Wpisy oznaczone tagiem "Moje" (1000)  

deergirl
 
LonelyDeer: Napisałam już pierwszy akt mojego scenariusza. Jestem zadowolona, chyba jest w porządku. Mojej mamie się podoba, wyłapała kilka literówek. Zaraz wyślę to do instruktorów, mam nadzieję, że im się spodoba. Nadal czuję lekką obawę, ale tym razem nie stchórzę. Wszyscy na mnie liczą i pokładają nadzieje w tym scenariuszu. No cóż... to wysyłam.
d78a48f8d1978476098bed22d3c39aac.jpg
 

deergirl
 
LonelyDeer: Ostatnie dni były dla mnie bardzo intensywne. Nie miałam nawet czasu wejść na laptopa, napisać czegoś na blogu czy pograć w coś. Od piątku moje życie kręciło się wokół teatru, w którym uczęszczam na warsztaty. Kana w tym roku obchodzi 40-lecie, z tej okazji wznowili po kilku latach spektakl - przyjechali aktorzy, z którymi moi instruktorzy już dawno nie grali. Mieli zagrać 98, 99 i 100 raz "Lailonię" na podstawie bajek Kołakowskiego.
W piątek chciałam pójść na spotkanie z trupą, opowiadali oni jak to wszystko powstawało, co musieli zrobić, aby w ogóle to wydarzenie się odbyło itd. Później poszliśmy do baru "Piwnica Kany" i tam spędziłam miło czas z koleżankami z warsztatów, dołączyła do nas jedna z instruktorek i gadaliśmy kilka godzin. Ja oczywiście nie mogłam pić alkoholu, więc sączyłam wodę z cytryną, miętą i lodem, ale i tak dobrze się czułam. Do domu wróciłam po 2 w nocy.
W sobotę zgłosiłam się do wpuszczania ludzi na spektakl w ramach wolontariatu. Istny chaos, przyszło pełno ludzi, ale jakoś sobie poradziłyśmy. I udało mi się wejść na przedstawienie. "Lailonia" bardzo mi się podobała, nie pamiętam, kiedy ostatnio się tak śmiałam. Fajnie też było zobaczyć naszych instruktorów na scenie. Po spektaklu wróciłam do domu.
W niedzielę grali setny spektakl, na który miałam wykupione bilety. Mama zaprosiła swoich znajomych + ich dzieci. Wcześniej postanowili, że się "mną zajmą", bo mama oczywiście opowiada o mojej depresji na prawo i lewo. Niestety nie zaiskrzyło między nami, po prostu wiem, że nie będziemy znajomymi, nie polubiłam ich. Wiem, że nie powinno się z góry skreślać ludzi, ale ja po prostu wiem z kim się dogadam, a z kim nie. Przykro mi.
Po spektaklu zaprosili nas na "afterparty", znowu w Piwnicy Kany. Byłam tylko ja i moja mama, bo jej znajomi woleli już iść do domu. I dobrze, bo zaprosili nas do stolika, czułam się jak bohema, otaczali mnie artyści - aktorzy, reżyserzy, choreograf, krytycy. Czułam się bardzo dobrze. Moja mama rozmawiała ze "starszą" Kaną, a ja z koleżankami bleblałyśmy z instruktorką Karoliną. Było fajnie. Moje koleżanki musiały dosyć wcześnie wracać do domu, więc później jakoś się złożyło, że dołączyłam do towarzystwa mamy. Rozmawiałam z krytykiem i scenarzystą, panem Jankiem. Nie wiedziałam, że jestem taka mądra i ogarnięta w starych filmach - bardzo miło nam się rozmawiało. Nawet chwilę potańczyłam, bo oczywiście instruktor Piotr i dyrektor Darek mnie wyciągnęli - nikt nie umiał tańczyć w tym towarzystwie, więc nie czułam się osamotniona. Zamknęliśmy bar o 2 w nocy... Było niesamowicie! Wreszcie poczułam się częścią grupy, częścią czegoś wielkiego. Wszyscy czekają na mój scenariusz, liczą na mnie. A ja ich nie zawiodę. Ufam im w stu procentach i już nie boję się im pokazać mojej pracy - wiedzą ile czasu na to poświęciłam. Najwięcej motywacji uzyskałam od pana Jana, jest profesjonalnym scenarzystą i spodobał mu się mój pomysł - większego komplementu nie mogłam usłyszeć. Jestem zmotywowana do działania. Czuję, że mi się uda.  
3d1b851e2954476a291ae9a4b8507124.jpg
 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

