Wpisy oznaczone tagiem "PIWO" (1000)  

gdzietuwyjsckrakow
 
Piwa kraftowe zawładnęły Krakowie. A ja chodzę od kraftowni do kraftowni i degustuję.

61282110_446160116202346_177779833231638528_n.jpg

Jestem zachwycona BroPubem by Brokreacja. Mają przepyszne rzemieślnicze piwa i smakowite przekąski. Szczególnie polecam ziemniaczki i frytki z batatów. Pierwszy raz jadłam batatowe frytki, które nie były za słodkie.
Urzekł mnie też niekonwencjonalny wystrój. Niby zwykły pub, ale kreatywne grafiki na ścianach mnie powaliły.

61183689_335075117156074_5197374915988160512_n.jpg

Obsługa BroPub by Brokreacja jest miła
i uśmiechnięta. Barman chętnie z Wami pogawędzi
i doradzi.
Na szczęście pomimo mody na krafty w lokalu ceny są dosyć przyjazne dla portfela.

61205170_475094039896986_4988163833479561216_n.jpg

Podsumowując polecam na BroPub by Brokreacja na piwo ze znajomymi. Mają duże stoły i transmitują mecze,
a w ich ofercie każdy znajdzie coś dla siebie.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Czemu prawie? Bo administracyjnie to Wieliczka, ale jest tak pysznie, że warto zrobić sobie wycieczkę.

60787037_621355531694045_9104295997013491712_n.jpg

Karczma jak sama nazwa wskazuje wystrój ma karczmiany, drewniany, wiejski. Doceniam, że nie góralski, bo to w końcu Wieliczka nie góry.

Specjalnością Karczmy są żeberka. I muszę przyznać, że faktycznie mogą je uznać za swoje flagowe danie. Są przepyszne, idealnie przyrządzone, a te w zalewie piwnej rozpływają się w ustach. A skoro już o piwie mowa to w Karczmie pod Wielką Solą mają swoje autorskie, warzone na miejscu piwo. Standardowo jasne i ciemne oraz kilka sezonowych. Wszystkie warte są spróbowania.
Kroku żeberką dotrzymują genialne placki ziemniaczane z sosem pieczarkowym, gdzie grzybki są miękkie i świeże.

Obsługa w Karczmie jest na najwyższym poziomie, wszystkie kelnerki są przemiłe i mają anielską cierpliwość. Restauracja otwarta jest do 23. My wychodziliśmy o 23:20, a inni goście nie wyglądali na skorych do wstania od stołu. Nikt z personelu nie popędzał klientów.

60942761_2341629942768946_3092080018772197376_n.jpg

Wisienką na torcie są ceny. Pół porcji żeberek i dwa piwa to koszt jedynie 34 zł. Do tego dostajemy przystawkę za darmo.

Podsumowując polecam Wam Karczmę pod Wielką Solą. To lokal, w który nie znalazłam żadnych minusów.
Ogólna ocena: 10/10.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Zastanawiam się czy nie zrezygnować z oznaczania Zakopanego, jako podróży. To przecież mój drugi dom!


48385483_203386377164743_14012932098621440_n.jpg

Witkiewiczówka. Nazwa restauracji pochodzi od nazwiska znamienitego polskiego pisarza, malarza, filozofa i dramaturga- Witkiewicza, który mieszkał
w budynku gdzie teraz znajduje się lokal.
Mając do dyspozycji przestrzeń z taką przeszłością
i potencjałem oczekiwałam, że w Witkiewiczówce będzie Witkacego więcej, a nie tylko kilka reprodukcji jego dzieł.

48383358_723007068080671_3203857311449743360_n.jpg

Prawdziwym dziełem sztuki kulinarnej była natomiast sałatka z kurczakiem. Zazwyczaj nie najadam się sałatkami, ale ta stanowiła wyjątek. Idealnie skomponowana podana na efektowym, chrupiącym placku, przepyszna i w dobrej cenie.

O obsłudze Witkiewiczówki nie można powiedzieć,  że są mistrzami w sztuce kelnerskiej, ale jest ok.

Podsumowując polecam wam sałatkę z kurczakiem w domu Witkacego.
Ogólna ocena: 7/10.
 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/38017/co_lubia_mezczyzni.html
- Hej Słonko - Cześć - Wyślesz mi to moje ulubione zdjęcie z wakacji? Chcę się pochwalić chłopakom. - Zwariowałeś? Przecież jestem na nim goła! - Niee, nie to
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Skąd taka nazwa? Nie mam pojęcia. Co jest fajnego w tym pubie? Też nie wiem.

