Wpisy oznaczone tagiem "Minho" (24)  

naegawolf
 
Ohayo!~

Dziś obiecana notka o boysbandach,od razu przejdę do rzeczy co to jest boysband? Zespół składający się z chłopaków.Koreański Boysband? Zespół składający się z chłopaków,pochodzący z Korei.
Skoro już wszystko macie wyjaśnione,przechodzimy do MOICH top 5 :D

~~~

Top 5 Koreańskich Boysbandów + najulubieńsza piosenka:

Nr 1
B.A.P - Warrior


Nr 2
EXO - K (kocham całe EXO bo WE ARE ONE,ale w tym przypadku jeśli chodzi o tą piosenkę wolę K)- MAMA


Nr 3
SHINee - Lucifer


Nr 4
Big Bang - Fantastic Baby


Nr 5
Super Junior (SuJu)- Acha


~~~

Top 5 według MNIE najpiękniejszych Azjatów :)

Nr 1
Zelo z zespołu B.A.P <3 <3 <3


Nr 2
Sehun z zespołu EXO (K)*ten w różowych włoskach <3


Nr 3
Minho z zespołu SHINee


Nr 4
G-Dragon z zespołu Big Bang


Nr 5
V z zespołu BTS


~~~

A jaki jest wasz top 5? Czy zmienilibyście w tym coś? Napiszcie o swoich reflekcjach w Komciach ^-^

~~~

Do następnej notki,zapewne o koreańskiej dramie,papa :*
/Maiusia~ <3
Pokaż wszystkie (4) ›
 

naegawolf
 
Yo!~

To kolejny post z tytułem Koreańskie dramy,czyli część druga 11-tej notki.Wiecie co to jest Koreańska drama,oraz The Heirs,z poprzedniego postu,prawda? Więc by tu za dużo się nie rozpisywać... przejdę do rzeczy.

***

Kolejną moją,drugą z moich najulubieńszych i pierwszą jaką oglądałam dramę jest...
"For you in full blossom".

***

For you in full blossom- Jedną z głównych bohaterek jest Goo Jae Hee (sławna z k-popowego zespołu f(x)Choi Sulli)jest koreańską nastolatką żyjącą w Kalifornii, która uwielbia skoczka wzwyż Kang Tae Joona (Choi Min Ho sławny z k-popowego zespołu SHINee), istnego idola w świecie sportu. Kiedy po kontuzji wpada w marazm i używa wszelkich wymówek, żeby tylko nie skakać, Jae Hee postanawia przyjechać do Korei i mu pomóc. W tym celu przebiera się za chłopaka i zapisuje się do Genie High, wyłącznie męskiego liceum sportowego, do którego uczęszcza Tae Joon. Zaprzyjaźnia się tam z gwiazdą piłki nożnej Cha Eun Gyeolem, który ma nie lada dylemat, bo chyba właśnie zakochał się w swoim nowym “kumplu”, a sama Jae Hee będzie miała przede wszystkim problem z utrzymaniem swojej prawdziwej tożsamości w sekrecie, bo szkolny pielęgniarz na przykład dosyć szybko odkrywa, że jest dziewczyną…

*Opis dramy nie jest mój,pożyczony od MłodejOtaku

***

Dobrze skoro już wiecie o czym jest ta drama,proszę o wasze opinie:
Co sądzicie o tej dramie?
Jeśli nie oglądaliście to chociaż powiedzcie,czy ciekawie się zapowiada z tym co napisałam?

***

Naprawdę polecam obejrzeć! :D
Link do mojej ulubionej piosenki z dramy + krótki opis dramy przez zdjęcia w piosence :)



***

I tu parę zdjęć z dramci! ^-^ /Mai aka Sulli ;*



2s9twfb[1].jpg


32336_525239[1].jpg


fcast[1].jpg
Pokaż wszystkie (2) ›
 

naegawolf
 
Ayo! <3

Dzisiaj chciałabym byście się troszeczkę po udzielali i podali mi wasze ulubione cytaty z piosenek,które są waszymi życiowymi mottami!~

***

A oto moje:

"Gdziekolwiek pójdziemy,zawsze będziemy w raju"~~
Exo - Angel
"Cud to kolejne imię dla ciężkiej pracy"~~
Koreańska drama: For you in full blossom
"Aby nosić koronę,najpierw musisz unieść jej ciężar"~~
Koreańska drama: The Heirs
"Rób to co pragniesz i kochaj to co robisz"~~
Bang & Zelo - Never give up

Teraz czekam na wasze cytaty.

***

Piosenka,z której wzięłam pierwszy z cytatów:


For you in full blossom - streszczenie dramy w piosence:


The Heirs - streszczenie dramy w piosence:


Bang & Zelo - Never Give Up:


***

/Majuśka :*
  • awatar Kiedyś będzie nas więcej...: Ojej, tyle cytatów przychodzi mi do głowy że nie wiem co wybrać. Może ten: "Kolejny dzień przynosi nam nowe szanse I wierzę że nie skończy się tak jak zawsze" Liber i Sylwia Grzeszczak :)
  • awatar Nemi Uppie: "Rób to co pragniesz, kochaj to co robisz" -Never give up - Bang & Zelo
  • awatar мєσω.ღ: Zad dużo mam tych cytatów... :/
Pokaż wszystkie (6) ›
 

kawaii.princess
 
Ostatnio byłam w domu dziewczyny mojego Oppy. Ich współlokatorzy mają słooodkiego pieska :3. Chyba wiadomo jak zareagowałam ;).
 

nemineko
 
SHINee znów czarują ^.^ tym razem oczekiwane 'Dream Girl'
I dylemat wersja MV czy DV lepsza?
Obie tak samo?
E tam ważne że jest i mogę się jarac :D
Żabol mój kochany... i odrazu czuję się lepiej xD
Molestuje przycisk Replay *w*





dobra już dośc?


55minut oglądania w kółko to przesada? :)
  • awatar ~Shock~: Nie to nie przesada jeśli lubisz zespół i podoba Ci się piosenka ^_^
  • awatar Takumi *_*: :myśli: muszę ściągnąć se na kompa,nauczyć sie na pamięć słów,nauczyć sie tego tańca :d
  • awatar Minji-chan ♥: @Takumi *_*: O i prawidłowo :D
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nemixdcaro
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

nemixdcaro
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

kawaii.princess
 
Jakoś nigdy nie pisałam o dramach, nie wiem dlaczego, przecież je uwielbiam :D. Postanowiłam uzupełnić braki i napisać o mojej pierwszej dramie "For you in full blossom".
choiminho[1].jpg

Obsada :
Sulli (f(x)), Minho (SHINee), Lee Hyun Woo, Kim Ji Won, Seo Jun Young, Kang Ha Neul, Kwanghee (ZE:A), Ki Tae Young, Lee Young Eun


2s9twfb[1].jpg

Fabuła :
Goo Jae Hee jest koreańską nastolatką żyjącą w Kalifornii, która uwielbia skoczka wzwyż Kang Tae Joona, istnego idola w świecie sportu. Kiedy po kontuzji wpada w marazm i używa wszelkich wymówek, żeby tylko nie skakać, Jae Hee postanawia przyjechać do Korei i mu pomóc. W tym celu przebiera się za chłopaka i zapisuje się do Genie High, wyłącznie męskiego liceum sportowego, do którego uczęszcza Tae Joon. Zaprzyjaźnia się tam z gwiazdą piłki nożnej Cha Eun Gyeolem, który ma nie lada dylemat, bo chyba właśnie zakochał się w swoim nowym “kumplu”, a sama Jae Hee będzie miała przede wszystkim problem z utrzymaniem swojej prawdziwej tożsamości w sekrecie, bo szkolny pielęgniarz na przykład dosyć szybko odkrywa, że jest dziewczyną…


32336_525239[1].jpg

Pamiętam jak przeżywałam każdy wątek w tej dramie. Nie mogło też się obyć bez łez.. . W tej dramie występuje aktor, którego bardzo lubię - Lee Hyun Woo

uf76z4572qgludjsft45[1].jpg

Grał m.in. w :
God of Study

8031703593_2406c84181_z[1].jpg


The Legend

lee hyun woo 6[2].jpg

Holiday
lee-hyun-woo-2[1].jpg

A jeśli chodzi o samą dramę .. :P. Jest to podstawa podstaw. Każdy miłośnik dram musiał ją obejrzeć. Jeśli nie widzieliście, to szybko nadróbcie zaległości ;).

fyifbostalbum2[1].jpg

Pamiętajmy również, że tutaj główną rolę gra Minho :)! Jest też piosenka w wykonaniu Onew'a ^^.


A wy co sądzicie o " For you in blossom" :) ?

fcast[1].jpg
 

kpop
 





a teraz fotki :
kliknij na zdjęcie aby się poruszało:
760812302_541120.gif

kliknij na zdjęcie aby się poruszało:
773782301_745004.gif


G.HN.jpg


Minho+taipei+concert+110716.jpg


mqdefault.jpg


tumblr_lfa224rttg1qcl8qx.jpg


tumblr_lgqneleRSG1qg1ci4o1_500.jpg


img_596156_28007326_2.jpg
 

kate7166
 

Uczulenie na orzechy, ugh. Nienawidzę. Nic mi się nie chce. Znowu. Weny nie ma. Wszystko jest beznadziejne. Noo dobra nie wszystko... Jaramy się teaserem do "Deeper Deeper" One Ok Rock XD

Zajebiste... Tylko teraz to czekanie... Od jednego czekania do drugiego, a w między czasie zastanawiania się nad comebackiem EXO... Tiaa bo się doczekamy ;(
*klikać, bo gify*

^^ mama.gif


Hmm miałam jeszcze coś napisać, ale nie pamiętam co >.<

tumblr_mft528VYU91s1mgyyo1_500.gif


Tioo dobranoc ;*

tumblr_inline_mft0w7CrjU1rynd0q.gif
  • awatar ~Shock~: już nie mogę się doczekać całego PV *.*
Pokaż wszystkie (1) ›
 

kate7166
 
co Tae ma na sobie? Wszyscy fajnie, ładnie ubrani, a Taemin ma na sobie jakąś... folię / kawałek płaszcza przeciwdeszczowego (?) o.O Gdyby to zdjął byłoby idealnie + nie gorąco im w tych swetrach? Przecież od tych świateł musi tam być upał jak w piekle... Jejciu współczuję im :(
  • awatar Yuumiko: Fakt, wygląda jak płaszcz przeciwdeszczowy. XD
  • awatar Yuki17: ojjj fakt... pewnie go to męczy... pamiętam że kiedyś miał na rekach przywiązane taki jakby szal i mu to spadało, poprawiał poprawił, aż w końcu próbował zdjąć, ale nie mógł za bardzo bo tańczył i się tak przez całą piosenkę męczył :/
Pokaż wszystkie (2) ›
 

kawaii.princess
 
Wszystkiego najlepszego :D !!!
Takie słowa 9 grudnia usłyszał Minho ^^. Onew ma urodziny 14 grudnia, ale zespół postanowił zrobić im wspólną imprezę.

