Wpisy oznaczone tagiem "Nierzeczywista rzeczywistość" (16)  

panartur
 
Moje sny w trakcie choroby bywają niezwykle specyficzne. I co ciekawe - zawsze je pamiętam. To bardzo interesujące zjawisko. Niesamowita powtarzalność, przeplatana niemalże geometrycznymi... albo inaczej: matematycznymi wręcz schematami, jest oznaką tego, że organizm się leczy. Jestem o tym przekonany. Zawsze, kiedy śnią mi się te wyjątkowe sny, po przebudzeniu czuję się lepiej. Dochodzę do wniosku, że ludzki mózg ma niesamowite zdolności. I ten pół-sen... albo pół-świadomość.

Śniła mi się różowa kaczka (taka cyranka, tylko w niesamowicie jaskrawym ubarwieniu), którą próbował przepędzić błękitny gołąb (taki zwyczajny dachowiec, ale w równie jaskrawych barwach, jak kaczka). Choć kaczka była o wiele bardziej sympatyczna i "usocjalizowana", o tyle gołąb był jej przeciwieństwem. Pamiętam, jak w końcu odepchnąłem gołębia, by móc pogłaskać kaczkę. Kaczka dotknęła moich ust dziobem i to był bardzo znamienny moment w tym śnie.

Później okazało się, że zaraziła mnie jakąś straszliwą chorobą - odczuwałem potworną gorycz w ustach, z których nieustannie wypływała mi brunatnozielona ślina. Nie mogłem tego powstrzymać, a to z kolei dyktowało mojej świadomości paniczny lęk przed odwodnieniem. Stałem przed lustrem, ze strasznie chudą twarzą, a z kącików oczu, z uszu i z nosa, spływały stróżki zielono-brunatnej krwi. Jak jakieś stygmaty.

Pomiędzy tymi wszystkimi scenami pamiętam ten charakterystyczny, matematyczny motyw - lniane płótno, zoomujące się niezwykle szybko i gwałtownie do mojego wzroku, niemalże do mikroskopowych kadrów i monochromatyczne fraktale pod powiekami.

Musiałem mieć strasznie wysoką gorączkę, bo po przebudzeniu koszulka i gacie były mokre, jakbym wyszedł spod prysznica.

Czuję się o niebo lepiej, choć nadal nie w pełni sił.

Niesamowite!
  • awatar doll_divine: strasznie kolorowe te Twoje sny. Mimo wszystko.
  • awatar Synestezja: wow... ja dzisiaj śniłam o jedzeniu :P
Pokaż wszystkie (2) ›
 

panartur
 
Przedziwna, obca sceneria, która na pierwszy rzut oka przypominała zrujnowane miejsce, w którym stał kiedyś jego dom z dzieciństwa. Ściany odrapane, a jednak żółcienie i błękity starej farby pozostawały subtelną mgiełką. Dachu nie było, a całość przypominała gruzowisko, jak z telewizyjnych newsów pokazujących skutki trzęsień ziemi.

Nagle do obrazu dołączyły gwałtowne dźwięki. Rozdzierający wrzask... ogłuszające huki wystrzałów. Tuż za resztką ściany toczyła się regularna strzelanina.

Ktoś z przesiąkniętą krwią opaską, niedbale naciągniętą na głowę, wbiegł za resztki muru i gestykulując krzyczał coś w niezrozumiałym języku. Jak na zwolnionym filmie, padł strzał... po czym machający osunął się na ziemię z rozszczepioną czaszką. Bruk w momencie pokrył się karminową plamą szybko wyciekającej krwi.

Serce nie łomotało. Puls był łagodny. Oddech spokojny. Ani kropli potu na czole. Przez okno, które jakby na życzenie pojawiło się w ścianie wyjrzał, by ocenić sytuację.
Wsparł łokieć lewej ręki na glifie okna, pod którym nie było już parapetu, a jedynie wystrzępione resztki wiórów, które murarze dorzucili w trakcie budowy... zapewne by oszczędzić na materiale...
Karabin był niezwykle lekki, łatwo układał się w dłoniach, jakby zrobiony specjalnie dla niego.

Wycelował i pociągnął nieśpiesznie za spust. Wiedział, że trafił.

***

Gdy przymknął na chwilę powieki, by wycelować z należytą ostrością widzenia, ciemność spowiła nagle całe otoczenie.

Klatka schodowa, w której się znajdował, była chłodna i kompletnie wyciszona.

