Wpisy oznaczone tagiem "N3XT" (2)  

aden
 
W piątek, 24 kwietnia, odbyła się w Łodzi gala Eska Music Awards 2009. Oczywiście, że tam byłam, bo o tym wydarzeniu dowiedziałam się sporo wcześniej. Ale o mały włos by mnie tam zabrakło... (moja wieczna wdzięczność dla pewnej osoby jest przeogromna), lecz ja nie o tym chciałam. Nie tutaj.

Z Bytowa do Łodzi jest dobre 380 kilometrów, wg Google Earth. Na polskich drogach jest to odległość tuż przy progu masochistycznego bólu. Ale to nieważne; zwolniłam się kulturalnie z PO, zapakowałam najpotrzebniejsze rzeczy (w tym cztery obowiązkowe płyty: "N3XT" Morandi, "Fara Lacrimi" i "King of Disco" Akcent i "Set your body free" Danny'ego) i ruszyliśmy. My, bo jak zwykle wyjechałam z tatą - mnie samej nikt by nie puścił. Ma to pewnie związek z tym, że bywam nieobliczalna.

Pominę momenty parkowania w Łodzi, kupowania biletów i jazdy do hotelu. Zbyt wiele przekleństw, niewiele faktów. Istotne jest tylko to, że byłam zmuszona przebrać się w samochodzie, ale... co tam ;)

Do środka Hali Sportowej dostaliśmy się około 19:30. Na mnie, która lubi duże przestrzenie, kolory, światła i kosmiczne niesamowitości, wnętrze i scena zrobiły piorunujące wrażenie.
Szybko zajęliśmy dość dobre miejsce po lewej stronie od sceny. (Z naszego punktu widzenia była to prawa strona, co doprowadziło do kilku małych nieporozumień...) I czekaliśmy. Poznaliśmy kilku ludzi wokół nas - oczywiście, nie wiem ile razy nasłuchałam się, że jesteśmy tu przeze mnie i dla takich tam zespołów... Nieważne.
A potem był już tylko huk.

Ciężko mi określić, co się dokładnie działo. Takiej mieszaniny ekstazy, fascynacji, dumy i szaleństwa nie przeżyłam jeszcze nigdy. Nie chcę myśleć, co by było, gdybyśmy stali dokładnie POD sceną i gdyby moja prawa kostka nie była skręcona. To byłby kompletny chaos.

Baardzo szybko okazało się, że z naszego punktu nie widać dokładnie, co się dzieje i że... te barierki, o które się opieraliśmy, tak naprawdę odgradzały nas od gwiazd, które schodziły ze sceny.
Tak więc udało nam się ich wszystkich obejrzeć, każdego prowadzącego, każdy zespół, wszystkich wokalistów. I wiemy już, kto jest całkiem fajnym i sympatycznym artystą i chętnie rozdaje autografy i piątki (jak Danny ^^), a kto kryje się i udaje, że nikogo wokół nie widzi. Przykro tylko, że takie wielkie mniemanie o sobie mają na ogół polskie "gwiazdy". Cóż, trudno.
Bardzo fajna pani koło nas, która przyszła z dwiema córkami, polowała razem z nimi na autografy. W skutek czego, większość moich kochanych ciach (Akcent, Morandi, Danny, Ola i tak dalej) zatrzymywali się jakieś... 0,5m ode mnie. Ekstaza, ekstaza, ekstaza to mało powiedziane. Człowiek aż nie wierzy, że to się dzieje naprawdę.

Byłam po tym w takim szoku, że nie potrafiłam stwierdzić, KTO tak naprawdę CO wygrał. Szał robi swoje.

A teraz jestem znowu tu, przed swoim komputerem. Jeszcze tylko odpowiem kilku osobom na pytanie "jak było?" i wszyscy wokół zapomną. Przecież to nie było wydarzenie na miarę koncertu Sabatonu, o którym bro i tata co chwilę przypominają.
I życie wokół będzie toczyło się dalej, ale nie dla mnie. Moje wkroczyło na nowe tory.

Ekhem. Pozory mylą.
 

aden
 
Wczoraj - właściwie to przedwczoraj, bo jest po 00:01 - będąc w Galerii Bałtyckiej, w Saturnie, napadło mnie, żeby kupić płytę.
Przechadzałam się między regałami, głaszcząc okładki płyt, które już mam. I gdy już miałam wychodzić, pod wpływem impulsu, porwałam z półki "Videogra" zespołu Video.
No cóż, nie żałuję.

Płyta na razie dostała ode mnie 9/10. A ulubioną piosenką w chwili obecnej jest "Video killed the radio star".

A. oczywiście podeszła do tej mojej nowe fazki dość sceptycznie. Myślę, że po prostu ci, co ściągają płyty z Internetu nigdy nie zrozumieją tych, którzy biegają po sklepach muzycznych i najzwyczajniej na świecie _kupują_.

A w ogóle, planujemy już przerwę zimową 2009. Prawdopodobnie od 4 do 8 lutego będę w Bukareszcie. Yay! Cieszę się na samą myśl.
Już nawet zaczęłam robić listę płyt, które muszę TAM kupić, bo u nas nigdzie nie dostanę. Otwierają ją The Amsterdams ^^

I, tego. W nowościach w Saturnie ładnie stoją koło siebie "N3XT" Morandi i "By Myself" Mariusa. Obie mam i bardzo, bardzo się cieszę, że inni też mogą je mieć. Do sklepów, powiadam!

(P.S. Chcę zmienić nieco formułę bloga. Muszę to wszystko przemyśleć na jutrzejszej historii albo kiedyś. Planuję pisać notki bardziej... regularnie.)
  • awatar muzyka: nic dziwnego, oryginalna wersja się cieszyła dużą popularnością więc czemu nie cover? www.youtube.com/watch?v=XWtHEmVjVw8 że te zespoły nie potrafią czyns pozytywnie zaskoczyć
  • awatar muzyka: posłuchałem sobie tutaj merlin.pl/(…)585730.html… sampli utworów... mieszane uczucia, i raczej więcej tych negatywnych... ktoś próbuje drugi raz sum41-podobny zespół sprzedać... ale tym razem w Polsce, zobaczymy za parę lat co po nich "zostanie" Szkoda że "moje" płyty nie są takie taniusie, kosztują 70 ziko i więcej...
  • awatar muzyka: a jak szukasz muzyki, różnoraką i za czasem przyzwoite pieniądze można dostać na www.gigant.pl
Pokaż wszystkie (7) ›
 

 

Kategorie blogów