Wpisy oznaczone tagiem "Monika" (56)  

minirecenzje
 
Do Reagana dzwoni kolega o ksywie Dwójka. Mężczyzna jest w motelu z dwiema paniami – Andreą i Moniką przez „k”. Zaprasza Reagana do siebie. Ten, z małymi oporami, ale się zgadza i przyjeżdża. Na miejscu spędza noc w motelowym pokoju z tytułową Moniką. Nazajutrz zagląda do Andrei oraz Dwójki i im o tym opowiada. Oni twierdzą, że bredzi, że to niemożliwe. Bardzo dobry film klasy B, trochę zakręcony – z przedstawionymi różnymi wersjami zdarzeń. Jest duża (ale nie bardzo duża) kasa, trochę walk, strzelanin i porachunków gangsterskich. Nieco irytuje charakterystyczna dla filmów klasy B muzyka ilustracyjna. Niemniej ogólne wrażenie jak najbardziej pozytywne. Fani gatunku, i nie tylko, mogą obejrzeć.

Ocena: 6/10.
7509561.3[1].jpg
 

keylaa858
 
Wpis tylko dla znajomych
MakeUpYourLife:

Wpis tylko dla znajomych

 

ebook-obyczajowe
 
Autor: Monika Sznajderman  

Żyjąc, zajmujemy miejsce tych, którzy byli przed nami, taka jest oczywista kolej rzeczy. Jak jednak żyć w miejscu, w którym garstka ludzi zajmuje miejsce po ośmiuset, jak wypełnić taką przestronną pustkę? Szczególnie gdy tych ośmiuset nie odeszło tak, jak nakazuje czas, lecz zmiotła ich historia? „Pusty las” to opowieść autorki o życiu w Wołowcu, beskidzkiej wsi, z której kolejno znikali szukający szczęścia za oceanem biedacy, wizjonerscy nafciarze, Żydzi, Cyganie, Łemkowie. To także jej hołd dla tego miejsca na ziemi, jego historii, przyrody i jego mieszkańców.

„„Pusty las” to książka o życiu „wśród zrujnowanych cerkwi i zdziczałych sadów”, o wrastaniu w osierocony krajobraz i o czytaniu świata, który trwa już tylko w powidokach czegoś, czego „nie wolno przeoczyć”.

Monika Sznajderman czyta Beskid Niski i czyta Wołowiec – czyta swoje miejsce na ziemi, miejsce życia na łące pamięci, w wyrwach po dawnych mieszkańcach Łemkowszczyzny. Te wyrwy, te pasma pustki – niewidoczne na pierwszy rzut oka – zjawiają się pośród słów, zawołane po imieniu. W tej prozie niemal słychać stukot klawiszy pod opuszkami palców, słychać oddech zbratany z rytmem kroków. I słychać też – mocno, wyraźnie – coś, co jest „jak łemkowskie gorzkie żale, jak smutna litania”.

Pusty las – miejsce, od którego wieje grozą, całe w dreszczach, zagrzebane w cierpkiej ciszy. I jednocześnie jest to miejsce żywych głosów, codziennej krzątaniny, powszedniej czułości istnienia, która pachnie chlebem, tarniną i mgłą.

Może w tym właśnie leży tajemnica tej prozy – w czułości, z jaką Monika Sznajderman dotyka ziemi niczyjej, leżącej pod białym, lodowatym słońcem, śmiertelnie zranionej. Ta czułość dotknięć jest czułością słów, ale ma też w sobie coś z miłości – przenikliwej, trzeźwej, dyskretnej. Taka miłość staje w pustym lesie, nawołuje. Wywabia z nieistnienia to, co powinno trwać. Układa usta do dawno zapomnianych imion jak do pocałunku. Powierza istnienie wyobraźni – osłania je, opatruje jego rany.”

prof. Paweł Próchniak

„Powtarzane często pytanie: „Co ja tu robię?” jest ostatecznie pytaniem: „Kim jestem?”. Odpowiedź autorki nie jest spekulacją, ale działaniem, zatrudnieniem, budowaniem domu, zamieszkiwaniem, „wrastaniem” w tę pustkę po Łemkach, Żydach, Cyganach. Tworzeniem ze śladów i znaków przeszłości, głównie jednak „śladów śmierci, a nie śladów życia”, własnej „okolicy”, czyli ustanawianiem świata na nowo i siebie w tym świecie, gdzie „przedwieczorną porą czuje się smutek, drżenie i lęk”.

Najważniejszą sprawą wydaje się jednak to, że Monika Sznajderman bliska jest odnalezieniu języka, w którym może rozmawiać z nieobecnymi, z jej nieznanymi sąsiadami. Ten język jest widzeniem „przez nicość”, przybliżaniem się do świata z czułością, a nie widzeniem-władaniem. To bardzo ważne w czasach, gdy pamięć staje się towarem.

„Pusty las” jest zapisem odnajdywania siebie przez powinność wobec Innych. I nie jest metaforą. Jednym z powtarzalnych wyobrażeń w tej książce jest właśnie las, który z bezlitosną obojętnością porasta progi zburzonych domostw i świątyń, ogrody i pola, wydeptane ścieżki, bezimienne mogiły i cmentarne nagrobki, ale też jako „drzewo z grobu” wpisuje się w odwieczną topikę życia.”

