Wpisy oznaczone tagiem "Odchudzanie" (1000)  

pancakes1
 
pancakes:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

xhipotermiax
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

colorfulblack
 
Porozmawiałam z mamą, wiele spraw jej powiedziałam, które mnie nurtują. Pomogło. Nigdy wcześniej nie sądziłam, że mój kontakt z nią tak się poprawi, że będzie na poziomie przyjaciółek, a nie matka - córka/wrogowie. Kiedyś nie miałam z nią dobrych relacji. Pewnie pomogło to, że teraz mieszkam sama w innym mieście.
Dużo czytam, zwłaszcza książki związane z psychologią. To  mi pomaga. Wzięłam psa do siebie z rodzinnego domu, teraz mogę bezpiecznie ulokować swą miłość do niej, bez obaw, że znów otrzymam cios.
Według mnie nie ma ludzi ze złamanymi sercami, bądź bez serc, oni je mają, lecz są zahartowane adekwatnie do tego, przez co przeszli i co czuli.
Teraz mam dziecko, mojego psa. Kupię jej ubranka, będę kochać całą sobą. A wracając do domu, nie będę już mieć świadomości, że czekają na mnie puste kąty. Tylko rudy misiu, który na mój widok mógłby przewrócić mnie na ziemię.

Czuję, że odnajduję pomału swój styl malarski. Im więcej tworzę, tym więcej pomysłów przychodzi mi do głowy w podobnej technice. Muszę częściej to robić. Zamierzam w przyszłości byś światowej sławy artystką. To chyba moje największe marzenie, to oraz umiejętność odczuwania szczęścia, zauważania go także w niewielkich rzeczach.

Od paru dni zmniejszyłam dawkę Seronil'u. Teraz 40mg <było 60mg>. Nie dlatego, że czułam się lepiej. Dlatego, że biorąc 60mg, chciałam zwiększyć jeszcze dawkę. Okazało się, że przyjmuję już maksymalną, więc teraz łykam mniej, by później wrócić do 60 i na te gorsze, zimowe dni postawić się na nogi. Bo do 60 już się przyzwyczaiłam.
Na pewno bardzo pomogło mi to w walce z bulimią. Nie pamiętam kiedy ostatni raz prowokowałam wymioty, ani kiedy miałam kompulsywne napady, apetyt wręcz jest znikomy. Czasem mam wrażenie, że mogłabym zjeść jeden posiłek dziennie i to by wystarczyło. Jednak taki efekt uzyskałam dopiero przy maksymalnej dawce. Wcześniej mogłam nie wymiotować np. tydzień, po czym robić to codziennie.
Czytałam, że ten lek ponoć nie poprawia wielce samopoczucia, za to hamuje te napady jedzenia i wymioty po nich. Wydaje mi się, że pomógł w nastrojach, ale to taka huśtawka. Gdy coś uderzy nas mocno, to ciężko się pozbierać. Z drugiej strony hartujemy się, wszystko uczy i ma swój dalszy, lub bliższy cel.
Staram się stanąć na nogi. Nie chcę narzekać, nie lubię, ludziom się nie zwierzam, ale że tu jestem anonimowa i mogę się wygadać, to to robię.
  • awatar Brunette })i({: Też wolę wygadać się gdzieś anonimowo na blogu, niż komuś kto mnie zna. To bardzo pomaga. Powodzenia. :)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

xhipotermiax
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

colorfulblack
 
Przygniatający dzień. Jak kilka ostatnich. To co napisałam w profilu "o mnie"; "huśtawka emocjonalna" - myślę, że trafiłam w sedno tym opisem. Dawno nie czułam bólu wewnętrznego, naprawdę. Dawno nie płakałam i choć chcę teraz, to nie potrafię. Jestem zamknięte. Duszę się w sobie.
Przypuszczam, że w przyszłości skończę w psychiatryku, malując równie nienormalne obrazy, co ja i uderzając głową o ścianę.
To nie bujda. Zazwyczaj moje przewidywania się sprawdzają, tylko czasu potrzeba.
Daj mi ból fizyczny. Uderz mnie
I znów więcej palę
  • awatar zjawisko dyfuzjii: fajki nas wykończą kiedyś.. i jak sobie radzisz teraz? lepiej? ten bol wewnetrzny jest przerabany..
Pokaż wszystkie (1) ›
 

xhipotermiax
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

gruboponad100
 
Dieta 1200 kcal

I śniadanie - bułeczka orkiszowo-twarogowa, (mąka orkiszowa, ser twarogowy,jajka, olej, proszek do pieczenia,  przyprawy) z czosnkiem niedźwiedzim, sałatka jajko z groszkiem, suszonym pomidorem, majonez, rukola.