523931_414518381955373_1612984868_n[1].jpg

Dużo szczęścia, miłości , fajnych sytuacji , śmiechu itd. życzą wszystkie fanki z Polski :D. Kochamy was :*
  • awatar DiDi, ne~?: Przyłączam się do życzeń ^.^ sengil chukhahamnida~! ^^
Pokaż wszystkie (1) ›
 

kate7166
 
Pokaż wszystkie (4) ›
 

kate7166
 
Dzisiejszy dzień był okropny... Nie dość, ze zwaliłam recytację to jeszcze depresja daje o sobie znać. Osoba, którą bardzo lubię i mi na niej zależy nawet nie odezwie się do mnie. A ja nie chcę być nachalna, bo zawsze wyciągam bezpodstawne wnioski. Do tego matma ma wąty o moją orientacje. Psycholog też raczej w tym mi nie pomaga. Jak zwykle jestem sama. Pisanie tu to chyba najlepsza "terapia". No dobrze nie będę was tu zamęczać moimi problemami :) Nie mogę się już doczekać premiery MV SHINee :D <teaser macie w moich poprzednich postach> po co ja to piszę i tak nikt tego nie czyta o.O no ale co tam xD Oni w SM Entertainment oszaleli z tymi spódnicami+spodnie dla Szajniaków... Najpierw Teamin w "Sherlock'u" teraz Minho i Onew w "Dazzling Girl" ja rozumiem może i fajnie wygląda ale już nie róbcie z nich na siłę "kobiet". Najlepiej im w spodniach i niech tak zostanie bo jak dalej pójdzie to chłopaki zaraz będą w sukienkach hasać na koncertach... Co jak co ale Marylin Monroe to z nich nie będzie XD I nie mogę się przyzwyczaić do nowej fryzury Key'a  
-SHINee-Dazzling-Girl-Teaser-shinee-32177244-1280-720.jpg

i Taemina...
-SHINee-Dazzling-Girl-Teaser-shinee-32177008-500-281.gif

Nie wiem czemu nie mogę się przyzwyczaić do Taemina ale jakoś tak... Może dlatego, że chłopaczyna wedle prawa jest już pełnoletni i jakiś trybik mi się przestawił w głowie, że to już nie jest słodki chłopaczek lecz mężczyzna? No dobra koniec zastanawiania się nad stanem prawnym Taemina XD
  • awatar Franny: Masz bardzo ciawego bloga. Będę częściej tu zaglądać :)
  • awatar pannaSalvatore ▲: no świetne, uwielbiam takie efekty specjalne ;d
  • awatar MłodaOtaku: Fajny wpis :D . Ja kocham Shinee <3
Pokaż wszystkie (3) ›
 

daishididi
 
Wybaczcie mi, że tak długo to trwało :<
Ale już jest! :D
bd7a01f16f6bd9a0e3931cea1234107d-d4zbgqv - Kopia.png


Rozdział IV


   -Hej, wstawaj. – szepnął rozbawiony szatyn pochylony nad zaspaną blondynką.

Chłopak w najlepsze droczył się z biedną dziewczynką, która pragnęła tylko jeszcze pospać.

   -Odw….al się..! – wymamrotała na oślep próbując odgonić chłopaka bezwładną ręką.

   -No wstawaj …Liilaa.. – Minho nie poddał się.

Nachylił się z powrotem wyszeptał, a jej imię wymruczał i owiał jej szyję ciepłym oddechem.
Po chwili dało się usłyszeć przeciągły pisk. Lila momentalnie poderwała się z miejsca i wytrzeszczonymi oczami wgapiała się w rozbawionego do granic możliwości Choia.

   -Co to miało być?! – pisnęła z wyrzutem rzucając go poduszką, którą miała pod ręką.

   -Pobudka. – zakrywając usta dłonią powstrzymywał śmiech.

   -Grrr… - zawarczała, przed atakiem na szatyna.

Złapała za drugą, większą poduszkę i zaczęła okładać nią siedemnastolatka przy okazji wyrzucając z siebie jakieś obelgi, bluzgi czy też groźby. Jedyne co robił chłopak to łapał się za brzuch nie mogąc już wytrzymać ze śmiechu.

   Zrezygnowana Lila w końcu opadła na łóżko naburmuszona z powodu klęski.

   -Z czego ty się śmiejesz..? – mamrotała nadymając policzki.

Jej włosy w niemalże artystycznym nieładzie spływały na twarz, okrywając zaróżowione policzki.

   -Z ciebie. – wciąż tarzając się ze śmiechu powoli dochodził do normalnego stanu.

   -Phy! – prychnęła teatralnie wznosząc twarz do góry i obracając ją profilem do rozmówcy.

Cichy śmiech znów wydobył się spod dłoni zakrywającej usta.

   -Jesteś taka słodka… - szepnął do siebie przyglądając się obrażonej dziewczynie.

   -Co? – naglę spytała obracając twarz.

Usłyszała co powiedział, jednak wolała się upewnić.

   -Nic. – rzucił posyłając jej figlarny uśmieszek.

   -No powiedź, ejj! – zaczęła bujać chłopakiem chwytając za jego barki, a ten znów się śmiał.

   -Niee. – przewrócił oczami i spojrzał z powrotem na nią wytykając język.

Pisnęła widząc to, odsunęła się, a jej policzki znowu zrobiły się różowe.

   -Nie ważne i tak słyszałam. – znów mamrotała trzymając przy twarzy poduszkę.

   -Jesteś tego pewna? –Minho wciąż droczył się z naburmuszoną nastolatką.

   -Tak! – odrzekła donośnie ,gestykulując rękoma i opuszczając pokój.

   -Tylko nie siedź godzinami w łazience ! – wrzasnął wspinając się na łóżko i przeczesując ręką włosy.

   -Będę siedzieć w niej tyle ile mi się będzie chciało! –odpowiedziała już z łazienki.

   -Ale to moja łazienka?– rzucił również gestykulując jak Lila przed chwilą.

   -No i? – skwitowała, a w ciszy dało się słyszeć dźwięk otwieranych drzwi prysznica.

   -Nie mam więcej pytań. – Minho znów rozłożył ręce.

Minęło kilka chwil w ciszy, kiedy oboje wybuchnęli śmiechem.  

        Byli niezwykle szczęśliwi z powodu wspólnie spędzonych chwil. Minho szkoda było trochę, że nie będzie mógł już jej zwodzić, że ta tajemnicza atmosfera już nie jest taka sama. Lila jednak była radosna jak nigdy dotąd , szczerze czuła się jak małe dziecko. Jakby nie miała żadnych zmartwień.
 
   Słońce zniknęło za chmurami. Pogoda wracała do stanu z wczorajszego dnia, a Minho wałęsał się po pokoju dokładnie taksując każdą zauważoną rzecz. Sprawy , których już od dłuższego czasu nie był pewny powróciły ze zdwojoną siłą dręcząc psychikę bezbronnego człowieka. Kim ona dla niego jest? Jakie uczucia do niej żywi? Cały czas zdawało mu się, że traktuję ją jak młodszą siostrę, ale Liliana zaczęła dorastać, zmieniać się. Tym samym i jego odczucia nieco się zmieniły, lecz wciąż nie był ich pewny. Nie chciał wiedzieć. Jeszcze za wcześnie by się dowiedział tego.

   Choi przez palce spojrzał na drzwi i z myślą, że przydałoby się zrobić śniadanie wyszedł z pokoju. Choć tak naprawdę zbliżało się południe, lecz nie czuli upływu czasu. Po prostu byli i robili to na co mają ochotę nie przejmując się czasem, nie śpiesząc się. Tak byłoby najlepiej żyć.

**

   -Muszę cię zatrudnić jako mojego kucharza. – oznajmiła Lila schodząc po schodach.

Dopiero co skończyła swoją poranną toaletę. Dla niej jakieś półgodziny , czy też dwadzieścia minut dziennie rano w łazience to nie dużo, ale dla reszty tak.

   -Nie musisz, i tak będę ci gotować. Po za tym, ile to się siedzi rano w toalecie? Jestem ciekawy ile wody zużyłaś.

   -Oj cicho już siedź i jedź! – odszczeknęła mu zapychając usta kanapką.

   Po śniadaniu oczywiście nie można było przegapić okazji na wygłupy, których tym razem koniec był dostrzegalny.

   -Dlaczego jeszcze nie zadebiutowałeś? O ile pamiętam byłeś tam już jak miałeś 9 lat, a teraz masz 17, mógłbyś już od kilku lat być nieźle sławny. – tor ich rozmowy cały czas schodził w tą stronę, więc Lila bez skrupułów zadała pytanie.

   -Wytwórnia nie chcę bym prowadził solową karierę, więc szukają mi grupy. Na razie nie mam ochoty wypytywać się o te sprawy, nie ciągnie mnie jeszcze do kariery. Te warsztaty w różnych krajach dużo mi dały, chciałbym jeszcze się rozwijać. Jak z tobą? Też mogłabyś być już dawno po debiucie. – po objaśnieniach zadał to samo pytanie.

   -Za wcześnie dla mnie. Nie chcę jeszcze. Może za rok? Albo dwa… - Lila zamyśliła się wypowiadając ostatnie słowa.

Choi widząc jej zagadkową twarz próbował ją rozwikłać.

   -Coś się stało? – dziewczyna podniosła wzrok na chłopaka , który jakby zatopił się w widoku, który był możliwy do oglądania jeszcze przed chwilą.

   -Nie, nic… - jeszcze nie kontaktował, lecz kiedy udało mu się powrócić do świata żywych wstrząsnął się i pogłaskał Lili po głowie.

***

   -Powinniśmy iść do wytwórni… - jęknęła Lila przeciągając się na materacu.

Wybiła godzina 16. Cały dzień wygłupów, rozmów i nie robienia niczego specjalnego trwał w najlepsze.

   -Aleś szybko się obudziłaś.. – mamrotał śmiejąc się przy okazji.

Leżąc na oddzielnym materacu metr, albo dwa od Lili spoglądał na jej naburmuszoną twarz.

   -Heeh… oj tam, ale zdało by się tam zajrzeć.. – westchnęła i przy tych słowach naglę posmutniała. –w sumie to lubię tam przesiadywać. – równie szybko jak jej usta przybrały twarz podków tak i się odwróciły, a ona podniosła się na łokciach i wyszczerzyła białe ząbki.

