Wpisy oznaczone tagiem "Niall" (79)  

buddysavo
 
Imaginy O Niall Horan 2014


nowe.co.pl/Imaginy-O-Niall-Horan-2014


Imaginy o One Direction: Niall.
Imaginy o One direction ♥: #NIALL +powitanie.
 

deckwoodiz
 
Niall Horan Przyjazn Imaginy


nowe.co.pl/Niall-Horan-Przyjazn-Imaginy


Imaginy o One direction ♥: #Niall +18.
Niall Horan Przyjazn Imaginy: Home.
 

audoniant
 
Imaginy Niall Horan Dziecko


pliczek.waw.pl/Imaginy-Niall-Horan-Dziecko


Imaginy o One direction ♥: ~Niall.
Imaginy o One direction ♥: #Niall amp #Harry.
 

nk13nk13nk13
 
Little things make a lot of: Rozdział 5
#Selena
Zesztywniałam ze strachu nie wiedziałam czy iść czy stać a może się cofnąć. Dzięki bogu poczułam czyjeś ramiona oplatującą moją talie i ciągnące mnie do tyłu. Po chwili poczułam że leżę na czymś a raczej na kimś a tym ktosiem okazał się nikt inny jak Niall, dopiero po kilku minutach zorientowałam się że Niall leży na chodniku a ja na nim.Uratował mi życie i nieźle chyba nabawił się bólu pleców bo upadł na twardy chodnik. Skapłam się też że wypadało by wstać wreszcie z tego biedaka no tak szybka jesteś Sel naprawdę szybka.Podniosłam się nic nie mówiąc nadal byłam w lekkim szoku wreszcie kiedy staliśmy oboje na noga zdołałam coś tam wydusić.
-Dziękuję....-wydusiłam po kilku minutach ciszy nie wiedząc co mogę więcej powiedzieć Naill łapał się za plecy a jego wyraz twarzy nie zbyt przypominał ten z przed kilkunastu minut przed tym całym zamieszaniem wypadkiem pojęcia nie mam jak to w ogóle nazwać.-Bolą cię plecy?-no tak głupszego pytania zadać nie mogłaś rąbni ty się w łeb idiotko no i do tego gadam sama ze sobą w myślach gratulacje poziom twojego IQ spadł po niżej zera.
-Tak trochę ale zaraz przestaną a tobie nic nie jest-mi???? no jakoś nie bo jakbyś nie zauważył upadłam na ciebie.
-Nie nic ale na pewno z tobą wszystko w porządku może jednak pojedziemy do szpitala?
-Nie wszystko w porządku a teraz chodźmy bo się spóźnimy do szkoły.-zrobił krok i sykną z bólu.Ta właśnie widzę jak do tej szkoły dojedziemy.  
-No to chyba dzisiaj szkołę sobie odpuścimy i zrobimy małe wagary.-chytry uśmieszek pojawił się na moich ustach.-A dasz rade chociaż dojść do domu ?-popatrzyłam na niego mierząc do wzrokiem.
-Ta jakoś powinienem dać.-powiedział i ruszył w  stronę domu rzec jasna swojego.Nie chciałam go zostawiać sama ale iść tam do jego domu i znów zastać tego lokowatego bez gaci to ja podziękuje no ale to z mojej winy jest ranny???Jak to nazwać?
#Niall
Cholernie bolały mnie te plecy ale co miałem zgrywać przy niej mięczaka ??? O nie co by sobie o mnie pomyślała???Ciężko mi idzie to chodzenie ale Selena wzięła mnie pod rękę po mimo moich protestów że mam cieżkię ramiona itp. Oczywiście ona obróciła moje wypowiedzi w żarty i uznała że się przechwalał mięśniami.Jakoś do kulałem się pod ten dom i błagałem w myślach żeby Harry nie był pijany albo nie ubrany nie wspominając o tym że mógł tam być z jakąś laską dziki bogu był ubrany i nie miał żadnej laski więc mniej więcej odetchnołem z ulgą.Nistety moje szczęście nie potrwało długo bo Hazz wypalił z jakimś typowym dla niego tekstem ale ona była w łazience i nie mogła tego usłyszeć.
#Selena
W domu Niall i Harrego zastałam lokowatego ale był ubrany,ten Harry jest nawet miły pomógł mi z Niallem i zaproponował herbatkę.Dwu stronny gościu.Było miło do puki nie wyszłam z toalety.
-No to jak już ją wy****łeś ?? Może teraz oddasz mi ją?-zamurowało mnie mówił że taki nie jest co za idiota......



nih2.jpg


Czy proszę o zbyt wiele o chociaż 1 głupi komentarz który dla mnie znaczy wiele uznacie że to szantaż ale to coś w tym stylu do puki nie będzie chociaż 1 komentarza nie będzie rozdziału.
 

nk13nk13nk13
 
Little things make a lot of: #Niall
Wkurzony otworzyłem drzwi rzucając Harremu zabójcze spojrzenie.Kiedy weszliśmy do domu postanowiłem z ni mnie rozmawiać ponieważ był pijany a wtedy nic by nie zrozumiał chociaż szczerzę wątpię żeby na trzeźwo cokolwiek zrozumiał.Nie musiałem długo czekać już po jakiś dwóch godzinach obudził się.
-Siema Niall co tam? Jak tam kujonku w szkole ?-zapytał przeciągając się no tak co ja się dziwie nic nie pamięta jak zwykle.
-W szkole świetnie poznałem taką jedną Selena a ty o mało co nie zrąbałeś naszą przyjaźń,przecież dobrze wiesz że żadko kto się do nas odzywa a co dopiero jest miły.Ja się zmieniłem nie wiem jak ty ale nie chce sobie robić wrogów.-odpowiedziałem mu wkurzony.
-Sorry bracie ale ja na razie nie mam chyba zamiaru się zmieniać pasuje mi mój tryb życia na razie jak widzisz nie zakochałem się i nie chcę się zmieniać.Obiecuję że spróbuje nie robić ci obciachu ani wstydu.
-Dziękuje.-powiedziałem klepiąc go w ramie i wczołgując się na górę do pokoju.Nawet nie spostrzegłem się kiedy zasnąłem.
#Następnego dnia.
#Selena
Obudziłam się wyspana i gotowa do stawienia czoła przeciwności  losu.Miałam czekać na Nialla bo to on miał po mnie przyjść ale postanowiłam że skoro wyrobiłam się wcześniej to ja mogę iść po niego.Po kilku dzwonka otworzył mi z tego co pamiętam jego brat Harry.Widok był zniewalający a za razem szokujący zobaczyłam Harrego całkiem nagiego i automatycznie się obróciłam.
-Kto przyszedł?- usłyszałam głos Nialla
-Nie wiem jakaś brunetka na pewno nie do mnie chociaż szkoda ale chyba do ciebie.
-Hazz spadaj z tond i idź się ubrać błagam.-usłyszałam jak Harry odchodzi a Niall wychodzi z domu i zamyka za sobą drzwi.
-Cześć-witam cmokając go w policzek.
-Cześć sorry że musiałaś znów oglądać mojego brata w żenującej sytuacji on tak ma chodzi na golasa po domu.
-Nic się nie stało.-mieliśmy przejść na drugą stronę kiedy zorientowałam się że jestem na przejściu dla pieszych sama a do tego w prost na mnie jedzie rozpędzony tir. Zesztywniałam ze strachu nie wiedziałam czy iść czy stać a może się cofnąć.


