Wpisy oznaczone tagiem "Olimpijskie" (3)  

malezycie
 
Zamierzałam napisać specjalny post o tegorocznych Igrzyskach Olimpijski i o tym, że wreszcie miałam co oglądać w telewizji, i o tym, że się do tego przyzwyczaiłam, i o sukcesach oraz porażkach polskich reprezentantów. Nawet już zaczęłam wpis. Naprawdę.
Ale uświadomiłam sobie, że nie ma sensu informować Was o rzeczach, które możecie wyszukać sobie w 5 minut w internecie. W dodatku Ci, którzy są zainteresowani tematem, to pewnie śledzili informacje z Rio na bieżąco, a Ci, których Igrzyska nie obchodzą, to i tak nie będą chcieli przeczytać.

Nie będę także oceniać występów Polaków, bo, chociaż czasem trochę się poemocjonowałam przed telewizorem, to mam świadomość, że największą gorycz po porażce czuje sam przegrany, ale najważniejsze jest wyciągnięcie z niej lekcji i nie popełnienie drugi raz tych samych błędów.

Generalnie to tyle o Igrzyskach.
Chociaż nadal pewnie trochę za dużo.

Muszę znaleźć sobie jakieś nowe miejsce do robienia zdjęć, ponieważ mam dużo nowych rzeczy, o których chciałabym tutaj napisać. Na razie będę wkładała obrazki z internetu, a potem je zmienię. A teraz przechodzimy do tematu.

Przed Wami light novelka, jedna z niewielu w Polsce. Pierwsze light novelki na polskim rynku nie były zbyt popularne i mało osób, nawet z kręgu tych, którzy kupują mangi i interesują się najnowszymi wydaniami, znają ich tytuły. Było ich niewiele, a wydawnictwa nie chciały zainwestować w tłumaczenie kolejnych, z powodu wcześniejszych niepowodzeń. Pierwszą novelką, która wywołała niemałą sensację i ożywienie rynku, to Sword Art Online, pierwowzór jednego z najbardziej znanych anime. Chociaż posiadam wszystkie tomy z tej serii, to dzisiaj jednak skupię się na innej, a mianowicie Log Horizon.

lh_01.jpg

Tytuł mało znany, który poleciła mi koleżanka. Obejrzałam kilka odcinków anime. Pierwsza myśl, jaka mi się nasunęła to, że jest to gorsza wersja właśnie Sword Art Online. Fabuła zaczęła się rozwijać, a moje pierwsze wrażenie ulotniło się. Jednak, czy to znaczy, że Log Horizon jest oryginalnym i ciekawym anime? Po kilku odcinkach mogę powiedzieć, że po dosyć nudnym początku, cała akcja zaczyna się rozkręcać. Przerwałam w dosyć ważnym momencie, ponieważ dowiedziałam się o premierze novelki i chcę z niej się dowiedzieć, co będzie dalej.

Ale chwila - nie napisałam jeszcze o czym w ogóle jest ta novelka. Otóż kilka tysięcy użytkowników pewnej gry zostaje uwięzionych w ciałach swoich bohaterów po premierze nowego dodatku. Jednak nie wszystko w świecie przedstawionym jest takie, jakim było w świecie 2D, a także zmianom uległy niektóre opcje tejże gry. Główny bohater, Shiroe, wraz z grupą przyjaciół próbuje poznać reguły panujące w nowej rzeczywistości i się z niej wydostać.