Choi również się podniósł i lekko się zaśmiał wstał, by później pomóc wstać Lilianie. Dom, w którym jeszcze chwilę temu dwójka ludzi bawiła się bez opamiętania opustoszał. Słychać było w nim jedynie głuchy pisk ciszy.

***

   ~Nuh nan neo muh yeh bbeo. Keu keu nyeo reul boh neun nah neun mee chyeo….-Choi dreptając przed siebie zaczął nucić jakiś tekst.

Lila z zainteresowaniem spojrzała na niego.

   -Nie przerywaj śpiewaj dalej. – poprosiła patrząc  znów przed siebie.

   ~Uh keu nyeo wah nah ue love mee chyeo. Hah hah jee man ee jehn jee chyeo. Uh I just go crazy 'cuz. Replay Replay Replay. I I I love you girl. Chuh eok ee nae mam eul hal kweo eoh. Ah ah pah seo ee jehn mam eul. Uh mah eum ee ah pah seo goh cyeo. Dah dah gah oohl ee byeol eeh nan ).  Yo I wanna hold U girl. Replay Replay Replay.  I I I love you!
(Fragment "SHINee - Replay (Noona Neomu Yeppeo)

Kiedy Choi zakończył stał na boku fontanny z rozłożonymi rękoma, a ludzie wokoło bili mu brawo. Odstawił bardzo ładny, krótki występ łącząc niepewne taneczne kroki ze słowami piosenki, którą dziewczyna słyszała pierwszy raz.

   -Sam to wymyśliłeś? To było genialne! – kiedy chłopak zeskoczył Lila zagadała od razu powstrzymując śmiech.

Nie śmieszył ją jej występ, to był zwykły śmiech radości.

   -Tak jakoś mnie naszło. – Minho skulił się i wzruszył ramionami uśmiechając się promiennie.

   -Ale momenty rapowane wychodziły ci zdecydowanie najlepiej. –pochwaliła Choia kiedy już ruszyli w dalszą drogę.

Bardzo dużo ostatnio się śmiała, musi być szczęśliwa. Może nawet tak jak kiedyś?

   -Wiesz, ale ty miła jesteś! – Choi parsknął, rozłożył teatralnie ręce i stanął na środku ulicy.

   -Chodź już idioto..! –warknęła przez zęby, lecz wciąż wszystko ją śmieszyło.

   -Ja cię chwalę, a ty jeszcze wybrzydzasz! – Lila i Minho zamienili się rolami.

Teraz blondynka stałą na środku, a szatyn ciągnął ją do przodu.

   -Wybredny jestem. – zaakcentował posyłając przed siebie egoistycznie spojrzenie.

Przez całą drogę jeśli ktoś tylko przeszedł obok tej dwójki, nie mógł na nich nie spojrzeć, wyglądali jakby byli co najmniej upici! Najważniejsze, że dobrze się bawili. Nie ważne co inni mówią, czy myślą.

***

   -Lilaaa! – zawołał jeden z młodszych dyrektorów momentalnie "przyciągając" dziewczynę do siebie.

   -Tak jest!? – Lila stanęła na baczność i zasalutowała.

Dobrze się dogadywała z tym mężczyzną.

   -Idź do twojego „tatusia”, coś chcę od ciebie. – oznajmił machając ręką na wyjście.

   -Mam zacząć się bać?! – Lila wytrzeszczyła oczy.

„Przecież nic nie zrobiłam!”
Liliana piszczała w myślach , robiąc nadzwyczaj dziwną , lecz powalającą minę.

   -Raczej nie. No już, zmykaj! – popędził blondynkę żegnając ją uśmiechem, na co dostał to samo.

       Właśnie miała opuszczać pomieszczenie, lecz usłyszała głos chłopaka, którym właśnie zajmował się mężczyzna i stanęła jak wryta.

   -Jak ma na imię ten chłopak? – spytała spoglądając poważnie na dyrektora.

   -Sama go zapytaj.  – mężczyzna uśmiechnął się i zatrzymał muzykę.

Niezbyt wysoki brunet zdjął słuchawki czochrając nieco swoje włosy.

   -Tak? Co się stało, czemu zatrzymał pan muzykę? – zaskoczony biegał oczami to na mężczyznę to na Lilę, która nieco się speszyła.

   -Mała ma do ciebie jakieś pytanie. – dyrektor wciąż się uśmiechał, jakby coś sugerował.

Lila za nic nie mogła go rozpracować, choć zna się z nim już dość długo.

   -Tak? – chłopak posłał ciepły uśmiech w stronę Lily i czekał.

   -Jak masz na imię? – bez ogródek spytała stając do niego przodem.

   -Jonghyun. – chłopak uśmiechnął się , przedtem śmiejąc się chwilkę pod nosem.

   -Dzięki, przyda mi się.  – Lila odwróciła się i wychodząc z pokoju nagraniowego posłała mu krótki, złośliwy uśmiech.

Na odchodne dostała jeszcze kilka dźwięków na pożegnanie, przez które przeszedł ją dreszcz.

   Idąc przed siebie Lila słyszała kolejne urzekające głosy, za każdym razem dokładnie zapamiętując  wygląd właściciela i po cichu pytając o jego imię.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
W końcu xd
Nawet nie wiedziałam, że oni zadebiutowali w wieku taki jaki im dobrałam w opowiadaniu... ale fajnie xD
Dobra, trochę długie, ale co tam :3 Naczekaliście się ^^
Do końca tygodnia powinny się pojawić 2 odcinki Another Love.
Do zobaczenia ! :D
  • awatar KuroSoyo: THX ^^ za poinformowanie ;D ja również dzisiaj niedawno dałam część 3 ;D ^^ no to zabieram się za czytanie... ;D
  • awatar KuroSoyo: No przeczytałam.... dziekuj e za super notkę ;D ^^
  • awatar KuroSoyo: właśnie dałam new część opka;D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

daishididi
 
Nie jest zbyt długi, ale wybaczcie, muszę się dużo uczyć, żeby wyjść jakoś na ludzi i nie spaść niżej od średniej na półrocze , która była najniższą w mojej obecnej karierze.
Mianowicie 4,51 , ale nowe otoczenie, ludzie i nauczyciele też dają swoje, ale mam nadzieję, że choć trochę się poprawiłam ;/
Dobra już bez gadania rozdział III ~
*błędy poprawię później, wybaczcie. Brak czasu*

bd7a01f16f6bd9a0e3931cea1234107d-d4zbgqv - Kopia.png

Rozdział III

   -Wracam za dwa tygodnie. Pa Minho. – matka chłopaka pożegnała się z nim w progu.

Było to raczej chłodne pożegnanie. Wciąż było ciemno, lecz zbliżał się świt. Choi kroczył po pustym domu słuchając dźwięków własnych kroków. Mimowolnie przechodząc obok różnych przedmiotów to poprawił koc, tam przesunął poduszkę, jeszcze gdzie indziej odwrócił kieliszek by nie było widać, iż ktoś go nieco przytłukł.

   Otępiałe myśli krążyły wokoło pewnej nastolatki. Czy rodzice w końcu ją odebrali? Nie miał pojęcia. Nie zastanawiając się już dłużej, naglę ruszył, chwycił w przelocie swoją bluzę i wybiegł z domu. Czekała go co najmniej godzina przechadzka, jak nie dłuższa. Nie  miał zamiaru korzystać z metra, byłby tam za szybko. Może nawet by go nie wpuścili, a chciał uniknąć czekana pod biurem.
   Zarzucił na ramiona brunatną bluzę, zapiął zamek prawię pod samą szyję pragnąc ochronić swoje ciało przed porannym chłodem.
***

   Po świtaniu nad całym miastem zapanowała ponura atmosfera wywołana nijaką pogodą. Całe niebo zasnute było szarymi chmurami, gdzie niegdzie przepuszczającymi blade promyki światła. Wiał chłodny wietrzyk, wprawiając liście drzew w ruch, których szelest mieszał się z szumem Seulu, który od dawna już był na nogach.

   Na bladą twarzyczkę skapnęły pojedyncze krople deszczu. Nie padało, lecz co jakiś czas kilka łezek spadało na ziemie. Długie nogi leniwie bujały się to wprzód to w tył, a oczy wodziły za nimi dokładnie taksując szare martensy z których wychodziły przydługie, również szare z białymi wzorami skarpety podwinięte tak, że wystawały tylko jakieś 5-10 cm z butów.  Później wzrok przechodził dalej na cieliste rajstopy z kwiatowymi wzorami, grafitowe, podwinięte spodenki ze zwisającymi szelkami. Więcej nie mógł zaobserwować, lecz jego właściciel świadomy był tego, że wyżej znalazłby luźną , białą bluzkę zsuniętą na jedno ramię z nadrukami przykrytą lekko ekstrawagancką marynarką w odcieniu podobnym do spodenek, podwiniętą na nadgarstkach.

   -Ygh, po co ja się codziennie tak stroje…? – szepnęła do siebie Lila płytko spoglądając na ruchliwe ulice.

       Zaczerwienione oczy , ledwo co otwarte widząc szarą rzeczywistość marzyły by móc znów oglądać te cudowne chwile. Wiedza o braku zainteresowania nią jej przybranych rodziców przytłaczała ją całym swym ciężarem, ale już się napłakała. Wystarczy już.

   Na wyświetlaczu telefonu ukazała się godzina 6:05. Dziewczyna na nogach była już od godziny, a zdążyła zrobić już bardzo intensywną rozgrzewkę i równie wyczerpujące część codziennego treningu fizycznego. Słysząc zbierających się ludzi przed wejściem , wstała i zeszła w podskokach na sam dół biurowca. Czas na udawanie , że nic się nie stało.
***
   -To ty już tutaj? – Lila usłyszała głos Sooyoung unnie.
Zaraz po tym przywitała ją czułym uśmiechem i ciepłym uściskiem.

   -Tak, a ty nigdzie nie wyjechałaś? – nie kontynuując tematu jej osoby spytała czarnowłosą dziewczynę.

Tak, miała czarne włosy, ale z pasemkami w różnych odcieniach czerwieni. Lili zawsze podobała się jej fryzura, ale postanowiła, że nigdy nie pofarbuje włosów. Jeśli już to tylko końcówki rozjaśnione do białego. Nic więcej.

   -Dopiero dzisiaj wieczorem, ale co z tobą? – naciskała wciąż przyjaciółka Liliany.

Nastolatka nie miała ochoty nikomu o tym mówić, mimo to nie będzie zamykać się przed jedną z bliższych jej osób.

   -A ze mną… Mieli mnie odebrać wczoraj, ale jak widzisz – wciąż tu jestem… - nie podnosząc wzroku kontynuowała przemieszczanie przedmiotów na stoliku.