harry.jpg
 

nk13nk13nk13
 
Little things make a lot of: Rozdział 3
#Niall
Błagam tylko nie to pijany Harry szedł w naszą stronę.Harry jest moim młodszym bratem,który ciągle imprezuje,pije i puszcza się z kim popadnie i jeszcze ta koszulka jaki wstyd co sobie o na o mnie pomyśli. Selena jest jedyną osobą którą polubiłem a co najważniejsze ona polubiła mnie.Byliśmy i czuliśmy się podobnie.Stało si
ę Harry podszedł do nas.
-No no widzę że dzisiejszy dzień minął ci świetnie a po co z tą tu przyłazisz jeszcze jej nie ....-dzięki bogu zdążyłem zakryć mu usta zanim by wypowiedział coś okropnego.
-Hazz przestań,idź już do domu ja odprowadzę Selene i sobie porozmawiamy.
-Ale ja nie mam kluczy-jezu jak on mnie wkurzał
-To poczekaj przed drzwiami-nie zdążył już nic powiedzieć bo szliśmy dalej z Sel pewnie się na mnie gniewa albo ma mnie za jakiegoś dziwaka jak wszyscy.
-Selena ja cię przepraszam nie chciałem żebyś widziała w takim stanie mojego brata jeżeli nie zechcesz mnie więcej widzieć to zrozumiem.-posmutniałem i spuściłem głowę w dół na znak zrezygnowania.Jednak ona zrobiła coś czego się kompletni nie spodziewałem ujęła mój podbródek i podniosła go do góry.
-Nie masz za co przepraszać to nie twoja wina że twój brat się upił,zresztą on nic nie zrobił.Bardzo bym chciała żebyśmy nadal się przyjaźnili-nie mogłem uwierzyć w moje szczęście ona rzeczywiście jest inna.
-Ja na prawdę nie jestem taki jak on ostatnio się zmieniłem.To może jutro wpadnę do ciebie jak będziemy szli do szkoły co ty na to?
-Świetny pomysł to do zobaczenia jutro-wspięła się na palce i cmoknęła mnie w policzek-Dziękuje za dzisiejszy dzień-oddaliła się a ja stałem nadal zamurowany i dotykałem miejsca w którym przed chwilą znajdowały się usta tej ślicznej brunetki. Ocknąłem się i ruszyłem w kierunku domu musiałem poważnie porozmawiać z Harrym o tym jak ma się zachować.Za bardzo mi na niej zależało żeby mój brat palnął coś głupiego i mogłem ją stracić jednym głupim wybrykiem mojego brata.
#Selena
Wpadłam do domu taka szczęśliwa jak zwykle nikogo tam nie było dom świecił pustkami ale byłam do tego przyzwyczajona.Rzuciłam się na łóżko i uśmiechałam się sama do siebie albo i do sufitu w który tak się wpatrywałam.Myślałam o Niallu ja chyba coś do niego czuje ale boje się tego uczucia ono jest bardzo uzależniające i wciągające nie miałam zbyt dobrych doświadczeń w sprawach miłosnych a do tego mój były nadal mnie nęka....


selena-gomez-niall-horan-twitter.jpg



No to proszę kolejny rozdział było by mi miło gdy byście komentowali albo polecali swoim znajomym
 

directioners5
 
Chłopcy z One Direction przebywają obecnie w trasie po Ameryce Południowej. Niedawno byli w Peru, a następnie trafili do Brazylii. Co robili wolnego dnia?

Otóż wybrali się do Rio de Janeiro trochę pozwiedzać, przede wszystkim okoliczny pomnik Chrystusa Odkupiciela na szczycie góry Corcovado. Mierzący 38 metrów posąg jest jednym z symboli Rio, a niektórzy uznają go za jeden z nowych siedmiu cudów świata.

1D promują podczas tournee swoją ostatnią płytę pt. "Midnight Memories".


harry.jpg


zayn.jpg
 

directioners5
 
W rozmowie z irlandzką rozgłośnią radiową Spin wokalista grupy Niall Horan opowiedział historię graniczącego z szaleństwem poświęcenia jednej z fanek One Direction.

Jak wyznał Niall:

Kiedyś znaleźliśmy dziewczynę w koszu na śmieci. Siedziała w kontenerze na tyłach hotelu i wyczekiwała na moment, by prześlizgnąć się do nas.

Wokalista dodał, że tego typu dziwaczne incydenty zdarzają się jemu i jego kolegom z 1D regularnie.
 

florke
 
tW głowie wciąż miałam ten obraz, ich razem. Ale miłość nie wybiera i chodź będzie mi trudno będę musiała to za akceptować, może zbyt gwałtownie zareagowałam? Może powinnam przywitać się i życzyć szczęścia? Ale moja gwałtowna natura postanowiła tak pokierować moim zachowaniem. W sumie to nie żałuję nawet mnie to nie obchodzi. Mam nowych znajomych którzy wydają się być całkiem 'fajni'. Nie potrafię powiedzieć dlaczego lepiej dogaduję się z mężczyznami?  Ale nie ważne,  ważne w tym momencie jest to że spotkałam pięciu mężczyzn którzy poprostu polubili mnie taką jaką jestem. I to się liczy. Wiec skończ się martwić głuptasie - powiedziałam sama do siebie i otarłam delikatnie twarz. Wróciłam spokojna i opanowana do salonu w domu chłopaków z zespołu.

- wybraliśmy film 'Incepcja' - powiedział typowym dla siebie tonem Zayn.
- podobno ma być świetny - dodał Liam siadając w fotelu po czym podał Niall'owi miskę z popcorn'em.

Ja także usiadłam bez słowa w jedynym wolnym miejscu między Louis' em a Zayn'em. Film zaczynał się dość ciekawie więc nie powinno być źle.  W pewnym momencie na ekranowe pojawił się mój ulubiony, oczywiście najprzystojniejszy aktor na świecie.

- Joseph Gordon-Levitt, uwielbiam go! - wykrzyknęłam z typową dla mnie gwałtownością.

- idealny on przecież jest! Mógłby być moim mężem.  - zaczęłam się śmiać wesoło razem ze mną chłopcy oprócz Zayna.  Na Początku tego nie zauważyłam więc nie przejmowałam się tym.
Spojrzałam odruchowo na Zayna ktory intensywnie wpatrywał się w ekran.

- myślałem że mnie chcesz za męża - powiedział Mulat, chyba nagle wrócił mu humor. To sprawiło mi radość.  Lepiej żeby był wesoły niż smutny.

- no ciebie nikt nie przebije, jesteś zawsze na pierwszym miejscu.  Pierwszy w kolejce - znów śmiech wydobył się z mojego gardła po czym pstryknęłam go lekko w jego zgrabny nosek uśmiechając się słodko.

- no ja myślę,  nie masz innego wyjścia - powiedział unosząc zabawnie obie brwi ku górze z cwaniackim uśmiechem na kształtnych ustach )
 

oliwiamalik
 
NOTKA: Zmieniam trochę prolog imagina! Ale są to niewielkie zmiany, więc... Zacznijmy od tego, że dziewczyny nie mają pracy i mieszkają u babci Lucy. Zaczynają szukać mieszkania, gdzieś w centrum Londynu, aby mieć bliżej do akademika i pracy. Ale wszystko zaczyna się sypać. Okazuje się, że Julia ma raka. Zostało jej prawdopodobnie mało czasu, więc przyjaciółki chcą przeżyć jak najwięcej. Cierpienie i ból dziewczyn doprowadzą do drastycznych posunięć Lucy. Czy przyjaciółki przeżyją to razem, czy jednak ich przyjaźń nie jest na tyle trwała? Dowiecie się na moim blogu, czytając moje imaginy.


_________________________CZ.1_____________________________


- Dziewczynki! - usłyszałam głos babci. Nadopiekuńczej babci. - Co chcecie na śniadanko?
- Na razie nic, bo jeszcze śpimy! - odpowiedziałam i schowałam głowę pod kołdrę. W pokoju było ciemno i ciepło. Nagle babcia posunęła się zbyt daleko. Zabrała nam kołdry i otworzyła okno. Do pokoju wpadło jasne, letnie światło wpadło do pomieszczenia. Oślepiło mnie, choć miałam zamknięte oczy. Usłyszałam cichy jęk Julii i śmiech babci.
- Co chcecie na śniadanie? - zapytała ponownie. Ale ona wredna. Otworzyłam oczy i zerknęłam zegarek. 6:30.
- Babciu! Ale jest środek nocy! - krzyknęłam i ubrałam bluzę.
- A msza się zaczyna równo o 7! - odpowiedziała. - Jezu. Spóźnicie się i nie będziecie mieć wolnych miejsc!
- Jaki dzisiaj dzień tygodnia? - zapytała Julka.
- Środa! - odpowiedziałam.
- W środę do kościoła? - zapytała.
- A co? Ty ladacznico nie chodzisz? - zapytała babcia i skrzyżowała ręce na piersi.
Julia położyła się i zaczęła się śmiać. Babcia też, ale chyba nie do końca wiedziała, że śmieje się z samej siebie. Spojrzałam na Julię. Wysłała mi ostrzegawcze spojrzenie, które nazywa się: Ciesz się, że jestem twoją przyjaciółką i nie obchodzi mnie twoja babcia.
Uśmiechnęłam się.
*2 GODZINY PÓŹNIEJ*
Babcia dała nam spokój i sama poszła na poranną mszę. My miałyśmy iść dziś w poszukiwaniu pracy. Około 9 musiałyśmy wyjść na pierwsze spotkanie. Musiałyśmy wstać i ubrać się. Najpierw poszłam się umalować. Lekki makijaż. Dobra, trochę mocniejszy, ale nie wyglądałam jak plastik. Zawsze zazdrościłam Julii. Była piękna bez makijażu, więc nie malowała się za mocno. Ale ostatnio nakładała na szyję dużo rożnych pudrów, bo miała spuchniętą szyję.
- Może pójdziesz z tym do lekarza? - powiedziałam, kiedy przyjaciółka wyrzucała kolejne puste pudełko po pudrze. - To jakieś uczulenie. Lekarz do ci krem i ci przejdzie.
- Wiem. Dziś idę do lekarza. Alergia to jest. Na 100%! - odparła przyjaciółka.
Uśmiechnęłam się szeroko. Dobrze, że Julka w końcu chce iść do lekarza. Wiem, że to nic poważnego, ale... Ale lepiej, żeby jej to zniknęło, bo używa więcej pudru, niż ja! A to jest wyczyn! W szkole mój chłopak nie nazywał mnie: kochanie, skarbie, tylko PUDERNICA, albo PUDEREK! Wtedy zaczęłam używać mniejsze ilości pudru, ale kiedy zerwaliśmy, znowu wróciłam do pudru. Takie uzależnienie...