Gdzieś z dołu dochodził jedynie regularny stukot stóp w szpilkach wchodzącej na górę osoby.

- Czekałeś? - spytała. - Jak miło! Chodź szybko, muszę koniecznie coś ci pokazać.

Weszli do mieszkania po lewej.

Nie była osobą, której się spodziewał. Wiedział, że święci się coś niedobrego, ale cały czas miał nadzieję, że jednak nic z tego nie wyniknie.

Podeszła do okna i zsunęła niedbale z ramion futro, w które była ubrana. Osunęło się na podłogę, odkrywając alabastrową cerę. Na głowie miała czarny toczek.

- Zajmij się mną.

Jej kształty w jakichś nietypowych proporcjach wprawiały go w osłupienie... mimo to, nie mógł zaprotestować. Nieznany przymus pchał go w jej objęcia. Cały akt kierowany był nieokreślonym automatyzmem. Obowiązkiem, któremu nie mógł się sprzeciwić.

To był najgorszy seks, jakiego doświadczył. Świadomość napawała go obrzydzeniem.

***

Zadzwonił budzik.
  • awatar doll_divine: no to miałeś całkiem niezły, plastyczny koszmar.
  • awatar Synestezja: ale cię ta podświadomość katuje... :P to pewnie z powodu upałów :P
  • awatar Pan Artur: Dokładnie! Masakra jakaś!
Pokaż wszystkie (3) ›
 

panartur
 
Wbiegł do budynku warszawskiego Europlexu, tego samego, w którym było kiedyś kino Moskwa. Tego, na froncie którego zrobiono słynne zdjęcie z plakatem "Czasu apokalipsy" w otoczeniu żołnierzy i bojowych Skotów.

W hallu było nadzwyczajnie pusto, choć prawie zawsze tak jest. Niemal niewidocznie przy witrynach krząta się leniwie ochroniarz. Recepcjonistki machają - chyba tam powinien się udać.

Podbiegł do ambonki, przy której stały dwie dziewczyny. Jedna brunetka, druga blond. Nie zapamiętał ich twarzy, choć wiedział, że jedna z nich jest jego przełożoną.

- Clocknij się i zasuwaj na górę. - powiedziała miłym, lecz stanowczym tonem. - Trzeba zmyć lobby zanim przyjdą na pierwszy seans.

- Jasne... - odpowiedział automatycznie. Kolejna myśl, jaka pojawiła się w głowie, to pytanie o zmywanie lobby.

“Jakie znów zmywanie? Przecież ja pracuję przy Euro!”



Wbiegł do szatni, niemalże w locie zdejmując spodnie i bluzę. Wewnątrz było już kilka osób przebranych w hotelowe uniformy. Jedna z dziewczyn pchała wózek wypełniony mopami, kubłami i chemikaliami. Na dłonie naciągnięte miała żółte, gumowe rękawice. Uśmiechała się. Bardzo nienaturalnie, jakby ktoś przybił jej uśmiech do twarzy zszywaczem tapicerskim.

Ze stalowej szafki wyjął swój nie-swój uniform. Wyglądał dziwnie. Skoro jednak przyszedł do pracy w to miejsce, to chyba nie powinien się dalej zastanawiać nad rodzajem ubioru, a po prostu zacząć pracować. Wyjął z szafki cały wieszak z zawieszonym nań uniformem i nie wyjmując go z pokrowca wszedł do jednej z wind.

“Hotelowe karty 'otwierające wszystko' w takich sytuacjach są niezwykle pomocne.”



Nacisnął guzik z cyfrą 4. Stojąc w windzie, której wnętrze obite było wypolerowaną na lustro blachą w kolorze złota. Przyjrzał się swojemu odbiciu.

- Co jest, kurwa?! - powiedział na głos.

Jego źrenice rozszerzyły się niesamowicie, próbując przekazać do mózgu jak najbardziej dokładny obraz. Wiedział, że odbicie które nie zmieniło się nawet w lustrze, było obrazem jego twarzy. Jakże dziwnej, obcej. Krótko ścięte włosy, odstawały sztywno od czaszki, niczym włos na ryżowej szczotce. Mocno zarysowane kości policzkowe zniekształcały obraz, który tkwił w pamięci. Charakterystyczna broda znikła, a zamiast niej ziało gładko ogolone coś, co nawet nie przypominało podbródka...

Przyglądał się nie-swojej twarzy z zaciekawieniem, dotykając poszczególnych jej części, jakby nie wierząc, że to on sam.