prof. Roch Sulima


Szczegóły publikacji:
obyczajowe.masz24.pl/pusty_las.html

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej ebooków z kategorii "obyczajowe", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki-obyczajowe.html
-------------------------------------------------------------------------------------------------
 

edyta123456
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Rudy Anioł:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

epartnerzy
 
Uwielbiasz słodycze? Twoje marzenie to smakołyki, które można jeść bez wyrzutów sumienia? Zapewniające rozkosz dla podniebienia przekąski to nie mit. I dowodem na to jest cała zawartość tej książki – 60 przepisów na desery, które uszczęśliwią Twoje kubki smakowe.  Jeśli nie możesz żyć bez słodkości, często sięgasz po słodkie co-nieco i potem dręczą cię wyrzuty sumienia, jeśli wydaje ci się, iż coś takiego jak zdrowe słodycze po prostu nie istnieje, a to co zdrowe nie może być przecież równocześnie smaczne – jesteś w błędzie! Nie musisz odmawiać sobie słodkiego smaku. Łakocie nie tylko mogą, a wręcz powinny znaleźć się w  codziennym menu. Jedz je bez poczucia winy – to może wyjść Ci na zdrowie! Jak zresztą można nie skusić się choćby samą nazwą? Pochwała lenistwa, tiramisu na diecie i wreszcie coś konkretnego J - żelazna lemoniada. Sprawdź podpowiedzi eksperta, wypróbuj smakołyki, które dzięki zawartości odpowiednio dobranych składników – w tym orzechów, kasz i suszonych owoców – wzmocnią Twój organizm w sposób naturalny. Wiele przepisów uzupełniają informacje o realnych korzyściach, które przynosi jedzenie poszczególnych składników, a wszystkie zdjęcia przygotowała sama autorka. Podobno ładne jedzenie silnie działa na zmysł smaku. Sprawdź, czy deser „Źródło młodości” równie dobrze smakuje, jak wygląda.

Monika Mrozowska – aktorka, propagatorka zdrowego odżywiana.  Znana m.in. z roli w lubianych serialach „Rodzina zastępcza” oraz „Hotel 52”. Mama trójki dzieci. Od wielu lat proponuje zdrowe i smaczne potrawy widzom programu „Dzień Dobry TVN”. Współautorka książek kulinarnych  (m.in. Przemytnicy groszku i marchewki). Wegetarianka. Z pasją angażuje się w akcje prozdrowotne, przede wszystkim związane z edukacją żywieniową.


darmowy fragment:
aspiracja.com/(…)slodkie_i_zdrowe_ebook.pdf…

Pełna wersja:
epartnerzy.com/(…)slodkie_i_zdrowe_p94822.xml…


W Salonie Cyfrowych Publikacji ePartnerzy.com - GWARANCJA 100% SATYSFAKCJI, a także gwarancja najniższej ceny ZAPEWNIONA!