Z Julką zaczęłyśmy szukać ubrań w szafie. Ja ubrałam to: static.faslook.com/(…)92ebce884bb4a15a5ffda0e6ea2a5…
Następnie wyszłyśmy z domu. Dużo rozmawiałyśmy. O nadchodzących studiach, o pracy, którą znajdziemy...

*****

Razem z Julią poszłyśmy do kilku miejsc pracy. Kawiarnie, sklepy, restauracje... Wszyscy powiedzieli, że oddzwonią po namyśle. Julka poszła do lekarza, a ja jeszcze wstąpiłam do centrum handlowego i na kawę. Następnie spacerkiem wróciłam do domu babci. Robiła kolację.
- Jejku, dziecko! - krzyknęła na mój widok. - Naleję ci troszkę rosołku. Dobrze?
- W jednej restauracji kupiłyśmy sobie po ogromnej kanapce. W galerii wypiłam kawę i oto jestem! - powiedziałam z efektami specjalnymi.
- Mama dzwoniła. - westchnęła babcia. - Oddzwoń.
Wzięłam telefon do ręki i zaczęłam się kierować do pokoju. Ominęłam kilka schodków i rzuciłam się na łóżko. Oddzwoniłam do mamy.
- Jak tam? - usłyszałam głos w słuchawce. - Macie pracę?
- Jeszcze nie. Ale... Może ktoś do nas zadzwoni. - powiedziałam i zaczęłam rozkręcać temat pracy.
- A jak Julka? - zapytała mama. - Zeszło jej to z szyi?
- Właśnie jest u lekarza. - powiedziałam i spojrzałam na ekran komórki. - Od 3 godzin.
- Nie uważasz, że coś mogło się stać? - zapytała.
- Kolejki. Albo postanowiła iść na spacer z nowym chłopakiem. - odpowiedziałam. - Mieli się dziś spotkać.
- A ty masz chłopaka? - zapytała mama.
- Nie. Żaden Anglik nie jest wart, tego, żebym spędziła z nim trochę czasu. - odpowiedziałam ze szczyptą humoru.
- Nie gwiazdoż córeczko. - odpowiedziała ze śmiechem.
Nagle do pokoju weszła Julka. Miała głowę spuszczoną w dół i trzymała za rękę swojego chłopaka. On też nie wyglądał na szczęśliwego.
- Muszę kończyć. - rzuciłam do słuchawki i rozłączyłam się.
Patrzyłam na nich skamieniała. Oni na mnie też. Łzy w oczach Julii i smutek na twarzy Bradley'a.
- Julka, Brad, stało się coś. - zapytałam, a oni usiedli na moim łóżku.
Brad lekko szturchnął Julię w lewe ramię, a ona odchrząknęła.
- Bo... To nie jest uczulenie! - krzyknęła. - Mam raka.
Rzuciła mi się na szyję. Objęłam ją. Nie wiedziałam co powiedzieć. Dopiero teraz do mnie dotarło, że to co dzieje. Choroba, która moim zdaniem, dotykała tylko ludzi w filmie, zadomowiła się w organizmie.
- Rak złośliwy. - szepnął Brad.
Poczułam jak łzy Julki moczą moją koszulę. Odsunęłam lekko Julię i odgarnęłam jej włosy z oczu.
- Będzie dobrze! - wrzasnęłam i zatrzęsłam nią. - ROZUMIESZ?
Kiwnęłam przecząco głową.
- Już nic nie będzie takie samo! - powiedziała.
Wstałam i podeszłam do okna. Wnuki przyjaciółki mojej babcia radośnie biegają po ogrodzie. Babcie siedzą i plotkują. Nagle słyszę krzyk babcia: LUCY! CHOĆ DO NAS.
Spuściłam głowę i odsunęłam się od okna. Podeszłam do Julii, która siedziała w objęciach Brada.
- Miałyśmy mieć podwójny ślub. - szepnęła. - Obiecajcie mi, że dacie sobie radę beze mnie. Dobrze?
- Nie. - powiedziałam razem z Bradem.
Rzuciła się na łóżko i zaczęła płakać. Nienawidziłam momentów, kiedy ona płakała. Złapałam Bradleya za nadgarstek i wyprowadziłam z pokoju.
- Ona musi żyć. - krzyknęłam do chłopaka z lokami. Jego zielone oczy błysnęły się bardzo uroczo. Przyciągnął mnie do siebie. Stykaliśmy się nosami. Nagle złączył nasze ustaw namiętnym pocałunku. Po chwili odepchnęłam go, tak mocno, że wylądował na podłodze. - Przepraszam, nie powinniśmy.
- Ale ja kocham ciebie, nie Julię. - powiedział i w tej chwili Julka wyszła z pokoju.
Spojrzała na mnie i na niego.
- Coś mówiłeś? - zapytała,  a on zaprzeczył. - Kocham cię.
Złapała go za rękę i zaprowadziła z powrotem do pokoju. Zaczęli rozmawiać. Ja usiadłam pod drzwiami. Nagle zobaczyłam portfel Bradleya na ziemi. Wystawał z niego dowód osobisty. " HARRY STYLES"
Brad ma na imię Harry? - pomyślałam.


mamy część 1. trochę krótka, ale mam nadzieję, że się podoba :) dodajcie komentarze ♥ kocham was

57812_tumblr_m9cvnajv3r1qhpbdoo1_400_large1.jpg
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

oliwiamalik
 

“ZAYN”