45715536_1779590785503234_8662671117288210432_n.jpg

Nazwa sugerowałaby jakoś związek z Indiami. Nic bardziej mylnego. Święta Krowa to dosyć obskurny, bardzo ciemny pub, w którym raczej nic do niczego nie pasuje, barman wydaje się ciągle upalony,
a cena za zwykłe piwo typu Tyskie to 11 zł.
Skoro tak zdzierają na klientach to mogliby zainwestować w zadbany wystrój, szyld
z prawdziwego zdarzenia (do Świętej Krowy ciężko trafić) i remont toalet, bo te wiecznie wyglądają jak zdewastowanie, a zamiast klamek mają sznurki (byłam w szoku).

26914296_1504435512937092_1878837395_n.jpg


45805252_2209193435986878_1974437512973647872_n.jpg

Podsumowując nie rozumiem skąd popularność tego miejsca i raczej Wam je odradzam.
Ogólna ocena: 1/10.
Adres: Kraków ul. Floriańska

26940925_1504435476270429_1721087261_n.jpg


26942969_1504435482937095_1649979223_n.jpg
  • awatar Hachie: Patrząc na zdjęcia rzeczywiście nie wygląda zachęcająco i wyszłabym z tego miejsca szybciej niż bym tam przyszła. :D
Pokaż wszystkie (1) ›
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Moja pierwsza połonina i pierwszy raz w Bieszczadach.

45080506_344048679695318_9174332594190286848_n.jpg

Ponoć jesień jest najpiękniejsza właśnie w Biesach. W tym roku wreszcie przekonałam się, że to prawda.

45173650_169950313947314_4525922981884461056_n.jpg

Połonina Caryńska
Początkiem października wybraliśmy się na połoninę Caryńską. Podejście z Brzegów Górnych było dość męczące, ale piękne.
Jak przystało na wielką fankę aftergrobingu zachwycił mnie stary cmentarz na początku szlaku z Brzegów.

45069636_114305209487279_3717487532640829440_n.jpg


45104903_1959857547403994_2550933728822034432_n.jpg


45071918_303288617159415_1136926513820598272_n.jpg


Na samym wierzchołku połoniny wiało niemiłosiernie, ale nie przeszkodziło mi to w podziwianiu widoków.


45101412_372084440204747_1347233654803267584_n.jpg


45163724_264987514360802_5920318512923934720_n.jpg


45158384_313427235910521_7931179959907778560_n.jpg

Schodziliśmy do Ustrzyk Górnych. Zejście tylko miejscami strome, ładne i dość długie. Całość trasy zajęła nam niecałe 5 godzin. Radzę zaopatrzyć się w swój prowiant, ponieważ na tym szlaku nie ma żadnych schronisk.

45267243_2206135912989987_4555660704081772544_n.jpg


45187083_2160716130868081_999374645658386432_n.jpg


45097869_862251583982636_6891297768283832320_n.jpg


Polańczyk jesienią

45122610_255334921840205_3669992027640037376_n.jpg

To była moja druga tegoroczna wizyta w Polańczyku, ale pierwsza jesienią. Zielone wzgórza nad Soliną tym razem były kolorowymi wzgórzami. Uzdrowiskowa miejscowość tętniąca życiem w letnich miesiącach teraz wydała mi się nieco opustoszała.
Przeżyłam ogromny zawód, ponieważ nie istnieje już moja ukochana knajpka z najlepszym na świecie pstrągiem (R.I.P).

45079009_251819735688350_7963373402671022080_n.jpg


45105834_1013922085475763_2235269077268430848_n.jpg

Browar Ursa Maior
W miejscowości o wdzięcznej nazwie Uherce Mineralne mieści się browar Ursa Maior. Wytwarza drogie, choć dobre piwa regionalne. Bardzo smakowało mi Deszcz w Cisnej
i Śnieg na Beniowej. Fanom goryczki polecam Dzikiego Kota z Berehów. Kuszące Dwa Winne Misie, czyli piwo o smaku wina nie przyprawiły o fajerwerki moich kubków smakowych. Zachwyciły mnie natomiast piwne krówki. To zdecydowanie najlepsze krówki, jakie w życiu jadłam. Niestety ceny
w browarskim sklepiku są zaporowe (ponad 100 zł za 7 piw i garść krówek), a pan, który tam pracuje ekstremalnie niemiły.

45256714_480269952455644_7169881965716307968_n.jpg

Podsumowując coś czuje, że połonina jesienią w Bieszczadach stanie się naszą tradycją.