II śniadanie - koltlety z kalafiora i kaszy jaglanej (kasza jaglana, kalafior, siemię lnianie, przyprawy, olej, cebula)

Obiad - kurczak z potrawka z cebuli i śliwki wegierki z pomidorem, makaronem z pszenicy durum, surówka z kiszonej kapusty.

Podwieczorek - jogurt naturalny z chia i jagodami, posłodzony ksilitoltem.

Kolacja - salatka z pieczonym burakiem, groszkiem konserwowym, tuńczykiem, kaszą pęczak, majonez słonecznikowy,
 

gruboponad100
 

Dieta 1200 kcal

I śniadanie - twarożek ziołowy (ser twarogowy, jogurt naturalny, papryka zielona, nasiona słonecznika, bazylia, papryka ostra, sól, pieprz) włoski chlebek z ciecierzycy z cebulką czerwoną,

II śniadanie - sałatka z kaszy jaglanej z tuńczykiem, ogórkiem, serem żółtym ziołowym, pomidor suszony, koperek.

Obiad - medaliony z indyka w sosie pieczarkowym z ryżem naturalnym i surówka z białej kapusty.

Podwieczorek - milkshake kawowy (z kawą Inką slodzony ksilitolem)

Kolacja - sałatka z makaronem, ogórkiem konserwowym, kalafiorem w kurkumie, ananasem i oliwkami.

932144D9-6573-4436-860E-3F205DB9DF06.jpeg
  • awatar RandomWomen: kalorycność 1200 to głodówka :/ spowolnisz sobie metabolizm i zaczniesz mieć ciągi - głónie na słodkie :( przy twojej wadze powinnaś zacząć redukcję z minimum 2000kcal i posiłki ''na czysto'' przygotowywane ;) powodzenia!
Pokaż wszystkie (1) ›
 

colorfulblack
 
Byłam w Paryżu. Przepiękne miasto, ta architektura, te  galerie sztuki na każdym kroku i klimatyczne, wąskie uliczki. Uwielbiam ten klasyczny styl. Muszę tam wrócić. Zwiedziłam Luwr, oraz kilka innych wystaw. Zakochałam się w tym miejscu. Chcę nauczyć się mówić po francusku, bo to taki cudowny, melodyjny język, niczym balsam dla uszu.
Chyba znów czuję, że wszystko zaczyna się układać. Podróże, odkrywanie nowych rzeczy, sprawiają, że chce mi się żyć.
Co więcej, udało mi się sprzedać kolejny obraz. Zamierzam teraz więcej malować, gdyż po przekroczeniu 20 malarstw <nadających się>, będę mogła zorganizować własną wystawę.

Można mieć wszystko, ale bez celu w życiu jest tak, jakby nie miało się nic. Bo nadaje on sensu temu co posiadasz i temu, czego nie posiadasz.
Takie małe podsumowanie, jakie naszło mnie ostatnimi czasy.

W sobotę widzę się z Młodziakiem, oby okres do tego momentu mi minął <haha>.
Wiecie, do facetów podchodzę już tak, aby mieć z nich jakieś korzyści. W miłość prawdziwą, czystą, wierną; nie wierzę. Związki powstają na zasadach przywiązania i obopólnych korzyści. Jednak to moje zdanie, nie zamierzam nikogo na tę drogę sprowadzać, bo trzeba być na niej ostrożnym, aby jednak zostawić w sobie to ludzkie dobro i nie hańbić nadto własnego "ja", aby sumienie nie krzywdziło nas samych. Jak widać, wszyscy jesteśmy istnymi egoistami.
 

xhipotermiax
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

colorfulblack
 
Zaczęłam czytać sporo książek, co prawda nie przepadam za jakimiś wymyślonymi historiami, raczej sięgam po reportaże, biografie, czy też poradniki. Muszę przyznać, że wkręciłam się, aż dziwi mnie ten fakt. Sęk w tym, że pozycje, które wybieram, często skłaniają do przemyśleń i filozofowania, przez  co nie wpływa to koniecznie dobrze na mój stan psychiczny. Znów się zastanawiam, czy nie zwiększyć dawki Seronil'u (tak btw. to nie pamiętam, kiedy ostatni raz wymiotowałam!), jednakże wolę przeczekać do zimy, bo przypuszczam, że wtedy będzie to bardziej potrzebne.