ri.pinger.pl/(…)1505265_603398539727159_1007332766_…

Ciemnowłosy chłopak spoglądał na mnie, jak na księżniczkę. Nie przeszkadzało mi to zbytnio. Nadal robiłam to co do mnie należy.
- Podać coś panu? - zapytałam, tego przystojniaka.
- To co chcę, na pewno nie jest na sprzedaż. - powiedział.
- A może jednak! Przygotuję specjalnie dla pana. - uśmiechnęłam się.
- Nie. - uparł się chłopak. - Nie.
Odeszłam lekko zawiedziona, że pierwszego dnia pracy, w mojej własnej kawiarni, nie mogę nawet obsłużyć przystojnego klienta.
Chłopak nadal był we mnie wpatrzony. Opierał głowę na silnych, wytatuowanych ramionach. Uśmiechnęłam się, aby obaczyć co zrobi. Nadal patrzył. Kiedy zanosiłam kawę do stolika obok, coś wytrąciło mnie z równowagi. Filiżanka upadła na ziemię i roztrzaskała się o podłogę, wylewając gorący napój na moje pantofelki. Spuściłam głowę i poczułam, jak wrzątek parzy moją stopę. Chłopak oblał moją nogę, zimną wodą, a ja wrzasnęłam z bólu. Szybko przyniósł ręczniki i okłady, aby mi pomóc. Kobieta pomogła mi dojść do krzesła obok i obmyła mi stopę, zimną wodą.
- Jak masz na imię? - zapytał mulat i uniósł lekko brwi.
- TI - powiedziałam i wydobyłam z siebie lekki pisk.
Chłopak po chwili, wstał i otarł swoją twarzą, moją. Jego kilkudniowy zarost lekko łaskotał, chociaż bardziej to drażnił, ale przyjemnie drażnił.
- Dziękuję za pomoc. - powiedział chłopak do starszej pani, która energicznie wstała i uśmiechnęła się.
Chłopak wziął mnie na ręce i spojrzał na zegarek na nadgarstku.
- Już 5 po południu. - odparł i sięgnął po klucze z lady. - Zawiozę cię do domu.
- Dam radę sama. - powiedział, kiedy on mnie odstawił, aby zgasić wszystkie światła i zabrać moje rzeczy.
- Nie! - uparł się, znowu. - Jesteś ranna, a ja nie mogę cię zostawić.
Znowu wziął mnie na ręce i wsadził do czarnego land rovera. Włożył kluczyki do stacyjki i przekręcił je.
- Zapnij pasy. - powiedział, a ja się go posłuchałam. Oparłam się wygodnie o oparcie i spojrzałam, jak jego noga dociska pedał gazu.
- Lubisz jeździć szybko? - zapytałam, półkrzykiem, bo miał włączone głośno płyty, jakiegoś boys bandu.
- Kocham, ale nie mogę. - powiedział, z lekkim smutkiem w głosie. - Fani by mnie zabili.
- Jacy fani? - zapytałam, ale udawał, że mnie nie słyszy.
- A ty? - zapytał.
- Ale co ja?
- Lubisz adrenalinę? - dokończył.
- Na początku strasznie się boję, ale z czasem, czuję, że to po prostu kocham, że to coś dla mnie. - powiedziałam, a chłopak się uśmiechnął. - Zawozisz mnie do domu, ale nie wiesz gdzie on jest...
- Najpierw jedziemy do mamy mojego przyjaciela, Louisa. Urodziła niedawno bliźniaki. Chcę ją odwiedzić w szpitalu, z tobą.
- A ty jak masz na imię? - spytałam.
- Zayn. - odparł bez wahania.
- Ładne imię, tylko jakieś mało...
- Angielskie. - dokończył za mnie. - Wiem.
Uśmiechnęłam się.
- O której będę już w domu? - zapytałam. - Bo chłopak do mnie przychodzi. Dziś nasza rocznica, już jesteśmy rok razem.
Pokazałam Zayn'owi nasze wspólne zdjęcie zrobione przednią kamerką.
Chłopak gwałtownie zahamował. Wyszedł i otworzył mi drzwi od auta.
- Zrobiło się późno. Idź do domu. - wrzasnął.
Wysiadłam i stanęłam na poboczu. Zobaczyłam jak chłopak odjeżdża. Ja nadal stałam. Po kilku minutach, kiedy nie było widać, już, nawet światła tylnego, zrozumiałam, że za godzinę przyjdzie Nick. Wyjęłam telefon z torebki i włączyłam lokalizację. Było ciemno, a ja nie miałam pojęcia, gdzie jestem. Szłam przed siebie i próbowałam się dodzwonić do Nick'a. Chłopak nie odbierał. Po kilkunastu minutach, kiedy już widziałam Londyn, usłyszałam głos mężczyzny.
- Gdzie idziesz? - zapytał, bardzo opiekuńczo.
- Do domu. - odparłam.
- Choć, zaprowadzę cię. - powiedział i złapał mnie za rękę.
Szliśmy w całkowitej ciszy, a w powietrzu unosił się ostry zapach alkoholu. Facet trzymał mnie bardzo mocno. Po chwili weszliśmy do ślepego zaułka. Rzucił się na mnie. Zaczął okładać mnie pięściami. Z mojej twarzy zaczęła lecieć krew, ale o chwili chłopak wyjął nóż. Wbił mi go w brzuch.
*ZAYN*
Dziewczyna, która mi się spodobała ma chłopaka. Nie będę psuł ich związku. Też muszę ułożyć sobie życie, bez niej. Bez, mojej pięknej TI.
- Zayn. - usłyszałem głos pani Tomlinson. - Zostawiłeś, oparzoną dziewczynę, samą na poboczu, w ciemnicy? - zapytała, a ja przytaknąłem. - Wiesz, że Londyn to duże miasto! Jeśli ktoś jej coś zrobi? Jeśli coś się jej stanie? Wróć po nią. Wtedy cię pokocha! - podsumowała.
Od razu zacząłem analizować sobie wszystkie informacje. Wsiadłem do auta i zacząłem jej szukać. Jechałem tą samą trasą, co wcześniej. Znalazłem jej bandanę. W tym samym miejscu gdzie ją zostawiłem. Jechałem dalej. Ostrożnie przy poboczu. Sprawdzałem każdy rów. Nie było jej tam. Poprosiłem o pomoc Harrego, Louis'a, Niall'a i Liam'a. Zaczęli jej szukać.
- TI - wrzasnąłem, kiedy dojechałem do centrum miasta.
Słychać było tylko moje echo. Nagle zobaczyłem Nick'a. Poznałem go, bo przypatrzyłem się zdjęciu.
- Widziałeś TI? - zapytałem. - Jestem jej... Kolegą. Ze studiów. -  skłamałem.
- TI... Jest już tam, gdzie nikt jej nie znajdzie. Załatwiłem ją. - uśmiechnął się przebiegle i uderzył mnie w twarz.
Czyli jej własny chłopak ją zabił? Zobaczyłem śladu krwi. Odwróciłem się i zobaczyłem, że Nick ma w kieszeni nóż, z którego kapie krew. Zacząłem biec. Po śladach krwi. Już wyjąłem telefon i wybrałem numer pogotowia ratunkowego. Czekałem na połączenie, kiedy zobaczyłem TI. Telefon mi upadł, z przerażenia. Nigdy, nawet w najstraszniejszych horrorach, nie widziałem tak zmasakrowanego ciała. Otrząsłem się i zadzwoniłem po pogotowie. Przyjechali bardzo szybko. Zabrali ją, a na miejsce przyjechała policja. Przesłuchali mnie, a ja od razu powiedziałem co się stało, i kto próbował ją zabić. Policja sprawdziła odciski palców, z miejsca zdarzenia, i kiedy jechałem do szpitala zadzwonili do mnie. Poinformowali mnie o tym, że to Nick próbował zabić swoją dziewczynę. Prosili, abym powiedział im, o stanie zdrowia TI, jak już będę w szpitalu.
Wbiegłem do szpitala, jak oparzony.
- TI TN - powiedziałem w recepcji.
- Jest pan kimś z rodziny? - zapytała.
- Tak, znaczy nie. Znaczy jestem jej... Jej chłopakiem. - odparłem.
- Lekarze ją operują. Proszę pojechać windą na 1 piętro. Tam jest sala operacyjna. Zaczeka pan pod nią.
- Dziękuję.
Nacisnąłem guzik w windzie, ale ona nie chciała jechać. Wyszedłem i zacząłem szukać schodów. Wbiegłem po nich i usiadłem na białym krześle pod salą operacyjną. Ludzie zaczęli wychodzić z sal, które znajdowały się obok, a ja jak głupi siedziałem.
Po godzinie z sali wyszedł lekarz, który notował coś w swoim zeszycie.
- Zgon. - szepnął do kolejnego. - Ciężkie uszkodzenie narządów wewnętrznych.
Zacząłem krzyczeć. Płakać. To wszystko moja wina... Dlaczego? Kiedy lekarze odeszli, ja wbiegłem na salę operacyjną. Zobaczyłem postać, która była przykryta białą płachtą.
- TI? - zapytałem i podszedłem bliżej. Odsłoniłem kawałek ciała. Ta to ona. Złapałem ją za rękę. - Tak bardzo cię przepraszam... - z oczu zaczęły mi spływać łzy. Kapały na jej gołe ciało. - Chcę cofnąć czas. Wiem, że nic takiego nie zrobię, ale chcę opowiedzieć ci trochę o mnie. Więc nazywam się Zayn Malik, śpiewam w zespole: One Direction. Jestem bardzo popularny. - przetarłem oczy. - Lubię adrenalinę. Ty też. Kiedy cię zobaczyłem, wiedziałem, że jesteś stworzona dla mnie... Kiedy ci pomagałem, czułem się lepiej, niż Super Man. Jak bohater, twojego życia. - spuściłem głowę i zacząłem nucić "Little Things". - Podoba ci się? - zapytałem, jak już skończyłem. - Mam nadzieję... Przepraszam.

zayn-malik-placze.jpg


Wstałem i zrobiłem jej zdjęcie. Jedyna pamiątka po niej. Skierowałem się ku wyjściu. Nagle usłyszałem ciche pikanie, maszyny do której podłączona jest TI.
- Ona nie żyje! - krzyknąłem i wyszedłem.
C.D.N.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

hazzowe.loki
 
31.media.tumblr.com/(…)tumblr_mwsxdfxO4C1rnntmfo1_5… j
*Zayn w myślach*: Jak Louis mógł ubrać krótki rękawek?
*Harry w myślach*: Boże jaki debil (O Lou)
~Niallowa ♥
 

xxdawidekxx
 
Światowa premiera miała miejsce w Londynie 20 sierpnia.