******
Więcej publikacji pod adresem:
epartnerzy.com

SŁODKIE I ZDROWE - ebook.jpg
 

blondeangel
 
Blonde Angel: - Ada, cześć, żyjesz? - zapytała Monika, tuż po moim "halo".
- Żyję, tylko w takim tempie że nie mam na nic czasu. A jak u Was?
- W miarę ok, tylko widzisz, bo chciałabym się z Tobą spotkać.
- Piękna, nie w tym tygodniu, nie dam rady naprawdę. Jeszcze na weekend prawdopodobnie mi podrzucą Oliwkę z Zochą, bo mają szpitale w domach. Jakaś grypa panuje czy coś a one jeszcze nie chorują...
- Cholerka, no bo ja potrzebuję porady, naprawdę nie dasz rady, tak na godzinkę?
- Dobra, jak mówisz że to tak pilne... To co, wpadniesz do mnie czy ja do Ciebie?
- Ty do mnie, do nowego domu. O 18?
- Może być, do zoba! - rozłączyłam się zdziwiona, bo nowy dom Moniki był na etapie zamknięcia drzwi, okien, elektryki i układania paneli...
No ale o umówionej porze stawiłam się na ich działce. Monia już czekała.
- Boże, tak się cieszę że Cię widzę! - powiedziała wyjmując pęk kluczy i otwierając drzwi wejściowe - Wchodź ostrożnie, próg jest wysoko a my jeszcze nie zrobiliśmy schodków... W ogóle ostatnio to wszystko strasznie wolno idzie. - poskarżyła się, zapalając smętnie zwisającą z sufitu żarówkę w hallu.
- No dobra, to mów co się dzieje i co jest takiego pilnego. - powiedziałam, rozglądając się.
- Mam problem z dwoma rzeczami i szczerze, to każdy mi mówi że jest ok ale ja wiem że nie jest.
- Dobra, od początku. Jaka jest pierwsza rzecz?
- Ta oto urocza wnęką. - wskazała na wnękę w salonie, przeszkloną trzema oknami (jeśli nie wiecie o czym mówię - pokój nie jest prostokątny, tylko ma taki wystający wgłąb ogrodu "kawałek" - właśnie tą wnękę z oknami w kształcie /-\ mniej więcej takim i na każdej z 3 ścian jest okno)
- No i co z nią jest nie tak? - zapytałam - Skoro ją zrobiłaś to chyba miałaś na nią jakiś patent?
- No właśnie nie miałam. W urzędzie baba się przyczepiła że dom jest zbyt mały jak na tak dużą działkę. Ubzdurała sobie że jak nie dorobimy jeszcze jakiegoś tarasu czy wnęki to nam nie przyjmie. Brakowało jej chyba 2 m2...
- I zamiast to zgłosić do kierownika dla świętego spokoju dorobiliście wnękę?
- Jakbyś tam była... - westchnęła - Jestem na etapie wybierania mebli. Nie wiem co tu pasuje. Weź mi coś doradź proszę, jaką masz wizję?
- Wiesz co... No ja u swojej koleżanki widziałam taką wnękę z dorobioną zamiast parapetów taką kanapą, jak widuje się w amerykańskich filmach.
- Kanapa odpada, mamy już zamówiony olbrzymi narożnik.
- Słuchaj, to może malutki stolik kawowy i fotel czy dwa fotele? Takie miejsce do poczytania książki zimą czy coś?
- Noo o tym nie pomyślałam... - zastanowiła się - Ale sama nie wiem...
- Dobra, a co powiesz na sezonową aranżację? - zapytałam, bo miałam w głowie jeszcze jedną "wizję".
- To znaczy?
- Wiesz, wiadomo, na święta wstawisz choinkę. Taką dużą, w sam raz do tego salonu. Na wiosnę może stać mały stolik np z bukietem kwiatów a na Wielkanoc koszyczek, króliczki i inne owieczki. Na jesień jakaś aranżacja typu dynia czy bukiet z liści, albo z jarzębiny... Coś wymyślisz.
- No to mam chyba już wizję tego! - uśmiechnęła się Monika - Super pomysł serio!
- No powiem Ci że ja bym takiej wnęki nie chciała - wyznałam - Bo mnie się takie coś nie podoba po prostu. Ale skoro już ją masz to trzeba ją jakoś wykorzystać.
- No ale powiem Ci że drugi problem jest już trudniejszy... - wyznała - Widzisz łączenie kuchni z salonem?
- No widzę, łączą się, jak w większości nowego budownictwa.
- Ja bym to jednak rozdzielić chciała.
- To czemu nie postawiłaś ściany? - zdziwiłam się - Wiesz, jakaś ścianka działowa, czy coś?
- A bo durna byłam wiesz. Mój mąż był tak mądry że stwierdził że to ładnie będzie, nowocześnie i takie tam, bzdety. Posłuchałam, zrobiliśmy. Ale teraz widzę że to beznadziejna decyzja.
- Czemu?
- Bo byliśmy na chrzcinach u mojej kuzynki. Miała właśnie piękny salon i takie łączenie z kuchnią. Daj spokój! Cały burdel w kuchni było widać! Brytfankę z ciastem na stole, nieumyty garnek w zlewie, niewstawione szklanki do zmywarki a nawet widać było, że kolejnego dnia będzie rosół bo się gotował i zapach był w całym salonie!
- Czyli ogólnie, nieciekawie... - bardziej stwierdziłam, niż zapytałam - I co, szukasz inspiracji jak to rozdzielić?
- Tak. Myślałam o takiej cienkiej ściance działowej ale jeszcze sama nie wiem. Widzisz to jakoś?
- Ścianka działowa by się przydała. Jak nie zwykła, to chociażby taka ze szkła. Widziałam takie jak dawniej na klatkach schodowych były, kwadraty szklane, tylko bardzo nowoczesne, mniejsze i kolorowe. Mega to wyglądało z podświetleniem.
- Myślałam że może lepsze byłoby coś delikatniejszego niż ścianka działowa...
- No to jedyne co mogę zaproponować, to takie firany z koralików albo drewniane jakby "oddzielenie". Widziałam to kiedyś w inspiracjach chyba na stronie dom z pomysłami czy coś takiego. Ja na Twoim miejscu bym jednak wzięła to szklane. Rewelacyjnie wygląda, jest jasne bo przepuszcza światło z salonu i co najlepsze, nic nie widać.
- Sama nie wiem. Siostra mi zrobiła projekt salonu z kuchnią i teraz się obraziła bo stwierdziła, że jej się nie podoba.
- A mówiłaś jej to co mnie? Że widać gary, czuć zupą itp?
- Nie..
- To może pora powiedzieć? Ona się lepiej zna na budownictwie i architekturze niż ja. Ja oglądam tylko luźne pomysły w necie i stąd czerpię inspiracje.
- Ale mimo to bardzo, bardzo pomogłaś! Dziękuję! Może napijesz się herbaty, kawy? Gapa jestem zamiast Ci na początku zaproponować to się zagadałam!
- Nie bardzo mogę kochana, w przyszłym tygodniu. - spojrzałam na zegarek - Lecę do domu, zaraz ma wpaść chrzestny z interesem do mnie.
- Masz pracowity czas.
- Bardzo, ale się cieszę. Lepsze to niż siedzenie w bezczynności i depresja. Lecę kochana, zadzwoń po niedzieli! - pocałowałam ją w policzek i o mało nie spałam z progu domu. No tak, nie ma schodków. Blonde, zakoduj na przyszłość - nie ma schodków, w ciągu godziny nie powstały...
  • awatar gość: ja w tej wnęce widziałabym raczej kominek. o ile się da? a i dziwi mnie bardzo jakim cudem chciała Ci w pustym domu herbatę czy kawę robic xD
  • awatar Blonde Angel: @gość: kominek niestety nie pasuje, gdyż wnęka jest oszklona... nie byłoby miejsca na komin, ujście dla dymu itp. a co do picia to napisałam przecież że mają już elektrykę :) jak wchodzą do nich panowie układać panele to przecież też chcą herbaty czy kawy się napić, stoi czajnik elektryczny i kubki... zresztą jak by docięli panele bez prądu, piłą? ;)
  • awatar Kalina_: A ja w takiej wnęce wdziałabym coś na kształt ogrodu zimowego. Drzewka w doniczkach, kwiatki, mały stolik do kawy i 2 fotele, skrzynki z kwiatami. Moi znajomi mają takie cudo w domu i robi wrażenie, jak i również przyjemnie jest tam usiąść napić się kawy albo poczytać jakąś książkę. Tylko niestety dużo roboty jest przy czymś takim, bo żeby to dobrze wyglądało trzeba o to dbać, dlatego co kto lubi. U mnie by na przykład takie rozwiązanie odpadało bo ja potrafię uśmiercić nawet kaktusa i spowodować ze zgnije nawet bez podlewania. No ale jak Monika ma rękę do kwiatów to mogłoby to być fajne rozwiązanie :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

epartnerzy
 
Żyjemy w czasach, w których wprowadzanie zmian to już właściwie codzienność. Ale jak te modyfikacje są wprowadzane? Czy powodują obawę lub niechęć załogi? Czy przynoszą oczekiwane efekty? Twoim celem przy wdrażaniu zmian ma być potrzeba poprawy sprawności organizacyjnej firmy – mająca na celu zmianę kultury organizacyjnej, a w konsekwencji poprzez zmianę mentalności i zaangażowanie załogi oraz wykorzystanie potencjału ludzkiego organizacji – maksymalizację zysków. Jestem przekonany, że treść podręcznika pomoże podjąć właściwą decyzję o czasie i trybie wdrożenia Systemu Zarządzania Przedsiębiorstwem (SZP). Gdy zanalizujesz przedstawione przykłady, jak robią to inni, Twoja wiedza pogłębi się i będziesz jeszcze bardziej zdeterminowany do optymalizacji funkcjonowania przedsiębiorstwa.


darmowy fragment:
aspiracja.com/(…)Systemy_zarzadzania_przedsiebiorst…

Pełna wersja:
epartnerzy.com/(…)systemy_zarzadzania_przedsiebiors…


W Salonie Cyfrowych Publikacji ePartnerzy.com - GWARANCJA 100% SATYSFAKCJI, a także gwarancja najniższej ceny ZAPEWNIONA!