Hm.. mój młodziak był u mnie w weekend, znów się kochaliśmy. Zaczynam mieć wrażenie, że relacja ta sprowadza się powoli głównie do seksu. Co prawda mamy iść teraz jakoś wspólnie do kina, ale czas pokaże.
Za to prawdopodobnie w czwartek jadę z moim starszym do Paryża <jednak nie nastawiam się na to w 100% (ani w 80%), bo już dawno zauważyłam, że on lubi dużo obiecywać, a mniej robić. Jeśli już tam dotrę, to mam nadzieję, że będzie fajnie, w końcu spędzimy kilka dni razem.

Na uczelni doszły całkiem ciekawe <jak dla mnie> przedmioty.. historia sztuki, filozofia, estetyka, fotografia.. aż chętnie jutro wstanę rano na wykład.

Jednak czuję, że znów nadchodzą dni, w których to nie potrafię, docenić tego, co mam, a smutek ponownie z niewiadomych przyczyn wkrada się. Próbuję z tym walczyć. Może za dużo wina..?
  • awatar zjawisko dyfuzjii: Taka relacja też fajna `;D jakbys pojechala do Paryza to zazdroszcze <3
  • awatar Confus: Ja też staram się walczyć z tym jak bardzo nie doceniam tego co mam. Nie ważne ile wysiłku w to włożę zawsze przyjdzie taki wieczór gdzie wszystko jest mi obojętne.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

xhipotermiax
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

xhipotermiax
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

xhipotermiax
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

vermim
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

serdeleknadiecie
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

xhipotermiax
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

kraseczka
 
W powietrzu czuć już jesień.
Nie wiem, jak wy, ale ja lubię tę porę roku.
O ile dopisuje pogoda, jest słoneczko i około 20 parę stopni.
I w ogóle wrzesień jakoś tak dobrze mi się kojarzy.
W sierpniu na urlopie w PL była moja koleżanka.
Zanim wyemigrowała znałyśmy się 20 lat .
Od podstawówki.
Zmieniła się już dawno , nie było można na nią liczyć i w ogóle.
No i napisała wiadomość że jest w PL i kiedy możemy się zobaczyć.
Odpisałam jej, że mi pasuje wtedy i wtedy, chyba że ma jakiś inny do zaproponowania termin.
No i co cisza.
A była na urlopie 2 tygodnie.
Nawet nie odpisała.
Potem ja napisałam do niej , ale jak się okazało wróciła już do domu.
I ze tak jej głupio, ale im ma więcej czasu, tym ciężej jej się zorganizować.
No żal.
I to nie pierwszy raz kiedy tak zrobiła.
Nawet jak przyjeżdżała na tydzień lub na parę dni to zawracała gitarę i nie przychodziła.
Wtedy starałam się to zrozumieć.
A i jeszcze przy okazji wyszła inna kwestia, że zaczęła gadać z dziewczyną z którą się pokłóciłyśmy z X lat temu, która akurat jej odwaliła straszne świństwo. Więc cóż,tacy znajomi nie są mi potrzebni.
Chyba całkowicie ograniczę z nią kontakt.
Od jutra zmieniają mi rozkład jazdy busów. Będę wychodzić z domu 5.25 a wracać 17.10 .
Mam już dosyć tego.
4 h zmarnowane na dojazdy, ale nie stać mnie na wyprowadzkę.
Ciągle jakieś zdrowotne problemy, przez które ciężko odłożyć kasę, na wynajem kawalerki musiałabym wydać 2/3 pensji. Zastanawiam się nad wynajęciem jakiegoś pokoiku chociaż.
Ale zarabiam 2000 na rękę i odłożyć coś z tego będzie ciężko. A chciałam uzbierać na prawko i samochód jakiś.
Ale te dojazdy wysysają ze mnie całą energię i chyba będę musiała się zdecydować. Szkoda tylko, że nie mam jakiejś koleżanki z którą mogłabym wynająć. Będę musiała mieszkać z zupełnie obcymi ludźmi, ale cóż takie życie . Doradźcie co byście zrobiły na moim miejscu.
Co to diety i ćwiczeń to lipa oj lipa.
Brak czasu i wymęczenie tymi dojazdami powoduje że w tygodniu mam naprawdę mało energii. Ale staram się .
A taką figurkę już miałam i to zmarnowałam. Szkoda.
Tyle teraz na jesień super ciuszków , a ja nie mam figury .
  • awatar tease: Ja bym jednak poszukała pokoju do wynajęcia. 4h to dużo na dojazd. Młoda jesteś a 1/3 dnia spedzasz w drodze. ile mogłabyś zrobić innych rzeczy w tym czasie. Przy okazji poznalabys nowych ludzi, spróbowałabys czegos innego może twoje nastawienie by się zmienilo bo cos ostatnio widac ze kiepsko z toba psychicznie. A moze nowa praca by się też znalazla. trzeba ryzykowac poki sie ma mozliwosc. A z toksycznymi znajomymi nalezy zerwac kontakty.
  • awatar szachimatONA: Hej. Jeśli mieszkasz w mieście, to wynajmij pokój w akademiku lub bursie/internacie nawet jeśli nie jesteś studentką. Za 500 zł będziesz miała pokój samodzielny. A ochrona fajni ludzie i tak dalej. Ja tak mieszkałam zanim poznałam męża :) I nie chciałam jakiejś kawalerki czy pokoju z obcymi ludźmi. W akademiku nikt nie jest anonimowy. Jak Ci ktoś sprzątnie komputer i go zauważysz to beknie za to, a w takim mieszkaniu nieraz na czarno mieszkają bez umów zupełnie obcy ludzie i nie wiadomo co to za psychole, często podają fałszywe nazwiska bo nikt ich nie sprawdza okradają wspólokatorów, ćpają... dla kobiety to raczej ryzykowne jest. Na samochód spokojnie odłożysz tylko nie kupuj trumny na kołach typu czikłeczento tylko sejczento. Lepiej kupić 25 letnie audi niż 10 letniego matiza. Co do znajomych. Ja z niektórymi zerwałam całkowicie kontakt. Jak ktoś ma syf w moje życie wprowadzać to nie jest mi to potrzebne :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

