..






  • awatar maiku: po wystawianiu musicalu "Mamma mia!" mam Abby DOSYĆ ^^" tyle ile ja się jej wyśpiewałam, przez ostatnie parę miesięcy, na próbach i występach itp., jak nigdy w życiu...
  • awatar Mitsuki nya: widziałaś to video? http://www.youtube.com/watch?v=CTk_6fFW-As Zawsze mnie powala, szczególnie jak ten koleś wymiata na pianinie :D
Pokaż wszystkie (2) ›
 

laura1996
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
nieszczęśliwadusza:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

laura1996
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
nieszczęśliwadusza:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

laura1996
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
nieszczęśliwadusza:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

ameliepoulain25
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

ameliepoulain25
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

ameliepoulain25
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

 

Kategorie blogów