Jedyne, co nie uległo zmianie, to oczy. Nadal błękitne. Nadal te same. Tylko je rozpoznawał i tylko one przekonywały go, że widzi siebie.

Melodyjny dźwięk dzwonka oznajmił, że dojechał na czwarte piętro.

__________________________________________________

[Nigdy nie widziałem twarzy w snach. Ani twarzy osób, które w nich występowały - choć ich tożsamość była oczywista; ani swojej własnej. Tym razem było potwornie inaczej!]
  • awatar Belita: mnie też przeraża jak widzę twarze we śnie, zwłaszcza zmarłych... ciary...
  • awatar doll_divine: no popatrz. Ja zawsze widzę twarze ludzi w snach. Zawsze. Przeraża mnie kiedy nie widzę.
  • awatar Red Syringe: Szkoda, że sen tak szybko się urwał. Ja też widzę twarze w snach, to bardzo wielki pozytyw..:):)
Pokaż wszystkie (6) ›
 

panartur
 
Czuję to w... głowie.

Temperatura otoczenia zmieniła się znacząco... gorące, gęste wręcz powietrze, otaczało go szczelnie, sprawiając wrażenie zanurzenia. Jedynie oddychanie nie sprawiało trudności.

Przekręcił się na drugi bok i zamarł.

Leżała obok, na plecach, okryta częściowo satynowym prześcieradłem. Sutki jej krągłych piersi sterczały zachęcająco, czerwieniąc się jakby zawstydzone tą sytuacją. Przyłapane niemalże na gorącym uczynku.

- Co Ty tu robisz? - zapytał prawie histerycznym tonem.
- Chodź... - wyszeptała.

***

Czuję to w... głowie.

Rozejrzał się nerwowo. W pokoju panował jeszcze półmrok stalowego świtu, porżnięty równomiernie przez ażurową roletę.
Łóżko nadal ciepłe. I powietrze ciągle tak samo przytłaczające. W nozdrzach, gdzieś na granicy zmysłów, pozostał zapach gładkiej skóry.

Czuję to w... głowie.

***

Narzucił na siebie kurtkę, tę lżejszą, skrojoną na wojskową modłę. Chyba przez ten niesforny już upał, który panował wewnątrz mieszkania. Wybiegł na zewnątrz, niedbale zatrzaskując za sobą drzwi.

I choć nadal pod butami skrzypi śnieg, termometr wskazuje minus piętnaście, to na języku czuć ten charakterystyczny posmak.

Wiosna idzie...

Czuję to w głowie.
  • awatar Parole: trzymam cię za słowo.
  • awatar Pan Artur: @Parole: ale za które?
  • awatar Parole: @Pan Artur: hehe, zwizualizowałam (sic!) sobie twoje pytanie tak: trzymam cię za włosy. - ale za które? - te na głowie;)) to słowo w twojej głowie.
Pokaż wszystkie (7) ›
 

panartur
 
Kap... kap... kap...

Uporczywe dźwięki wwiercają się w umysł z irytującą regularnością chińskiej tortury wodnej. Dźwięk przebija się poprzez szum pompki, zanurzonej w akwarium. Pokonuje feerię dźwięków muzyki, sączącej się strumieniem z radiowych głośników.

Kap... kap... kap...

Nakrywanie głowy poduszką jest równie skuteczne, jak przekręcanie się na drugi bok. Rzucane w warczący sposób bluzgi, które odbijają się od ściany, niczym piłeczka do tenisa stołowego, podkręcają jedynie irytację.
Aż sam się zdziwił - i ta świadomość na krótką chwilę odciągnęła go od myślenia - że można zelżyć kapiącą wodę tyloma różnymi, szpetnymi epitetami. Te o stosunkach analnych z rurą kaloryfera należały do najłagodniejszych...

Kap... kap... "kap, kurwa, kap!"

Wykrzyczał, wstał i chwycił z rozmachem cynkową miskę, którą podstawił wieczorem pod cieknący kaloryfer. W ostatniej chwili powstrzymał się, żeby nie rozlać wody, która wypełniała w trzech czwartych blaszane naczynie. Przechodząc obok akwarium, przez chwilę rozważał nawet wlanie wody rybom... ale doszedł do wniosku, że tych kilka kroków więcej do ubikacji go nie zbawi... zbawi za to na pewno ryby.