Na jej słowa starszej dziewczynie zrzedł uśmiech, a dłońmi złapała za nadgarstek blondynki.

   -Jak to?! Wiem, że nie traktując cię dobrze, ale to już przesada! – wrzasnęła, wstała i pociągnęła ze sobą zaskoczoną Lilę.

   -Ale co chcesz z robić? – wyrzuciła z siebie potykając się kilka razy przez brak równowagi spowodowany nachalnością znajomej.

   -Jeszcze nie wiem, ale na pewno nie możemy tego tak zostawić! – oświadczyła zerkając do tyłu na towarzyszkę, na której twarzy w końcu ukazały się jakieś uczucia.



   -Oppa!  - naglę zawołała w drzwiach wejściowych widząc zdyszanego Minho.

   -Lila… - wyksztusił zawiedziony.

Oczywiście, chciał ją zobaczyć, ale miał nadzieję, że jednak została zabrana przez rodziców. Dziewczyna spuściła wzrok, widząc go nie mogła powstrzymać wybuchu uczuć, który kłębił się w niej od kilku godzin.

   Chłopak bez zastanowienia chwycił ją i przycisnął mocno do torsu, dając jej znak żeby nie powstrzymywała się. On tu jest i zrobi dla niej wszystko,  niech płacze i tak zrobiła. Gorzkie łzy spływały po jej policzku, jedna po drugiej, a ręce ściskały materiał bluzy chłopaka. I jemu smutek udzielił się, ale on powstrzymał się. Wypuścił spod zaciśniętej powieki tylko jedną łzę. Dłonią gładził czubek głowy Lili, przytrzymując ją lekko przy jego klatce. Nie chciał by zauważyła wilgotną stróżkę na jego policzku.

   -Minho… - westchnęła stojąca obok dziewczyna, nie wiedziała jakie skutki będą przez wypowiedzenie imienia chłopaka.

   -Minho? – Liliana słysząc to imię oderwała się twarzą od chłopaka i spojrzała mu w twarz pytająco.

Choi otworzył usta, lecz nic nie mówił. Nie wiedział co powiedzieć.

   -Kim ty… Zostaw ją ty bękarcie! – naglę z oddala słychać było krzyki dwojga ludzi.

Cała trójka obróciła się w tamtą stronę. Ujrzeli zirytowanych rodziców Lili. Nie tyle zirytowanych, co rozwścieczonych. Kiedy tylko znaleźli się przy osłupiałej trójce we wrzaskach nie było słychać żadnego sensu. Same wrzaski bez jakiegokolwiek celu.

   -…co wy w ogóle tu robicie?! Naglę sobie o niej przypomnieliście?! – wrzaski w końcu nabrały sensu, a Minho wciągnięty w kłótnie czekał na odpowiedź.

   -Nic ci do tego smarkaczu!!Martwiliśmy się!  Postanowiliśmy przed wyjazdem sprawdzić, czy Lila tu jest! –po początkowych obiekcjach w końcu podał powód ojciec Liliany.

   -Tylko sprawdzić przed wyjazdem?! Chcieliście ją tu zostawić bez słowa, więc po co jeszcze tu jesteście?!

Kiedy Hyesung podniósł ręce, by wzmocnić swój przekaz gestykulacją Lila naglę puściła się pędem przed siebie. Wyglądała jakby zobaczyła w oddali swego wybawcę, którym miał być oszołomiony chłopak stojący obok. W rzeczywistości nie widziała nic. Nie chciała niczego widzieć, ani słyszeć. Zrobiła to tylko po to by wyrwać się z tej klatki zamkniętej krzykiem.

   Choć cała ta scena nie trwała dłużej niż pięć sekund, ucieczka dziewczyny zdawała się być wiecznością. Może tak, czuł jakby to on zwolnił tępo, a ona naglę przyśpieszyła uciekając z jego zasięgu.

   -Lila! – Sooyoung wychyliła się za rodziców dziewczyny przepychając się rękoma.

To byłaby tylko chwila i już by jej przy nich nie było, ale coś ją zatrzymało.

   Wzrok dziewczyny wylądował na stanowczej twarzy chłopaka, która zaraz potem zniknęła w oddali zasłonięta włosami.

***

   Zapadał wieczór. Wciąż ślepo poszukiwał oznak obecności blondwłosej, lecz na marne.

Nie dosięgał jej wzorkiem, znów nie wiedział jak do niej dotrzeć. Pchany dziwną chęcią wbiegł do jednej z mniejszej, mimo to bogatej uliczki. Często tam zaglądał. Teraz kiedy daremno szukał jej wszędzie bił się z myślami oskarżając się, że gdyby w między czasie nie spotkał znajomych był by już dawno z roześmianą Lilą w domu.

   Powodem spóźnienia była jego była. Bogata i rozpuszczona dziewucha, która uwiodła go udając skromną i miłą dziewczynę. Spotkał ją pod koniec podróży, gdy był w Paryżu, a kiedy odkrył prawdziwą osobowość tej panny musiał wracać. Dziewczyna, jako że nie przywykła do porażek w kaprysie udała się za Minho do południowej Korei.

   Biegł tuż przy wystawie ulubionej kawiarenki. Miał już ją minąć, ale usłyszał cichutki szloch, na który jego nogi same się zatrzymały. Nie wiedział co może zobaczyć. Może to zwykła dziewczyna, która ma gorszy dzień? Albo też i Lila, lecz było małe prawdopodobieństwo, że akurat ją tu zobaczy.

   -Często tu przychodzę, lubię to miejsce. – odezwała się naglę tajemnicza postać ze spuszczoną głową.

Minho obrócił głowę.

   -Li…
   -Ci. Chodźmy… - przerwała mu chwytając jego dłoń i zaciągnęła go do kawiarni.

Minho był zbyt szczęśliwy by protestować, więc się poddał i pozwolił by dziewczyna się nim zajęła. Nie miał zamiaru o nic pytać, póki sama nie zechce mu o tym opowiedzieć.

   -Cieszę się, że to właśnie ty za mną pobiegłeś. – odezwała się w końcu po prawie półgodzinnym milczeniu zapłakana Lila.

Na jej policzku nie było już ani jednej łzy, lecz zaczerwienione oczy dawały wrażenie jakby przed chwilą beczała jak małe dziecko.

   -I, że jesteś Minho, że nie jesteś kimś innym. Naprawdę się cieszę. – dokończyła popijając chłodną , już prawię rozpuszczoną granitę.

Choi uśmiechnął się z czułością i chwycił wiesz jednej z dłoni przytrzymującej słomkę od kolorowego napoju, za co w zamian otrzymał równie miły prezent.  Mianowicie na ten gest Lila spojrzała na niego intensywnie i w lekkim subtelnym uśmiechu ukazała swoje ząbki.

   -Wracajmy już do domu. – poprosił chłopak wstając i ciągnąc z sobą Lilę.
Ta wtuliła się w jego ramię i szła tuż u jego boku.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dziękuję za uwagę ^^
Paczajta !
*Oto jak będą się ukazywać opowiadania:*
*Apado oolryeodo saranghae (po jednym rozdziale na tydzień, zależy ile mi zajmie pisanie)*
*Another Love (średnio dwa razy na tydzień, po opublikowaniu Aos)*
Do następnego razu ^^
 

daishididi
 
Wybaczcie , że tak długo, nie mogłam jakoś tego skończyć, ale już jest ! :D

bd7a01f16f6bd9a0e3931cea1234107d-d4zbgqv - Kopia.png


***
        -Świetnie, że w końcu wróciłeś. To do jutra stary! –chłopiec na dziedzińcu przed wejściem do jednego z najlepszych, prywatnych liceów w Seulu machnął na pożegnanie oddalającemu się szatynowi.

On nie odwracając się ,wyciągnął tylko rękę do góry w geście pożegnania, lecz po kilkunastu krokach odwrócił się by kątem oka zerknąć na znikających przyjaciół sprzed lat. Mimo zmęczenia kierował się do budynku ich wytwórni na codzienną próbę. Póki się nie zadebiutowało , trzeba było wykonywać typowe obowiązki nastolatka godząc je z przygotowaniami do wstąpienia do zespołu wybranego przez zarządców, lub kariery solowej. Choi nie czuł się zbyt dobrze z myślą o karierze solo, lecz nie mogli znaleźć odpowiednich osób, z którymi mógłby stworzyć zespół, ale by opowiedzieć o tym będzie lepszy czas. Zaczynały się wakacje, które Minho i najprawdopodobniej Lili także spędzą na przygotowaniach do ich przyszłej sławy.

   Chłopaka dzieliły metry od wejścia do budynku, gdy w jego myślach zawitał widok odchodzącej trzynastolatki. Wciąż nie doszedł do tego, gdzież mogłaby się udać. Podejrzenia padały na wytwórnie, lecz nie wiadomo.

   W przejściu mijał znajome twarze. Żegnali się z nim życząc miłych wakacji, które on spędzi w czterech ścianach. Większość kandydatów była odbierana przez rodziców by wyjechać z nimi do rodziny, lub na wypoczynek. Matka Minho wyjedzie jeszcze jutro z rana  na „biznesowe” spotkanie z szefostwem nad morzem. To spotkanie było tylko przykrywką, ale matka nigdy go nie zabierała nigdzie na wakacje, więc w ogóle się tym nie przejął.

   -Minnhhho! ! – zawołała blond włosa, wysoka, szczupła dziewczyna, kiedy tylko Choi znalazł się w progu Sali.

   -Yuurii… - udając identyczną ekscytacje młody mężczyzna przyjął na ręce Yuri i ścisnął ją ciepło.

   -Wiesz ty co, osiem lat się nie widzieliśmy, a ty co?! –rozluźniła uścisk i stanęła twarzą do Minho robiąc zadziorną minę.

   ~A ja to. –zagadnął, a blondynka wystawiła język na te słowa.

   -Dobry… -rzuciła na wejściu srebrno oka istota, a po chwili już we wspomnianych srebrnych oczach błyszczały iskierki.

   -Oppa, ty tutaj..? – wydukała widząc Minho przy jej opiekunce.

   -Taa… - wymamrotał drapiąc się w kark.
Wiedział, że Lila nie jest świadoma tego, że to właśnie on jest tym dziewięciolatkiem sprzed ośmiu lat i dziwne pragnienie skłaniało go by utrzymać ten fakt jak najdłużej w tajemnicy.

   -Jak to, to ty go nie poznajesz? –niemałe zdziwienie malowało się na twarzy Yuri, kiedy usłyszała samo słowo „oppa” skierowane do Minho.

   -No, wczoraj mnie przenocował, a po za tym więcej nigdy go nie widziałam, a ….