Podoba mi się ogólny koncept fabuły. Bardzo przypadły mi do gustu ilustracje oraz strony rozpoczynające rozdziały, gdzie zamieszczono statystyki postaci w grze. Świat przedstawiony też wydaje mi się dość oryginalny. Ale oczywiście, jak zawsze, musi być jakieś "ale". Nie mam nic do zarzucenia sposobowi pisania autora, tłumacz także wykonał kawał dobrej roboty. Mimo to znalazła się rzecz, która bardzo mnie irytowała. Mianowicie ciągłe powtarzanie niektórych informacji, zarówno o świecie przedstawionym, jak i o zamiarach oraz poczynaniach bohaterów. Mimo że we wcześniejszej rozmowie bohaterowie mówią, że wybierają się do Akiby, to i tak wszystko jest powtórzone jeszcze raz, a także ponownie wymienione są wszystkie powody, czemu tam zmierzają. Nie można pominąć oczywiście trzech opisów drogi, którą muszą przebyć...
Kolejną rzeczą, która nieco niszczy cały klimat są bohaterowie. Autor stara wykreować się zupełnie inny wizerunek postaci w swoich opisach niż, kiedy przestawia ich myśli, czy dialogi. Pomijając ten fakt nie zauważyłam w nich nic, co mogłoby wywołać moją sympatię do nich. O wiele ciekawsze byłoby przedstawienie wydarzeń z punktu widzenia jakiegoś antagonisty. W pierwszym tomie wystąpił tylko jeden taki, ale jestem pewna, że wkrótce pojawią się kolejni.
Moja ocena: 4,5/7


Znowu się rozpisałam, więc szybko przechodzę do kolejnej "minirecenzji". Tym razem jednak tom 4. jednej z moich ulubionych, długowyczekiwanych serii, czyli Tonarii no Kaibustu-kun, a po polsku Bestia z Ławki Obok.

image.jpg

Polski tytuł jest okropny, ale fabuła jest genialna. Niestereotypowy romans z dużą dawką humoru.
W tomie 4. było trochę mniej humoru, ale była jedna z moich ulubionych, romantycznych scen, także nie narzekam^^
Znowu trochę zabawy w kotka i myszkę między głównymi bohaterami, ale wiem, że już niedługo się to zmieni.
W tomie drugim było bardzo mało scen poświęconych bohaterom drugoplanowym, którzy nie są może wyjątkowo interesujący, ale stanowią bardzo dobrą odskocznie od głównego wątku. Dzięki temu ta "zabawa w kota i myszkę", jak wcześniej to nazwałam, nie jest taka irytująca. Dlatego cieszę się, że w ostatnich dwóch tomach poświęcono im wystarczająco dużo uwagi i również w ich życiu może zadziać się coś ciekawego.
Już niedługo polskie tłumaczenie dogoni fabułę anime. Jestem bardzo ciekawa, co dzieje się dalej. Nie chciałam psuć sobie niespodzianki, więc nie przeczytałam tłumaczeń z internetu, nawet tych po angielsku. W tym temacie byłam optymistką i bardzo liczyłam na to, że w końcu któreś wydawnictwo zajmie się tłumaczeniem tej mangi. Jestem ogromnie wdzięczna Studiu JG, za to, że mój optymizm został uzasadniony, mimo że w wydawaniu tomików panuje pewna nieregularność.
Moja ocena: 5,7/7
 

malezycie
 
Pisałam ostatnio, że zainstalowałam sobie Windows 10 i, mimo że nie ma tego w tytule, to napiszę parę słów na temat wrażeń, jakie we mnie wywołał. Lubię w nim to, że nie ma już ekranu z kafelkami i jest klasyczny "Start". Brakuje mi nadal tych opcji, które pojawiały się w Windowsie po przeciągnięciu myszką po prawej stronie ekranu. To było dla mnie bardzo poręczne, ale muszę się przywyczaić. Podoba mi się przywrócenie klasycznego "Startu". Natomiast nie przypadła mi do gustu przeglądarka "Microsoft Edge". Chyba zacznę używać znowu Firefoxa.