Wrócił do łóżka z poczuciem słusznie wypełnionego obowiązku i... z nadzieją, że wreszcie zaśnie.

Ka-pęk... ka-pęk... ka-pęk...

Krople rozbijając się o dno, rezonowały dodatkowo blaszanym oddźwiękiem pustej miski... Częstotliwość jakby zwiększyła się i kapanie przeszło w ciurkanie... dodatkowo pojawiło się "ka-puk"... krople zaczęły skapywać na drewnianą podłogę. Zerwał się, by zobaczyć co się dzieje. Czyżby podstawił miskę w złym miejscu? Okazało się, że pojawił się drugi wyciek... w zupełnie innym miejscu.

Wyskoczył z pościeli, jak oparzony i pobiegł do łazienki po drugą miskę. Podstawił pod nowe źródło wodnego hałasu.

Przyglądał się przez chwilę, by ocenić jak szybko naczynia będą się napełniać i doszedł do wniosku, że do rana powinno wystarczyć. O ile uda mu się zasnąć.

Ka-puk... ka-pęk, ka-pęk-pęk... ka-puk...

***

Budzik zadzwonił z bezbłędną dokładnością. Z potworną niechęcią wstał, przetarł zmęczone, sklejone powieki. Oczy zapiekły, jakby ktoś pomiędzy powieką a gałkę oka wsypał drobny piasek. Gdzieś w podświadomości kołatały się obrazy z nocnych wycieczek melioracyjnych. Z nieskrywaną złością rzucił okiem na miski, które...

...miały stać pod kaloryferem. Jego oczom ukazała się tylko jedna, plastikowa, wypełniona zaledwie na centymetr od dna.

Po drugim wycieku, strumieniach i blaszanej misce nie było śladu.

Morfeusz znów zafundował psikusa.

A praca w biurze znów dziś będzie piekielnie nudna.

- Panie Arturze - głos dozorcy wyrwał go z zamyślenia. - Woda w rurach zamarzła.

- Dziękuję - odpowiedział. - No, zapowiada się, że nie będzie jednak tak nudno.

Mrucząc pod nosem, na poły do siebie, zapisał tekst. Wstał od biurka, szyję okręcił szalem i wyszedł sprawdzić, co też go dzisiaj czeka.
  • awatar Parole: moja babcia by zaczęła podejrzewać, że śpisz na jakiejś żyle wodnej, stąd te sny.
  • awatar Pan Artur: Jedno nie wyklucza drugiego ;)
  • awatar BluePlum: Wyczuwam talent milordzie. :) A co do snów, mi często nad ranem śni się, że wstaje i coś robię, a jak naprawdę się budzę, to jestem zaskoczona, że to jest niezrobione. :)
Pokaż wszystkie (4) ›
 

panartur
 
Harmider panujący na korytarzu wyrwał go z półsnu. Drzemkę postanowił sobie urządzić profilaktycznie, w ramach niedzielnego postanowienia noworocznego, dotyczącego totalnego lenistwa.
Chwiejnym krokiem ledwo wybudzonego podszedł do drzwi, za którymi - jak sądzić można było po głosach - działy się jakieś dantejskie sceny. Zanim otworzył drzwi, postanowił przeczłapać do kuchni i pod wpływem jakiegoś nieokreślonego przymusu, z lodówki wyciągnął starą, wędzoną flądrę, która zalegała na półce już od kilku tygodni. Też bez jakiegoś konkretnego celu zresztą.
Już bardziej stabilnym krokiem, aczkolwiek ciągle z półprzymkniętymi powiekami, wrócił do drzwi wyjściowych i otworzył je.

Źródłem tego potwornego zgiełku okazały się trzy, kotłujące się w nieokreślony sposób, sporych rozmiarów psy.

- Spokój! - skarcił zwyczajową komendą i pokazał rybę, ostentacyjnie nią wymachując czworonogom ponad ich kłębiącymi się sylwetkami.

- Sam się zamknij - odwarknął jeden z kundli.
- And go fuck yourself - zawtórował mu drugi, ten chudszy, z pyskiem jak hiena.

Zaskoczony protestem, przepchnął się między psami, używając kolan i udał się w kierunku drzwi prowadzących z korytarza na podwórko.

- Do mnie! - wrzasnął i otwierając drzwi, wskazał palcem wyjście.

Psy niechętnie, ale podbiegły w kierunku otwartych drzwi. Wyszedł przed nimi, po czym rzucił wędzone truchło na trawnik.