neilja
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

jakmasznaimie
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

neilja
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

szachimatona
 
Dziś waga pokazała 87,7 kg :)

Nie wiem jak ja mogłam kiedyś ważyć 99 kg!
To był najgorszy czas w moim życiu...
:(
Teraz za mną już prawie 12 kg
Coraz mniej :D
Jestem bardzo zadowolona.
Miałam aż motywację by nie zjeść śniadania.

Z grubaska stanę się w końcu sobą. Grubas zmieni się w kruszynkę. Rodzina to padnie jak pójdę na tą imprezę w grudniu ! :)
Już widzę jak będą zbierać szczękę z podłogi.
Nie mogę się doczekać :)

Dawno nie byłam tak zmotywowana:)
Chciałabym włączyć treninigi.
Chociaż tą chodakowską codziennie. Teraz wreszcie czuję taką potrzebę.

Muszę tylko pamiętać o tym by nie dać się stłamsić dietetykom i zazdrosnym, i nie dać sobie wmówić że np nie będę miała witamin, stanie się ze mną coś strasznego jak schudnę itp.
A przecież w sadle w tym nadmiarze sadła które jeszcze mam są wszystkie niezbędne mi witaminy i minerały niczym w dobrze zaopatrzonej spiżarni dla organizmu. I kiedy nie dostarczam mu jedzenia on bierze ze swoich zapasów. Zchomikował sobie na czarną godzinę i czarna godzina nadeszła!

Dziś:
Nic
0
póki co.
Ale na pewno wypiję kawę z mlekiem i cukrem jak codzień i będę piła słodką herbatę - nie oddam! :D
 

lalkazombie
 
Lalka Zombie: Po cotygodniowym ważeniu i mierzeniu bilans wychodzi fatalnie. Ogółem +2kg i + miliony cm w obwodach. Demotywujące!
Czyżby te 3 michałki w tygodniu zrobiły aż takie spustoszenie w mojej diecie? A może to wina naleśników?... albo wszystkiego razem!
  • awatar old devil: za mało jesz - i żeby nie było - mówię całkiem poważnie
  • awatar Lalka Zombie: @old devil: ostatnio dużo żarlam
  • awatar old devil: @Lalka Zombie: wiesz idzie mi raczej o to, żeby jeść dużo ale dobrze jakościowo. wytłumaczyła mi to dietetyczka z którą bawiłem się jakiś czas temu (tak pod kątem diety pod sport). organizm to taka cwana bestia - jeśli dawać mu za mało to ten będzie odkładał zapasy - po prostu w samoobronie ale jeśli zacząć dostarczać mu sporo dobrego (jakościowo) żarcia szybko stwierdzi, że odkładanie zapasów jest mu nie potrzebne i że może zrzucić zbędny balast. a kiedy już dochodzi do takich wniosków nie potrzeba nawet dużo jakichś specjalnych ćwiczeń i innych udziwnień - waga po prostu sama leci w dół - sam tego doświadczyłem.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

Kategorie blogów