   -Tak. Yuri noona musiało Ci się coś zdawać. –przerwał wypowiedź Lili, która zmierzała do pytania, którego miał zamiar przez najbliższy czas unikać.

       Starsza dziewczyna na to wzruszyła ramionami, wydęła policzki i mruknęła pod nosem „whatever”, na co Choi wytrzeszczył oczy, po czym wybuchnął gromkim śmiechem.

Cała trójka jeszcze jakąś godzinę rozmawiała i wygłupiała się udając , że tańczą układy do jakichś piosenek znanych zespołów.  Dziewczęta co raz robiły jakiś drobny psikus biednemu Minho, lecz ten się nie obrażał. Zaczynał je gonić po całym biurowcu, więc jak widać – wygłupom nie było końca.

   -Ja idę, rodzice po mnie przyjechali. – około godziny 21, kiedy słońce już prawię znikało za horyzontem, Yuri opuściła dwójkę nastolatków, którzy zdyszani odpoczywali po ostatniej gonitwie.
   -Nie zróbcie zbytniego bałaganu dzieciaki. Do zobaczenia! – pożegnała podśmiewając się z ich dziecinnego zachowania.

Wspomniana dwójka na ten tekst ze strony starszej dziewczyny wytknęła jej języki by później pomachać ręką na odchodne.

   -A jak z tobą? Rodzice cię nie zabierają na wakacje? -naglę zapytał Choi bawiąc się jakąś nitką, którą znalazł na podłodze.

   -Podobno mieli…. –słysząc pytanie spuściła głowę i wycedziła przez zaciśnięte zęby.

Wyglądało na to, że teraz nie miała zamiaru się rozkleić. Była okropnie zła na nich, że jeszcze nie przyjechali, w końcu mieli na ten krótki okres czasu wyjechać do Chorwacji. Lila uwielbiała ten kraj od kiedy zabrali ją tam w dzieciństwie. Widok gór i morza tuż obok siebie zapierał jej dech w piersiach i sprawiał, że urzeczona pięknem tego widoku nie odrywała wzroku od okna w samochodzie, bądź samolocie.

   Chłopak pierwszy raz był przy niej kiedy towarzyszyły jej negatywne emocje. Nie wiedział jak zareagować. Spanikował i nie próbował jej pocieszyć słownie, gdyż żadne zdatne do tego słowa nie cisnęły mu się na język. Do głowy wpadł mu pomysł, może nic wielkiego, ale miał nadzieję, że choć się uśmiechnie. Silna ręka spoczęła na ramieniu Lili. Kiedy poczuła jego dotyk podniosła głowę, lecz nadal pozostawała zgarbiona. Długie blond włosy, które jeszcze przed chwilą zasłaniały całą twarzy, teraz leniwie spływały z jej policzków , ukazując delikatnie zaróżowione policzki. Pociągnął dłoń wzdłuż linii jej włosów , które zawiodły go za czubek jej głowy. Teraz lekko gładził ją po głowię, co za skutkowało niezwykłym uśmiechem, a konkretnie Lila przymknęła oczy tak, że pozostawały tylko malutkie szparki, a usta wygięły się w promiennym uśmiechu. Drobne rumieńce dodawały jeszcze delikatnej magii do całego zajścia. Nigdy nie potrafił opisać takiego uśmiechu, lecz kiedy go widział na czyjejś twarzy sam miał ochotę się uśmiechnąć, nawet w wielkim smutku.

***

   Gwiazdy świeciły przed oczami śpiących dzieciaków. Powoli dochodziła północ, a oni od jakichś dwóch godzin siedzieli na dachu i w ciszy wpatrywali się w świecące punkciki, które nie wiadomo czemu zawsze pojawiały się na nocnym niebie. Kiedy przeciągły ziew zaszumiał wśród mroku nocy Minho podniósł się do siadu.

   -Ktoś tu jest śpiący. – z figlarnym uśmieszkiem stwierdził lekko schrypniętym głosem, sam też nie był pełen energii .

   -Wcale niiee..! – jęknęła przeciągając słowo „nie” w ziewie, przez co zaprzeczyła sama sobie.

   -Oj tam, ojtam już nie gadaj. Idziesz ze mną. – wymamrotał łącząc drugie „oj tam” w jedno, przez co mała wiedziała, że sam też już jest zmęczony.

Uśmiechnęła się zamykając oczy i poddając się objęciom oppy. Minho chwycił ją pod plecami i w zgięciu nóg. Po chwili niósł ją już do Sali, gdzie nocowały niektóre osoby takie jak oni, dziś jednak nie było tam nikogo, lecz rano już z powrotem cały budek będzie tętnił życiem.

   Ułożył delikatnie Lilę na jednym z łóżek, przykrył kocem i powoli wyszedł z pokoju. Nie czuł się dobrze z tym, że musi ją zostawić, ale musiał jeszcze przed wyjazdem matki zajrzeć do domu. Liliana widziała zmęczonymi oczami odchodzącego chłopaka.

   -Jeszcze nie zdradziłeś mi swojego imienia oppa… - wyszeptała , kiedy jej oczy zamknęły się już na dobre zabierając ją w podróż do krainy snów. Usnęła szybko z uśmiechem na ustach, co zdążył jeszcze zobaczyć wychodzący Minho. Mógłby tak patrzeć na nią godzinami. Miał nadzieje na to , że niedługo będzie mógł.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Pisząc tą końcówkę cały czas ziewałam xD (czytając, by poprawić błędy też ziewałam xd)
Nie ma, będę dawała całe rozdziały, a co! ^^ Nie będą często, więc jakoś wasze oczy wytrzymają :P
Dobra, do zobaczenia następnym razem :)
  • awatar KuroSoyo: :D spodobało mi się ten opek muszę przeczytać od początku... tak ^^ musiałam z poprzedniego himitsu z blogerra przenieść na blogspot.. bo mi draństwo tak jak onet zawieszał się.. tak jakby nie ustawili że już troche osób może mieć windows 7 albo dodatkowo 8 ... ahhh
  • awatar Ryuuki~Chan: @黒の Kuro 世界: Keke :D Jak co będę czytać i komentować na blogspocie jako 'DaishiDiDi' ^^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

daishididi
 
Żeby nikogo oczy nie bolały (:P) będę dodawała każdy rozdział w dwóch częściach, chyba , że wyjdą dłuższe niż powinny to będą dzielone ze względu na swoją długość, na trzy albo cztery części.
Zapraszam ~ ^^
bd7a01f16f6bd9a0e3931cea1234107d-d4zbgqv - Kopia.png

Rozdział II
   Delikatne słońce zaglądało do pokoju przez nieosłonięte okno, a miły zapach drażnił nozdrza śpiocha przekręcającego się z boku na bok. Nie spała już od godziny, ale nie mogła za nic otworzyć oczu, więc postanowiła kontynuować swój sen tym razem wymyślając go sama. Robiła tak zawsze, kiedy sen się jej spodobał i go zapamiętała. Bardzo lubiła tak robić, lecz nigdy swoimi wyobrażeniami nie dzieliła się z nikim. Pozostawała tajemniczą księgą zamkniętą na kłódkę, do której klucz zaginął już dawno temu.

   Bijąc się z własnymi myślami doszła do wniosku, że warto chociaż podnieść się do siadu i przyjrzeć się w jakim stanie znajduję się jej pokój, by w razie czego posprzątać go by ocalić sobie życie. Kiedy już zrealizowała swój misterny plan , o dziwo jej oczy zauważyły zupełnie inne wnętrze niż to, które było w jej pokoju. Wspomnienia z poprzedniego wieczoru wróciły, nie zostały zapomniane, lecz nie myślała o nich kiedy się obudziła. Mimo iż bolało ją to, że matka nie chciała jej wysłuchać i potraktowała ją w okrutny sposób , uśmiechnęła się widząc w głowię życzliwego oppa sprzed kilku godzin.

   Zmieniła swoje plany. Teraz dokładnie mierzyła każdy kąt pokoju. Chciała zapamiętać najdrobniejszy szczegół tego pomieszczenia. Kiedy jej wzrok kierował się na półkę przy łóżku, biała maskotka zaświeciła jej przed oczami. Zatrzymała się na niej. Był to bielutki jak śnieg miś z wstążką na szyi, na której widniał napis „Always love you”. Był podzielony , na jednej stronie widniało pierwsze słowo, a na drugiej części wstążki pozostałe dwa. Nie rozmyślając długo sięgnęła po niego , by przyjrzeć się bliżej. Do głowy dziewczyny wleciały  zdarzenia z czasów kiedy kończyła pięć lat. Ukazywały miłego i opiekuńczego dziewięciolatka, chowającego za plecami identyczny podarunek. Po chwili, wyprostowała się na dźwięk otwieranych drzwi i wizję chłopca sprzed lat zastąpił niezwykle podobny do niego oppa, niosący na tacy najpewniej źródło smakowitego zapachu.

   -Śniadanie… - dreptał powoli uważając by nie wywrócić tacki. Posiłek wyglądał zachęcająco.

   -Dałem go kiedyś małej dziewczynce, ale oddała mi go jak wyjeżdżałem….
   -Dostałam kiedyś takiego samego, ale oddałam go potem temu chłopakowi...

Wspólnie odezwali się kiedy podniosła misia do góry by zaprezentować go chłopakowi.

   -Nie no, wtedy mnóstwo dzieci miało takie, to pewnie zwykły zbieg okoliczności.. – wyjaśniła szybko kiedy usiadł się obok kładąc tackę na kolana.

   -Pewnie tak. – westchnął i gestem ręki zaprosił do jedzenia.

   Rozmawiali o wszystkim i o niczym.Zanim się spostrzegli cała strawa zniknęła, a oni nie przejmując się niczym nie kończyli konwersacji. Po dłuższej chwili uznali, że warto by jednak się nieco odświeżyć i zrzucić piżamy.

       Lila chciała zajrzeć do swojego domu. Kto wie, może teraz udałoby się jej na spokojnie wyjaśnić wszystko matce? Pokrzepiona tą myślą i rozmową z oppą czekała, aż chłopak wróci do pokoju.

   -…inho wróciłam! –zabrzmiał kobiecy głos z parteru, a już po chwili słychać było stukanie obcasów na schodach.

   Dziewczyna zamarła. Mała pojęcie, że chłopak nie chcę żeby wiedziała, że tu jest, mimo to nie mogła wykonać ruchu.  Widziała jedno wyjście. Z okna do ziemi były mniej niż trzy metry. Dla niedoświadczonych taki upadek mógłby być nawet śmiertelny, właściwie dla wszystkich, lecz jeśli ktoś wie jak wylądować jest prawdopodobieństwo zerowego uszczerbku na zdrowiu.