- Tam jest rybka, mniam - wycedził infantylnym tonem, jakim zwykło mówić się do psów, z nadzieją że rozumieją, co ma się im do powiedzenia.

- Z trawnika, to se sam żryj - odfuknął największy kundel.
- She is stupid, and think she is an aristocrat - powiedział chudzielec z pyskiem hieny. - I will happy to eat that.

- Don't worry - mlaszcząc rybą, dorzucił - third one can't talk.



--------------------------------------------------

Przebudziłem się i zacząłem nasłuchiwać. Spokojne światło z akwarium było znakiem, że jestem w swoim pokoju. W swoim łóżku. Z radia sączyła się spokojna muzyka.

Pierwsza myśl, jaka przyszła mi do głowy, to to, że ludzie będący w amoku narkotycznym, muszą czuć się naprawdę kiepsko. Schizofreniczne wizje, to jakiś koszmar.

A to wszystko zawdzięczam Burroughsowi i jego "Nagiemu lunchowi".
Ciekawe, co będzie mi się śniło, kiedy skończę tę książkę...?
  • awatar gość: Tez mam przerozne sny , ale nie akurat historie z pieskami - te przezywam naocznie bedac pasywnym swiadkiem , aby nie zaklocac jej biegu : moj pies jest maly naprawde maly ale na wolnosci , sasiada potezny wilczor swoja wolnosc ogranicza do wybiegu klatkowego . Sytuacja jest komiczna i powtarza sie wiele razy dziennie , jej glownym wektorem , nadajacym tepo jest wlasnie moj pies . Co robi ? - ano , aby poczuc sie pewniej i honorowo w mojej obecnosci kiedy jestem na podworku lub przy okazji na zewnatrz mowiac krotko , psina sprintem uderza jak strzala do duzej klatki , za ktora chowa sie tamten byczy zwierz . Moj z wielkim halasem , szczekaniem , ujadaniem urzadza scene godna poswiecenia uwagi , tamten nie pozostaje w tyle i odpowiada swoim grubym donioslym tonem . Jesli jestem w poblizu pekam za kazdym razem , bo choc scenka jest mi znana i obserwowana setki juz razy z tym samym scenariuszem , jest ona niesamowicie smieszna widziec malego brzdaca opieprzajacego wielka bestie ...
  • awatar Embrion Mroku: jestem absolutnie zachwycona. I treścią i sposobem opisania. Szacun!
  • awatar Pan Artur: @Embrion Mroku: kuaniam się <dyg> ;) Grzechem byłoby zostawić tą chorą wizję dla siebie...
Pokaż wszystkie (36) ›
 

panartur
 
Wyszedł na spory dziedziniec, w większości pokryty soczystą zielenią trawy. Wąskie, brukowane ścieżki wiły się między kląbami, niczym srebrnołuskie węże.

Ruszył na blanki. Ława zachęcała ciepłem drewnianego siedziska, lecz bardziej jego uwagę przykuł widok gdzieś na obrzeżach linii horyzontu.

Łagodny błękit nieba ostro kontrastował z kryształową wręcz bielą kłębiastych chmur, cieniowanych gdzieniegdzie granatową podszewką,  spływającą mgiełką poniżej horyzontu. Słońce, palące zza pleców wydobywało z mgiełki powoli różnobarwną taśmę. Doświetlając, nasycało coraz intensywniej pasy kolorowej wstążki.

Widok był tak magnetyzujący, niemalże paraliżujący. Zapomniał, iż wychyla się niebezpiecznie za blanki... dopiero podmuch lodowatego wiatru, który uderzył zza murów przywrócił go do rzeczywistości. Zamrugał powiekami, zwilżając oczy... roztoczył nieprzytomne spojrzenie wokół.

Strzeliste wieże z białego, wygładzonego kamienia, przysmużone nieco ciemnymi naciekami jesiennych deszczów, otaczały majestatyczne zamczysko, zawieszone nad przedziwnym klifem...

“Polino, spodobałoby Ci się tutaj”



Myśl wypłynęła równie niespodziewanie i gładko, a zarazem wyraziście, niczym owa magnetyczna tęcza, która jeszcze mocniej pobłyskiwała na horyzoncie.

“Muszę iść po aparat”



...pomyślał w następnej chwili...

Przeraźliwe skrzypnięcie desek, które nie powinno było się pojawić, kiedy obracał się na pięcie, zwróciło jego uwagę...