czytajnas
 
Miesięcznik „Moje Mieszkanie” jest wyjątkowym magazynem wnętrzarskim, który nie tylko inspiruje i zachęca do zmian w domu, ale także podpowiada, jak to zrobić zgodnie z naszą dewizą: maksymalny efekt niewielkim kosztem. W każdym numerze prezentujemy sesje zdjęciowe z mieszkań Czytelniczek „MM”, bo cenimy kreatywność i pasję tworzenia, oraz dodatki, dzięki którym dom zyskuje niepowtarzalny klimat. Podpowiadamy, jak wygodnie i ładnie się urządzić, oraz co robić, aby domowe życie stało się łatwiejsze. Co miesiąc pokazujemy nowości ze sklepów i radzimy, jak uniknąć błędów m.in. przy kupnie mebli i AGD. Projektanci i styliści współpracujący z „MM” dbają, by propozycje „MM” były zarówno efektowne, jak i praktyczne. Jako jedyni na rynku mamy stworzony pod naszą egidą „Klub Kobiet z Pasją” - jedyny w swoim rodzaju, otwarty dla każdego, kto ma pomysł na ciekawe życie, odkrył w sobie talent.



Najnowsze e-wydanie:
prasa.masz24.pl/moje_mieszkanie.html

Archiwalne numery znajdziesz tutaj:
prasa.masz24.pl/moje_mieszkanie-archiwum.html

.
 

deergirl
 
LonelyDeer: Mój chłopak poszedł na piwo z kolegami (jakoś udało mi się go przekonać), więc jestem sama na kilka godzin. W spokoju obejrzę sobie serial albo może... uda mi się napisać ten scenariusz? Chyba podświadomie się już poddałam, boję się go komukolwiek pokazać. Wstydzę się. Jeszcze się zastanowię. Na razie chcę odpocząć.
Od dwóch dni cierpię na bóle głowy i żołądka, mam straszne wyrzuty sumienia, że zjadłam parówkę... na razie odstawiam mięso. Jest mi niedobrze na samą myśl, ogólnie jest mi niedobrze jak muszę coś zjeść. Nawet po zjedzeniu mojej ulubionej zupki źle się czuję, mam lekkie mdłości i jest mi słabo. Nie wygląda to dobrze.
Mam mały problem. Moi instruktorzy z grupy teatralnej wystawiają spektakl, którego nie grali od lat. Z okazji 40-lecia teatru wznowili sztukę i będą ją grać w weekend. Oczywiście już dawno kupiłam bilety na setny występ w niedzielę. Instruktorka napisała, że będą potrzebowali kogoś do wpuszczania ludzi, więc powiedziałam, że chętnie, tylko nie w niedzielę... odpisała: "No dobrze, czyli ty będziesz w niedzielę". Zamurowało mnie. Wyraźnie napisałam, że w niedzielę nie mogę, za to piątek i sobota mi pasują. Napisałam jeszcze raz, że w niedzielę nie mogę , chętnie pomogę w piątek i sobotę. Odpisała: "No tak, czyli przyjdziesz w niedzielę". Nie miałam pojęcia co odpisać... no WTF? Tak mnie to zaskoczyło, że nawet nie wiedziałam jak zareagować. Stwierdziłam, że spoko. Pomogę w niedzielę, ale żeby nie było pretensji, że sama też będę musiała wejść na salę, bo już kupiłam bilety! Jestem na nią zła, to niemożliwe, by nie doczytała moich wiadomości, bo na nie odpisała! Nie wiem, czy ona chciała mi zrobić na złość? Czy faktycznie jest tak nieogarnięta, że nawet nie może przeczytać ze zrozumieniem prostej wiadomości. Jeszcze kazała nam przyjść na spotkania z aktorami... nie chce mi się. Bez bicia się przyznaję, że mi się nie chcę. Czy nie wystarczy, że zapłaciłam za bilety na spektakl? Dajcie mi święty spokój! I tak nie chce mi się wychodzić z domu. Mam gorszy okres.
5e4b31a23df1c89e1880742025641970.jpg
  • awatar Amfitryta: Co za pinda lukrowana. Chyba bym nie poszła.... Nie rozumiem czemu do baby nie dociera.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