45083835_1996137827344202_553283712909836288_n.jpg
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Brak mięsa, humus, ciecierzyca, ryby, owoce morza
i najlepsze na świecie pomarańcze. Mój żołądek
i kubki smakowe mówią, że chcą przeprowadzić się do Izraela. Mój chłopak wręcz przeciwnie…

34693664_1642637315783577_8240764131771154432_n.jpg

Podczas pobytu w Izraelu jadaliśmy głównie w Hajfie, czyli mieście gdzie mieścił się nasz hotel, dlatego poniższe propozycje pochodzą właśnie stamtąd.

Burakas
Izraelski fast food. Jest to ciasto podobne do ciasta francuskiego podawane z grzybami lub szpinakiem oraz porcją warzyw: oliwkami, pomidorami, ogórkiem*, znienawidzoną przeze mnie cebulą i sosem pomidorowym.
Ta wariacja na temat drożdżówki czy zapiekanki bardzo mi smakowała i zdecydowanie ją Wam polecam. Szczególnie, jeśli macie mało czasu lub chcecie szybko zaspokoić głód w środku nocy- tak jak my.

*Moja przyjaciółka, którą odwiedzaliśmy w Hajfie nie rozumie połączenia pomidorów z ogórkami, które w Izraelu pojawia się bardzo często. W Polsce nie jest to popularne, ale pomimo to bardzo smaczne.

34700770_1642635809117061_2403991009156399104_n.jpg

Knafi
Od nienawiści tylko krok do miłości. Pierwszy raz, gdy Karolina (wspomniana wyżej przyjaciółka) zabrała nas na knafi stwierdziłam, że tłuste serowo- cukrowe ciasto jest tak ekstremalnie słodkie, że mi nie smakuje. Na koniec pobytu w Hajfie byłam w stanie jeść knafi w każdym bazarowym mini barze, w których są one sprzedawane. Tęsknie!

34725791_1642635589117083_1289693269269151744_n.jpg

Humus
Nigdy już żaden humus nie będzie tak dobrze smakował jak ten w niepozornej knajpce w Hajfie. Gdyby nie Karolina w życiu byśmy tam nie weszli. Mały budynek zaadaptowany na lokal gastronomiczny, w którym panuje totalny chaos.

34741168_1642637045783604_1479085581672644608_n.jpg

Nie wiadomo, kto jest kelnerem, bo nie mają uniformów, a jedzenie podają Wam różne osoby. Ledwo usiedliśmy, a już ktoś przyniósł nam zestaw chlebków pita. Po chwili inna osoba podała górę warzyw. Następnie jakiś pan podszedł zapytać, co zamawiamy, a potem miła pani postawiła przed nami wodę. Okazało się, że wszyscy są rodziną i wspólnie prowadzą biznes. Na spółkę z moim Lubym zamówiliśmy wielką miskę humusu z mięsem za 45 szekli (drogo, jak zawsze w Izraelu). To była jedyna mięsna potrawa, jaką udało mu się zjeść w Izraelu, nad czym bardzo ubolewał, bo jest zdeklarowanym mięsożercą. Humus był wyśmienity! Delikatny, dobrze przyprawiony, rozpływał się w ustach i doskonale komponował
z wyżej wymienionymi dodatkami, które mieliśmy
w cenie.

34813366_1642623979118244_7893279940127227904_n.jpg

Sałatka z serem halloumi i piwo w Iza Bar - Take it IZA
Ta miejscówka to najbardziej oblegany w Hajfie bar. Dlaczego? Bo mają najtańsze piwo w mieście- 20 szekli, czyli uwaga około 20 zł.

34755280_1642636339117008_6082536502821126144_n.jpg

Barmani są mili i mega przystojni, a wystrój całkiem ładny zwłaszcza, jeśli jest się przyzwyczajonym do widoku knajp, gdzie coś takiego jak dekoracje
i spójne urządzenie wnętrza nie występują- jak wspomniany wyżej lokal z humusem.

34758962_1642635332450442_1676268513779515392_n.jpg

Oprócz piwa zamówiłyśmy z Karolą również sałatkę z grillowanym serem halloumi i warzywami. Była pyszna. Zwłaszcza wyrazisty w smaku ser połączony, a jakże
z pomidorami i ogórkami. Pyszna i ma się rozumieć droga, ale po kilku dniach pobytu już nas to nie dziwiło.