Byłam dzisiaj na zakupach <znowu xd>. Tym razem bardziej kosmetycznych. A oto moje łupy:

IMAG0659999999.jpg

1. COLGETE Max White - pasta do zębów.
2. ALTERRA - żurawinowe mydło.
3. ISANA - lawendowo-waniliowy płyn do kąpieli.
4. ZIAJA - tonik zwężający pory na dzień/noc.
Chociaż mam tonik, to kupiłam go sobie, ponieważ mam ostatnio bardzo rozszerzone i widoczne pory na policzkach w okolicy płatków nosa. Zacznę go używać dopiero, gdy dokończę mój poprzedni produkt i dopiero wtedy zamieszczę tutaj swoją opinię na jego temat. Aczkolwiek widziałam w internecie wiele pozytywnych recenzji tego toniku.
5. Skarb - darmowy magazyn wydawany przez drogerię Rossmann.
Najpierw nie chciałam go wziąć, ponieważ mam tak dużo innych magazynów i nie chciałam czegoś, co mogłabym prawie od razu wyrzucić. Ale jednak zabrałam go do domku i nie żałuję. Wyjątkowo podoba mi się ten numer. Fajnie połączyli reklamę kosmetyków z poradami kosmetycznymi, reklamami i, co wydało mi się najciekawsze, wywiadami.


I tak przechodzimy do kolejnego tematu, czyli strony. A jest to mianowicie blog modowy Macadamian Girl. Pewnie wiele z Was o niej słyszało, ponieważ jest dość znana, ale ma wrażenie, że nie aż tak bardzo, jak, na przykład Maffashion czy Jessica Mercedes. To właśnie z nią zamieszczono wywiad w sierpniowym "Skarbie". W jej stronie podoba mi się to, że pisze przede wszystkim o modzie, daje bardzo dobre i precyzyjne porady, czego brakuje mi w wielu innych stronach tego typu. A oto jej strona i kanał na YouTube:
macademiangirl.com/
www.youtube.com/user/tgonzalezperea/videos
Nadal wyznaję przewagę treści pisanej nad filmikową/youtubową, także szczególnie polecam bloga.


Coś, co mnie zaskoczyło w "Skarbie", to wywiad z Michałem Winiarski. Dla tych, którzy nie wiedzą, kto to jest (czyli jakieś 75% społeczeństwa), jest to siatkarz, były kapitan reprezentacji Polski, która wygrała, m.in. Mistrzostwa Świata 2014 odbywających się w naszym pięknym kraju.
Już niedługo rozpoczynają się Igrzyska Olimpijskie i bardzo się cieszę z tego faktu. Na pewno będę kibicować polskim reprezentantom, a  szczególnie siatkarzom, którzy, mam nadzieję, przejdą pechowe ćwierćfinały, na których zatrzymywali się, zarówno na Igrzyskach w Londynie, jak i Pekinie. Tym razem są oni w grupie z Iranem, Rosją, Egiptem, Argentyną i Kubą.
Początek imprezy już 5 sierpnia, a pierwsze mecze siatkarskie 7 sierpnia. Mimo że nie będzie mnie w domu, to i tak nic nie powstrzyma mnie od obejrzenia.


Teraz kilka słów o innym wydarzeniu, które oficjalnie zaczęło się dzisiaj, czyli Światowych Dniach Młodzieży, które tym razem mają miejsce w Krakowie. Mimo że nie biorę w nich bezpośredniego udziału, to oglądam wiele transmisji w telewizji. Jestem bardzo zadowolona i dumna z tego, że uznano nasz kraj za godny do organizacji tak ważnego wydarzenia dla katolików. To niezwykłe, że tak dużo młodych ludzi zebrało się w jednym miejscu, aby umacniać swoją wiarę. Nawet tylko oglądając to czuję niesamowicie pozytywną energię, która bije od wszystkich uczestników. Myślę, że takie wydarzenie na pewno jest potrzebne, szczególnie teraz, kiedy dużo osób odchodzi od wiary.


A teraz bardzo odbiegając od tematu poprzedniego, bardzo krótka recenzja dopiero przeczytanego przeze mnie 8. tomiku Tokyo Ghoula, który pożyczyłam od przyjaciółki (dziękuję C i bardzo).