Oto opis filmu, który przygotowało multikino:

“„One Direction: This is Us” to fascynujące i głębokie spojrzenie na życie w trasie światowego fenomenu muzyki pop. Film, w którym zawarto oszałamiające materiały z koncertów na żywo, opowiada niezwykłą historię drogi do sławy Nialla, Zayna, Liama, Harry’ego i Louisa. Od ich skromnych początków w rodzinnych miejscowościach, poprzez udział w X-Factorze, podboju świata i występie w słynnej londyńskiej O2 Arena. Uczestnicy pokazów usłyszą, co mówią sami chłopcy i zobaczą jakie naprawdę jest życie zespołu One Direction.”



Chłopaki zaprezentowali się w czarno białych strojach. Zobacz jak wyglądali!



OneDirection.jpg


Liam.jpg


zayn.jpg


louis.jpg


harry.jpg


Niall.jpg


___________________
I TY MOŻESZ POMÓC!
www.pah.org.pl/pajacyk
POLSKA AKCJA HUMANITARNA - PAJACYK.jpg
  • awatar Mileyyy: Matko Bosko, Satanie! Czemu nie było końca świata w 2012?I tak ewolucja sie cofa. Boże, co poszło nie tak?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

princessfornialler
 
DŁUGI I ZBOCZONY ! (TYLKO OSTRZEGAM) JEST +18 :3
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Minęło kilka tygodni. Moje życie przez tan czas wyglądało tak: spanie, czekanie na wiadomość od Louisa, pójście do pracy, wrócenie do domu, czekanie na wiadomość od Louisa, wysilenie się na rozmowę ze współlokatorami, czekanie na wiadomość od Louisa i pójście spać. I tak cały czas.
Nieco się ożywiłam gdy wreszcie usłyszałam dźwięk przychodzącej wiadomości. Szybko rzuciłam się do telefonu. Jednak na wyświetlaczu wyświetlił mi się Niall.
„Spotkamy się? Długo się nie widzieliśmy…”
No tak. Prawie nie rozmawialiśmy przez ten czas. Jak już to go zbywałam.
„Może być”
„Bądź gotowa na 20”
„Ok.”
Rzuciłam komórką o ścianę. Wkurzyłam się, że to nie Louis.
Jess ogarnij się. Twój chłopak się stara i robi wszystko żeby było między wami dobrze, a ty jedyne o czym potrafisz myśleć to o Louisie, o jego ciele…ustach…
Szybko otrząsnęłam się z tej rozmowy z samą sobą. W tym samym momencie mój telefon zaczął dzwonić. Tym razem się nie zawiodłam.
-Co tak długo?! – spytałam zdenerwowana do słuchawki.
Usłyszałam po drugiej strony jego śmiech.
-W celibacie żyłaś przez ten czas czy jak?
-Nie schodź z tematu. Mówiłeś, że szybko załatwisz mieszkanie, a tu zdążyło minąć kilka tygodni.
-Spokojnie. Mieszkanie znalazłem w ciągu dwóch dni.
-Co? To dlaczego tak długo zwlekałeś z łaskawym poinformowaniem mnie? Przecież muszę zobaczyć czy mi to miejsce pasuje, czy mnie na nie stać…- mogłabym wymieniać dalej, ale Lou wtrącił mi się w zdanie.
-Trzeba było wszystko przygotować. Mieszkanie jest gotowe i na ciebie czeka. Uwierz mi, że będzie ci pasowało.
-Ale nie wiem czy mnie na nie stać.
-O to się nie martw.
-To znaczy?
-Porozmawiamy jak się zobaczymy.
-Nie cierpię takiej tajemniczości, wiesz?
-Będziesz musiała się przyzwyczaić.
-Albo uda mi się to zmienić.
-Jess jesteś już duża. Myślałem, że w bajki nie wierzysz.
-Uważaj bo ci coś zrobię.
-Przez telefon? – spytał z rozbawieniem.
-Nie, jak cię dorwę w łóżku.
-Mmm brzmi zachęcająco.
-Napaliłeś się?
-Dawno temu. Dobra, lepiej mi powiedz czy spotkamy się jutro?
-No raczej.
-Ok. Podjadę po ciebie i pojedziemy do twojego nowego mieszkania.
-Ty tak serio?
-No przecież obiecałem ci seks w nowym mieszkaniu. Zamierzam obietnicy dotrzymać.
-Uważaj bo pomyślę, że jesteś człowiekiem honoru.
-Nie igraj ze mną.
-Bo co?
-Bo urozmaicę nasz seks, a jestem bardzo pomysłowy.
-Mam się bać?
-Może troszkę
-Czy to możliwe, że mnie tym nakręcasz?
-Taki miałem zamiar.
-Jesteś niemożliwy.
-Wiem, ale myślę, że seks ze mną jest jeszcze bardziej niemożliwy.
-Na równi.
-Grabisz sobie kobieto.
-Pokaż na co cię stać.
-Pokażę. To do jutra.
-Do jutra.
Rozłączył się, a ja stałam przez moment gapiąc się przed siebie i uśmiechając jak głupia. Szybko wróciłam na ziemię gdy zrozumiałam, że jutro się przeprowadzam.
„Czekaj, czekaj jutro już mam się tam przenieść z rzeczami?” – wysłałam do niego wiadomość.
„A niby czemu sam przyjadę? Jasne, że tak”.
Prędko zaczęłam wyrzucać rzeczy z szafy i półek, zaczynając je pakować do walizek. Na szczęście byłam w miarę doświadczona jeśli chodzi o przeprowadzki i nie miałam dużego problemu. Problemem okazał się Jack, który stanął w moich drzwiach.
-Co ty wyprawiasz?
No tak, nikomu nie wspomniałam, że planuję się wyprowadzić.
-Pakuję rzeczy, nie widać?
-To widzę. Nie rozumiem tylko dlaczego.
-Bo się wyprowadzam.
-Że co?
-Wyprowadzam się – powtórzyłam.
-Gdzie?
-Nie interesuj się.
-Muszę. Jesteśmy przyjaciółmi.
-Czyżby? Przyjaciel wspierałby mnie w moich decyzjach, a nie mówił, że zaraz mi walnie.
-Zawsze sądziłem, że ktoś musi być głosem rozsądku. Skoro tobie go brakło, to sobie przypisałem tą rolę.
-Nie pozwalaj sobie.
-Bo co? Jess zmieniłaś się. Nie jesteś już tą samą osobą co kiedyś.
-To dobrze. Może nie chcę nią już dłużej być, pomyślałeś o tym?
-Uspokój się.
-Jestem spokojna.
-Tak? A co z twoimi lekami, hm?
-Walę to.
-Mówisz jak rozkapryszone dziecko.
-Może, ale za to ty ciągle mówisz, że jesteś moim przyjacielem, a wcale tak się nie zachowujesz.
-Przyjaciel nie jest tylko od głaskania, jest też od pier.dolnięcia w łeb gdy komuś się w nim poprzewraca.
Zignorowałam go i wróciłam do pakowania rzeczy, ale on nie dawał za wygraną.
-Myślisz, że będziesz dzięki niemu szczęśliwa? To się mylisz. Zabawi się, wykorzysta cię, a potem zostawi na lodzie z niczym.
-Miło, że we mnie wierzysz. Dla twojej informacji nie jesteśmy razem.
-No tak jesteś z Niallem. Pamiętasz w ogóle jeszcze kto to taki? Bo jedyne imię na jakie reagujesz to Louis.
-Zamknij się.
-Nie, nie zamknę się. To co mówię może ci się nie podobać, ale powinnaś mnie wysłuchać.
-No to słucham. Skończ tą nędzną przemowę jak najszybciej i daj mi spokój.
-Czy ty nie widzisz co on z tobą robi? Bawisz się w ćpanie, alkohol, imprezy, seks. Ranisz samą siebie. To nie skończy się dobrze. Teraz wydaje ci się pięknie bo o ciebie z pozoru dba. Myślisz, że robi cokolwiek dla ciebie? On to robi dla siebie. Założę się, że to on znalazł ci mieszkanie. Tak mu łatwiej. Może do ciebie przychodzić jak do dziwki w burdelu.
W tym momencie przegiął. Zrobiłam coś czego się nie spodziewałam. Uderzyłam go w twarz.
-Wynoś się stąd!
Bez słowa opuścił mój pokój. Wróciłam do pakowania. Gdy większość rzeczy już udało mi się spakować poszłam do salonu. Miałam szczęście wszyscy tam byli. Łącznie z Jackiem, który w ogóle na mnie nie patrzał. Było mi głupio z powodu tego co zrobiłam, ale nie ma prawa się wtrącać. Musi znać granice.
-Wyprowadzam się – powiedziałam na jednym oddechu.
Oczy wszystkich zwróciły się na mnie. Zaczęli się jeden przez drugiego przekrzykwiać:
-Że co?
-Jak to?
-Gdzie?
-Sama?
-Kiedy?
-Jutro, potem przyślę wam adres. Tak, sama. Nie pytajcie o nic, dobrze?
Pokiwali niechętnie głowami. Najbardziej w szoku był Danny. Jak to starszy brat martwił się o mnie, ale na szczęście nic nie powiedział.
-A i wieczorem może mnie nie być. Wychodzę z Niallem i nie wiem kiedy wrócę i czy sama wrócę.