   -… posprzątałeś pokój? – za drzwiami znów słyszalny był kobiecy głos.
   -Tak mamo, nie musisz tam wchodzić, jest czysto! –to zdanie zahuczało jej w głowie kiedy stawiała stopę na parapecie. Wypowiedział je głośniej , jakby chciał ją ostrzec.


   -No, jednak posprzątałeś. – pochwaliła go rozglądając się po pustym pomieszczeniu. –Tylko pościel łóżko. – poprosiła i opuściła pokój.

Minho osłupiony sprawdzał każdy kąt przenikliwym spojrzeniem w poszukiwaniu Lili. W jego głowie echem odbijał się pusty dźwięk upadku , jaki dało się słyszeć tuż przed wejściem jego matki do pokoju. Cały się trząsł. Głośnie bicie serca zdawało mu się być dokładnie tym samym echem, które nim wstrząsnęło. W końcu odważył się wychylić za okno. Niepewny wzrok skierował w dół, a całe napięcie opuściło jego ciało, a z piersi wydobyło się głębokie westchnienie.

   - Spokojnie, wylądowałam na nogi. – oznajmiła jak gdyby nigdy nic podnosząc twarz ku niemu i uśmiechając się radośnie.

   -Boże, nie strasz mnie więcej.. – wyszeptał sam do siebie, a po chwili kontynuował. – Zaraz do ciebie zejdę.

   -Nie musisz. Dziękuję za nocleg. Wiem już, gdzie pójdę. Przepraszam za kłopot. –podziękowała zatrzymując Minho w oknie. Skłoniła się lekko jak to bywało w zwyczaju wielu Azjatów, wyprostowała i pomachała na pożegnanie. Choi patrzał jak zakrada się do domu. Miała szczęście, że przy oknie jej pokoju rosło rozłożyste drzewo. Dzięki kilku zwinnym ruchom zaraz zniknęła w oknie. Kolejny łut szczęścia owocował tym , że jej matka zawsze z rana wietrzy górne pokoje. Zebrała kilka niezbędnych drobiazgów na zaś, pragnęła opuścić pokój normalnie – drzwiami wejściowymi, lecz usłyszała podenerwowany głos rodziców. Rozmawiali o niej, jaką to okropną jest córką, kiedy oni robią dla niej tyle. Że nie chce wypełnić choć raz ich woli, gdy zawsze to robiła. Jej ręka zatrzymała się na klamce, a smutny uśmiech napłynął na jej twarz. Odwróciła się na pięcie i już za chwilę manewrowała między gałęziami.