******
Więcej publikacji pod adresem:
epartnerzy.com

Systemy zarządzania przedsiębiorstwem - techniki Lean Management i Kaizen - ebook.jpg
 

ringiding
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Leszcz <3:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

ringiding
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Leszcz <3:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

blondeangel
 
Tej nocy parkiet jest nasz. Niesamowity jest moment, gdy trzy ładne dziewczyny pojawiają się na parkiecie i nie ma faceta, który by się za nimi nie obejrzał. Tanecznym krokiem wchodzimy na salę i zaczynamy się bujać w rytm „coco jumbo”, by po chwili tańczyć do „ona tańczy dla mnie” i do innych, aktualnych hitów radiowych.
Macarena była niekwestionowanym hitem imprezy. Wokół nas zebrał się spory tłumek gapiów, gdy po kolei wykonywałyśmy oryginalne figury z teledysku. Btw, czy ludzie naprawdę tylko potrafią wyciągnąć ręce przed siebie, założyć je na głowę i podskoczyć? My znałyśmy cały układ i byłyśmy mega zadowolone – niesamowita zabawa, odtańczyć całość i zebrać oklaski całej sali i DJ-a!
Gdy tuż po 21.00 wchodzimy na parkiet, złazimy dopiero po półtorej godziny (bez przerw!), zmęczone, ale mega zadowolone. Przy stoliku jednym chaustem wypijam postawionego tam drinka.
- Tamci chcieli postawić Ci drina. – mówi Monika, gestem głowy wskazując sąsiedni stolik, przy którym jakiś brunet zaczyna się podnosić.
- Lecę do kibelka, a od niego nic nie chcę. – mierzę go wzrokiem, bo chłopak, chociaż przystojny, wygląda… nie wiem, podejrzanie? Trudno mi to wyjaśnić słowami, ale tak jest. Kobieca intuicja. Gdy po odstaniu swojego w damskiej toalecie (może ktoś z Was wie czemu w damskiej są wiecznie kolejki?) wychodzę, zauważam stojącego przy schodach bruneta i słyszę strzępki rozmowy:
- Jak to gdzie jestem, w pracy, spotkanie mam! (...) Mówiłem Ci kobieto o tym! (...) A co mnie to obchodzi, że mały ma gorączkę? To jedź z nim do szpitala a nie będziesz mi głowę zawracać! Narka! – kończy a ja patrzę na niego z politowaniem.
- Kawał ch..ja, a nie chłop. – stwierdzam głośno, żeby usłyszał, po czym odchodzę. Jakim to trzeba być chamem, żeby się o dziecko nie martwić, tylko na balecie siedzieć? Mnie się to w pale nie mieści, ale cóż, intuicja nie zawiodła. Przy stoliku siedzą zadowolone dziewczyny, a mina Domi oznacza jedno: znowu jakieś zabawy.
- Kochana, przykro mi, że nie wypalił panieński, który wymyśliłam. Powiedz mi bawisz się dobrze? – pyta, a ja potwierdzam skinieniem głowy – No to powiemy Ci, jaki był plan A. Plan A zakładał, że popołudniu zbieramy się u mnie na działce i robimy before party. No tu nie wypaliło, bo leje jak cholera… A potem od 19 do 21 jesteśmy w SPA. Niestety, określona ilość osób musiała wejść, jest sezon, wieczory są tam co 2 godziny dosłownie. W planach było jacuzzi, masaż, maseczki i sauna.
- Nikuś, nie wnikajmy w szczegóły, nie wypaliło, trudno. Teraz też jest super! – zapewniam ją, uśmiechając się.
- Ale że nie wypaliło, skompletowałyśmy Ci zestaw SPA „na szybko”. – wyjaśnia moja przyjaciółka i dostaję kolejne prezenty: ŻEL POD PRYSZNIC, PEELING DO CIAŁA TRUSKAWKOWY, SÓL DO KĄPIELI ORAZ MASŁO DO CIAŁA.
- Dzięki, kochane jesteście! – przytulam je mocno.
- To tylko namiastka spa, ale mam nadzieję że się wybierzemy jeszcze tam, tylko może poza sezonem panieńskim. – wyjaśnia Domi.
- A teraz może znów na parkiet? – pyta Ig.
- Nie kochane, teraz ja mam coś dla Was. – mówię i wyjmuję z torebki malutkie żabki. – To na szczęście i na rozmnożenie pieniędzy, a to wiadomo, każdej z nas się przyda! – ściskam je, a dziewczyny mają normalnie świeczki w oczach. – Domi, a teraz coś specjalnie dla Ciebie! – mówię i wyjmuję bransoletkę – Za zorganizowanie cudownego panieńskiego, za wszystkie komplikacje i problemy, za użeranie się z resztą aby ta impreza była niezapomniana! – mówię i widzę zaszklone oczy przyjaciółki.
- Dzięki kochanie, pierwszy raz widzę, żeby to od panny młodej goście na panieńskim dostali jakieś drobiazgi. Jesteś cudowna! – całuje mnie w policzek a ja wiem, że było warto.
Gdy znów pojawiamy się na parkiecie, czujemy na sobie wzrok jakiś 3 kolesi. Nie wiem, jak oni się dobrali czy zgadali ale wychodzi na to, że już sobie rozdzielili nasze skromne osoby pomiędzy siebie. Przy mnie pojawia się blondyn, a bruneci bujają się w okolicach Ig i Domi. Staramy się ich skrzętnie omijać, bo mają lepkie ręce, jeśli wiecie co mam na myśli. Tym sposobem robimy po sali kółeczko, ale kolesie nie odpadają.
- Ad, pokocham Cię na wieki jak go odpędzisz! – najwytrwalszy trafił się Idze, dlatego żeby pozbyć się natręta, zaczynam się koło niej bujać tak, jakby była moją partnerką, nie przyjaciółką ;) Dzięki Bogu, i ten kolo odpuszcza. Siadamy na kanapach ustawionych tuż przy wyjściu z sali tanecznej i oddychamy z ulgą, obserwując tańczących. Tymczasem koło nas pojawia się kolejny gostek, prosząc do tańca Domi. Ta odmawia przeczącym ruchem głowy, więc kolo, który chyba naprawdę jest zdesperowany, prosi do tańca mnie!
- No chyba śnisz! Nie zbieram ogryzków! – mówię, krzywiąc się. Co on sobie myśli, jedna mu odmówiła to może druga? No chyba właśnie tak myśli, bo właśnie zwraca się w stronę Igi, która aż się czerwona ze złości robi.
- Nawet kurwa nie podchodź! – syczy, a kolo nie proponując tańca, odwraca się i wieje :D Humor poprawia się momentalnie, bo z głośnika leci ulubiona piosenka Ig: „Cykady na cykladach” i znów królujemy na parkiecie, wyjąc refren.