*

Ubrałam sukienkę, dokonałam ostatecznych poprawek i zeszłam na dół, gdzie czekał na mnie Niall. Wyglądał naprawdę nieźle. Włosy ułożone na żelu z pozoru niedbale, ale wiedziałam, że pracował nad tym efektem więcej niż kilka minut. Do tego ciemne jeansy i jasna koszula, wyglądał nienagannie. Gdy tylko mnie zobaczył na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
-Witam piękną panią – powiedział i podszedł do mnie.
-Witam przystojnego pana – powiedziałam naśladując jego ton.
Złapał mnie w tali i przyciągnął do siebie złączając nasze usta w delikatnym pocałunku. Muszę przyznać – brakowało mi tego. Objęłam dłońmi jego policzki zatracając się w tej krótkiej chwili. Z trudem się ode mnie oderwał.
-Idziemy? – spytał wyciągając do mnie rękę.
Podałam mu ją, a on delikatnie splótł ją ze swoją.
Przez ostatni czas jedyny dotyk jaki czułam to dotyk Louisa, dziki, pełen porządania, nie mający nic wspólnego z czułością. Niall jest zupełnie inny. Uważał na każdy swój ruch, podchodził do mojego ciała z szacunkiem, wszystko robił delikatnie i za każdym razem upewniał się, że mi się to podoba. Nie miałam pojęcia czemu przestało mi się to podobać. A może nie przestało? Może mi się znudziło? I to, i to brzmi podle.
-Gdzie idziemy? – spytałam w końcu.
-Na kolację.
-Bo jesteś głodny?
-To też, ale głównie dlatego, że obiecałem cię kiedyś zabrać do świetnej restauracji, pamiętasz?
Rzeczywiście. Mówił to na naszej drugiej randce. Myślami powróciłam do tamtych dni. Dni, gdy wszystko było proste, a każdą moją myśl wypełniała jego osoba. Gdy czułam się przy nim jak w niebie. Uczucie do niego dodawało mi skrzydeł. Potem niestety zabrano mi te skrzydła, zabrał je Louis z moją pomocą. Upadłam na ziemię nie potrafiąc ponownie dostać się do raju, który oferował mi Niall.
-Tak pamiętam. Już myślałam, że zapomniałeś – powiedziałam siląc się na żart.
-Nigdy bym nie zapomniał.
Dotarliśmy pod jedną z restauracji, wyglądała na naprawdę drogą. Weszliśmy do środka, przyjęłam z ulgą fakt, że nikt nie zwrócił na nas najmniejszej uwagi. Widocznie przychodziła tu tylko wyższa sfera. Zajęliśmy dwa wolne miejsca, które jak się okazało były dla nas zarezerwowane. Wieczór minął nam miło, rozmowa się kleiła tak dobrze jak nigdy. Może to dlatego, że długo ze sobą nie rozmawialiśmy?
Potem wyszliśmy.
-To gdzie teraz? Bo domyślam się, że masz jakiś plan, prawda? Chyba, że chcesz mnie tak wcześnie odstawić do domu.
Zaśmiał się i przytulił mnie do siebie.
-Oczywiście, że mam plan. I tak na marginesie nie zamierzam cię w ogóle dzisiaj odstawiać do domu – zamruczał mi do ucha.
Uniosłam pytająco brew do góry.
-Dziś śpisz u mnie – wyjaśnił.
-Serio?
-No raczej. Jeszcze u mnie nie byłaś, choć jesteśmy już trochę ze sobą. Czas to nadrobić – mówiąc to pocałował mnie lekko w szyję.
Podobała mi się to. Pierwszy raz zrobił coś bez wcześniejszego pytania mnie o zdanie. Brakowało mi u niego takiej lekkiej stanowczości.
-Jestem za – szepnęłam mu na ucho i przygryzłam delikatnie jego płatek, sprawiając że chłopak cicho westchnął.
-Ale muszę ci o czymś powiedzieć – dodałam.
-O czym?
-Przeprowadzam się.
-Naprawdę? Kiedy? Gdzie?
-To się okaże gdzie.
Posłał mi pytające spojrzenie. Powiedziałam pierwsze, lepsze kłamstwo jakie przyszło mi do głowy:
-Koleżanka wisiała mi przysługę, więc powiedziała, że to będzie w ramach podziękowania.
-To masz miłą koleżankę.
-Wiem.
-Czemu chcesz się wyprowadzić?
-Chciałabym pomieszkać sama. Bez brata i wścibskich przyjaciół. Poza tym wkurzało mnie, że za każdym razem, gdy przychodziłeś i chcieliśmy pobyć sami to pakowali nam się do pokoju.
-No to było trochę denerwujące.
-A teraz będziemy mogli być sami.
-Podoba mi się to, nawet nie wiesz jak bardzo.
-Miałam taką nadzieję.
-No, a kiedy się wyprowadzasz?
-Jutro.
Automatycznie się zatrzymał.
-Jutro? Dlaczego mówisz mi o tym dopiero teraz?
-To miała być niespodzianka. Nikomu nie mówiłam.
-Nawet mi?
-Nawet tobie.
Pokiwał ze zrozumieniem głowy, ale dostrzegłam w jego oczach minę w stylu: „Kto zrozumie kobiety?”.
Poczułam silną pokusę wtulenia się w niego. Tak też więc zrobiłam. Odwzajemnił mój uścisk i staliśmy tak przez dłuższą chwilę.
-Przepraszam, tak strasznie cię przepraszam – wyszeptałam.
Dobrze wiecie za co go przepraszałam…za Louisa. Ale on nie wiedział, nie mógłby.
-To tylko przeprowadzka. Nie musisz przepraszać.
-Muszę, cały czas robię coś głupiego. Wybaczysz mi? Powiedz, że tak. Nie chcę żebyś był na mnie zły.
-Jasne, że wybaczam. Choć nie mam nawet czego. To tylko mieszkanie.
Przytuliłam go mocniej, ale on mnie od siebie odsunął, tak by mógł spojrzeć mi w oczy.
-Jess…kochanie…co się dzieje? – wymawiał każde słowo z taką czułością, że oczy mi się zaszkliły.
-Nic.
-Przecież widzę, wyglądasz jakbyś miała się zaraz rozpłakać.
-Po prostu zrozumiałam jak bardzo jesteś wspaniały.
-Nie jestem wspaniały.
-Jesteś.
-Nie, nie jestem. Jestem po prostu zakochany.
Spojrzałam w jego błękitne tęczówki odnajdując w jego wzroku, że to prawda.
-Możemy zapomnieć o tej rozmowie? – poprosiłam – Tak jakby jej nie było, dobrze?
Pokiwał głową.
-Ale już ci lepiej?
Przerwałam mu namiętnym pocałunkiem.
-Taka odpowiedź wystarczy?
-Wystarczy.
Szliśmy wtuleni w siebie, co jakiś czas podejmując krótką rozmowę. W końcu doszliśmy do jego mieszkania. Gdy tylko weszłam do środka uderzył mnie w nozdrza zapach charakterystyczny dla perfum Nialla – słodki, ale bez przesady, tak jak on. Było ładne, ale było widać, że mieszka w nim facet. Część rzeczy była poukładana – jeżeli tak to można nazwać – dość chaotycznie. Mimo wszystko jednak mieszkanie było miłe dla oka.
-Ładnie tu – powiedziałam.
W tym samym momencie poczułam jak blondyn obejmuje mnie od tyłu w pasie, przyciągając do siebie tak blisko, że byłam przyciśnięta do jego klatki piersiowej. Pocałował mnie delikatnie w obojczyk i wtulił twarz w zagłębienie mojej szyi.
-Kocham cię, wiesz? – powiedział cicho.
-Wiem, ja ciebie też.
Potem przeszliśmy do jego sypialni. Od razu usiadłam na dużym łóżku, po chwili Niall do mnie dołączył trzymając coś w ręce.
-Co tam masz? – spytałam podejrzliwie.
-Prezent – odpowiedział wymijająco.
-Co?
-To – mówiąc to wpił się w moje usta, próbując mnie rozproszyć. Co w sumie dobrze mu wyszło. Gdy delikatnie odsunął się od moich ust poprosił:
-Zamkniesz oczy?
Zrobiłam tak jak prosił.
-Odsuniesz włosy na bok?
Po raz kolejny spełniłam jego prośbę zastanawiając się po co mnie o to prosi. Zrozumiałam gdy poczułam na mojej szyi coś zimnego. Po chwili usłyszałam, że Niall zapina to coś.
-Otwórz oczy.
Tak zrobiłam i zobaczyłam na swojej szyi naszyjnik z białego złota z małym, diamentowym sercem, które miało skrzydła również z białego złota. O ironio, jeszcze dwie godziny temu mówiłam o utraconych skrzydłach.
-Podoba ci się? – spytał z nadzieją w głosie.
-Boże…Niall…jest piękny.
-Cieszę się. Jest twój.
-Naprawdę?
-Tak.
-Nie wiem czy mogę to przyjąć.
-Jesteś moją dziewczyną. Oczywiście, że możesz. Sam ci go dałem w końcu.
Pocałowałam go delikatnie.
-Dziękuję.
Teraz to on delikatnie mnie pocałował.
Położyliśmy się na jego łóżku. Niall objął mnie ramieniem, a ja wtuliłam się w jego tors słuchając jak mocno bije jego serce. Serce, które przyśpieszało za każdym razem gdy przejechałam dłonią po jego torsie.
-Ten naszyjnik ma swoją historię – powiedział – bardzo krótką, ale ma.
-Jaką historię?
-Cóż zaczęło się na początku mojej kariery i chłopaków. Postanowiliśmy zrobić coś wtedy dla nas zabawnego.
-To znaczy?
-Każdy z nas kupił naszyjnik, który da dziewczynie, której odda swoje serce.
Pierwsza moja myśl: O matko! Niall oddał mi serce?
Nie chciało mi się w to wierzyć.
On naprawdę musi mnie kochać – pomyślałam.
-Z czasem zaczęliśmy to traktować naprawdę poważnie. Choć to może brzmi śmiesznie.
-To nie brzmi śmiesznie, to brzmi słodko. A reszta chłopców już dała swoje naszyjniki komuś?
-Z tego, co wiem jestem pierwszy. No chociaż chłopcy zachowują się ostatnio dziwnie.