   Minho wciąż stał w oknie czekając na dalszy obrót spraw. Nie przegapił ani chwili , kiedy jej ciało wyginało się w pół akrobatycznych pozach ześlizgując się z gałęzi na gałąź. Obserwował zwinne ruchy jej nóg i rąk, a czasem wyciągała głowę ku górze , dzięki czemu pięknie wyeksponowana szyja dała się zobaczyć między liśćmi. Nie zajęło jej to długo, lecz dla Choi`a była to cudowna wieczność,  z której nie chciał się budzić. Dreptanie Lili wyrwało go z zamyśleń w które go wprowadziła scena przed chwilą.  Mała była radosna i uśmiechnięta. To było widać od pierwszego momentu, lecz po dłuższej chwili ujrzał głęboką gorycz w srebrnych oczach i na jasno malinowych ustach.  Nigdy nie dane mu było oglądanie jej żalu z bliska, zawsze był dalekim obserwatorem, nawet wczorajszy wieczór z nim spędziła z wyraźną radością. Uśmiechał się na myśl, że jest przy nim szczęśliwa, lecz chciałby ją wspierać w bólu, móc być przy niej w każdej ważniejszej , jak i tej mniej istotnej chwili. Tak więc obserwował z nostalgią jej oddalającą się postać pragnąc by wyjazd, który miał miejsce osiem lat temu nigdy nie nastąpił.
***
~~~
(Od teraz trzy fali oznaczają CDN :D)
I jak, ciekawi co by można wymyślić dalej? ^^
A w ogóle jak czujecie się po powrocie do szkoły? ^^
Ja jestem strasznie nie ogarnięta, nie dochodziły do mnie słowa nauczycieli, ale to nie potrwa długo ^^
Teraz muszę jeszcze pobić rekord znajomej *.*
Wspierajcie mnie proszę! :D
(pobicie rekordu polega na słuchaniu dłużej niż trzy dni pewnej piosenki, która nam obu kojarzy się z tym samym, mi zostały jeszcze dwa dni do zwycięstwa. Mimo iż na początku sprawiało mi to przyjemność, teraz też tak jest, mimo to w głowię szumią mi inne i muszę się pilnować ._. Wspomóżcie mnie choć duchowo! :D)
Do następnego razu ;*
 

daishididi
 
bd7a01f16f6bd9a0e3931cea1234107d-d4zbgqv - Kopia.png

Rozdział I
   Uliczki Seulu obficie oblewało światło słoneczne. W powietrzu czuć było zapach kwitnących letnich kwiatów. Dzieciaki biegały i bawiły się póki słońce nie zajdzie całkiem. Wykończeni uczniowie wracali ze szkół, a wśród nich jeden chłopak ubrany w ciemne dżinsowe spodnie, granatowe trampki oraz czarną skórzaną kurtkę dreptał przed siebie jakby wyrwany z codzienności tego miasta. Rozglądał się wciąż taksując spojrzeniem kolejnych przechodniów, aż jego uwagę zwróciła grupka młodych dziewczyn, wyglądały na gimnazjalistki.  Kiedy jedna z i nich, drobna, szczupła blondynka pożegnała się z resztą i skręciła w jedną z bocznych uliczek on nie odstępował jej na krok, lecz wciąż pozostawał z tyłu. Blondynka co rusz rozglądała się na boki i wzdychała. Musiała być szczęśliwa. Często taka było,  mimo iż ciężkie życie zgotował  jej los. Zawszę uśmiechnięta i radosna, gotowa w każdej chwili stanąć w obronie słabszych. To wszystko w niej podziwiał. Po powrocie poświęcał jej obserwowaniu cały swój czas wolny. Wiedział o niej wszystko, lecz wciąż był pod wrażeniem tego jak bardzo się zmieniła, wydoroślała. Nie tylko mentalnie, ale też fizycznie. Kiedy widział ją ostatni raz była jeszcze dzieckiem, a teraz młodą kobietą.

   -Hej, co w tym wyprawiacie?! – nagły krzyk przerwał rozmyślania Minho. Krzyk ten należał do obiektu jego rozmyślań.

   -Zostawcie tego chłopca!!  - blondynka podbiegła do grupki trzech chłopaków w jej wieku, którzy dręczyli jakiegoś małego chłopczyka.

   -A co na zrobisz laluniu, jak go nie zostawimy? – uśmiechnął się złośliwie i podszedł bliżej.
Dziewczyna przez chwilę zachwiała się, więc Choi pragnąc ją obronić ruszył do przodu, lecz po chwili zaniechał próby pomocy.
Młody chłopak leżał na ziemi z krwawiącym nosem. Zaraz po tym pozostała dwójka zbliżyła się do niej , a jeden z nich zawołał.
   -Twój hyung  Ci nie pomoże! – zawył po czym rzucił się na nieświadomą niczego dziewczynę.

   -‘Hyung’? – szepnęła do siebie zaskoczona jego słowami, lecz nie dała się zaskoczyć.

   Po chwili cała trójka próbowała się doczłapać do jakiejś uliczki, a dziewczyna podbiegła sprawdzić co z małym chłopcem. Teraz, mimo iż miał podpuchnięte oczy od płaczu uśmiechał się do niej promiennie. Wzięła maluszka za rączkę i rozejrzała się wokoło. Nigdzie nie było żywej duszy, więc o co mogło chodzić tamtemu chłopakowi? Nie zastanawiając się dłużej nad tym zapytała maluszka gdzie mieszka i zaraz po tym ciągnął ją w stronę swojego domu.

   Tymczasem  Choi postanowił porozmawiać z tamtą trójką. Kiedy zatrzymali się w ślepym zaułku jednej z uliczek, Minho wyszedł zza rogu.

   -Hej chłopaki, co to miało być? Męczycie dzieci i jeszcze chcieliście pobić dziewczynę? –spojrzał na wszystkich wymownym wzrokiem, a ci patrzeli na niego przygaszonym wzrokiem.

   -Daj nam spokój, wystarczy, że już dostaliśmy od Lili… Nie miałem pojęcia, że ten robot potrafi się bić! – tłumaczył się chłopak, który najprawdopodobniej robił za ich przywódcę.

   -Robot? –Minho wydał się zainteresowany określeniem jakiego użył i zbliżył się do nich.

   -Ta, jak miała pięć lat rodzicie wysłali ją do tej ogromnej korporacji, która tworzy przyszłe gwiazdy. Zawsze robi co jej rodzicie każą, choć podobno są dla niej okropni. Nigdy nie chciałbym od tak młodego wieku być szkolonym w takiej korporacji, współczuję jej…

   -Skoro jej współczujesz, to czemu próbowałeś ją pobić? – wypytywał dalej coraz bardziej zaciekawiony informacjami, które od niego otrzymywał.

   -Bo się wpierdoliła, nie jej sprawa co i komu robimy… idź już sobie… -zakończył chowając twarz w cieniu. Najwidoczniej chciał ukryć podbite oko, które mu  pozostało po spotkaniu z dziewczyną.
   -Oj, Lili, Lili… - westchnął Minho pragnąc jak najszybciej znaleźć się pod jej domem.
***
   -Dziękuję noona. – maluszek ze słodkim uśmiechem podziękował dziewczynie za ratunek i odprowadzenie  do domu. Ona schyliła się i pogłaskała go, za co dostała buziaka w policzek.

   -Również dziękuję. – podziękowała matka chłopca uśmiechając się do niej w uldze, że właśnie ona znalazła jej synka w tej trudnej sytuacji.

   -Nie ma za co. – rzuciła jeszcze na odchodne i skierowała się do domu.

   Ciemność opanowała już całe miasto, lecz Seul nigdy nie zasypia, nawet w bogatych uliczkach mieszkalnych.  Lili szła przed siebie rozkoszując się jasnym światłem ulicznych lamp. Chłodne wieczorne powietrze sprawiało, że miała ochotę skakać, tańczyć i wygłupiać się do woli. Nie znosiła upałów, jeśli już miało być ciepło to tak, żeby można było założyć i krótki rękaw i długi, a w żadnym z nich nie byłoby za ciepło. Zaduch sprawiał, że cały dzień była nie do użytku.

   Widziała już z oddala swój dom. Zadowolona zmierzała ku drzwi, kiedy jej uwagę przyciągnęła dziwnie zachowująca się para tuż przy jej domu. Nie widziała co się dzieje, gdyż byli skryci w ciemności, więc postanowiła zbliżyć się. Gdyby wiedziała co tam ujrzy nigdy by nie pozwoliła sobie na taką ciekawość. Mianowicie ujrzała swojego chłopaka z zupełnie nieznajomą dziewczyną. Tuż przy jej domu , byli złączeni w namiętnym pocałunku. W pierwszej chwili łzy same cisnęły się w jej oczy, ale powstrzymała je przetarciem ręki i stanęła krzyżując je na piersi.

   -Nie przeszkadzam? – odezwała się w końcu.

Na jej głos nastolatkowe od razu się od siebie oderwali i spojrzeli w stronę, z której dochodził głos.

   -Lili to nie to co… Ona nie chciała dać mi spokoju, ja..

   -Ty co? No proszę , powiedz mi, bo nie mam pojęcia jak mógłbyś mi się wytłumaczyć, zresztą po co tracę na ciebie czas… - przerwała mu, by po chwili odwrócić się i ponownie skierować się ku drzwiom.

   -Lili, czekaj..! – puścił się za nią, a kiedy brakowało mu kilku metrów wyciągnął rękę by chwycić jej.
   -Zostaw mnie. –szepnęła załamującym się głosem i wyrwała swe przedramię z uścisku.
Teraz nie ukrywała łez. Kiedy człowiek czuje napływające łzy to oznacza, że płakać musi, nawet jeśli ma być to tylko chwila i z zupełnie błahego powodu.
   
   Wpadła do domu, przywitała się i od razu skoczyła do swojego pokoju na piętrze. Zdziwieni rodzicie usłyszeli wołanie chłopaka z zewnątrz. W tym czasie Liliana rzuciła się na swoje łóżko , nałożyła słuchawki na uszy i wcisnęła odtwarzanie pierwszej lepszej piosenki. I tak nie ma znaczenia jaka to piosenka, każdą lubiła choć jej wykonawcami były znienawidzone przez nią korporacyjne psy. Nienawidziła ich choć sama nim była. Spędzała z nimi wiele czasu, miała tam przyjaciół mimo to czuła do nich nieskrywaną nienawiść. Wraz z czasem pokochała te wszystkie czynności, które były szlifowane u nich do perfekcyjności i dobrze się dogadywała z resztą , nienawidziła siebie za tą ciągłą niechęć do nich. Tak, bo właśnie siebie z wszystkich korporacyjnych piesków nienawidziła najbardziej.

   -Liliano zejdź na dół! – ledwo usłyszała wrzask matki zagłuszony muzyką.
„No oczywiście, teraz jeszcze opierdolcie mnie za to, że z nim zerwałam, a dzień będę mogła zaliczyć do udanych…” Ciągłe sarkastyczne myśli zakrzątały jej głowę.

   Niepewnie schodziła ze schodka na schodek, kiedy ujrzała rozwścieczoną twarz matki, a obok ojca z założonymi na piersi rękoma i posępną miną.

   -Co to ma znaczyć?! No powiedź mi, dlaczego zostawiłaś Junsu?! –czyżby Lili miała dar przewidywania przyszłości?

   -Mamo, ty nawet nie wiesz co on zro… - zaczęła niepewnie kiedy matka szarpnęła ją i ściągnęła ze schodów.
   -Nie obchodzi mnie to, wynocha!!! Możesz nie wracać do póki się z nim nie pogodzisz!!! – wciąż ją szarpała, aż wyrzuciła ją za drzwi.

   Liliana spuściła smutnie głowę. To nie była dla niej nowość, ale łzy, które przed chwilą ledwie co powstrzymywała teraz bez jej wiedzy płynęły po jej jasnych policzkach. On stał tam obok, ale nie miała zamiaru na niego spojrzeć. Nie odzywał się. Przynajmniej teraz nie zrobił nic głupiego. Widać słyszał wrzeszczące myśli Lili, które wołały „Tylko się nie odzywaj , dupku bo nie ręczę za siebie!!”

   Wstając powoli odgarnęła włosy z twarzy, a z oddala wciąż przyglądał się jej wysoki szatyn. Wykonała kilka kroków. Nie miała pojęcia gdzie pójdzie, gdzie spędzi tą noc, ani czy w ogóle ją przeżyje. Miała zamiar tylko iść przed siebie nie zważając na nic.

   -Hej, wyrzuciła cię? Choć, przenocuję cię.  –między szatynem a Lili było kilkanaście metrów odstępu, ale kiedy odwróciła się i spojrzała mu w oczy poczuła jakby stał tuż przy niej, tak jak kiedyś.
Tak jak kiedyś? Przecież go nie znała… , ale czuła z nim jakąś dziwną więź. Od tych kilku sekund, kiedy ujrzała go pierwszy raz w życiu ciągnęło ją do niego jak do nikogo innego. Chciała go poznać, chciała dowiedzieć się coś o tej tajemniczej więzi,  chciała spędzać z nim czas każdego dnia.

   -Dobrze.. – podeszła do niego.
Choć w głowię kotłowały się jej różne okropne myśli bez wahania skierowała kroku ku niemu. Nie czuła strachu, ani niepewności – ufała mu z powodu tego tajemniczego zainteresowania. Chłopak wyglądał na jakieś 17, 16 lat. Był wysoki około metra 80. Ciemne , duże oczy świeciły w blasku żarówek. Nie widziała ich do końca z powodu ciemności, lecz miała nieodparte wrażenie, że są w ciemnym odcieniu kasztanu.
 
   Przeprowadził ją na drugą stronę do domu naprzeciwko i pociągnął na tyły.

   -Przepraszam, że tak tyłem musimy się zakradać, ale wolę żeby matka się nie dowiedziała, jest bardzo surowa. Mimo iż pracuję do późna nie mam pewności czy już nie wróciła, wolę nie ryzykować kolejnymi przykrościami dla ciebie. – uśmiechnął się serdecznie i otworzył przed nią drzwi.

   Salon był pięknie urządzony. Połączenie nowoczesnego wystroju z tradycyjno koreańskim w taki sposób dało cudny efekt, a w środku nie czuło się żadnej przygnębiającej atmosfery. Było bardzo przytulnie. Reszta domu była urządzona podobnie, w nim całym czuć było bardzo przytulną atmosferę. Jedynie jego pokój się wyróżniał wystrojem. Był zwyczajny, choć gdzieniegdzie wprowadzono nowoczesne akcenty. Cały dom był przytulny, ale zdecydowanie w tym miejscu czułam się jak we własnym pokoju.