Wieczór panieński skończył się o 3:20 rano, gdy wzywałyśmy taksówkę. Ledwo mogłam zebrać się do domu ze wszystkimi prezentami, w krótkiej sukience i wysokich szpilkach, a deszcz nie przestawał padać, jednak wyjątkowo mi to nie przeszkadzało. To był mój panieński, z prawdziwymi przyjaciółkami i z bolącymi stopami, z mnóstwem śmiechu, tańców, prezentów i innych anegdotek, których Wam tu nie przytoczyłam. I wiecie co? Ten panieński był najlepszy na świecie. Był idealny. I był MÓJ :)
  • awatar mama Frania ♡: Super miałaś wieczór panieński. Będziesz miała co wspominać. Fajnie mieć takie przyjaciółki.
  • awatar megi94: Oj kochana, te przyjaciółki Twoje to prawdziwe skarby;)
  • awatar Ania: Cudowny byl Twój panienski! Moze nie w spa i bez dodatkowych atrakcji ale mimo wszystko bije na glowe inne wieczory :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

blondeangel
 
- A teraz… Zabawy część druga! – Domi coraz bardziej się nakręca.
- Laska, znowu? – krzywię się – Tylko błagam, nie żadna prawda czy wyzwanie, bo odpowiem Wam na każde pytanie, powiem wszystko, przysięgam!
- Ale Ty nas słabo cenisz, nie dziewczyny? – krzywi się Iga – taka zabawa jest pospolita, a my pospolite nie jesteśmy!
- Dokładnie! My, niepospolite dziewczyny, będziemy bawić się w klubie pełnym ludzi w… KALAMBURY! – mówi Dominika.
- Ale to nie będą takie zwykłe kalambury, tylko ŚLUBNE KALAMBURY. – precyzuje Monika – Losujesz karteczkę i musisz związane ze ślubem hasło pokazać lub opowiedzieć o nim tak, aby nie użyć słowa z kartki.
- A na zwycięzcę czeka nagroda! – dodaje Dominika – Panimajesz?
- Panimaju, panimaju. To kto pierwszy, może Domi? – proponuję.
- No dobra. To losuję. – wyjęła torebkę prezentową i pogrzebała w kartkach. – No to ja opowiem. Czasem jest, czasem ich nie ma…
- Faceci? – pyta Iga, a my parskamy śmiechem.
- Ig, hasła są ślubne! – mówię, wycierając oczy.
- No co, facet do ślubu też jest potrzebny. – mówi obrażona, ale drgają jej kąciki ust.
- Wracając do hasła, to poprawiny. – mówię, a Nika odznacza plus przy moim imieniu na serwetce.
- Dobra, teraz kolej Igi. Losuj. – mówię, podając jej torebkę.
- O, hasło dla mnie! Potrzebujemy go pod ołtarzem! – cieszy się Iga.
- Facet, znaczy pan młody! – śmieję się – No to Ci się udało koleżanko!
I tak minęło kolejne pół godziny mojego panieńskiego – na zgadywaniu haseł ślubnych. Potem przyszedł czas na podliczenia.
- Panie i Panowie, Ladies and gentelmans! Z 27 haseł nasza panna młoda zgadła 16, także tego… And the winner is… Ada! – krzyczy głosem komentatora boksu Domi. – A teraz nagroda. Jakiego drinka dla zwyciężczyni?
- Może „Western Kaktus”? – proponuję – Nigdy go nie piłam, zawsze musi być ten pierwszy raz.
- Ok.! A w międzyczasie prezenty!
- Znowu? – pytam, ale dziewczyny ignorują moje marudzenie.
- Każda z nas miała za zadanie przynieść Ci jakąś rzecz, która przyda się na romantyczny wieczór z mężem! – mówi Iga i wyjmuje z torebki WINO – Moje ulubione, powinno Ci zasmakować chociaż wiem, że win nie pijasz. – mówi, podając mi butelkę.
- Dzięki kochanie! – ściskam ją, a po chwili przejmuje mnie Monika.
- Ja przyniosłam ŚWIECE ZAPACHOWE, porozstawiaj po mieszkaniu i zgaś światła. – mówi i ścisza głos – Robi się romantycznie a celulitu nie widać. – puszcza mi oczko i obie się śmiejemy.
- A to prezent ode mnie! – mówi Domi i wręcza mi papierową torebkę Marks&Spencer – Długo szukałam ideału, myślę, że taka Ci się spodoba. – tłumaczy, a ja wyjmuję z niej piękną satynową koszulkę nocną z ozdobną lamówką.
- Piękna, dzięki! – ściskam ją i nie mam sumienia powiedzieć, że nie śpię w koszulach nocnych bo nie umiem, wolę szorty i koszulkę.
- Mnie nikt niestety nie wtajemniczył w te prezenty. – dodaje mama.
- Nie szkodzi, od Ciebie i tak już dostałam wielki prezent. – mówię i całuję ją w policzek. Tymczasem z sąsiedniej sali zaczyna grać muzyka.
- O, już 21.00? Super, balet się zaczyna! – Domi zaciera ręce.
- Jaki balet? Znaczy impreza? – pytam, a zza ściany słyszę nieco przytłumione takty „Bałkanicy”.
- Tak. W piątki i soboty są tu imprezy z DJ-em. – wyjaśnia – Ale ściany są tam fajnie wyciszone. Słyszysz muzykę, jakby radio grało w tle, a tymczasem tam gra na pełny regulator.
- To co laseczki, idziemy tańczyć? – patrzę z wyczekiwaniem na wszystkie obecne kobitki.
- Na mnie nie licz! – mówi jednocześnie mama i Monika. Po chwili mama dodaje – My posiedzimy pogadamy, prezentów popilnujemy.
- O właśnie! – podchwytuje Monika – Ja i tak mam dwie lewe nogi do tańca.
- No to co, my lecimy! – podnosi się Domi i biorąc pod rękę mnie i Igę, mówi – Bójcie się, Aniołki nadchodzą!
  • awatar Margaret: teksty Igi mnie rozwalaja, jak ona coś palnie to klękajcie narody ;)
  • awatar Ania: ulalaaaj Blondi ile prezentów! też tak chcę! :D
  • awatar megi94: Iga mnie rozłożyła na łopatki ;D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