34859141_1642637115783597_8364031660261376000_n.jpg

Pizza!
Nie mogło się obyć bez pizzy. W końcu próbujemy jej w każdym kraju, jaki odwiedzamy. W Izraelu zdecydowaliśmy się na pizzę na kawałki sprzedawaną przez Żyda o nieruchomym wyrazie twarzy w małym lokaliku otwartym nawet w szabat. Jedyne wolne miejsce było przy parapecie, ale to akurat nam nie przeszkadzało, bo parapet miał ładną mozaikę. Poza tym to był kolejny lokal typu “siada się gdzie się da”.

34726121_1642624415784867_3658214617429049344_n.jpg

Sama pizza była bardzo słodka. Nie tylko bataty, które pełniły rolę dodatków, ale również samo ciasto. Ciekawe doświadczenie smakowe, aczkolwiek nie wiem, czy chciałabym je powtórzyć.

34728550_1642631275784181_2719058746155204608_n.jpg

Śniadanie mistrzów
O naszym hotelu jeszcze Wam napiszę, ale dziś
o śniadaniu, które mieliśmy w cenie pobytu.
Do tej pory wspominam je z utęsknieniem. Ogromna ilość ryb oraz przepysznych serów. Najlepsze na świecie pomarańcze. Przepyszna sałatka z ciecierzycy, buraki po arabsku i ogromna ilość pieczywa w tym rogalików z ciasta przypominającego francuskie nadziewanych serem. No i oczywiście szakszuka, czyli jajka gotowane w czymś w rodzaju sosu pomidorowo- paprykowego. Raj dla mojego podniebienia! Dla mojego Lubego bezmięsna tragedia.
Było pysznie i pięknie, bo nasza jadalnia zachwycała wystrojem i widokami zza ogromnych okien. Obsługa również okazała się niezwykle profesjonalna.

34722875_1642636285783680_199741980996009984_n.jpg

Podsumowując zakochałam się w kuchni Izraelskiej. Najbardziej tęsknie właśnie za tymi wszystkimi pysznościami. No i za morzem oczywiście.

34712622_1642624455784863_9166650465360805888_n.jpg
 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/(…)nie_przesadzaj_pije_dopiero_trze…
- Kochanie proszę Cię, nie pij tyle. - Nie przesadzaj, piję dopiero trzecie piwo. - Ale jesteśmy tu dopiero 7 minut
 

wikipunk
 
  • awatar Kate - Writes: Też kocham się huśtać! :D I też uwielbiam klocki Lego, zaraz sobie wyciągnę z szafy stare pudełko, bo mi narobiłaś ochoty na zabawę. Buty fantastyczne (za nic bym nie założyła tego na platformie) :P
  • awatar Kate - Writes: Spam; Odczuwam niedostatek twoich komentarzy xD
  • awatar *Mordka*: Super zdjęcia ;). Też uwielbiam się huśtać na huśtawce :D. Fajnie, że Luna znalazła sobie towarzyszkę :). No i gratuluje tego, że udało ci się znaleźć takie buty, jakie chciałaś ;).
Pokaż wszystkie (5) ›
 

wikipunk
 
  • awatar *Mordka*: Ładna torba, dobrze że znalazłam taką jaką chciałaś ;). Widzę, że wyjazd się udał i to bardzo :D.
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: @*Mordka*: Dziękuję :). O tak, wyjazd bardzo udany ;).
  • awatar Kate - Writes: Zazdroszczę ci i wypadu pod namiot i tego twojego Harry'ego. :P Co zdjęcie to przystojniejszy. :D
Pokaż wszystkie (6) ›
 

keylaa858
 
Wpis tylko dla znajomych
MakeUpYourLife:

Wpis tylko dla znajomych

 

gdzietuwyjsckrakow
 
Jak ja uwielbiam letnie festiwale jedzeniowe!
W niedzielę 10 czerwca odbyła się kolejną edycja Najedzeni Fest.

35079072_1646910655356243_5237975233247313920_n.jpg

O festiwalu pisałam Wam już przy okazji Najedzeni Fest: Po ziemniaki.
Postanowiłam poświęcić temu festiwalowi drugi wpis ze względu na perełki, które odkryłam na edycji Piknik, Targi Dizajnu Kup Se.
Co to za perełki?
Po pierwsze lemoniada. Najpiękniejsza na świecie lemoniada z czarnego bzu z grejpfrutem za jedyne 7 zł.
Podana przez bardzo miłych panów pracujących
w foodtrucku Twój Zdrowy Słój.