   -Pójdź się odświeżyć , ja w tym czasie przygotuję ci łóżko. – zaproponował co spotkało się z jej aprobatą, więc pozostawiła na dywanie swoją torbę, ale zanim opuściła pokój wybrała koszulkę i luźne spodenki .

   Może wydać wam się to dziwne, ale zawszę , kiedy słyszała krzyk matki przygotowywała sobie torbę z ciuchami i drobną ilością pieniędzy na najbliższe kilka dni. Od pierwszego wyrzucenia z  domu weszło jej to w nawyk, więc nie jest to dla niej nic dziwnego.

       Opuściła pokój kiedy oppa zajmował się ścieleniem łóżka. Jednym co było jej potrzebne to kąpiel, która zmyła by z niej wszystkie troski.  Dziwnym trafem, bez trudu odnalazła łazienkę. Odkręciła wodę pod prysznicem i pozwoliłaby ciepłe krople wody leciały ciurkiem okrywając jej ciało jak  puszysta kołdra.  Stałą tak bez celu kilka minut , aż stwierdziła, że warto by użyć mydła i szamponu.
Po powrocie do pokoju zastała go rozkładającego koc na podłodze.

     -Wolałbym spać na kanapie w salonie, ale jak matka wróci nigdy nie wiadomo co sobie pomyśli i czy czasem nie zajrzy do pokoju, przepraszam.  – przeprosił siadając przy tym po turecku i składając dłonie jak do medytacji.

    - Spoko, nic się nie stało.. – odpowiedziała uśmiechając się przyjaźnie.

„Cieszę się, że jednak będziesz obok…”

      Liliana ułożyła się na łóżku chłopaka. Wierciła się bez ustanku przez kilka godzin. Jemu musiało to przeszkadzać, bo także nie spał. W końcu obróciła się tak, że spotkała jego spojrzenie. Obserwował ją jak starszy brak, dla którego jego młodsza siostra jest jego własną i tylko jego – księżniczką. Lila mimowolnie wysunęła dłoń spod prześcieradła zsuwając ją tak , że zwisała z łóżka tuż przy jego twarzy. Zamknęła oczy, przez dłuższy czas ich nie otwierała by pomyślał, że śpi. Po kilkunastu minutach poczuła delikatny dotyk na dłoni.

     -Dobranoc oppa. – wyszeptała, a kiedy chłopak przestraszony chciał zabrać dłoń ona ścisnęła ją tak by nie mógł jej zabrać.

     Otworzyła  jeszcze na sekundę oczy by zobaczyć uśmiech na jego twarzy. Po chwili zasnęła nie męcząc się już dłużej.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Oto pierwszy rozdział. I jak podoba się? :)
Jak wam minął majowy weekend? ;D W moim przypadku był to cały tydzień ^^ Trochę długi, ale nie będę go publikowała tak często , więc mam nadzieję, że długość wam to zrekompensuje ;)
Do zobaczenia następnym razem :)
Jak chcecie mogę dzielić rozdziały , żebyście mieli mniej do czytania ^^ Napiszcie, czy chcecie , czy nie ;)
  • awatar Anabeth: Mnie się bardzo spodobał :) U mnie majówka jeszcze się nie skończyła - jadem na wycieczkę w niedziele - ale to już wiesz :)
  • awatar ♫¢zαяиö-вιαłα ♥,: długi oczy trochę bolały od czytania,tak mam i już ;) ale spodobał się mi i to bardzo!Czytam twoje opowiadania i są boskie nie obraź się ale moim zdaniem masz talent!+było kilka literówek ale mało :) ^^ <3 zajrzyj do mnie<3
  • awatar Ryuuki~Chan: @♫¢zαяиö-вιαłα ♥,: Nawet mi się zdarzają literówki no nie powiem :D Oczywiście , że zajrzę :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

daishididi
 
Okazało się, że nie mam póki co chęci do pisania tamtego opowiadania, a wieczorem naszedł mnie pomysł na nowe.
Nie bójcie się tamto na pewno skończę, a na razie macie prolog nowego opowiadania , które postanowiłam zatytułować Apado  oolryeodo  saranghae (Ciągle cię kocham) mam nadzieję, że się wam spodoba :)

Opowiadanie A/u < Alternative Universe> (alternatywny wszechświat) Postanowiłam, że nie będzie w nim SHINee jako zespołu, ale osoby pozostaną w tym świecie. W prologu z nich  występuję tylko Minho i ma tam 9 lat, różnice wiekowe między członkami SHINee się nie zmieniają. W głównym wątku Minho ma już lat 17, resztę łatwo jest doliczyć, gdyż jest starszy o cztery lata od głównej bohaterki.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Prolog
   Studio w centrum Seulu gościło dziś wyjątkowo młodego gościa. Małe stópki czteroletniej wciąż Lili powoli przekraczały próg ogromnych, korporacyjnych drzwi. Nie miała pojęcia czemu jej rodzicie ją tam zabrali, ale sądziła, że to miły prezent urodzinowy, gdyż mianowicie za tydzień kończyła lat pięć.

   Pomieszczenia, ludzie wszystko co ją otaczało wydawało się w jej oczach takie ogromne. Szła przez korytarz z szeroko otwartymi oczami. Nie było one ciemnie, jak u większości ludności w Korei, a kryształowo szare z odcieniami błękitu, złota i bieli. Włosy dziewczynki także się wyróżniały. Od urodzenia świeciły złotym blaskiem i spływały lekkimi falkami po ramionach Liliany. Tak, prawdziwy Koreańczyk tak wyglądać nie powinien, ale Lili nie była nim do końca. Jej matka była polką, a ojciec mieszanym Koreańczykiem co dało taki efekt, że Lili posiadła bardziej skandynawską urodę.

   Obecnie była w rodzinie zastępczej. Jej biologiczny rodzicie nie mogli jej wychować, dlatego pozostawili ją w opiece ich najbliższych przyjaciół – Kim Hyesung`a i Kim Yeonrin. Od kiedy rodzicie Lili ich poznali byli sobie bliscy, aż w końcu stali się małżeństwem. Liliana nie pamięta rodziców, ale nie ukrywali  przed nią faktu o jej adopcji, chcieli żeby wiedziała.
-Witam państwa, czekaliśmy na was.  – po chwili podszedł do nich dość wysoki, szczupły wyglądający jeszcze na w miarę młodego, mężczyzna.

   Mocno skośne oczy otoczone rzadkimi rzęsami wyglądały jak szparki przez jego sztuczny, szeroki uśmiech.  Lilianę rozśmieszył widok twarzy azjaty, więc jak to dziecko roześmiała głośno.
-Widać, że małej panience już się tu podoba. – schylił się i pogładził ją po głowie.  – Państwa zapraszam ze mną, a Lilianą zajmą się nasi specjaliści.
Ponownie wyprostował się i wskazał ręką drzwi z numerem 123.
-Ja się nią zajmę. – oświadczył naglę uśmiechnięty dziewięciolatek.

   Podszedł do Liliany, kucnął i podał jej rękę. Mała na początku nie wiedziała o co może mu chodzić, spojrzała na rodziców, którzy zachęcili ją do przywitania się z chłopcem.  Lili znów zerknęła na chłopca  i uradowana roześmiała się, podała mu dłoń, po czym chłopiec chwycił jej malutkie ciało i podniósł do góry, tak że kiedy stał wyprostowany miał obok swojej twarzy twarz małej Liliany.
-Dobrze, Choi zajmij się nią, tylko nie chcę potem słyszeć płaczu. – miły uśmiech zniknął z twarzy mężczyzny, a zamiast niego pojawił się grymas, który nie zrobił zbyt dużego wrażenia na chłopcu.
-Oczywiście.  – kpiąc z groźby starszego odwrócił się i zabrał Lilianę do pokoju pełnego ludzi.

   Wszyscy krzątali się tworząc niemały tłok. To ktoś przenosił jakieś papiery, następnym razem spełniali zachcianki młodych gwiazd, a innym razem przechodzili zupełnie bez powodu. Minho i Lili znaleźli się  w pomieszczeniu, gdzie właśnie młode dziewczęta czekały na decyzję góry, która z nich w końcu znajdzie się w zespole.
-Ojej, Choi, a kogo ty nam tu przyprowadziłeś? – jedna z dziewcząt widząc małą dziewczynkę kucnęła przed nią, po czym robiła słodkie minki by rozśmieszyć Lilianę.
-Patrzcie dziewczyny, jaka słodka. – zwróciła się do reszty dziewcząt , a zaraz potem Lili była otoczona przez tłum młodych dziewcząt zachwycających się jej niezwykłą urodą.
-To jest Lili, rodzicie ją ty przyprowadzili. Szef powiedział, że muszą się nią zająć ‘specjaliści’. – na słowo „specjaliści” Choi wykonał dwoma palcami ruch znany każdemu.
-No nie żartuj sobie. – zdziwiona tym co właśnie usłyszała Yuri rozszerzyła swoje oczy do wielkości talerzy. – Ale przecież ona jest taka mała… co za okropni ludzie z tych jej rodziców. .. – westchnęła, poprawiła małej Lili kołnierzyk od koszulki i chwyciła ją na swoje ręce.
-Szkoda mi jej… - westchnął chłopiec. Naglę wykonał dziwny gest ręką, mianowicie skazał palcem na sufit i skierował się do wyjścia.
-Poczekajcie chwilę na mnie, zaraz wrócę. – zawołał do dziewczyn wychodząc.
-Ahh.. ciekawe co znowu wymyślił ten pajac. – Yuri wyszeptała pod nosem i położyła małą na kanapie, sama siadając naprzeciwko.  –A jak ty myślisz? – kontynuowała zwracając się do Liliany i posyłając jej ciepły uśmiech.  Mała podniosła ramiona do góry i przekręciła główkę na bok.
-Bożee, ale ty jesteś słodkaa… - zapiszczała dziewczyna, kiedy Choi wrócił chowając ręce za plecami.
-Mam coś dla Ciebie.  –kucnął przy Lili , a na jego twarzy zakwitł banan.
-Cioo..? – zapytała Lili, na co wszyscy zawyli głośno „Woo”, gdyż mała odezwała się pierwszy raz w ich towarzystwie.
-A tooo. – przeciągnął ostatnie litery i wyciągnął zza pleców małego, bielutkiego, pluszowego misia.  Na szyi miał wstążkę z napisem po jednej stronie „Always” , a po drugiej „love you”. Lili była zachwycona tym prezentem. Przyjęła go z radością rzucając się Minho na szyję.
~Dziękuję. – rzuciła prze słodko i cmoknęła Choi`a w policzek. Naglę wokoło wybuchły śmiechy , gwizdy i okrzyki typu „Wooww” „Aaahhh” albo „Oooo”. Mała nie miała pojęcia czemu wszyscy tak zareagowali, więc zawstydzona schowała twarz w koszulce chłopca. Choi przytulił ją i zabrał ze sobą na balkon.

   Siedzieli tam ze dwie godziny. Minho opowiadał Lilianie o tym co ją czeka i jak będzie zabawnie. Mimo, że był szczęśliwy głowę zakrzątała mu myśl , że nie zobaczy tak długo tego małego aniołka.
-Wiesz co Lili, ja niedługo wyjeżdżam na jakiś czas. Nie będzie mnie tutaj, więc Yuri się będzie tobą opiekować, dobrze? – zapytał chwytając Lilianę za rączki i patrząc jej duże, lekko skośne oczka.
-Dobrze, ale.. – wydukała spuszczając smutnie główkę.
-Ale? – zapytał Minho próbując spojrzeniem wymusić by ta podniosła głowę.
-Ale weź to i pamiętaj, że to od Lili! – podała chłopakowi białego misia, na co głośno się roześmiał i wyściskał Lilianę podnosząc ją z miejsca.
-Kochanie choć, wracamy do domu. – zza drzwi wyjrzała mama Lili, na co Choi powoli odstawił ją na ziemię.

  Mała niepewnie podała matce dłoń i zerknęła na chłopca.
-Papa Minho oppa. – pomachała mu ze smutną minką, a z oddali dało się usłyszeć czyjeś krzyki.
-Mino, gdzie ty jesteś?! – naglę matka chłopca wpadła na balkon.
-A co to ma być?! Co TO znaczy?! Zabierajcie to dziecko stąd, Minho to nie niańka! – oburzona zaczęła wydzierać się na rodziców Lili.

   Kłótnia nie trwała długo. Przestraszony chłopak chwycił Lilianę i zabrał ją z balkonu do wnętrza biura.
-Żebym jej więcej z nim nie widziała, jasne?! – retoryczne pytanie padło w stronę Hyesung`a i Yeonrin, a oburzeniu rodzicie wypadli z biura tuż za rozwścieczoną matką i jej synem.

  Jeszcze kiedy się widzieli mała Lili nawoływała go próbując powstrzymać płacz.
-Spokojnie, niedługo wrócę! – obiecał jej kiedy matka pakowała go do samochodu.
Choi pozostawił malutką Lilianę z płaczem i nadzieją, że jeszcze kiedyś się spotkają.  
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I jak, i jak? :)
Mam nadzieję, że się podobało ;)
I pzt jak tam u was? ^^ Jak mija pierwszy dzień maja? :D
Ja mam fajnie - cały tydzień wolny ^^ I miałam dzisiaj u siebie fryzjera *o* Samo podcinanie końcówek dłużej niż pół godziny i okropnie chciało mi się spać, ale wybaczam , że trwało to tak długo, gdyż mam dość grube włosy ^^ Pzt to chyba ktoś ode mnie z rodziny, ale sama nie wiem bo jak już to chyba daleka rodzina :D
I jeszcze co do opowiadania, to zawsze, kiedy wymyślam co ma być dalej słyszę w głowię jedną piosenkę, więc uznam , że jest ona piosenką przewodnią tego opowiadania ^^
A poniżej ona :D :
#!
Do zobaczenia za jakiś czas ;)
 

matryoshka
 
ryoshka: Moja odpowiedź na blogu ask-2min.tumblr.com/ :) Póki co, mam jeszcze 2 komiksy do narysowania  D: A czasu brak totalnie.
j.jpg
 

yochimuzetsubou
 
Ojej *Q*

zakochałam się~!

ogólnie miałam fazę na SHINee jakieś pół roku temu, ale dzisiaj była u mnie Kakashi i puściła mi japońską wersję mojej ukochanej piosenki SHINee - Lucifer. >< ♥

zakochałam się. *Q*

  • awatar Kaori~chan: :3 Japońska lepsza niż koreańska :D chociaż nie. Obie są zajebiste. Ja miałam fazę na tą japońska wersję jakiś miesiąc temu. W kółko szła jedna i ta sama piosenka w moich głośnikach xd
Pokaż wszystkie (1) ›
 

eunmi
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Eunmi:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 

Kategorie blogów