blondeangel
 
- Po jedzeniu pora na niespodziankiiii! – mówi Domi, a ja już zaczynam się bać.
- Domi błaaaaaagam! Prosiłam Cię, bez żadnych takich!
- Spoko laska, będziesz zadowolona! Oto prezent pierwszy! – schyla się i z torby wyjmuje… WAŁEK DO CIASTA – Oto idealny i wielofunkcyjny przedmiot domowego użytku! Wałek do ciasta, na męża, teściową i niesforne dzieci! – śmieje się i wręcza mi przedmiot.
- Wariatka! – zaśmiewam się, ale wałek biorę. A nuż się przyda… ;)
- A teraz robimy Ci test na dobrą żonkę. Mów przepis na rosół! Szybko, masz minutę!
- Kąpiemy kurczaczka w zimnej posolonej wodzie. Jak się zagotuje, zbieramy pianę z góry, dodajemy włoszczyznę: pietruszkę, pora i marcheweczkę, kostkę rosołową z kury i pół kostki wołowej oraz łyżeczkę sproszkowanego Magi, czyli staropolskiego lubczyku. W razie potrzeby dodajemy ziarenka smaku lub płynne magi, każdy przyprawia jak lubi. W osobnym garnku gotujemy makaron nitki.
- Źle! – krzyczy Monika.
- Buuu to nie rosół! – Domi pokazuje kciuki w dół.
- To najlepszy rosół pod słońcem, gwarantuję Wam! Może nie jest typowy, ale to udoskonalona wersja autorstwa Ady – znikąd pojawia się moja mama – Cześć córciu!
- Co Ty tu robisz? – pytam zdziwiona.
- Jestem na wieczorze panieńskim mojej córki, co w tym dziwnego? – pyta retorycznie i odwraca się stronę Dominiki – Spóźniłam się, plan A nie wypalił.
- Nie wypalił, ale też będzie super. – zapewniła Domi.
- Ej no! Mama wie więcej niż ja! Ja się tak nie bawię! – mruknęłam i założyłam ręce na piersi.
- Cicho tam! – ton Domi nie pozostawia złudzeń – Masz na pocieszenie, żebyś mężowi dobry rosołek podała! – rzuca we mnie torebką zupki ekspresowej: ROSÓŁ Z KURY WINIARY :D
- Dobre, dobre! – śmieję się, a kelner donosi kolejne drinki. Nie wiem nawet, kiedy wypiłam poprzedniego, na razie bawię się super.
- Ja też mam coś dla Ciebie córuś. – mówi mama – Powinnam Ci to dać w dniu ślubu, ale wiem, że musisz go dopasować. – mówi, podając mi małe welurowe pudełeczko.
- Czy to… To to o czym myślę? – mówię, otwierając. Tak! Mam przed sobą mój wymarzony pierścionek, o który nie mogłam się mamy doprosić! Pierścionek zaręczynowy babci, złoty z topazem w koronkowej oprawie! – Dziękuję! – rzucam się jej na szyję.
- Dobra, to teraz czas na konkurs. – mówi Nika przerywając miłą scenkę, a mnie opadają ręce – Nie bój żaby, konkurs pierwsza klasa. Masz chwilkę odpoczynku od wrażeń, a każda z nas napisze na karteczce rady dla przyszłej małżonki. Ty natomiast później będziesz czytać i zgadywać, kto Ci taką złotą myśl poddał. Zaczynamy! – wyjęła karteczki biurowe, kilka cienkopisów i dziewczyny zabrały się do pracy. Z uśmiechem przyglądałam się, jak zasłaniają swoje prace, żebym nie podejrzała co która pisze. Szkoda tylko że zapomniały bidulki, że charakter pisma Domi i Igi znam na pamięć, mamy pismo poznam z zamkniętymi oczami, a Moniki – to wyjdzie z prostej eliminacji pozostałych 3 kobitek :D Po 5 minutach i chyba 15 zapisanych kartkach, zaśmiewamy się, czytając co lepsze rewelacje typu: „Porozrzucane skarpetki=zupa gulaszowa” i „Dobry mąż to najedzony mąż” lub „Porozrzucane ciuchy to nie koniec świata ale okazja do wzbudzenia poczucia winy i wyłudzenia kasy na zakupy” :D
- No kochana, a jak Cię mąż wkurzy i będzie miał nastrój na awanturę to co robisz? – pyta Domi.
- Kłócę się? – bardziej chyba pytam niż stwierdzam.
- Nie kochanie! Idziesz do kuchni, bierzesz tą oto CEBULĘ – podaje mi warzywo – I krojąc, zaczynasz płakać! Łzy zmiękczą każdego faceta! – dodaje filozoficznie.
- Nie no, jesteście zajebiste! – śmieje się – Na to bym nie wpadła!
- No, a jeśli to nie podziała, to masz MARSA na osłodę życia, w końcu faceci są z Marsa, nie? – podaje mi czekoladowego batona – Może zjesz i zaczniesz go rozumieć?
- Ta, i zrobię się zielona! – pokazuję jej język – Ale co tam, przynajmniej cukier we krwi podniosę! – stwierdzam i biorę słodycze.
- A teraz… Zabawy część druga! – Domi coraz bardziej się nakręca.