IMAG06644444444444444.jpg

Tym razem fabuła skupiła się bardziej na przeszłości. Mamy tutaj zaprezentowane wydarzenia, które spotkały Toukę i jej brata, Ayato, w dzieciństwie, przyczynę ich konfliktu. Także poznajemy mroczną stronę właściciela kawiarni Ateiku. A to wszystko jest tłem dla bitwy między Aogiri, oddziałami CCG i Anteiku, która zbliża się ku końcowi.

Jak zwykle zaprezentowano kilka pojedynków, które napędzają akcję. Bardzo interesujący koniec. Chociaż wiem, co się stanie dalej, z powodu anime, to i tak mam ochotę przeczytać następny tom. Charakterystyczna kreska dodaje mandze unikalności. Uważam, że tom podtrzymuje poziom poprzednich i spodziewam się jeszcze więcej po dalszych wydarzeniach.


Teraz "coś do picia". Zobaczyłam to na półce w sklepie i musiałam spróbować.

IMAG065urf.jpg

Jestem pozytywnie zaskoczona, ponieważ myślałam, że będzie smakować dużo gorzej. Zielona herbata i miód to bardzo dobre połącznie, przynajmniej w tym przypadku. Ma przyjemny zapach oraz nieźle smakuje, jednak nie ma większej rewelacji. Ponadto cała butelka to tylko 10 kcal, czyli picie jest dobre także dla osób, którzy są na diecie. Są jeszcze inne smaki, których może spróbuje w najbliższym czasie, ale myślę, że na razie wystarczy mi zwykła woda :)


Tym razem będzie więcej piosenek, ponieważ niedawno znalazłam parę, które mi wpadły w ucho.

Świetny cover, nieodbiegający zbytnio od oryginału, ale bardziej mi się podoba. Także utalentowani wykonawcy i śliczna barwa głosu wokalistki.


Uważam, że tekst bardzo dobrze oddaje uczucia, jakie towarzyszą zakochaniu. Także bardzo podoba mi się dość szybki rytm i głos piosenkarki.


Ostatnia piosenka, która podoba mi się chyba najmniej ze wszystkich. Pierwszy raz po usłyszeniu w ogóle przełączyłam na coś innego. Ale posłuchałam jeszcze raz i stwierdziałam, że nie jest najgorsza. Nie podoba mi się ta dziwna muzyczka po refrenie, ale rekompensują ją zwrotki.


Uhhh, to już koniec. Pisałam ten wpis dość długo, ponieważ robiłam parę rzeczy na raz.
Bardzo nie lubię tego, że muszę pogorszać jakość zdjęć, które robię, ponieważ mają za duży rozmiar... :(

Często podczas pisania postów mam przed sobą rzeczy, o których piszę i zaczynam się nimi bawić, szczególnie, kiedy nie mogę sformułować myśli. Obracam je w palcach, jakbym miała je w rękach po raz pierwszy i chciała je dokładnie poznać, ale to chyba rzeczywiście coś daje, ponieważ zazczaj potem wpadam na pomysł, co napisać albo przypomina mi się odpowiednie słowo, które dobrze oddaje moje uczucia. Ale czasami kończy się to tym, że przedmiot, który mam w ręku wypada mi na podłogę, a ja podnoszę go dopiero po chwili, ponieważ akurat teraz mam w głowie odpowiednie zdanie xd

W ogóle zdałam sobie dzisiaj sprawę, jak dużą przyjemność sprawia mi dzielenie się z Wami moimi przemyśleniami. Cieszę się, że założyłam tego bloga i nie tłumię już tych wszystkich rzeczy w sobie. Chciałabym jeszcze lepiej wyrażać to, co czuję, nauczyć się, jak zainteresować jeszcze większą ilość osób tym, co piszę oraz przestać powtarzać niektóre frazy...

Jeszcze przede mną dużo pracy :)
 

 

Kategorie blogów