-Dziwnie?
-Tak jak ja kiedy cię poznałem.
-Zachowywałeś się dziwnie?
-To znaczy tak jak zakochany. Moje serce od początku wiedziało, co się święci.
-Rozwiniesz to jakoś?
-Człowiek wariuje. Myśli tylko o tej jednej i nie potrafi na niczym innym się skupić. Cały czas zastanawia się co zrobić by ona była jego.
-I zrobiłeś to? Uczyniłeś ją swoją? – spytałam z uśmiechem.
-Może niech ona odpowie? Jesteś moja Jess?
Przez kilka sekund milczałam, patrząc się w jego oczy. Czy jestem jego?
-Jestem – powiedziałam, wywołując szeroki uśmiech na jego twarzy.
-A ja jestem twój.
Przytulił mnie do siebie i pocałował. Językiem obrysował kształt moich warg prosząc o wstęp. Rozchyliłam usta i nasze języki rozpoczęły własny, zgodny taniec. Niall szybko zmienił pozycję tak by być nade mną. Jedną ręką zjechał w dół bawiąc się rąbkiem materiału mojej koszulki. W tym momencie zaczęliśmy walczyć o dominację w naszym pocałunku. Zwykle to ja wygrywałam tą walkę, ale ucieszyło mnie to, że tym razem Horan mi na to nie pozwolił. Pod wpływem adrenaliny wplotłam palce w jego włosy i delikatnie pociągnęłam, sprawiając, że chłopak zaczął cicho wzdychać. Swoją wolną ręką powędrował na moje udo, pocierając je lekko by rozgrzać moje ciało. Przez tą czynność wypchnęłam biodra do góry, prosząc o więcej. Gdy tylko to zrobiłam chłopak jęknął mi do ust, by po chwili się od nich oderwać. Jednym ruchem zrzucił z siebie koszulkę. Przejechałam dłońmi po jego wyrzeźbionym torsie. Wydał mi się bardziej umięśniony niż gdy ostatnio się kochaliśmy – co w sumie było dawno. Czyżby ćwiczył? Potem przejechałam dłońmi po jego ramionach, na których można było wyczuć delikatne mięśnie. Zdecydowanie ćwiczył. Strasznie mnie to podkręciło. Mój zachwyt z każdą chwilą pogłębiał się coraz bardziej. Podniecała mnie świadomość, że był o wiele bardziej stanowczy i dominujący niż zazwyczaj. Ściągnął ze mnie koszulkę zaraz po tym zabierając się za ściągnięcie ze mnie stanika. Na widok moich piersi w jego oczach pojawiły się iskierki. Myślałam, że obdarzy je pieszczotami, ale posłał mi spojrzenie mówiące: Najpierw cię rozbiorę. Potem zrobię to tak jak jeszcze nigdy.
Na potwierdzenie swoich słów ściągnął ze mnie spodnie. Potem zabrał się za swoje, pozbywając się też bokserek. Był już gotowy. Chciałam ściągnąć z siebie majtki, ale powstrzymał mnie.
-Ja to zrobię.
Boże…zachowywał się jak nie Niall. To było niesamowite. Nie miałabym nic przeciwko gdyby zawsze taki był w tych sprawach.
Moja bielizna po chwili dołączyła do reszty rzeczy na podłodze. Pocałował mnie krótko w usta i przygryzł moją wargę. Potem rozpoczął wędrówkę w dół przez moją szyję – zostawiając na niej malinkę – przez obojczyk – na której zostawił kolejne miłosne ugryzienia – kończąc na piersiach. Zaczął całować najpierw jedną, potem drugą, sprawiając że moje sutki szybko stwardniały. Uśmiechnął się sam do siebie, zadowolony z efektów swojej pracy.
Zaczął lizać, przygryzać i ssać moje sutki. Przyjemność niesamowita. Przymknęłam oczy i zaczęłam głęboko oddychać. Swoją ręką doszedł do mojej kobiecości i zaczął pocierać palcami o moją łechtaczkę. Jak na zawołanie zaczęłam robić się mokra. Po chwili zaczął zataczać na niej powolne kółka, które były coraz mniejsze. Włożył delikatnie we mnie jeden palec, a ja głośno westchnęłam i wypchnęłam biodra do góry. Poruszał nim we mnie przez chwilę spokojnie by po chwili mocno go skręcić, na co wydałam z siebie okrzyk. Dołączył drugi palec, tym razem zrobił to szybciej i mocniej. Nie bolało mnie w ogóle. Byłam już tak mokra, że jedyne co odczuwałam to nasilająca się z każdą chwilą przyjemność. Gdy dołączył trzeci palec odnalazł mój punkt G. Sapałam i jęczałam na okrągło. Nie dość, że wkładał we mnie palce, to ciągle bawił się moimi piersiami. Doszłam, a Niall wyciągnął ze mnie palce i zaprzestał całowania moich sutków. Dał mi chwilę czasu na dojście do siebie.
-Boże…Niall…to…to było wspaniałe – z trudem powiedziałam, starając się uspokoić oddech. Uśmiechnął się do mnie słodko i powiedział:
-To dopiero początek kochanie. Obiecuję, że będziesz krzyczeć moje imię.
Pocałował mnie i zaczął stopniowo pogłębiać nasz pocałunek. Dłonią gładził wewnętrzną stronę mojego uda, przez co przechodziły mnie przyjemne ciarki. Gdy znowu zrobiłam się mokra oplótł moje nogi wokół swojego pasa i delikatnie we mnie wszedł, wywołując u mnie ciche stęknięcie. Wchodził i wychodził ze mnie powoli, używając dużo siły, by pchnięcia były jak najbardziej odczuwalne. Za każdym razem gdy przyśpieszał wchodził głębiej, sprawiając, że jęczałam coraz głośniej. Zaczął delikatnie całować mnie po szyi zostawiając na niej mokre ślady. Wtuliłam się w niego i delikatnie zaczęłam gładzić go po plecach. W pewnym momencie wyszedł ze mnie i szybko, bardzo mocno wszedł we mnie ponownie od razu do końca.
-O Jezu Niall! – krzyknęłam i wbiłam paznokcie w jego plecy.
To dało mu motywację do jeszcze szybszego poruszania się. Pomagałam mu poruszając biodrami. W pokoju było tylko słyszeć nasze sapanie, jęczenie, ocierające się o siebie ciała i moje pełne ekstazy krzyki połączone z jękami:
-O Boże! Taaak! Niall! Niaaaaaaaall! Mocniej! B…błaga…mmm…błagam cię! Niall!
Spełnił moją prośbę i robił to tak mocno, że ledwo umiałam złapać oddech. Nasz seks zwykle był przeciętny, tym razem był fenomenalny. Odnalazł mój punkt G, a ja przeciągle jęknęłam.
-Tu? – spytał miękko.
-Mhmmmm…- jęknęłam oblizując usta.
Chwycił mocniej moja biodra i wykonywał jeszcze mocniejsze ruchy. Musiałam znowu krzyczeć, inaczej chyba bym wybuchła.
-Tak! Niall! Szybciej!
Przyśpieszył, a ja czułam jak jestem coraz bliżej orgazmu. Poczułam jak jego członek drży we mnie – był już blisko.
-Cholera zapomniałem prezerwatywy! – wydyszał spanikowany.
Już miał wyjść, gdy go powstrzymałam.
-Spuść się we mnie.
-Co?
-Zaczęłam brać tabletki.
Tak, zaczęłam. Stwierdziłam, że to dla mnie o wiele wygodniejsze.
Odetchnął z ulgą i przywarł do mnie najsilniej jak umiał. Wykonał kilka wolniejszych ruchów i doszedł we mnie. To było niesamowite. Całkowite poczucie go. Ja również doszłam sprawiając, że nasze soki pomieszały się we mnie. Pocałował mnie w zagłębienie w mojej szyi i szepnął delikatnie:
-Byłaś wspaniała. Kocham cię, tak bardzo cię kocham.
-Też cię kocham. A to…genialne. Brak mi słów.
Zaśmiał się, a jego oddech łaskotał moje nagie ciało.
-Czyli taki seks ma być częściej, tak?
-Nie, on ma być taki zawsze, albo jeszcze lepszy.
Pokręcił z rozbawieniem głową i pocałował mnie. Położyliśmy się i wtuleni w siebie zasnęliśmy.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję, że się wam spodoba, starałam się szczególnie przy +18 :3
Dajcie znać co sądzicie o rozdziale. A i jeszcze jedno. Choć historia Jess jeszcze się pociągnie to już mam jej zakończenie. Wiem z kim będzie, tak więc woohoo mam nadzieję, że gdy poznacie mój wybór będzie wam się podobał :) BTW JAK MYŚLICIE Z KIM OSTATECZNIE JESS BĘDZIE? ;>
Kocham was xx
  • awatar Głowa_pełna_pomysłów: Super!!!
  • awatar ∞One Dream... One Band...One Direction∞: O ja pierdolę!! Więcej!! Kobieto ja chcę więcej!! Genialne, nooo zajebiste wręcz^^ Z kim będzie ostatecznie? Niall?? Louis?? Harry?? Nie mogę się zdecydować, ale jak Niall mówił, że reszta zachowuje się tak jak on na początku to znaczy, że Lou... się... zakochał?? Daj mu szczęście!! Weź nooo!! Nie może być wiecznie taki... yyy... pies na baby. Daj mu szczęście jak nie z Jess to z kimś innym. Z Jess byłoby fajnie, ale jak masz zakończenie to będę się cieszyć z twojej decyzji^^ Pozdrawiam i dobranoc^^
  • awatar Zayn's Princess ❤: Jeeeeezu, dziewczyno jesteś świetny, wiesz? Cudowny rozdział *___* Mmm... Jess i Niall, jak słodko. Widać że bardzo się starałaś przy +18. Myślę że ostatecznie Jess będzie z Louisem, ale nie jestem pewna. To tylko moje przemyślenia. Błagam cię, dodawaj szybko kolejny!!! <3
Pokaż wszystkie (13) ›
 