deergirl
 
LonelyDeer: Dzisiaj miałam pierwsze spotkanie z moim psychoterapeutą... i już zaliczyłam wtopę. Nie miałam pieniędzy, aby mu zapłacić, bo mama zapomniała mi je dać. Zestresowała mnie ta sytuacja, zwłaszcza, że był ze mną mój tata i był wyraźnie wściekły, jak poprosiłam go o 140 zł... mama zapomniała mu o tym powiedzieć. Pojechaliśmy do pracy mamy, a potem wróciliśmy, by zapłacić. Niby wszystko było w porządku, ale jak to musiało wyglądać w oczach psychoterapeuty! Strasznie mi wstyd.
Zaskoczył mnie, bo zwykle konsultacja trwa max. 15 minut i jest za darmo, a on mnie zatrzymał na godzinę... Mógł chociaż uprzedzić, że tak będzie. Ogólnie wydaje się miły i współodczuwający. Moja poprzednia psychoterapeutka nie okazywała zwykle żadnych emocji podczas rozmowy, a on okazywał zainteresowanie i reagował na moje słowa. Jest pierwszą osobą z zewnątrz, która zdziwiła się jak potraktowano mnie w poprzedniej pracy, to było dla mnie dość zaskakujące. Wzbudził moje zaufanie... chyba. Nie jestem jeszcze pewna. Trochę to dziwne, że nie dał mi tak naprawdę wyboru i pośrednio nie dał mi szansy na odmowę - albo bardzo potrzebuje pieniędzy albo bardzo chce mi pomóc. Cóż, to pierwsze mi nie przeszkadza. Każdy chce wyżywić rodzinę, a jak przy tym możesz komuś pomóc to chyba spoko. Niestety koszty psychoterapii prywatnej poszły w górę jakieś dwa lata temu, a 140 zł piechotą nie chodzi... gdybym chociaż miała możliwość opłacania tego z własnej kieszeni. Za bardzo obciążam mamę. Ale nic nie poradzę, że potrzebuję pomocy, pilnie. Powiedziałam szczerze o mojej anoreksji, a w zasadzie o jej zalążkach, które zauważyłam. W sumie nawet nie wiem, w czym on dokładnie się specjalizuje. Moja poprzednia psychoterapeutka specjalizowała się w dziedzinie seksuologii i zaburzeń osobowości. A on? Chyba powinnam go zapytać. W ogóle mam wrażenie, że swoich pacjentów traktuje jak wyzwanie. Także mnie sprawdzał pod względem psychologicznym, ale na to się przygotowałam. Nie uciekałam przed jego wzrokiem, ręce miałam cały czas na widoku, rozłożone, starałam się nie patrzeć na drzwi. Najgorsze było to świdrowanie mnie wzorkiem, trudno mi było to utrzymać, ale ja znam już trochę takie psychologiczne zagrywki. Rozumiem, że musiał mnie sprawdzić. Może to nawet niedobrze, że znam te sztuczki? Bo moje reakcje były bardziej wyćwiczone niż szczere, bardzo skupiałam się na swojej postawie, wiedziałam jakie gesty świadczą o niepewności siebie, więc ich unikałam. Nawet kusiło mnie, by przećwiczyć sztuczkę psychologiczną, której się ostatnio nauczyłam, ale uznałam, że to nie w porządku. Nie będę się bawić nastrojem ludzi bez powodu.
Mam zadzwonić w piątek i się umówić na kolejną wizytę, na razie nie ma dla mnie stałego terminu, więc będę "z doskoku", a pod koniec stycznia on kończy jedną psychoterapię, więc ja wejdę na miejsce tego pacjenta. Mam nadzieję, że mi też pomoże...
56bd0b8bb6ab60e48b14b3e981981312.jpg
 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

deergirl
 
  • awatar Brunette })i({: Wszystko ok?
  • awatar LonelyDeer: @Brunette })i({: Ostatnio nie, znowu przeżywam kryzys i mam wrażenie, że nic mi nie wychodzi.
  • awatar KuroSoyo: Nie poddawaj się. Nie jesteś tchórzem. Życie jest trudne ale walczyć trzeba 24h/7
Pokaż wszystkie (3) ›
 