C.D.N...
  • awatar Ania: motyw z cebula najlepszy! popłacz się i to zmiękczy meza! :D bomba!
  • awatar Klara.: ale super, dziewczyny mają zajebiste pomysły ;) po Twoim opisie widać, że wieczór panieński był super ;)
  • awatar megi94: hahaha rewelacyjne to Twoje dziewczyny;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

blondeangel
 
Dostałam cynk, że wieczór panieński odbędzie się 2 tygodnie przed ślubem. Poza tym nie wiedziałam nic, a po głowie chodziły mi różne wizje. Oczywiście, ja – naczelny niecierpliwiec Rzeczypospolitej, nie mogłam znieść faktu, że nie jestem doinformowana o każdym szczególe! Dopiero dzień przed dostałam smsa: „Sukienka, szpilki, czekaj o 18”. Pół soboty spędziłam na szykowaniu się, a drugie pół na wpatrywaniu się w aurę za oknem – a lało jak z cebra… Postanowiłam jednak, że co jak co, ale pogoda nie popsuje mi nastroju! Sukienkę zmieniałam 3 razy – żadna nie była dość dobra na taką okazję! Gdy skończyłam się szykować, zegar wybił 18, więc pędem zapinałam wokół kostki czerwone szpilki, chwyciłam torebkę i wybiegłam. Gdy podjechała moja świadkowa, rozpadało się na dobre. Rozłożyłam więc czarny parasol, a drogę do taksówki pokonałam biegiem. Domi jednak była wyraźnie zła.
- Co jest, boli Cię coś? – zapytałam, widząc jej minę.
- Nie, nic. Zdaje Ci się! – po czym poleciła taksówkarzowi ruszać. Zdziwiłam się, ale ok., niech będzie. Pod lokalem czekały na mnie już Iga i Monika, siostra przyjaciela Pawła i jedna z fajniejszych dziewczyn. (nie wiem jakim cudem, ale o niej na pingerze jeszcze nie było. Fatalne niedopatrzenie!) Rozglądam się po raz kolejny… Będzie nas 4? Gdzie reszta?
- Ad, wchodzimy! Chodź, chodź! – pogania mnie Iga a ja mam wrażenie, że dziewczyny nadrabiają miną. Wchodzimy do wielkiej restauracji umieszczonej w piwnicach jednej z przedwojennych kamienic w centrum miasta. Nigdy wcześniej tu nie byłam, więc rozglądam się z zaciekawieniem. Lokal ma klimat, to fakt. Ściany z czerwonej cegły, punktowe światła nadające fajny, kameralny wygląd, stare, jakby drewniane stoły i… nowoczesne kanapy oraz stary bar, oświetlony ledami. Całość robi wrażenie. Nigdy nie widziałam, żeby stary klimat tak fajnie współgrał z nowoczesnością. Projektant ma gust.
- Ej laski co się dzieje? – pytam, gdy zajmuję miejsce na olbrzymiej czerwonej sofie w loży dla VIP-ów i widzę ich nieciekawe miny.
- Kochana, Ty się nic nie martw, Twoim największym zmartwieniem teraz jest wybór alkoholu. – dodaje ze śmiechem Monika.
- Właśnie! Musisz podjąć ważną życiową decyzję! Najważniejszą, można by rzec! – wygłasza mowę Domi – Co pijemy? Wódka, piwo, wino, drinki, whisky, burbon?
- Drinki. – odpowiadam machinalnie – Jestem na razie na lekach, dużo nie mogę pić.
- Spoko! Kelner, cztery razy Sex on the beach! Misie, a może coś przekąsimy na początek? – proponuje Domi.
- A co tu mają dobrego? – pytam, przeglądając kartę.
- Najlepsze są paluszki drobiowe w cieście piwnym, podają je z najlepszym w mieście sosem słodko-kwaśnym i z frytkami lub ziemniaczkami zapieczonymi w łódeczki.
- Jej, wycieram ślinkę z brody! – mówię, oblizując się – Zamawiaj!
- Się robi, kierowniczko! – salutuje mi Domi i podnosi się z sofy – Idę zamówić, a Wy tymczasem zabawiajcie naszą pannę młodą! – mówi i ledwo znika za rogiem, pojawia się kelner i nasze drinki.
- Dobra laski, teraz spowiedź. – wiem, że Iga jak się uprze nic mi nie powie, dlatego skupiam się na Monice – Nie wiesz kochana gdzie jest reszta dziewcząt? – pytam uprzejmie i dodaję – Gdzieś się będziemy przenosić czy coś? Uchyl rąbka tajemnicy!
- Ada, ja nic nie wiem, serio. – rozkłada ręce Monika – Poważnie.
- O czym nic nie wiesz? – wraca Dominika, więc teraz zaczynam jej przesłuchanie.
- O tym co z resztą panienek na moim wieczorku? – pytam i widzę, jak z każdym słowem jej uśmiech blaknie.
- Mówimy jej? – pyta Igę, a ta zrezygnowana kiwa głową.
- Ad, problem polega na tym, że reszty nie będzie. – Domi ostrożnie dobiera słowa – Nasza Emila nie dostała urlopu i jak wiesz, siedzi w Jukej. Z tego co wiem i na ślub też nie przyjedzie. Karina tak samo, zresztą sama wiesz że dopiero nową pracę znalazła i to trzyzmianową… Paula jest za granicą u siostry, wraca za tydzień. Marika podobno dzisiaj rano wyjechała, złapali jakieś last minute czy coś.
- A to cwaniara, wymiksowała się koncertowo, bo w południe dzwonił do mnie Paweł, poszedł kupić mamie płyn do okularów i widzieli się w sklepie. – mruknęłam. – A co z Majką?
- O tej mi w ogóle nie wspominaj. – skrzywiła się – Proszę, nie pytaj.
- Dominiko, ale ja jednak pytam. – mówię poważnie – Mów. Zniosłam tyle, zniosę i resztę.
- Z nią miałam masę problemów, bo żaden pomysł jej nie odpowiadał. To za drogie, to nie takie, a to za daleko… I w rezultacie Majka wymiksowała się dziś rano, kilka godzin przed i przez nią przepadła nam rezerwacja w pewnym miejscu. Nie pytaj w jakim Ad, i tak już za dużo powiedziałam. Najpierw miałyśmy jechać w pewne miejsce, a tu dopiero po 20-21. No, ale dość smęcenia! Laski, zaczynamy zabawę z prawdziwego zdarzenia!
- Może po jedzeniu? – pytam, bo choć jest mi cholernie przykro, to widzę przepyszne danie, które właśnie przyniósł pan kelner i normalnie czuję ślinotok, a mój nos wariuje od nadmiaru wrażeń. Przysięgam też sobie w duchu solennie odpłacić się za to, że tak mnie wyrolowały, choć informacje o panieńskim dostały jakoś w połowie maja… A dziś mam zamiar bawić się do utraty tchu! – obiecuję sobie samej i sięgam po paluszka drobiowego, który wygląda smakowicie.