almostyou
 
Justyna Lena: Kolej na Nialla :3
DSCN9737.JPG

PS. ten sam problem z markerem, jak w poprzednich kolczykach ;c
  • awatar gość: Kolczyki są prześwietne, chociaż nie przepadam za 1D :) polecam zakupić farbkę akrylową XD modelinowyswiat.blogspot.com
  • awatar Raz $ię żyje!: Włosy fajowe :D :P
Pokaż wszystkie (2) ›
 

walkofdead
 
WalkOfDead: Imagin o Zaynie cz. II :3
*twoimi oczami*
Kiedy dojechalam do kolezanki, zalozyla rolki i ruszylysmy przed siebie.
- Dzisiaj w sklepie widzialam super chlopaka-Powiedzialam [I.T.K]
- Uuu... niech zgadne smial sie z cb bo potknelas sie dzis znowu o wycieraczke-Usmiechnela sie kolezanka
-Haha- zasmialam sie ironicznie- on byl inny, on pomogl mi
-Awww, a jak wygladal?-spytala sie zawsze ciekawska [I.T.K]
-Mial ciemna karnacje, czarne wlosy, a ubrany byl w jeansy i skurzana kurtke. Pod nia mial T-shirt z logo jakiegos zespolu One .... i dalej nie wiem
-powiedzialam jej
-Moze #One #Direction?- spytala i poptrzyla sie na mnie
-O wlasnie, #One #Direction, zapomnialam, ze to twoj ulubiony zespol-usmiechnelas sie
-Ej... powiedzialas ze jakie mial wlosy?-Zapytala dziwnym glosem
-Czarne, lekko postawione ... o i jeszcze mial male blond3 pasemko-Opisalam chlopaka
*oczami Zayna*
Lekko zirytowany wrocilem do naszej willi i usiadlem przed TV
-Co tam stary? - Spytal sie mnie #Niall wchodzac z kuchni do pokoju
-A nic...-odpowiedzialem
-Cos taki smutny? Jedzenie przeciez jest to czym sie zamartwiac-Usmoechna sie blondyn
-aa... spotkalem taka ladna dziewczyne w sklepie, ale jak powiedziala jak ma na imie, to przejechal miedzy nami motor i nie uslyszalem jej-Opowiedziales zdarzenie
-CHLOPAKI !! -krzykna #Niall
-Co ?! - odkrzykneli z gory
-#ZAYN SIE NAM ZAKOCHAL!- wrzeszczal #Nialler
-Cicho jelopie-powiedzialem zly i wyrwalem mu chipsy z reki, po czym rzucilem do kuchni.
#Horan tylko po nie podbiegl, a #Harry, #Liam i Louis zbiegli z gory.
-W kim ? -pytal #Liam
-Gdzie ? - spytal #Harry
-Lubi marchewki?-zapytal #Louis
-Nie wiem, W sklepie i Tak- odpowiedzialem na pytania. Czulem sie jak na jakims przesluchaniu.
-Czekaj, jak to nie wiesz w kim?-odezwal sie #Harry
-Bo jak ona chciala mu powiedziec to ja motor potracil- Wepchal sie #Niall
-CO?! - krzykna przerazony #Liam
- Nic ja nie potracilo, tylko jak mowila mi jak sie nazywa to nie uslyszalem bo motor ja zagluszyl...a nie moglem jej dogonic... i nic jej nie potracilo tepa dzido-zwrocilem aie do Horana
- Stary masz przeciez nas, my ja znajdziemy-usmoechna sie Louis
C.D.N prosze o komentarze czy pisac dalej :)
zayn-malik-3-zayn-malik-30926136-450-500.jpg
 

walkofdead
 
WalkOfDead: Ty: #Niall nie ma nic w lodówce
#Niall:
tumblr_mbo13cBN8f1rchgpho1_500.gif

#klik
Ty: Spokojnie wysłałam chłopaków do sklepu
#Niall:
tumblr_mbngnktzUA1rr429o.gif

#klik
 

walkofdead
 
WalkOfDead: #Horoskop
Kto odprowadzi cię do domu po imprezie:
Waga: #Liam
Ryby: #Niall
Wodnik: #Harry
Panna: #Niall
Lew: #Zayn
Skorpion: #Louis
Bliźnięta: #Harry
Rak: #Liam
Strzelec: #Louis
Koziorożec: #Zayn
Baran: #Liam
Byk: #Niall
 

 

Kategorie blogów