deergirl
 
LonelyDeer: Mam kolejną obsesję - seriale. Szczególnie te od Netflixa, oglądam je namiętnie, cały czas. Teraz na tapecie jest najnowszy "Ty", zakochałam się. Zaczęłam wczoraj wieczorem, a jestem już na 8 odcinku...
Od kiedy mam dużo wolnego czasu, tylko tym się zajmuję. Nawet nie potrafię skończyć scenariusza, a zostało mi kilka dni, chyba zacznę zarywać nocki, jak tylko skończę ten serial. Też zbyt emocjonalnie do niego podchodzę, za bardzo się angażuję, a to przecież tylko głupi serial. Przesadzam, jak ze wszystkim, nie potrafię znaleźć umiaru. Proszę, niech ktoś mnie naprawi...
7d59def3ddecc6e2d2e1042e190b178a.jpg
 

deergirl
 
LonelyDeer: Chyba jestem zakupoholiczką. Ostatnio mocno wkręciłam się w figurki kolekcjonerskie Funko POP!, śledzę licytacje, przeglądam strony. Obiecałam sobie, że będę kupować tylko jednego POP'a w miesiącu... no nieźle mi idzie. Dostałam istnego pierdolca, a nawet nie mam pieniędzy, bo przecież nie dam rady pracować w moim stanie. Znalazłam licytację z moją ulubioną postacią ze "Stranger Things" w wersji exclusive i oczywiście od razu pobiegłam do mamy i poprosiłam, by pożyczyła mi kasę... jestem chora. Przyszedł do mnie kolejny POP, mama jedzie go odebrać, bo jest to moje poprzednie miejsce pracy, a wiecie, że nienawidzę tego miejsca i ludzi, którzy tam pracują... niestety mają duży wybór POP'ów, więc często będę tam zamawiać. Mama wyświadczy mi przysługę i odbierze za mnie paczkę. Mogłabym nie przeżyć emocjonalnie wizyty tam, zwłaszcza, jeśli będzie tam kierowniczka... jak ja suki nienawidzę.
Rozpoczynam psychoterapię pod koniec stycznia, tym razem terapeuta będzie mężczyzną. Zadzwoniłam do niego wczoraj. Mama chciała mnie z nim umówić, ale powiedział, że sama mam do niego zadzwonić, a ja bardzo nie lubię rozmawiać przez telefon. Wydawał się miły, miał spokojny głos, cierpliwość (było go słabo słychać przez telefon, więc cały czas prosiłam o powtórzenie). Umówiliśmy się na rozmowę wstępną we wtorek. Zobaczymy jak to będzie, muszę być dobrej myśli, bo pilnie potrzebuję pomocy... Sama to dostrzegam.
c31955e4177f5359f1781fffb0207699.jpg
 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

deergirl
 
LonelyDeer: Znalazłam ogłoszenie o pracę - mały salonik prasowy. Dzisiaj był mój pierwszy dzień... porażka. Niestety nie podołałam, poległam, nie wytrzymałam. Sama praca nie wyglądała źle, a pracownica była sympatyczna, ale powiedzmy, że mam trochę inne standardy pracy. U mnie ma być porządek i czystość. Kasę ogarnęłam bez problemu (miałam z kilkoma do czynienia w mojej karierze), miałam też obsługiwać Lotto.
Poza tym, źle się czułam. Ze stresu rozbolała mnie głowa i brzuch, chciało mi się płakać. Już dawno nie miałam takich problemów, myślałam, że się z tego wyleczyłam - niestety nie. Na gwałt potrzebuję psychoterapii, bo, jak widać, leki nie działają, jak powinny. Muszę znowu poukładać sobie w głowie. Mama już szuka dla mnie odpowiedniego specjalisty - tym razem będzie to mężczyzna. Zobaczymy czy się przed nim otworzę. Raczej nie będzie z tym problemu, bo lubię się wyżalać i gadać, jaka jestem biedna. Jak na razie, zostanę w domku, w mojej strefie komfortu. Ważne, że chociaż spróbowałam i nie żałuję tego. Tylko szkoda, że nie zapłacą mi za te kilka godzin.
large (1).jpg
 

 

Kategorie blogów