“Przecież stoisz na kamiennych blankach”



Słońce zgasło. Błękit nieba zaciemnił się gwałtownie. Chmury rozpłynęły się wraz z tęczą, zmieniając otoczenie w pachnącą drewnem szaro-brązową, litą płaszczyznę.

Zamrugał. Przetarł oczy. Zza pleców sączyła się melodia "Stairway to heaven".

To łóżko zdecydowanie zbyt głośno skrzypi.

Za oknem prószy śnieg...
  • awatar Parole: jest pełnia - sny nabierają realnych kształtów.
  • awatar tannat: no, stary! chylę czoła. kawał niezłej literatury
  • awatar BluePlum: Nie jestem fanką rozbudowanych opisów, ale bardzo mi się ten fragment podoba. :)
Pokaż wszystkie (4) ›
 

panartur
 
Letter Small - 2.jpg




______________________________
(C)Pan Artur 2010 - reedited
  • awatar Synestezja: ostre zdjęcie... rozlała ci się woda przy krojeniu buraków? :P
  • awatar Pan Artur: Przed wyschnięciem "krew" wyglądała autentycznie... To barwnik helionowy - czerwień rubinowa. Na nożu wygląda znacznie lepiej ;)
  • awatar .Edith.: Czy tylko mnie przeszkadza długopis?
Pokaż wszystkie (14) ›
 

panartur
 
Od zawsze chciałem naprawiać świat.

Popsuty. Okrutny. Drapieżny i bezwzględny. Odmalować szary, zmatowiały kolor.


Czynność, wymagająca precyzji, zaangażowania i niezwykłej cierpliwości. Zawsze jednak okazuje się, że winowajcą jest jeden ruch.

Jeden ruch za dużo, który powoduje zerwanie gwintu, zawalenie się domku z kart, dotknięcie przewodu pod napięciem...

Jeden ruch.

Ten niewykonany, który skutkuje nieodwołalną stratą CZEGOŚ.

Zawsze chciałem naprawiać świat.

Zepsułem przy tym rzeczywistość.
  • awatar ciszej: czemu chcesz naprawić coś co jest nienaprawialne ?
  • awatar Pan Artur: @ciszej: wszystko jest do zrobienia. Bez wyjątku.
  • awatar ciszej: @A imię jego...: Ludzi nie zmienisz na siłę bo sami muszą tego chcieć... natury też nie zmienisz bo nie masz nad nią władzy... wszystko jest tak naprawdę wąskim katalogiem, tego co możemy zrobić..
Pokaż wszystkie (9) ›
 

panartur
 
Po kosmicznie długim spektaklu, dwóch połowach dogrywki i rzutach karnych, Brazylia pokonuje Włochy wynikiem 7:5!

W moich snach wszystko jest możliwe!

Na trybunach stadionu, na ulicach São Paulo słychać gromkie krzyki "campeão! campeão!"...

Brazylia po raz kolejny tryumfuje w mistrzostwach świata w piłce skopanej.

Tak...

...w moich snach wszystko jest możliwe. I nie dziwi nawet widok Carlosa Dungi w grubym, owczym kożuchu...

Druga część snu już mi się nie podobała. :/
  • awatar Bóg..: w drugiej części snu kąpałeś się z nim i upadło Ci mydło, zgadłam?
  • awatar Pan Artur: @Bóg: no właśnie nie... wtedy na pewno bym się tym radośnie pochwalił :P
  • awatar Bóg..: @Pan Artur: pochwalił? to Ty masz pochwę?
Pokaż wszystkie (13) ›
 

panartur
 
Nie mów do mnie, nie patrz, nie dotykaj... pod żadnym pozorem nie całuj.

Spokój wewnątrz mnie znów został wstrząśnięty i miota się niczym wibrująca struna...

Małe igiełki lodowatego żalu wbijasz pod paznokcie wspomnień, zawsze wtedy, kiedy dłonie wystawiam w stronę słońca.

Chcę, byś wyprowadziła się.
Z mojej głowy. Z moich snów.
  • awatar doll_divine: Sam widzisz, że to nie takie proste.
  • awatar tannat: @lumen: Lumen, masz takie proste rady na wszystko. Zazdroszczę Ci
  • awatar Pan Artur: @tannat: Przecież życie jest banalne... nie wiem, czemu się dziwisz? :p
Pokaż wszystkie (102) ›
 

panartur
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

panartur
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

panartur
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

panartur
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

panartur
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 

Kategorie blogów