Wpisy oznaczone tagiem "P.Lion" (1)  

ldv
 
Moi znajomi są pełni szczerego podziwu dla mojej pasji śledzenia wszystkiego co włoskie i związane ze złotą epoką lat 60-tych. Zdarza się jednak, że i oni uśmiechają się pobłażliwie gdy zaczynam snuć opowieści. Włoski design, moda, zabytki - tak. Włoskie samochody - jak najbardziej. Włoska kuchnia - oczywiście. Ale włoska muzyka?!?! Pierwsze skojarzenie to zawsze nasze rodzime "disco polo" czyli, straszące nas od niemalże dwóch dekad, niechciane dziecko "italo disco". Takie oceny nie są jednak uzasadnione - Włochy dały bowiem Europie coś więcej niż muzykę chodnikową. Dały wiele więcej! Posłuchajcie...

O muzyce rodem ze słonecznego półwyspu przypomniałem sobie zerkając na ostatni festiwal w Sopocie. Spójrzmy na występujące tam gwiazdy: Samantha Fox, Sabrina, Sandra, Kim Wilde, Limahl i Kajagoogoo aż w końcu Modern Talking z charyzmatycznym Tomasem Andersem. Muzyka dyskotekowa lat 80-tych (nazywana "euro disco" dla odróżnienia od rytmów "klasycznego disco" lat 70-tych, takich jak ABBA czy Bee Gees) w pełnej krasie! Na Starym Kontynencie centralnym jej ośrodkiem była oczywiście Italia, gdzie w 1983 roku powstało "italo disco", szybko znajdujące naśladowców na całym świecie. Tacy artyści jak Ken Laszlo, P.Lion, Albert One, Radiorama, Valerie Dore czy Sabrina obecna na Sopocie, to były wówczas doprawdy topowe gwiazdy. Nie można oczywiście zapomnieć o tym najsłynniejszym, czyli Savage'u, nazywanym "ojcem chrzestnym" nurtu. Pamiętacie ten przebój? To był prawdziwy początek szaleństwa "italo disco" :

Muzyka ta umarła niemal natychmiast wraz z końcem dekady, chociaż w Polsce i na "ścianie wschodniej" Europy jej rodzime mutacje są obecne i znane po dziś dzień.

Nasza polska skłonność do muzyki z Włoch ma jednak dużo głębsze korzenie niż to się mogłoby wydawać. Początki sięgają, jakżeby inaczej, do szalonych lat 60-tych, a nawet wcześniej.
W 1951 roku odbył się pierwszy Festiwal Piosenki Włoskiej w Sanremo, stając się prekursorem tak Konkursu Eurowizji jak i rodzimego Sopot Festivalu. Sanremo dało światu wiele wspaniałych piosenek, przypomnijmy sobie chociażby laureata głównej nagrody z 1958 roku Domenico Modugno i słynne "Nel blu dipinto di blu":

W 1967 roku na festiwalu zaśpiewała nasza Anna German. Artystka zrobiła zresztą we Włoszech sporą karierę - występowała także, jako pierwsza piosenkarka spoza Italii, na festiwalu w Neapolu, podpisała kontrakt fonograficzny, wystąpiła w paryskiej Olimpii. Spędziła na półwyspie kilka lat ale niestety - uległa tam wypadkowi samochodowemu i na kilka kolejnych jej kariera przegrała z rekonwalescencją. Przypomnijmy sobie jak śpiewała Pani Ania:

Tą zaś piosenką podbijała w latach 60-tych Włochy:


Festiwal w Sopocie także miał swoje włoskie gwiazdy. Szczególnie zapamiętaliśmy rok 1978 i Drupiego. To była wtenczas prawdziwa gwiazda europejskiej muzyki. Jego przebój zdobył kilka lat wcześniej szturmem wszystkie ważne listy przebojów. Kojarzycie?

W 1978 roku podbił Polskę piosenką "Sereno e". Na pewno pamiętacie!


Teraz jednak, muszę przyznać z żalem, że włoska muzyka znacznie obniżyła swoje loty - jednak coroczne kolejne odsłony Eurowizji i naszego Sopotu, przypominają nam, że całe festiwalowe szaleństwo zaczęło się w niepozornym Sanremo dokładnie 57 lat temu!
 

 

Kategorie blogów