35228028_1646911065356202_2936139355506343936_n.jpg

Jakby tego było mało to słoik możemy zabrać ze sobą i nawet dostaniemy pokrywkę do niego. Genialne!
Po drugie lody arbuzowe. Uwielbiam lody, uwielbiam arbuzy, nie znoszę sorbetów. Te lody sorbetem nie były. Miały mleczno- arbuzowy smak i biły na głowę towarzyszące im Oreo.

35235269_1646911422022833_353282822695288832_n.jpg

Skoro już jesteśmy w temacie Najedzeni Fest to wspomnę o mega dobrych i sycących gofrach na wytrawnie, które jadłam podczas edycji odbywającej się w Forum.

17102014_1216672828380030_220632075_n.jpg


17124415_1216672831713363_1755018250_n.jpg


17092247_1216672835046696_1812264194_n.jpg


17124811_1216672861713360_524048105_n.jpg

Przy okazji można było nabyć tam wiele osobliwych produktów jak piwo Dwa winne Misie, które smakuje jak wino. Oczywiście tanie nie było :(

17101685_1218037394910240_1250092529_n.jpg


17105584_1216672821713364_1569523186_n.jpg

Podsumowując polecam Wam Najedzeni Fest. Jeśli tylko będziecie mieli okazję to wybierzcie się na kolejną edycje.
Wszelkie info znajdziecie na Facebooku.
Ogólna ocena 10/10.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Spacer. Powolne zwiedzanie. Te pojęcia nie funkcjonują w moim słowniku. Zawsze biegałam po mieście z wywieszonym językiem, aby zobaczyć więcej. Po pewnym czasie uświadomiłam sobie, że to źle
i postanowiłam wprowadzić filozofię slow do moich podróży. Lwów idealnie nadawał się na pierwszy ogień.

33028597_1625038324210143_7943657832040103936_n.jpg

Lwów jest miastem ogromnej ilości pięknych uliczek
i zabytkowych kamienic. Centrum doskonale nadaje się do chodzenia “gdzie nas oczy poniosą”. Tak właśnie robiliśmy. Spacerowaliśmy Prospektem Swobody, lwowskim rynkiem ozdobionym klasycznym ratuszem oraz ślicznymi alejkami, podziwiając architekturę.

33308686_1625038814210094_4175108365225033728_n.jpg


33021992_1625038217543487_6749175741386063872_n.jpg

Niejednokrotne natknęliśmy się na prawdziwą perełkę jak na przykład poniższa kaplica Boimów lub piękne cerkwie czy kościoły.

33120763_1625038967543412_7878124980519567360_n.jpg

Podczas naszej lwowskiej majówki żar dosłownie lał się z nieba. Taka pogoda nie sprzyja city breakowi. Dlatego niezwykle często zatrzymywaliśmy się
w różnego rodzaju knajpkach na piwo, wino, kawę lub drobny posiłek.

33072855_1625038580876784_2130751267163602944_n.jpg


CORKS & CRUMBS

33037385_1625038434210132_5121998476166561792_n.jpg

Sporo czasu spędziliśmy w ogródku Corks & Crumbs. Byłam niezwykle zadowolona z orzeźwiającej frappe, którą tam piłam. Smak tej kawy już zawsze będzie mi się kojarzył z wakacjami. Ceny jak zawsze we Lwowie niskie, a kelnerka prawie mówiła po polsku. Uroku lokalowi dodawał fakt, że mieścił się na bardzo ładnej uliczce.
Ogólna ocena: 9/10.

33043217_1625038620876780_2449035024134045696_n.jpg


33036767_1625038734210102_1320494627232415744_n.jpg


PIZZERIA FELICITA

33027641_1625038400876802_4498354308365942784_n.jpg

Wieczorem po długich spacerach zapragnęliśmy, aby tradycji stało się zadość i poszukiwaliśmy pizzerii. Nie było to proste zadanie, ponieważ około 22 większość lokali we Lwowie się zamyka (strasznie wcześnie). Załapaliśmy się jednak jeszcze na całkiem smaczną pizzę na cienkim cieście i delikatną cielęcinę w restauracji Felicita.

33021464_1625038630876779_7968682768227893248_n.jpg

Wszystko w bajecznie niskich cenach i z obsługą mówiącą po polsku. Uwielbiam jadać w tym mieście!
Ogólna ocena: 8/10.

33036789_1625038290876813_5163112772162027520_n.jpg

Podsumowując mój plan powolnego zwiedzania Lwowa został zrealizowany, a pomysł przeplatania zabytków i restauracji jest najlepszą formą turystyki, jaką kiedykolwiek praktykowałam.
 

 

Kategorie blogów