C.D.N...
  • awatar 10.: czekam na dalszy opis imprezy i zastanawiam się czy się pojawić na panieńskim kuzynki, z którą nie mam zbyt dobrego kontaktu, z drugiej strony obawiam się że może być jej przykro, kiedy nie przyjdę
  • awatar Blonde Angel: @10.: ale nie masz z nią dobrego kontaktu bo się kłocicie i macie odmienne poglądy, czy nie masz dobrego kontaktu bo rzadko się widujecie, odległośc, swoje sprawy itp? bo jeśli tylko to drugie, to idź ;)
  • awatar Ania: ludzie to sa swinie jednak. mam nadzieje ze bawilas sie super, a z Twojego opisu to sama bym tego dania sprobowala! uwielbiam kurczaka!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

kamidin2
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Jopi:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

imtinistas
 
HOOOOOOOOOOLA!!!
Jestem tu nową adminką, ale znajdziecie mnie również na miniblogu:
@tinita98.pinger.pl ;***
Mam nadzieję, ze się polubimy ♥♥ // #Monika ;)


tumblr_mv6mpjB2d41s7p67mo2_1280.jpg


Łapcie fote przepięknej Tini ♥♥♥
 

kamidin2
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Jopi:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

kimib
 
Czytam i polecam bardzo fajnie napisana.

Autobiograficzne sceny  życia Moniki Jaruzelskiej, pełne ironii, dowcipu, ciekawych obserwacji opowieść o dorastaniu u boku sławnego ojca.
DSC00125kzn.jpg
  • awatar musical madness: Bardzo ciekawy blog :) świetny wpis! Miłego dnia!:)
  • awatar magicblueeyes: Widziałam ją kiedyś w Empiku, i muszę przeczytać ! :)
  • awatar Starlight: Jak mi wpadnie w ręce to na pewno poczytam :)
Pokaż wszystkie (4) ›
 

pomocbezodplacenia12
 
Dzionek zaczołem bardzo fajnie wstałem sciągnołem sobie Metro Last Light i Diablo 2 . Potem przyszedł do mnie kumpel i zaczeliśmy razem grac w D2. Potem długą ilość czasu przesiedziałem z pozytywnym nastawieniem.Poczekałem na Obiad zjadłem go . Po czym pomagałem koleżce jak ma się ubrać na imprezę i myślę ze dobrze mu doradziłem nie zdziwię się jak przyprowadzi parę ładnych dziewczyn tutaj do nas. Po czym koledzy zaprosili mnie do pokoju na wódkę ale że nie czułem sie tam zaproszony koleżanka po mnie przyszła i powiedziała żebym przyszedł ale każdemu to jest wiadome ze dziewczynom się nie odmawia. Wypiłem wódkę z kolegami po czym zaczeliśmy grac w karty i dowiedziałem się bardzo ciekawej rzeczy która mnie przybiła . Potraktowała mnie jak nie powiem kogo. Teraz siedzę w łóżku a mój kolega na górze ogląda film. Dziekuję Patrykowi i Monice za mile spędzony wieczór. Na was zawsze mogę liczyć . Udanej Nocy
7873-dziekuje_wam__ze_jestescie_przy_mnie__za_kazde_wasze_slowo__ciesze_sie_ze_tu__jestescie.png


1311942931_by_animagus_600.jpg




Dajcie WAKACJE !!

 

aga16233
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

attic
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

attic
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

stylowa99
 
Stylowa.: Mam dla was kolejną gwiazde, którą kocham nie tylko za muzyke ale i za styl.! ; ) Monika Brodka.
 

 

Kategorie blogów